Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Niepewny

Użytkownik
  • Zawartość

    161
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Niepewny

    Choroba bez nazwy

    Nie jesteś sam zobacz mój wątek wkleiłem tam artykuł o niedostosowaniu społecznym. Przejawiałeś wtedy w dzieciństwie pozycję "ku ludziom", są jeszcze izolacji i przeciw ludziom o ile dobrze pamiętam... Chcesz popisać priv? Jesteśmy podobni wymienionym się spostrzeżeniami, zapytał o rady starszego kilka lat... Moi rodzice nie reagowali gdy często wracałem z podwórka z płaczem, interesowały ich tylko oceny w szkole także obowiązków nie było wcale bo co to jest ogarnąć na szybko i zdać na 4. Skończyło się na tym że pracuję w ochronie i nawet tam jestem słabym ogniwem. Co ciekawe były też dość debilne - moim zdaniem rozwiązania typu komputer tylko weekend, bicie pasem, krzyki i brak rozmowy. Twoi rodzice byli biedni przez alkoholizm taty czy tak jak moi przesadnie żałowali pieniędzy na dziecko? Co do zjebanych żartów to jak ja pomyślę o tym jakie rzucałem, jak próbowałem przyszpanować albo jaki nieudolny byłem przy dziewczynach to czuje cringe... Nie żeby się coś zmieniło ale najgorsze jest że jesteśmy świadomi tego jacy jesteśmy ale tego nie da się zmienić... Też uważam że to albo choroba albo jakaś predyspozycja genetyczna aktywowana przez *dobry* ... Dziękuję Ci za Twój post.
  2. Niepewny

    Cześć...

    Szczerze od wielu lat nie utrzuję kontaktów praktycznie nie byłem u nikogo na urodzinach od chyba 3 klasy podstawówki a jacyś rówieśnicy byli w liceum jeszcze. Czasem odzywam się do kilku osób ale to pojedynczy ludzie i nie chce ich męczyć swoimi problemami. Pomysł myślę że by nie wypalił bo to tak jakbym od kogoś wymagał żeby mnie akceptował. Z drugiej strony nie mam na kim przetestować.
  3. Niepewny

    Cześć...

    https://szkolnictwo.pl/index.php?id=PU1449 Tak szczerze szukam w sobie nie wiadomo czego a trafiłem na taki artykuł i jak czytałem o postawie "ku ludziom" to sporo z przeszłości zachowań mi przeleciało przed oczami, teraz byłaby to raczej izolacja człowiek z jednej postawy do drugiej przeszedł... Tylko nie znalazłem jak taki nie leczony zaburzony rozwój w dzieciństwie objawia się w dorosłym życiu, są to zwykłe zaburzenia osobowości? Jeśli tak to czemu mam aż takie problemy z myśleniem ludzie mną manipulują z latwościom, nabieram się na głupie żarty i jestem obiektem kpin... Eh nie rozumiem nie wyleczę się z tego raczej.
  4. Niepewny

    Cześć...

    Autyzm to dość poważna sprawa ja bym się nawet zgodził że coś w tym może być ale dziwi mnie że mimo trudności jakie miałem nikt nie pomyślał że mogę być na coś chory. Najłatwiej zwalić na złe wychowanie jak to robili "dorośli", sam się nie skarżyłem bo nie dostrzegałem problemu dopiero z wiekiem zauważyłem że problem tkwi we mnie.
  5. Niepewny

    Cześć...

    Cześć, dziękuję za odpowiedź. Ja na początku byłem wygadany ale nie koniecznie ludzie chcieli mnie słuchać, nie przytoczę przykładów z tego co mówiłem 15 lat temu bo to nie możliwe nawet jak masz bardzo dobrą pamięć ale mówiłem jakieś "bzdury", mówiłem i do dziś czasem mówię wyjątkowo szybko i miałem specyficzne poczucie humoru, powiedziałbym że nie logiczne (to nie mój wymysł ludzie otwarcie komentowali w stylu "hehe, heh, chyba rodzice rzadko żartują itd" coś w stylu przykładu który zapadł mi w pamięć raz kolega powiedział do mnie "pojedź moim rowerem po ten bilet" na co ja odpowiedziałem że "nie jestem pedałem" rozumiecie... wtf co nie? I tego typu wypowiedzi były u mnie na porządku dziennym ten przykład zapamiętałem bo mówiąc to bodajże w 2 LO dostałem oświecenia że coś z moim mózgiem jest właśnie nie halo, że takich dziwnych rzeczy nie mówi ktoś kto ma dobrze poukładane kable w głowie. I temu właśnie ludzie podczas zbiorów byli do mnie uprzedzeni nic nie wnosiłem do towarzystwa poza swoim dziwactwem. Ciężką pracą (myśleniem nad tym co mówię i analizowaniem myśli) udało mi się pozbyć dziwnych żartów - wypowiedzi stały się bardziej na poziomie ale dalej potrafiłem w wieku dorosłym myśleć ze ekstazy się pali i wiele innych i publicznie rzucać takie gafy. W pracy już "dowódca" rzuca do mnie tekstami typu Piotrek zacznij myśleć itd, a jeden z pracowników innej firmy powiedział ostatnio do mnie spuść z krzyża bo wolno łapiesz heh ;/ Gdyby to się zdarzyło raz w roku byłoby można obrócić to w żart powiedzieć że ma się gorszy dzień czy tam coś ale ja mam to na co dzień. Co ciekawe ostatnio miałem telefonik jak jakaś laseczka pytała czy mam folię bombelkową oczywiście nie wyczułem że to żart, pamiętam że zdarzało się że rówieśnicy ze szkoły tak do mnie wydzwaniali za czasów Lo i mieli ubaw bo byłem zdezorientowany pytaniem i nie łapałem że to żart. Nabrać to by wiele osób się mogło bo to wiadomo z nienacka ktoś dzwoni ale sam fakt że akurat do mnie były te telefony o czymś świadczy. A i jak dzwonią do mnie ludzie w sprawie książek bo ok - nie wychodzi mi wśród ludzi ale też nie chce pisać że nie mam zupełnie nikogo, przez 24 lata poznałem kilka osób to wiecie co? Nie czaje o co b i muszą mnie naprowadzać aż w końcu załapie że o botanikę, pyta kolega czy mój Ojciec popracuje nim kilka godzin bo jutro ma klasówkę z matmy to ja pytam "y co? no ale jak to sobie wyobrażasz itd bo nie łapie" zamiast zapytać ile godzin... chociaż to nie aktualny przykład bo dalej utrzymuję kontakt z tymi osobami tyle że już nie jestem czytelnikiem... Nie wiem jak to widzisz, tylko nie pisz że wydziwiam i się użalam bo moja przygoda po Lo to 3 lata bezrobocia (zwolnienia z prostych prac z których większość sama ucieka typu wykładanie towaru) po czym ucieczka do ochrony i funkcjonowanie praca dom...
  6. Niepewny

    Cześć...

    Cześć w sumie już kiedyś pisałem ale postanowiłem raz jeszcze o to zapytać... Piotrek, 24. Mam specyficzny problem i nie wiem czy to kwestia jakiejś choroby, złego wychowania czy innych czynników ale rzutuje to na całe życie... no i osobiście jestem przekonany że mój mózg nie pracuje jak trzeba. Nie mam znajomych bo nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie jestem ani trochę wygadany prędzej lakoniczny, w rozmowie jestem bierny. Szczególnie dostrzegam to jak np. siedzę na discordzie z kilkoma osobami i jest miła atmosfera do której ja nic nie wnoszę od siebie bo odzywam się tylko jak ktoś mnie zaczepi a tak nawet jakbym chciał nie mam do powiedzenia dosłownie nic. Nie czuje lęku, nie mam jakiejś fobi że nie mówię nie o to chodzi po prostu jakby nie mam myśli w głowie i potrafię tylko odpowiadać na pytania - a to też nie do końca mi wychodzi bo często ludzie kompletnie nie zgadzają się z moim zdaniem. Widzę świat po swojemu. I tak jeździłem kiedyś na zbiory borówek i zawsze starałem się być pozytywnie nastawiony ale szybko ludzie dawali mi do zrozumienia że nie chcą mieć ze mną nic wspólnego. Była agresja słowna wobec mnie, gadali za plecami i się z tym nie kryli, traktowali mnie jak powietrze a nawet dochodziło do gorszych akcji raz jeden chłopak gasił mi zapałki na przedramieniu - uwierzcie mi nic przyjemnego a tego typu sytuacji w różnych okresach życia miałem więcej co utwierdza mnie w przekonaniu że coś jest ze mną nie tak i ludzie to na co dzień widzą... Problem z byciem odrzuconym dziwakiem trwa dosłownie od najmłodszych lat sam dostrzegłem że coś jest nie tak dopiero w wieku 17/18 lat gdy codziennie stałem pod ścianą w szkole i zaczęła mi doskwierać samotność. Jestem świadomy tego że zachowuje się jakbym był mniej inteligentny ale nic nie mogę z tym zrobić jednocześnie jak robiłem wędrówki po psychiatrach spotykałem się z różnymi diagnozami, jeden ze schizofrenia (na to też mam orzeczenie dzięki czemu wgl pracuje bo z tzw. wolnego rynku wypadłem z różnych prac za nieporadność, brak samodzielności i chyba całoksztalt). Ktoś tam powiedział że jakaś depresja, ktoś tam ze zaburzenia osobowości a ktoś inny że wszystko w porządku ... W sumie z byciem nikim się po części pogodziłem, zapominam o tym przed komputerem ale co jakiś czas wraca i człowiek myśli "co by było gdyby"... Poza tym boje się że w przyszłości wyląduje na ulicy bo rodzice usilnie starali się załatwić mi rentę i dopiero sąd przyznał czyli ZuS albo oszczędza albo tak jak ja twierdzi że aktualna diagnoza co mam choć dla mnie korzystna nie musi być trafna... Ja jestem niemal pewny że jestem na coś chory bo nigdy nie potrafiłem się komunikować ze społeczenstwem, zero kolegów dziewczyny też nigdy nie miałem dosłownie życie na marginesie jak byłem dzieciakiem czasem dzwonili domofonem i zapraszali na boisko bo brakowało kogoś do składu ale już wtedy nie byłem angażowany do niczego więcej i to się ciągnie aż do dziś...
  7. Ja się pogodziłem i tylko gram całymi dniami na kompie i wszystko mam gdzieś nawet nie czuje smutku czy szczęścia praktycznie, tak jak można się urodzić wirtuozem tak może los pójść w drugą stronę i będziesz beztalenciem. Wielu rzeczy kiedyś próbowałem i nic mi nie wyszło. Dziewczyna mnie nie chciała, do sportu brak predyspozycji, na plastyce słabe oceny, o muzyce już nawet nie ma co wspominać bo tam to nawet takich podstaw jak poczucie rytmu nie mam co zdarza się raz na 100 przypadków podobno. Czasem mam wrażenie że jestem na coś chory i mam nie tak kable w mózgu. Całe życie będę sam grał na kompie a w końcu przyjdzie pora i na mnie i skończy się ten cyrk.
  8. Ja uważam że cenne jest tylko to że opowiedział przed kamerą o problemie, cennych uwag tu nie widzę na to nie ma lekarstwa czego dowodem jest Grzesio który był, jest i pewnie będzie samotny tak jak ja i wiele innych osob.
  9. W jaki sposób sam? Zastanawia mnie to, każdy dąży do tego by być szczęśliwym bądź mieć namiastkę tego szczescia.
  10. Podziwiam faceta za odwagę, publicznie powiedzieć o tym problemie przed kamerą... Sam jestem jak Grzesio z tą różnicą że mam 24 lata. Nie mam życia. Grzesio ma jakieś teorie z czego to wynika - w jego przypadku ja co do swoich przyczyn samotności nie mam. Pamiętam tylko że zawsze pragnąłem być z ludźmi ale byłem co najwyżej kolegą od wypełnienia dziury na boisku bo jak było jakieś spotkanie, sylwester, impreza czy coś - mnie tam nikt nie zapraszał. Rodzina i własny dom to raczej marzenie które się nie ziści chyba że będę miał szczęście na co nie mam nadziei. Kiedyś się zakochałem ale dziewczyna mnie nie chciała - no przecież nie mogło być inaczej. Większość ludzi patrzy na mnie takim specyficznym wzrokiem jak gdzieś przypadkiem się znajdę, ciężko to opisać ale wiem że problem leży we mnie bo "dziwnie się zachowuję". I nie pytajcie mnie co znaczy "dziwnie" bo - sam nie wiem ale wiem że tak jest, mało mówię jestem wycofany, nudny, mało ekstrawertyczny i długo by pisać a to nie wypracowanie na 500 stron. I nie - nie uważam że ludzie są źli coś jest we mnie nie tak - nie pasuje do "stada" i nie zmienię tego tak jak karzeł nie urośnie, potrafię zamienić kilka zdań sam na sam w grupie kompletnie tracę głos. Mam ze dwóch przyjaciół, ostatnio nawet pierwszy raz w życiu przyjaciel mnie gdzieś zaprosił (odmówiłem bo wiedziałem że będą tam ludzie którzy będą na mnie patrzyć tym wzrokiem, że nie będę się czuł komfortowo z nimi, że mnie nie zaakcpetują, że jestem stworzony by być sam). Boję się o przyszłość. Mi samotność daje w kość, to jest coś z czym trzeba nauczyć się żyć najpewniej bo jedyne na co możesz liczyć to szczęście że akurat poznasz osobę która Cię z jakiegoś powodu zaakceptuje innej drogi nie ma. Nic tu nie zmienisz - taki się urodziłeś/takim stworzyło cię życie, szukaj przyczyny gdzie chcesz... ale po co? Nic Ci to nie da, nic nie zmienisz.
  11. Niepewny

    DDD?

    Aż takich akcji nie miałem ale jakieś dziwne rzeczy by zwrócić na siebię uwagę jak najbardziej... Specyficzne zachowanie, ubiór itd... W sumie u mnie w domu nie było miłości szczególnie od strony matki.
  12. Niepewny

    DDD?

    Witam, wciąż szukam. Pani psycholog nie powiedziała wprost że DDD ale powiedziała po rozmowach o mojej rodzinie że ''jak w takim domu mogły urosnąć zdrowe dzieci'', domyślam się że jako psycholog nie chce stawiać diagnozy bo nie jest psychiatrą. W skrócie: Ja, brat i siostra jesteśmy sierotami w potocznym słowa znaczeniu, z lekka głupkowaci, mamy ze wszystkim problemy, nie mamy znajomych przez co sylwestra spędzam samotnie z piwem (pije maksymalnie dwa piwa bo kiedyś jak to ja zezgonowałem i narobiłem po alkoholu) zarówno ja jak i brat nigdy nie mieliśmy dziewczyny i grozi nam syndrom 30-letniego prawiczka(jakiś czas temu wkroczyliśmy w trzecią dekadę życia). Jestem idiotą do tego stopnia że dzisiaj dałem się złapać na ten scam na kurtkę który obległ teraz sieć (cudem pracuję - dzięki orzeczeniu bo jestem osobą niepełnosprawną ale dzięki innej diagnozie), w nornalnej pracy nie dawałem sobie rady intelektualnie dopiero w ochronie jakoś daję radę. Brat w przeciwieństwie do mnie jest normalniejszy więc może założy rodzinę ja z dzisiejszą banią nie mam na to szans, i nawet nie jest to jakimś moin marzeniem ale do czegoś trzeba się odnieść żeby nakreślić problem. Czy osoba z DDD może mieć takie objawy? Od najmłodszych lat być ''szkolnym zjebem'' i z tego nie wyrosnąć? Czy problem może być poważniejszy? Nie wiem mało napisałem może za mało ale nie chcę się rozpisywać a sami przyznacie że nikt normalny nie robi w gacie jak przypadkiem ma możliwość wypić a także normalni ludzie... sami rozumiecie. Wracając do dzieciństwa tam to dopiero były jazdy, codziennie obskakiwałem wpierdol na osiedlu a także w szkole wszyscy wiedzieli że coś ze mną nie tak. Normalni ludzie nie mają takiego przejebanego życia. Jest dla mnie nadzieja? Bo czuję że kiedyś się zabiję.
  13. Dwa lata temu poznałem w internecie dziewczynę o której myślę do dziś, mimo że z daleka obiecywaliśmy sobie wiele, czasem fantazjowaliśmy o wspólnym życiu. Z jednej strony człowiek wie że to sieć, z drugiej si2 angażuje, bo czemu nie? Ile to os9b poznajemy w internecie. Graliśmy w tą grę przeglądarkową, pisaliśmy bardzo dużo najpierw o grze potem nie tylko. Aż nie pamiętam w jakich okolicznościach zaproponowałem spotkanie, napisała zapraszam, Warszawa... jak się domyślacie do spotkania nie doszło bo zaczęła się wymigiwaćq, czułem rozgoryczenie sytuacją a kontakt stawał się coraz płytszy, aż zanikł i niedawno wrócił, pisałem bez odpowiedzi aż ostatnio odpowiedziała, a ja nie wiem co myśleć.
  14. Niepewny

    Wyobraźnia

    Właśnie mam na koncie różne dziwne i dość hardcorowe akcje jak np w wieku 10 lat rzucenie do góry kamieniem gdzie było pełno ludzi i jeden chłopak w głowę oberwał nie obyło się bez szpitala, ktoś mi powie że byłem dzieckiem i ok ja się zgadzam ale to wciąż nie jest normalne zachowanie 10 latka nawet szympansy tak nie robią, inna sprawa gdyby to była kłótnia czy coś ale nie wzięcie kamienia bez powodu i podrzucenie do góry w sumie do dziś nie wiem po co. Swego czasu przesadzałem z alko tak jakbym nie rozumiał że to można przedawkować, dopiero po czasie do mnie dotarło i teraz nie pije nic. Też w rozmowie z ludźmi jestem taki sztywny i myślący na konkretach temu mnie chyba nikt nie lubi bo zwyczajnie nie mam nic ciekawego do przekazania w towarzystwie, kto będzie tolerował osobę która mówi coś lakonicznie a jak już coś więcej powie to zwykle są to jakieś "głupoty" i zaraz ktoś mówi że nie jest tak tylko jest tak i tak i z reguły ma rację. I z początku byłem bardzo gadatliwy i gadałem te swoje pierdoły to ludzie nie chcieli mnie słuchać, to że mało mówię w moim przypadku jest raczej wyrazem jakiegoś ogarnięcia niż nieśmiałości, człowiek wie że mówi debilizmy to woli nie mówić wcale. Jestem typem osoby która nie potrafi sobie wyrobić swojego zdania, jest zacofana nie wie co się wokół dzieje i jakoś te informacje z zewnątrz do niej nie docierają. Swego czasu zwalniali mnie z prostych prac jak rozkładanie towaru na półkach bo tu cytując "Ty wszystko robisz źle" to nawiałem na ochronę i tutaj jakoś daje radę, wcześniej w wakacje zbierałem owoce. Lekarze mówią jedni że schiza a drudzy że zaburzeni osobowości tylko, co do schizy nie jestem specjalistą ale w szpitalu Ci schizofrenicy byli bardziej kumaci niż ja a co do zaburzeń to sorry - z tego co wiem to kilka % ludzi ma zaburzoną osobowość gdyby funkcjonowali tak jak ja to wcześniej czy później poumierali by z głodu mi się akurat poszczęściło że mam orzeczenie i znalazłem pracę w której daje radę, ciekawe na jak długo.
  15. Niepewny

    Wyobraźnia

    Cześć. Dzisiaj po krótkiej rozmowie z koleżanką doszedłem do wniosku że mogę mieć z nią problemy, z przewidywaniem konsekwencji swoich czynow, z rozpoznaniem jacy są ludzie zanim mnie ktoś nie skrzywdzi i temu podobnych nie będę się rozpisywał bo im więcej pisze tym więcej ludzi ma jakieś wątpliwości co do moich ciągłych autodiagnoz ale ja nie spoczne póki nie odkryje co mi tak na prawdę dolega. Czy wyobraźnia jest jakoś związana z inteligencja? Podobno mam wysokie IQ i z łatwością przeszedłem przez szkołę ale przypominam że niestety - bez żadnych znajomych, na uboczu raczej odrzucony przez społeczeństwo w dodatku na tym się skończyło. Moje wyniki szkolne i pozornie inteligentne kilka zdań które napisze (głęboki wgląd blablabla) nie mają żadnego przełożenia w finalnym sukcesie. Na żadnej płaszczyźnie. Praca, życie uczuciowe, wszystko leży dosłownie a ja przeżywam tylko zawód za zawodem. Sa jakieś schorzenia wyobraźni które by pasowały? Wcześniej nie brałem tego pod uwagę ale może ona ma rację? Pytajcie o co chcecie odpowiem na każde pytanie ale nic od siebie. Jak na komisji o orzeczenie czy rentę.
×