Szczególnie, że ja do pracy nie chodzę, ani nic. Ciągle w domu siedzę i jak tak dalej pójdzie to całkowicie zwariuję. Takie coś jest dla mnie bodźcem. Szczególnie teraz jak źle się czuję to uczepiłam się tej myśli jak brzytwy.
Ja w ogóle nie jestem zorganizowana. Kupiłam kiedyś sobie planner i chciałam jakoś ułożyć sobie dzień, ale leży i się kurzy.