Skocz do zawartości
Nerwica.com

Verinia

Użytkownik
  • Postów

    4 257
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Verinia

  1. Przytuliłam kota, posprzątałam pokój i ogarnęłam naczynia do zmywary. NIby nic, ale jednak ładniej w pokoju.
  2. Skoro piszesz, że psychicznie jest ok to... porozmawiaj z nią. Zapytaj skąd u niej taka zmiana. Powiedz, że martwisz się o nią i nie daje Ci to spokóju. Dowiedz się od niej, czy coś się wydarzyło, że tak teraz żyje. Zapytaj dlaczego zdecydowala się tak żyć? Mów spokojnie, z empatią. Nie kłóćcie się. Dowiedz się jak najwięcej. Zaoferuj jakąś pomo, jeśli trzeba będzie. Rozmowa.
  3. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Uspokujta sie ta .chwilę forum było grzeczne
  4. Verinia

    nietypowe pytanie

    Ciekawe rozumowanie. W sumie to tak. Jest epidemia samotności, depresja się mnoży i mnoży. Ludzie przestają się spotykać, bo mogą pisać z dziesiątkami ludźmi jednocześnie i o czymś innym. I tak moja im czas. Czas który leci nieublaganie. Czas mija, a ja niczyja. Czas leci, a ja nie mam dzieci. Te internetowe rozmowy mogą być intensywne, głębokie. Ja gdy znajdę kogoś ciekawego, to staram się odpisywać i angażować się w rozmowę. Ale nie mówię tu o ciągłym pisaniu, całymi dniami. Tylko wymiana zdań w między czasie naszego dnia codziennego. Ale wiecie... Rozmowa w cztery oczy, spotkanie... Ech. Tego mi brakuje i będę musiała zadziałać w końcu w tym kierunku, by więcej z domu wychodzić. Ale jak na razie, to nie mam z kim, bo usunęłam fejsa a więc już znajomych nie mam, bo numery mam tylko do rodziny tak naprawdę i kilku osób których już nie pamiętam. Chciałoby się znaleźć odpowiednią osobę do relacji romantycznej. Ale skoro jeszcze jej nie poznałam ... Nie wiem, czy to się zmieni. Raz spotykałam się z pewnym facetem Było nawet fajnie. Obiadki, wyjazdy, spacery. Raz nawet kupił mi leki i przywiózł do mieszkania. Ale ale W końcu powiedziałam mu o chorobie i... Uwaga. Zniknął. Także tak. Musiał by być to człowiek który poradzi sobie z moimi zmianami zachowania, nastroju. Bo to raczej nieuniknione. Komuś mogę spodobać się w hipomanii, a w depresji już nie. Dlatego tak trudno mi teraz zaufać. Tinderze się wystrzegam. Mojego ex poznałam na badoo.ni wyszła z tego klapa. Od początku było źle tak naprawdę. A ja debil się uzależniłam. Zakochałam. Zauroczylam. Przywiązałam na długie długie lata. I mam uraz do facetów. Po prostu nie jestem gotowa. Ale mogę być potem za stara i zostanę sama. A przyjaciela/przyjaciółkę chciałabym mieć.
  5. Naprawdę, ja przerobiłam dziesiątki różnych kombinacji. Ta kombinacja teraz jest chyba najlepsza, bo flupentiksol dodaje żywtności, escitalopram podnosi nastrój, kwetiapina działa stabilizująco oraz przeciwpsychotycznie, pregabalina na lęki i nastrój, lamotrygina - stabilizator, który biorę kupę lat i trittico na noc i w dzień 2/3 abletki z 75 mg, czyli 100mg trittico na uspokojenie. Trochę tego biorę, ale mnie bardzo ciężko okiełznać, bo latam to tu, to tam. Chcę w końcu remisji i żeby te epizody nastroju były chociaz łagodniejsze i żeby nie musieć lecieć do szpitala. A moje leki z innych branych to: benzo (xanax, relanium, tranxene), antydepresanty: escitalopram (ten co teraz), wenlafaksyna, sertralina, stabilizatory (lamo, i Lit) przecilękowo: pregabalina (teraz) i spamilan i jeszcze pramolan, które nie dzialaly. no i resztę już znasz. CHyba tyle jeśli chodzi o leki. Dodam jeszcze, że nie mam żadnych urojeń. Chyba te wszystkie leki mi je usunęły. Czasem gdy wchodzi mania, to czuję urojenia wielkościowe i że mam misję. Często robię dziwne rzeczy, a w psychozie to już odlatuje tworząc film fantasy z życia. ale już się z tego śmieje, no bo co mam zrobić. Tylko tyle, by nie dopuścić do kolejnej psychozy, więc bacznie się obserwuję i dzięki Wam dostrzegłąm, że szybuję mocno w górę.
  6. Verinia

    L-TEANINA

    Biorę l teaninę orasz inne aminokwasy o których się rozpisałam w swoim temacie. Opakowania mam dwa. Biorę od jakiegoś czasu i widzę znaczne poprawienie w koncentracji. Ale czy od tego? Nie mam pojęcia. Ale nie zaszkodzi brać.
  7. Verinia

    Jezus...

    racja i dodam tylko, że ludzie nie kochają Boga, oni go muszą kochać. Dlaczego muszą? Bo jak nie będą, to dostaną karę. Szlaban. Nasz ojciec w niebie wymierzy nam wieczny szlaban w postaci piekła w którym będą nas torturować. Czy przestaje nas wtedy kochać? No chyba, że jego miłość trwa, bo jest miłosierny, a jego dzieci w piekle go już mało co obchodzą, bo nie mogą już zostać zbawieni. Bóg nie płacze za swoimi dziećmi w piekle. On każe nowym ludziom wierzyć i wysławiać go, aby te biedne dusze dotarły do jego domu, gdzie znowu będą musiały go wielbić i śpiewać na jego cześć. W takim razie ja nie dziwię się upadłym aniołom, nie dziwię się szatanowi, że się zbuntował. Nawet Bóg ma wrogów, a to mówi samo przez siebie. Biedni ci ludzie, którzy każdy swój krok robią ostrożnie, tak by Boga nie obrazić. Ale jak ktoś w ich otoczeniu nie wierzy, to stają się agesywni, bo muszą nawracać innych.
  8. Verinia

    OT Usuwanie konta

    skoro wiesz, że wrócisz, to po co usuwasz długoletnie konto?
  9. Wyobrażam sobie wszystko, co czytam, w głowie pojawiają się obrazy. Bardzo ważne są dla mnie słowa, jakim językiem autor się posługuję. Nie czytam szybko, czytam powoli, by jak najgłębiej wykorzystać czytaną stronę. NIgdzie się nie spieszę, jak już czytam, to w pełnym skupieniu. Przerywam na chwilę czytanie, idę się napić, zapalić i wracam. Czasem przepisuje ciekawe dla mnie cytaty. Jeśli język jest barwny i w moim stylu, to wiem, że będę z tej książki czerpać przyjemność, nawet gdy historia nie będzie jakaś porywająca. Nie wiem, czy takie było pytanie. Mówię tylko o tym, co wyciągam z książki. Lubię fajne dialogi, barwne opisy miejsc no i jak jeszcze jest dobra historia z której wyciągnę coś dla siebie, to wchodzę w nią cała. Jak w transie. Ostatnio zaczęłam w końcu czytać Żulczyka - Ślepnąc od świateł. Opis jest obeicujący, język w moim stylu. Chyba się wciągnę
  10. marzę od dawna o tatuażu po lewej, lub prawej stronie szyi. Wzór - przepiękny motyl, średniej wielkości. Myślę, że się zdecyduję, ale za jakiś czas. Chciałam kolczyk w nosie, Takie srebrne kółeczko po prawej stronie. Ale niestety mam często katar i zatkany nos, więc raczej odpada. Kiedyś miałam kolczyk w brwi, Takie dwie kuleczki, Fajnie to wygyądało, ale zdjęłam, bo nie chciałam się tak wyróżniać. I podoba mi się też kolczyk w ustach. też po boku jakies kólko. Ale to wszystko muszę przemyśleć. Lubię się wyróżniać, czasem farbuję na rudo, ale potem czuję, że jestem za mocno "widzialna" i mam ekscentryczny charakter na tyle, że te dodatki - piercing i tatuaż mogą to uwidocznić. ALe tatuaż chcialabym bardzo. Ale jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji.
  11. Verinia

    nietypowe pytanie

    To autorki zachowanie jest "dziwne". Był w moim życiu taki koleś, który wściekał się, gdy nie odpisywałam przez 5 minut. POszłam wtedy zrobić kawęm siku /no nieistotne. I gdy wracałam to cała rozporawka o tym, jak nie szanuję ludzi, jaka ze mnie egoistka, że mogłam napisać, że zw idę tu i tu. OKropny to byl gość. A powiem Wam, że pisał jeszcze nie tak dawno. Oczywiście musiałam go zablokować. No nie da się opisać jak jest zaburzonym typem. I już nie mówię o tym, że jak twierdził, dla niego rozmowa na mess jest taką samą rozmową jak w 4 oczy. To już naprawdę poryte. Tłumaczyłam mu, że to nie jest jak rozmowa na żywo, ale ten dalej swoje, że ma swoje zasady, Wygarnęłąm mu, on sobie pozwolił w wyzwysikach na za dużo i poszła bokada z mojen strony, bo typ mógłby się kłócić do rana, taki jest. I zawsze skądś tam mnie znajduje i dalej pisze. Ale już nie znajdzie chyba, bo fejsbuki pouusuwane, no chyba, że zacznie czytać forum. Oj, wtedy nie wiem, co by mogla zrobić oprocz blokady. Ile toksyczności w tych ludziach. A potrafią świetnie obracać kota ogonem. Grr... Zastanów się autorko postu, czy to z Tobą nie jest coś nie tak. Takie przylepianie się kogoś i oczekiwanie, że będzie dawał Ci sprawozdanie z calego dnia, jest po prostu nizbyt zdrowe. POmyśl o tym. Spotkanie na żywo - oczywiście. Gdy rozmawiasz i nagle gdzieś idziesz np. zamówić kanapkę, to mówisz drugiej osobie, że zaraz wracasz. ALe na messengrzerze nie ma takiej polityki. Tam możesz odpisać po kilku godzinach i normalna osoba cię za to nie zje. To normalka w internecie. Masz pewnie niskie mniemanie o sobie i potrzebujesz atencji. Zastanów się.
  12. Haloperidol - lipa Solian - dobrze Kwetiapina - dobrze Latuda - średnio Abilify - lipa Zyprazydon - średnio Perazyna - najgorzej Tisercin - źle Najlepszy był solian, ale przestałam mieć okres. Kwetiapina niezastąpiona.. plus do tego inne stabilizatory i antydepresant.
  13. ja mówiłam Olka, gdy ją brałam. Już nigdy nie wezmę tego do ust. Moje życie na Olce wyglądało mniej więcej tak: Rano - milion jedzenia, nie dającyy się zahamować apetyt, senność, zamulenie, lęki jakieś mialam spoleczne jeszcze i inne, trochę mnie to wyleczyło z urojeń, ale nie do końca. Nie był to jakiś super hiper lek na urojenia, ale dali mi to w szpitalu. MIałam traumę poszpitalową, ciągle spałam i jadłam. Później jakoś zaczęłąm się brać za ćwiczenia, nie wiem skąd brałam siłę. Ale nie udało mi się jeść normalnie i zdrowo. Gastro jak po majce.
  14. Verinia

    czego aktualnie słuchasz?

    WOw, fajnie!!! Ona ma mega nuty. Ostatnio ciągle męczę "Lunch".
  15. W sumie, to Cię rozumiem. Na pewno miałam tak jak Ty, że zastanawiałam się, czy ta osoba mi się naprawdę podoba, czy nie. Tak, myślę, że to normalne. Ale u Ciebie zrobiło się to na tle lęku. Masz natrętne myśli, a one zawsze karmią się lękiem. Z tego co piszesz, to masz poważne problemy z niepokojem. Jeśli codziennie odczuwasz ten lęk, a d o tego są jeszcze natrętne myśli, to musisz się leczyć. Może spróbuj jakichś innych leków? Możesz nawet zmienić lekarza, wszystko możesz. Ja, która miałam poważnie męczące natręty, wyszłam z tego. Nawet nie wiem, kiedy mi się to skonczylo. Coś tam kojarzę, że zaczęłam się konfrontować z myślami, dopuszczać je i przyglądać się im. Robiłam to ze spokojem, nie odrzucałam na siłę. Wzięłam te myśli za fraki i powiedzialam wtedy - I CO MI ZROBICIE? NAWET JEŚLI MACIE RACJĘ, TO DO DZIEŁA! RÓBCIE CO CHCECIE. PRZEŻYJĘ TO,. No coś w ten deseń. Moje myśli oczywiście dotyczyły zupełnie czegoś innego, ale to nie istotne. NIe ważna jest treść. SKoro już wiadomo, że o natręty, to trzeba sobie pewne rzeczy poukładać. Może to być własnie dobra terapial. seksuolog? NIe wiem, czy on się nada, ale możesz spróbować. Każda natrętna myśl kłamie. Chce się karmić Twoim lękiem. To sprawia ogromny ból. Natręty to nieznośny wróg, który niszczy każdy dzień. A moje myśli, gdy się z nimi uporałam, czepiały się po jakimś czasie innego tematu. No i były myśli innej treści. Ech, współczuję Ci. To okropne. Ja mam nadzieje, że to do mnie nie wróci, a Ty walcz. Musisz się z tym uporać. Analizowanie Twoich myśli w niczym nie pomoże, a tym bardziej CHATGPT. Kkedyś w kościele czułam paniczny lęk, ale też byłam w nim całą mszę. Tam jest specyficzny klimat. WIelu ludzi boi się tego miejsca. Tam, pewnie cały skumulowany w Tobie lęk, wyszedł ze skorupy i wylał się. Życzę CI zdrowia i dużo siły! Zobaczysz, że będzie lepiej, tylko korzystaj z pomocy specjalistów!
  16. olanzapina - tycie i senność. Jednak biorąc ją malam mnostwo samozaparacia i codziennie ćwiczyłam ostro przez godzinę. NIe schudlam, bo jadlam slodycze. Slodycze to najgorsze, co można sobie zrobić, gdy chce się schudnąć lub ma się insulinooporność (tak jak ja).
  17. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Ja od dziecka byłam uczona grania w nożną. NIestety, że byłam kozłem ofiarnym i w gimnazjum i podstawówce strasznie bałam się gier zespołowych. Siatkówka to był koszmar, mimo że jak grałam poza szkołą z fajnymi znajomymi, to było to przyjemne. W szkole bałam się przebijać piłkę. NIgdy mi to tam nie wychodziło. Stresowało mnie to, że oni tylko liczyli na mój błąd, żeby mnie wyśmiać. W koszykówkę umiałąm grać, ale mało kto do mnie podawał. Raz zagralysmy w nogę i wtedy pokazałam, co umiem, za to laski kopały w ścianę jak tylko dostały piłkę. No i lipa. Gra była tylko raz. Chwilę grałam z ręczną. Zabrali mnie na zawody. ALe przestałam w to grać, bo dali mnie potem na bramkę. Dostałam w nos i krwotok. Wtedy zrezygnowałam. NIe podobało mi się. Uczylam się też gry w tenisa. COś tam umiałam, ale nie wciągnęłam się. MIałam mnóśtwo problemów z rówieśnikami. Po liceum rzuciłam wszystkie antydepresanty i benz, które przez wiele lat dawała mi durna lekarka. PO odstawieniu dostałam siły i motywacji do schudnięcia. Zaczęłam jeźdźić na rowerze, długie godziny. Często po 2h dziennie szybkim tempem na drodze rowerowej. Robiłam prawie 40km dziennie, ale nie zawsze tyle. Ćwiczyłam w domu z jakąś laską z neta. Nawet jak popiłam coś ze znajomymi, to wracałam i zrobiłam chociaż te 20 minut na nogi. Sport był wtedy moją codziennością. Przez pół roku nie jadłam żadnych słodyczy. Odzwyczaiłam się totalnie. NIe ważyłam się. Gdy wróciłam do domu, patrzę, a tam pizza. NIe wzięłam kawałka, a poszłam na górę skakać na skakance, a byłam wtedy po bieganiu. No i zaczęła się pasja biegania. Raz puściłam sobi ebooku Bukowskiego "kobiety" - do dziś to pamiętam, bo biegłam ponad dwie godziny. To było dużo. I biegałam po mieście z muzyką na uszach. PO miescie biegało mi się najepiej. To już było na studiach. Koleżanki pytaly, czy mogą iść ze mną. A ja an to, że nie, bo wolę biegać sama. Dobrze zrobilam, bo one poszly biegać. Przebiegly kilka metróœ i zaczęły isć i gadać. Dla mnie sport był bardzo ważny. Schudłam wtedy około 20kg. Wchodziłam w s- kę. Wyglądałam dobrze. Podobałam się sobie, ale towarzyszyła mi fobia spoleczna. Zaczęłąm brac olanzapinę. Na chuj mi ta olanzapina wtedy byla potrzebna, to nie wiem. Jakiś durny lekarz, i on wtedy stwierdził u mnie prawdopodobne borderline. No ale biegałąm dalej, nawet biorąc olanzapine potrafiłam sporo wysilku z siebie wykrzesać. Później chyba więcej spacerów niż biegów. olanzapinę w końcu odstawilam i po jakimś czasie pojawiła się u mnie mania i popłynęłam. Szpitale, leki, jedzenie. Przytyłam. Po jakimś czasei zaczęłam ćwiczyć godzinę dziennie interwałóœ i cardio w domu. Trochę siłowych - bo mieliśmy silownie. Ze sztangą przysiady, z piłką lekarską ćwiczenia na nogi itd. Ćwiczenia na brzuch. NIe schudłam jednak, tego co przytyłam, bo nie oðzywiałam się dobrze. Ciągle byłam głodna. Odstawiono mi w szpitalu leki i w szpitalu w miesiąc schudłąm 10 kg. PO wyjściu znowu przytyłam, ale wtedy zaczęłąm biegać z tatą. Często jechaliśmy do lasu, i tam jest fajna droga rowerowa. Oprócz biegania ćwiczyłam w domu i włączałam fitness marshall i z nimi tańczyłam. Taniec sprawiał mi mega frajdę, a bieganie dostarczało endorfin i adrenaliny, To niesamowite uczucie. Ale pryznam, że czesto po prostu nie chciało mi się biegać, ale biegłam. Ale po ostatnim pobycie w szpitalu nie ćwiczę. Chcę się znowu za to zabrać i robić to regularnie tak jak kiedyś. Lubię też pływać, ale rzadko chodziłam na pływalnię. Wiem, że się za to wezmę. Wystarczy ppierwszy krok... i można zakochać się w wysiłku.
  18. No ale co ja mogę poradzić Ci? Chodź na terapię, pracuj nad sobą, czytaj ksiązki na temat natrętnych myśli. To da się samemu przerobić + leki. Sama dlugie lata męczyłam się natrętami. To było straszne, wiem. Ala na to nie ma szybiego rozwiązania, dobrej rady. Mogę jedynie CI życzyć dobrego terapeuty, motywacji do czytania o tym, uczenie się, praca nad tym. Nie analizuj myśli, nie wchodź w nie, zacznij coś robić, cokolwiek, co Cię na chwilę od tego odciągnie. To zadziała, ale nie od razu. Ja naprawdę spędziłam lata, na t by sie tego pozbyć. Zrobilam to bez terapii, bo mnie nie zadowalala rozmowa z terapeutką. Czasem można zrobić wiele SAMEMU, ale tylko, gdy nastawisz się na długą drogę, pracę nad nieanalizowaniem tego durnego myślenia. Myśli nie są prawda - te natrętne. Oczywiście są związane z tym na czym ci zależy. NIe powiedziałaś, co jest dla Ciebie ważne jeśli chodzi o te myśli. Zacznij prowadzić dziennik. Pisać jak Ci idzie, co poprawić, z jaką częstotliwością pojawiają się myśli. Powodzenia.
  19. Verinia

    Co teraz robisz?

    Ja odkamieniłam wczoraj, ale mi nie działa, bo źle wsypałam przez przypadek kawę i wleciało tam, gdzie nie powinno. I czeka mnie rozkręcanie....
  20. zabrałam ją na obiad dzisiaj jemy tylko telepiące się ości ryby i dzieci głosu nie mają, więc zabrałam głos dziecinność moich słów zachowań dziwactw ości telepią się w stawie my nad stawem, rozkładam koc słów na deser lody kaktusowe wiesz, że moje ulubione? kwas i słodycz kapią nam na szyje bez tego nie rozpoczynam dnia, więc kupiłam dwa red bulle kawa na drugi podjazd kofeiny wszystkie hormony zlewają się w całość, a potem w ciszy poranka rozpraszają się z okna na 3 piętrze obserwujemy budzące się do życia osiedle dzieci narzekają, że do kościoła na mszach drą się i przeszkadzają skupionym co dziś usłyszymy? Bóg jest dobry, miłosierny i wybacza jeśli nie uwierzysz w te słowa, zginiesz płonąc i na wieczność płonąc będziesz nie zgadzasz się? zostajesz wykluczony, a to jest, wybrany jeden z wybrańców stanął na górze, krzycząc, nie weźmiecie mnie, nie zabierzecie mnie, żyję jak Jim Morrison David Bowie wskazuje kierunek tajemnych ksiąg romantyzuje nienormalność pozbawienie z konwenansów tworzy nas nowymi, prawdziwymi, jeśli jestem dobra, to naprawdę empatia z serca, nie z lęku lęku przed karą dożywotnią wyobrażasz sobie pośmiertne męki? za jakie grzechy zasłużyliśmy sobie na wieczny strach i ból piekło to ziemia nie ma cierpienia, bez ból nieból przychodzi z rzadka i na chwilę miłość przychodzi na zawsze, ale czekaj czekaj jeszcze się zdarzy, co niezdarzone podaruję Ci pierścień ze stokrotek, zaplanuję wieczór na moich zasadach, stworzę niespodzianki, wyleczenie nieuczalnego ból nam towarzyszy ukradkiem, znosimy go wspólnie gapiąc się w kosmiczne energie kosmos jest sprzymierzeńcem, oni tak mi pomogli są moim drogowskazem, to im powierzam swój los zgodna z cierpieniem, uśmiecham się do ludzi, już tak nie kłują kłujące spojrzenia, zamieniają się w stary świat to wszystko się zmieni, wystarczy poczekać, być cierpliwym stworzyć własny światek, na własny użytek, rozwijaj intelekt, miłość własną, serdeczność dla serdecznych. unikaj żmij, węży i psów ogrodnika zamaluję oczy, kolczyki w motyle ubiorę fryzura w kok i wyruszam do siebie.
  21. Chyba na notino można fajne kupić. A najlepiej przejść do stacjonarnego sklepu jednak. Tak myślę. Kiedyś sobie na vinted kupiłam torebkę. Niby oryginalna, nie wiem po czym to rozpoznać. Ale tania była i łądna więc wzięłam. Nic tam nigdy nie sprzedawałam, oprócz raz prostownicy za grosze. Wolę chyba wziąć wór jakichś swoich icuhców nieużywanych juz przeze mnie i jechać na bazar, rozłożyć na plandece ciuchy, czy stole i sprzedawać wszystko za np. 10 zł, żeby się tego pozbyć i przy okazji kupić sobie za to jedną, dwie fajne rzeczy.
  22. Hahha, wybacz. Rozbawiło mnie to.
  23. Verinia

    Samotność

    DObrze, że mieszkam w domu, a nie w bloku, ale i tak będę znowu w bloku. MOże się trafi jakaś bardziej romamntyczna para. NIż patologia.
  24. Ja cię nigdy nie widzialam na żywo, czy na zdjęciu żadnym, ale we śnie miałaś właśnie bitch face
×