-
Postów
1 835 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Fobic
-
@MarekWawka01 Samo działanie leków ma nierzadko wartość terapeutyczną, ponieważ pozwala spojrzeć chorej osobie na świat z innej, bardziej wyważonej i niekiedy po prostu trzeźwej perspektywy. Miałem okres, kiedy brałem leki przeciwdepresyjne i trudno mi dziś z pewnością stwierdzić, czy leki wyleczyły depresję, czy raczej pomogły przetrwać trudne chwile, zanim życie samo wróciło na właściwe tory. Skłaniam się bardziej ku tej drugiej opcji. Jakiekolwiek sesje terapeutyczne są bezcelowe bez potrzebnej obstawy lekowej, bo sam pamiętam jak z zaburzeniami lękowymi chodziłem na te spotkania, ale nic z nich nie wyniosłem, bo zawsze siedziałem spięty, rozkojarzony i drżałem jak galareta próbując złapać oddech. To są leki stworzone dla schizofreników, więc chyba jest tak jak piszesz. Wszelkie inne zastosowania przeciwpsychotyków są podyktowane pieniędzmi i dodatkowym rynkiem zbytu. Jak mówiłem lekarzowi konowałowi, że po tej kwetiapinie pocę się, mam palpitacje serca i tracę przytomność, na dodatek indukuje we mnie lęki i mnie po niej trzęsie bo wręcz czuję, jak mi próg drgawkowy obniża to udaje, że nie słyszy i pisze dalej tę trutkę... takie działanie na szkodę pacjenta powinno być karalne. Nawet w ulotce leku Relanium pisze wyraźnie, że są możliwe takie reakcje, jak pobudzenie, zmiany w zachowaniu czy agresywność, gdzieś nawet spotkałem się ze słowem furia, więc chyba mieścisz się w "normie" Z kolei pregabalina może dawać takie reakcje jak parkinsonizm, drgawki (obydwa zaliczyłem), czy nawet stupor także ja również mam tendencję do nietypowych reakcji na niektóre leki, chociaż przez pierwsze 1-2 miesiące działanie było książkowe.
-
U mnie za domem rosną maślaki dosłownie minuta drogi. Moja mama lubi zapach świeżo skoszonej trawy, ale nie ma pojęcia, że jest to chemiczny sygnał stresu i ostrzeżenie dla innych ździebełek o nadchodzącej zagładzie Ja z kolei lubię zapach po burzy, lub intensywnym deszczu, czyli odpowiednio ozon i geosmina. Ta druga jest bardziej wyczuwalna na łonie natury
-
@Ronie Gdyby jednorazowe użycie leku groziło organicznym uszkodzeniem mózgu, ten nie miałby racji bytu. Lekarzem nie jestem, ale moim zdaniem twoja paradoksalna reakcja (mocne pobudzenie psychoruchowe) na pregabalinę nie ma związku z encefalopatią, a była na tle zaburzeń działania układu nerwowego. Nawet tak poważne objawy, jak napady padaczkowe, których doświadczyłem kilkukrotnie pod wpływem pregabaliny, czy silny parkinsonizm polekowy są zazwyczaj w pełni odwracalne po odstawieniu leku, który je wywołał. Klonazepam, z tego co się orientuję w obydwu wersjach (0,5 mg i 2 mg) ma podziałkę na cztery części. Jeśli bierzesz go tylko w celu odroczenia objawów odstawiennych, to zacznij brać 3/4 tabletki 0,5 mg (0,375 mg) i zmniejszaj dawkę o 1/4 tab. co dwa tygodnie, żeby mózg mógł na spokojnie przyzwyczaić się do samodzielnego funkcjonowania układu GABA. Przy 0,25 mg możesz ewentualnie włączyć 5 mg diazepamu i kontynuować odstawianie klona. Później zamień 5 mg diazepamu na 2 mg, lub 4 mg (2 x 2 mg) i następnie 2 mg, a potem 0. W odstępach 1-2 tyg. https://benzo.org.uk/polman/bzsched.htm @Jurecki podał ci wszystko na tacy dwie strony wcześniej. To o czym piszesz jest uzależnieniem psychicznym od substancji. Pregabalina nie jest dla ciebie, jeśli nieprawidłowo na nią zareagowałeś. Jesteś już na dużej dawce duloksetyny, powinieneś na niej polegać, a z benzodiazepin korzystać doraźnie, albo wcale jeżeli masz problem z uzależnieniem.
-
Zwróć uwagę na to, że masz zaburzenia psychiczne z prawdziwego zdarzenia i twój mózg funkcjonuje zapewne trochę inaczej. U osób z taką, lub podobną diagnozą leki przeciwpsychotyczne mogą w jakimś sensie poprawić funkcje poznawcze, chociaż nawet sama ich nazwa wskazuje, że nie są to środki prokognitywne. U wszystkich "zdrowych" osób, które znam zażycie 50 mg kwetiapiny spowodowało tak negatywne odczucia, że niektóre wręcz myślały, że umierają i prowokowały wymioty, a innych 25 mg "ścinało z nóg" i czuli senność nie do powstrzymania, nie będąc w stanie funkcjonować. Są to z reguły standardowe doświadczenia. Sytuacja jest podobna, jak z osobami chorymi na ADHD i metylofenidatem, który wbrew swej naturze ich uspokaja. Zgadza się i to mnie przeraża. Trafiłem na jakieś większe badanie, gdzie aż 11% osób doświadczyło objawów ze strony układu pozapiramidowego, więc jest to jeden z najbezpieczniejszych i najłagodniejszych leków neuroleptycznych, ale tylko w odniesieniu do reszty. Większość zaburzeń to te łagodniejsze, jak różne postacie parkinsonizmu, chociaż starsze leki z tej grupy były w stanie wywołać np. stupor, inaczej osłupienie (brak reakcji na bodźce przy jednoczesnym zachowaniu przytomności, pacjent nie porusza się, nie mówi, wzrok ma utkwiony w jednym punkcie). Prawie wszystkie przeciwpsychotyki mają ten sam główny, odpowiedzialny za to i niezmienny od lat mechanizm działania, polegający na silnym, mniej lub bardziej selektywnym antagoniźmie dopaminy oraz działaniu cholinolitycznym (wiele cholinolityków jest truciznami). Z tych, które brałem jedynie chloroprotyksen dawał trochę odmienne, jakby bardziej "pozytywne" odczucia, lecz cała reszta, jak promazyna, czy kwetiapina działały podobnie, m. in. mocno zaburzając funkcje poznawcze oraz prowadząc do utraty przytomności poprzez niedociśnienie ortostatyczne. Promazyna dodatkowo pozbawiała mnie marzeń sennych i przez ponad rok nic mi się nie przyśniło. Poza tym zawsze w parze z teoretyczną sedacją i działaniem "nasennym" oprócz drastycznych spadków ciśnienia pojawiały się też palpitacje serca, co w połączeniu z hipotensją ortostatyczną działa po prostu kardiotoksycznie. Pamiętam jak lekarz dziwił się, że nigdy nie czułem działania przeciwlękowego leków przeciwpsychotycznych, którego tak na prawdę nie posiadają. Było to zresztą sprzeczne z działaniem stale prowadzącym do parkinsonizmu. Hamowanie kanałów wapniowych pregabaliny jest kolejnym mechanizmem, odpowiedzialnym bezpośrednio za pojawienie się parkinsonizmu polekowego i skojarzenie jej z już wtedy ok. trzyletnim braniem neuroleptyków w oporowych dawkach, po krótkim czasie wywlekło na wierzch to paskudne i utrudniające funkcjonowanie zaburzenie neurologiczne. Pamiętam gdy wziąłem ostatnią 150 mg kapsułkę, to już w 5-10 minut po zażyciu pojawiły się silne spięcia/zrywy mięśni twarzy i paraliż aparatu mowy przy próbie sformułowania myśli, a efekt ten utrzymywał się ponad tydzień. Myślałem, że ze względu na krótki czas działania leku, przejdzie mi to z dnia na dzień, ale piątego dnia, kiedy byłem już na skraju załamania psychicznego załatwiłem od lekarza Relanium, bo myślałem wtedy, że są to objawy związane z obniżeniem progu drgawkowego i jakie było moje zdziwienie, gdy 20 mg nic a nic nie pomogło. Dzięki Relanium przetrzymałem psychicznie kolejne 2-3 dni tych napadów, kiedy to nagle ustąpiły. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że to grubsza sprawa, a winowajcą jest głównie kilkuletnie, nieświadome niszczenie układu nerwowego przez promazynę/kwetiapinę. Od tamtej pory po każdorazowym zażyciu większej dawki tego drugiego, zawsze przez kilka godzin doświadczałem objawów parkinsonizmu, kiedy musiałem z jakichś powodów być na nogach i próbowałem np. z kimś rozmawiać, bo kiedy szedłem spać raczej wyciszałem myśli i objawy były minimalne, lub nieobecne. Myślę, że jeśli masz odpowiednie predyspozycje i wystarczająco wrażliwe podłoże na wywołanie takich zmian - jest to możliwe, bo pregabalina to wbrew pozorom dość silny lek. Jest to też gabapentynoid, a są to w większości substancje ogólnie toksyczne, żrące i potencjalnie rakotwórcze.
-
Mimo wszystko rodziców oraz koty, które regularnie mnie odwiedzają na wyżerkę i głaskanie. Paliłeś/paliłaś marihuanę z "wiadra"?
-
@kulfon888 jeśli chcesz używać leku doraźnie w razie potrzeby, a nie cały czas - Lorafen (lorazepam), 1 mg, lub jeśli działanie będzie zbyt słabe 2-3 mg. Afobam, moim skromnym zdaniem jest kiepski i przereklamowany, bo nie działał w ogóle na moje stany lękowe. Może zbyt wiele od niego oczekiwałem. Lorazepam wg mojego wieloletniego doświadczenia jest najskuteczniejszą przeciwlękową benzodiazepiną i nie zawiedzie cię, kiedy będziesz go potrzebował. Tylko niech nie przerodzi się to w nawyk codziennego zażywania, bo najsilniej ze wszystkich, wcześniej wymienionych uzależnia co tylko dowodzi jego skuteczności. Klonazepam jest rownież skuteczny, dzięki silnej komponencie uspokajającej/rozluźniającej i jest stosowany przy lęku napadowym. Jego atutem jest czas działania, którego koniec ciężko było mi określić w czasie, przez co też najłatwiej i bezboleśnie mi się go odstawiało, ale nie polecam uzależniać się od benzodiazepin. Przeciwlękowo ma silne, lecz ograniczone działanie, które w pewnym momencie po prostu się urywa (dawka 1 mg, 2 mg już głównie nasila uspokojenie i usypia). Nie pakuj się w SSRI, bo z nimi często jest loteria i zanim dobierzesz odpowiedni dla siebie, może upłynąć wiele miesięcy. To są dobre leki głównie do napychania portfeli koncernom farmaceutycznym, bo nie działają doraźnie. Ich stosowanie wiąże się również z uzależnieniem fizycznym, które jest bolesne przy nagłym odstawieniu leku. Nie zgodzę się co do trazodonu, że jest to słaby lek, bo mi skutecznie pomaga odstawić kilkuletnie używanie kwetiapiny, który uważam za najgorszy syf, bo robi z człowieka kalekę i umysłowe oraz fizyczne warzywo. Może trazodon to słaby antydepresant, lecz na pewno lepszy lek nasenny. Gorzej od kwetiapiny wspominam tylko miesiąc na fluwoksaminie, która gdyby nie świadomość, że jestem pod wpływem tej trucizny doprowadziłaby w końcu do samobójstwa. Podsumowując: pytaj lekarza o Lorafen, lub Lorabex.
-
Powoduje długotrwałe upośledzenie układu GABA, więc na pewno na dłuższą metę wywiera jakiś negatywny wpływ. Uszkodzenia mózgu to prędzej powodują leki przeciwpsychotyczne. Ja po czterech latach brania kwetiapiny nasennie dorobiłem się uszkodzeń układu neurologicznego w postaci parkinsonizmu, więc nawet tak "niewinny" lek jak Ketrel, który często lekarze wciskają na siłę bo mają w głowie tylko to, że nie uzależnia fizycznie - ryje mózg, czasami bezpowrotnie. @Ronie Słaby ten twój lekarz, jeśli proponuje zamienić długo działający klonazepam, na krótko działający alprazolam - to nie może się udać. Ja ci proponuję przejść z tego 0,5 mg klonazepamu na 10 mg diazepamu. Jest niedrogi lek Neorelium (10 zł z groszami), który łatwiej byłoby ci ostatecznie odstawić.
-
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Ja go dostałem bez żadnego pytania, jak powiedziałem, że chcę spróbować bo klonazepam coś już słabo działa przeciwlękowo i muszę przyznać, że na początku byłem pod wrażeniem działania i ciekawie było obcować z tak niebezpiecznym lekiem, ale tolerancja galopuje i nie wraca, pewnie przez długi czas półtrwania. Jeśli masz jakiegoś pacjenta z epilepsją, czy zespołem odstawiennym alkoholu przy czym jest nadpobudliwy i nie śpi po nocach, podaj mu 200 mg oralnie i będzie spokój na 2 dni Nie jest mocniejszy od lorazepamu i pewnie od alpry, ale działanie p-lękowe porównałbym charakterem do klonazepamu, czyli nie tak intensywne ale jednak jednak czuć je mocno, stabilnie, do tego fajny luz jakbyś wypił z ćwiartkę wódki i tak trzyma ze dwa dni. -
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Gdy miałem problem z zaburzeniami lękowymi, które utrudniały mi funkcjonowanie w pracy, to pregabalina w dawce 150 mg okazała się całkiem skuteczna w tym zakresie. Czułem się po niej bardziej wyluzowany, trochę wręcz jakbym wypił kielicha. Miałem większy luz w głowie, nie stresowałem się tak obecnością innych współpracowników, nie pociłem jak wcześniej, co miało bezpośredni związek ze stanem lękowym i już nie trzęsły mi się ręce w trakcie pracy. Przeciwlękowo dałbym jej mocne 7/10. Musiałem ją jednak odstawić, kiedy wywlekła na wierzch uszkodzenia neurologiczne spowodowane wieloletnim zażywaniem dużych dawek leków neuroleptycznych nasennie, a czytałem, że one same + blokery kanałów wapniowych, jak pregabalina są odpowiedzialne m. in. za parkinsonizm polekowy. Nie wypowiem się na temat alprazolamu, ale fenobarbitalu używa się do dzisiaj w leczeniu otwartym, nie tylko na zamkniętych oddziałach intensywnej terapii. Wiem, bo sam zużyłem coś pomiędzy 25-50 gramów zanim wyrobiłem sobie tolerancję i postanowiłem go odstawić. Przeciwlękowo po pierwsze działa o wiele dłużej i luzuje napięcie psychiczne podobnie do klonazepamu, tylko mocniej i dłużej. Pomimo, że jest to lek ostatniego rzutu w przypadku lekoopornej padaczki i ciężkich zaburzeń snu, to posiada działanie przeciwlękowe i ktoś z takimi zaburzeniami na pewno odczuje wyraźną różnicę. -
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
@arecki51 Na pewno odczujesz problemy ze snem odstawiając lorazepam po miesięcznym ciągu. Mogą pojawić się zarówno krótkotrwałe objawy z odbicia, głównie niepokój i bezsenność przez 1-2 dni, jak i objawy lekkiego uzależnienia fizycznego (lęki, niepokój, dreszcze, drażliwość i bezsenność) przy nagłym odstawieniu, utrzymujące się dłużej. Dlatego proponuję brać przez tydzień 0,5 mg Lorabexu, a później już co kilka dni, ewentualnie korzystać całkowicie doraźnie w przyszłości. Chodzi mi o to, żebyś zszedł z tej benzodiazepiny w miarę bezboleśnie, bo mimo wszystko jest to dobry i skuteczny lek, ale tylko przy doraźnym stosowaniu, ponieważ wykazuje silny potencjał uzależniający Mi nasennie pomagało 30 mg mirtazapiny i po jakimś czasie poczułem nawet umiarkowane działanie przeciwlękowe utrzymujące się przez cały dzień, lecz skoro źle reagowałeś na mianserynę to unikaj, bo są to bliźniacze związki, przy czym mirtazapina jest agresywniejsza i silniejsza w działaniu. Ja aktualnie jestem na takich lekach nasennie: 30 mg mianseryny, 100 mg trazodonu, a to wszystko wdrożyłem sam na własną prośbę, żeby odstawiać stopniowo kwetiapinę (utraty przytomności i uszkodzenia neurologiczne w postaci parkinsonizmu), bo lekarz w ogóle nie reagował na problemy związane z jej stosowaniem przez lata i udało mi się się w końcu zredukować dawkę z 200-300 do 100 mg, aktualnie 50 dzięki tamtym dwóm lekom, a za kilka dni odstawiam ją całkowicie. Pomimo, że u mnie po latach zażywania leków przeciwpsychotycznych nasennie w dużych dawkach (wg lekarza nieszkodliwe) zaczęły wyłazić na wierzch problemy, to stosunkowo dużo osób dość dobrze reaguje m. in. właśnie na kwetiapinę i mogę ci ją polecić w dawce początkowej 25-50 mg. Nie jest to przyjemny lek, ale ostatecznie może pomóc przy problemach z bezsennością. Warto spróbować. -
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Pochodne nitrobenzodiazepiny (nitrazepam, klonazepam, kiedyś flunitrazepam, a z nielegalnych flunitrazolam i nitrazolam) są przede wszystkim silnymi środkami uspokajającymi/hipnotycznymi, równie skuteczne w działaniu przeciwdrgawkowym, natomiast komponenta przeciwlękowa nie jest ich największym atutem, lecz jest ona niepodważalna. Być może będziesz czuł ją jeszcze po przebudzeniu, kiedy działanie hipnotyczne się uspokoi Jeśli szukasz czegoś co mniej uspokaja, a bardziej tonuje lęki zalecam diazepam, bromazepam, lorazepam, lub alprazolam. Co do klonazepamu masz rację, bo ma głównie zastosowanie przeciwpadaczkowe, chociaż ja korzystam z jego ograniczonego co prawda, ale wystarczającego i przede wszystkim długotrwałego i stabilnego działania przeciwlękowego. Diazepam z kolei w rzeczywistości jest najbardziej udaną z benzodiazepin i nie słuchaj głupot. Jest on wskazany właśnie przede wszystkim w leczeniu stanów lękowych związanych z bezsennością oraz m. in. w leczeniu stanów zwiększonego napięcia mięśniowego ze względu na silne właściwości rozluźniające mięśnie (kiedyś tylko tetrazepam był w tym lepszy, ale jacyś popaprańcy wycofali go z obrotu, bo ktoś dostał reakcji skórnych). Poza tym, że sam jest bardzo skuteczny, ulega metabolizmowi do trzech innych, aktywnych farmakologicznie benzodiazepin o których wspomniałem. Brałeś jeden z jego metabolitów i jakoś nie narzekałeś. Możesz posłuchać mnie, a nie nasłuchałeś się jakichś głupot i teraz piszesz, że "odpadają" to jest nielogiczne. Znam naturę wszystkich tych leków, ich działanie w praktyce oraz teorii i na prawdę możesz mi zaufać w tym co piszę. Jest to w dodatku jedna z najbezpieczniejszych benzodiazepin. Nie mniej skuteczny od temazepamu, a mnie - osobę z dużą tolerancją na benzodiazepiny, pięknie usypiało 2 mg (jedna tabletka) uspokajając, nie zamulając i stopniowo zamykając oczka, wprowadzając ostatecznie do krainy morfeusza nawet nie wiadomo kiedy. Nie bierz do siebie to, co piszą ludzie w tym wątku, bo oni pewnie oczekiwali zwalenia z nóg i uderzenia łopatą w łeb. Jeśli brakuje ci snu, estazolam zapewni ci go w najbardziej cywilizowany sposób. Nie skreślaj, a miej go w pamięci jako ewentualność. Dzień dobry. Hydroksyzyna nie wpłynie bezpośrednio na ewentualne efekty odstawienne ze względu na różne mechanizmy działania tych leków. Lorazepam - agonista receptorów GABAa, pregabalina - bloker kanałów wapniowych a hydroksyzyna działa przede wszystkim silnie przeciwhistaminowo, co odpowiedzialne jest za działanie "uspokajające" oraz silnie blokuje receptory serotoniny, co najprawdopodobniej jest przyczyną jej względnej efektywności przeciwlękowej. Odpowiadając w skrócie na pytanie - tak, hydroksyzyna może subiektywnie trochę pomóc, gdybyś czuł, że jest coś nie tak. Co do Lorafenu, da się zejść i zalecam w tym celu kupienie leku generycznego, z tą samą substancją czynną Lorabex 1 mg, który w tabletkach ma podziałkę na pół i branie po 0,5 mg przez kilka dni, a potem robienie odstępów, czyli branie co drugi, trzeci dzień i tak do całkowitego odstawienia. Nic złego ci nie grozi, chociaż nagłe odstawienie moim zdaniem może odbić się w postaci objawów abstynencyjnych, do pewnego stopnia. Pregabalinę możesz zostawić, ewentualnie zmniejszyć wieczorną dawkę. Pozdrawiam -
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Temazepam to najlżejszy dostępny kaliber z tej grupy leków, jest to krótko działający związek o głównie nasennym i trochę przeciwlękowym zastosowaniu (dawka maksymalna 30 mg). Nitrazepam z kolei, jako substancja z podgrupy nitrobenzodiazepin charakteryzujących się siłą działania, jest związkiem długo działającym i powinna działać zauważalnie inaczej (dawka maksymalna 10 mg). Jest to gruby kaliber przeznaczony do leczenia ciężkiej bezsenności, z dodatkowym wyraźnym działaniem przeciwlękowym i rozluźniającym mięśnie. Powinien on zapewnić minimum 6-8 godzin nieprzerwanego snu i porównując go, do np. klonazepamu (też nitrobenzodiazepina) z czasem półtrwania 19-60 godzin, nitrazepam ma t1/2 na poziomie 16-38 h. Powodzenia w próbach z nitrazepamem! Jeśli cię zawiedzie, wypróbuj diazepam, związek macierzysty temazepamu, oksazepamu i nieaktywnego w twoim przypadku nordazepamu (klorazepan jest jego prekursorem), który sam z siebie jest aktywny i ma bardzo szeroki profil działania, ewentualnie pozostaje estazolam. Do doraźnego stosowania nasennego są to jak najbardziej dobre leki. -
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Pisz tutaj, jeśli masz dalej problem. Znasz już końcowy schemat odstawiania. Po prostu pozbywaj się tych dwóch dawek biorąc je coraz rzadziej. Dasz radę -
Podzielę się z wami niektórymi obrazami wykonanymi przez wysłużony już (25 lat orbitowania w odległości ponad 600 km od Ziemi i ciągłe "pstrykanie fotek") Kosmiczny Teleskop Hubble'a, odchodzący powoli do lamusa na rzecz wystrzelonego pod koniec grudnia ubiegłego roku Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Posiada on dużo większe zwierciadło (6,5 m w porównaniu do 2,5 m w przypadku teleskopu Hubble'a) i w efekcie większą zdolność rozdzielczą wykonywanych zdjęć oraz większa ilość zbieranego światła. Orbituje dodatkowo w dużo większej odległości od Ziemi (ok. 1,500,000 km), będąc w nieustannym położeniu całkowicie wolnym od zakłóceń, np. wpływu światła słonecznego. Nad naszymi głowami, w niewyobrażalnych i nieosiągalnych odległościach mają miejsce niezwykłe zjawiska, a niektóre z nich mogą być starsze nawet od samego wszechświata (13,800,000,000 lat). Zacznę od najbliżej położonych obiektów, mając na uwadze, że przy dzisiejszych możliwościach podróż do najbliższej gwiazdy oddalonej o zaledwie 4 lata świetlne, trwałaby 1000 lat. Zakres zdjęć, to 650 lat świetlnych - 5,600,000,000 lat świetlnych. Mgławica Helix nazywana Okiem Boga (650 lat świetlnych) Mgławica Trójlistna Koniczyna (NGC 6514): 2-9,000 lat świetlnych Mgławica Kraba - 6,300 lat świetlnych Filary Stworzenia (Mgławica Orzeł) - 7,000 lat świetlnych Mgławica Carina - 7,500 lat świetlnych Gromada kulista Omega Centauri - 16,000 lat świetlnych Gwiazda zmienna V838 Monocerotis - 20,000 lat świetlnych Mgławica Tarantula (NGC 2070) - 170,000 lat świetlnych Galaktyka karłowata SagDIG - 4,2 mln lat świetlnych Centaurus A (NGC 5128) - 13 mln lat świetlnych Galaktyka Wir (NGC 5194) - 23 mln lat świetlnych Galaktyka Sombrero (M104) - 30 mln lat świetlnych "Kwintet Stephana" - 40-340 mln lat świetlnych Galaktyka spiralna NGC 2841 - 46 mln lat świetlnych Galaktyka Panna A (M87) - 50 mln lat świetlnych Galaktyka spiralna NGC 1300 - 69 mln lat świetlnych Galaktyka soczewkowata Fornax A (NGC 1316) - 70 mln lat świetlnych Galaktyka spiralna NGC 5584 - 75 mln lat świetlnych Zderzenie gromad galaktyk (MACS J0025.4-1222) - 5,6 mld lat świetlnych ___ ___ ___ ___ ___ ___
-
względem kogokolwiek, to faktycznie Wszelkie złe emocje odpuściłem głównie, dzięki kontaktowi z innym użytkownikiem, wykazującym się dużą empatią i zrozumieniem. To co trzyma mnie przy życiu, to zdecydowanie muzyka. Pomogła przetrwać mi najcięższe chwile oraz utrzymuje na dłuższą metę moją ogólną wrażliwość emocjonalną i utrzymuje ducha mojej osoby mniej więcej w całości. Muzyka jest bagatelizowana przy wpływie na nasze nastawienie do życia. Jeśli macie depresję wypróbujcie np. coś takiego Przepraszam, że zamieściłem tutaj muzykę, co może być niezgodne z tematem, ale proszę bardzo o nieusuwanie. Pomimo potencjalnej niezgodności z regulaminem, nie jest to szkodliwy post.
-
Złe uczucia, które o dziwo nie były podyktowane jakoś wyjątkowo związkiem z obecną w tamtych czasach, intensywną i chyba niespecjalnie wymagającą pracą telefoniczną dla Netii (mogłem raz na jakiś czas pogadać ze znajomymi, czyli przyjaciółmi, a oni myśleli, że po tak długim czasie, tak mocno zmęczony moją obecnością, polegającą na regularnym, pisaniem sms-ów, chociaż czas sprawił, że poniekąd z tego wyrosłem. Nie wchodzi w moją, więc masz moje pozwolenie Niech ludzie znają sytuację, chyba, że nie masz ochoty jej opisywać
-
Złe uczucia, kiedy o dziwo by bycie podwójniee względem podwónie zmęczony psychicznie i fizycznie byłem zmęczony po codziennie, po mojej pracy
-
złe uczucia względem @Dryagan.
-
Wstawaj. Posłuchaj ulubionej muzyki czy coś, szkoda dnia Jeszcze zdążysz wypocząć
-
@acherontia styx Znasz mnie lepiej i nie musisz widzieć tego jednego zdania wyrwanego z kontekstu, żeby wiedzieć o co chodzi. W tym ukrytym poście opisałem działanie syntetycznych kannabinoidów (rzekome zachęcanie do używania narkotyków i ich reklamowanie) dostępnych legalnie ponad dziesięć lat temu (czuję, że użycie słowa "faza" zaważyło na decyzji moda), porównując je do późniejszych pochodnych związków, powstałych na skutek nieudolnych prób walki z ogólnym zjawiskiem "dopalaczy" (częściowe, wybiórcze delegalizacje), które były po prostu bardzo silnymi toksynami, mających na swoim koncie od kilku do kilkuset ofiar śmiertelnych. Nie trzeba być jajogłowym, żeby wyciągnąć z tego wniosek, że "dopalacze" ewoluowały w dużo bardziej niebezpieczne środki, niż te, z którymi był problem dekadę wcześniej. Moderator najwyraźniej nie słyszał nigdy o pojęciu "harm reduction", czyli redukcji szkód i nie zrozumiał wydźwięku mojej wypowiedzi, czepiając się malutkich fragmentów, które uderzyły w jego osobiste pobudki. To, że były przypadki śmiertelne, to zwykła selekcja naturalna i przesiew myślących od naiwnych i głupich/niedoedukowanych jednostek. W przypadku udostępnienia leków psychotropowych na receptę każdemu, bez limitu wiekowego miałaby miejsce podobna sytuacja. Mówi się, że alkoholizm, czy narkomania to choroba, a jest to zwyczajna słabość, lub ułomność człowieka, który szuka rozwiązania życiowych problemów w substancji. Olałbym to całkowicie i propagował dalej redukcję szkód tam gdzie jest to potrzebne i próbował pomóc tam, gdzie czuję się kompetentny, gdyby ten człowiek nie miał możliwości zniszczenia mojej osoby na tym forum poprzez dziecinne czepianie się słówek bez zrozumienia szerszego kontekstu. @Dryagan "Jak widzisz nie jestem inkwizytorem i nie dałem Ci drugiego ostrzeżenia" - mam ci może jeszcze podziękować? "Nie będę też wywlekać tekstu prywatnych postów i pisać co w nich było" - nie mam nic do ukrycia i wszystko co zawarłem w wiadomościach prywatnych, opisałem na forum publicznie i pani Agata, tak jak kilkadziesiąt innych osób wie to co ty i więcej. Poza tym skąd się nagle urwałeś? Nie mogłeś reagować bezpośrednio po mojej rejestracji tutaj? Oszczędziłbyś mi czasu i nerwów. Patrząc z twojej perspektywy, na tej samej stronie w temacie dopalaczy, przynajmniej dwie dodatkowe osoby powinny dostać ostrzeżenie a trzy posty zostać skasowane. Nagle się obudziłeś i odpaliłeś akurat na mnie? Good work. Keep going. ___ Zapraszam do sprawdzenia moich dwóch ostatnich postów w temacie "czego aktualnie słuchasz" działu "Off-topic". To moje ostatnie echo na tym forum.
-
Żegnajcie Zdrówka wszystkim życzę
-
... Napiszę to w tym temacie, ponieważ tutaj byłem najbardziej aktywny. Jeden z moderatorów potraktował swoją pracę nieobiektywnie, reagując impulsywnie i kierując się emocjami zamiast rozumem. Ktoś potencjalnie mu bliski kiedyś zmarł po zażyciu "dopalaczy", więc zobaczył to co chciał i wyrwał z kontekstu mojej całej wypowiedzi coś, co zinterpretował jako "zachęcanie do używania dopalaczy i reklamowanie ich działania". Nawet jeśli by tak w istocie było, to przypominam takim nieogarniętym osobnikom, że owe "dopalacze" są od co najmniej pięciu lat niedostępne dla przeciętnego człowieka, po czym skasował post, który całościowo miał na celu jedynie redukcję potencjalnych szkód oraz wartość edukacyjną i wlepił mi ostrzeżenie. I tak napisałem kolejny w podobnym tonie, którego już o dziwo nie ruszył (mam to gdzieś, możesz usunąć moje konto). Po krótkiej wymianie zdań zostałem jeszcze zwyzywany od ćpunów oraz, że mogę odejść, bo to nie jest forum dla takich jak ja, tylko dla chorych psychicznie... Nie ma żadnego systemu reputacji, żadnych punktów podziękowań, nic mającego pozytywny wpływ na działania użytkowników, za to jest dawanie "nie wygasających nigdy" ostrzeżeń (za byle gówno w tym przypadku i z mojego punktu widzenia niesłusznie) skutkujących w końcu permanentnym zbanowaniem użytkownika. Mam więc w głębokim poważaniu taki interes, tym bardziej, że po forum takiego pokroju spodziewałem się profesjonalizmu. Do tej pory myślałem, że robię tutaj coś dobrego, że moja obecność na każde "kiwnięcie palcem" i skromna wiedza, doświadczenie w temacie farmakologii okażą się przydatne, ale jak widać ostatecznie nie ma to żadnego znaczenia i po wszystkim, co tu zrobiłem zostaję nagrodzony krokiem do wydalenia z tej "chorej psychicznie" społeczności. Wszystko czego chciałem, to tylko jakoś pomóc i mam nadzieję, że chociaż raz na coś się przydałem. Moja dalsza aktywność tutaj nie ma sensu, bo widzę, że wystarczą dwa zdania, które się nie spodobają i moja osoba przestaje istnieć. Nie ma znaczenia więc, cokolwiek dobrego bym tutaj nie wniósł, bo "góra" i tak znajdzie jakiś detal, aby mnie stąd wyrzucić, nie widząc całej reszty. Skoro tak twierdzisz... na dodatek sam, jako moderator się do tego przyczyniasz, więc masz co chciałeś - jednego "ćpuna wszelkiej maści" mniej. Życzę oby twoje słowa się spełniły. Do wszystkich, którzy ewentualnie liczą jeszcze na moją pomoc - wszelkie pytania kierujcie do tego kompetentnego we wszystkim moderatora, nie do ćpuna, który "zachęca do używania dopalaczy" i jest na wylocie z tego forum. Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony czas i za każdą okazję, przy której mogłem pomóc. Życzę zdrówka i pozytywnego nastawienia w walce z uzależnieniem i odstawieniem benzodiazepin. Pozdrawiam ... Do moda - chcesz to kasuj. Będę to wklejał do skutku.
-
Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem
Fobic odpowiedział(a) na gosia hd temat w Uzależnienia
Jeśli masz tak silne zawroty głowy to wróć do drugiej dawki 5 mg 1-0-1, tylko raz na 3-4 dni, skoro po pięciu zaczynają się takie dolegliwości somatyczne. Wydłużaj ten okres 3-4 dni stopniowo, aż dojdziesz powiedzmy do równego tygodnia i wtedy próbuj 0-0-1, czy jak tam pierwotnie brałeś. Ten najniższy zakres i całkowite zerowanie dawek w przypadku uzależnienia fizycznego od benzodiazepin bywa najtrudniejsze. Jeśli dopiero po pięciu dniach pojawiły się jakieś objawy somatyczne, to i tak nie jest źle. Próbuj zrobić tak, jak napisałem. Nie odstawiaj na siłę.