-
Postów
1 835 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Fobic
-
Potwierdzam, że dzisiejszej nocy był przymrozek -3 stopnie. Nie mogłem spać, więc o 5:00 wyszedłem na spacer i wszystko na ziemi było oszronione. Większe zbiorniki wodne parowały.. ciekawy widok.
-
Według badań z leków przeciwdepresyjnych duloksetyna oraz stara amitryptylina wykazują pewne działanie przeciwbólowe, ale to działanie jest bardziej skutkiem ubocznym niż zamierzonym, więc nie oczekiwałbym spektakularnych rezultatów. Mogą być one raczej w razie potrzeby dołączone do typowych leków przeciwbólowych.
-
Leków przeciwdepresyjnych (SSRI/SNRI) brałem kilka na przestrzeni ok. 8 miesięcy i ostatecznie żaden z nich nie okazał się skuteczny, ponieważ szybko przestawały działać, ale było to kilka lat temu i być może dzisiaj byłoby inaczej. Pamiętam jednak jak paroksetyna działa przez kilka pierwszych dni. Przy interakcjach społecznych mój lęk i fobia znikały i byłem "normalnym", otwartym na innych ludzi człowiekiem. Nie tylko odpowiadałem na pytania, ale również sam inicjowałem rozmowę i nie było to wymuszone. Paroksetyna wydaje się więc być dobrym wyborem, jeżeli u ciebie będzie działać długofalowo tak jak u mnie na początku przez krótki czas. Chociaż jak przejrzeć wątek o tym leku na forum, doświadczenia są różne. Pregabalina działała od pierwszej dawki i czułem po niej rozluźnienie fizyczne i psychiczne. Nie odczuwałem presji związanej z natłokiem pracy, czy otaczającymi mnie ludźmi. Brałem ją również wieczorem i pomagała w problemach z bezsennością. Był to strzał w dziesiątkę. Stosowałem ją z niezmiennym efektem przez ok. 2 miesiące po czym musiałem z niej zrezygnować z powodu pojawienia się rzadko spotykanych skutków ubocznych, ale miało to związek z używanymi równocześnie od długiego czasu lekami przeciwpsychotycznymi. To jest ciekawe pytanie, ponieważ sam do końca nie jestem pewien. Nie jestem wystawiony na bodźce stresowe tak jak wcześniej i być może z tego powodu mój stan uległ poprawie jeżeli chodzi o zaburzenia lękowe. Z leków stosuję jedynie estazolam nasennie, a doraźnie klonazepam, który w zasadzie i tak nie działa jak powinien ze względu na wyrobioną przez długi czas tolerancję. Przerobiłem większość możliwych nieuzależniających leków nie mających potencjału nadużycia oraz działania narkotycznego i nie są one dla mnie skuteczne, nawet w kombinacjach albo powodują skutki uboczne, które uniemożliwiają mi funkcjonowanie. Jeżeli nigdy nie używałeś benzodiazepin stanowczo odradzam ci ich stosowania. Jeżeli jednak standardowe, mniej szkodliwe środki zawiodą, a lęk będzie znacząco utrudniał funkcjonowanie może to być ostatnia deska ratunku, jeżeli bierzemy pod uwagę wyłącznie farmakoterapię. Na pierwszej wizycie u innego lekarza, po okazaniu listy leków które stosowałem wcześniej i nie uzyskałem poprawy, dostałem receptę na lorazepam. Nie powinno używać się go dłużej niż kilka dni pod rząd (najlepiej tylko w sytuacjach awaryjnych), ale czułem po nim wyraźną ulgę. Miałem jednak już wtedy doświadczenie z tą grupą leków i podniesioną tolerancję. Gdyby było inaczej, zwykły diazepam (Relanium, Neorelium) byłby równie skuteczny.
-
Paroksetyna (Paroxinol) to najsilniejszy przeciwlękowy antydepresant, a pregabalina (Preato) jest dużo lepszym wyborem od alprazolamu (Xanax), który jest najbardziej uzależniającą benzodiazepiną a są dużo lżejsze, dłużej działające i również działające przeciwlękowo. Pregabalinę w czasach kryzysu brałem w dawce 150 mg 1-0-1 i mogłem spokojnie funkcjonować. Znikały wszelkie objawy somatyczne lęku, a fobia społeczna nie była przeszkodą. Odstawiłem ją później bez żadnego problemu. Moim zdaniem dobre połączenie
-
1. Lek Tranxene 5 mg nie może w tak krótkim czasie wywołać takich objawów. Nie są to objawy z odbicia, a już na pewno nie objawy uzależnienia. To nie wina leku. 2. Obserwuj siebie. Jeżeli objawy nawracają, a wiesz że masz nerwicę to najprawdopodobniej są jej skutki. Zapytałbym lekarza o inną benzodiazepinę.
-
Pregabalina działa od razu i nie potrzebuje czasu jak leki z grupy SSRI. 25 mg to bardzo mała dawka, ja zacząłem od 150 mg i czułem dużą poprawę. Zaburzenia lękowe ustąpiły i mogłem lepiej funkcjonować oraz lepiej spałem. Nie odczuwałem też żadnych skutków ubocznych. Jeśli czujesz się źle po 75 mg pregabaliny, która jest niewielką dawką, myślę że ten lek nie jest dla ciebie i nie ma co brnąć w niego dalej.
-
Nic mi się nie śni od kilku lat. Dokładnie odkąd zacząłem brać leki przeciwpsychotyczne Od jakiegoś czasu już ich nie biorę, jednak sny nie powróciły.
-
Przez długi czas używałem mozilla firefox, ale nagle zaczęła całkowicie się wieszać, więc przesiadłem się na operę i jest dobrze.
-
Jakby życie zaczęło w zastraszającym tempie przeciekać mi przez palce, a ja niewiele mogę zrobić.
-
Ketrel to dużo większy kaliber od całej reszty. Potrafi po prostu zwalić z nóg. To jest lek dla schizofreników i mocno wpływa na funkcje poznawcze w większych dawkach (innymi słowy zwarzywia), więc jest to gruba chemia. Trittico jest kapryśne i na niektórych działa nasennie (w małych dawkach), a pramolan to już całkiem słabizna, ale myślę warto spróbować bo znam przynajmniej jedną osobę dla której jest to mocarz.
-
Racja. Jest to głównie przeciwdrgawkowa benzodiazepina i choć jest słabym hipnotykiem, to ma silne właściwości sedatywne podobnie jak np. kwetiapina, która nie posiada żadnych właściwości hipnotycznych (nasennych) i działa jedynie wspomagająco na sen. A, że benzodiazepiny nie są twardą, nieprzyjemną chemią jak neuroleptyki, to małe dawki klonazepamu żeby pobyt w szpitalu był bardziej znośny są jak najbardziej uzasadnione, chociaż myślę że lepiej sprawdził by się zwykły diazepam. Sam czasami biorę klonazepam przed wieczorną dawką estazolamu i sen jest lepszy, ale na samym klonazepamie o dziwo bym nie zasnął. Co do snu, tak jak koleżanka (jeśli można) już wspomniała, jeśli po powiedzmy dwóch tygodniach nie powróci do normy trzeba będzie wprowadzić leczenie farmakologiczne lekami nieuzależniającymi (moim zdaniem kwetiapina na dłuższą metę to zły pomysł), ale pregabalina u mnie działała bardzo dobrze nasennie, czy przeciwlękowo (brałem 150 mg), tak samo jak mirtazapina, która na mnie działała wyraźnie lepiej niż mianseryna. Trazodon to według mnie bubel i są lepsze alternatywy. Noctis, lub Nodis też są stosowane jako leki nasenne. Równie dobrze pomocna może okazać się hydroksyzyna.
-
Możliwe, bo klonazepam to silnie uspokajający lek. A odstawienie benzodiazepin powoduje m.in. bezsenność. Minie góra za kilka tygodni.
-
@Illi Jest ok. miałem po prostu taką mini eksplozję wewnętrzną związaną z sytuacją jaka tu panuje, i pewnie na wielu innych forach również. Gdzie zwyczajne pytanie, które właściwie trudno sformułować inaczej spotyka się z konkretną odpowiedzią, która już łamie regulamin, a ja po prostu wpadam w to jak śliwka w kompot. Za to jeśli ładnie ubiorę to jedno słowo, wtedy jest wszystko w porządku nie lubię niepotrzebnie lać wody i wciąż się zdarza, że się zapominam. Moja wina, tylko moja. Nie gniewam się na nikogo oprócz siebie, bo czasem walnę coś prostu z mostu i tak to się kończy. Nic takiego się przecież nie stało, w końcu ostatecznie i tak wyszło na to samo. Także @zburzony jeśli masz pakować się z lekkiego oksazepamu w kilkudziesięciokrotnie silniejszy alprazolam, zapytałbym lekarza o Sedam (bromazepam). Ludzie w większości chwalą sobie ten lek.
-
Za zadawanie pytań "co polecilibyście" powinny lecieć bany, tak samo jak za odpowiedzi. Skoro oksazepam trochę cię uspokajał, a alprazolam chodzi ci po głowie, polecam zapytać lekarza o bromazepam. To jest lek gdzieś pośrodku tych dwóch jeżeli chodzi o siłę działania, o profilu podobnym do alprazolamu, ale działający dłużej i bardziej wielokierunkowo. Bardzo dobry przeciwlękowo, uspokaja/usypia jeśli trzeba, rozluźnia mięśnie, działa przeciwdrgawkowo i jest opisywany raczej jako "ciepły", czy "pluszowy" w przeciwieństwie do np. lorazepamu, który jest zimnym skurczybykiem.
-
Jak dla mnie głupota. Skoro byłeś tak długo w tym szpitalu, lepiej było ci zainstalować wenflon i podawać 2,5-5 mg Relanium dożylnie w razie potrzeby.