-
Postów
1 835 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Fobic
-
Tak, oprócz wilczego głodu. Moim zdaniem kwetiapina nie promuje dobrej jakości snu. Ale często po użyciu kwetiapiny (może za dużo bo nie pamiętam dawki, ale w granicach terapeutycznych) przyspieszał oddech, zalewały mnie poty i dostawałem tachykardii ortostatycznej), a przy tym wszystkim opadnięcie z sił, czyli rzekome działanie sedatywne, co składało się na męczarnię. Później zaczął się parkinsonizm polekowy, który wykluczał mnie na kilka godzin z życia społecznego, ale powoli przemijał. Objawy ze strony zespołu pozapiramidowego, których wszystkie neuroleptyki nie są pozbawione bez wyjątku, taka już ich natura działania. Jak dla mnie wszystkie neuroleptyki mogłyby mieć wskazania tylko i wyłącznie dla osób nieuleczalnie chorych na schizofrenię. A jeśli jakiś starszy lekarz poleca starszej pani 25 mg Ketrelu żeby mogła lepiej spać, to powinien on poważnie przemyśleć cel i sposób jego pracy.
-
To dobrze słyszeć, że komus lek służy i to w rozsądnych dawkach. Ale tachykardia w połączeniu działaniem sedatywnym obstawiam, że to nic dobrego na dłuższą metę, zresztą sam po 75 mg dwukrotnie straciłem przytomność. A przy dawkach 200 mg leżałem w łóżku cały przepocony, z tachykardią i bałem się wstać przez hipotensję ortostatyczną. Są widocznie jednak ludzie mogący na tej grubej chemii funkcjonować, dlatego nie demonizuję tych leków, choć dla mnie to czyste zło
-
Tak, wybacz moje niedopatrzenie, bo faktycznie ma udowodnione działanie przeciwdepresyjne, pewnie związane z blokadą receptorów serotoninowych, ale myślałem o pytaniu pana @Fobik 89, które brzmiało, czy 600 mg da mu większy spokój i czy będzie lepsze działanie antydepresyjne. Myślę (tego nie wiem), że przeciwdepresyjny wpływ kwetiapina ma w ograniczonym zakresie dawkowania, ale założę się, że nie jest to przedział 300-600 mg bo to są dawki dla wariatów Tym bez problemu można obezwładniać ludzi, więc zamiast działania przeciwdepresyjnego spodziewałbym się raczej bardzo silnej, mogącej zwalić z nóg sedacji, zaburzenia myślenia, a co do spokoju, to po wiele niższych dawkach czułem nieustanny lęk wolnopłynący, co dawało objawy somatyczne i lekarz przez 4 lata nie mógł dojść co się dzieje, ale kwetiapinę dalej śmiało przepisywał, bo przynajmniej jakoś spałem no i w końcu to bardzo bezpieczny lek (uwaga - nie taki bezpieczny). Także nie nastawiaj się na cuda, bo to nie jest cudowny lek, tylko mocny chemiczny kaftan bezpieczeństwa, który przestawia w mózgu tyle rzeczy, że można się przerazić.
-
Jesteś pełna niespodzianek. Po podaniu uspokajającego Relanium, kiedy ja odbijałem się od ścian i przespałem resztę dnia na sali, ty dla odmiany wpadasz w furię i niszczysz sprzęt 3 nieprzespane noce? Ktoś może mieć zalążki objawów psychotycznych, ale dla ciebie to jak wypicie dużej kawy - full energy Na szczęście dziś normalny sen - do 4 rano. Od razu czuję jakby troszkę IQ przybyło, nie za dużo, ale i to cieszy
-
@Dryagan Ze mną może nie jest tak źle, w końcu byłem świadkiem wielu dużo gorszych rzeczy po spożyciu różnych środków psychoaktywnych, ale jednak 6 dni z dużym deficytem snu, to już chyba lekkie tortury. Dziwne, ponieważ w ciągu dnia, kiedy nic mnie nie angażuje i sobie siedzę, głowa leci mi w dół, jakby odrobinę zbyt mocno weszła morfina. Jestem senny, ale poza tą godziną nie potrafię spać. Tak, biorę, a raczej brałem 45 mg mirtazapiny, tylko kilka dni temu skończyła mi się i tak wyszło, że tymczasowo zostałem bez tego leku. W ciągu dnia mam trudności ze składnią zdań. Wolniej i ogólnie gorzej się wypowiadam. Jestem rozkojarzony. Do manii to jednak mi daleko (chyba), a do psychozy tym bardziej, ale nie jest najlepiej.
-
Plotę od rzeczy. Mała awaria, mianowicie to już szósta noc podczas której śpię ok. 2 godziny, a od 1-2 w nocy wychodzę na dwór bo nie ma opcji o śnie. Troszkę mi palma odbija, nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego. Problemy z czytaniem na przykład. Trochę mnie to nie pokoi. Skończyła mi się mirtazapina, ale wątpię żeby to były skutki jej braku. Młody jestem, oby wkrótce było lepiej.
-
Zero działania przeciwlękowego, a jest nawet szansa na utrzymujący się lęk wolnopłynący, przeciwdepresyjnie też nie działa. To jest zwykły, chamski zamulacz Kwetiapina nie działa przeciwdepresyjnie, można nawet powiedzieć, że to intensywne zamulenie (bo to nie jest działanie stricte nasenne) w takiej dawce spowoduje zaburzenia myślenia. Nie polecam po takich dawkach utrzymywać się na nogach, bo można łatwo stracić przytomność. Ja po kwetiapinie byłem zirytowany i nie mogłem się skupić. Jedyne na co kwetiapina w takiej dawce pomaga, to szybkie przybranie na wadze (silny apetyt), wywołuje sedację (czyli teoretycznie napady złości i lęki mogą ustąpić, bo nie będziesz miał na nie siły). To jest zwykły zamulacz, tylko dość silny.
-
Do mnie nawet pszczoły nie lecą. Nie mogę spać? 1 godzima
-
A leci coś takiego
-
dłubię w głośnikach (korektor graficzny, żeby pasmo było oddawane blisko perfekcji) i sączę smaczne piwo
-
samobójczo, ale ja nie jestem normalny
-
Rumunia Owad na B?
-
Mini pączki Monocykl, czy szczudła?
-
@Harding Moja wypowiedź miała czysto sarkastyczny wydźwięk. Po prostu nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak mocno nastawionym na nabijanie licznika postów tematem. 9529
-
Ja podobnie, tzn. coś bym zjadł dobrego. Może tiramisu?
-
Czy wyście do reszty zwariowali? 9531
-
Można tak powiedzieć, bo klonazepam działa 2-3 razy dłużej, niż alprazolam, ale obydwie te benzodiazepiny są mniej więcej tak samo silne (1 mg = 1 mg). Jednak alprazolam, ze względu na krótszy czas działania, szybciej uzależnia fizycznie. Pewnie, że jest szansa. Rok brania benzo to nie wyrok śmierci, tylko trzeba je jakoś po ludzku odstawić. Piszesz o redukcji dawki klonazepamu o 0,5 mg co miesiąc i jest to jakiś plan. Żeby mniej odczuwać odstawienie, schodziłbym nawet o 0,25 mg co 2 tyg. Podobnie jak ty, też miałem kiedyś ogromne problemy z bezsennością, tylko że leczyłem się u lekarza w terapii leczenia uzależnień, który unikał benzodiazepin jak ognia, więc skończyło się na kwetiapinie/promazynie i stopniowym podnoszeniu dawki. Teraz biorę 45 mg mirtazapiny i o dziwo te 6-7 godzin bez większego problemu przesypiam. Klonazepam, ze względu na długi czas działania. Chociaż, gdyby lekarz od początku miał zamiar odstawienia u ciebie tych leków, raczej przepisałby ci Relanium (diazepam), lub Tranxene (klorazepan) i może to zrobi, gdy już trochę zejdziesz z obecnej dawki. Inny lek, ale też benzodiazepinowy, silniejszy i dużo dłużej działający. Na klonazepamie będzie łatwiej ustabilizować twój stan, niż na poprzednich dwóch lekach. Jak długo mogą trwać objawy odstawienne? Generalnie kiedy się pojawiają, najgorsze jest kilka pierwszych dni, a całość może ciągnąć się przez kilka tygodni, dlatego leki z tej grupy odstawia się stopniowo, aby organizm zdążył się przyzwyczaić do ich braku. Myślę, że lekarz raczej nie będzie skłonny przepisać ci któryś z wymienionych wyżej leków, skoro planuje odstawić klonazepam. Na mnie najlepiej działał estazolam, ale obecnie już go nie biorę. Jak już wspomniałem, benzodiazepiny mają negatywny wpływ na jakość snu i powinno się je stosować doraźnie, lub do miesiąca czasu.
-
8 miesięcy brania alprazolamu, lorazepam 2,5 mg i teraz 2 mg klonazepamu Znów widzę jak ktoś na dzień dobry jest faszerowany najsilniejszymi lekami z tej grupy (alprazolam, klonazepam, lorazepam). Wygląda na to, że pakujesz się w coraz głębsze bagno. Na razie lekarz ma z tobą święty spokój, ale to uzależnienie samo nie zniknie, a z czasem będzie tylko trudniej odstawić benzodiazepiny. Porozmawiałbym o tym z lekarzem przy następnej wizycie i zapytał o jakieś mniej szkodliwe alternatywy. Może neuroleptyki? Kilka lat temu brałem kwetiapinę, czasem promazynę i w miarę dobrze się sprawdzały. Może nie bardzo wysoka w porównaniu do 2,5 mg lorazepamu, ale jeśli celem było złagodzenie objawów odstawiennych, to moim zdaniem lekka przesada. Niestety, ale wszystkie benzodiazepiny i niektóre inne leki nasenne mają negatywny wpływ na jakość snu. Skracają fazy snu głębokiego, sprawiając tym samym, że sen jest płytki.
-
2,5 mg lorazepamu nie do końca będzie działać jak 2 mg klonazepamu, bardziej jak 1-1,5 mg. Poza tym są to dwa różne leki. Lorazepam jest krótko działającą benzodiazepiną, a klonazepam długo działającą. Lorazepam kładzie nacisk na działanie przeciwlękowe, a klonazepam na działanie przeciwdrgawkowe. Obydwie benzodiazepiny działają też uspokajająco, czy nasennie, ale stosowanie ich do usypiania trochę mija się z celem. Typowo nasenne leki z tej grupy to Signopam, Dormicum, Relanium, Nitrazepam, czy Estazolam.
-
FENIBUT (Phenibut) !Niedostępny w PL!
Fobic odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Leki nootropowe
Chyba niejasno się wyraziłem Cytat z wikipedii - "tolerancja na fenibut szybko rozwija się przy wielokrotnym stosowaniu, prowadząc do uzależnienia". Tolerancja = uzależnienie. Nie jest to pożądane zjawisko, a w przypadku regularnego stosowania fenibutu pojawia się wyjątkowo szybko. Nie wiem, czy utrzymasz stałą dawkę, bo np. lęki z odbicia, czy bezsenność w końcu zaczną doskwierać ci nawet w trakcie "kuracji". Więc kwestią czasu jest, że będziesz czuł się źle jeszcze biorąc fenibut, a później po odstawieniu, przez jakiś czas będzie zdecydowanie gorzej, niż zanim zacząłeś go brać. Najlepsze efekty uzyskuje się przy stosowaniu doraźnym, nie częściej niż raz na tydzień, w możliwie jak najniższej dawce. Tak jak pisałem, fenibut nie nadaje się do codziennego stosowania. W ogóle myślę, że o swoich dolegliwościach powinieneś porozmawiać z lekarzem, zamiast próbować leczyć się na własną rękę.