Skocz do zawartości
Nerwica.com

lubię pisać przeplywem emocji


Verinia

Rekomendowane odpowiedzi

Zechciej

 

chciej otrzymać pocałunek powolnego, w ciszy nocy, długiego papierosa

 

trzymam mocno, w dłoni rozpuszczam szybki strzał z dopaminy

 

zapowiedź kokainy

 

pocałuj każdą z twarzy

 

lustro roztrzaskuję, tysiące kawałków rozpływają

każdy inny

 

budzę czarnym okiem

 

oko dostrzega niedostrzegalne

 

koc pod niebem, gwiazdy strzelają sensem

 

nadzieja zbliża, się oddala

 

w jakim nastroju przykryć kosmos

 

planety krążą, definiując teatr lalek

pociągają za sznurki

 

dopasowani, przystosowani

grupa, przynależność, wianuszek przytakujących

 

roztaczam aurę niepokoju

w kolorze indygo noszę świat

 

kręcicie w kółko, katarynki

mówicie bez słów

 

plama w atramencie

napisałam wam

teraz czekacie

na poklask identycznych

śmiejąc z wieloróżnych

 

nudzicie, ja ziewam

tu już nic nie zdarzy się

 

więc pokłon złóż, nie unoś się.

 

 

_ (93).jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obiecał mi poranek

 

Jeszcze mrok spowija ulice, 6:17

w mroku wilki budzą się

budzą i mnie

 

demony i bogowie

zaczynają pracę

 

przemilcz

 

nadwymiar skłania ku papierosom

kawie w stroju świątecznym

czerwona kokarda

 

byłeś tym, który wszystko zaczął

rozpracował

nie przemilczę

 

inni, tak niepokojący

zostają w sercu

wiecznie

 

a nauka ich nie przemija

 

świadomość duchów

potworów, wiedźm

dobrych wróżek

 

medytacja ukradła mi rzeczywistość

zanosi do domu

tam, w górze, gdzie gdzie świecą bez poklasków

 

mam dwa domy

 

nirwana, tęskno mi

 

tamci uczą, rozumieją

lęk przemija

 

rzadko piszę o miłości

nie kocham nikogo

 

błyski na niebie przypominają o drodze

pokrętnej

i trudnej

 

moja wizja

Anioł, dwa kielichy na krzyż, i światło odbijające od duszy, poruszającymi strzałkami do góry

przypomina 

 

wnętrza otwarte

zachwycają

 

godzina 6:29

dym papierosa otwiera czakry

 

gwiezdne dzieci

pokazują prawdę

przemykając obok ciebie

 

opaska na oczach

uniemożliwia

 

odnoszący sukces, chełpiący szacunkiem

motłochu

 

przerób swą lekcję

 

pycha kroczy przed upadkiem

 

rzucasz modły ze strachu

nie możesz go kochać

pod kontrolą wszechwiedzących

 

świecę

i nie przestanę

 

patrz w oczy złego

ty też nim jesteś

 

póki słońcem obdarzony

 

niedotknięcie

 

pozwól wejść przybyszowi z kosmosu

 

patrząc w odbicie lustra

niewygodnie uciska

marszczę brwi

 

aura niesamowitości

 

ziarno prawdy utknęło w gardle 

uciskając

 

nie przełkniesz tego, bez indywiduacji

 

samotność to kolej rzeczy

rozwój czeka za rogiem

 

zgódź się na ból

 

kolejny papieros, 6:46

pomaga sunąć po papierze

 

suszone kwiaty nostalgię tworzą

przemijanie

 

radość tworzy chwile,

cierpienie dostrzega więcej

i tworzy

 

depresyjno szczęśliwa

wrodzony smutek

ekspresyjność emanuje słońcem

 

nadzieja nie przemija

ponoć umiera ostatnia

 

niewybaczenie

 

zduszone słowa, wyschnięte usta,

przypominają o żółtym motylu

 

symbolu transformacji

zapowiedzi nowego

 

ze sobą zaprzyjaźnij się,

będziesz sam w chwili śmierci

 

łyk kawy, szaleństwo na raty

weszłam w to, całość rozbraja każdy element osobowości

 

kameleon, który może być każdym

lecz swojość jest najpiękniejsza

drugiego takiego nie będzie

 

już jasno

07:23

 

bądź dobry

 

 

_ (96).jpeg

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×