Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Niepewny

Użytkownik
  • Zawartość

    170
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wspomnę że w szpitalu też padałem ofiarą swojej głupoty i nieporadności. Dostałem bęcki ze dwa razy bez powodu a raczej za odmienność a także skradziono mi 500zł - zrobiłem coś mega głupiego zaufałem hehe. A od strony leczenia to miałem 1 jakiś tam test śmieszny i jedną rozmowę przez miesiąc leżenia (wtf). Także ten tego... no bez komentarza - powątpiewam czy tam pracy za luźno nie traktują itd.
  2. Położyli mnie do szpitala psychiatrycznego i tam dostałem taką diagnozę. Jestem pod opieką psychiatry, przyjmuję leki. Wtedy byłem w stanie takiego załamania nerwowego że cały czas powtarzałem tylko w kółko że mam problemy z myśleniem itd bo... rzeczywiście je mam czego świadectwem jest moje życie. Psychiatra uważa że muszę leczyć schizofrenie a leki na adhd wchodzą w interakcję z tymi które przyjmuję. Ja chciałbym uzyskać w końcu jasność umysłu bo bycie takim samotnym dziwakiem jest męczące, ciężko jest.
  3. A no znalazłem jakieś pismo z poradni psychologicznej z dzieciństwa ale to dokumenty jak ja miałem niecałe 10 lat l i tylko odnośnie dysleksji. Co do ADHD nie mogę zdobyć pisma ale jestem pewny że je miałem - wiem że też byłem w poradni ze skierowaniem ale nie mogę pisma znaleźć... Byłem dość "nadruchliwy" i ja wiem że dzieci mają dużo siły ale no nie aż tyle. Jestem wkurwiony że rodzice mnie całkowicie olali i tak skończyłem. Powinienem być pod opieką specjalistów już od minimalnie 10 roku życia a do pierwszego specjalisty sam się zgłosiłem bo już rady nie dawałem w wieku 19 lat po kilku zwolnieniach w pracy, niepowodzeniach itd. Myślałem że mnie wyleczą ale no nie wyleczyli. Robiłem także badanie w kierunku centralnych zaburzeń słuchu okazało się że to mam (kilka zdolności grubo poniżej normy, reszta na progowym poziomie). Zalecono mi trening neuroflow... Ćwiczę i fajnie dalej to samo super...
  4. Cześć, Piotrek - 26 lat. Cześć, mam poważny problem który ciężko mi nawet opisać, pomyślałem że spróbuje ostatni raz, może ktoś coś doradzi... może ktoś miał coś podobnego, może da się z tego wyjść...? Od kiedy pamiętam było źle - za małolata byłem tym dzieciakiem które na osiedlu pełniło rolę samca omega, zabierano mi rzeczy, nieraz ktoś mnie gnębił jak wracałem ze szkoły i wiele innych (szkoda czasu to opisywać) - zaznaczę tylko że coś we mnie - o czym dalej - powodowało że nie miałem od najwcześniejszych lat żadnych przyjaciół, do czasu kiedy mniej odstawałem od rówieśników zdarzało się zagrać z nimi w piłkę, ze dwa razy ktoś do siebie zaprosił ale to może do 8-9? roku życia, w dodatku w przerwie na gnębienie ktoś się zlitował jak to dzisiaj określam. Potem już było tylko gorzej do tego stopnia że pod koniec podstawówki zostałem zepchnięty na kompletny margines - siedziałem tylko sam w domu, szkoła - dom, szkoła - dom i stan ten trwa do dziś tyle że zamiast szkoły jest kiepska "praca"- powoli przestaje myśleć że mógłbym założyć rodzinę itd wydaje się to dla mnie nieosiągalne - nawet samodzielne funkcjonowanie jest dla mnie nieosiągalne, potrzebuje pomocy osób trzecich. Ja jakby... nie potrafię rozmawiać i słabo się uczę, jestem tego całkiem świadomy (świadomość tą uzyskałem bardzo późno), nie umiem tego w żaden sposób zmienić. Moje wypowiedzi są lakoniczne, nawet te dłuższe są takie jakby... proste/mało ciekawe - tak jakbym potrafił tylko powierzchownie analizować tematy bądź o niektórych wcale nie miał pojęcia - co ciekawe zauważyłem że nieraz jak oglądam coś na YT widzę masę ciekawych komentarzy a sam co najwyżej potrafię stwierdzić czy coś mi się podobało czy też nie. W dodatku abstrahowanie leży - nieraz zastanawiałem się jak ludzie to robią że potrafią pożartować z wielu tematów - tam gdzie oni widzą wiele możliwości ja ich nie dostrzegam - nie potrafię robić sobie z czegoś "jaj", nie potrafię w przypadku ataku słownego "odbić" piłeczki. Nie potrafię też przewidywać konsekwencji swoich działań co od początku prowadziło do konfliktów. Wiele razy słyszałem że jestem zjebem/idiotą itd że mnie ktoś gdzieś nie chce, było to widoczne dosłownie wszędzie nawet na zajęciach dodatkowych jak taniec/akrobatyka czy głupi angielski dodatkowy (grupowy). Nie potrafię także opowiadać o wydarzeniach. Wspomnę że w dzieciństwie podejrzewano u mnie ADHD a także mam dysleksję - rodzice /cenzura/ nic z tym nie robili bo w ich czasach problem nie istniał. Aktualnie mam zdiagnozowaną schizofrenię ale wątpię w prawdziwość tej diagnozy (podkoloryzowałem) jednak przydaje się bo pracę mam dzięki temu bo jak próbowałem bez orzeczenia szukać pracy to z każdego miejsca co poszedłem to szybko mnie zwalniali - nie nadaje się... Chodzę wkurwiony na życie, ze spuszczoną głową... Nic nie mam i nikogo i jakoś tak mija rok za rokiem. Chciałbym się z tego wyleczyć. W sumie jak zwykle napisałem wszystko i nic, nie wiem co mi jest...
  5. Nie szukaj sobie chorób - to nic nie da sam szukałem przez 8? lat aż znalazłem opinię z poradni pedagogicznej z 2007 roku - podejrzenie dysleksji. Rodzice na to naszczali bo za ich czasów nie było takich chorób, ale to taka mentalność tęsknią za czasami kiedy homoseksualizm był chorobą i być może za molestowaniem seksualnym także tęsknią bo "za ich pradziadków nie było takiego terminu" (jak nie wierzysz że nie było polecam sprawdzić kiedy został wykuty). Dlaczego nie szukaj? Wiem po sobie z czasem będziesz myśleć tylko i wyłącznie o tym, całymi dniami, będzie Cię to prześladować a prawdy zapewne i tak nie poznasz. Wiem także z własnego doświadczenia w szukaniu sobie chorób że objawy wielu zaburzeń się pokrywają i trzeba mieć farta żeby znaleźć to prawidłowe a tym bardziej żeby specjalista Cię nie zbył mówiąc "oj tam Pan/Pani to ma tylko zaburzenia osobowości" - to był dla mnie największy cios jak słyszałem że mam tylko "zaburzenia osobowości" a przelatywały mi te momenty przed oczami - jak bili mnie rówieśnicy od najmłodszych lat, jak bałem się wyjść ze szkoły po lekcjach bo na mnie czekali ale także moje własne zachowanie mi się przypominało - te moje wybuchy emocji a także jakby odrealnienie, to gdzieś podrzuciłem kamień w piaskownicy, średniej wielkości kamień na kilka metrów w górę a tam kilku rówieśników siedzi na ławce a kilku stoi i rozmawia jak ludzie - rozbiłem jednemu chłopakowi głowę dobrze że przeżył bo bym fraga na koncie miał, brata ze dwa razy posłałem do szpitala, wybiłem kilka razy szybę w gniewie, że też znęcałem się nad jednym chłopakiem z klasy który z tego co wiem też miał dysleksję (tyle że jego rodzice zadbali o to by to skorygować, nie wiem na ile wyszło ale przynajmniej tyle). Że byłem właśnie inny - w nieakceptowalnym tego słowa znaczeniu. Co tu się rozpisywać, to boli, bycie szkolnym zjebem/samcem omega boli - w przypadku faceta dochodzą jeszcze rękoczyny (no co dziewczynę uderzysz? przecież nie wolno). Wiem także z własnego doświadczenia że niektóre zaburzenia się "maskują" co przy małej wiedzy społeczeństwa (uwierz mi że nawet specjaliści mają braki) stanowi dodatkową kłodę. Pomijając już że przynajmniej raz w tygodniu dostawałem od Ojca pasem za zachowanie a bił mocno dziś jak mu wypominam to "nie pamięta", swego czasu nienawidziłem siostry za to że jak mówiłem że mamy jakiś rodzinny problem genetyczny to zawsze zaprzeczała. Ostatnio jej to wypomniałem to powiedziała że "wiem, ale staram się o tym nie myśleć". Masz jednak szczęście jak i moja siostra - zakładam z dużym prawdopodobieństwem że zgodnie z zasadą jak ja to określam "ukrytego przywileju kobiet" nie masz porytej bani w takim stopniu jak ja czy mój brat - genetycznie u mężczyzn z jakiegoś powodu tego typu choroby mocniej się manifestują - zakładam że chodzi o chromosom Y, ale to się okaże gdy wkroczysz na rynek pracy tam to dopiero tacy ludzie jak my przeżywają szok.
  6. Nawet nie wiem jaki mam dokładnie problem, to się ciągnie od dziecka na mój aktualny wgląd w siebie to jakiś rodzaj dysleksji, być może związany ze słuchem będę dociekał, zrobię kompleksowe badania słuchu i pójdę do jakiegoś specjalisty który być może prowadzi terapię dla niezdiagnozowanych dyslektyków, nic więcej nie mogę. Znalazłem opinię poradni zdrowia dziecka z 2007 roku okazuje się że podejrzewali ale rodzice zignorowali a mama jak pytam nawet nie wie czym dysleksja jest mimo że dzieci każde z trzech mają trudności w nauce i ogólnym funkcjonowaniu. Jesteśmy inni to przykre. Także kolega ze 2 lata temu jak uczył mnie angielskiego stwierdził cytując wiad z fb: "pamiętam, miałeś problem z pojedynczymi literkami które Ci się mieszały"
  7. Podejmując pierwsze kroki na rynku pracy po kilku wylotach z prostych prac skumałem dopiero że coś ze mną "nie tak" skoro nawet nie potrafię rozłożyć towaru na półkach. Mam jakąś nieleczoną chorobę wieku dziecięcego która w jakiejś formie utrzymuje się do dziś. Nie rozumiem tego Waszego mechanizmu wyparcia, zejdź na ziemie choroby psychiczne, neurologiczne i inne ISTNIEJĄ NA PRAWDĘ, to nie jest nasz wymysł i tak jak człowiek któremu ucięto nogi nie będzie nigdy normalnie funkcjonował choćby się zesrał (czy jak Ty to mówisz wziął za siebie) tak samo ja nie wygram z swoimi zaburzeniami siłą woli xD
  8. https://horyzonty.info/niedozywiony-mozg https://horyzonty.info/moje-dziecko-nie-slyszy- Mam... podobnie. Uważam że to jakaś choroba rzadka typu tych dwóch przykładów., Jak patrzę na przeszłość to wystąpiło wiele objawów typu moczenie nocne, ludzie mówili że jestem "głuchy", rozrabiałem, pajacowałem, brałem udział w bójkach a także byłem pośmiewiskiem - to pamiętam najbardziej, nie było lekko... mały wypierdek z krzywimy zębami, odstającymi uszami w dodatku anorektyczny nie ma lekko... Zaburzenia przetwarzania słuchowego pasują jak ulał. Im człowiek doroślejszy tym bardziej zaczynał dostrzegać różnicę między sobą a resztą ludzi, zamykał się w sobie bo przecież kolejny piątek siedział sam w domu, kolejny raz wylatywał z pracy po śmiesznie krótkim czasie czasie. Dziś mam 25 lat, przegrałem życie.
  9. Niepewny

    Choroba bez nazwy

    Nie jesteś sam zobacz mój wątek wkleiłem tam artykuł o niedostosowaniu społecznym. Przejawiałeś wtedy w dzieciństwie pozycję "ku ludziom", są jeszcze izolacji i przeciw ludziom o ile dobrze pamiętam... Chcesz popisać priv? Jesteśmy podobni wymienionym się spostrzeżeniami, zapytał o rady starszego kilka lat... Moi rodzice nie reagowali gdy często wracałem z podwórka z płaczem, interesowały ich tylko oceny w szkole także obowiązków nie było wcale bo co to jest ogarnąć na szybko i zdać na 4. Skończyło się na tym że pracuję w ochronie i nawet tam jestem słabym ogniwem. Co ciekawe były też dość debilne - moim zdaniem rozwiązania typu komputer tylko weekend, bicie pasem, krzyki i brak rozmowy. Twoi rodzice byli biedni przez alkoholizm taty czy tak jak moi przesadnie żałowali pieniędzy na dziecko? Co do zjebanych żartów to jak ja pomyślę o tym jakie rzucałem, jak próbowałem przyszpanować albo jaki nieudolny byłem przy dziewczynach to czuje cringe... Nie żeby się coś zmieniło ale najgorsze jest że jesteśmy świadomi tego jacy jesteśmy ale tego nie da się zmienić... Też uważam że to albo choroba albo jakaś predyspozycja genetyczna aktywowana przez *dobry* ... Dziękuję Ci za Twój post.
  10. Niepewny

    Cześć...

    Szczerze od wielu lat nie utrzuję kontaktów praktycznie nie byłem u nikogo na urodzinach od chyba 3 klasy podstawówki a jacyś rówieśnicy byli w liceum jeszcze. Czasem odzywam się do kilku osób ale to pojedynczy ludzie i nie chce ich męczyć swoimi problemami. Pomysł myślę że by nie wypalił bo to tak jakbym od kogoś wymagał żeby mnie akceptował. Z drugiej strony nie mam na kim przetestować.
  11. Niepewny

    Cześć...

    https://szkolnictwo.pl/index.php?id=PU1449 Tak szczerze szukam w sobie nie wiadomo czego a trafiłem na taki artykuł i jak czytałem o postawie "ku ludziom" to sporo z przeszłości zachowań mi przeleciało przed oczami, teraz byłaby to raczej izolacja człowiek z jednej postawy do drugiej przeszedł... Tylko nie znalazłem jak taki nie leczony zaburzony rozwój w dzieciństwie objawia się w dorosłym życiu, są to zwykłe zaburzenia osobowości? Jeśli tak to czemu mam aż takie problemy z myśleniem ludzie mną manipulują z latwościom, nabieram się na głupie żarty i jestem obiektem kpin... Eh nie rozumiem nie wyleczę się z tego raczej.
  12. Niepewny

    Cześć...

    Autyzm to dość poważna sprawa ja bym się nawet zgodził że coś w tym może być ale dziwi mnie że mimo trudności jakie miałem nikt nie pomyślał że mogę być na coś chory. Najłatwiej zwalić na złe wychowanie jak to robili "dorośli", sam się nie skarżyłem bo nie dostrzegałem problemu dopiero z wiekiem zauważyłem że problem tkwi we mnie.
  13. Niepewny

    Cześć...

    Cześć, dziękuję za odpowiedź. Ja na początku byłem wygadany ale nie koniecznie ludzie chcieli mnie słuchać, nie przytoczę przykładów z tego co mówiłem 15 lat temu bo to nie możliwe nawet jak masz bardzo dobrą pamięć ale mówiłem jakieś "bzdury", mówiłem i do dziś czasem mówię wyjątkowo szybko i miałem specyficzne poczucie humoru, powiedziałbym że nie logiczne (to nie mój wymysł ludzie otwarcie komentowali w stylu "hehe, heh, chyba rodzice rzadko żartują itd" coś w stylu przykładu który zapadł mi w pamięć raz kolega powiedział do mnie "pojedź moim rowerem po ten bilet" na co ja odpowiedziałem że "nie jestem pedałem" rozumiecie... wtf co nie? I tego typu wypowiedzi były u mnie na porządku dziennym ten przykład zapamiętałem bo mówiąc to bodajże w 2 LO dostałem oświecenia że coś z moim mózgiem jest właśnie nie halo, że takich dziwnych rzeczy nie mówi ktoś kto ma dobrze poukładane kable w głowie. I temu właśnie ludzie podczas zbiorów byli do mnie uprzedzeni nic nie wnosiłem do towarzystwa poza swoim dziwactwem. Ciężką pracą (myśleniem nad tym co mówię i analizowaniem myśli) udało mi się pozbyć dziwnych żartów - wypowiedzi stały się bardziej na poziomie ale dalej potrafiłem w wieku dorosłym myśleć ze ekstazy się pali i wiele innych i publicznie rzucać takie gafy. W pracy już "dowódca" rzuca do mnie tekstami typu Piotrek zacznij myśleć itd, a jeden z pracowników innej firmy powiedział ostatnio do mnie spuść z krzyża bo wolno łapiesz heh ;/ Gdyby to się zdarzyło raz w roku byłoby można obrócić to w żart powiedzieć że ma się gorszy dzień czy tam coś ale ja mam to na co dzień. Co ciekawe ostatnio miałem telefonik jak jakaś laseczka pytała czy mam folię bombelkową oczywiście nie wyczułem że to żart, pamiętam że zdarzało się że rówieśnicy ze szkoły tak do mnie wydzwaniali za czasów Lo i mieli ubaw bo byłem zdezorientowany pytaniem i nie łapałem że to żart. Nabrać to by wiele osób się mogło bo to wiadomo z nienacka ktoś dzwoni ale sam fakt że akurat do mnie były te telefony o czymś świadczy. A i jak dzwonią do mnie ludzie w sprawie książek bo ok - nie wychodzi mi wśród ludzi ale też nie chce pisać że nie mam zupełnie nikogo, przez 24 lata poznałem kilka osób to wiecie co? Nie czaje o co b i muszą mnie naprowadzać aż w końcu załapie że o botanikę, pyta kolega czy mój Ojciec popracuje nim kilka godzin bo jutro ma klasówkę z matmy to ja pytam "y co? no ale jak to sobie wyobrażasz itd bo nie łapie" zamiast zapytać ile godzin... chociaż to nie aktualny przykład bo dalej utrzymuję kontakt z tymi osobami tyle że już nie jestem czytelnikiem... Nie wiem jak to widzisz, tylko nie pisz że wydziwiam i się użalam bo moja przygoda po Lo to 3 lata bezrobocia (zwolnienia z prostych prac z których większość sama ucieka typu wykładanie towaru) po czym ucieczka do ochrony i funkcjonowanie praca dom...
  14. Niepewny

    Cześć...

    Cześć w sumie już kiedyś pisałem ale postanowiłem raz jeszcze o to zapytać... Piotrek, 24. Mam specyficzny problem i nie wiem czy to kwestia jakiejś choroby, złego wychowania czy innych czynników ale rzutuje to na całe życie... no i osobiście jestem przekonany że mój mózg nie pracuje jak trzeba. Nie mam znajomych bo nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie jestem ani trochę wygadany prędzej lakoniczny, w rozmowie jestem bierny. Szczególnie dostrzegam to jak np. siedzę na discordzie z kilkoma osobami i jest miła atmosfera do której ja nic nie wnoszę od siebie bo odzywam się tylko jak ktoś mnie zaczepi a tak nawet jakbym chciał nie mam do powiedzenia dosłownie nic. Nie czuje lęku, nie mam jakiejś fobi że nie mówię nie o to chodzi po prostu jakby nie mam myśli w głowie i potrafię tylko odpowiadać na pytania - a to też nie do końca mi wychodzi bo często ludzie kompletnie nie zgadzają się z moim zdaniem. Widzę świat po swojemu. I tak jeździłem kiedyś na zbiory borówek i zawsze starałem się być pozytywnie nastawiony ale szybko ludzie dawali mi do zrozumienia że nie chcą mieć ze mną nic wspólnego. Była agresja słowna wobec mnie, gadali za plecami i się z tym nie kryli, traktowali mnie jak powietrze a nawet dochodziło do gorszych akcji raz jeden chłopak gasił mi zapałki na przedramieniu - uwierzcie mi nic przyjemnego a tego typu sytuacji w różnych okresach życia miałem więcej co utwierdza mnie w przekonaniu że coś jest ze mną nie tak i ludzie to na co dzień widzą... Problem z byciem odrzuconym dziwakiem trwa dosłownie od najmłodszych lat sam dostrzegłem że coś jest nie tak dopiero w wieku 17/18 lat gdy codziennie stałem pod ścianą w szkole i zaczęła mi doskwierać samotność. Jestem świadomy tego że zachowuje się jakbym był mniej inteligentny ale nic nie mogę z tym zrobić jednocześnie jak robiłem wędrówki po psychiatrach spotykałem się z różnymi diagnozami, jeden ze schizofrenia (na to też mam orzeczenie dzięki czemu wgl pracuje bo z tzw. wolnego rynku wypadłem z różnych prac za nieporadność, brak samodzielności i chyba całoksztalt). Ktoś tam powiedział że jakaś depresja, ktoś tam ze zaburzenia osobowości a ktoś inny że wszystko w porządku ... W sumie z byciem nikim się po części pogodziłem, zapominam o tym przed komputerem ale co jakiś czas wraca i człowiek myśli "co by było gdyby"... Poza tym boje się że w przyszłości wyląduje na ulicy bo rodzice usilnie starali się załatwić mi rentę i dopiero sąd przyznał czyli ZuS albo oszczędza albo tak jak ja twierdzi że aktualna diagnoza co mam choć dla mnie korzystna nie musi być trafna... Ja jestem niemal pewny że jestem na coś chory bo nigdy nie potrafiłem się komunikować ze społeczenstwem, zero kolegów dziewczyny też nigdy nie miałem dosłownie życie na marginesie jak byłem dzieciakiem czasem dzwonili domofonem i zapraszali na boisko bo brakowało kogoś do składu ale już wtedy nie byłem angażowany do niczego więcej i to się ciągnie aż do dziś...
  15. Ja się pogodziłem i tylko gram całymi dniami na kompie i wszystko mam gdzieś nawet nie czuje smutku czy szczęścia praktycznie, tak jak można się urodzić wirtuozem tak może los pójść w drugą stronę i będziesz beztalenciem. Wielu rzeczy kiedyś próbowałem i nic mi nie wyszło. Dziewczyna mnie nie chciała, do sportu brak predyspozycji, na plastyce słabe oceny, o muzyce już nawet nie ma co wspominać bo tam to nawet takich podstaw jak poczucie rytmu nie mam co zdarza się raz na 100 przypadków podobno. Czasem mam wrażenie że jestem na coś chory i mam nie tak kable w mózgu. Całe życie będę sam grał na kompie a w końcu przyjdzie pora i na mnie i skończy się ten cyrk.
×