Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Niewkopomonowana Przeczytałam ten fragment wypisu i szczerze mówiąc, mam po nim sporo pytań. Oczywiście nie jestem lekarzem i nie znam całej Twojej historii ani dokumentacji, więc to tylko moje osobiste odczucia. Ale dla mnie ten opis jest bardzo jednostronny i powierzchowny. Skupia się przede wszystkim na tym, jak się zachowywałaś, jaki miałaś nastrój, czy byłaś pobudzona, drażliwa, płaczliwa itd. Brakuje mi natomiast próby wyjaśnienia, dlaczego tak reagowałaś, w jakich okolicznościach i co mogło mieć na to wpływ. Samo stwierdzenie, że pacjentka jednego dnia była spokojna, a innym razem pobudzona czy rozdrażniona, niewiele mówi o przyczynie tych zmian. W ChAD istotne są konkretne epizody manii, hipomanii lub depresji, ich czas trwania i charakterystyczne objawy. Same wahania nastroju w ciągu dnia nie wystarczają do rozpoznania choroby dwubiegunowej. Oczywiście w ChAD również mogą występować szybkie zmiany emocji, ale trzeba je rozpatrywać w szerszym kontekście. Podobne zachowania mogą mieć zupełnie różne podłoże. ADHD, autyzm, PTSD, C-PTSD, zaburzenia dysocjacyjne, problemy hormonalne, nawet PMDD — wszystko to może wpływać na reakcje emocjonalne i zachowanie. Nie twierdzę, że masz którąkolwiek z tych rzeczy. Chodzi mi o to, że obserwacja zachowania nie jest jeszcze wyjaśnieniem jego przyczyny. Do tego dochodzi samo środowisko szpitalne. Jesteś w obcym miejscu, z obcymi ludźmi, według narzuconego planu dnia, bez swojej normalnej codzienności. Zmieniają Ci leki, obserwują Twoje zachowanie, ograniczona jest Twoja prywatność i swoboda. To wszystko może wpływać na samopoczucie i reakcje. Szczególnie u osoby doświadczającej dysocjacji, gdzie otoczenie i poczucie bezpieczeństwa mogą mieć ogromne znaczenie. Nie oznacza to, że obserwacje personelu są bezwartościowe. Wręcz przeciwnie. Tylko że pokazują, jak funkcjonowałaś w konkretnych warunkach, a niekoniecznie jak funkcjonujesz w swoim normalnym życiu. Zwróciłam też uwagę na leki. Lit jest przede wszystkim stabilizatorem nastroju, stosowanym szczególnie w ChAD, ale sam fakt jego podawania czy nawet poprawy po nim nie potwierdza diagnozy. Nie jest to standardowe leczenie depersonalizacji i derealizacji. W wypisie wspomniano o Twoich objawach dysocjacyjnych, ale nie widzę w tym fragmencie informacji, czy zostały dokładniej zbadane, jak je zinterpretowano i czy w ogóle uwzględniono je przy ustalaniu rozpoznania. I właśnie tego mi brakuje najbardziej. Jest dużo informacji o tym, co zaobserwowano, ale niewiele o tym, co te obserwacje mogą oznaczać i dlaczego. Możliwe oczywiście, że takie wyjaśnienia znajdują się w innych częściach dokumentacji albo że ten fragment miał po prostu opisywać przebieg hospitalizacji, a nie uzasadniać diagnozę. Ale na Twoim miejscu zapytałabym lekarza, jakie konkretnie objawy i ich przebieg wskazują na ChAD, dlaczego zastosowano lit, na czym polegała opisana poprawa i jak w tym wszystkim uwzględniono Twoją wieloletnią depersonalizację i derealizację. Bo można jednocześnie mieć zaburzenia nastroju i doświadczać dysocjacji. Jedno nie wyklucza drugiego. Nie chodzi mi o podważanie Twojej diagnozy ani sugerowanie Ci innej. Chodzi o to, że zasługujesz na zrozumienie całego obrazu tego, co się z Tobą dzieje, a nie wyłącznie na opis zachowania podczas pobytu w szpitalu.
  3. ja też mam ciągle mnóstwo rzeczy do wywalenia, pochowania. W różnych pomieszczeniach są zbędne rzeczy, ciuchy do poskładania. Nie mówiąc o moich ubraniach na półce, które są po prostu tam powrzucane, a nie poukładane. Żal....
  4. Jedna z licznych kafe dramat. Można rozmawiać byczym, jeśli ktoś lubi rozmawiać z obleśnymi oblechami, którzy zakładają obrzydliwe tematy, a takie on zakłada o Salix. I o to poszła drama. Jedna z użytkowniczek zaczęła temat, że ona z mim rozmawia bo na niego leci. Ja podjęłam temat, że rozmowa z kimś może być podyktowania innymi względami niż to, że na kogoś lecisz. W swoim niefrasobliwie lekkim podejściu do pogaduch na forum nie przewidziałam, że można tak bardzo mijać się z logiką i/lub być wątpliwym moralnie by taką rozmowę potem używać na poparcie swoich tez i do hejtu.
  5. koszulka szara luźna z piękną twarzą Davida Bowie z papierosem grubsze leginsy i różowe skarpetki
  6. Nie mam pojęcia o czym Ty mówisz... Znam wiele supli, czy ziół itp.,które są skuteczne, a Ty obwiniasz witaminy z grupy B i cynk? Trochę dziwne rozumowanie, bo to jakby dla mnie mało możliwe. Zresztą nie wiem, czego można oczekiwać od cynku, lub witamin B, nie mówiąc o witaminie C. Ofkors, są ważne dla organizmu, ale może coś jest nie tak w Twojej diecie. Probiotyki może i coś pomogą, ale nie znam się na tym. Czemu demonizujesz zioła? Dobra melisa, czy chmiel mogą pomóc się lekko wyciszyć. Jeśli znasz bezpieczne łączenie ziół "poważneijszych" typu dziurawiec, czy jakiś różenieć górski to okay. A to co odczuwasz nie musi się koniecznie zbiegać z tym, co faktycznie tak działa. Mysłisz, że jak weźmiesz tabsa B, to coś to zrobi z Twoim samopoczuciem? No ale brać można, bo wspomagają układ nerwowy, ale odżywianie jest bardzo ważne. Zresztą suple to nie leki, więc chyba nie oczekujemy cudów od witaminki C. Weź rutinoskorbin, to Ci wszystko przejdzie. Pozdrawiam.
  7. Tak, aktorka, teraz właśnie gra Łęcka w tej kinowej lalce polecam Ci żmijowisko, nie wiem czy tego nie ma na vod.
  8. Tak. Biorę ją cały czas Owszem, zmieniło się, bo regulowałem niedoczynność tarczycy, która mocno wpływała na jej działanie - osłabiała je znacząco. Teraz czuję niesamowitą kontrolę umysłu i spokój. Jednocześnie nie mam większych problemów z wysławianiem się, nawet w sytuacjach stresowych
  9. Dzisiaj
  10. Czy moklobemid 600 mg lub 450 mg działa podobnie jak wenlaflaksyna w dawce 300 mg że stymuluje napęd lekko ale na stałe ? Wiem że na początku jest mega dopalacz na napęd a później słabnie działanie ale czy coś się utrzymuje na stałe?? Jak zażywam 300 mg wenli to też mam na początku zażywania mocny napęd a po 5 dniach zjazd jednak jeśli po 2 miesiącach zaskoczy wenlafalksyna to już daje taki lekki ale na stałe napęd Czy moklobemid daje motywację i napęd też jak wenlafalksyna że na stałe i lekko czy bardziej jak bupropion 300 mg że nagle jest mega super a później zjazd i działała bardzo słabo ?
  11. Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
  12. Sąsiadka Madzia znowu u mnie .ma dwo domy, na to wychodzi...
  13. Nie ostatnio, ale jakoś czas temu kupiłam w jakimś ciucholandzie taką narzutę sweter. Uwielbiam to
  14. AI to błogosławieństwo Nie doceniacie go tylko używacie badziewia
  15. A ja kupuję zawsze inny podkład i jakoś jestem zadowolona z każdego.
  16. Lubię gadać z "nienormalnymi", co czyni mnie normalnie nienormalną w tym nienormlanym świecie i robotami z żyłami.
  17. Ojciec. Ogromnie dominuje i chce, żeby było tak jak on mówi. Zrób to, przynieś tamto. Wyzwiska,oceny, ironiczne żarty. Potem mówi, że to żart, choć to cię zabolało. Teraz taka sytuacja: Jestem chora, choć dziś już czuję się lepiej, ale nadal bez siły. Zeszłam na dół, bo wrócili z pracy. Usiadłam w kuchni na krześle i z nim rozmawiam. On coś tam chce upiec, jakieś ziemniaczane kulki i nie wiem co on robi. Pyta czy jest blacha. Mówię, że jest ta, gdzie robiłam ciasto. Blacha jest z zaschniętego kakao i on to skrobie i jest zły i każe mi coś szukać i twierdzi, że w ogóle nie można na mnie liczyć. Mówię, że jest jedna typowo blacha na ciasta, ale może położyć bezpośrednio na te co są w piekarniku i boże... on mi każe spierdalać na górę, bo mu przeszkadzam się skupić.POszłam do wc. I zaczęłam już pękać. Nie robię tego często, ale jak już robię, to wtedy, gdy mam dość, bo ostatnie tygodnie były niefajne z względu na jego często docinki zwykle w moją stronę, ale nie tylko. Są w pracy, są w domu. Np. jak położę krzywo pudełko z towarem w aucie, to jest krytyka: ty tumanie, znowu coś źle robisz, odsuń się. A jak on coś wywali, to mówi, że ktoś to postawił źle i zawsze to czyjaś wina i tak robi dramę z wszystkiego. I wiesz. jak dzisiaj to gadał to mu wygarnęłam tak przed chwilą: "Takie gadanie, że mam iść do siebie to sobie wsadź w dupę" xDDDD Zatkało go i nie odezwał się. Gadał już spokojnie z mamą w kuchni i ja poszłam do pokoju i teraz on wszedł i mnie powiedział "Byłem głodny" XDDDcoś tam mi kupił do jedzenia a ja do niego "Na razie wyjdź" xDDDDD to jest człowiek, który z sekundy na skeundy zmienia nie wiem emocje jakby. Bardzo emocjonalny i zmienny w reakcjach. I czy to jakieś zaburzenie? Wprawdzie bierze antydepresant, obecnie prozac. Mówi, że się dobrze czuje. To taki choleryk. nie panuje nad emocjami. Taki temperament? Przyzwyczaiłam się, ale od czasu do czasu muszę mu pocisnąć, ale szybko wybaczam i zapominam i tak w kółko macieja. Miałam się teraz przeprowadzić, bo mieszkanie się zwolniło, ale bardzo małe i niestety bez balkonu a ja mocny palacz i mama mówi coś o Opolu i tam brat, że będzie większe mieszkanie tam może xDD Ach, życie jest takie śmieszne i te relacje. No cóż. Kłotnie są i będą i tak to jest.
  18. No... życzę zdalnej. Bratu też życże, bo chciałby mieszkać w naszym rodzinnym mieście, w innym bloku, ale u nas w mieście. No. Jakby miał pracę tutaj, zdalną w swoim fachu, dobrze płatną to ekstra, bo będę go miała na oku i będziemy mogli się widywać często Ale na razie ma skończyć te studia, ostatni rok, bo powtarza przez urlop dziekański, bo miał boreliozę i tak... No ale ma dobrą robotę i cóż. Jest młodziutki więc się szkoli i myślę, że będzie z nami. Sam w mieście, trochę lipa.
  19. no to już jakiś wiek, ale dobrze, że przeżył życzę zdrówka
  20. Kiedyś pojechałam tam ze znajomym, którego zbyt dobrze nie znałam. Zapomniał swojego bagażu, który stał już przed jego mieszkaniem i obwiniał mnie, że nie przypilnowałam go wziąć. Mieliśmy spinę, choć w drodze tam z jakimś gościem, co prowadził byliśmy w dobrym nastroju. Rozbiliśmy mały namiot, który ktoś nam użyczył, no bo on nie wziął swoich rzeczy, w tym namiotu iwgl wszystkiego. Pierwszy dzień był fajny. BYłam wstawiona, gadałam z ludźmi, tańczyłam, niektórzy grali na gitarze, wszędzie był jakiś ruch i rozmowy. Jakieś zespoły grały, ale nie był to mój gust muzyczny do końca, ale było ok. Natomiast na drugi dzień czułam się źle i niestety wiedziałam, że muszę wziąć olanzapinę, bo jak piłąm to oczywiście nie brałam jakieś dwa dni leków, żeby się napić. Zaczęłam się telepać, znajomy miał mnie gdzieś i gdzieś poszedł. Ja już nie mogłam znieść swojego stanu, lęku i wgl masakra. Zdecydowałam, że muszę wrócić do domu. Miałam straszny kontakt z tym znajomym, był jakiś wredny i no cóż. Byłam sama a wokół mnóśtwo grupek i było mi przykro. Poszłam do kolejki kupujących bilety. Długo to trwało, ale w końcu udało się kupić i wrócić do domu. Podróż trwałą chyba 12 godzin, a obok mnie siedział Ukrainiec, który trochę się na mnie kładł i chciał kontaktu, co mnie tylko bardziej wkurzało, ale dużo też przysypiałam i jak w końcu wróciłam do ojczystego, mego miasta to dopiero poczułam się SZCZĘŚLIWA. Nie mówię, że Woodstock to jakieś zło, bo tak jak mówię, pierwszy dzień mi się podobał, jednak sprawy z kolęgą i mój stan psychiczny na drugi dzień nie pozwolił mi kontynuować tej imprezy.
  21. nie zapłaczę w poduszkę jak frajerka nie zapłaczę w poduszkę, jeśli to zrobię, umrę teraz zasypiasz z kimś innym do diabła z tobą ... nie mieliśmy nic do stracenia, spijalilsmy się dla zabawy byliśmy za szybcy, za młodzi ... byliśmy dwójką wciąż uciekających dzieci .. czasami w życiu marzenia się spełniają teraz pod gwiazdami spotykasz kogoś podobnego sobie
  22. Na moje oko jest tutaj problem z postawieniem diagnozy przez lekarza psychiatrę, ale może mi się wydaje, bo jest za mało informacji. Piszesz o braku ludzi z którymi możesz wyjść, porozmawiać i mieszkasz sama. Cóż. Ja sama nie mam z kim wyjść, mieszkałam jakiś czas sama. Osobiście również chciałabym znaleźć kogoś z kim mogłabym się widywać. Teoretycznie mogłabym, ale są to ludzie uzależnieni od różnych substancji i wolę tego nie zaczynać. I też specjalnie nie umiem nawiązywać relacji. Tak myślę.Ale czy to zależy od moich zaburzeń, czy co? Nie wiem. Co do mamy, to nie wiem jakie macie relacje. Pewnie sie martwi, tak? Nie znam sytuacji. Terapię przeszłaś, kilka. Są kosztowne i nie gwarantują niczego. Tzn. to tylko moje spojrzenie, bo jakoś specjalnie nie wierzę w cudowne uzdrowienie przez "rozmowy" i takie tam. NIe odradzam, ale też wiem, że to kosztuje bardz, bardzo dużo. Czy warto próbować wydawać hajsy, co nie daje gwarancji na zmiany? Tutaj sobie odpowiedz, bo każdy zrobi co chce. No i kwestia edukowania się może być istotna. NIe do końca ufam lekarzom i ich diagnozom. Myślę, że świadomość swojego ewentualnego zaburzenia, np. osobowościowego jest ważna. DLa mnie tak i chcę to zrobić dokładnie u kogoś innego jak tylko przyjdzie mi przelew, to coś wykombinuję. Dla mnie to nie jest kolejna łatka jak to pisze @Illi Wg mnie dobrze jest wiedzieć z czym się mierzymy, czytanie o tym i działanie. Po prostu. NIe ignorujmy tego. A jeśli się z tym nie utożsamiamy, to wnikamy głębiej i też poszerzanie samoświadomośći jest ważne, a nie liczenie jedynie na specjalistę powiedzmy.
  23. Brałam esci w dzień, zawsze rano. Uważam, że antydepresanty lepiej brać rano. Mnie nie zamulał, ale to nie znaczy, że Ciebie nie będzie. To raczej lek, który może pomagać na niepokój. NIe jest raczej pobudzający. Zależy jak się czujesz.
  24. wzięłam ibum, wypiłam dwie kawy. Kaszel i ból głowy przeszedł. Chyba zapomniałam o magicznym działaniu ibum na wirusy, i ogólne zapalenie w organizmie. Tzn. on dość silnie działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo oczywiście, więc pomógł, przynajmniej na razie, ale noc była niemiła. No i dzisiaj zamierzam jeść bardzo lekkie rzeczy. Wczoraj niepotrzebnie te pierogi, zjadłam chyba 6 i barszcz, który był strasznie słony. Będzie mus z jabłek od babci, mam tego dużo i to mogę jeść. Zero nabiału i nnych tego typu. Dużo płynów, w tym rumianek, który i tak często piję. Fajnie gdybym dzisiaj się przegłodziła trochę. Dzisiaj czwartek, więc i tak będę miała do środy, tylko jak wykorzystać tyle czasu jakoś sensownie, bo siły na aktywności nie mam jeszcze. Ewentualnie jakieś "mentalne" i tutaj nie wiem. Wgl. to miałam kursy, a mój laptop się "zresetował". Mogę wejść tylko jako gość. Czy to jakaś oznaka hakerstwa? To już się stało kilka msc. Mogłam zapytać brata. Czy wiecie coś na temat tego, że po prostu nie loguję się normalnie jak dawniej hasłem z liczb, tylko wszystko od nowa muszę robić. Dziwne. No ale siedzę na gościu na swoim kompie... Jakaś gadka ostatnio w domu, że może się przeniosę do brata do miasta, a ja teki xDDDDD i co ja tam mam robić. Ale to tylko takie, że no teraz się nie przperowadzisz, bo drogo i jakby no. Ale pomysł sam w sobie zły nie jest, tylko ja nie wiem, co mogłabym tak robić, ale byłaby szansa, by tak w firmie w której on, bo jest to możliwe. Tylko czy ja chcę. jakaś stara sie robię. Kiedyś to tylko bym chciała zmieniać otoczenie,a teraz jak taka dupa wołowa...
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×