Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fobic

Znachor
  • Postów

    1 835
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Fobic

  1. Właśnie, że nie musisz. Musisz to co najwyżej w porę zgłosić się do lekarza prowadzącego i opowiedzieć mu o zaistniałym problemie. Tego, że tolerancja na tak bardzo krótko działające leki jak zolpidem rośnie wykładniczo jestem świadomy, ale od 10-500 mg jest jednak daleka droga i w międzyczasie powinnno się zareagować, zamiast ślepo podążać za głodem. Zamiast diazepamu stosuje się raczej chlordiazepoksyd, lub klorazepan być może ze względu na mniejsze obciążenie wątroby. Po wyjściu z takiego detoksu to z czym człowiek musi się uporać to prawdopodobnie głód psychiczny, oraz mniej uciążliwe objawy somatyczne związane z odstawieniem, niegroźne dla zdrowia. Z doświadczenia wiem, że powrót układu GABA do jako takiej normalności trwa minimum rok czasu, a zazwyczaj dłużej więc nie jest to kwestia dotycząca tylko i wyłącznie zolpidemu. Miałem na myśli osoby z podobnym stażem (kilkanaście lat), dla nich życie nie będzie już takie samo, jak wcześniej. Ja natomiast jestem narkomanem oraz lekomanem jednocześnie i rzeczy jakie nawywijałem w przeciągu ~10 lat dzisiaj ledwo mieszczą mi się w głowie
  2. Dzień dobry Morfeusz - w mitologii greckiej bóg marzeń sennych. Od niego pochodzi nazwa silnie działającego opiatu, a dokładniej morfiny ciekawostka na dziś.
  3. Nie wierzę. Acherontia i całe opakowanie zolpidemu na dobranoc trzeba było op. Relanium dorzucić Dla jednych zolpidem, dla innych midazolam (Dormicum) jest królem snu. Ostatnio nie za bardzo pomagał mi zasnąć, za to jedna tabletka powodowała u mnie dziwne rozluźnienie i delikatne uspokojenie. Zdziwiło mnie to, bo zolpidem zdawał się nie wchodzić w tolerancję krzyżową z benzodiazepinami, która do tej pory jest u mnie na bardzo wysokim poziomie. Co ciekawe, kiedy specjalnie odstawiałem brane benzodiazepiny tak, żeby doprowadzić do objawów odstawiennych, 10 mg wystarczyło żeby zniwelować większość z nich na te 2-3 godziny, które wystarczyły by np. pozałatwiać jakieś sprawy na spokojnie. Zostańmy już przy tym zolpidemie i powiedz mi tylko po co? To jest lek do stosowania przez krótki okres czasu, lub doraźnie. Biorąc go codziennie domyślam się, że z upływem czasu zwiększałeś dawkę, żeby utrzymać efekt. Uwierz mi, że gdy ktoś uzależni się od dawek 10-30 mg to nie jest nic strasznego, ale kiedy dawki stają się trzycyfrowe sytuacja ulega zmianie. Najprawdopodobniej przy tak dużych ilościach zolpidem traci selektywność i zachowuje się bardziej jak benzodiazepina pobudzając resztę podjednostek receptora. Biorąc również pod uwagę bardzo krótki czas półtrwania ~2,5h co wywołuje objawy odstawienne bardzo szybko i intensywnie oraz ilość leku z której trzeba zejść... to faktycznie jest to nie lada problem. Słyszałem od dwóch lekarzy historie (raz nawet rozmowę telefoniczną), że ich pacjenci spożywają po 30 tabl. dziennie żeby funkcjonować. A to rolnik, a to nauczycielka. Osobiście trochę ciężko mi w to uwierzyć, że np. po takiej nauczycielce nie widać żadnych oznak bycia pod wpływem takiej ilości prochów i że cokolwiek z takiego dnia pamięta, ale po co psychiatra miałby takie historie wymyślać. Z dawek 300-400 mg da się zejść całkowicie w ciągu 30 dni na oddziale detoksykacyjnym, gdzie używają między innymi długo działających benzodiazepin, karbamazepiny i gabapentyny. Jestem częściowo w stanie zrozumieć osoby starsze w wieku 60-70+, ale kiedy osoby młodsze sięgając po taki lek i w pewnym czasie przechodząc z jednej tabletki do kilkunastu/kilkudziesięciu dzień w dzień nie zauważają żadnego problemu, to przepraszam bardzo ale rozum, czy zdrowy rozsądek został dawno temu gdzieś zagubiony. Biorąc zolpidem codziennie (tego właściwie nie wiem, nie podałeś żadnych szczegołów, tylko ziejesz ogniem) przez 5 lat winę ponosisz tylko i wyłącznie ty sam. Zolpidem i inne niebenzodiazepinowe leki nasenne w dawkach terapeutycznych są bezpieczniejsze od benzodiazepin, a te z kolei są 100x bezpieczniejsze od leków poprzedniej generacji, czyli barbituranów. Poczekaj jeszcze trochę, a zobaczysz że prędzej dostaniesz receptę na Xanax niż na pregabalinę. To też jest stosunkowo nowy temat, chociaż sam lek jest używany od blisko 20 lat. Chyba nie do końca wiesz co piszesz. Wieloletnie uzależnienie i nadużywanie opioidów, zwłaszcza tych silniejszych prowadzi do nieodwracalnej degradacji układu nagrody i w związku z tym trwałej anhedonii oraz uczucia głodu narkotycznego. Do końca życia musiałbyś brać codziennie metadon, czy tam buprenorfinę. Czyli pierwsze 10 lat "brania" (bo nie wiem czy trzymałeś się dawek, czy miałeś rekreacyjne wyskoki, czyli ćpanie) benzodiazepin uważasz za bezproblemowe, tylko po 5 latach "nagle" stwierdziłeś że to ścierwo, bo cudem przeżyłeś odstawkę? Moim zdaniem trochę się zagalopowałeś, bo leki do użytku doraźnego lub tymczasowego brałeś przez 15 lat i teraz nam tutaj piszesz wszystko co najgorsze na ich temat. Poważnie? Nie widzisz innego źródła problemu? Głównie o uzależnieniu i cała moja wypowiedź jest z tym związana, ale mechanizmy działania konkretnych substancji za to odpowiedzialnych przedstawione w przystępny sposób mogą pomóc w zrozumieniu problemu. Nie jest to zabronione w regulaminie, a jeśli popełniłem gdzieś błąd - przekop internet i mnie naprostuj. Cieszę się, że wyszedłeś z tego uzależnienia i obyś w tym stanie trwał jak najdłużej Następnym razem zanim weźmiesz od lekarza receptę zapytaj czy te leki nie uzależniają i każde leczenie konsultuj regularnie z lekarzem.
  4. Zdecyduj się czy benzo, czy wszelkie benzopodobne wynalazki. W ciągu 15 lat w uzależnieniu mieszanym benzo-zolpidem mogłeś odbierać łączone objawy odstawienne benzodiazepin i zolpidemu, pomimo że to wciąż ten sam obszar w mózgu. Zolpidem w dodatku ma bardzo krótki czas półtrwania, więc uzależnienie od niego to musi być naprawdę katorga, ale jego nagłe odstawienie, tak jak np. odstawienie heroiny nie zabije cię tak, jak może to zrobić odstawienie benzo. Starszym paniom lekarze często przepisują nasennie 0,5 mg alprazolamu, albo 10 mg zolpidemu. Jak myślisz, co jest mniejszym złem? W GABA mocno wali też fenobarbital, a nigdy od niego się nie uzależniłem, ani nie przedawkowałem biorąc go nieregularnie blisko przez rok. Lekarze, którzy zapewniają, że leki działające na receptory benzodiazepinowe nie uzależniają nie powinni się za takie leki zabierać, tylko pozostać przy kwetiapinie, mianserynie, doksepinie, trazodonie albo hydroksyzynie. Jeśli ktoś nie przestrzega zaleceń lekarza, to oczywiście takie samowolne leczenie może pójść w bardzo złym kierunku, a konsekwencje mogą ciągnąć się przez długi czas. Jednak porównywanie leków benzodiazepinowych do ŚCIERWA jest moim zdaniem co najmniej nierozsądne. Benzodiazepiny, jak i opioidy zaliczane są do niezbędnych leków przez Światową Organizację Zdrowia. Wyobrażając sobie, że miałbyś równie łatwy dostęp do morfiny, czy oksykodonu myślę, że twoja opinia na temat tych leków byłaby identyczna, jak nie gorsza. Pisze w ulotce po polsku. Pomiędzy okresem ok. 4 tyg. (lub użytek doraźny), a 15 lat chyba jest różnica? Wina nie leży po stronie leków.
  5. Nie stawiałbym na równi benzodiazepin z "zetkami" (zolpidem, zopiklon, eszopiklon, zaleplon), czyli lekami nasennymi działającymi mimo wszystko poprzez receptor benzodiazepinowy. Benzodiazepiny są mniej, lub bardziej selektywne względem podjednostek receptora (stąd np. benzo bardziej przeciwlękowe, nasenne, czy przeciwdrgawkowe), ale wszystkie pobudzają go w całości. Dlatego objawy odstawienne benzo są zazwyczaj o wiele trudniejsze do zniesienia niż w przypadku "zetek" i w skrajnych przypadkach mogą zagrażać życiu pacjenta. Zolpidem jest wysoce selektywny względem podjednostki alfa w receptorze benzodiazepinowym, odpowiedzialnej głównie za działanie hipnotyczne (nasenne). Ciężko więc nazwać zolpidem nawet lekiem uspokajającym, przeciwlękowym, czy przeciwdrgawkowym, bo po prostu działa w bardzo wąskim spektrum, które przy nagłym odstawieniu nie obejmuje potencjalnego zgonu podczas napadu padaczkowego, czy wielu innych nieciekawych atrakcji, które towarzyszą benzodiazepinom. Nie mniej jednak uzależnia i słyszałem kilka historii od psychiatry na temat osób uzależnionych od zolpidemu, w które ciężko mi uwierzyć do tej pory. Także uważajcie na to, co zażywacie, w jakich dawkach i jak często. Z reguły czy to "zetki", czy benzodiazepiny przeznaczone są w razie konieczności do użytku codziennego maksymalnie do 4 tygodni, nie dłużej. W każdej ulotce jest to napisane i jest to naprawdę warta uwagi informacja.
  6. Z leków, które wymieniłeś najbardziej uzależniający jest zolpidem. Ketrel i Rispolept należą do tej samej klasy leków, które nie wywołują uzależnienia fizycznego, ale nigdy nie słyszałem aby ktoś stosował Rispolept nasennie. Ketrel natomiast bardzo często jest przepisywany w tym celu i zazwyczaj dobrze się sprawdza.
  7. Na pierwszym miejscu powinieneś poprosić o poradę lekarza, który wypisuje ci te cukierki, zamiast robić to na forum internetowym. W międzyczasie podjadając 8 mg klonazepamu, popijając piwkiem i prosząc o pomoc. Poszukaj w swojej miejscowości, lub w pobliżu Ośrodka Terapii/Leczenia Uzależnień i rozpocznij terapię. Porozmawiaj o swoim problemie koniecznie ze swoim lekarzem, bo przecież powinien być świadomy co przepisuje i jakie są tego konsekwencje. Sam mogę nazwać się benzowrakiem, ponieważ z benzodiazepinami mam styczność od ~8 lat (z najdłuższą przerwą trwającą ponad rok). Przeżyłem co najmniej 3 napady padaczkowe toniczno-kloniczne, ale po środkach kilkukrotnie silniejszych od klonazepamu, czy alprazolamu. Niedawno zszedłem z 6 mg estazolamu do 4 mg i muszę co jakiś czas wspomagać się klonazepamem, bo czuję objawy odstawienne. Skończy się to zapewne na diazepamie, a docelowo planuję powrócić do pregabaliny i mirtazapiny. Jeśli będzie trzeba postawię też na paroksetynę. Wszystkie z tych leków przerobiłem wcześniej i koniec końców, lepszy taki zestaw niż branie benzo dzień w dzień jedynie po to, żeby zaleczyć skręta i czuć się w miarę normalnie. @Maggi7 Jeśli syn ma 20 lat i już zdążył wpakować się w uzależnienie od benzodiazepin, nie liczyłbym na to że z własnej woli je odstawi. Wiadomo dokładnie co bierze i w jakich dawkach? Jeśli twierdzi, że może zejść sam z benzo to znaczy, że posiada jakąś wiedzę, ale np. Xanaxu Xanaxem nie odstawi, czy np. Dormicum i innymi krótko działającymi benzo. Skoro najchętniej leżałby w łóżku i spał - to nie są objawy nerwicy, tylko bycia pod wpływem benzodiazepin. Psychiatra przepisujący benzo aby złagodzić objawy odstawienne + antydepresant brzmią rozsądnie. Zawsze można poprosić o skierowanie na oddział detoksykacyjny i ewentualnie później rozpocząć wizyty u psychiatry. To zadziała pod warunkiem, że syn nie będzie równocześnie "leczył" nerwicy po swojemu... O przedowkowanie samych benzodiazepin raczej bym się nie martwił, bo prędzej można to zrobić ze skutkiem śmiertelnym alkoholem. Po benzodiazepinach wystąpi co najwyżej niepamięć następcza (amnezja) i prawdopodobnie zapadnięcie w kilkunastogodzinny sen. Natomiast długotrwałe zażywanie benzo i w rezultacie uzależnienie fizyczne stanowi już potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia.
  8. Chociaż ni stąd ni zowąd pewnego dnia wracając z zakupów patrzę a tu mysz na wycieraczce przed drzwiami sobie leży, oczywiście martwa. Chyba mam jakiegoś kociego stalkera/ulubieńca
  9. Co do benzo to się nie dziwię, bo kiedyś sam po narąbaniu się i wręcz siłą wybudzeniu z głębokiego snu po RC klonazolamie musiałem zawieźć brata z żoną kilka kilometrów dalej. Pamiętam jedynie moment kiedy wracałem golfem dwójką po prostej i twarze ludzi na chodnikach jak się na mnie gapią, a ja zmieniałem biegi prawie przy odcięciu obrotów. Przed średnio ostrym zakrętem patrzę na prędkościomierz, a tam 120 km/h i nagle jakby świadomość do mnie wróciła, ale obyłło się bez żadnego pisku opon, czy utraty kontroli nad kierownicą. Mogłem skończyć na czymś ogrodzeniu czy drzewie... Jeśli pregabalina ci nie pasuje, spróbuj z buspironem, albo mirtazapiną na dłuższą metę.
  10. Szkoda, że moje zawsze po kilku miesiącach uciekają
  11. Dokładnie z takim ekserymentowałem, w takim okrągłym biało-niebieskim pudełeczku i dostałem wtedy jeszcze miarkę do odmierzania 500 mg. Był bardzo dobrej jakości, jak na wszystkie które próbowałem. Żadnych kapsułek, tylko czysty proch bo reszta ledwo działa. Najlepszy był Bonogren w porównaniu do Kwetaplexu i Ketrelu. Najlepszy tzn. najszybciej i najmocniej działał w tej samej dawce. Raz jak mnie zgniotło ledwo wszedłem po schodach do pokoju spać. Po latach brania mogą wystąpić objawy z odbicia, jak nadpobudliwość, pocenie się, brak koncentracji i całkowita bezsenność na którą żadna benzodiazepina nie pomoże. Tak było w moim przypadku leczenia trwającego ok. 4 lat i zaczynając od dawki 25 mg doszedłem pod koniec do 200 mg, po której często i tak nie spałem tylko leżałem z tachykardią, odmóżdżony do rana. Chciał mi dać 300 mg, bo w końcu do 800 mg to bezpieczny lek ale podziękowałem. I tak 2x straciłem przytomność przez spadki ciśnienia. Pod koniec dostałem parkinsonizmu polekowego. 100 mg nie dostałbyś nawet w szpitalu pomimo brania takiej dawki przez kilka lat. Kiedyś kumplowi bo był ciekawy dałem 50 mg to na moich oczach widziałem jak go poniewiera i z telefonem w ręku pytałem co chwila czy dzwonić po karetkę. Po zażyciu robił mi z mózgu kisiel i nigdy nie rozumiałem co czytam/oglądam jakbym był upośledzony, więc szedłem spać. Zszedłem z tego w ciągu ok. 2 miesięcy przy pomocy mirtazapiny i trazodonu. Może po prostu miałem pecha i innym na pewno ten lek służy, ale genialnym to on nie jest.
  12. Fobic

    Filmy i seriale

    Miałem tak samo. Z anime kiedyś byłem wkręcony w oglądanie Dragon Ball Z i czekałem na każdy odcinek, kiedy jeszcze leciał w tv.
  13. Ja żałuję brania przez kilka lat kwetiapiny nasennie od 25-200 mg pod koniec leczenia. Nie dość że miałem po niej tachykardię, kilka razy straciłem przytomność, to w końcu dorobiłem się parkinsonizmu polekowego, który nie do końca minął. Fluwoksamina była dla mnie koszmarem. Od pierwszej do ostatniej tabletki opadałem całkowicie z sił, czułem się fatalnie i miałem myśli samobójcze, a to też dostałem na spanie, nie na depresję. Taki lekarz eksperymentator.
  14. Fobic

    Kącik gracza

    Ja na razie testuję sobie Project Cars 2 i całkiem fajny symulator. Fizyka jazdy jak w Gran Turismo i bardzo dobrze wygląda.
  15. Fluoksetyna jest lekiem bardziej na depresję i "chęć do życia". Jest nieskuteczna w leczeniu zaburzeń lękowych innych, niż lęk napadowy. Paroksetyna to z kolei najcięższy kaliber z antydepresantów, ale radzi sobie z uogólnionymi zaburzeniami lękowymi, fobią społeczną, czy agorafobią, więc ja to widzę tak - spróbowałbym zacząć od fluoksetyny, ponieważ na pewno rozpoczęcie leczenia od niej wiąże się z mniejszą ilością skutków ubocznych i ewentualnie po czasie przesiadł się na paroksetynę. Wszystko oczywiście za zgodą i pod nadzorem lekarza, bo inaczej tego nie widzę.
  16. Fobic

    Filmy i seriale

    GHOST IN THE SHELL Thriller, Akcja, Sci-Fi 6,4/10 2017 Policjantka cyborg próbuje odnaleźć niebezpiecznego hakera. https://www.cda.pl/video/14599848bb
  17. Fobic

    Co teraz pijemy

    @Jurecki oj i chyba tak zrobił hultaj jeden bo mnie ino łepetyna teraz boli, hej! Grappa Party jest pita w tym momencie Dosyć często pijam takie śmieciowe napoje, oprócz kawy, czasem herbaty i wody mineralnej.
  18. Fobic

    Co teraz pijemy

    Harnasia? Czy nie wolno?
×