Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Ja w dzieciństwie z koleżanką odgrywałysmy role: facet i dziewczyna. No i wiadomo... Nie będę opisywać. Ja mam inną sytuację, bo nas nigdy nie złapano. Ale oglądałam filmy z nastoletnimi dziewczynami. I z tym też skończyłam..też nie wiem skąd mi się to wzielo.. no więcej nie będę mówić. Ale wiem mniej więcej jak to jest być wyszydzanym. Mnie odrzucono w podstawówce i tak dopiero parę lat temu całkowicie wyszłam z fobii społecznej. A teraz się ich nie boje, choć nie jestem jakaś mega towarzyska. Tzn już mogę Porozmawiać z każdym ale nie czuję potrzeby. No tutaj w szpitalu słyszę ciągle że jestem super. A jedne mnie obgadują ale spojrzeć i powiedzieć coś w moją stronę się boją. Jestem już żyleta jeśli chodzi o ludzi bo ludzie to skur.... Ja to wiem Dlatego już nie jestem taka naiwna i grzeczna Nie wiem co Ci mogę poradzić. U mnie np. wiedzą że byłam w psychiatryku. Na pewno gadają ale mam to wywalone Nigdy mi nic w twarz nie powiedzą bo wiedzą że się odszczekne Mając fobie... To może być ta trauma 9 której piszesz. Ale czasem wystarczy zacząć się bronic i powiedziec dosadnie żeby się... Też nie lubię dzieci. Nie wierzę w ludzkość. Tyle..trzymaj się i broń!
  3. Muszę dodać jeszcze samo doświadczenie khole- żeby oddać to w sposób obrazowy - to tak jakby wszystkoe szufladki w głowie pozbyły się swojej zawartości w jednej chwili , jakby cykl życia zawrócił i odblokowały sie wspomnienia , nawet te z bardzo wczesnego dzieciństwa , wręcz nawet chwilowy powrót do czasów czasów prenatalnych , a może nawet samego zapłodnienia. I wtedy dotarłam do miejsca , gdzie odbył się sąd ostateczny dla mojej osoby. Stwierdzono moje oczyszczenie z grzechów . I zadano mi pytanie - czy chce już przejść dalej czy jeszcze wrócić tam na ziemię, do życia. Do bliskich. I wtedy napłynęła mnie świadomość że ja chcę żyć , że mam tyle do zrobienia jeszcze . Że mam przy sobie bliską osobę którą kocham..że nie mogę odejść . Że życie jest pięknym doświadczeniem. Chyba sobie wybaczyłam wtedy. Chociaż nie zrobiłam nic złego , to nie umiałam.sobie wybaczyć. Wszystko to działo się bardzo szybko , ale miałam wrażenie że to całe życie przeleciało mi przed oczami - skojarzyło mi się to ze stanem śmierci klinicznej. Ale ja nie umarłam... Po prostu wróciłam . Ta samą drogą . Z dziury która wessała mój bałagan z szufladek , zaczęły wypływać kolejne myśli aż wszystko wróciło do stanu wyjściowego. Kolejne khole były już inne - raz doświadczyłam matrixa- przestałam myśleć . Widziałam tylko te ciągi zielono czarnych spływających punktów . Po zakończeniu ekstremum tego stanu myśli powoli wracały aż do stanu sprzed. Albo inaczej- to nie był już ten stan . To był mój powrót do ustawień fabrycznych. Od tego czasu nastąpiła duża poprawa, wręcz stałam sie inną osobą. Trzeci epizod był najmniej przyjemny , czułam jakbym się gotowała , ulgę przyniósł mi loda na głowie . Polanie głowy zimna woda. To wystąpiło w niespodziewanym stresie - i jak ustaliłam sobie za pośrednictwem AI, mogło mi zabraknąć prekursora w postaci glutaminianu . Zaczęłam schodzić z dawki , mniejsze dawały mi tak nieznany mi wcześniej spokój w środku , swobodny taniec jakby sterowany z zewnątrz, pracę nad układem kostnym i nerwem błędnym , który był u mnie w strasznym stanie. Ruchy były tak precyzyjne że każdy z nich powodował nastawianie kości i mięśni na właściwe miejsce . Postawa przetrwalnikowa ustąpiła. Dziś dawkuje bardzo ostrożnie , mikrodawki wystarczają żeby czuć .... Kurde,no to chyba jest radość z życia. Nie znałam tego stanu. Nie pamiętałam. Nie uczęszczałam na żadną psychoterapię . Raz wylądowałam w szpitalu ze względu na krwotok w cyklu. Niestety podobno jest to skutek uboczny . Exacyl i problem zniknął. Ale dowiedziałam się że moje ciśnienie , cukier są w normie- dotychczas nie były. .. cukier graniczny w porywach pow. 100. Ciśnienie za niskie -czasem 80/40. Teraz cukier 91 , ciśnienie 120/80. Muszę odebrać jeszcze wyniki badania krwi. Jednak obserwacje zarówno wyglądu jak i samopoczucia jednoznacznie wskazują niezwykła poprawę. Dodatkowo nawet w bardzo stresogennych wydarzeniach w ostatnim czasie , zachowałam spokój , stabilność emocjonalna , coś co zwykle by spowodowało miesięczny freeze, teraz przeszlo bez echa, bez nadmiernych emocji , złości , lęku, frustracji , żalu. Z pełnym zrozumieniem mechanizmów własnych i zewnętrznych. Jakbym wiedziała o rozumiała myśli wszystkich naokoło. Już się nie bałam. Poznałam odpowiedzi na wszystkie pytania. Jakby ktoś zdjął mi przedegzekucyjny worek z głowy i powiedział idź , podziwiaj życie, doświadczaj, śmierć poczeka aż będziesz gotowa iść dalej. Dodam że jestem osobą niewierząca i nie identyfikuje się z żadnym innym ruchem religijnym ani światopoglądowym..a teraz nagle zrozumiałam że po prostu jest to tak zniekształcone, że wszystko jest dokładnie na odwrót. Że powinniśmy żyć tak jak to było zaplanowane od początku. Ale zgubiliśmy własną instrukcje na życie. Przez pokolenia , aż do początku. Ketamina powoduje też subtelna ketozę , i odpowiednia keto dieta , ze szczególnym uwzględnieniem diety rosolowej z imbirem , chilli , solą i glutanimianem , też poprawia ogólnie działanie substancji, lub może bardziej to organizm w tym stanie lepiej reaguje. Stabilniej . Flow się utrzymuje. Dołączyłam w pewnym momencie adaptogeny w postaci aswagandy i cytryńca. I to by było na tyle . Efekt jest bardziej niż wow. To jest objawienie się mnie samej w sobie. Mogłabym pisać i pisać . Stosuje terapię od połowy października, schodząc z dawek aż do mikrodawkowania . Żadnych gwałtownych wlewów , taka forma nie przyniosłaby takiego efektu . Obecnie jest to ok 0.01 g w dawce jednorazowej sniffem. Zażywane w razie potrzeby. Przerwy nawet do dwóch tygodni bez większych odchyleń abstynencyjnych . Stabilnie , równo i rytmicznie . Jutro lub pojutrze wracam do stosowania, chociaż myślę że znowu zmiejszę nieco dawkę lub częstotliwość. Zauważyłam brak tolerancji.
  4. Dzisiaj
  5. Kocham brata Nelyssy i Krzyśka11 wynoś się spidi z terroryzowanie mnie wmawianiem żon. Gdyby żony ważne były to by do mnie nie mówili. Wynoś się zajmij się swoją żoną która w dupie ma Cię. Idź się poskarż jak mi niszczysz ciało i spokój za miłość. Gówno Cię to obchodzi z kim uprawiam seks. Gówno. Jestem dorosła i nie muszę Ci się tłumaczyć. Wal się sam.
  6. U mnie stuknelo 5 tygodni miansy. Poprawa na depresję trwała kilka dni. Jakoś tam z 2-3 tygodnie temu. Już mialam nadzieję że zaraz będzie normalnie Eldorado, bo mój obecny nawrot deprechy trwa już 3 lata, z przewagą ciężkiej depresji. Duloksetyna też nie rusza mojej depresji brana równocześnie z mianseryną. Ogólnie jestem skrajnie lekooporna to raz. A dwa że po prostu mam bardzo złą sytuację życiową. Której nie da się za bardzo zmienić- nieuleczalna choroba, wiele chorób przewlekłych, operacje. Plus problemy z finansami przez wydatki na zdrowie. Po tym jak parę dni była nikła poprawa. Kurde nawet zaczęłam mieć lekką nadzieję na przyszłość.... i pierwszy raz od bardzo dawna cieszyła mnie od środka słuchana muzyka... To wrócił kryzys. I jest źle. Nie widzę nadziei żadnej. Nie mam po co sie cieszyć czymkolwiek. Nawet nie wiem po co chodzę na terapię. Po co mam na siłę szukać sensu cierpiąc każdego dnia fizycznie i żyjąc życiem ktore nie chcę żeby tak wyglądało. Ale przez bardzo złe zdrowie tego nie przeskoczę... I nawet se myślę że po co mi terapia, żebym na siłę szukała sensu, gdzie nie ma sensu i po co sobie go wmawiać. No więc depresja ciężka u mnie po całości dalej. Aktualnie 40 mg. Na sen to już lepiej mi trazodon robił. Miansa nie działa tak nasennie jak kiedyś. Może spróbuje dojść do dawki 60. Najwyżej stwierdzę że no naprawdę nic mi juz nie pomoze... bo trochę leków przerobiłam w tym epizodzie. Miansa ponad dekade temu pomogła mi 2 razy bardzo znacznie, dając pełną remisję. Stąd był pomysł na powrót. No i nadzieja była. ---- Końcowe pytanie. Się jakoś rozpisałam... Jaką różnice czuliście między byciem na niskich dawkach 10-30 a wejściem na 60? Na depresję i na sen. Na sen to może być gorzej na 60, no trudno. Ja juz nawet mam gdzieś że przytyłam przez apetyt na miansie. Ale zniosłabym naprawdę wiele, byleby miec poprawę jechanej deprechy.
  7. Wczoraj
  8. Dziękuję za odpowiedzi Wolałabym już nic nie brać a niczego innego mi lekarz nie zaproponował... Trochę mnie tym przestraszyles że 3 razy próbowałeś i się nie udało, niby 30mg to mała dawka a ty proszę.. Myślicie że odejmowanie codziennie po 5 kulek będzie ok? Czy za szybko? W kapsułce jest tak 185 kulek mniej więcej więc wychodzi po 35 tygodniowo (1/6?) Ktoś ma na to dobry sposób?
  9. Jak czujesz potrzebę pisania to pisz. To przecież nie jest nic złego. Tylko jak Ci tak myśli szybko pędzą to przygotuj sobie też do zapisania np. o co chcesz zapytać lekarza. Bo wizytę masz aktualną? Zapisz i obgadaj z nim te wątpliwości jakie miałaś a o które nas pytałaś. Bo na wizycie pewnie pozapominasz jeśli nie zapiszesz
  10. @zburzony mnie usypial parogen i wenla do pewnego momentu. Musialem robic drzemki popoludniami a w nocy wcale smacznie nie spalem. Ja mialem wenle 225 ale zeby mnie pobudzala to nie powiem, tak samo jak bupropion i tez nic, chociaz nie usypial.
  11. Jednak rozwalił mnie ten lek. Wytłumił mnie, uśpił i spadł trochę nastrój. Moją dawką maksymalną ma być 3mg. Co ciekawe, ale pierwsze dwa dni doskonale się na nim czułem, dopiero wczoraj i dziś, pogorszenie.
  12. Daję radę, ale jednak napięcie jakieś jest. Takie w mięśniach głównie. Jakby tik nerwowy, że muszę je napinać. Lęków czy fobii mi nie zwiększa, ale tutaj myślę sertralina robi trochę robotę. Nie ma też mowy, żeby zrobić sobie drzemkę w dzień.(+/-) A wieczorem nie czuję się senny i nie śpię po przyłożeniu głowy do poduszki. To akurat wkurza. No, ale coś się chce i jestem w stanie znieść te wady. Czemu tego bupropionu nikt nie zrobi w mniejszej dawce? 100 byłoby idealne pewnie.
  13. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Jakoś tak opadłem z sił. To taki dziwny nastrój, który mam często. Zniechęcenia bez wyraźnego powodu. Powód jest na pewno, ale nie oczywisty. Chyba praca zaczęła mnie męczyć i nudzić. Może też za mało realnego kontaktu z ludźmi
  14. A co jest gdy myli się te drugie z tymi pierwszymi?
  15. brum.brum

    Chaos

    Asia, co się dzieje ? Możesz do mnie na pw napisać . Niepokojące jest to co piszesz
  16. Jęczę, bo stopy bolą od tego maszerowania po korytarzu ale zaraz kawa i jedziemy dalej
  17. Pogadaj o tym konkretnym fragmencie z psychiatrą. Bo z tego co pamiętam to nie byłeś jeszcze u lekarza? Odpowiednio dobrane leki jest dużą szansa że Cię okiełznają z tym mętlikiem jak i pustką w głowie
  18. Kurde, jak nie kijem to pałą... Ta hipomania mi przeszła i częściowo urojenia za to włączyły się lęki. I taki jakiś mocno pobudzony jestem. Miał tak ktoś? Bo wszystko mnie denerwuje...
  19. Ostatni tydzień
  20. współczuje w takim razie, daj znać jak przebiega odstawienie, ale głowa do góry od zolpidemu naprawdę łatwiej wyjść niż od alprazolamu czy clonazepamu czy innego benzo
  21. MicMic

    Wkurza mnie:

    No, chyba ja też. Upiekłem dziś chleb bananowy!
  22. nie mam problemu jeśli chodzi o odczucia z ciała jak jest panika. Ale boję się własnych myśli. Boję się tak silnego lęku, że nie dam rady i będę dzwonił po pomoc. Jak byłem w szpitalu(nie psychiatrycznym) to leżał ze mną jakiś facet. Ja zaraz zacząłem skanować czy on mi się podoba czy nie (- jestem homo) oczywiście przez lęk nie wiedziałem nic. I pojawiła się myśl - a co jakby on chciał coś ze mną więcej czy ja chcę czy zgodziłbym się - lęk wzrósł i myśli jeszcze bardziej zaczęły atakować - a mając silny lęk ciężko stwierdzić czy chce się seksu czy nie. Miałem tam taki napad lęku czułem się fatalnie. Nie umiałem sobie za bardzo poradzić. Teraz automatycznie projektuje to na dalsze życie że jak będę z kimś to będę miał taki lęk przed każdym zbliżeniem i nie będę wiedział nigdy i zniszczy mi nerwica życie intymne. To jest koszmar. Oczywiście to był facet hetero, żonaty. I to było tylko w mojej głowie ale zaraz nerwica mówi - a co byś zrobił jakby on był homo i chciał?
  23. Nawet mam zwolnienie z ŚDSu Diagnoza? Depresja lękowa I co gorsza kropka w kropkę Pokrywa się wszystko z tym co Ja mam nawet bardzo poważne objawy - jestem załamany.
  24. Tak, bo przyzwyczajamy się. Może być naprawdę źle, ale jednak jest to znany stan. Poprawa jest wielką niewiadomą. A przecież nieznanych rzeczy się boimy w większym lub mniejszym stopniu.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×