Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, wciąż szukam.

 

Pani psycholog nie powiedziała wprost że DDD ale powiedziała po rozmowach o mojej rodzinie że ''jak w takim domu mogły urosnąć zdrowe dzieci'', domyślam się że jako psycholog nie chce stawiać diagnozy bo nie jest psychiatrą. 

 

W skrócie:

 

Ja, brat i siostra jesteśmy sierotami w potocznym słowa znaczeniu, z lekka głupkowaci, mamy ze wszystkim problemy, nie mamy znajomych przez co sylwestra spędzam samotnie z piwem (pije maksymalnie dwa piwa bo kiedyś jak to ja zezgonowałem i narobiłem po alkoholu) zarówno ja jak i brat nigdy nie mieliśmy dziewczyny i grozi nam syndrom 30-letniego prawiczka(jakiś czas temu wkroczyliśmy w trzecią dekadę życia). 

 

Jestem idiotą do tego stopnia że dzisiaj dałem się złapać na ten scam na kurtkę który obległ teraz sieć (cudem pracuję - dzięki orzeczeniu bo jestem osobą niepełnosprawną ale dzięki innej diagnozie), w nornalnej pracy nie dawałem sobie rady intelektualnie dopiero w ochronie jakoś daję radę. Brat w przeciwieństwie do mnie jest normalniejszy więc może założy rodzinę ja z dzisiejszą banią nie mam na to szans, i nawet nie jest to jakimś moin marzeniem ale do czegoś trzeba się odnieść żeby nakreślić problem.  

 

Czy osoba z DDD może mieć takie objawy? Od najmłodszych lat być ''szkolnym zjebem'' i z tego nie wyrosnąć? Czy problem może być poważniejszy? Nie wiem mało napisałem może za mało ale nie chcę się rozpisywać a sami przyznacie że nikt normalny nie robi w gacie jak przypadkiem ma możliwość wypić a także normalni ludzie... sami rozumiecie. 

 

Wracając do dzieciństwa tam to dopiero były jazdy, codziennie obskakiwałem wpierdol na osiedlu a także w szkole wszyscy wiedzieli że coś ze mną nie tak.

 

Normalni ludzie nie mają takiego przejebanego życia.

 

Jest dla mnie nadzieja? Bo czuję że kiedyś się zabiję. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno masz coś poważniejszego niż DDD. Chociaż DDD w pewnym sensie też może Ciebie dotyczyć. Masz bardzo duże zaburzenia i powinieneś mieć rentę socjalną. W szkole mi dokuczali od zerówki i głupio się zachowywałem, bardzo głupio (np. w klasie 4, 5, 6 SP pokazywałem gołą pupę i genitalia chłopcom z klasy, np. w przebieralni na WF, dla "hecy", "beki", nie by kogoś obrazić czy wywołać czyjeś podniecenie seksualne, nie chcę nikogo zgorszyć pisaniem o tym). W gimnazjum była nawet policja przez dokuczanie mi, wezwana przez wychowawcę klasy (kobietę). W gimnazjum mi chyba najwięcej dokuczali. Nie wiem, czy w ochronie dałbym radę. Raz ktoś zwrócił uwagę, że osoba z diagnozą zespołu Aspergera może nie nadawać się do pracy w ochronie (czy coś podobnego), innym razem ktoś dający pracę w ochronie na umowę o pracę powiedział, że "nie ma zaufania do mojej choroby" czy coś podobnego. W ochronie nigdy nie pracowałem. Na sprzątaniu też. Starałem się nawet o takie prace, ale mnie nie przyjęli. Nie wiem, czy bym się do nich nadawał, mam rentę socjalną, więc jestem bardzo poważnie zaburzony. Mam 28,5 roku i nigdy nie miałem dziewczyny. Mam młodszego brata i jeszcze młodszą siostrę, brat jest "normalny" i samodzielny, siostra wygląda "podejrzanie" dla mnie, jakby miała lżejszą postać tego, co ja mam. Rodzice nie leczyli się u psychiatry i mogą nie mieć zaburzeń psychicznych. Stosowali kary fizyczne w dzieciństwie - np. tata dwa razy dość mocno zbił mnie za paragelię (głośny, niepohamowany śmiech, nieadekwatny), sporo używali wulgaryzmów czy obelg, rodzice w dzieciństwie się kłócili i chyba bałem się, że tata zabije mamę, mama straszyła brata nożem (czy coś w tym stylu), gdy nie umiał czytać w młodym wieku. Wiosną 2020, podczas narodowej kwarantanny tak jakby, siostra trzymała w ręce nóż i krytykowała mnie, bałem się, że zrobi coś mi lub babci, gdy raz kłóciła się(?) z babcią, uderzyła w szybę w drzwiach i szyba została wybita przez nią. Kilka lat temu siostra ukłuła mamę śrubokrętem w dłoń dość mocno, że mama miała zastrzyk przeciwtężcowy, ukłucie było wskutek awantury. Innym razem oblała mamę wrzątkiem po twarzy. Na szczęście nie było poważnych konsekwencji. Sam się bardzo wygłupiałem, gdy byłem młodszy. 05.12.2006, po pobudzeniu i "dzikich stimach" jakby, zrobiłem wielką głupotę. Położyłem pięcioletnią siostrę na moim ciele, oboje byliśmy w ubraniu, nie pamiętam żadnego podniecenia, przyjemności seksualnej (na szczęście ich nie było), ale leżała genitaliami na moich genitaliach. To kolejna głupia rzecz, którą zrobiłem w życiu, praktycznie bez powodu... Bardzo tego żałuję. Boję się, że zgwałciłem siostrę analnie... Takie poważne mam natręctwo, okaleczyłem  swoją psychikę przez swoje głupoty jakby. Nie chcę nikogo gorszyć tym tekstem. Określiłbym moją rodzinę jako dysfunkcyjną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aż takich akcji nie miałem ale jakieś dziwne rzeczy by zwrócić na siebię uwagę jak najbardziej... Specyficzne zachowanie, ubiór itd... W sumie u mnie w domu nie było miłości szczególnie od strony matki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.05.2020 o 22:46, take napisał:

Na pewno masz coś poważniejszego niż DDD. Chociaż DDD w pewnym sensie też może Ciebie dotyczyć. Masz bardzo duże zaburzenia i powinieneś mieć rentę socjalną. W szkole mi dokuczali od zerówki i głupio się zachowywałem, bardzo głupio (np. w klasie 4, 5, 6 SP pokazywałem gołą pupę i genitalia chłopcom z klasy, np. w przebieralni na WF, dla "hecy", "beki", nie by kogoś obrazić czy wywołać czyjeś podniecenie seksualne, nie chcę nikogo zgorszyć pisaniem o tym). W gimnazjum była nawet policja przez dokuczanie mi, wezwana przez wychowawcę klasy (kobietę). W gimnazjum mi chyba najwięcej dokuczali. Nie wiem, czy w ochronie dałbym radę. Raz ktoś zwrócił uwagę, że osoba z diagnozą zespołu Aspergera może nie nadawać się do pracy w ochronie (czy coś podobnego), innym razem ktoś dający pracę w ochronie na umowę o pracę powiedział, że "nie ma zaufania do mojej choroby" czy coś podobnego. W ochronie nigdy nie pracowałem. Na sprzątaniu też. Starałem się nawet o takie prace, ale mnie nie przyjęli. Nie wiem, czy bym się do nich nadawał, mam rentę socjalną, więc jestem bardzo poważnie zaburzony. Mam 28,5 roku i nigdy nie miałem dziewczyny. Mam młodszego brata i jeszcze młodszą siostrę, brat jest "normalny" i samodzielny, siostra wygląda "podejrzanie" dla mnie, jakby miała lżejszą postać tego, co ja mam. Rodzice nie leczyli się u psychiatry i mogą nie mieć zaburzeń psychicznych. Stosowali kary fizyczne w dzieciństwie - np. tata dwa razy dość mocno zbił mnie za paragelię (głośny, niepohamowany śmiech, nieadekwatny), sporo używali wulgaryzmów czy obelg, rodzice w dzieciństwie się kłócili i chyba bałem się, że tata zabije mamę, mama straszyła brata nożem (czy coś w tym stylu), gdy nie umiał czytać w młodym wieku. Wiosną 2020, podczas narodowej kwarantanny tak jakby, siostra trzymała w ręce nóż i krytykowała mnie, bałem się, że zrobi coś mi lub babci, gdy raz kłóciła się(?) z babcią, uderzyła w szybę w drzwiach i szyba została wybita przez nią. Kilka lat temu siostra ukłuła mamę śrubokrętem w dłoń dość mocno, że mama miała zastrzyk przeciwtężcowy, ukłucie było wskutek awantury. Innym razem oblała mamę wrzątkiem po twarzy. Na szczęście nie było poważnych konsekwencji. Sam się bardzo wygłupiałem, gdy byłem młodszy. 05.12.2006, po pobudzeniu i "dzikich stimach" jakby, zrobiłem wielką głupotę. Położyłem pięcioletnią siostrę na moim ciele, oboje byliśmy w ubraniu, nie pamiętam żadnego podniecenia, przyjemności seksualnej (na szczęście ich nie było), ale leżała genitaliami na moich genitaliach. To kolejna głupia rzecz, którą zrobiłem w życiu, praktycznie bez powodu... Bardzo tego żałuję. Boję się, że zgwałciłem siostrę analnie... Takie poważne mam natręctwo, okaleczyłem  swoją psychikę przez swoje głupoty jakby. Nie chcę nikogo gorszyć tym tekstem. Określiłbym moją rodzinę jako dysfunkcyjną.

Wydajesz się mieć przepełnione sumienie zwykłymi pierdołami. Musisz odizolować się od toksycznego srodowiska. Zacząć rozpoznawać swoje psychozy i walczyć z nimi. Bez zmiany otoczenia, poszerzania własnej świadomości, samymi lekami się nie wyleczysz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie traktuj DDD jako jednostki chorobowej, bo niektórzy nawet uważają, ze nie ma czegos takiego jak syndrom DDA/DDD, nie ma tego tez w klasyfikacji.

 

DDA/DDD - czyli dysfunkcyjny dom to raczej problem duchowy, cos jak choroba duszy.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mojej psychiki na "toksyczne środowisko" wygląda każda religia wierząca w możliwość wiecznego potępienia, zwłaszcza te, które uważają, że większość ludzi będzie na wieki męczona w piekle. Mam "urojenia" i pokusy, że mam zniszczyć religie oparte na Koranie czy Biblii i zdemaskować je jako największe dzieła Szatana w historii ludzkości  które przedstawiają Boga jako okrutnika i byt bezwzględny wobec słabszych przecież od Niego stworzeń. Moja psychika "nie rozumie", dlaczego coś takiego jak wieczne potępienie miałoby istnieć, a zwłaszcza tego, dlaczego to wieczne potępienie ma być takie straszne i okrutne oraz dlaczego tak łatwo na nie zasłużyć! Uważa ona "koincydencje" związane z Koranem za najgenialniejszy podstęp Diabła. I że Koran przedstawia Boga jako kogoś nieskończenie gorszego od Diabła. Myśli, że jej misją jest zdemaskować Koran, a przy okazji także Biblię. 

 

U mnie w domu nie było zbytnio "miłości" zarówno od strony mamy, jak i taty. Obydwoje rodziców używało wulgaryzmów i karało dość boleśnie za drobnostki (np. biciem). Tak samo było w przypadku rodzeństwa (mam tylko młodsze), jeśli chodzi o kary. Ale miałem "autyzm" polegający na braku odczuwania potrzeby bycia kochanym od dzieciństwa (odkąd pamiętam), nie czułem się ani kochany, ani niekochany, nie myślałem o tych rzeczach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.05.2020 o 22:48, take napisał:

Dla mojej psychiki na "toksyczne środowisko" wygląda każda religia wierząca w możliwość wiecznego potępienia, zwłaszcza te, które uważają, że większość ludzi będzie na wieki męczona w piekle. Mam "urojenia" i pokusy, że mam zniszczyć religie oparte na Koranie czy Biblii i zdemaskować je jako największe dzieła Szatana w historii ludzkości  które przedstawiają Boga jako okrutnika i byt bezwzględny wobec słabszych przecież od Niego stworzeń. Moja psychika "nie rozumie", dlaczego coś takiego jak wieczne potępienie miałoby istnieć, a zwłaszcza tego, dlaczego to wieczne potępienie ma być takie straszne i okrutne oraz dlaczego tak łatwo na nie zasłużyć! Uważa ona "koincydencje" związane z Koranem za najgenialniejszy podstęp Diabła. I że Koran przedstawia Boga jako kogoś nieskończenie gorszego od Diabła. Myśli, że jej misją jest zdemaskować Koran, a przy okazji także Biblię. 


Lepiej wierzyć, że wiecznego potępienia nie ma. Polecam książki Przeznaczenie Dusz Tom I i II oraz Wędrówki Dusz Michaela Newtona. To o tzw. hipnozie regresyjnej - do poprzednich wcieleń, a przede wszystkim: do życia pomiędzy życiami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×