Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Jestem Nerka, mam 22 lata. I obawiam się, że niestety mam ze sobą spore problemy. Brzmi to jak przedstawienie się na spotkaniu AA ale w zasadzie chyba po to założyłam tu konto - aby uzyskać podobne wsparcie, którego najwyraźniej nie jestem w stanie uzyskać od osób w tym "realnym, rzeczywistym" świecie.

To nie tak, że jestem jakoś wybitnie dobrze zdiagnozowana. Bo nie jestem. Kilka lat temu po ledwie może półgodzinnej rozmowie na wymaganej do pewnego zabiegu konsultacji dostałam wpis 'depresja' i receptę na opakowanie antydepresantów. i nawet je brałam jednak teraz nawet nie jestem w stanie stwierdzić czy to mi pomogło. Do psychiatry nie wróciłam - i z dzisiejszego punktu widzenia wiem, że popełniłam ogromny błąd. 

Jak i kiedy zaczęły się moje problemy? Nie mam zielonego pojęcia. Mam wrażenie, że to poczucie beznadziejności jakie odczuwam zaczęło się dawno temu - jeszcze kiedy to chodziłam do szkoły podstawowej. Pamiętam to doskonale, że już w drugiej klasie podstawówki miałam pierwsze myśli samobójcze. Jako dziecko prosiłam aby jacyś bogowie przenieśli mnie do innego, magicznego świata gdzie byłabym taka jak wszyscy, gdzie byłabym wolna od moich prześladowców. Od moich 'kolegów i koleżanek' ze szkoły. Dzieci potrafią być naprawdę okrutne, a nauczyciele obojętni i doświadczyłam tego na własnej skórze. Ale wtedy jeszcze nie było tak źle! Wtedy jeszcze miałam grupkę prawdziwych przyjaciół i kolegów, którzy nie odpychali mnie od siebie. A potem powoli zaczęło się to kończyć. Część znajomych odepchnęłam sama kiedy zaczęłam tracić motywacje do robienia czegokolwiek. Zamknęłam się w książkach, internecie i grach komputerowych, bo tylko te sprawiały mi jeszcze jakąś przyjemność. Druga część podrosła i zaczęła się mnie zwyczajnie wstydzić. Nie odpowiadali mi nawet cześć na korytarzu czy ulicy. Zupełnie jakbym jeszcze rok wcześniej nie bawiła się z nimi w chowanego czy berka.

W gimnazjum przynajmniej trochę uspokoiła się kwestia przemocy w szkole - moja wychowawczyni nie pozwalała mnie prześladować za co jestem jej serdecznie wdzięczna. Ale rówieśnicy nadal nie bardzo chcieli mnie wpuścić do grupy. A może to zwyczajnie ja już nie chciałam do tej grupy należeć? Już przeto wtedy było we mnie poczucie, że jestem inna. Że jestem... w pewnym sensie gorsza. W liceum nastał okres spokoju. Znalazłam sobie dwójkę znajomych o podobnych zainteresowaniach i choć i wtedy przez swoje specyficzne zamknięcie byliśmy ofiarami plotek i żartów to było mi dobrze. Wreszcie czułam, że ktoś znowu mnie lubi. Ale jednocześnie czułam coraz większy brak motywacji do nauki i strach przed maturami i lekcjami i w ten sposób zawaliłam trzecią klasę liceum. Pierwszy raz się znaczy. Przez naciski ze strony rodzicielki nie podeszłam do poprawek, co byłoby wtedy dla mnie lepszym rozwiązaniem a podeszłam do zdawania drugi raz trzeciej klasy. Tą zawaliłam przez... cóż. Określmy to mianem problemów ze zdrowiem.

A jak jest aktualnie? Moim zdaniem tragicznie. Coraz częściej odczuwam dziwne, przerażające pustki. Przygnębienie. Smutek. Zupełnie jakby jakaś zmora stała przy mnie i wysysała ze mnie wszystko co dobre. W trakcie 'gorszych' okresów jestem agresywna, bardzo łatwo mnie zranić a kwestia braku zaufanej osoby do wypłakania się i wyrzucenia z siebie tego całego syfu zaczyna mnie przytłaczać i sprawia, że ranię bliskie mi osoby.
Zaczynam bać się, że zwyczajnie jestem jakaś... wybrakowana. Że jestem niezdolna do życia w gronie osób - nawet jeśli są to znajomi z internetu bo z jakiegoś powodu nie umiem poza pracą zadawać się z ludźmi. Moi znajomi twierdzą, że mogę mieć borderline. Wysyłają do specjalistów... Ale boję się. Nie tylko przez strach przed lekarzem ale strach przed tym co powie moja rodzina: "Jakie ty możesz mieć problemy?". Z drugiej strony boję się, że zamiast wybuchnąć i pokłócić się to zrobię sobie krzywdę. Potrzebuje pomocy. Ale zupełnie nie mam pojęcia jak się do tego zabrać. brakuje mi wsparcia. Czuję, że tonę. Ale nie umiem znaleźć drogi na powierzchnię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Nerka witaj na forum! 

Zapewne nie powiem Ci nic nowego i odkrywczego, ponieważ mam bardzo podobne objawy i do tej pory nie wiem czy to jest choroba czy jestem (tak jak mi mówili) przewrażliwiona,. Jednak nie jest to chyba normalne, że miewam myśli samobójcze nie tylko przed snem, ale w najróżniejszych momentach mojego dnia.. Szczerze mówiąc chciałabym się tego pozbyć i również potrzebuję pomocy, tak jak Ty.. ale nie wiem jak się do tego zabrać. Co robię źle?

Doskonale Cię rozumiem.. ja podejrzewam, że moje problemy zaczęły się również w podstawówce, kiedy napuchnięta od leków przeciwalergicznych i choroby skóry, wstydziłam się wyjść z domu a co gorzej, pokazać w szkole. Marzyłam o pelerynie niewidce, mama nie wiedziała już jak działać, chociaż bardzo chciała mi pomóc. O przeniesieniu do innego światka też marzyłam. Miałam silną alergię, byłam grubą kluską ale najgorsze rzeczy działy się w mojej głowie, przez co często płakałam.. no cóż byłam 'bardzo wrażliwym dzieckiem,które kiedyś z tego wyrośnie.' Nie wyrosłam, a problemy zaczęły narastać. Moim największym problemem jest brak samoakceptacji, nienawidzę tego jak wyglądam, całe życie się odchudzam i obżeram na przemian, nie umiem znaleźć złotego środka.

Odkąd czytam posty na tym forum zauważam, że ludzie z takimi problemami mają większą świadomość swojego istnienia, za dużo myślą, przez co pojawiają się problemy, których 'normalni' ludzie nie doświadczają. Często to rozkminiam i sądzę, że mamy pewną moc, może przez to jesteśmy wyjątkowi, bardzo wrażliwi i postrzegamy świat inaczej. Może po prostu próbuję się pocieszyć.  Często ich posty tutaj są bardzo ładnie napisane, sama bardzo ładnie piszesz, co świadczy o Twojej inteligencji 🙂 Ale mimo wszystko świat nas przytłacza, ludzie przerażają i nas nie rozumieją, bo 'wyolbrzymiasz, przestań się tym przejmować' / 'nie doceniasz tego co masz, przecież jesteś zdrowa, inni mają gorzej' itd itd. A w głębi duszy myślimy, żeby cofnąć czas i cudownym sposobem się nigdy nie urodzić i uniknąć cierpienia. Albo zniknąć, tak żeby wszyscy o nas zapomnieli, żeby nikomu krzywdy nie zrobić.

Czytałam posty ludzi, którzy z tego wyszli. Czyli jakoś się da... im się udało, to pewnie i nam też się uda. Trzeba tylko znaleźć cudowny sposób/udać się do kogoś mądrzejszego...? Też mam złe doświadczenia ze 'specjalistami' ale coraz częściej myślę o tym, żeby udać się ponownie, może tym razem znajdę kogoś, kto mi pomoże? Co Ty na to? Może i Tobie udałoby się zwalczyć tego potwora..? Wyobrażasz budzić się z chęcią do życia, cieszyć się, że  przed Tobą kolejny piękny dzień? Spojrzeć w lustro i powiedzieć: Kurde, nie jest źle. Zjeść normalne śniadanie, wyjść z domu bez lęków, nie mieć myśli samobójczych? (Teraz pojawia się myśl, która mnie dobija codziennie.. brzmi spoko, w sumie to bym chciała.. ale skąd wziąć kasę na terapie?)

W każdym razie życzę Ci powodzenia 🙂 Mam nadzieję, że nie zanudzam bo uzewnętrzniłam kilka moich rozkmin przez co trochę mi ulżyło. A dzisiaj nie ma lekko, bo przecież przerażający poniedziałek.  Pozdrawiam Cię @Nerka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@wanderlust Bardzo dziękuję (chociaż przy życzeniach powodzenia nie powinno się podobno dziękować aby nie zapeszyć :V)

Cóż. Chciałabym potrafić doświadczyć 'normalności' jeśli tak można określić stan w jakim są wszyscy inni. Czasem staram się trochę to imitować. Udawać nawet przed samą sobą, że w sumie nie jest tak źle. Czasem się udaje. Czasem są momenty gdzie zamiast czarnej dziury we mnie jest mała ilość życia, zapał do pracy. Gdzie jest ten... ognień, jeśli można to tak określić.

Zaczynam dostrzegać na gruncie własnych przeżyć i przemyśleń to, że najważniejsze żeby nie odciąć się od innych. By znaleźć kogoś kto zrozumie. I widząc, że jednak są osoby które rozumieją - zaczynam nawet trochę wierzyć.

W każdym razie trzymaj się. Przeto świat podobno ma wiele do zaoferowania i podobno jest piękny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×