Aktywne wątki (bez zabaw)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
W Manchesterze jest niestety tak samo przy dworcu i w centrum. Dużo narkomanów, siedzą w centrum, bo tam łatwiej coś wyżebrać. Przykro się na to patrzy.
-
Cześć chciałbym pogadać o czym ważnym co zmieni wasze życie i doceni co macie
Dryagan odpowiedział(a) na nelypolishboy temat w Kroki do wolności
Śmierci klinicznej to chyba jednak nie zaliczyłem Ale podobno było wystarczająco blisko, żebym dostał solidne ostrzeżenie. W pewnym momencie film mi się po prostu urwał, więc dalszą część znam już z relacji innych. A smok dziś całkiem przyzwoicie. Nadal bardziej jaszczurka na rekonwalescencji niż pełnoprawna bestia ziejąca ogniem, ale żyje, chodzi, marudzi i z dnia na dzień trochę lepiej dogaduje się z własnym organizmem. Czyli postęp jest. -
Samoocena. Poczucie niższości, wyższości, przeszłość.
Wylogowany odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Psychologia
Samoocena to taka dziwna nazwa. Czasami przecież to, jak siebie oceniamy, niekoniecznie jest tym, co faktycznie wiemy o sobie, tylko tym, co myślimy, że inni o nas mogą myśleć. Czasami sami sobie coś wmawiamy. Trochę się utożsamiam. Choć u mnie to dużo prostsze. Byłem ciekawym świata dzieckiem. Interesowało mnie mnóstwo rzeczy. Jakoś nie miał mnie kto wesprzeć w dzieciństwie i start ze starciem z rówieśnikami w zerówce, szkole i dalej pozbawił mnie tego. Nie wiem, co się stało. Jakoś nie pasowałem, dużo chorowałem. Grupy rówieśnicze mnie odtrącały, a w rodzinie nie miałem zrozumienia i przez większość czasu zastanawiałem się, co jest ze mną nie tak. Mam lęk przed ludźmi. Zawsze miałem, ale dopiero po dłuższej izolacji uświadomiłem sobie, jak bardzo to niszczy i jak bardzo mogę być niewydolny społecznie przy odrobinie dyskomfortu. W końcu mocno wycofałem się w samotność. W zasadzie nie wychodzę z domu, staram się robić wszystko, żeby pracować zdalnie. Odciąłem się od ostatnich znajomych, bo poszli w życiu gdzieś indziej i już ja nie dotrzymałem tempa. Zupełnie jakbym odmawiał sobie prawa do swojej drogi. Właściwie nigdy nie stworzyłem jakiejś sensownej relacji, bo nawet kiedy nadaję z kimś na tych samych falach, czuć ode mnie to, że sobie nie ufam, nie lubię siebie i nie uważam się za wystarczającego. Z drugiej strony mam też świadomość wszystkiego, co zrobiłem sam, bez niczyjej pomocy, bo ze wszystkim zmagałem się zawsze sam. Zdaję sobie sprawę z moich zalet, zdolności i umiejętności. Tego, że tu i tam umiem wnieść wartość. Ja to wszystko wiem, ale zawsze czuję się jakoś gorszy i obcy wszędzie. Tu też. To też tak jest, że jak całe życie nie ma Ci kto powiedzieć czegoś dobrego, nie ma kto docenić, to potem jak ktoś Ci mimochodem rzuci słowem uznania, to w to nie wierzysz, myślisz, że to ironia itp. Nie wiem, czy Ci to cokolwiek da. Zmieniliśmy ze sobą może ze trzy zdania, ale sprawiasz wrażenie dobrej osoby. Pracujesz, chyba nawet ciężko, ja nie lubię tak wcześnie wstawać i już samo to jest wyzwaniem. Widać u Ciebie troskę o ludzi i rodzinę. Zmagasz się z tym wszystkim i próbujesz to ogarnąć, rozwikłać. No, robisz co możesz. To wymaga dużo siły i na przykład ja to szanuję. Zauważyłem coś pisząc to. Kiedy wypowiadam się o relacjach, emocjach itp. To używam prostszego języka. Niemal infantylnego. Może tam utknąłem z tą sferą życia, nie rozwinąłem się tak, jak w innych obszarach. -
"Przewodnik po nocnym niebie. Mity i opowieści zapisane w gwiazdach" zazyczony na gwiazdkę juz przeze mnie został ;3
-
Ja to głównie sprawdzam to samo co by mi wyszukiwarka znalazła. Ale jak dłużej rozmawiam to w sumie sprawdzam swoje przypuszczenia czy dobrze myślę czyli temat o którym mam jakieś pojęcie np Może nie temat bo za szeroko. Rzecz
-
Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
-
Lockdownem bym nie pogardził a tak na serio to myślę że Rosja może coś knuć ale prędzej się sami potrują przez przypadek. Wygląda mi to na kontrolowany przeciek
- Dzisiaj
-
Proszę, ale zbytnio w niczym nie pomogłam.
-
trauma przez psychiatryk
Dalila_ odpowiedział(a) na Michu95 temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
To przykre, też miewam takie myśli, ale jak śmojda w inny temacie pisał od autyzmu pewnie. No A Ty byłaś dzieckiem! -
Dziękuję i przepraszam, że dopiero teraz zauważyłam.
-
Sobie to nic, ale dla córki magnes i buteleczkę- w środku są serduszka.
-
Wkurwia mnie rwący ból w rękach.
-
Pytanie, czy w dobrym kierunku.
-
Kochani! Chcę się z Wami podzielić swoimi pozytywnymi doświadczeniami oraz tym jak nauczyłem się żyć z nerwicą. Opowiem również o tym co mi pomogło. Zaznaczam jednocześnie, że nie jestem specjalistą z dziedziny psychologii/psychiatrii. Dzielę się wyłącznie swoim doświadczeniem. Tekst napisałem sam, bez udziału AI. Także siadajcie, zapraszam do lektury Nerwica przyplątała się do mnie pod koniec 2006 roku. Miałem wtedy 19 lat. Miała ona wyjątkowo wredny objaw. Odczuwałem napięcie wymagające nagłej wizyty w toalecie. To napięcie generowało natrętne myśli o konieczności kolejnej wizyty, co wyzwalało większe napięcie itd. Typowe błędne koło. Objaw -> myśl -> silniejszy objaw -> silniejsza myśl -> jeszcze silniejszy objaw. Towarzyszył temu coraz większy lęk, myśli depresyjne i inne objawy. Człowiek w wieku 20 lat powinien uczyć się, bawić i kochać, jednym słowem ,,podbijać świat". W takiej sytuacji nerwica (i to jeszcze w takiej formie) brzmi jak wyrok. Brak możliwości normalnego funkcjonowania potrafi załamać... ...Minęło 20 lat. Dziś przed 40tką jestem szczęśliwym mężem, ojcem wspaniałych dzieci, posiadam własną firmę i rozwijam liczne pasje. Piszę to, żeby dać Wam nadzieję. U osób cierpiących na nerwicę często pojawiają się myśli o braku szans na poprawę i tego, że taki stan będzie zawsze. A to nieprawda! Za tymi chmurami jest słońce oraz piękne (choć nie zawsze łatwe) życie. Poniżej zebrałem kilka przemyśleń, które mi pomogły: a) Traktowałem nerwicę jako drogę nie chorobę. Ziarnko piasku wymusza na małżu stworzenie pięknej perły. Nerwica wymusza na nas przemeblowanie swojego życia. Dopiero całościowe podejście do ,,problemu", a nie tylko skupienie się na samych objawach daje najlepsze efekty. b) Często okazuje się, że dopiero nerwica pokazuje nam piękne obszary w życiu, o istnieniu których nie mieliśmy pojęcia. c) Nerwica wymusza samorozwój d) Specjalistyczne wsparcie - wizyta u pecjalisty + sterapia to must have (szczególnie w początkowej fazie kiedy ,,uczymy się siebie" ) e) Autoterapia - nikt za nas tego nie zrobi. Lektura, medytacje, modlitwy, afirmacje. Szukaj tego co najbardziej Ci odpowiada. f) Przyjąłem inną perspektywę. Człowiek nie jest swoją nerwicą. Nasze lęki, natręctwa i napięcia są w nas obecne. I ja to akceptuję (albo akceptuję, że nie mogę zaakceptować ) Nie walczę z nimi, tylko w miarę możliwości staram się żyć normalnie g) Nie ulegam od razu swoim ograniczeniom, ale też nie forsuję ich na siłę. h) Czytam legendę o królu i pierścieniu (i to przeminie) i) Dr. Ruch - minimum 30 minut ruchu dziennie (dostosowanego do Twoich możliwości) pozwala uczynić cuda j) Wyjdź z domu, na pewno coś się wydarzy k) Nie stawiałem nerwicy na piedestale (jak wyleczę to...-> nie! staram się żyć teraz) l) Bądź użyteczny. Zauważyłem, że im większą wartość staram się wnieść w życie innych tym moje poczucie szczęścia i spokoju jest większe. Powyższe nie oznacza ,,poświęcania się" , a zdrową uważność na otaczający świat (vide jajecznica na boczku: świnia się poświęciła, a kura zaangażowała (nie bądź więc świnią) Otwarcie na innych otwiera Twoje serce. Nerwica tego nienawidzi. m) Dla mnie osobiście istotną rolę odgrywa wiara. Świadomość istnienia kochającej nas bezwarunkowo Siły Wyższej dodaje otuchy w trudnych chwilach. Na koniec dodam, że to nie był dla mnie łatwy i krótki proces. To bardziej długotrwała wyprawa/przygoda. Życzę Wam przede wszystkim cierpliwości.
-
To bylo do Salix i o tym, że wszyscy twierdzą jaką to kłamczuchą jest qwerty a jak ona wszystko przedstawiła jakbym razem z nią hejtowała Salix to była wierygodnym źródłem, którym się można podeprzeć. No i potwierdziłam, że to nie o Salix bo ona mnie zapytała jak było zamiast na ślepo lecieć z zarzutami.
-
Myślałam o napojach energetycznych, ale wszyscy mi je odradzają, że niezdrowe. Biorę lurazydon 37 mg i olanzapinę 10 mg. Poza tym lek na nadciśnienie i antykoncepcję, a teraz także suplementuję witaminę B2, bo mam zajady.
-
No,zerowanie na ludzkich chorobach jest straszne, bo czesto ci ludzie nie stosuja sprawdzonej kuracji, a gdy juz ida do normalnego lekarza to jest juz czesto za pozno.
-
Nie oglądam od dłuższego nic na platformach typu Netflix, Disney,HBO,prime. Wczesniej tak. Został mi Netflix. Używają go inni, w tym moja mama. Czasem zerkam na dokumenty, ale nic mnie teraz tam nie interesuje. Oczywiście dokończyłam Euphoria i obejrzałam The Idol na HBO. Wszyscy euphorie 3 sezon krytykowali, the Idol jeszcze bardziej. Well... Mi się bardzo podobało.
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
Pawel.770 odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
Czy mianseryna podobnie jak mitrazpaina działa aktywizująco poprzez wpływ na Noradrenaline ? Podobno senność i osłabienie po tych lekach mija po 2 tygodniach i zostaje sama aktywizacja i chęć do uprawiania sportu, czy to prawda? Jak że spłyceniem emocje przy mianserynie w porównaniu do SSRI/SNRI ? -
Nie oczekuje pomocy ani porady. Nie neguje też tego że każdy ma swoje problemy. Ja mam tego typu i tylko dzielę się nimi.
-
Co dziś zrobiliśmy konstruktywnego
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Priscilla_126 temat w Kroki do wolności
wstałam z dupy przed 4, wypiłam kawę i nie wiem, co dzisiaj nie mam planu na ten dzień i nie chcę nic robić, ale zrobię -
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Podpinam się pod ten temat, bo nie będę zakładać nowego. Nie mam diagnozy DID, nikt się nie zainteresował jak do tej pory moją derealizacją/ depersonalizacją. Tak jakoś 11 lat temu trafiłam do lekarza (raz), który na moje "Mam derealizację." powiedział - "Nie wymądrzaj się ." Okay. Zostałam skierowana jednak na testy psychologiczne, których nie dokończyłam. Jak dobrze pmiętam to bawił mnie test Rorschacha. Mówiłam dziwnie, choć tak naprawdę starałam się tak coś dostrzec. Mówiłam co widzę. Test jakoś minął. Na koniec usłyszałam, że mam iść na rower lub pobiegać, "żeby dogonić rozum". Nie wróciłam do dokończenie testów i nie wróciłam do psychiatry, który dał mi olanzapinę. Nie wiem, czy brałam ten lek potem długo, ale na pewno jakiś czas. Koleżanka powiedziała, że się bardzo zmieniłam. No tak, stałam się bez życia. Do rzeczy. Depersonalizację i derealizację mam od 13 lat. Zaczęła się w klasie maturalnej i po maturze już zadomowiła się na stałe. Wcześniej były to tzw. "przebłyski" i wtedy było to dla mnie "rodzajem miłej fazy". No ale miłe to nie jest, jakby patrząc na to, że poczucia rzeczywistości i poczucia własnej tożsamości nie odczuwam tak wiele lat. Co do amnezji. Tutaj pojawia się pytanie. Amnezja u mnie nie jest zanikiem jako takiej pamięci, co się działo w dniu. Jest to bardziej na zasadzie... było tak i tak, ale w tym czasie czułam się totalnie inaczej, mimo że minęła zaledwie godzina. Pojawił się jakiś inny fragment osobowości (nie mówię tu o nastroju), inne odczucia, inne myślenie, a nawet poglądy na jakiś temat. U każdego może to wyglądać inaczej i nie u każdego wszystkie objawy są, albo pojawiają się po jakimś czasie. No i ta fragmentacja osobowości, czujesz się kimś innym, ale masz pełną świaodmość, jednak czasem poza kontrolą. Robisz coś, mówisz, myślisz ze świadomością, ale to jakby z ciebie wychodzi szybciej niż zdołasz to usłyszeć w swojej głowie i czujesz, że to co mówisz, nie jest tym, co myślałeś. Zmiana. I tutaj jest ta przemiana osobowści jakby, zachowania, mówienia, a nawet poglądów, opinii itd. w ciągu całego dnia. NIe czujesz siebie (depersonalizacja). Twój głos jest dla ciebie obcy. To nie jest twój głos. Moje ciało nie istnieje. Wiem, że istnieje - tutaj nie chodzi o urojenia. To uczucie. Derealizacji - świat jest dwuwymiarowy, obcy, nierealny, jak po kwasie - tak jakby chcę to nakreślić. Nie boję się tych stanów. Boję się jedynie jak po kwetiapinie wieczorem wchodzi ten lek i to wszystko mnie przytłacza i w zasadzie cały dzień już dla mnie jest ciężarem, nawet jeśli czułam się "OK". Najdziwniejsze jest to "poczucie innej osobowości" w ciągu dni, jednego dnia. Przeważnie. Wczoraj np. miałam dziwny stan po południu. Można to nawet porównać do zmiany odczuwania, bo czułam się jak po jakimś narkotyku. NIe trwało to jakoś długo, może dwie godziny. I wiesz... dzisiaj widzę, co ja robiłam wtedy itd. i musiałam to dzisiaj "poukładać". Budzę się i wiesz - racjonalna ja - to było niemądre, po co to zrobiłam, po co to powiedziałam itd. Może się wydawać normalnie. Ale uwierz mi, tutaj można przytoczy milion takich dni i to nie są rzeczy o których myślę w kategorii "dysocjacja". Dzisiaj natrafiłam przypadkiem na kanał o dysocjacji. Nie chciałam w to wchodzić, bo nie chciałam może "wiedzieć" i "myśleć" o tym. Weszłam. 20 minut o dysocjaji, niby nic, ale ja tak serio nie mogę powiedzieć, że mam wgl jakąkolwiek diagnozę w kierunku dysocjacji i co to dla mnie oznacza? Czy jest to spowodowane po prostu chorobą. Może. Tylko że to nie jest u mnie coś, co weszło z wybuchem manii. To było dużo wcześniej. I jest to stan nieprzerywany. W nerwicach z tego, co wiem, jest to np. do kilku godzin i mija. Wracasz do siebie i pojawia się w wyniku stresu. U mnie to nie jest stres. To jest, było i będzie. Nawet nie chodzi o diagnozę, ale też. Wychodzi na to, tak myślę, że powinnam się zastanowić, co mogę teraz zrobić ze sobą. Gdzie się udać po pomoc. Jak widać, nie samymi lekami człowiek żyje i nie wszystko jest takie oczywiste. Lekarze nigdy nie wgłębiali się w moją derealizację, czy jakkolwiek można to nazwać. Nie robili nawet podstawowych testów. Mają cię na oku. NIe rozmawiają. Nie. Mój lekarz mam wrażenie, że nie chce usłyszeć, co u mnie. To taka zwykła wizyta. I elo. Kiedyś pisałam z @nieprzenikniona. I no, nie wiem, co mam. NIe mam wiedzy, ani kompetencji. NIe mogę być swoim lekarzem. Mimo że tak narzekałam na terapię, to teraz czuję, że coś muszę zrobić. Leki mnie nie leczą, nie dają odpowiedzi. Można nazwać to stanem mieszanym w ChAD, pewnie tak. Tutaj jedynie mnie przeraża jak mogę się diametralnie zmienić i już kiedyś o tym rozkminiałam, potem odeszło w zapomnienie i "jakoś to jest" - "jestem lekooporna". Lekarz mówi: - "NIE, nic już nie zmieniamy". Zostajesz z tym sam. Wczoraj wieczorem czułam się tragicznie. To nawet nie atak paniki, musiałam zawołać mamę i już jej mówiłam, że odstawię ketiapinę, że to przez to, że ja już nie mogę się zatrzymać, ogarnąć, nie mam kontroli. -
Czy wy też wieczorami macie lepszy nastrój i bardziej coś wam się chce?
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Ryś temat w Schizofrenia
znam - Wczoraj
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane