Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy pogodziłeś już się z tym, że umrzesz?


Verinia

Rekomendowane odpowiedzi

56 minut temu, katrin123 napisał(a):

Przed tą metą zwaną śmiercią trzeba jeszcze wiele zrobić .A sama śmierć no cóż wszystko zniknie ,nic już nie będzie. .

Taak. Jest wiele do zrobienia. Chcę przeżyć to życie godnie,tak bym przed śmiercią (o ile będzie na to czas) byla zadowolona ze swojego życia pełnego pieknych wspomnień, niesamowitych przezyc. Po śmierci coś będzie, tak coś czuję. I nie będzie to żadne piekło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak coś w tym jest człowiek nawet po śmierci jeszcze wiele lat potrafi się przewijać w różnych sprawach dlatego warto o to zadbać. Przed śmiercią must have notariusz i spisanie testamentu. Najlepiej jeszcze z dyspozycją i ustanowieniem wykonawcy tak, aby wszystko co zostało zaplanowane zostało spełnione. Niestety nawet testament nie gwarantuję 100% pewności, że nasza ostatnia wola zostanie uszanowana, bo osoby z bliskiego kręgu nawet wydziedziczone mogą rościć sobie prawo do zachowku, ale jeżeli uzasadnienie jest dobre i taka osoba wyrządziła spadkodawcy dużą krzywdę to małe są szanse, aby sąd w postępowaniu spadkowym przychylił do argumentacji strony przeciwnej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Poważnie? Słyszałem że to dyskwalifikuje, nawet jeśli jest to tylko jeden lek. Coś się zmieniło czy zawsze tak było?

Zmieniło się niedawno. Tylko SSRI są dopuszczalne, ale jeden lek i zaświadczenie od psychiatry o braku p/wskazań do oddawania krwi.
Wiadomo, że ostateczną decyzję o kwalifikacji podejmie i tak lekarz kwalifikujący, ale ogólnie jest to dopuszczalne.

10 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

też przez sytuację rodzinną – nie wyobrażam sobie, żeby moje rodzeństwo dostało po mnie choćby złotówkę.

Niestety jeśli nie zrobiłeś darowizny to dostaną jeśli zażądają zachowku, który im się należy zgodnie z prawem dziedziczenia. Nawet jeśli w testamencie nic im nie zapisałeś.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Ja mam już testament spisany, też przez sytuację rodzinną – nie wyobrażam sobie, żeby moje rodzeństwo dostało po mnie choćby złotówkę.

Spokojnie rodzeństwo nawet z zachowku nic nie dostanie, bo tutaj z pomocą przychodzi nam art. 991 Kodeksu cywilnego, który wymienia uprawnionych do zachowku: 

- zstępny czyli twoje dzieci biologiczne, przysposobione, wnuki, prawnuki, 

- małżonek, 

- rodzicom spadkodawcy, którzy byliby powołani do spadku z ustawy.

Niemniej jednak warto się zabezpieczyć i tutaj @Catrionadobrze podpowiada lepiej za życia zrobić darowiznę, czy umowę dożywocia na przykład. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Prince of darkness rodzeństwo może i tak dostać spadek w przypadku braku współmałżonka, braku dzieci i np. nieżyjących rodziców. Kolejność powoływania do dziedziczenia wtedy wchodzi w grę. Dwa, jeśli udowodnią że oświadczenie woli zawiera błędy (co ogólnie jest bardzo trudne) to mimo nie uwzględnienia ich w testamencie, będą powołani do dziedziczenia, w którejś tam kolejności.
Tylko darowizna ze służebnością czy umowa dożywocia to wykluczają.

Resztę idzie łatwiej lub trudniej podważyć.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Catrionazgadzam się wszystko zależy od konkretnego przypadku mi tylko chodziło o to, że ustawodawca sensu stricto nie ustanowił rodzeństwa jako osób mających prawo do zachowku nawet jeżeli zmarły był bezdzietny i rodziców też już nie posiadał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

W moim przypadku zachowek nie należy się w ogóle, a testament będzie bardzo trudno podważyć – spisany notarialnie, nie ma żadnych dowodów na to, że byłbym pod presją lub niespełna rozumu (leczenie zaburzeń lękowych to nie jest np. schizofrenia, poza tym skąd mieliby w ogóle o tym wiedzieć?).

Uwierz, że ludzie jeśli bardzo chcą to do wszystkiego dojdą. Moja koleżanka leczy się z powodu zab. depresyjnych, poszła do noatriusza w celu ORDZUCENIA spadku (bo odziedziczyłaby długi), co zrobił notariusz? Poprosił o zaświadczenie od psychiatry inaczej nie zajmie się sprawą. Skąd wiedział?  Prawdopodobnie od rodziny, przed którą się nie chwaliła niby że się leczy.

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

To chyba znak że trzeba wyjść ze strefy komfortu i zmienić avatar :D

 

Ten niebieski wiewiór jest uroczy ale za bardzo pulchny :D Ale lepszego nie znalazłem, to na razie jest.

Piękny wiewiór zazdroszczę takiego awatara. I nie jest pulchny tylko puszysty hehe 🙂

Najlepiej to się dać skremować, bo przynajmniej po latach nie będą kości badać, a i mniej miejsca się zajmuję bądźmy funkcjonalni i tak cmentarze są ogromne :D

 

Edytowane przez Prince of darkness

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, MiśMały napisał(a):

Przeraża mnie to, że bliscy i ja sam trafimy do zimnej, wilgotnej komory pod ziemią, będziemy gnić, śmierdzieć i zrobi się z nas gnilna breja, a po czasie zostaną tylko kości. 💀

 

Ja chciałbym rozpłynąć się w powietrzu.

Jest taka forma rozpłynięcia się w wodzie czy znaczy w jakimś roztworze. Fajna sprawa

Godzinę temu, Prince of darkness napisał(a):

Piękny wiewiór zazdroszczę takiego awatara. I nie jest pulchny tylko puszysty hehe 🙂

Najlepiej to się dać skremować, bo przynajmniej po latach nie będą kości badać, a i mniej miejsca się zajmuję bądźmy funkcjonalni i tak cmentarze są ogromne :D

 

Bo on dostał futerka bo zbliża się zima :D

@Cień latającej wiewiórkino czaję taka motywację. Z drugiej strony czy taki Ty byś się nie ucieszył w tej chwili z dawcy. Mi od razu przyjdzie na myśl ktoś np kto zostawi dzieci czy wgl kochające osoby. 

Głupia suka dobrze że przeczołgałeś, szkoda że nie fizycznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Ale tu nie mają jak, o ile nie mają znajomości. Nie mam z nimi kontaktu, nie mamy wspólnych znajomych, o moim leczeniu wie garstka ludzi (zresztą i tak jest zdalne, więc nawet detektyw mnie nie wyśledzi), a w mediach społecznościowych nie ma mnie w ogóle, więc nie będzie, że gdzieś się chwaliłem, czy coś wrzucałem. Jak wpiszesz moje imię i nazwisko do Internetu to okazuje się, że nie istnieję – i tak ma być. Nie ma potrzeby żeby ludzie mogli cokolwiek o mnie znaleźć.

No to teraz powiem Ci myk. Twoja rodzina na pewno zna Twój pesel bo widnieje w dokumentach. Wystarczy, że znajdą dowolnego pracownika medycznego, chociażby sekretarkę  i już są w stanie się dowiedzieć jakie leki przyjmowałeś przez ostatni XX lat (w ramach przyjacielskiej "przysługi"). Włącznie z datami realizacji recept.

Oczywiście że takie coś to są nielegalnie zdobyte informacje, ale na prawdę nie jest trudno o to ;)bo sama w ten sposób weryfikuje pacjentów jak podejrzewam, że coś kręcą. Tylko, że ja to robię legalnie, w ramach pracy. Nie dla informacji znajomych.

Tak samo jak każdy lekarz, nawet jak zataisz przed nim przyjmowane leki, może sprawdzić co masz przepisywane regularnie. Musi mu się chcieć, bo to wymaga kilkunastu dodatkowych kliknięć, ale jest dostępne dla każdego kto ma uprawnienia do wystawiania recept. 

Edytowane przez Catriona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Akurat hakerzy są mi niestraszni 🙂

 

A to też racja, nie pomyślałem o tym.

 

No cóż, na razie na tamten świat się nie wybieram, ale zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby zabezpieczyć tych, których chciałem, gdybym jednak miał się wybrać wbrew swojej woli. Tak czy inaczej, podważyć ten testament będzie ciężko, bo każdy, kto mnie zna, zezna, że nie odkleja mi się rzeczywistość, normalnie pracuję, itd. A wenlafaksyna brana na stałe i xanax doraźnie chyba nie są dostatecznym powodem, żeby podejrzewać odklejkę.

Odklejke można podejrzewać nawet tym co nie biorą :D

Jakbym mogła wybrać supermoc to bym chciała być hakerem

 

A co powiecie na przeczuwanie własnej śmierci? B r r

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

No ale trzeba mieć do tego jakieś podstawy. Ot tak nikt przecież tego nie klepnie.

 

Naprawdę, żeby podważyć notarialnie sporządzony testament trzeba mieć bardzo solidne dowody.

Wiem wiem

7 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Czemu?

Robilabym mnóstwo pożytecznych rzeczy

 

Nawet się to zdarza przy śmierci w wypadkach

Mam przykład, Lisa Lopez z grupy TLC. Nagrywala film reportaż w trasie. W pewnym momencie potracaja chłopca, któremu pogrzeb robią itd. Okazuje się ze on sie nazywa Lopez, ona wtedy mówi że to pomyłka i że to o nią chodziło. Pozniej mają wypadek, który też się uwiecznil, ona ginie. Wcześniej mówiła że ja męczą sny czy coś tam. I że czuje jak coś złego za nią chodzi. 

W sensie przed wypadkiem tego chlopca

17 minut temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

 

Zdarzyło mi się parę razy w życiu, że ktoś mówił, że czuje, że nie zostało mu już wiele. Zawsze to zbywałem (co ty p…sz, jeszcze tyle przed tobą, przestań tak gadać) i, niestety, zawsze okazywało się, że ta osoba miała rację. 

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Jest taka forma rozpłynięcia się w wodzie czy znaczy w jakimś roztworze. Fajna sprawa

No można, ale fragmenty kości i tak zostaną. Nie ma jednego sposobu, ale roztwór piranii, czyli mieszanina silnie stężonego kwasu siarkowego (VI) z nadtlenkiem wodoru ewentualnie ług sodowy albo kwas fluorowodorowy i taki efekt można uzyskać. Do pozbycia się elementów metalowych woda królewska, czyli mieszanina kwasu solnego z kwasem azotowym w stosunku 3∶1 i masz pożądany efekt  🙂

8 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Zdarzyło mi się parę razy w życiu, że ktoś mówił, że czuje, że nie zostało mu już wiele. Zawsze to zbywałem (co ty p…sz, jeszcze tyle przed tobą, przestań tak gadać) i, niestety, zawsze okazywało się, że ta osoba miała rację. Więc teraz już staram się brać takie teksty na poważnie.

 

Myślę, że można przeczuwać, że się niedługo umrze (o ile nie jest to śmierć w wypadku, tylko coś się dzieje z organizmem). Ale nie wiem. Ja nigdy nic takiego nie czułem.

Zdarza się w robocie miałem kogoś takiego co wiecznie tak gadał, aż w końcu sobie wykrakał poszedł do samochodu i już nie wrócił zawał za późno go znaleźli był już zimny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Przykład dej 🙂

 

W takie przeczucia jak miała pani Lopes nie wierzę. Poza tym łatwo pomylić skutek z przyczyną (samospełniająca się przepowiednia).

No nie wiem, haki na polityków, albo na złych ludzi na stanowiskach

 

A ja wierze w takie rzeczy, wiele ludzi mówi o jakiś złych hmm nie wiem jak to nazwać xd złych atmosferach jakich doświadczyli na sobie. Np w niektórych miejscach. Nawet mam w rodzinie taka historię, ale jeszcze z roku 39 :P też czasem symboliczne rzeczy się dzieją na odległość. Np. żyrandol pękł w mieszkaniu, a w tym czasie zginął pewien znajomy. B r r 

4 godziny temu, Prince of darkness napisał(a):

No można, ale fragmenty kości i tak zostaną. Nie ma jednego sposobu, ale roztwór piranii, czyli mieszanina silnie stężonego kwasu siarkowego (VI) z nadtlenkiem wodoru ewentualnie ług sodowy albo kwas fluorowodorowy i taki efekt można uzyskać. Do pozbycia się elementów metalowych woda królewska, czyli mieszanina kwasu solnego z kwasem azotowym w stosunku 3∶1 i masz pożądany efekt  🙂

Zdarza się w robocie miałem kogoś takiego co wiecznie tak gadał, aż w końcu sobie wykrakał poszedł do samochodu i już nie wrócił zawał za późno go znaleźli był już zimny. 

Nie jestem chemikiem. Ale chodziło mi o usługę, nie wiem w jakim kraju i gdzie to robią. Ale widziałam o tym w tv 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Też doświadczyłem, jak w nocy zwiedzałem „nawiedzony” opuszczony psychiatryk w Zofiówce (oryginalny pomysł na pierwszą randkę), ale myślę, że to była po prostu siła sugestii. Całe otoczenie jest tam upiorne, plus historie o tym, że tam straszy, i mózg sobie dopowiedział resztę.

 

No dobra, ale jest to jakoś udowodnione? Czy ktoś tak powiedział, a ty mu wierzysz na słowo?

 

Ja podchodzę do takich rzeczy bardzo sceptycznie. Jak zobaczę namacalne, konkretne dowody, to będę mógł się nad tym zastanawiać. Mózg płata figle i bardzo chce widzieć wzorce tam, gdzie ich nie ma. Żyrandole mogą pękać od wielu rzeczy.

Mogą pękać, ale czemu wtedy jak na drugim końcu polski mąż zginął. Jak człowiek nie zbywa na to że ludzkość wie wszystko.. wg mnie tak nie jest, jesteśmy za malutcy a już samo istnienie wszechświata to tak ogromna i niesamowitą rzecz że się w pale nie mieści. Mojej pale to znaczy glowie😂

No takie dziwne rzeczy się dzieją, i nie wiem czemu to by miało być sprzeczne z nauką. Po prostu człowiek nie jest w stanie wszystkiego udowadniać lub poznać na dany moment

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Całe otoczenie jest tam upiorne, plus historie o tym, że tam straszy, i mózg sobie dopowiedział resztę.

Tak jest, zwiedzałem kiedyś ten szpital, co prawda w dzień, ale też było specyficznie. 

W sumie dziwnym trafem jakieś tam duchy i inne niewyjaśnione zjawiska dzieją się właśnie w nocy, kiedy człowiek najmniej widzi i najbardziej może sobie dopowiadać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, Cień latającej wiewiórki napisał(a):

Wiele razy zdarzyło się, że coś pękło, a nikt nie zginął. Albo ktoś zginął, ale nic nie pękło. Nic dziwnego, że jeśli nastąpi taki zbieg okoliczności, to mózg próbuje to sobie połączyć. Ewoluowaliśmy do wyszukiwania sensu i znaczenia, ale niekoniecznie tam, gdzie one są. Zobacz np. kulty cargo wśród prymitywnych ludów.

 

No dobra, ale w ten sposób można postawić dowolną tezę, także o tym, że wokół nas orbituje niewidzialny, różowy czajniczek. Ja opieram się na aparacie poznawczym, bo to jedyne, co mam. Inaczej można uwierzyć absolutnie we wszystko.

 

Żyjemy w świecie, w którym każdy nosi ze sobą dobrej jakości kamerę, więc takie dziwne zjawiska, o ile faktycznie się zdarzają, powinny już dawno być bezwzględnie potwierdzone.

Nie wiem co to są kulty cargo. Może masz rację, a może nie masz. Ja nie wiem. Szczerze nawet się nie zastanawiałam czy ktoś uchwycil coś na kamerze, dzisiaj to już w ogóle nie ma sensu bo łatwo coś zfabrykowac. Mówię o przeczuciu, o jakiejś innej atmosferze. O, a zwierzęta? Mówi się że one mają 6 zmysł, i się tak zachowują inaczej gdy coś się dzieje. Ja myślę że przeczucie to coś silnego jest. No a lewitujacy czajnik różowy, pytasz, nie wiem, może Bóg zrobił sobie taki żart xd 

Hm, może to kwestia że każdy ma inny aparat poznawczy?:D na innym lvlu jesteśmy haha ale patrząc gdzie jesteś Ty a gdzie ja to opłaca się słuchać Cienia szybujacej wiewióry :D

Tak wiem, że każdy ma ten sam aparat poznawczy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×