Skocz do zawartości
Nerwica.com

Tolerancja wobec LGBTQ+


Verinia

Czy jesteś tolerancyjny wobec mniejszości seksualnych? LGBTQ+  

19 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy tolerujesz mniejszości seksualne?



Rekomendowane odpowiedzi

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Zacytuję ten fragment żeby wybrzmiał głośno. Bo to najzdrowsza I jedyna słuszna opinia jaką można mieć w tym temacie

Tak. Przy czym trzeba zaznaczyć – są sytuacje, gdy brak rodzica jest lepszy od sytuacji, gdy ten rodzic jest (np. gdy pije i bije). Są sytuacje, gdy odejście od męża i wychowywanie dziecka samemu (bo jednak zwykle dziecko zostaje przy matce, choć to samo można powiedzieć w tych nielicznych przypadkach, gdy to ojciec zabiera dzieci od patusiary a sfeminizowane, antymęskie sądy jakimś cudem to przyklepują), jest mniejszym złem (ale nadal złem).

 

Ale ogólnie, będąc dorosłym, widzę, jak prawdziwe to jest. Dzieci są skrzywdzone na całe życie, wyrastają z nich skrzywdzeni dorośli. Czasem mogą być po prostu skrzywdzone mniej niż by były, gdyby np. matka nie odeszła od przemocowca. Ale skrzywdzone będą zawsze. Dlatego „samotna matka z wyboru” to dla mnie patologia. Takie kobiety powinny być wręcz sterylizowane zanim zrobią swojemu dziecku krzywdę (a przynajmniej jakieś zapłodnienie się przez dawcę nasienia, gdy jest się samotną matką, czyli celowe doprowadzenie do tego, żeby dziecko wychowywało się bez jednego rodzica, powinno być surowo karane).


Zaryzykowałbym stwierdzenie, że gdybym wychowywał się w pełnej rodzinie, a nie w takiej, w jakiej się wychowywałem (z ojcem alkoholikiem i przemocowcem, a potem nieobecnym), to nie miałbym 90% problemów z psychiką, które mam teraz (lub nawet więcej). Jakieś pewnie by były, bo jakieś ma każdy, ale są ludzie, którzy są po prostu zdrowi i radzą sobie z problemami w zdrowy, dorosły sposób. Patrząc na ich domy rodzinne, to są najczęściej normalne, ciepłe, stabilne domy z rodzicami, którzy się kochają i spełniają swoje role.
 

20 minut temu, Sensys napisał(a):

Cóż za mniemanie o sobie, jakby tak mężczyzna napisał to stado bab by się rzuciło i zaczęło go obrażać i stwierdzać, że jest narcyzem. Poza tym ludzie piszący tak najczęściej nie mogą mieć każdego czy każdej. 

Widziałeś ją, bo ciągle spamuje swoimi zdjęciami, to opinię możesz wyrobić sobie sam :D Mi jest się ciężko wypowiedzieć, bo mam inny typ kobiet i z wyglądu, i z charakteru (ubieram to w takie słowa, żeby nie było niemiło, choć i tak tego nie przeczyta – obojętne).

 

I zanim ktoś powie „ty się sam pokaż albo popatrz na siebie jaki ty piękny jesteś” – ja nie muszę, bo to nie ja piszę, jaki to piękny nie jestem i jak to nie mógłbym mieć każdej. Bo nie mógłbym. I uważam że nie ma osoby, która mogłaby mieć każdego / każdą chociażby z tego powodu, że jeden lubi szczupłe, drobne dziewczyny, a inny ulane kluseczki. Nie da się być w typie każdego. Natomiast urojenia na swój temat można oczywiście mieć, jeśli na tym ma się opierać czyjaś samoocena, nikt tego nie zabroni.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Ok, to wg tej definicji, która przytoczyłes jest już to dla mnie zrozumiałe.

Wcześniej myślałem że wygląd jest zupełnie nie ważny. I tego mój ograniczony mózg nie był w stanie pojąć 


Cieszę się, że pomogłem rozjaśnić:) Oj tam od razu ograniczony mózg, nie powiedziałbym tak po prostu poleciałeś na łatwiznę i nie sprawdziłeś definicji:P

32 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Widziałeś ją, bo ciągle spamuje swoimi zdjęciami, to opinię możesz wyrobić sobie sam :D Mi jest się ciężko wypowiedzieć, bo mam inny typ kobiet i z wyglądu, i z charakteru (ubieram to w takie słowa, żeby nie było niemiło, choć i tak tego nie przeczyta – obojętne).

 

I zanim ktoś powie „ty się sam pokaż albo popatrz na siebie jaki ty piękny jesteś” – ja nie muszę, bo to nie ja piszę, jaki to piękny nie jestem i jak to nie mógłbym mieć każdej. Bo nie mógłbym. I uważam że nie ma osoby, która mogłaby mieć każdego / każdą chociażby z tego powodu, że jeden lubi szczupłe, drobne dziewczyny, a inny ulane kluseczki. Nie da się być w typie każdego. Natomiast urojenia na swój temat można oczywiście mieć, jeśli na tym ma się opierać czyjaś samoocena, nikt tego nie zabroni.

 


Tak widziałem dlatego tym bardziej ciężko mi w to uwierzyć, że mogła mieć każdego kiedyś heh... chociaż mam wrażenie, że sama sobie tutaj trochę zaprzeczyła, bo jeśli mogła mieć niby każdego to zakłada, że nie ma sapioseksualnych mężczyzn, a pisała ogólnie o sapioseksualizmie że tacy ludzie są. 

Też uważam, że nie ma osoby, która by mogła mieć każdego lub każdą ze względu na różnice komu co się podoba, różnice kulturowe to, że ludzie są w związkach i są ludzie, którzy nie zdradzają no i można jeszcze wymieniać dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, Chongyun napisał(a):

Wychowywanie przez jednego rodzica też jest nienormalne i szkodliwe

Też, dlatego dobrze by był rodzic przebrany

20 minut temu, MicMic napisał(a):

Skąd ta pewność?

Bo cechy kobiet i cechy mężczyzn się różnią i nie można temu zaprzeczyć nie mówię o fizycznych, A to pogłębia deficyty 

Nie wiem bo to zdroworozsadkowe?

Nie wszystko co tradycyjne i zacofanie jest źle 

Zacofane jest zle*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Też, dlatego dobrze by był rodzic przebrany

Wyłącz słownik :P

 

Ale to nie takie hop siup, wiele osób nie chce wiązać się z dzieciatymi i wychowywać obce dzieci a jeżeli w nowym związku rodzą im się własne, to je faworyzują.

Edytowane przez Chongyun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Bo cechy kobiet i cechy mężczyzn się różnią i nie można temu zaprzeczyć nie mówię o fizycznych, A to pogłębia deficyty 

Nie wiem bo to zdroworozsadkowe?

Nie wszystko co tradycyjne i zacofanie jest źle 

No właśnie z tymi różnicami niefizycznymi to bym nie przesadzał.

Płeć to pewne kontinuum, spektrum.  Wydaje mi się, że różnice osobnicze przeważają jednak. 

Nie wszystko co nowe jest złe ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, MicMic napisał(a):

No właśnie z tymi różnicami niefizycznymi to bym nie przesadzał.

Płeć to pewne kontinuum, spektrum.  Wydaje mi się, że różnice osobnicze przeważają jednak. 

Nie wszystko co nowe jest złe ;)

Im dłużej żyje na świecie tym częściej widzę że kobiety i mężczyźni to dwa różne gatunki. I nie mam na myśli że któreś jest lepsze od drugiego, chociaż pewne przewagi są oczywiste 😈

ale tak ogólnie. Mamy różne spojrzenie na baaardzo wiele spraw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, shadow_no napisał(a):

Im dłużej żyje na świecie tym częściej widzę że kobiety i mężczyźni to dwa różne gatunki. I nie mam na myśli że któreś jest lepsze od drugiego, chociaż pewne przewagi są oczywiste 😈

ale tak ogólnie. Mamy różne spojrzenie na baaardzo wiele spraw

Tak, jest po prostu męska i kobieca mentalność, która nie jest nabyta a wrodzona i dziecko musi doświadczyć obu tych cech w wychowaniu, w okresie swojego rozwoju aby być zrównoważonym. Mnie los odebrał tę męską część i dosadnie odczuwam jej brak przez całe swoje świadome życie.

Edytowane przez Chongyun

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, MicMic napisał(a):

No właśnie z tymi różnicami niefizycznymi to bym nie przesadzał.

Płeć to pewne kontinuum, spektrum.  Wydaje mi się, że różnice osobnicze przeważają jednak. 

Nie wszystko co nowe jest złe ;)

Nie no nie mów że to jest fikcją to biologicznie wprogramowane różnicę jak np. taka łatwość bycia wrażliwym uczuciowym łatwość okazywania uczuć i czytania uczuć. Co innego jak ktoś się czuje inną płcią

40 minut temu, Chongyun napisał(a):

Tak, jest po prostu męska i kobieca mentalność, która nie jest nabyta a wrodzona i dziecko musi doświadczyć obu tych cech w wychowaniu, w okresie swojego rozwoju aby być zrównoważonym. Mnie los odebrał tę męską część i dosadnie odczuwam jej brak przez całe swoje świadome życie.

Nie to nie jest mental, to biologiczne uwarunkowanie

U zwierząt też potomstwem zajmują się samice 

W większości. A u niektórych nawet muszą jeszcze polować i bronić Xd 

To jest zle bo, z punktu widzenia interesu populacji, takie coś skrzywialo by psychiki i na pewno badania jakieś są co potwierdza że jest więcej związków homo wśród takich dzieci. A z nich nie ma dzieci. Ale ty jako antynatalista to popierasz

Godzinę temu, Chongyun napisał(a):

Wyłącz słownik :P

 

Ale to nie takie hop siup, wiele osób nie chce wiązać się z dzieciatymi i wychowywać obce dzieci a jeżeli w nowym związku rodzą im się własne, to je faworyzują.

Nikt im nie każe, ale żeby robić na złość dziecku nie swojemu ale pod twoja opieka to trzeba być świnia i pluc na takich 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Im dłużej żyje na świecie tym częściej widzę że kobiety i mężczyźni to dwa różne gatunki. I nie mam na myśli że któreś jest lepsze od drugiego, chociaż pewne przewagi są oczywiste 😈

ale tak ogólnie. Mamy różne spojrzenie na baaardzo wiele spraw

To ciekawe, ale mam odwrotnie xd im dłużej żyje, tym bardziej widzę, że płeć nie ma za dużego znaczenia. Jest wiele kobiet, do których mi bliżej w myśleniu niż mężczyzn. I odwrotnie, niektóre kobiety zupełnie myślą inaczej niż ja. 

Jakby wyrugować czynnik kulturowy to zapewne tych różnic byłoby jeszcze mniej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, MicMic napisał(a):

To ciekawe, ale mam odwrotnie xd im dłużej żyje, tym bardziej widzę, że płeć nie ma za dużego znaczenia. Jest wiele kobiet, do których mi bliżej w myśleniu niż mężczyzn. I odwrotnie, niektóre kobiety zupełnie myślą inaczej niż ja. 

Jakby wyrugować czynnik kulturowy to zapewne tych różnic byłoby jeszcze mniej. 

No to chyba znaczy ześ zniewieściały a shad testosteron. Tyle że umiesz w mechanikę, ktoś Cię zmuszał do takich rzeczy w domu?

🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Dalila_ napisał(a):

taka łatwość bycia wrażliwym uczuciowym łatwość okazywania uczuć i czytania uczuć.

To jest bardzo duży wpływ kultury w której żyjemy. 

O ile dobrze pamiętam, to empatia również jest w miarę podobna u obu płci. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe

Teraz, MicMic napisał(a):

To jest bardzo duży wpływ kultury w której żyjemy. 

O ile dobrze pamiętam, to empatia również jest w miarę podobna u obu płci. 

 

To nie wiem. Ale agresja jest biologicznie większa u was, więc nie jestem pewna z tą empatia

Halo socjolog potrzebny jest jakis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Dalila_ napisał(a):

No to chyba znaczy ześ zniewieściały a shad testosteron. Tyle że umiesz w mechanikę, ktoś Cię zmuszał do takich rzeczy w domu?

🤔

Ależ masz proste myślenie. Naprawdę myślisz, że świat jest taki czarno biały? Nikt mnie nie zmuszał, litości. 

5 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Ciekawe

To nie wiem. Ale agresja jest biologicznie większa u was, więc nie jestem pewna z tą empatia

Halo socjolog potrzebny jest jakis

Z agresja chyba tak. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, MicMic napisał(a):

To ciekawe, ale mam odwrotnie xd im dłużej żyje, tym bardziej widzę, że płeć nie ma za dużego znaczenia. Jest wiele kobiet, do których mi bliżej w myśleniu niż mężczyzn. I odwrotnie, niektóre kobiety zupełnie myślą inaczej niż ja. 

Jakby wyrugować czynnik kulturowy to zapewne tych różnic byłoby jeszcze mniej. 

Ja chyba mam podobnie - chociaż nie przyszło to z wiekiem, tylko zawsze tak było, że lepiej się dogadywałem z kobietami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Dalila_ napisał(a):

No to chyba znaczy ześ zniewieściały a shad testosteron.

Zniewieściały, bo im dłużej żyje tym lepiej rozumiem kobiety? Po prostu używam mózgu, a nie tylko kutasa. 

Tysiąc razy bliżej mi będzie do wykształconej, świadomej, oczytanej kobiety niż do głupiego, płytkiego faceta, który głównie zajmuje się piciem piwa z kolegami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Dalila_ napisał(a):

Bo to zboczenie psychiczne dla takiego dziecka i nie powinno się tego bronić

 

Ohoho "specjalistka" się odezwała, że ocenia że to zboczenie psychiczne 🤦🏻‍♂️ Weź się powstrzymaj czasem od swoich durnych wypowiedzi albo przemyśl zweryfikuj, bo zachowujesz się jak gość z pod sklepu, który bierze wszystko na chłopski rozum.

Jakieś poparcie badaniami, rzetelnymi pracami? Pewnie nie i tylko tak Ci się wydaje i to jest toksyczne. Oczywiście, że powinno się bronić. Lubisz często bzdury toksyczne pisać.

 

Masz może Cię to nie przerośnie...

 

W 2002 roku troje psychologów (Norman Anderssen, Christine Amlie i Erling Ytterøy) dokonało metaanalizy 23 badań dotyczących rodzicielstwa gejów i lesbijek, przeprowadzonych w latach 1978–2000. Autorzy doszli do wniosku, że jeśli chodzi o takie aspekty, jak: funkcjonowanie emocjonalne, preferencje seksualne, stygmatyzacja, zachowanie ról płciowych, dostosowanie zachowania, tożsamość płciowa i funkcjonowanie poznawcze, to dzieci matek lesbijek i ojców gejów nie różniły się znacznie od dzieci z rodzin heteroseksualnych.

 

Dostępne badania, jak np. to przeprowadzone w latach 80. przez amerykańską psychiatrę Nanette Gartrell, wskazują, że dzieci z rodzin jednopłciowych są przystosowane społecznie tak samo jak dzieci z rodzin heteroseksualnych (a w niektórych obszarach nawet lepiej). Ponadto jako dorośli tworzą bardziej udane związki. Są również bardziej ambitne i mniej agresywne niż dzieci z rodzin heteroseksualnych. 

 

Z badania przeprowadzonego w 2010 roku na Uniwersytecie Stanforda wynika ponadto, że dzieci wychowywane przez pary homo- lub heteroseksualne nie różnią się niczym, jeśli chodzi o możliwości przyswajania wiedzy i postępy w nauce.

 

Orientacja seksualna rodziców nie ma znaczenia dla rozwoju dziecka

Jak wskazuje w swoim artykule Marina Everri, psycholożka społeczna z University College Dublin, dla optymalnego rozwoju dziecka nie ma znaczenia orientacja seksualna rodziców, ale stabilna więź z oddanymi i dbającymi o nie opiekunami. Kluczowymi czynnikami, które negatywnie wpływają na przystosowanie się dziecka wychowywanego przez rodziców tej samej płci, są uprzedzenia występujące w środowisku, ale nie w samej rodzinie, tylko np. w szkole.

 

Na ten problem zwracają uwagę również polscy badacze: Michał Sieński i Monika Zielona-Jenek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wyjaśniają oni, że takie trudności, jak brak wsparcia ze strony rodziny i otoczenia osoby homoseksualnej, a także inne przeszkody, jak np. brak możliwości sformalizowania związku przez rodziców, mogą negatywnie wpływać na radzenie sobie z dzieci konfliktami i – w razie wystąpienia tego rodzaju problemów – prowadzić do większego zachwiania stabilności życia rodzinnego. Autorzy opisują te trudności i wskazują:

 

„Dla wychowywanych w tych rodzinach dzieci oznaczać mogą zatem większe obciążenia – prawne usankcjonowanie związku rodziców jest uważane za istotny predyktor jakości funkcjonowania dzieci. Uniwersalnym czynnikiem determinującym warunki wychowawcze w rodzinie jest także dobrostan psychiczny opiekunów”.

Dr Michał Sieński i dr Monika Zielona-Jenek w publikacji pt. „Doświadczenie bycia wychowywanym przez homoseksualnych rodziców a ryzyko zaburzenia rozwoju dziecka.

 

Krytyka badań nad negatywnym wpływem wychowania przez pary jednopłciowe

Jedynie nieliczne badania pokazują, że wychowanie w rodzinach homoseksualnych niekorzystnie wpływa na dziecko. Jedną z takich publikacji jest artykuł naukowy Marka Regnerusa z 2012 roku. 

 

Według autora dzieci wychowane przez rodziców tej samej płci są mniej szczęśliwe, częściej mają depresję i stają się ofiarami molestowania, a poza tym są gorzej wykształcone.

 

Wiarygodność powyższego badania została jednak podważona w artykule z 2015 roku opublikowanym w „Social Science Research”. (W tym samym czasopiśmie naukowym wcześniej opublikował wyniki swoich badań Mark Regnerus). Simon Cheng i Brian Powell wykazali dużą liczbę potencjalnych błędów metodologicznych w tym badaniu. Wśród nich znalazły się wątpliwe praktyki w klasyfikacji typów związków, w których wychowywane były dzieci biorące udział w badaniu. Do tych praktyk zaliczono m.in. zbyt krótki czas bycia wychowywanym przez parę jednopłciową, a nawet uwzględnienie przez naukowca odpowiedzi udzielanych przez niektórych respondentów ewidentnie w formie żartu.

 

Stanowiska towarzystw naukowych 

Warto zwrócić uwagę na panujący wśród naukowców konsensus co do tego, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe rozwijają się tak samo dobrze, jak dzieci par heteroseksualnych. Wskazuje to przegląd badań opublikowany w 2015 roku w czasopiśmie naukowym „Social Science Research”.

 

O tym, że wychowywanie przez rodziców tej samej płci nie wpływa na rozwój dziecka, wielokrotnie przekonywało również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA). Podobne stanowisko wyraziły m.in. Światowe Towarzystwo Zdrowia Seksualnego, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne czy Amerykańska Akademia Pediatrów. W dokumencie opublikowanym przez APA czytamy, że: 

 

Nie ma naukowych dowodów na związek nieskuteczności rodzicielskiej z orientacją seksualnej lub tożsamością płciową rodziców;

Żadne z badań nie dowiodło zależności między rozwojem i psychologicznym dobrobytem dziecka a orientacją seksualną rodziców.

 

https://demagog.org.pl/wypowiedzi/dzieci-wychowywane-przez-pary-jednoplciowe-co-mowia-badania/

 

 

Edytowane przez Sensys

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, MicMic napisał(a):

Zniewieściały, bo im dłużej żyje tym lepiej rozumiem kobiety? Po prostu używam mózgu, a nie tylko kutasa. 

Tysiąc razy bliżej mi będzie do wykształconej, świadomej, oczytanej kobiety niż do głupiego, płytkiego faceta, który głównie zajmuje się piciem piwa z kolegami. 

Wyluzuj, nie miało to być obraźliwe ani wulgarne, może faktycznie ktoś siła zaszczepil takie męskie hobby zwykle pytanie. Bo takto jesteś mixem

23 minuty temu, Sensys napisał(a):

 

Ohoho "specjalistka" się odezwała, że ocenia że to zboczenie psychiczne 🤦🏻‍♂️ Weź się powstrzymaj czasem od swoich durnych wypowiedzi albo przemyśl zweryfikuj, bo zachowujesz się jak gość z pod sklepu, który bierze wszystko na chłopski rozum.

Jakieś poparcie badaniami, rzetelnymi pracami? Pewnie nie i tylko tak Ci się wydaje i to jest toksyczne. Oczywiście, że powinno się bronić. Lubisz często bzdury toksyczne pisać.

 

Masz może Cię to nie przerośnie...

 

W 2002 roku troje psychologów (Norman Anderssen, Christine Amlie i Erling Ytterøy) dokonało metaanalizy 23 badań dotyczących rodzicielstwa gejów i lesbijek, przeprowadzonych w latach 1978–2000. Autorzy doszli do wniosku, że jeśli chodzi o takie aspekty, jak: funkcjonowanie emocjonalne, preferencje seksualne, stygmatyzacja, zachowanie ról płciowych, dostosowanie zachowania, tożsamość płciowa i funkcjonowanie poznawcze, to dzieci matek lesbijek i ojców gejów nie różniły się znacznie od dzieci z rodzin heteroseksualnych.

 

Dostępne badania, jak np. to przeprowadzone w latach 80. przez amerykańską psychiatrę Nanette Gartrell, wskazują, że dzieci z rodzin jednopłciowych są przystosowane społecznie tak samo jak dzieci z rodzin heteroseksualnych (a w niektórych obszarach nawet lepiej). Ponadto jako dorośli tworzą bardziej udane związki. Są również bardziej ambitne i mniej agresywne niż dzieci z rodzin heteroseksualnych. 

 

Z badania przeprowadzonego w 2010 roku na Uniwersytecie Stanforda wynika ponadto, że dzieci wychowywane przez pary homo- lub heteroseksualne nie różnią się niczym, jeśli chodzi o możliwości przyswajania wiedzy i postępy w nauce.

 

Orientacja seksualna rodziców nie ma znaczenia dla rozwoju dziecka

Jak wskazuje w swoim artykule Marina Everri, psycholożka społeczna z University College Dublin, dla optymalnego rozwoju dziecka nie ma znaczenia orientacja seksualna rodziców, ale stabilna więź z oddanymi i dbającymi o nie opiekunami. Kluczowymi czynnikami, które negatywnie wpływają na przystosowanie się dziecka wychowywanego przez rodziców tej samej płci, są uprzedzenia występujące w środowisku, ale nie w samej rodzinie, tylko np. w szkole.

 

Na ten problem zwracają uwagę również polscy badacze: Michał Sieński i Monika Zielona-Jenek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wyjaśniają oni, że takie trudności, jak brak wsparcia ze strony rodziny i otoczenia osoby homoseksualnej, a także inne przeszkody, jak np. brak możliwości sformalizowania związku przez rodziców, mogą negatywnie wpływać na radzenie sobie z dzieci konfliktami i – w razie wystąpienia tego rodzaju problemów – prowadzić do większego zachwiania stabilności życia rodzinnego. Autorzy opisują te trudności i wskazują:

 

„Dla wychowywanych w tych rodzinach dzieci oznaczać mogą zatem większe obciążenia – prawne usankcjonowanie związku rodziców jest uważane za istotny predyktor jakości funkcjonowania dzieci. Uniwersalnym czynnikiem determinującym warunki wychowawcze w rodzinie jest także dobrostan psychiczny opiekunów”.

Dr Michał Sieński i dr Monika Zielona-Jenek w publikacji pt. „Doświadczenie bycia wychowywanym przez homoseksualnych rodziców a ryzyko zaburzenia rozwoju dziecka.

 

Krytyka badań nad negatywnym wpływem wychowania przez pary jednopłciowe

Jedynie nieliczne badania pokazują, że wychowanie w rodzinach homoseksualnych niekorzystnie wpływa na dziecko. Jedną z takich publikacji jest artykuł naukowy Marka Regnerusa z 2012 roku. 

 

Według autora dzieci wychowane przez rodziców tej samej płci są mniej szczęśliwe, częściej mają depresję i stają się ofiarami molestowania, a poza tym są gorzej wykształcone.

 

Wiarygodność powyższego badania została jednak podważona w artykule z 2015 roku opublikowanym w „Social Science Research”. (W tym samym czasopiśmie naukowym wcześniej opublikował wyniki swoich badań Mark Regnerus). Simon Cheng i Brian Powell wykazali dużą liczbę potencjalnych błędów metodologicznych w tym badaniu. Wśród nich znalazły się wątpliwe praktyki w klasyfikacji typów związków, w których wychowywane były dzieci biorące udział w badaniu. Do tych praktyk zaliczono m.in. zbyt krótki czas bycia wychowywanym przez parę jednopłciową, a nawet uwzględnienie przez naukowca odpowiedzi udzielanych przez niektórych respondentów ewidentnie w formie żartu.

 

Stanowiska towarzystw naukowych 

Warto zwrócić uwagę na panujący wśród naukowców konsensus co do tego, że dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe rozwijają się tak samo dobrze, jak dzieci par heteroseksualnych. Wskazuje to przegląd badań opublikowany w 2015 roku w czasopiśmie naukowym „Social Science Research”.

 

O tym, że wychowywanie przez rodziców tej samej płci nie wpływa na rozwój dziecka, wielokrotnie przekonywało również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA). Podobne stanowisko wyraziły m.in. Światowe Towarzystwo Zdrowia Seksualnego, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne czy Amerykańska Akademia Pediatrów. W dokumencie opublikowanym przez APA czytamy, że: 

 

Nie ma naukowych dowodów na związek nieskuteczności rodzicielskiej z orientacją seksualnej lub tożsamością płciową rodziców;

Żadne z badań nie dowiodło zależności między rozwojem i psychologicznym dobrobytem dziecka a orientacją seksualną rodziców.

 

https://demagog.org.pl/wypowiedzi/dzieci-wychowywane-przez-pary-jednoplciowe-co-mowia-badania/

 

 

O matko przepraszam Cię bardzo z pewnością piszesz mądre rzeczy tam ale jest to za długie żebym to przeczytała. Ale to ciężkie adhd xd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×