Skocz do zawartości
Nerwica.com

minou

Użytkownik
  • Postów

    934
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez minou

  1. lejdi ale po co robic te rozne badania, jesli objawy nie sa jakies bardzo uciazliwe? Kazdego od czasu do czasu boli zoladek, a nawet jesli wyjdzie Ci lekki refluks, to w sumie po co Ci to wiedziec? Mnostwo ludzi zyje z refluksem na codzien, to przeciez nie jest niebezpieczne. Nie ma co sie oszukiwac, ze czlowiek cierpiacy na hipochondrie moze kontynuowac swoj irracjonalny rajd po lekarzach a jednoczesnie zdrowiec. Dopoki bedziesz chodzic po lekarzach, dopokty bedziesz sie nakrecac i raczej watpliwe, ze zrobi Ci sie lepiej. To oszukiwanie samej siebie, ze jeszcze tylko to wykluczysz, jeszcze tylko tamto, a potem juz dasz rade sie powstrzymac i poczujesz spokoj, czy ulge. Nie poczujesz, na tym ta choroba polega. Po brzuchu przyjdzie po prostu kolej na co innego.
  2. Zboczenie zawodowe, sorry Mam studia z zakresu psychologii jezyka. Patrze na skladnie, dobor slow, to, w jaki sposob sie wypowiadasz itd i tak, jestes inteligentny. Latwe wyjscie - mialam na mysli, ze osoby skupione wokol spolecznosci inceli na pewno sa w pewnym sensie ofiarami systemu, spoleczenstwa, ktore stawia nierealne wymagania. Ale jednoczesnie badania tych grup osob pokazaly, ze sa to osoby, ktore maja tendencje do obwiniania innych, a najlepiej calych grup osob, za swoje niepowodzenia. Taki sam mechanizm dziala np. w przypadku antysemityzmu, rasizmu itd. To oni sa winni, nie ja. Wyjscie jest latwe, bo zaklada, ze czlowiek nie musi nic robic, nie musi sie starac, bo i tak inni sa winni. A nie prowadzi do rozwiazania, bo w zyciu chodzi o to, zeby byc szczesliwym (przynajmniej dla mnie), a jak czlowiek siedzi w domu i sie uzala nad soba i nienawidzi ludzi, to zwykle nie jest szczesliwy. Poza tym incele opieraja swoje poglady na teoriach pseudonaukowych, ktore po prostu ponaginali, zeby pasowaly do ich teorii o samcach alfa i wrednych kobietach
  3. @Ergil nie obrazam sie, a wrecz poczulam sie dosc rozbawiona zapewniam Cie, ze ani ja ani moje kolezanki po 30-tce nie zmierzamy jeszcze w strone cmentarza, nie mamy jeszcze siwych wlosow ani zmarszczek, nie czujemy sie malo atrakcyjne, a czesto wrecz przeciwnie, z wiekiem i dojrzaloscia czlowiek czesto pozbywa sie kompleksow i zaczyna sie czuc fajnie i pewnie w swoim ciele. Zreszta, ze wzgledu na dostep do pielegnacji, zabiegow itd granica wieku, w ktorym kobieta zaczyna sie starzec, przesunela sie o jakies 10 lat - dzisiejsze 40 tki moga spokojnie wygladac na 30 lat. Nie obnizylysmy tez naszych ogolnych wymagan, a raczej wrecz przeciwnie. Moze te 15 lat temu pare miesni i ladna buzka wystarczyla, zeby sie zainteresowac facetem, teraz to nie wystarczy, teraz wiele innych rzeczy sie liczy bardziej od wygladu. A fakt, ze byc moze dyskotekowi "samcy alfa" nie gwizdza juz za mna na ulicy, uwazam raczej za ogromny plus, a nie za minus. Teraz Ty sie nie obraz, ale po Twoim sposobie pisania i klasyfikowania ludzi mam wrazenie, ze pozapuszczales sie troche na jakies fora dla inceli, reddit i te sprawy i teraz powtarzasz tamte bzdury, ktore pisze garstka ludzi niemajacych ochoty nic pozytywnego ze soba zrobic, ale lubiacy zwalac wine za swoje niepowodzenia na wszystko dookola - zle geny, zle kobiety, zle spoleczenstwo. Osoby tam piszace chca sprawiac wrazenie, ze znaja swiat i wiedza, jak to wszystko dziala, ale badania socjologiczne na takich spolecznosciach w necie pokazaly, ze sa to osoby, ktore po prostu siedza calymi dniami w domu i narzekaja na wszystko. Nie tylko nie maja kobiety, ale tez nie maja znajomych, hobby, przyjaciol, pracy, zycia po prostu. Ok, rozumiem, jak sie nie jest super przystojnym, to moze ciezej znalezc kobiete. Ale hobby, przyjaciele, praca itd? Nie stan sie taki jak oni, za madry jestes na to To latwe wyjscie, ale wiesz, nie prowadzi do rozwiazania jakiegokolwiek z Twoich problemow.
  4. Masz calkowita racje, ze nadmiar czasu powoduje eskalacje choroby. Z drugiej strony nadmierne obciazenie stresem i brak czasu na relaks tez pogorsza objawy. Ja juz tu pisalam wczesniej, ze wg teorii naukowych umysl w "stanie spoczynku" ma naturalna tendencje do skupiana sie na potencjalnych zagrozeniach i jest to mechanizm przezyciowy, ktory wyksztlacilismy w drodze ewolucji. Ja kiedy zachorowalam na hipochondie, bylam osoba bardzo zajeta, wiec duza ilosc zajec chyba nie chroni przed choroba, Teraz mam podyplomowke, bardzo wymagajaca (przynajmniej dla mnie), mam prace intensywna i stresujaca, ale bardzo ja lubie mam dwoje dzieci ze zdiagnozowanymi zaburzeniami rozwoju, wymagaja duzo uwagi i czasu. Mam swoj wlasy projekt charytatywny, pomagam osobom z trudnosciami spolecznymi w sprawach administracyjnych itd, to tez ciezkie zajecie, bo moi podopieczni wymagaja uwagi i czesto dzwonia, jak maja jakies pytania. Oprocz tego jestem w radzie rodzicow w szkole, chodze na zumbe, biegam, jezdze na rowerze, jestem zapisana jako honorowy krwiodawca (niby nic, ale zeby oddac krew, to tez musisz poswiecic ze 2 godz na na dojazd i cala procedure). Pomimo tego mam wrazenie, ze mam sporo czasu np na to forum, chyba dlatego, ze nie uzywam Facebooka ani innych mediow spolecznosciowych, ktore kradna czas jak nic innego Teraz czuje sie super i mam mnostwo enerii, ale boje sie, ze odchoruje ten intensywny okres.
  5. W hipochondrii najgorsze jest to, ze jest to choroba uposledzajaca i niszczaca zycie, ale chory zamiast skupic sie na leczeniu jej, skupia sie na wynajdywaniu u siebie innych chorob, co tylko nakreca pierwotny problem i robi sie bledne kolo. Ja nie wiedzialam, ze mam hipochondrie, maialm bardzo realne objawu fizyczne i przez rok nawet moja lekarka razem ze mna szukala u mnie roznych powaznych chorob. Ale po roku powiedziala, ze z listy badan zostal jej tylko psychiatra i dla mnie byl to punkt zwrotny. przez ten rok zawalilam 3 prace, stracilam wiekszosc przyjaciol i prawie zniszczylam swoj zwiazek. Dlatego uwazam, ze osoby, ktore wiedza, ze maja hipochondrie, sa tego swiadomi, musza skupic sie na leczeniu psychiatrycznym i zalozyc sobie samemu bana na inne badania, doktora goole i wyszukiwanie objawow, bo to jedyne rozsadne wyjscie.
  6. Mysle, ze wiele osob ma podobnie. Sposob wychowywania dzieci w moim pokoleniu w Polsce czesto polegal na wymaganiu nie wiadomo jakiego ogarniecia od dzieci, karach i krzyku. Teraz powoli sie to zmienia, ale zauwaz, ze nadal spora czesc rodzicow uwaza, ze dawanie klapsow jest calkiem w porzadku, niewazne ile badan i dowodow temu zaprzecza. Mozesz sprobowac zajrzec na watek DDA/DDD doroslych dzieci alkohilikow/dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Nawet jesli Twoj ojciec nie naduzywal alkoholu, to w opisu wynika, ze byl dysfunkcyjny. W ogole czesto jest tak, ze jesli rodzic sam ma np, nerwice natrectw i np. obsesje na punkcie porzadku/kontroli, to krzywdzi swoje dzieci, czesto nieswiadomie. Sa terapie dla osob w takiej sytuacji, jak Ty. Pierwszy krok juz zrobilas, tzn. jestes swiadoma problemu. Teraz powinnas poszukac pomocy. Pamietaj, ze te nieprawidlowe wzorce zachowan mozna zmienic, mozna nad nimi pracowac. W ogole kwestia relacji zawodowych, pracy, bycia z innymi ludzmi w sytuacjach zwiazanych z praca, to dziedzina, ktora dynamicznie sie rozwija, moze w Polsce, szczegolnie w mniejszych misatach, mniejszych firmach, jeszcze nie ma na to duzego nacisku, ale w tej dziedzinie "duzo sie dzieje". Warto wiedziec, ze relacje zawodowe to jest inna rzecz, niz relacje prywatne. Relacje prywatne powinny byc glebokie i prawidziwe, i czasem ciezej pracowac nad nimi, niz nad relacjami zawodowymi. Relacje zawodowe sa bardziej powierzchowne i mniej "dotykajace" (przynajmniej w moim rozumieniu). Ja zawsze uwazalams ie za osobe aspoleczna, nie znosilam wszelkich imprez integracyjnych itd. Ale od lat nad tym pracuje, mam tez wyksztalcenie zwiazane z szeroko pojeta komunikacja/psychologia relacji zawodowych i powiem Ci, ze praca nad dobrymi relacjami w firmie przyszla mi duzo latwiej, niz zmiana mojego ciut aspolecznego charakteru. Tez mam troche problem z pozostaniem dluzej w jednej pracy, szybko sie nudze, szybo jestem sfrustrowana jakimis blahymi sprawami. Ale sa wyjscia z tej sytuacji. Mozna nad soba pracowac, a jak to sie okazuje zbyt ciezkie, to mozna sie przekwalifikowac i pracowac w zawodzie, ktory nie wymaga duzych kompetencji spolecznych. Przede wszystkim powinnas wiedziec, ze nie ma nic zlego w Twojej reakcji. Nikt nie powinien na Ciebie krzyczec w pracy, to jest kompletnie nieprofesjonalne i pokazuje bezsilnosc osob, ktore krzycza no i jest po prostu zalosne. Niestety problem kultury pracy jest bardzo duzy, ale to nie znaczy absolutnie, ze to Ty jestes winna i ze wszedzie tak jest. Moze po prostu mialas pecha i trafialas na ludzi, ktorzy maja problem z opanowaniem gniewu. Krzyk w pracy to mobbing a mobbing jest karalny, kropka. Owszem, osoby niepewne siebie budza agresje u osob, ktore same maja kompleksy i moga sie dowartosciowac, krzyczac na kogos, ale na to nie musisz i nie powinnas sie zgadzac. Nad pewnoscia siebie tez mozesz pracowac, terapia tez w tym pomaga, ale nic nie usprawiedliwia agresji slownej w miejscu pracy. Poza tym kazdy kierownik w pracy jest odpowiedzialny za to, by stworzyc takie warunki, w ktorych kazdy pracownik ma mozliwosc rozwijac swoje umiejetnosci i miec ochote dac z siebie wszystko. Najwyrazniej pracowalas w miejscach, w ktorych ludzie nie mieli o tym pojecia i to niestety jest typowe. Ja teraz pracuje przy projekcie szkolen dla kierownikow, ktore maja na celu nauczyc ich kompetencji spolecznych i takiego sposobu kierowania zespolem, ktory sprawia, ze warunki pracy nie sa stresujace i pracownik jest maksymalnie zmotywowany i efektywny, w pozytywny sposob. To zaklada oczywiscie krytyke tez, ale tylko konstruktywna i taka przekazywana z szacunkiem, bo badania pokazuja po prostu, ze inne wyjscia nie dzialaja na dluzsza mete.
  7. Mysle, ze po prostu przechodzisz bardzo ciezki okres. Nie ma sie co dziwic. ROzwod to trudna sprawa i uwierz mi, ze moja przyjaciolka, ktora jest najbardziej otwarta, bezkatowa i pewna siebie osoba, jaka znam, przeszla depresje w trakcie rozwodu, ktorego zreszta sama chciala. Nie bedziesz w stanie zajac sie dziecmi i swoim zyciem, dopoki nie skupisz sie na sobie i nie zajmiesz sie soba. Nie poddawaj sie, idz na leczenie, nie musisz natychmiast wiedziec, czego chcesz od zycia, nie skupiaj sie na tym i na tej presji, skup sie na sobie i na tym, zeby wyjsc z depresji, bo wyglada na to, ze masz teraz wlasnie depresje. Ja mam nerwice od dziecka, ale mialam tez dwa epizody umiarkowanej depresji, jedno nie wyklucza drugiego.
  8. Mozliwe, ze w Twoim wieku patrzy sie jeszcze ciut bardziej na wyglad, ale zwiazki tez sa niekoniecznie jeszcze na powazne. Mozliwe, ze nadal to, "co powiedza kolezanki" jest wazniejsze niz wlasne zdanie, wlasny gust, wlasne szczescie, ale, NA SZCZESCIE, ta glupota mija z wiekiem i doswiadczeniem wiekszosc ludzi zdaje sobie sprawe, ze to nie kolezanki/koledzy beda zyc z ich partnerem/partnerka na codzien, wiec ich opinia nie jest taka wazna. Jestem ponad 10 lat starsza od Ciebie, wiec moze ja patrze juz inaczej, ale Ty i Twoi rowniesnicy tez dojrzejecie przeciez. Ale powiem CI tez, ze czasem podobaja mi sie mezczyzni, ktorych odrzucilabym np na profilu randkowym ogladajc ich zdjecia, bo albo sa kompletnie nie w moim typie, albo uwazam ich wrecz za brzydkich, ale na zywo okazuja sie fascynujacy przez swoja osobowosc. I nie mowie o przeslodzonych rzeczach typu "jaki on jest mily, uczciwy, opiekunczy"; raczej chodzi mi o fascynujaca osobowosc w sensie pasji, odrobiny szalenstwa, pewnosci siebie itd. Czasem nawet niezaradnosc wydaje sie slodka, czasem nie, kwestia gustu. Moze nie spodobasz sie wszystkim, moze nawet nie spodobasz sie wiekszosci, ale zeby stworzyc szczesliwy zwiazek, potrzebujesz przeciez tylko JEDNEJ kobiety, w ktorej zakochasz sie z wzajemnoscia.
  9. @zakazana88 ja mialam wezly powiekszone od dziecinstwa, najwiecej na szyi i troche w pachwinach, zeszly jakos 2 lata temu Co do wycieku z piersi po ucisku, to jesli karmilas, to moze byc i do konca zycia. Jak bylam na kontrolnej mammografii, to mi tez polecialo z piersi i badajacy mnie onkolog powiedzial, ze to wszystko jest calkowicie normalne. @Lord Cappuccino Tez mam troche takie wrazenie, ze na tym watku zamiast wspierac sie w leczeniu nerwicy i zachecac do nienakrecania sie, czesc osob raczej dzieli sie doswiadczeniami, co jeszcze zbadac i do jakiego lekarza jeszcze uderzyc itd a to tylko nakreca chorobe. Chetnie zagladam na to forum, bo chcoc epizod hipochondrii mialam z 15 lat temu i sie go pozbylam, to jednak byl to mega traumatyczny czas w moim zyciu, mysle, ze trauma byla porownywalan do tego, jakbym naprawde miala wtedy zdiagnozowanego raka, panika i poczucie beznadziei bylo wprost obezwladniajace. Dlatego tez staram sie tu troche robic za "glos rozsadku", ale w tym stanie glosu rozsadku sie nie slucha.
  10. Listeria nie jest grozna dla osob z normalna odpornoscia, jesli nie jestes w ciazy, nie masz 90 lat ani AIDS to co najwyzej dostaniesz sraczki ale wedliny to akurat sa rakotworcze. Zdaje sie, ze nawet wszelkie organizacje typu WHO uznaly, ze mieso przerobione, szynki, wedzony boczek itd jedzony w nadmiarze (a patrzac na zalecenia piramidy zywieniowej, ile miesa powinnismy jesc, to wiele osob je przekracza) przyczynia sie do wywolania raka. W ogole jesli ktos jest zainteresowany profilaktyka nowotworow, a nie lubi teorii spiskowych i szarlatanow, to powinien poczytac o badaniach doktora T. Collina Campbella "nowoczesne zasady odzywiania". On badal przez 40 lat wplyw diety na choroby cywilizacyjne, w tym raka, badal spoleczenstwa zachodnie i spoleczenstwa malo rozwiniete, przeprowadzil nie wiadomo ile testow na myszach, przeanalizowal tony dostepnych juz wczesniej badan statytstycznych i daje calkiem spojna i prawdopodobna odpowiedz na to, co wywoluje choroby cywilizacyjne i jak ich unikac.
  11. Ja Ci wierze ja tez tak mam, caly czas cos odczuwam, jakies bole, zmeczenie, zawroty glowy itd. Nie wiem, czy to jakas nadwrazliwosc sensoryczna, czy co to jest, ale zawsze tak mialam. A to zaboli mnie brzuch, a to czuje sie wyczerpana, ostatnio chyba z tydzien klulo mnie w jajniku, teraz od paru dni boli mnie glowa, dzwoni mi w uszach od miesiecy. A to serce mi dziwnie kolacze, ostatnio z kolei chrzesci mi w miejscu styku czaszki i kregoslupa szyjnego jak obracam glowe na boki. Jak mialam epizod hipochondrii, to z kazdego tego objawu wymyslalam sobie nowa chorobe, no i przy nerwicy oczywiscie nowe objawy somatyczne pojawialy sie w ekspresowym tepie, goraczka, mdlosci, refluks, chudniecie, bole w calym ciele itd. Teraz nie mam hipochondrii i ignoruje te objawy, biore jakis apap jesli musze i czekam az przejdzie, bo nie mam czasu isc do lekarza.
  12. Ja mialam mdlosci przez wiele tygodni i uczucie "odjezdzania podlogi" i to bylo zapalenie blednika. Moja mama i siostra tez tak maja czesto.
  13. @maribellcherry powinnas skupic sie na tej chorobie, ktora na pewno masz zdiagnozowana, bo to ona Ci w tym momencie realnie zagraza. Oczywiscie nie da sie zupelnie wykluczyc, ze nie chorujesz na cos innego, ale coz, prawdopodobienstwo jest male. Nerwica to choroba uposledzajaca, ktora obniza drastycznie jakosc zycia, ogranicza codzienne czynnosci, zaburza funkcjonowanie jednostki i rodziny, moze powodowac zaburzenia psychiczne i depresje u partnera/dzieci. Wiec zamiast szukac wymyslonych chorob, skup sie na leczeniu tej realnej, tej, ktora szkodzi Ci i Twoim bliskim. Jesli zaleczysz nerwice a objawy somatyczne beda nadal wyrazne, to wtedy dopiero powinnas zaczac rowazac mozliwosc, ze jestes na cos chora. Boisz sie smierci, to naturalne, a pomysl, czy nie straszniej bedzie "obudzic sie" za 30 lat jako wrak czlowieka, ktory zmarnowal swoje zdrowe lata na zamartwianie sie i karmienie swojej hipochondrii? @Lejdi to super, ze wszystko skonczylo sie pozytywnie. Ludzie fiksuja na punkcie wezlow chlonnych, a one wcale nie musza sie powiekszyc przy nowotworze. Ja juz pisalam w tym poscie, ze moja szefowa miala chloniaka i wezel chlonny powiekszyl sie jej nagle, w jedna noc, dopiero w 3 stadium raka. Moj wujek mial z kolei raka przelyku a wszyskie badania, krew, markery nowotworowe mial idealne nawet kilka miesiecy przed smiercia, po 3cim nawrocie. Myslenie o tym nie ma sensu, bo nie ma mozliwosci, zeby sie w ten sposob uspokoic. Nawet jesli bedziesz chodzic po lekarzach i robic wszystkie mozliwe badania, to majac hipochondrie zawsze bedziesz miec w glowie mysl, ze moze jestes chora POMIMO dobrego wyniku badania. I moze tak byc, ale martwienie sie tym na zapas nic a nic nie da.
  14. @Lejdi nie chodzilam na terapie. Ja przez rok nie bylam swiadoma, ze mam hipochondie, bylam przekonana, ze jestem powaznie chora, mialam fizyczne objawy, m. in goraczke. Lekarka po roku i wielu badaniach powiedziala, ze podejrzewa zaburzenia, na ktore pomoze psychiatra, a nie ona, wypisala mi lagodny srodek uspokajacy i kazala pojsc na terapie. Ale nie byla potrzeba. Jak uslyszalam, ze to tylko nerwica, to wyluzowalam a jednoczesnie stwierdzilam, ze jesli tak ma moje zycie z nerwica wygladac, to w sumie nie ma az takiego znaczenia, czy sie rozchoruje i umre, bo i tak moja wegetacja jest calkowicie bezsensowana i niesatysfakcjonujaca. Juz nawet stwierdzilam, ze wole miec raka, bo przynajmniej lekarze, znajomi i rodzina beda mi wspolczuc, a nie beda patrzec na mnie, jak na zalosna histeryczke, chodzaca blada i roztrzesiona, bo rozbolal ja brzuszek. Nie oszukujmy sie, hipochondria to raczej choroba, z ktorej sie zartuje, nie ma zbyt wielkiego "prestizu" I przeszlo, nie mialo sie czym karmic. A co do guzow na tarczycy, to wydaje mi sie, ze sa dosc powszechne? Mam dwoch znajomych, co sobie usuwali, oni nawet nie uwazali tego za raka, skoro niezlosliwy, nie ma sie chemii, to nie rak mam tez jedna znajoma, ktora w ogole nie chce tego usuwac, choc juz tak jej urosly te guzy, ze sie troche dusi w niektore dni, ale ona "nie lubi lekarzy" i zwleka juz wieeele lat.
  15. Jasne, kazdy ma indywidualny gust, ale jednak dla wiekszosci mezczyzn idealem kobiety jest taka z waska talia i sporymi piersiami. Ale tak samo, jak Ty wolisz cos innego, niz wiekszosc, tak i na pewno sa kobiety, ktore beda uwazac, ze dla nich jestes atrakcyjny.
  16. Jesli juz sklaniasz sie ku mizantropii, to chociaz oprzyj ja na naukowych podstawach. Tak z filogenetycznego punktu widzenia: Mezczyzni maja naturalna tendencje do zwracania uwagi na kobiety z duzymi piersiami i pelnymi biodrami, oraz zdrowymi rumiencami itd, bo to sie kojarzy ze zdrowiem, plodnoscia, bezproblemowym wydaniem na swiat potomka itd, wiec takie kobiety moga bezpiecznie przekazac swoje geny dalej. Natomiast kobiety zwracaja uwage na mezczyzn ze sklonnosciami przywodczymi, albo takich, ktorzy sa zaradni/sa w stanie zapewnic byt/maja wladze. Twarz tutaj nie ma wiekszego znaczenia. W "naturalnych warunkach" zadna kobieta nie chcialaby na ojca swojego dziecka mezczyzny przystojnego, ale ciapowatego. Inteligencja i zaradnosc prawdopodobnie zawsze byla cecha preferowana przez kobiety, a nie wyglad twarzy i sylwetka.
  17. @Lejdi ja mialam okropny, trwajacy rok epizod hipochondrii (nerwice lekowa mam od dziecka i tak jak Ty zawsze lubilam sobie pochodzic po lekarzach,a le to raczej byla taka rozrywka, a nagle zrobil sie z tego mega stres). No ale udalo mi sie calkowicie z tego wyjsc, nie z nerwicy, teraz mam lekko nasilony lek wolnoplynacy, ale hipochondrii nie mam w ogole. To ze znajdowaniem sobie zajecia jest ok, ale nie wystarczy. Mysle, ze glowny prpblem nerwicowcow to jest problem z zaakceptowaniem braku kontroli i nieprzewidywalnosci zycia. Nawet po 1000 badan nie bedziesz miec gwarancji, ze jestes calkiem zdrowa. Nie wiesz, czy nie zachorujesz na raka, nikt tego nie wie. I trzeba zaakceptowac to zycie w niepewnosci i nastawic sie na cieszenie sie chwila, kiedy jestes zdrowa, zamiast juz teraz funkcjonowac, jakbys byla chora, bo tracisz swoj cenny czas. Kwestia martwienia sie problemami nie na zapas, ale wtedy, kiedy sie pojawia. Dla poprawy samopoczucia mozesz dbac o profilaktyke, zeby byc pewnym, ze zrobilas to, co moglas, zeby pozostac w zdrowiu. Dbaj o zdrowa diete, relaks, sen, ruch na codzien, ogranicz stres. I tyle mozesz zrobic. A jesli okaze sie, ze jestes chora, to coz, wtedy bedziesz sie tym martwic. @maribellcherry niestety, ale nerwicowcy maja czesto dlugotrwale podwyzszony poziom kortyzolu, a to z kolei obniza odpornosc, wiec tak naprawde jak masz nerwice, to jestes statystycznie bardziej narazona na choroby, w tym nowotwory, niz osoba, ktora jest psychicznie zrownowazona. Poza tym lekarze doskonale rozpoznaja hipochondrykow i nie biora ich na powaznie. Jak mialam swoj epizod, to szukalam po roznych forach i tam np byl pan, ktory mial silne bole w plecach i przeciagneli go po oddzialach psychiatrycznych, az w koncu pojechal do PL i zrobil sobie rezonans prywatnie i okazalo sie, ze ma raka trzustki. Ale mial zdiagnozowane zaburzenia nerwicowo/depresyjne wczesniej, nachodzil sie do lekarza z bzdurami i jak naprawde potrzebowal pomocy, to jej nie dostal. Takze trzeba byc czujnym, ale w rozsadny i zdrowy sposob, usprawiedliwianie swojej choroby psychicznej i szukanie w niej plusow tylko powoduje, ze ciezej sie wyleczyc.
  18. Zgadzam sie z tym Leczenie psychiatryczne i psychoterapia sa bardzo wazne i nie nalezy z nich rezygnowac. Ale psychiatra i psycholog zwykle nie sa specjalistami od szeroko pojetego PR i social competence. Jesli chodzi Ci o to, jak sie "dobrze sprzedac" pracodawcy, albo wybranej kobiecie, to coaching da Ci pewnie wiecej niz terapia. Przeciez z terapii nie trzeba rezygnowac, ale jesli sa tez inne mozliwosci, to czemu nie? Ja juz pisalam wczesniej, ze np na portalach randkowych rzadza prawa czysto marketingowe, nie chodzi o to, jaki jestes, ale jak potrafisz sie sprzedac.
  19. Heh no to jest wlasnie dosc typowe, ze mezczyzni sa wzrokowcami, jak kobieta ich ocenia za wyglad, to sa rozczarowani, ale sami nie "czuja chemii" do brzydszych Pan
  20. Prawda jest taka, ze to my sami sobie stawiamy te granice, ktorych nie da sie przeskoczyc. Jesli marzysz o pracy, w ktorej decydujacy jest mily wyglad, to owszem, moze byc to problem. Ale zapewniam Cie, ze jest sporo zawodow (np wyzsze stanowiska akademickie, prace z branzy IT itd), gdzie zamieszczanie zdjecia w CV jest wrecz unawane za nietakt i nikogo nie bedzie obchodzic jak wygladasz, jesli tylko masz odpowiednie kwalifikacje. Poza tym zauwaz, ze mezczyzni w ogole maja na tym polu latwiej, bo maja wiele mozliwosci, zeby wydac sie atrakcyjnym dla potencjalnych partnerek/partnerow. Oprocz wygladu u mezczyzny liczy sie inteligencja, ambicja, zaradnosc, opiekunczosc, ciekawe pasje, wysportowane cialo, autorytet, masz wiec sporo mozliwosci. A co ma powiedziec brzydka kobieta? Jesli wykaze sie ambicja i inteligencja, to tym bardziej odstraszy facetow
  21. @PawelEnn ja tak mialam pierwszy raz jako nastolatka, ale wtedy bylo to naprawde silne, skora wyraznie parzyla po jednej stronie ciala, najbardziej na rece, ale twarz i noga tez. Akurat wtedy moj kuzyn mial polpasiec, wiec myslalam, ze to to, ale on dostal wysypki, a ja nie i po paru dniach samo przeszlo. Od tamtej pory mialam tak jeszcze ze 2-3 razy, (raz jak synek mial ospe, wiec znow myslalam, ze mam polpasiec i raz ostatnio, nie wiem skad) ale mniej i tez samo przeszlo. Gdybym sie miala bawic w wymyslanie historyjek, co to moze byc, to wlasnie szlabym w kierunku wirusa ospy, ktory sie aktywuje czasem, ale nie rozwija w pelen polpasiec, bo organizm zdazy go zwalczyc, ale to oczywiscie gdybanie tylko. Jakby to bylo cos powaznego, to pociesze Cie, ze od pierwszych objawow minelo u mnie 20 lat i nadal zyje Ostatnio WHO zatwierdzilo chroniczne bole jako osobna jednostke chorobowa, bo sie okazalo, ze jest masa ludzi, ktorzy latami maja np nerwobole, bole glowy, bole calego ciala, zmeczenie i inne symptomy neurologiczne, pomimo ze wg badan sa calkowicie fizycznie zdrowi. Do tej pory byli klasyfikowani jako pacjenci psychiatryczni, ale ostatnio WHO a zanim czesc krajow stwierdzilo, ze to, ze czlowiek nie ma diagnozy, nie znaczy, ze jest po prostu chory psychicznie i sobie cos uroil, ale moze ma jakies zaburzenia neurologiczne, jakas nadwrazliwosc albo cos, czego jeszcze nie znamy.
  22. Mysle, ze wlasnie przyprawilas o zawal wszystkich uczestnikow tego watku, bo tutaj przeciez kazdy probuje sie uspokoic twierdzeniem, ze to tylko nerwy, a Ty opisujesz historie, ktora jest spelnieniem najgorszych forumowych koszmarow Ja w ramach pracy charytatywnej poamagam roznym ludziom i mam miedzy innymi pania z rakiem pluc. Ona ma ten sam problem, nawet jak miala okres remisji i byla zdrowa, to analizowala kazde zaklucie, kazdy objaw i w rezultacie zamiast cieszyc sie zyciem, to sie zadreczala. Zostala wyslana do psychologa. U niej pojawil sie nawrot choroby, ale jest na leczeniu, moze zyc jeszcze wiele lat i jej terapia wlasnie na tym ma polegac - ze mozna byc szczesliwym, nawet jesli sie jest chorym. Dopoki jestes zdrowa, to sie nie zadreczaj, bo robisz sobie samej krzywde. Nie mialas zadnego wsparcia psychologicznego/psychiatrycznego po diagnoze i w trakcie leczenia?
  23. Heh ja tak patrzac, co piszecie, to mam to wszystko od czasu do czasu. Tzn zdarza mi sie taka "przeczulica skory", ze przez pare dni skora piecze jak poparzona np na jednej rece. Czasem mam tak, ze mi cos pulsuje w ciele. Miewalam kolatania serca. Mam problemy i z rownowaga i z piskami w uszach, ale to pewnie dlatego, ze od dziecka mam przewlekle chore zatoki. Itd itp, ale w ogole na te rzeczy nie zwracam uwagi, samo przechodzi po paru dniach. Tylko na EKG bylam w zeszlym roku, bo dosc intensywnie uprawialam sport no i zapisalam sie jako krwiodawca, a mialam dosc wyrazny dodatkowy skurcz wiele razy na dzien. Ale na ekg nic nie wyszlo.
  24. minou

    Witamina D

    Ja mieszkam w Danii i tutaj jak masz obnizony nastroj to od razu kieruja na badania krwi pod katem poziomu wit D, bo czesto maja z tym problem. Ja mialam obnizony poziom i to sporo, zostalo to wyrownane, ale ja tam nie czulam psychicznie zadnej roznicy. Ja mam calosciowe podejscie, dbam o zdrowa diete, sen, ruch i to razem bardzo pomaga.
×