Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Atkaa, Gracja - dzięki :)

Piszę w czasie przeszłym bo od kiedy jestem z moim obecnym chłopakiem musiałam zwalczyć w sobie tą manię gdyż jest on nieziemskim bałaganiarzem Razz Na początku doprowadzał mnie do szału a potem się poddałam i teraz czuję się lepiej.

Jakby doszło do starcia jego z moją mamą, to by chyba wybuchła III wojna światowa :P

Jeśli twoja matka nie zauważa problemu to nie ma szans na porozumienie.

Właśnie się tego obawiam.

Twoja teoria jest jak najbardziej na miejscu i bardzo logiczna.

"mamo mieszkanie to nie muzeum, mieszkanie jest do mieszkania a nie na pokaz jak jest czysto"

Jakbym słyszał siebie. Ale u mnie niestety to nie przyniosło skutku.

w związku z tym utrzymywanie ogniska domowego staje uciążliwą koniecznością

U mnie w domu nie jest to ognisko domowe. Ognisko domowe łączy się z rodzinnym ciepłem. Tu domeną jest czystość, nawet znacznym kosztem tego poprzedniego.

 

Tak myślałem jak coś z tym zrobić i nie wiem. Nieprzypadkowo przypuszczam, że to mania. Jednym z jej objawów jest agresja przy próbie sprzeciwu albo krytyki na temat obiektu manii (w tym przypadku - czystości). W przypadku mojej mamy jest to agresja słowna. I to bardzo ostra, długotrwała. Zauważyłem, że ona sama się nakręca. Do tego stopnia, że jej agresji i krzyku nie da się ani uspokoić, ani zbytnio zagłuszyć (no chyba że włączę kolumny na maxa jak już stracę resztki cierpliwości - tylko kolumny, bo słuchawki nie wyrabiają takiej głośności).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nieprzypadkowo przypuszczam, że to mania. Jednym z jej objawów jest agresja przy próbie sprzeciwu albo krytyki na temat obiektu manii (w tym przypadku - czystości). W przypadku mojej mamy jest to agresja słowna.

Ja myśle,że moja matka też ma manie....i również kiedy słyszy sprzeciw albo krytyke na temat czystosci to dochodzi do długotrwałej agresji słownej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I można coś na to poradzić??? Czy ktokolwiek z forum poradził sobie z tym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj widzę, że nie tylko ja mam takie problemy.

Jezeli chodzi o moją tesciową to nic nie jestem w stanie zrobic, jedynie przytakiwać i juz. Ona po prostu potrzebuje się komus wyżalic, miec spzrymierzeńca kórego mogłaby nekać swoimi rozmowami o sobie i swoim nieszczesnym zyciu. Ona nie potrzebuje komunikacji, ktos tak zadufany w sobie wystarczy ze ma do kogo mówic.

A co do kłótni w między tesciami to były od zawsze - takze ja na pewno nic na to nie poradze. :evil:

 

Kurcze czytając wasze posty doszłam do wniosku, ze ja własnie jestem taką maniaczką porządku w domu, czystości na kazdym kroku. Jejku.

Tłumaczę dzieciom ze kazda rzecz ma swoje miejsce i trzeba ją własnie tam kłaść. Pierwsze co robię wchodząc do pokoju to kładę wszystko na swoje miejsce.

KIedys u terapeuty stało krzesło tak niechlujnie pzry biurku. Krzywo.

I lekarz pyta co bym zrobiła po wejsciu tutaj? A ja : przestawiłabym to krzesło...

To chyba jest juz choroba. Albo tak jak pisze Atkaa, cos w tym jest.

JAk z tym walczyc?

 

WESOŁYCH ŚWIAT!!

SMACZNEGO JAJKA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hej.

Dawniej, żyłam w okropnych stosunkach ze swoimi rodzicami. Potrafiłam wyjść z domu i przez dwa tygodnie się nie pokazywać. Na początku robili mi awantury, sceny, a ja odbąkiwałam, że w końcu nigdy ich nie obchodziłam, że skoro mają ze mną tyle problemów to trzeba było mnie nie robić, przepraszam że żyję ble ble ble. Same okrutne słowa w obie strony. Z czasem pytali już tylko co słychać. Znowu odszczekiwałam. I znowu kłótnia. A potem już w ogóle się nie wtrącali. Gdy wracałam po dwóch tygodniach do domu nawet cześć nie mówili. Jakby w ogóle nie zauważyli że mnie nie było. Więc robiłam co chciałam. Ale naprawdę byłam przekonana, że oni mnie nienawidzą.

Ojciec gwałcił mnie jak miałam 10lat. Matka o tym wiedziała ale nie zareagowała. Po latach, gdy trochę się podleczyłam, uświadomiłam sobie, że to nie oni mnie nienawidzili - to ja ich nienawidziłam. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa (nie tylko gwałty ojca ale i nienawiść siostry - próbowała mnie parę razy zabić a babka - matka ojca, gdy urodziła się moja o 2 lata starsza siostra zaznaczyła, że nie życzy sobie drugiego bachora i traktowała mnie całe życie jak niechciane) sprawiły, że miałam wypaczony charakter. Dalej nie jest idealny. Pewnie do końca życia nie będzie.

W szpitalu psychiatrycznym wiele sobie poukładałam. Gdy wróciłam do domu, moje stosunki z matką zupełnie się odmieniły. Zrozumiałam, że ona przeżywała jeszcze większe piekło. Byłam jej ukochaną córką. Z siostrą żyła jak pies z kotem, z teściową jak wrogowie a ojciec ją tłukł, poniżał. Była w jeszcze gorszej sytuacji niż ja. Nie, nie tłumacze jej. Okazała się słabszą osobą niż ja. Zaczynam wychodzić na prostą w życiu, układam sobie je i jestem coraz bardziej szczęśliwa. Zapominam.

Ale ona - moja mama - będzie musiała żyć do końca ze świadomością tego co się stało.

Obecnie jesteśmy dobrymi przyjaciółkami. Nikt się tak o mnie nie troszczy jak moja mama. Myślę, że chce w ten sposób wynagrodzić mi krzywdy do których dopuściła. Nie mam zamiaru jej w tym przeszkadzać. Może to zabrzmi egoistycznie, ale wiem, że żadne moje słowa anie zapewnienia nie przywrócą jej spokoju ducha, którego ja już mam.

Kocham Cię mamo:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odnośnie kłótni w domu, mam wiele do powiedzenia :oops: Mój dom kipi od kłótni, moi rodzice uważają, ze to jedyny sposób rozwiązywania problemów a taka atmosfera udziela sie cale mojej rodzince. Co najgorsze nie potrafię sie do tego zdystansować i to jest chyba źródło mojego beznadziejnego samopoczucia :cry: Nie potrafię zamknąć drzwi i nie przejmować się, cały czas staram sobie tłumaczyć, ze to ich ze przecież to nie moja sprawa, ale to nie pomaga w żaden sposób, wszyscy moi znajomi powtarzają mi, ze ja nie zmienię relacji miedzy moimi rodzicami, kurcze ale ja popadłam w jakaś odchlań trosk, z której nie mogę sie wydostać :oops: Ta ciągła gonitwa myśli mnie dobija wszystko analizuje.... doradźcie mi proszę co począć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×