Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. To może coś spróbuj wyjść do ludzi. Mi brakuje kontaktu z kimś kto ma podobne problemy, bo relacje z ludźmi pełnymi radości i siły do życia, średnio mnie nastrajają. Po prostu jak widzę czyjąś beztroskę to się źle czuję w ich towarzystwie, tak po prostu nie pasuję. Może ty masz to samo i dlatego nie chcesz się spotykać z ludźmi? PS A twój nick to odnośnie piosenki Laury Branigan: Self Control, czy po prostu lubisz mieć przemyślany wpływ na swoje zachowanie?
  2. Zmęczenie i brak motywacji, to rzeczy które dobijają i mnie, nie mam pomysłu jak sobie z tym radzić. Po prostu robię różne rzeczy, bo nie da się nic nie robić. Musiałbym się chyba zahibernować. Nie sądzę, że jestem uzależniony od komputera. On jest jeszcze jedną z nielicznych rzeczy, która potrafi mnie wciągnąć w swój świat, na tyle że mniej myślę o swoich problemach. Z nauką też mam problemy, zawsze same piątki, od kiedy zaczęły się moje problemy podupadłem z ocenami, i trwa to do dziś. Wiem jak to boli, kiedyś być prymusem, a teraz musieć zadowalać się ochłapami ocen. Zdążyłem już obniżyć swoje ambicje co i tobie polecam. Liczę, że mój stan zdrowia kiedyś się poprawi i wtedy nadrobię zaległości. Szkoda że na brak energii nie ma żadnego lekarstwa, rozmawiałem z psychiatrą i mówi że nie ma żadnych leków "na zamulenie". Szkoda, niby medycyna poszła do przodu, a nadal wobec mnie jest bezsilna. Jakby to Monika powiedziała, czas wybrać się na psychoterapię. Nie mam w nią takiej wiary jak ty, ale tylko to mi pozostało.
  3. Zmęczenie i brak motywacji, to rzeczy które dobijają i mnie, nie mam pomysłu jak sobie z tym radzić. Po prostu robię różne rzeczy, bo nie da się nic nie robić. Musiałbym się chyba zahibernować. Nie sądzę, że jestem uzależniony od komputera. On jest jeszcze jedną z nielicznych rzeczy, która potrafi mnie wciągnąć w swój świat, na tyle że mniej myślę o swoich problemach. Z nauką też mam problemy, zawsze same piątki, od kiedy zaczęły się moje problemy podupadłem z ocenami, i trwa to do dziś. Wiem jak to boli, kiedyś być prymusem, a teraz musieć zadowalać się ochłapami ocen. Zdążyłem już obniżyć swoje ambicje co i tobie polecam. Liczę, że mój stan zdrowia kiedyś się poprawi i wtedy nadrobię zaległości. Szkoda że na brak energii nie ma żadnego lekarstwa, rozmawiałem z psychiatrą i mówi że nie ma żadnych leków "na zamulenie". Szkoda, niby medycyna poszła do przodu, a nadal wobec mnie jest bezsilna. Jakby to Monika powiedziała, czas wybrać się na psychoterapię. Nie mam w nią takiej wiary jak ty, ale tylko to mi pozostało.
  4. Ciekawie nawet opisałeś tę historię. Ja mam pewne postawione w życiu cele, ale ostatnio tylko po to by lepiej mijał mi czas, poza tym mam jakąś wewnętrzną ambicję i jakoś mimo złego samopoczucia mnie to napędza do jakiegoś działania. Ostatnio nawet zrezygnowałem z prób wyleczenie się z depresji, bo podejmowane przeze mnie działania spełzały na niczym. Teraz zauważyłem że problemy z psychiką odbijają się na wydajności tego co robię. Tego było już za wiele, postanowiłem że na nowo będę poszukiwał pomocy. Jeśli chodzi o sprawy, typu poczucie sensu życia, wewnętrznie nie odczuwam go, czuję z tego powodu wewnętrzną pustkę, ale racjonalnie jak już wspomniałem staram się ustalić sobie jakieś cele. Częściowo zrodziło to się z tego, że przeleżałem w łóżku około półtora miesiąca, zamiast doprowadzić mnie do stanu obojętności, która znieczuliłaby mnie na wewnętrzne problemy, pokazało mi to że nie da się po prostu nic nie robić. A przynajmniej, kiedy działanie jest fizycznie możliwe. Do psychologi nabrałem zaufania po przeczytaniu dwóch bardzo naukowych książek z tej dziedziny. Zauważyłem że ludzie są do siebie podobni i poddani pewnym prawom działania psychiki. A jeśli istnieją jakieś zależności to należy je odkryć i wykorzystać, żeby osiągnąć poprawę. To w skrócie tyle z mojej historii, będąc na forum opisuję głównie moje przeżycia, częściowo wierzę że taka forma może pomóc innym, bo odnajdują jakiś punkt odniesienia, mogą lepiej zrozumieć swoje położenie. Oczekujesz wsparcia, czy tak po prostu chciałeś się podzielić swoimi przemyśleniami?
  5. Ciekawie nawet opisałeś tę historię. Ja mam pewne postawione w życiu cele, ale ostatnio tylko po to by lepiej mijał mi czas, poza tym mam jakąś wewnętrzną ambicję i jakoś mimo złego samopoczucia mnie to napędza do jakiegoś działania. Ostatnio nawet zrezygnowałem z prób wyleczenie się z depresji, bo podejmowane przeze mnie działania spełzały na niczym. Teraz zauważyłem że problemy z psychiką odbijają się na wydajności tego co robię. Tego było już za wiele, postanowiłem że na nowo będę poszukiwał pomocy. Jeśli chodzi o sprawy, typu poczucie sensu życia, wewnętrznie nie odczuwam go, czuję z tego powodu wewnętrzną pustkę, ale racjonalnie jak już wspomniałem staram się ustalić sobie jakieś cele. Częściowo zrodziło to się z tego, że przeleżałem w łóżku około półtora miesiąca, zamiast doprowadzić mnie do stanu obojętności, która znieczuliłaby mnie na wewnętrzne problemy, pokazało mi to że nie da się po prostu nic nie robić. A przynajmniej, kiedy działanie jest fizycznie możliwe. Do psychologi nabrałem zaufania po przeczytaniu dwóch bardzo naukowych książek z tej dziedziny. Zauważyłem że ludzie są do siebie podobni i poddani pewnym prawom działania psychiki. A jeśli istnieją jakieś zależności to należy je odkryć i wykorzystać, żeby osiągnąć poprawę. To w skrócie tyle z mojej historii, będąc na forum opisuję głównie moje przeżycia, częściowo wierzę że taka forma może pomóc innym, bo odnajdują jakiś punkt odniesienia, mogą lepiej zrozumieć swoje położenie. Oczekujesz wsparcia, czy tak po prostu chciałeś się podzielić swoimi przemyśleniami?
  6. Przeczytałem cały tekst i to co mogę polecić to może rzeczywiście wizyta u specjalisty, sam się wybieram od dłuższego czasu. Moje zaufanie do psychologii zwiększyło się po przeczytaniu dwóch książek z tej tematyki, stwierdziłem że to nie tylko "takie sobie gadanie", tylko rzeczywiście sensowna nauka. Poza tym widzę, że ze swoimi problemami nie jestem sam, ty też nie. Również zamierzam się zapisać do kółka szachowego, właśnie po to by mieć się jakoś dodatkowo uspołecznić, może znajdź sobie jakąś grupę z którą miałabyś kontakt, wtedy chłopak nie będzie jedyną alternatywą. Także: znajomi od luźnych pogawędek, a psycholog od poważnych rozmów. On już jest do tego przyzwyczajony i nie powinien bagatelizować twoich problemów. A jak trafisz na złego psychologa, zawsze możesz go zmienić.
  7. Przeczytałem cały tekst i to co mogę polecić to może rzeczywiście wizyta u specjalisty, sam się wybieram od dłuższego czasu. Moje zaufanie do psychologii zwiększyło się po przeczytaniu dwóch książek z tej tematyki, stwierdziłem że to nie tylko "takie sobie gadanie", tylko rzeczywiście sensowna nauka. Poza tym widzę, że ze swoimi problemami nie jestem sam, ty też nie. Również zamierzam się zapisać do kółka szachowego, właśnie po to by mieć się jakoś dodatkowo uspołecznić, może znajdź sobie jakąś grupę z którą miałabyś kontakt, wtedy chłopak nie będzie jedyną alternatywą. Także: znajomi od luźnych pogawędek, a psycholog od poważnych rozmów. On już jest do tego przyzwyczajony i nie powinien bagatelizować twoich problemów. A jak trafisz na złego psychologa, zawsze możesz go zmienić.
  8. monk.2000

    Depresja objawy

    Myślę że odrealnienie o którym wspomina jagoda123 to jedno z podstawowych zaburzeń jakie spotyka ludzi. Też zauważyłem że ludzie często sami wątpią w zdolność oceny swojego samopoczucia. Wyobrażają sobie, że to wszystko wymyślone przez nich. Ale tak na dobrą sprawę, człowiek chyba potrafi zdać sobie sprawę z tego czy się dobrze czuje czy nie. Myślę że problem to częściowo brak punktu odniesienia, jeśli człowiek jest w depresji i cały czas źle się czuje, to zapomina jak wygląda szczęście, przez co powątpiewa w zasadność swojego poglądu. Też tak macie, że racjonalizujecie swoje samopoczucie i staracie się ignorować jawnie płynące do was sygnały?
  9. monk.2000

    Depresja objawy

    Myślę że odrealnienie o którym wspomina jagoda123 to jedno z podstawowych zaburzeń jakie spotyka ludzi. Też zauważyłem że ludzie często sami wątpią w zdolność oceny swojego samopoczucia. Wyobrażają sobie, że to wszystko wymyślone przez nich. Ale tak na dobrą sprawę, człowiek chyba potrafi zdać sobie sprawę z tego czy się dobrze czuje czy nie. Myślę że problem to częściowo brak punktu odniesienia, jeśli człowiek jest w depresji i cały czas źle się czuje, to zapomina jak wygląda szczęście, przez co powątpiewa w zasadność swojego poglądu. Też tak macie, że racjonalizujecie swoje samopoczucie i staracie się ignorować jawnie płynące do was sygnały?
×