Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fobic

Znachor
  • Postów

    1 835
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Fobic

  1. Z takich nieuzależniających i w miarę bezpiecznych leków nie ma za bardzo w czym wybierać i twój lekarz pewnie zna wszystkie możliwe opcje, ale gdyby proponował ci jakiś opipramol, amitryptylinę, czy doksepinę to one raczej nie specjalnie sobie poradzą. Próbowałeś hydroksyzyny? To już uzależnia fizycznie, podobnie jak benzodiazepiny. Zresztą działa selektywnie na ten sam receptor posiadając tylko właściwości nasenne. Jeżeli w ogóle nie śpisz, to doraźne korzystanie z tego leku powiedzmy 2x w tygodniu nie powinno się jakoś mocno odbić na twoim zdrowiu, ale na dłuższą metę raczej nie warto. Benzodiazepiny i tzw. "Z-drugs", czyli między innymi ten lek esogno działają poprzez neuroprzekaźnik GABA, a jego najlepiej nie ruszać.
  2. Jeżeli masz problem z bezsennością, to ani wenlafaksyna ani duloksetyna nie są do tego przeznaczone. Te leki wręcz pobudzają i na swój sposób aktywizują. Co mogę polecić... Miałem ten sam problem i poczułem poprawę dopiero po kwetiapinie (lek przeciwpsychotyczny/neuroleptyk) zaczynając od 25 mg. Jeśli taka dawka pomagałaby ci z bezsennością, to myślę że mógłbyś ją brać przez dłuższy czas. Bezpieczniejszą alternatywą, ale też pewnie mniej skuteczną jest mirtazapina lub mianseryna. Ta pierwsza w moim odczuciu jest trochę lepsza. Można je również łączyć z kwetiapiną, gdyby jej działanie okazało się niewystarczające.
  3. Według tamtego felernego artykułu jest to lek starej generacji, ale fakt jest taki że powstał ok. 40 lat po trazodonie i wiele osób zauważa po nim poprawę w kwestii zaburzeń lękowych. Jeśli nie pomoże ci w przeciągu 1-2, czy nawet trzech miesięcy stosowania możesz dać szansę duloksetynie. Z tego co wiem, trazodon mało komu pomaga, a dużo osób odczuwa same skutki uboczne. Najczęściej jest on stosowany w małych dawkach nasennie. Wiadomo, że 10% dawki zmienia się w toksynę więc poniekąd i sam lek jest toksyczny, ale o tym się nie mówi, nie pisze z wiadomych względów. Chloroprotyksen jest lekiem przeciwpsychotycznym i nie ma żadnego działania przeciwlękowego, tylko "uspokajające". Przerobiłem kilka leków z tej grupy i może z zewnątrz wygląda to na uspokojenie, ale ja czułem się obdarty z sił życiowych, jakbym nagle zestarzał się o 50 lat. Nie są to najlepsze leki do brania na co dzień.
  4. @Ilus Nie podałaś kluczowych informacji - jaką benzodiazepinę brałaś, w jakich dawkach, w jakim celu i przez jaki czas. Objawy jakie opisujesz nie przypominają tych przy odstawianiu tej konkretnej grupy leków, chociaż może to być w pewnym stopniu powiązane. Jak czułaś się zanim sięgnęłaś po benzodiazepiny? Być może jest to przejściowe i po jakimś czasie twój stan się ustabilizuje, ale myślę że najpierw warto zapytać lekarza o mirtazapinę/mianserynę - antydepresant przy okazji poprawiający apetyt.
  5. Po pierwsze, to nie jest żadne źródło naukowe a to, że trazodon jeszcze funkcjonuje w medycynie zawdzięczamy w dużej mierze lobbingowi farmaceutycznemu. Lekarze starszej daty chętnie będą go przepisywać, ale już ci młodsi, bardziej zorientowani przeważnie go omijają. Sam artykuł byłby aktualny może 20 lat temu, bo nefazodon nie istnieje w naszym kraju, a tianeptyna jest lekiem z grupy TLPD (uznawanej za starą generację), tyle tylko że atypowym. W dodatku działa na receptory opioidowe, co może powodować silne uzależnienie fizyczne i w niektórych kręgach traktowana jest jak narkotyk. Po drugie nigdzie nie napisałem, że jest to lek starej czy nowej generacji. To w tym artykule padło słowo "nowa", co nie jest prawdą, bo leki tam podane (z wyjątkiem mirtazapiny) powstały mniej więcej w tym samym czasie co rzekomo "starsze" grupy (TLPD, SSRI, SNRI, IMAO), różnią się tylko mechanizmem działania. Zresztą większość stosowanych dzisiaj leków SSRI/SNRI powstało dużo później niż omawiana "nowa" generacja. Trazodon jest po prostu przestarzały i przynajmniej w porównaniu do SSRI/SNRI wręcz nieskuteczny w leczeniu zaburzeń lękowych, czy depresyjnych. Poza tym metabolizuje się do szkodliwego narkotyku, dawnego składnika dopalaczy i powinien dawno temu zniknąć z rynku.
  6. SSRI/SNRI brałem w sumie pięć i ostatecznie żaden lek z tej grupy nie wypalił, a jedynie dostałem mocno po tyłku (2 tyg. lęków, nerwicy, potów, dziwnych zaburzeń świadomości itd.) po nagłym przerwaniu ponad półrocznej próby leczenia tymi specyfikami. Nie mam więc wystarczającego doświadczenia żeby coś doradzić z antydepresantów, ostrzegłem jedynie przed możliwym skutkiem zażywania fluwoksaminy. Z ciekawości zapytam, bo nie śledzę wszystkiego na bieżąco - dlaczego była ona totalnym niewypałem? Z alternatywnych leków, uspokajająco i trochę przeciwlękowo działała na mnie karbamazepina, ale ona ma szeroki wpływ na organizm i chyba nie specjalnie nadaje się wyłącznie do takiego stosowania. Baklofen w odpowiednich dawkach działa na mnie przeciwlękowo i po nim czuję że żyję, mam poprawiony nastrój i nie wiem dlaczego, ale mocno mnie aktywizuje. Lekarze przepisują go jednak wyłącznie na spastyczność mięśni w mniejszych dawkach. Chyba nie wiedzą o jego właściwościach psychoaktywnych. Poza tym z czasem uzależnia i rośnie tolerancja na działanie.
  7. Uważałbym z fluwoksaminą. Też zostałem na nią wrzucony prosto z paroksetyny i od razu poczułem całkowitą bezsilność fizyczną, nie mogłem zwlec się z łóżka i dostałem epizodu depresyjnego + myśli samobójcze gratis. Jest to pierwszy na świecie SSRI, a moim zdaniem zwykła trucizna skoro potrafi wywołać taką reakcję. Uboki paroksetyny w porównaniu do tego jak działa fluwoksamina to jest zabawa dla dzieci. Powiedziałem lekarzowi, że już dłużej tego nie wytrzymam i wrzucił mnie na duloksetynę - ogromna różnica. Najlepszy SNRI z mojego doświadczenia. Potem przeszedłem na wenlafaksynę, ale niezależnie od dawki była jakaś niewyraźna w działaniu. Jednak dulo wiąże się z transporterem serotoniny 100x silniej niż wenla, a noradrenaliny 300x i to można poczuć.
  8. Nie jest. Mając zaburzenia lękowe pamiętam, jak na spotkaniach grupowych gdzie odczytywało się prace domowe itd. (bardzo ciężka dla mnie sprawa) dostałem dwóch napadów paniki. W ciągu minuty zalewałem się potem, głos mi się łamał, zaczynały drżeć wszystkie mięśnie i nie mogłem złapać oddechu. Co najciekawsze miałem wcześniejszą zgodę na opuszczenie spotkania gdyby coś takiego miało miejsce, ale nie byłem wtedy w stanie tego zrobić. Te spotkania trwały 3 godziny tak z reguły wygląda przeładowanie stresem i lękiem. Może do tego jeszcze dojść już chyba tylko utrata przytomności i drgawki, ale halucynacje wzrokowe to objaw psychotyczny. Można to osiągnąć np. nie spaniem kilka dni pod rząd. Mama namawiała mnie na coś takiego, żebym rzucił leki bo 15 lat temu żadnych nie brałem i było dobrze. Co nie powiem, zawsze odbija tym, że dziadki i babki żyli bez leków po 80 lat. Kiedyś w sumie nie było depresji, a ludzie i tak wieszali się w stodołach. Lamotrygina niby w jakiś sposób potencjalizuje GABA, ale to działanie jest nieistotne klinicznie. Niekompetytywni antagoniści NMDA mają silniejszy i bardziej bezpośredni wpływ na ekspresję glutaminianu, ale jak dotąd nie powstały odpowiednie, dedykowane leki. Jest wiele obiecujących badań potwierdzających skuteczność tego mechanizmu w leczeniu padaczki, czy depresji (w badaniach używano ketaminy) a od dawna wiadomo, że zapobiegają chorobom neurodegeneracyjnym i poprawiają funkcje kognitywne u osób chorych na demencję itp. Ogólnie istnieją leki posiadające ten mechanizm, ale są zarejestrowane w leczeniu choroby parkinsona, czy alzheimera (np. memantyna) Jest taki jeden suplement/środek nootropowy, który po dłuższym stosowaniu zwiększa ilość receptorów GABA(B) i w rezultacie usprawnia działanie tego układu. Nie znam jednak takiego odpowiednika farmakologicznego dla GABA(A), a przydałby się. Chociaż w sumie... beta karbolina jest odwrotnym agonistą tych receptorów i teoretycznie z czasem powinna zwiększać ich ilość znajduje się ona m. in. w passiflorze (męczennicy). Możesz kupić jakiś ekstrakt z tej rośliny i pić regularnie, nie zaszkodzi.
  9. To niepokojące co piszesz. Wygląda to trochę tak, jakby gromadzący się w tobie stres wprowadzał cię w jakiegoś rodzaju trans. Ta wrażliwość na migające światła przypomina trochę objawy epilepsji, gdzie jest to indywidualne dla każdego pacjenta i wrażliwość oscyluje w granicach 5-30 Hz (częstotliwość migającego światła). Niedobór GABA? Nadmiar glutaminianu? albo jedno i drugie, co może wynikać dokładnie z tego: Masz nabyte predyspozycje do takich stanów z tego co pamiętam. Nitrazepam to bardzo silny hamulec, więc jeżeli naprawdę ci pomógł, to lekarz miał rację. W celu wpierania funkcjonowania układu GABA warto suplementować się magnezem, cynkiem i witaminą B6, uprawiać regularnie jakąś aktywną fizyczną. Można też trochę zmodyfikować dietę, cyt: "Świeże warzywa (brokuły, szpinak), owoce, takie jak banany i jagody, migdały i orzechy włoskie, jogurt, soczewica, brązowy ryż, halibut, krewetki i soja są pomocne w zwiększaniu GABA". Dobrze w końcu słyszeć, że komuś benzodiazepiny pomagają. Mi na problemy z lękiem najbardziej pomagał lorazepam, ale to już duży kaliber (0,5-1 mg = 5 mg nitrazepamu) działający bardziej selektywnie i krócej.
  10. Zgadza się. W porównaniu do TLPD, działają jak ich nazwa wskazuje selektywnie, nie przejmując chociażby sławnej w grupie TLPD kardiotoksyczności po przedawkowaniu i innych skutków ubocznych. Ta grupa dla odmiany nie działała na mnie w ogóle, ani terapeutycznie, ani nie powodując żadnych skutków ubocznych, a brałem doksepinę, amitryptylinę i klomipraminę. Pewnie masz rację, dlatego użyłem słowa "jakby" tolerancja, bo tak to z mojego punktu widzenia wyglądało. Podobnie sytuacja ma się np. z neuroleptykami, gdzie zaczynałem leczenie bezsenności od 25 mg kwetiapiny, by na pewnym etapie powiedzieć lekarzowi, że 200 mg już nie jest w stanie mnie uśpić i doświadczam zjawiska tolerancji. Robiłem kilkudniowe przerwy na rzecz innych usypiaczy i po powrocie do kwetiapiny ta sama dawka działała dużo wyraźniej nasennie, ale lekarz powiedział, że na neuroleptyki nie wytwarza się tolerancja i koniec tematu. Taka prawda. Z wyjątkiem tytułowej paroksetyny, cyt (z psychdb.com): "Paroksetyna jest bardzo „niechlujnym” lekiem z grupy SSRI, co oznacza, że celuje w inne receptory, takie jak histamina (uspokojenie i przybieranie na wadze) oraz receptory muskarynowe (co czyni ją wysoce antycholinergiczną)." i chociaż udowodniono, że powoduje spłycenie snu w początkowym etapie leczenia, to kolejny cytat, sprzeczny z danymi w ulotkach (ale z cambridge.org): "Paroksetyna działa uspokajająco, należy ją przyjmować na noc, aby zmniejszyć senność w ciągu dnia." (Szczebiotka coś o tym wie). Najbardziej sedatywnie działała na mnie fluwoksamina (pierwszy SSRI). Po niej przez równe 30 dni (byłem wtedy na tyle głupi, że słuchałem się lekarza) prawie całe dnie spędzałem w łóżku, bez sił by wstać, a w głowie roiło się od myśli samobójczych, których wcześniej nie było, bo dostałem ją na problemy ze snem i lęki. Nigdzie jednak nie piszą o jej działaniu sedatywnym, więc mogła to być moja specyficzna reakcja, niemniej nie polecam. Działanie terapeutyczne, zgodne z opisem działania leku czułem odpowiednio przez pierwsze 1/30 dni (citalopram), 4-7/60 dni (paroksetyna), po czym jakikolwiek wpływ znikał całkowicie poza tą nieszczęsną fluwoksaminą, która torturowała mnie równo dzień po dniu.
  11. Czyli prawidłowo - tak, jak producenci podają w ulotkach 2-4 tygodni, dla paroksetyny przeważnie trochę dłużej (4-6 tyg.). Pisano w tym, czy innym wątku, że aby ocenić skuteczność SSRI trzeba je brać co najmniej 3 miesiące, czyli średnio 3-6x dłużej, niż podają producenci leków. Chociaż w ulotkach z paroksetyną widnieje coś takiego "Niektóre osoby zaczną się lepiej czuć po kilku tygodniach, ale u innych może to potrwać trochę dłużej." Ja stanowię jakiś niespotykany nigdzie wyjątek, bo na SSRI reaguję przez maksymalnie kilka pierwszych dni, po czym jakby rośnie całkowita tolerancja na jakiekolwiek działanie. Nikt nie wie dlaczego Odkąd wygasły patenty i pojawiły się leki generyczne, to cena za podstawową dawkę nie jest jakaś wygórowana. Biorąc jednak pod uwagę ten skrajnie najgorszy scenariusz czekania za każdym razem 3 miesiące na efekty, to dobranie odpowiedniego leku może potrwać nawet i rok, a wtedy już ubędzie kilka stów z portfela. Przenosząc to na skalę światową, gdzie takich pacjentów jest na moje oko z kilkadziesiąt milionów albo nawet więcej, zyski są astronomiczne.
  12. Pogotowie po SSRI przepisywanych jak cukierki, nawet przez lekarzy pierwszego kontaktu? Efekty uboczne, ich intensywność i częstotliwość występowania ustępują wg mnie miejsca nawet lekom przeciwpsychotycznym z tego, co czytam, w dodatku często sprawiają wrażenie całkowicie losowych. Jeszcze ten okres stosowania leku przez minimum 1,5-3 miesięcy żeby cokolwiek stwierdzić to jakaś porażka. A potem zmiana na inny cukierek i eksperymentowanie od nowa. Koncerny się chociaż dorobią na takich pacjentach. Rozumiem, że finalnie te leki na was działają na tyle dobrze, żeby wynagrodzić miesiące straconego czasu, pieniędzy i skutków ubocznych? Z informacji w sieci wynika, że paroksetyna działa najsilniej na fobie/zaburzenia lękowe, ale oprócz niej przepisuje się głównie sertralinę, citalopram i fluoksetynę, jednak nie polecę ci ich, bo nie mam z nimi żadnego doświadczenia.
  13. Racja. Niejednokrotnie miałem tak, że jakaś gra wciągała mnie do tego stopnia, że grałem po 8-12 godzin dziennie przez miesiąc, lub dłużej, oczywiście jeśli był czas, ale kwestią czasu było kiedy jej zawartość zacznie być powtarzalna, a ja się nią po prostu nasycę/znudzę. Potem była zawsze dłuższa przerwa, po której jednak często na jakiś czas wracałem, bo jednak pozytywne wspomnienia zostają. Miej też na uwadze, że dzisiejsze gry, czy nawet aplikacje, takie jak Facebook targetują dopaminę (hormon nagrody, przyjemności, oraz główny czynnik odpowiedzialny za mechanizm uzależnienia). Gra, to jednak nie narkotyki, czy ten przeklęty tytoń i po pewnym czasie stracisz nią zainteresowanie, bo wzrost dopaminy zrówna się z innymi, życiowymi czynnościami. To nie jest nic złego. Raczej cieszyłbym się z udanego zakupu.
  14. @Ronie Dlaczego nie powiesz o tym lekarzowi? Skądś te klony musisz brać. Jesteś uzależniony od silnej benzodiazepiny i twierdzisz, że nie możesz bez niej żyć, a na dodatek komfort twojego życia jest niezadowalający. Ewidentnie potrzebujesz pomocy lekarskiej. 0,5 mg klonazepamu ma podziałkę na cztery części, na dawce 0,375 mg jest aż tak tragicznie, czy co? Możesz zapytać lekarza, czy schodzenie z klonazepamu o 0,125 mg co 2 tyg. + ewentualna substytucja diazepamem w razie potrzeby to dobry pomysł, bo generalnie tak wygląda schodzenie z benzodiazepin w przypadku uzależnienia. Możesz też dopytać dodatkowo o karbamazepinę, gdyż też ma zastosowanie w takich przypadkach.
  15. @Ronie Odpowiem nie pytany. Można, pod warunkiem korzystania doraźnego (5-6 x w miesiącu) i stosowania najmniejszych skutecznych dawek.
  16. @snilek to, że trzęsą ci się ręce może wynikać w dwóch rzeczy - albo silnych zaburzeń lękowych (zależy kiedy i przez jaki czas te ręce ci się trzęsą), albo są to normalne objawy uzależnienia fizycznego od benzodiazepin. Tak właśnie wygląda deficyt kwasu gamma-aminomasłowego (GABA), który może wynikać m. in. z długotrwałego stosowania np. benzodiazepin, barbituranów, czy alkoholu. Jeśli potrzebujecie ulgi w swoim cierpieniu szukajcie leków, które nie wpływają w żadnym stopniu na GABA, bo zaburzenia tego układu prędzej, czy później was dopadną. Tolerancja na benzodiazepiny może wzrosnąć w przeciągu 1-2 miesięcy regularnego stosowania, a nawet szybciej lub też wolniej, jest to zależne od reakcji osobniczej na dany lek. Klonazepam należy do leków mogących ratować życie, więc nie byłbym taki pochopny w ocenianiu substancji, których potencjalnie nie potrafi się używać. W tym przypadku skierowałbym uwagę bardziej w stronę samego siebie, niż leku. Klonazepam jako jedyny apteczny lek z tej grupy, był w stanie utrzymać w ryzach moje zaburzenia lękowe na dłuższy czas w porównaniu do pozostałych benzodiazepin. Jak dla mnie jest to bardzo użyteczny środek i bez niego grupa benzodiazepin byłaby bardzo kulawa.
  17. Dzień dobry. Coś czuję, że to nie jest miejsce dla mnie, ale pozwolę się wtrącić. Odkąd miesiąc temu się rozchorowałem, przestałem pić kawę zbrzydła mi po prostu, za to nadrabiam jak nigdy gorącą herbatą. To taka ciekawostka na mój temat, gdyby jakimś cudem kogoś to interesowało Co do pogody natomiast:
  18. Oczywiście słowa moderacji ponad wszystko, ale gdyby to było możliwe, wziąłbym pełną odpowiedzialność za to co piszę. Z tym, że niestety nie znam całej historii osoby uzależnionej, nawet nie wiem przez jaki czas brała dany lek, o chorobach współistniejących nie mówiąc. Operuję zaledwie na jednym skromnym poście, więc wszystko co piszę ja, czy ktokolwiek inny powinno traktować się z przymrużeniem oka. Ostateczną decyzję powinien zawsze podjąć lekarz prowadzący, bo takich leków nie kupuje się na straganie. Zapaliła mi się czerwona lampka, kiedy przeczytałem, że owa koleżanka redukowała dawki Relanium o 0,25 mg pomijając to, że nie wiem jak to jest fizycznie możliwe, takie cięcie dawek ma miejsce u osób uzależnionych od silnych benzodiazepin branych konsekwentnie w dużych dawkach przez co najmniej kilka lat. Odstawianie wtedy również potrafi trwać 1-2 lata. Koleżanka więc zapewne jest objęta specjalistyczną opieką i takie pytania nie powinny tutaj padać. Też pozdrawiam PS ten schemat 4-2-0 to stricte pode mnie, bo ja nie odczuwam objawów odstawiennych. Potrafiłem po kilku miesiącach odstawić 4 mg klonazepamu bez większych konsekwencji, więc nie bierz tego do siebie.
  19. @Kerstina napiszę to w ten sposób. Gdybym to ja bym uzależniony od 5 mg Tranxene, przeskoczyłbym na Relanium 2 mg i brał 4 mg wieczorem przynajmniej przez pierwsze 2 tygodnie i w takich odstępach czasu redukował dawkę o 1 mg. -> Tzn. ja bym to zrobił 4-2-0 mg, bo jestem w pewnym sensie odporny na uzależnienie fizyczne od benzodiazepin. Off-topic ! Musiałbym chyba, jak kiedyś przez kilka tygodni zażywać oporowo roztwór klonazolamu (4x silniejsza pochodna klonazepamu), albo flunitrazolamu (pochodna nitrazepamu, 8x silniejsza od k-pamu i 160x od Relanium, niechlubna przeszłość ), ale całe szczęście jest to nielegalne. Aż strach pomyśleć, że kiedyś byle dzieciak mógł to kupić w formie czystego prochu... masakra. ! -> Piszę to, gdyż znam charakterystykę tych benzodiazepin (diazepam, klorazepan) i swój organizm. Każdy jednak subiektywnie może reagować lepiej, lub gorzej na podany przeze mnie schemat odstawiania, dużo też zależy od okresu przez jaki koleżanka brała Tranxene. Pomimo, że jest to bardzo niski zakres dawek, koniec końców zawsze najlepiej o tym porozmawiać z lekarzem, który przepisuje dane leki, zresztą nie wyobrażam sobie tego inaczej.
  20. @Kerstina Napisałbym ci, bo jest to proste i oczywiste jak drut, ale mam zaklejone usta przez moderację, a prywatnych wiadomości nie możesz otrzymywać, albo ja nie mogę wysyłać. Spróbuj do mnie napisać. A najlepiej niech koleżanka uda się do lekarza, może akurat będzie miał te minimum informacji i nie skieruje ją na detoks szpitalny. @kosmos_ Czytałeś co napisałem? Xanax SR nie działa doraźnie jak zwykła alpra tylko rozkręca się do 11 godzin od zażycia, nie poczujesz jej więc po godzinie, a najprędzej po 5 h. Jest też dwukrotnie od niej słabsza w przeliczeniu na mg i nie mieszałbym tych dwóch leków bo farmakokinetyka może ulec zmianie i będzie np. taka "odklejka". Posłuchaj się lekarza i zwiększ dawkę tego SR do poziomu "nawet trochę wyższego", zanim zrezygnujesz. Docelowa dawka SR dla branych wcześniej 3 mg, to będzie 5-6 mg rozłożone na dwie dawki podzielone. To jest lek i zalecenia twojego własnego lekarza. Weźmiesz 1 mg SR, to poczujesz szczyt jej działania dopiero rano jak wstaniesz i będzie to intensywność 0,5 mg zwykłego Xanaxu.
  21. Signopam to największy słabiak z tej grupy, na Relanium reagujesz paradoksalnie, Dormicum na mnie np. nie działał, więc też rozumiem, Noctoferu nigdy nie próbowałem, na Estazolam najwidoczniej szybko wyrobiłaś sobie tolerancję, a takie zjawisko zazwyczaj występuje przy każdej benzodiazepinie zażywanej regularnie. Ale żeby nitrazepam w dawce 20-30 mg nie kładł cię do spania? To co napisałem z reguły jest prawdą, a ty jesteś wyjątkiem od tej reguły i zgadza się - stosowanie alprazolamu jest uzasadnione w przypadku, kiedy wymienione przeze mnie opcje nie przyniosły skutku, ale są to benzo o mocno zaznaczonej komponencie nasennej i najpierw powinno się wypróbować właśnie ich i najlepiej w podanej przeze mnie kolejności. Mniej więcej. Byłem na amitryptylinie dosyć długo, ale nie działała na mnie w ogóle, zresztą jak wszystkie TLPD. Nie miałem żadnych problemów sercowych, a działanie kardiotoksyczne czułem mocno po kwetiapinie. Jak już wcześniej wspomniałem, jesteś wyjątkiem od reguły i alprazolam spośród benzodiazepin stanowi bez wątpienia największy problem na skalę światową, spowodowany jego popularnością, ale też tym, że jest to jedno z najsilniejszych benzo i na dodatek krótko działające. Ja również stanowię pewien dziwny wyjątek, bo dwa tygodnie brania lorazepamu i nadaję się do hospitalizacji, podczas gdy dwa miesiące na dużych dawkach klonazepamu nie pozostawiało na mnie większego śladu i odstawiałem go z dnia na dzień bez żadnych konsekwencji.
  22. @kosmos_ "Maksymalne stężenie produktu leczniczego Xanax w osoczu po podaniu doustnym osiągane jest po 1-2 godzinach. Wchłanianie alprazolamu po podaniu leku Xanax SR jest wolniejsze, a maksymalne stężenie alprazolamu w osoczu jest mniej więcej o połowę niższe niż w przypadku identycznej dawki leku Xanax i osiągane jest po 5–11 godzinach od podania." Analogicznie, jeśli brałeś zwykłego Xanaxu 1,5-3 mg, odpowiednik wersji SR, to będzie 3-6 mg. Wyobraź sobie, że bierzesz 2 mg zwykłego Xanaxu, z czego działa tylko 1 mg i zamiast wchodzić w godzinę, jego wejście rozciąga się na 11 godzin. Wygląda na to, że musisz się konkretnie nafaszerować tym SR, żeby poczuć się dobrze. Twój lekarz zresztą sam zasugerował wyższe dawkowanie, szkoda tylko, że nie napisał jakie konkretnie.
  23. Ja Trittico (trazodon) bym już na ogół nie polecał, jako, że jest to przestarzały lek. 10% dawki ulega metabolizmowi do kardiotoksycznego metabolitu mCPP, który był psychoaktywnym składnikiem dopalaczy (tak!) i może indukować silne bóle głowy oraz pobudzać, co jest sprzeczne z szeroko promowanym działaniem nasennym trazodonu i rzekomo regulującym sen. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to potencjalnie toksyczny lek, w związku z tym, że dawki 150 mg+ tworzą dawkę progową mCPP i w organiźmie trwa walka pomiędzy antagonizmem serotoniny trazodonu, a działaniem stymulującym tego toksycznego narkotyku. Mianseryna co prawda ma działanie oreksjogenne (zwiększające apetyt), które w porównaniu do np. Ketrelu można powiedzieć, że nie istnieje i nie czuć w ogóle jej działania po wzięciu, ale z perspektywy czasu stwierdzam, że ma pozytywny wpływ na ogólną jakość snu. Można jednak powiedzieć, że jest to działanie niemalże na granicy placebo (tak jak hydroksyzyna). Lekiem z tej samej grupy, co mianseryna - NaSSA (a więc też zwiększającym apetyt) jest mirtazapina, która moim zdaniem ma na tyle wyraźne działanie sedatywne, że po jej wzięciu można z całą pewnością stwierdzić, że jest się pod wpływem leku, może więc być skuteczniejsza w leczeniu bezsenności. Alprox (alprazolam) jest najsilniej uzależniającą benzodiazepiną, zaraz po lorazepamie i przed klonazepamem. Głupotą jest przepisywać go na problemy ze snem. Lepszym wyborem jest Signopam, Relanium, Nitrazepam GSK, Dormicum, Estazolam, czy Noctofer. Imovane (zopiklon) jest też dużo lepszy, ze względu na selektywny agonizm podjednostki receptora benzodiazepinowego (działa tylko hipnotycznie, a nie tak jak Alprox hipnotycznie, uspokajająco, rozluźniająco mięśnie, przeciwlękowo i przeciwdrgawkowo). Ale może to wyglądać, że się czepiam, więc doraźne korzystanie z benzodiazepin jest bezpieczne i potrafi przynieść natychmiastową ulgę w nadmiernym stresie, panicznym lęku, padaczce, czy bezsenności, chociaż na to ostatnie są po prostu bezpieczniejsze opcje.
×