-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Czy jesteście pogodzeni ze śmiercią swojego ciała?
monk.2000 odpowiedział(a) na liven temat w Psychologia
Niby traktuję śmierć jako nadzieję, czasem mam myśli, że nie chciałbym żyć bardzo długo, po prostu z pozoru na świecie jest wiele możliwości, ale one i tak kiedyś się kończą. Od kiedy miałem romans z szachami, próbując rozbudować umysł, zrobiło mi się natręctwo na punkcie kombinatoryki. W szachach liczy się warianty, nawet jest obliczona maksymalna liczba ruchów w szachach możliwych do zrobienia. Także w dobie szybszych komputerów nawet szachy zostaną rozwiązane, nie będą zagadką, bo poznane zostaną wszystkie ruchy. Wizja że życie na Ziemi też jest ograniczona pewną liczbą kombinacji, może sporo większą niż w królewskiej grze, ale jednak, powoduje, że widzę konieczność śmierci. Inspirując się różnymi wizjami w kulturze przewiduję dwie możliwości, albo jakieś nowe życie, albo coś co nie przemija. Zauważam w sobie tendencję do szukania tej jednej rzeczy która nie przemija i na podstawie tak głęboko zakorzenionego pragnienia stwierdzam, że takie coś może istnieć i warto tego szukać. -
BÓG - czy istnieje,jaki jest,nasze wyobrażenie
monk.2000 odpowiedział(a) na sbb88 temat w Socjologia
Ja wierzę w ewolucję i zgodnie z "prawem przyciągania", czy raczej zauważania bardziej pewnych rzeczy, częściej zwracam uwagę na różne daty, itd. Mam tendencję, żeby coś nowszego uważać za lepsze, chociaż nie zawsze tak jest. Przykładowo burzliwie rozwijająca się dziedzina gier komputerowych. Owszem, grafika się udoskonala, ale często mamy do czynienia po prostu z przerostem formy nad treścią, a gry są inteligentne niczym pierwszy Pac-Man. Mój stosunek na temat Boga i wiary, w dużej mierze kształtuje moja choroba. A jeśli chodzi o sumienie jestem zwolennikiem intuicji. Po pewnym czasie doświadczania różnych rzeczy człowiek uczy się co jest szkodliwe dla siebie i innych a co nie jest. Chciałbym, żeby tak było. Ale wystarczy popatrzeć na starszych ludzi i ani nie są bardziej moralni, inteligentni ani mądrzy. Często jedyne co usłyszymy od swojej babci, to żeby zjadać szybciej zupkę. Aż przypomniała mi się scena z "Dnia świra". Mam to samo u swojej babci. Czy te babcie to już nie mają innych tematów? -
Ja stosuję zasadę słuchania innych. Mieszkam w domu z mamą. Często miała do mnie pretensje o to, że: nie pomagam jej, nie gaszę świateł w pokoju, zostawiam otwarte drzwi do łazienki, nie zakręcam kranu, czy zostawiam nóż i okruszki na blacie. Postanowiłem, że w końcu zmienię te złoszczące mamę nawyki. Efekt jest taki, że można porozmawiać o czymś konstruktywnym zamiast ciągle przekomarzać się o totalne głupoty. Sądzę, że wymaga to trochę pokory, często z przekory nie robi się tego o co się nas prosi. Dodam jeszcze, że fajne metody na pracę nad sobą, to np. praca nad charakterem pisma, a w epoce komputerów to bezwzrokowe, szybkie czytanie. Nie robię na razie treningów, ale może się zabiorę za jakiś czas.
-
Moja recepta aktualna na życie ze schizo, to zwalczanie lęku o przetrwanie. Interesowanie się światem materialnym, naprawienie zlewu, pomycie naczyń, zrobienia prania, wiedza o społeczeństwie. Wtedy czuję się bardziej zorientowany na rzeczywistość i mniej uciekam w świat marzeń. Nie mam wielu znajomych, ale przez internet mam kontakt ze światem. Czuję się trochę zobowiązany wobec tej dziedziny techniki, więc w wolnym czasie poświęcam się nauce informatyki. To tak jakbym był zobowiązany dołożyć coś od siebie. Nauka idzie topornie, ale żyję wg. zasady, że liczy się nie tylko efekt, ale ilość włożonej pracy powoduje, że coś jest wartościowe. No bo przecież nie przekreślimy dostanej od dziecka laurki zrobionej własnoręcznie.
-
Mi radość sprawiło jedzenie kawałka sera z mikrofali. No i wieść, że mama kupi nowe herbaty. Jedną na użytek standardowy, jedną do epizodycznej degustacji.
-
Masz internet, tutaj zawsze się znajdzie coś ciekawego. Chyba, że to jest nuda w stylu brak chęci życia. Na to trudniej pomóc, trzeba się zmuszać.
-
Mnie wkurza mój stan świadomości. Czasem się kładę i wyobrażam sobie jak to było kiedy miałem jakieś 5 lat. Fakt, że byłem tzw. gówniarzem, tego pojęcia nie trzeba tłumaczyć. Ale stan świadomości był przyjemny, świat wkoło był taki żywy, przyjemny. Teraz jest bardzo obcy, nawet miękki kocyk czy drzewo za oknem wyglądają na wrogie.
-
Kiedyś w internecie spotkałem się z filmem o polskim mnichu, który był zwolennikiem medytacji i był nazwany nawet pierwszym medytującym polskiego Kościoła. Jest pokazany filmik jak obiera ziemniaki i mówi na czym polega to wyciszenie. Z resztą nawet w zwykłych zakonach panuje zasada ciszy, często jest to kontakt z naturą, jakiś ogród, itd. Ja z medytacją ostatnio przystopowałem. Zaczęło mnie to nudzić, a mój stan psychiki zmienił się, ale niekoniecznie na lepszy. Po prostu jest inaczej. Poza tym Kościół to mój zakamuflowany problem nr jeden. Nie myślę o tym dużo, ale wystarczyło, że wpadłem w psychozę, mój stan się pogorszył i wtedy właśnie wyobrażenia kościelne wypłynęły na powierzchnię.
-
Fajny pomysł, mi by się nie chciało. No i 1000 to sporo. Trudno jest na kalkulatorze doliczyć wciskając guzik do 1000 a co dopiero zrobić tyle origami.
-
siostrawiatru, znam ten ból. Od pewnego momentu gdy się leży w łóżku w stanie wegetacji umysł zaczyna wariować z braku zajęcia. Ja przynajmniej tak mam. I całe szczęście, bo inaczej przeleżałbym więcej czasu. Tak mam naturalną blokadę, żeby tego nie robić. Plan na jutro to napisać podanie oraz przeżyć godnie dzień.
-
Zawiść wobec zadowolonych ludzi... też odczuwacie?
monk.2000 odpowiedział(a) na Salix temat w Pozostałe zaburzenia
Ja trochę zazdroszczę zdrowym, ale nie życzę im źle. Np. podoba mi się, że moja mama ma pasję podróżniczą i z chęcią słucham opowiadań z wyjazdów oraz oglądam zdjęcia. Często jej o tym mówię, że mi się to podoba. Lubię ludzi, którzy mają jakąś pasję. Ja nie mam, więc próbuję się cieszyć szczęściem innych. Czasem sobie myślę, że ludzie pracują dla wspólnego dobra i jak ktoś robi coś fajnego to cieszy fakt, że komuś się powodzi. Gorzej jedynie, jeśli ktoś czuje się lepszy od innych, bo ma jakieś sukcesy. Sądzę, że łatwo wpaść w takie myślenie i zacząć patrzeć na innych z pogardą. Sam często o tym myślę, że często celem człowieka jest pokonywanie innych. Choćby w sporcie. Niby się mówi o szlachetnej idei sportu, ale górę i tak bierze takie wypaczone myślenie. Dla mnie to absurd, czuć się kimś wyjątkowym, bo np. biega się szybciej od innych. Na prawdę, nie rozumiem tego świata. Psychoza zabrała mi wiele ludzkich cech. -
Jak już ściąga się w formie cyfrowej dobra to warto pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu danych. Kopie zapasowe i te sprawy. Najlepiej przegrać na jakiś zewnętrzny nośnik. Ja wiele osobistych danych komputerowych straciłem w ciągu swojego życia i żałuję, bo pamiątki cyfrowe w przeciwieństwie do rzeczywistych nie zajmują praktycznie miejsca.
-
Niepewność.
-
Chciałbym poczytać o obiektywnej rzeczywistości, elektronika, elektryka, informatyka. Tam nie ma miejsce na opinie, są tylko twarde fakty. To mnie pociąga. Spaidermessiah, fajne obrazy, co nie zmienia faktu, ze część malarskich efektów można osiągnąć za pomocą filtrów w programie graficznym. :) Poza tym hipnotyczny ten awatar. Fajne takie malarstwo, ale tylko na ekranie LCD, nie miałbym ochoty włóczyć się po muzeum patrząc na te wszystkie starocie. Z resztą jak jest w muzeum każdy wie, nigdy nie ma czasu, żeby oglądać eksponaty, tylko przechodzi się w ekspresowym tempie. No i słucham Blondie, album z 1980r. Godzę się z faktem, że nigdy nie będę znawcą lat osiemdziesiątych, chyba, że ktoś uzna za sukces przesłuchanie wielu albumów, jeden po drugim przez 10 lat, po ponad 8 godzin dziennie.
-
Zawiść wobec zadowolonych ludzi... też odczuwacie?
monk.2000 odpowiedział(a) na Salix temat w Pozostałe zaburzenia
To nie jest zawiść, bo nie życzę tym ludziom źle. Jestem zwolennikiem społecznej współpracy. Piekarz piecze chleb, a górnik kopie węgiel, itd. Każdy jeden z drugim współpracuje, żeby żyło się lepiej. Niestety praktyka pokazuje, że nie zawsze tak jest. Założenie kapitalizmu to konkurencja. Rywalizują ze sobą korporacje jak i pojedynczy ludzie. Z pozoru chore założenie najlepiej oddaje ludzką naturę. Brakuje mi tylko jednej rzeczy, żeby w tym świecie gdy komuś powinie się noga i nie ma siły do wyścigu zapewnić podstawowe dobra, jak mieszkanie, wyżywienie, ciepło, itd. Sam zmagam się z ZUSem jak i rodziną. I to chyba jest zawiść, wizja tego że miałbym spędzić kolejne dwa lata czerpiąc pieniądze z renty, a nie pracy, powoduje, że zielenieją. I to nie dlatego, że martwią się losem gospodarki czy życia społecznego. To jest jakaś wredna cecha u tych ludzi, nikt mi nie wierzy w moje problemy, utwierdza mnie to w przekonaniu, że w ludziach istnieje pierwiastek zła i to on jest przyczyną większości problemów, a nie rynki finansowe, powodzie, dżuma, czy Żydzi i Masoni. -
Oglądałem "Człowiek, który się zawiesił". Podane na luzie, na pewno nie jest taki ciężki jak "Dzień Świra". Mimo to widać bezsilność pacjenta oraz tradycyjną drogę, którą przechodzi wielu chorych. Od jednej nadziei do następnej, by po wielu próbach skończyć z hasłem: "trzeba się będzie pogodzić z takim życiem". Przeżyłem tę historię, nie dowiemy się wiele o sposobach leczenia, ale myślę, że wielu ludziom mogłoby to dać podstawowe przekonanie o tym czym jest derealizacja, choć z pewnością stanu świadomości nie da się opisać, bo jest to rzecz elementarna i osobista.
-
Wstać wcześnie, czyli o ósmej. Rano wypić herbatę, przejrzeć pocztę e-mail, kwejka.pl oraz forum. Potem zabrać się za naukę. Czytanie, oglądanie filmików. Idzie mi to słabo, ale liczę, że kiedyś się uda, że się przełamię. Jestem w tym trochę jak mucha, co wali w szybę. Ale lepiej żyć nadzieją, niż się poddać. Z resztą i tak zbyt często się poddaję.
-
U mnie wie mama, widziała mnie w czasie psychozy i chyba wierzy. Natomiast reszta rodziny sądzi, że przesadzam. W ogóle nie zauważają mojego wycofania, nawet chwile nie porozmawiają, ale osądy potrafią wydawać.
-
Cześć. Zobaczymy, czy dzisiejszy dzień zaliczę do udanych. Zacząłem od przeglądania kwejków, więc mało ambitnie. Ale po prostu to lubię, zdarzają się perełki.
-
Ja ostatnio słabiej łapię koncepcję forum, ale się odnotuje. Jestem i sprzątam w szafce z rupieciami technicznymi. Dużo czytałem teorii, a teraz po prostu chciałem zobaczyć jak to wygląda w materii, a nie na zdjęciu. Herbatka oczywiście do tego. Jest okej, jeden problem to martwię się jak dam sobie radę w ewentualnej pracy.
-
Cześć. Ja tylko na chwilę, bo mam poczucie obowiązku. Uczę się na zasadzie zdalnej i muszę trzymać bicza nad sobą. Na prawdę to niełatwe. Choć i tak wolę to od łażenia do szkoły, chodzenie tymi ulicami, dojazdy, nie cierpiałem tego.
-
Świeże powietrze zza okna. Padał deszcz i teraz jest takie przyjemne wilgotne. No i dobra mocna herbata aż z Tadżykistanu.
-
Ja mam bzika na punkcie samodzielności. Najchętniej doszedłbym do wszystkiego sam. Głupio mi pytać o coś innych ludzi, bo chciałbym wiedzieć wszystko sam. Nawet nie czytam gotowych wiadomości w internecie, tylko np. przeglądam strony rządowych organizacji i sam sobie tworzę wyobrażenie jak wygląda życie polityczne. To niesie duży błąd ze sobą, bo nie na wszystko można wpaść samemu. Choćby historia wynalazków, nie da się już wymyślić samemu czegoś, trzeba się odwoływać do opracowanych już technologii.
-
Misska, witam na forum. Fajnego kota masz w awatarze. Lubię koty, bo umieją leniuchować. Wielu ludziom, których znam brakuje tej szlachetnej umiejętności. Kopią ogródki, grabią na cmentarzu, pielą chwasty. Jakkolwiek nic nie mam przeciwko takim pracom, to jednak spędzić tak całe życie to nudy. A brak zrozumienia choroby to standard. Wtedy okazuje się człowiek nieprzydatny, nie można nic od niego chcieć, to po co się z nim zadawać
-
Cześć, również wszystkim życzę miłego dnia.