-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Nie wczytując się głębiej w ten temat, ja nie byłem bity w dzieciństwie, raczej miałem wychowanie bezstresowe. Mimo to miałem skrupuły, bałem się dostać złe oceny w szkole, żeby nie stracić w oczach rodziców i nie uchodzić w swoich oczach za tego z gorszymi stopniami. To tak jakby szlachcic się bał, że spadnie do stanu chłopskiego. Dla mnie stan chłopski to były tróje w szkole. Byłem szkolnym prymusem, ale jak to w rodzinie, nie wystarczą oceny, żeby mieć mega prestiż. Ach to dzieciństwo, mógłbym często wspominać, bo wtedy byłem na prawdę szczęśliwy. Nie to co teraz.
-
Sądzę, że poczucie gorszości jest nierozerwalnie związane z depresją. Jak można się cieszyć, że jest się do niczego. Tylko, że ja się staram walczyć z próbami bycia lepszym od innych. Lepiej być lepszym sobą, niż się było wczoraj, jak to ktoś tu miał w sygnaturce. Ja się czuję niedowartościowany, nie bo jestem gorszy. Tak po prostu, coś blokuje mnie. Nie pozwala mi być w pełni sobą. Nie wiem co to. ... Na razie żyje z dnia na dzień i czekam, że może kiedyś los się odmieni i odnajdę to czego szukam, a teraz nawet nie wiem czym to jest.
-
[Artykuł] Czy jesteś pod wpływem reklamy?
monk.2000 odpowiedział(a) na spectrrumx temat w Literatura
Trochę mnie ten temat interesuje. Bardziej pod względem ludzkich preferencji. Oraz tego na podstawie czego podejmują decyzje. Osobiście nie zapamiętuje treści reklam, bo jestem na nie uczulony. Z pewnością nie zadziała na mnie marketing wirusowy, żebym później wśród znajomych opowiadał jakąś reklamę, albo stosował z niej cytaty. Ale reklama to ciekawy temat, nie zawsze reklamowanie czegoś przyniesie efekt, np. reklamowanie towarów premium może spowodować, że staną się bardziej powszechne, np. samochody Mercedes czy Coca-Cola. Nie potrafiłbym stworzyć jakiś wykładów na ten temat, mam pustkę w głowie. Daleki jednak jestem od mechanicznego podejścia do reklam. Ludzie często kupują w hipermarketach towary niereklamowane, marki własnej. Dlatego, że np. są tańsze. Podobnie z towarami niereklamowanymi, ale np. występującymi w branżowych czasopismach i zbierające dobre opinie. Dochodzi też opinia innych ludzi, np. znajomych. Często ktoś może być negatywnie nastawiony do jakiegoś towaru. Mi np. zepsuł się dysk i napęd Samsung, przez co nie chciałem mieć z firmą do czynienia. Lepiej dla firmy w tym przypadku, żeby towar sprzedała pod marką nieznaną mi. Podobnie było z Telekomunikacją Polską, która miała negatywną opinię w Polsce i opłacalne było zmienienie marki na Orange, która była traktowana pozytywnie. -
Witam wszystkich użytkowników. Było dobrze, ale dopadło mnie zamulenie. Chyba wina tego że siedzę sam w domu.
-
dobry bimber - Stachu i Juziu
-
cyklopka, ta postać to z Gwiezdnych Wojen? Były kiedyś takie postacie w jednej z gier, rzucały granatami i strasznie wkurzały. A jestem na forum, bo to takie moje miejsce w sieci. Mógłbym równie dobrze pisać gdzieś indziej, ale tu już mam posty nabite.
-
Jak widzę tytuł tego wątku to od razu kojarzy mi się to z tematem jakieś człowieka w psychozie, który twierdzi, że go prześladuje CIA, FBI i kosmici.
-
Raczej nie. Jeszcze jeden alternatywny stan to jak leże w łóżku dłużej niż dwie godziny. Zaczyna się coś jak deprywacja sensoryczna, chodzą chore myśli po głowie, myślę o śmierci i samobójstwie, kłócę się sam ze sobą w myślach. A mimo to czasem dłużej wyleguję się w łóżku, całe szczęście, że jak rano wstanę to mam reset i normalnie funkcjonuję. Z drugiej strony przykre, że nie mogę sobie po prostu poleżeć, tylko muszę ciągle coś robić, żeby nie doprowadzić do takich stanów.
-
Steviear, lubisz sprzątać? Bo ja tak. Mycia naczyń tylko ostatnio mnie dobija. Ten cały tłuszcz, odpadki, potem trzeba wycierać, plączą się te naczynia o kran, bo jest za nisko zainstalowany.
-
cyklopka, fajny masz awatar i login, trochę postów, więc powinienem cię lubić. Ale byłem na 4 zlotach forumowych i już nie oceniam ludzi po spuściźnie forumowej, bo się można pomylić. Niby oczywiste, ale takie rzeczy dopiero uświadamia naoczne dostrzeżenie. Ponawiam temat komputera. Bycie odłączonym od Internetu zupełnie zmienia wrażenie korzystania z komputera. Nie korzystamy z zetabajtów rozsianych po całym świecie, a jedynie z co najwyżej terabajtów danych zgromadzonych w domu. Mniejszy matriks. Do tego chciałbym jakiś komputer z przełomu lat 80 i 90. Urządzenie pośrednie między kalkulatorem a tzw. maszyną multimedialną. cyklopka, tak czy inaczej gratki za fajną osnowę. Ja z pracą zamierzam uderzyć z informatyką. Ale kompletnie nie wiem jak to wygląda. Na stronach rekrutujących przedstawiają się jako elitarną grupę ekspertów o dużym doświadczeniu, kwalifikacjach, itd. A boję się, że może to bardzo sztywniacko wyglądać. Jakieś totalnie niepotrzebne nikomu programy i więcej biznesu z marketingiem niż czegoś ciekawego. No, ale się zobaczy.
-
Cześć ludziowie. Ja aż zamarzyłem o drugim komputerze do bycia offline. Muszę nad tym pomyśleć.
-
Pouczyć się na platformie e-learningowej, przyjąć może jakiego gościa, słuchać muzyki.
-
Ja się tym tematem tak już nie interesuję. Ostatnio fajne stany mam jak gram w sąsiadem w gry na komputerze oraz jak oglądam filmy. A z alternatywnych to pewnie to będzie zaliczona psychoza, ale tego miło nie wspominam i grzecznie biorę leki.
-
U mnie to było spoważnienie i stawianie sobie jakiś celów. Nie bycie roztrzepanym i planowanie. Do tego pewna doza refleksji nad swoim życiem.
-
W rodzinie mam niską reputację. Główny komentarz to to że siedzę całymi dniami w domu i się izoluję. Jakbym chodził z ekipą po mieście to by było, że rośnie ze mnie meliniarz kolejny, cwaniak i leń. Na prawdę tak trudno o miłą, ale szczerą opinię. Może jak kiedyś zacznę zarabiać pieniądze to zyskam w ich oczach. Chyba najlepiej jakbym postawił sobie willę, wtedy może niektórzy by sobie przypomnieli jak będzie trzeba pożyczyć pieniądze. Już raz byłem "bogaty" i wiem jak to jest. Wiele nie chcę, po prostu chciałbym z kimś obejrzeć Policjantów z Miami, napić się czegoś, powspominać. Ale żeby nie było off-topicu głównie obchodzi mnie opinia rodziny, a w niej niestety, to ktoś co nic nie osiągnął i nie osiągnie. A ja cenię sobie spokojne życie, nie muszę być prezesem firmy. Chociaż może kiedyś przy odrobinie szczęścia uda się jakiś biznes rozkręcić. Ale nie będę tego robił żeby się odegrać na rodzinie i odzyskać szacunek, chociaż i tak pewnie to jeden z moich podświadomych motywów.
-
Ja bym nawet posprzątał w pokoju, ale nie mam bałaganu. Już nie mam czego w domu sprzątać, bo w każdym pokoju już jest porządek. Jak czegoś nie ma to żal, że nie ma. Jak jest, to znowu brak celu w życiu, bo nie ma do czego dążyć. Jakbym nie miał herbaty to bym poszedł do sklepu i sobie kupił, wyszedłbym na miasto. A tak herbata już jest i pozostaje siedzenie w domu. Bo na spacery sam już nie chodzę. Może na rowerze zacznę jeździć, ale to do przemyślenia.
-
A ja ściągam Vice City oraz Miami Vice. Będę oglądał plaże. Właśnie dla klimatu to ściągam. Sam wolę w domu siedzieć, ale szybkie samochody na tropikalnych ulicach z chęcią pooglądam.
-
Cześć spamowicze. Jak dzień? U mnie bez zmian, herbata silna na pobudkę, a teraz czytam słownik informatyczny i liczę na zaliczenie egzaminu za rok zawodowego, na który już teraz wkuwam. Z dołujących tematów, to boję się bezdomności i że umrze mi mama, nikt nie będzie mnie wspierał i zdechnę z głodu gdzieś zasikany na ulicy. Staram się zmniejszać ten lęk i wykorzystać go pozytywnie biorąc się za naukę i przygotowując do pracy.
-
Na razie nic, może to, że szybko się uwinąłem z poranną rutyną.
-
Jestem, właśnie skończyłem naukę, a teraz po 17 mam luz i sobie robię co chce. Najlepiej sobie podzielić na dwie części. W pierwszej się pracuje wydajnie, a jak się zrobi normę to jest się zadowolonym i rozrywka też przyjemniejsza. Sprawdzone. Jak tam, jaką pogodę macie? U mnie duchota, ale w domu znośnie.
-
Ja proponuję szachy, jak ktoś chce trochę poćwiczyć umysł. Szybkie czytanie próbowałem i jakoś nie opanowałem. To jest trochę takie sztukmistrzostwo jak porównanie: iluzjoniści kontra prawdziwi czarodzieje.
-
Mi to jakoś szczególnie nie przeszkadza. Może gorsze jest picie w miejscach publicznych. Jakoś nigdy nie przepadałem za alkoholem, stąd mi to przeszkadza. Papierosów też nie lubię, ale co w tym złego, że ktoś trochę podymi. Miało to swój urok. Ale z drugiej strony lepiej zakazać całkowicie niż dzielić na różne poziomy zakopcenia, bo już duże ilości dymu są drażniące. Mój tata strasznie kopci u siebie i to już jednak przesada.
-
Ale zamulenie, pogoda daje się we znaki. Ja się właśnie zalogowałem na platformę e-learningową i się zobaczy jak to wygląda. A tak to czytam o sieciach i mam z tym problem. No i herbatka czarna Ahmad Tea.
-
Poranne zamulenie. Ledwo żyje, a tyle chciałem zrobić.