-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Doszedłem do pierwszej strony, ale potem zrezygnowałem. Może warto byłoby poinformować wcześniej ile tych stron będzie?
-
Ja wolałbym na obrzeżach dużego miasta. Zalety mniejszej miejscowości jak spokój no i blisko do cywilizacji. A sprawy pieniędzy to loteria, wystarczy obejrzeć filmiki o najbogatszych Polakach. Ja ostatnio oglądam taki kanał na YouTube. [videoyoutube=HA5Xw5uwpAc][/videoyoutube] Tutaj o komputerach Commodore, ale jak ktoś woli inne dziedziny gospodarki to polecam. Moim zdaniem dobrze zrobiony kanał i w jakości HD.
-
Ja nawet jestem zdania, że nie kończąc studiów mamy większe szanse na bycie ekspertem: 1. Studia to kolejny etap w edukacji, jak wiadomo edukacja w kraju to pewna machina, książki są powielane w tysiącach egzemplarzy i każdy uczy się tego samego, powtarzając te same wzorce. Zmniejsza to świeżość myślenia i człowiek staje się urobiony i sztampowy. 2. Mniej czasu w życiu. Dużo czasu na studiach spędza się na logistyce, która nie ma nic wspólnego z uczeniem się. Kupowanie książek, kserowanie notatek, spędzanie czasu na przerwach i okienkach w szkole. Czasem przejedziesz całe miasto na uczelnię, a okaże się że zajęcia odwołane i wracasz do domu. Zużyty czas mógłbyś poświęcić na rozwijanie pasji, czytanie, analizowanie. Ale nie możesz, bo właśnie obierasz studenckie jajko i kombinujesz co tu zjeść, bo skończyły się konserwy od mamy. W sumie to tyle, więcej nie będę pisał. Rada odnośnie wykształcenia ode mnie jest taka, że te zawsze można uzupełnić. Ucząc się zaocznie w szkołach dla dorosłych. Tam nie ma wygórowanych wymagań, typu kupowanie książek, robienie notatek. Nie ma takiej dziecinady. Chcesz to się uczysz. Dlatego polecam ukończenie liceum i zdanie matury zaocznie, pewnie nie miałbyś większych trudności. Potem studia można robić zaocznie, ale tu problemem są finanse. Ja może kiedyś jeszcze ukończę uczelnię, ale chciałbym to zrobić jak najbardziej eksternistycznie, może w jakiejś szkole poprzez powstający w Polsce e-learning.
-
Weź sobie program "1 z 10". Też kiedyś myślałem, że tam powinny same osoby po studiach wygrywać. A często jest jakiś technik mechanik, albo ktoś inny ze średnim. Nie pamiętam czy zawodowym ktoś się chwalił, ale właśnie w tym programie widać, że często (oczywiście nie zawsze) wykształcenie i wiedza niekoniecznie idą w parze. Ja od wykształcenia wyżej bym ocenił, czy ktoś wykorzystuje zdobytą wiedzę. Wtedy ten jego proces edukacji ma jakiś sens. Ja jestem zdania, że studia nie są potrzebne, żeby się znać na czymś. Chociaż osobiście chciałbym je kiedyś skończyć, jako taki po prostu "achievment". Jako takie wyzwanie, że oto mam wyższe.
-
Infinity, ja może nawet bym się ucieszył jakby mi odcięli np. internet na kilka dni. Wtedy bym oglądał ściągnięte filmy, czytał ebooki, słuchał muzy z Winampa. Trzeba szukać pozytywów.
-
No właśnie, gorzej jak więcej wydamy na pracę niż w niej zarobimy. To dopiero parodia. Trzeba dojechać do pracy, wziąć kanapki. Sam dojazd bywa kosztowny.
-
Raczej na luzie podchodzę. Wszedłem, żeby wytestować. Dokończę w środę.
-
Jak tam? Ja siedzę sobie na platformie e-learningowej i próbuję przebrnąć przez lekcje.
-
mangiferaindica, może James Bond miał akcję i gonił wrogiego agenta.
-
Kłopot z uciążliwą współlokatorką
monk.2000 odpowiedział(a) na Kuba 1994 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Prawdziwy Franek Kimono umiałby załatwić tę sprawę. A tak poważnie to nie wiem, nie mam takich problemów. Osobiście chyba trochę bym się cieszył, że ktoś chce ze mną rozmawiać, potem trenowałbym tolerancję. Ludzi da się wychować, z czasem może się dostosuje do ciebie i zrozumie, że masz jakieś zasady, bylebyś dostatecznie długo dawał do zrozumienia czego wymagasz. Miałem takiego małego sąsiada co często do mnie przychodził, głównie na komputer. Na początku się ukrywałem przed nim, nie wiedziałem co zrobić jak ciągle u mnie siedział, co było też kłopotliwe, dlatego że jest dość młody i tak trochę mi głupio było przed innymi ludźmi, że sam robię za opiekunkę. Ale z czasem się dotarliśmy i teraz się z nim umawiam na godziny i da się dogadać, często mu muszę mówić, że ma już iść do domu, po prostu mu mówię na starcie: siedzimy godzinę dzisiaj, albo półtorej i gramy np. w LEGO na dwóch, potem plan się jakoś zmienia, ale jak czas mija to mu grzecznie tłumaczę, że czas do domu i jakoś rozumie. Ale to zajęło kilka lat. -
carlosbueno, też mnie to wkurza. Żreć to każdy, ale żeby zająć się kulturą to nie ma komu. Pocieszam się, że w mojej 4,5 tys. Golinie jest dom kultury, biblioteka, czasem jakiś festyn. Ale to i tak mało, apteki wiadomo, trzy. Warsztaty samochodowe są liczne, tak samo jak spożywczaki, ich najwięcej. Jest ajencja banku, bank spółdzielczy, dwóch weterynarzy, były dwa skupy złomu, dawno temu fabryka butów, dwa salony gier, dworzec PKS. Jest sklep żelazny, skup materiałów budowlanych, mała placówka z artykułami budowlanymi. Idzie kupić czyste płyty. Kiedyś była wypożyczalnia VHS, ale to już nie te czasy i biznes nie szedł, wszystko poszło do kasacji. Jaki wniosek, dla ludzi liczy się: mieć chatę, samochód, TV i to wszystko. Wszelkie inne przedsięwzięcia nie utrzymują się długo i odpadają. Nawet dobrego baru długo nie ma. Co ciekawe jest też sporo kosmetyczek i fryzjerów u nas. Oj, ubolewam na losem mojego 4,5 tys. miasta. Czemu ludzie się nie zjednoczą w trosce o lepszy byt.
-
Często tak jest, jakieś drobne wydarzenie i historia potoczyłaby się inaczej. Kogoś by nie zamordowali, ktoś by spotkał na swojej drodze innych ludzi, jakaś rzeka płynęłaby inaczej, pogoda w czasie bitwy byłaby inna, kochanka wodza czy wróżka doradziłaby inaczej. Z resztą wystarczy, że ojciec Hitlera miał wytrysk sekundę później, a inne plemniki dostałyby się do jajeczka, przez co fuhrer miał inne DNA, pewnie też charakter i ostatecznie parta NSDAP by nie doszła do władzy.
-
Na to, żeby noszenie ciężkich przedmiotów i zahaczanie o ściany i inne obiekty tak nie wkurzało.
-
halenore, moim zdaniem ma to plusy, że się stresujesz przed zlotem. Czyli podświadomie oczekujesz tego co się wydarzy. To zdarzenie dzięki temu ma szanse stać się w przyszłości punktem odniesienia, jakimś wydarzeniem, które się wspomina. Ja jadąc na zlot toruński miałem poziom lęku na standardowym poziomie przez co przeszło to u mnie jak parzenie codziennej herbaty. Nawet nie zauważyłem kiedy wszystko się skończyło. Ty masz szanse na akcję w trzech aktach: rozpoczęcie, rozwinięcie i zakończenie. Jak dobry film. Pozdrawiam.
-
sytuacja na studiach-reakcja lękowa, urojenia.Jak się zachow
monk.2000 odpowiedział(a) na Bączek temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Bączek, a mi się miło zrobiło, że się tobie miło zrobiło. Teraz zmieniłem podejście i staram się bardziej na luzie podchodzić. Studia to trochę jak przedszkole, tylko zamiast klocków Lego są podręczniki i notatki. Można się też tym bawić, wszystko zależy od nastawienia. A jak ktoś ma opór przed zabawą to warto zauważać, że wiele wynalazków powstało właśnie przez przypadek, z nudy, dla zabawy, itd. Chociażby literatura, którą się przerabia na polskim. Można to lubić, że to ciekawe, że opowiada o różnych światach, daje możliwość komunikacji i wyrażenia siebie, a można tego nienawidzić. Plastyka to też zabawa, malowanie, wycinanie. Z matematyką może trochę trudniej, ale nawet w grze w karty czy w klocki lego stosuje się jakiś rodzaj matematyki. Nie mówiąc już o projektowaniu gier na komputerze. No i teraz do czego zmierzam, od naszych zdolności zależy czy nauka będzie przyjemnością czy ciężką karą. Jest szansa, żeby tak podejść i trzeba o to zabiegać. -
Siemka, w wątku jak zwykle bałagan. No ale to spamerski wątek. Sama nazwa wskazuje. Oglądałem wczoraj film fabularny o cyrku: "Woda dla słoni" i jestem zadowolony. Więcej takich seansów.
-
GITS, rysuje krzywe w programie do grafiki 3d. :-)
-
Nie znosze fałszywych szuj i szmaciarzy
monk.2000 odpowiedział(a) na lonsdale temat w Nerwica natręctw
A ja nie wiem, jakoś ostatnio udaje mi się żyć wśród ludzi, którzy nie kłamią. A jak już to tak we mnie to nie uderza. Tak samo z jakimiś pomówieniami, plotkami, itd. Tylko w rodzinie mam kiepską opinię, która się zakorzeniła i już nawet kuzynki z podstawówki mnie traktują jak gorszy element. To akurat jest przykre. -
Też kiedyś się zastanawiałem nad takimi tematami. Teraz wyznaję filozofię, że czasy w których się żyje nie mają aż takiego znaczenia. Można być bezdomnym w Nowym Jorku i księciem w Mezopotamii. Albo schorowanym w Tokio, a zdrowym w Wietnamie Północnym. Ostatnio czytam o komputerach i dochodzę do wniosku, ze komputery z lat 80 nie były: "wolniejsze, a przez to gorsze". Były po prostu inne, miały inne funkcje, czego innego mogły nauczyć, a zabawa polegała na czym innym. "Wszystko jest względne" - to moje ostatnie, chcąc nie chcąc motto. W związku z tym nie marzę, że jakby nie Hitler to Polska by była nie wiem jakim wielkim i pięknym krajem. Tak samo jak można wspominać czasy XVII i to jaka Polska była wtedy duża i że handlowała zbożem na całą Europę. -- 04 sie 2014, 12:50 -- Pieprz, a we Fallouta może kiedyś zagram. Mam na płycie, bo kiedyś zbierałem gry RPG w stylu Baldura z tamtych czasów. Najlepiej na emulatorze Windowsa 98, albo na jakimś starym kompie z monitorem CRT, lepiej wtedy by było widać w mniejszej rozdzielczości, bo tam jest 640x480.
-
Była to jednorazowa akcja Live Aid w 1985r. Czy masz ulubiony kolor? (mój ostatnio to brązowy)
-
mam 2 grupę na P , wiecie czy są jakieś ulgi na pkp , pks ?
monk.2000 odpowiedział(a) na kasz temat w Sprawy urzędowe
kasz, na pewno coś będziesz miał na komunikację podmiejską. -
Dobry temat, mieć gdzie mieszkać to podstawa. Najgorzej jak ktoś nie nadaje się do pracy, a nie ma gdzie zamieszkać i co jeść. Wtedy rozumiem, że wymaga, żeby ktoś inny go wspomógł. Albo np. samotne matki bez mieszkania, im jest trudno pogodzić sprawę dzieci i pracy. A jak dzieci są np. niepełnosprawne? Sam się martwię, że jak kiedyś odejdzie moja matka, to nie będę miał za co płacić rachunków i mi poodcinają media. Całe szczęście, że mam mieszkanie na własność. Szkoda tylko, że w okolicy trudno dostać pracę, za mała miejscowość. Co najwyżej w sklepie spożywczym albo lumpeksie, ale to też mała szansa. Bonus, odnośnie ojca też nie mam lekko. Nie interesuje się mną w ogóle. Choruje na schizofrenię i liczą się tylko jak on to mówi "duchy". Z drugiej strony są tacy co w ogóle nie mają ojca. Boleję tylko nad tym, że tata ma słabą opinię w rodzinie i nie jest zbyt szanowany. Przez to ja też tracę i wolę się nie pokazywać.
-
Ja też nawet lubię Biedronkę, w moim mieście to wręcz okno na większy świat. Dużo produktów, a można nawet książki i gry kupić, co jest gdzie indziej niemożliwe.
-
Definitywnie burza. Te grzmoty, deszczowe powietrze, poczucie bezpieczeństwa, że siedzi się w domu.