Skocz do zawartości
Nerwica.com

Pseudofilozoficzne popłuczyny o miłości.


MicMic

Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Nie możemy myśleniem ale filozofia to za ciężki kaliber

Co nam z wniosków jeśli filozofia się tam kończy miczek?

Dobra, może być myśleniem na temat wątku. Ciekawi mnie, że w ogóle mało kto zwrócił uwagę na to, że moje obawy co do związku dotyczą również moich własnych przyszłych emocji i myśli. Nie tylko emocji drugiej strony. Czasem nawet bardziej się boję tych moich. Czasem mam wrażenie że mój mózg działa niezależnie ode mnie, że generuje we mnie myśli, których nie mogę odepchnąć. Wyszukuje wad i niedoskonałości w świecie i w innych ludziach. I im bardziej chce tych myśli nie mieć, tym bardziej wracają. To taka jakaś mentalna forma ocd, szczególnie mi się włącza jak ktoś mi się podoba i na kimś mi zależy. 

To jest na tyle ciężkie, że często boję się wchodzić w bliskie relacje. Ale to dotyczy też innych 'pozytywnych' rzeczy, zawsze mam w głowie myśli, że to wszystko jest żałosnym, obrzydliwym gównem. 

Dlatego ja nie wiem czy potrafię normalnie kogoś kochać i czy będę kiedykolwiek potrafił. Może nigdy nikogo nie kochałem? Chuj jeden wie.

Łatwo krytykować i mówić, że jestem taki czy inny, ale naprawdę nie jest łatwo być mną. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, MicMic napisał(a):

Czasem mam wrażenie że mój mózg działa niezależnie ode mnie, że generuje we mnie myśli, których nie mogę odepchnąć. Wyszukuje wad i niedoskonałości w świecie i w innych ludziach. I im bardziej chce tych myśli nie mieć, tym bardziej wracają.

Ale to raczej tak działa mózg każdego z nas. Jakbyśmy mogli nim w pełni zarządzać to po co byśmy tutaj pisali o tym jak źle się czujemy i że chcemy jedno a wychodzi drugie. Przecież nie tylko Ty się z tym zmagasz na co dzień. Wszyscy walczymy właśnie z tym samym.

Ile razy się zdarza, że popełniamy błąd, świadomie mówimy - nigdy więcej, po czym za tydzień znowu popełniamy go ponownie. :S Albo mówimy sobie, że wytrzymamy najbliższy "atak" i nic nas nie złamie a później lecimy z podkulonym ogonem. Na tym przecież też cała nerwica polega. Że mózg działa niezależnie od naszych chęci

 

11 minut temu, MicMic napisał(a):

Dlatego ja nie wiem czy potrafię normalnie kogoś kochać i czy będę kiedykolwiek potrafił. Może nigdy nikogo nie kochałem? Chuj jeden wie.

A z jakiego powodu akurat ta sfera tak przejęła kontrolę i o niej obsesyjnie myślisz? Znasz może przyczyne o co chodzi, że to to kochanie i miłość tak Cię triggeruje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Ale to raczej tak działa mózg każdego z nas. Jakbyśmy mogli nim w pełni zarządzać to po co byśmy tutaj pisali o tym jak źle się czujemy i że chcemy jedno a wychodzi drugie. Przecież nie tylko Ty się z tym zmagasz na co dzień. Wszyscy walczymy właśnie z tym samym.

Ile razy się zdarza, że popełniamy błąd, świadomie mówimy - nigdy więcej, po czym za tydzień znowu popełniamy go ponownie. :S Albo mówimy sobie, że wytrzymamy najbliższy "atak" i nic nas nie złamie a później lecimy z podkulonym ogonem. Na tym przecież też cała nerwica polega. Że mózg działa niezależnie od naszych chęci

Nie wiem, nie miałem diagnozowanej nerwicy. Nie znalazłem tu nikogo kto by miał podobnie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Zgadzam się to może być nerwicowe, może masz skłonność do ocd? chyba że o coś innego ci chodziło A zrozumialam tak

Nie wiem czy mam skłonność, nie mam czegoś takiego, że nie mogę wyjść bo wszystko sprawdzam, czy też myje ręce po sto razy. 

To się uruchamia w bliskich relacjach z ludźmi. Chyba tylko romantycznych. Domyślam się trochę czemu tak jest, ale nie chcę pisać. 

 

 

Ogólnie zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami i uczuciami związanymi z tematem. Swoimi historiami. Taka forumowa, grupowa terapia :D

Nie chciałbym, żeby wątek się przerodził w "analizę psychiki Mica". Staramy się nie oceniać i pisać w pierwszej osobie, czyli o sobie. Staramy się też nie udzielać rad, chyba, że ktoś o to poprosi. 

Edytowane przez MicMic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, MicMic napisał(a):

Staramy się nie oceniać i pisać w pierwszej osobie, czyli o sobie. Staramy się też nie udzielać rad, chyba, że ktoś o to poprosi. 

Brzmi jak słowa przedszkolanki do przedszkolaków albo terapeutki prowadzącej terapię grupową :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Brzmi jak słowa przedszkolanki do przedszkolaków albo terapeutki prowadzącej terapię grupową :P

:D To prawda, ale ja jestem  święcie przekonany, że tak jest dobrze. Osobiście nie lubię rad i nie specjalnie ich potrzebuję. Często mam wrażenie, że rady służa bardziej radzącemu niż temu, któremu radzimy.

Mogę być waszą przedszkolanką, moje znerwicowane dzieci :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

A ja lubię rady. Mogą mnie rozbawić jak się z nimi nie zgadzam. A mogą zawsze skłonić do refleksji

Mam wrażenie, że kobiety generalnie bardziej lubią rady.

Ja nie lubię rad, jak już ktoś ma mi pomóc, to realnie. Niech coś dla mnie zrobi, da, albo cokolwiek. Rady sobie mogę sam dawać :D

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Dobrze tato

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, MicMic napisał(a):

Mam wrażenie, że kobiety generalnie bardziej lubią rady.

Ja nie lubię rad, jak już ktoś ma mi pomóc, to realnie. Niech coś dla mnie zrobi, da, albo cokolwiek. Rady sobie mogę sam dawać :D

:D

No właśnie nie możesz, nie ma nic cenniejszego niż rada od przyjaciela że ogarnij się albo zjebales po całości. Oczywiście w przypadkach gdy sami się nie domyslimy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

No właśnie nie możesz, nie ma nic cenniejszego niż rada od przyjaciela że ogarnij się albo zjebales po całości. Oczywiście w przypadkach gdy sami się nie domyslimy

To o czym piszesz to nie do końca rada. Tylko jakaś obserwacja dot. zachowania czyjegoś, jak coś wygląda z Twojej perspektywy. W taki sposób mógłbym przyjąć jakiś komentarz. Ale "ogarnij się", "zjebałeś" to co to jest wgl? To jest jakaś Twoja ocena, do tego wyrażona dosyć agresywnie, więc odrazu wywołuje sprzeciw. Przynajmniej ja tak mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ale to są komentarze które mają kimś wstrząsnąć. Np krzywdzisz rodzinę w jakiś sposób albo kogoś tam. To co lepiej powiedzieć wydaje mi się że twoje zachowanie jest nie do końca właściwe?

No jak ma być konkretna rada, no to jeśli ktoś nie pyta to po co mam radzić? Lub jeśli ktoś nie narzeka o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Dalila_ napisał(a):

No ale to są komentarze które mają kimś wstrząsnąć. Np krzywdzisz rodzinę w jakiś sposób albo kogoś tam. To co lepiej powiedzieć wydaje mi się że twoje zachowanie jest nie do końca właściwe?

Uważasz, że to działa? Wielokrotnie się spotkałem z tym, że ludzie jeszcze bardziej się wtedy okopują na swoich pozycjach. Nie wiem, ja bym nie chciał. Może na kogoś to działa. 

 

10 minut temu, Dalila_ napisał(a):

No jak ma być konkretna rada, no to jeśli ktoś nie pyta to po co mam radzić? Lub jeśli ktoś nie narzeka o

Nie wiem jak inni, jak ja narzekam to raczej nie po to, żeby otrzymać jakieś rady - ja nie mam problemu w tym, żeby sobie wyobrazić każdy możliwy scenariusz zanim ktoś mi go poradzi. Wolałbym np. czy potrzebujesz w czymś pomocy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znacie te scenę z Dnia Świra, gdy Miauczyński przychodzi do matki, a ta podaje mu zupę, i coś tam o tej zupie pierdoli, gdy on się jej żali? To jest dobre ilustracja tego jak często wyglądają relacje między ludźmi. Szczerze, dla mnie to boleśniejsze niż samotność. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, MicMic napisał(a):

Znacie te scenę z Dnia Świra, gdy Miauczyński przychodzi do matki, a ta podaje mu zupę, i coś tam o tej zupie pierdoli, gdy on się jej żali? To jest dobre ilustracja tego jak często wyglądają relacje między ludźmi. Szczerze, dla mnie to boleśniejsze niż samotność. 

W tej scenie "mama go nigdy nie słucha". A jakby słuchała to wg. Ciebie nie powinna mu dawać rady na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji lecz tylko przytakiwać?

Dużo ludzi nie potrafi słuchać, ale mówiąc o słuchaniu raczej nie ma się na myśli tylko słuchania bez słów. Jak piszesz coś na forum to mamy to zignorować albo Ci przytakiwać? Czego w sumie byś oczekiwał bo troche każdy sposób reakcji wydaje się być zły

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, shadow_no napisał(a):

W tej scenie "mama go nigdy nie słucha". A jakby słuchała to wg. Ciebie nie powinna mu dawać rady na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji lecz tylko przytakiwać?

Dużo ludzi nie potrafi słuchać, ale mówiąc o słuchaniu raczej nie ma się na myśli tylko słuchania bez słów. Jak piszesz coś na forum to mamy to zignorować albo Ci przytakiwać? Czego w sumie byś oczekiwał bo troche każdy sposób reakcji wydaje się być zły

To nie było tylko odniesienie do forum, raczej ogólne spostrzeżenie. Naprawdę nie ma innej opcji niż tylko przytakiwanie lub ignorowanie? Można opowiedzieć o sobie, ale bez polemizowania z czyimiś odczuciami czy też oceniania.

Kurde, to są jakieś, podstawy skutecznej komunikacji, jestem ciągle w szoku, że to nie jest powszechna wiedza na takim forum, jak to. Nikt nie słyszał tu o tzw. komunikacie 'ja', o unikaniu uogólnień itp? Ja z jakiejś innej bańki jestem, może przez te lata różnych terapii i szkoleń, nie wiem. 

23 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Faceci zwykle z automatu chcą rozwiązać problem i dają rady.

 

 

Xd 

No, ale są tu też kobiety. Może dlatego bliższe relacje mam tylko z nimi. Z facetami mogę sobie pożartować albo pogadać o 'ruchaniu dupeczek', czy tam o innym hobby. 

Ja naprawdę potrafię sam sobie rozwiązywać problemy, jeśli mają rozwiązanie. Mam silnie analityczny umysł, jeśli ktoś mi coś radzi to istnieje 99 procent szans, że już dawno myślałem o tym wcześniej, na tysiąc sposobów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, MicMic napisał(a):

To nie było tylko odniesienie do forum, raczej ogólne spostrzeżenie. Naprawdę nie ma innej opcji niż tylko przytakiwanie lub ignorowanie? Można opowiedzieć o sobie, ale bez polemizowania z czyimiś odczuciami czy też oceniania.

Kurde, to są jakieś, podstawy skutecznej komunikacji, jestem ciągle w szoku, że to nie jest powszechna wiedza na takim forum, jak to. Nikt nie słyszał tu o tzw. komunikacie 'ja', o unikaniu uogólnień itp? Ja z jakiejś innej bańki jestem, może przez te lata różnych terapii i szkoleń, nie wiem. 

Ucz nas panie! Jam otwarty na takie smaczki. 

 

Tylko problem jaki generalnie zauważam jest taki, że różne są typy osobowości. I nie ma "uniwersalnej metody komunikacji". Nie wiem czy zapoznawałes się z MBTI. Jeśli nie to polecam (to moja rada dla Ciebie haaaaah ^^).

 

Jak się trochę w tym posiedzi, to można zauważyć pewne schematy jakimi kierują się poszczególne typy osob. To co sprawdzi się u jednej osoby, niekoniecznie będzie trafiać do drugiej. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że pewne osoby się nigdy ze sobą nie dogadają, bo ich temperament, sposób komunikacji, osobowość są diametralnie różne. Pewne osobowosci będą często w konflikcie.

 

Jedni wolą otrzymywać krótkie komunikaty. Inni złożone wypowiedzi. Jedni wolą otrzymać pomoc inni nienawidzą gdy ktoś widzi ich słabość. Itd itp. dobrze to widać w pracy gdzie jest wiele osób i kilka teamów. Zawsze jest wtedy przekrój różnych osobowości a współpracować trzeba i wtedy zaczyna się jazdą.

 

Przecież sam widzisz jacy ludzie są różnorodni pod każdym względem. Dziwi mnie, że się dziwisz, że ludzie mogą być inni niż Ty nawet w obszarze komunikacji. To nie Ty jesteś z innej bańki tylko każdy ma swoją własną "bańkę" I sposób komunikowania się. Nie możesz oczekiwać, że każdy będzie znał te podstawy o których wspomniałeś (kolejna rada)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, little angel napisał(a):

Nie nauczy, bo pisze kocopoły, albo po prostu komunikacja ze mną go przerosła.

Tak, przerasta mnie komunikacja z osobami, które wprost piszą, że w zasadzie mają we mnie wyjebane. To tak jak już wyciągasz priv tutaj.

7 godzin temu, shadow_no napisał(a):

Nie wiem czy zapoznawałes się z MBTI. Jeśli nie to polecam (to moja rada dla Ciebie haaaaah ^^).

Tak, kojarzę. Za wiki, pierwsze zdanie:

"The Myers–Briggs Type Indicator (MBTI) is a self-report questionnaire that makes pseudoscientific claims[6] to categorize individuals into 16 distinct "personality types" based on psychology."

 

Dzięki, postoję 🙂

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×