Skocz do zawartości
Nerwica.com

minou

Użytkownik
  • Postów

    934
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez minou

  1. heh moja historia jest podobna, z pewnymi roznicami. Tez od dziecka mialam silne leki, strach przed kazdym latajacym owadem, panika na widok malej szczolki. W wieku nastoletnim przeczulenie na punkcie zdrowia, ale nie strach przed choroba, a raczej taki rodzaj hipochondrii, z ktorego czerpie sie przyjemnosc, bo wolne od szkoly i masa uwagi od wszystkich poza tym balam sie ciemnosci, ciezko mi bylo byc sama w domu itd. Z alko nigdy nie mialam problemu, ale od czasu do czasu lubilam inne uzywki. Ja tez kilka razy trafialam do psychiatry, tez dostawalam leki, az trafilam na lekarza, ktory spytal mnie co dalej i co zamierzam? Tlumaczyl mi, ze leki to tylko kolo ratunkowe, ale jesli czlowiek chce zyc samodzielnie, musi nauczyc sie plywac. Porownal to kontuzji nogi. Mozesz ograniczyc sie do chodzenia o kuli, ale wtedy bedziesz potrzebowac kuli na cale zycie. A mozesz isc na rehabilitacje i trenowac chora noge by moc znow chodzic. I zrozumialam, ze to jest sedno sprawy. Nerwica i zaburzenia depresyjne to choroba przewlekla, trzeba nauczyc sie ja opanowac i z nia zyc. Zwykle wymaga to dlugiej terapii, stalej pracy nad soba i zmiany trybu zycia. Bardzo dobrze, ze odstawilas alkohol, bo on na pewno Ci nie pomagal. Leki pomagaja bardzo, ale z tego co ja czytalam, to w zasadzie na kazdy lek wytwarza sie predzej czy pozniej odpornosc, poza tym na kazdego dziala inny lek lub ich koktajl, wiec leczenie farmakologiczne polega na ciaglych eksperymentach co pomoze oraz na zmianie lekow, jesli przestaja dzialac. A to oznacza, ze predzej czy pozniej zaczna Ci sie konczyc mozliwosci. Dlatego najwazniejsze jest wypracowanie takiego systemu, w ktorym jaknajdluzsze okresy czasu jestes niezalezna od leczenia farmakologicznego. Wiadomo, jak nerwica nagle sie pogorszy, to czesto trzeba wdrozc leki, ale trzeba walczyc, by okresy bez lekow byly mozliwe. Takze ja bym Ci radzila poszukac innych mozliwosci terapii i pracy nad panowaniem nad swoja choroba. Ja nie mieszkam w Pl i tu specjalisci od razu mi powiedzieli, ze dlugotrwale leczenie farmakologiczne stosuje sie obecnie tylko w przypadkach bardzo ciezkich chorob psychicznych, a w innych przypadkach leki wdraza sie tylko krotkoterminowo, jako wspomaganie wlasciwej terapii. Jednak wiem, ze wiele chorych osob czuje spory opor by zaakceptowac taki stan rzeczy, bo leki daja im poczucie bezpieczenstwa. Radzilabym Ci doweidziec sie, jakie sa niefarmakologiczne metody leczenia nerwicy i spytac psychiatry jakie sa mozliwosci, bys mogla okresami funkcjonowac samodzielnie, bez lekow.
  2. U mnie bole w nadbrzuszu codziennie i jakies dziwne wyproznienia (bez szczegolow, ale np ciemne bardzo, prawie czarne, co od razu alarmowalo mnnie, ze mam krwawienie z przewodu pokarmowego) to byla codziennosc przy moim epizodzie hipochondrii. Po kilku miesiacach coraz gorszych boli zoladka poszlam w koncu na gastroskopie. Gastroskopia wykazala, ze miesien zwieracza przelyku jest rozluzniony, nie domyka sie i kwasna tresc zoladka podchodzi do przelyku podrazniajac go, stad bole. Nie dostalam jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego ten miesien nie funkcjonuje tak jak trzeba i skad to sie wzielo. To pewnie z powodu przewleklego stresu - stwierdzill gastroenterolog. W kazdym razie dostalam cos na zobojetnienie kwasow i potem hydroksyzyne na stres i problem zniknal. Co do kefirku, to owszem, zdrowy, zdrowy, bakterie kwasu mlekowego wplywaja swietnie na prace przewodu pokarmowego, ale przeciez to normalne, ze fermentowane produkty mleczne moga wywolac porzadna biegunke poza tym jesli masz to co ja mialam, czyli cofanie sie kwasnej tresci i stad bole, to akurat produkty mleczne bardzo pogarszaja ta dolegliwosc. Aha, dodam, ze ja bylam zdziwiona, ze jakis kwas mi sie cofa, bo ja w ogole nie mialam zgagi. Tylko bole w nadbrzuszu. Co do bolu brzucha po 2 butlach wina, to pozostawie bez komentarza ale siarczany z wina nie sa najlagodniejsze dla zoladka...
  3. Jasne, ze sytuacje sa bardzo rozne, nasilenie coroby tez rozne u poszczegolnych osob, poza tym sytuacja zyciowa, zawodowa, temat rzeka... Nie chodzi mi o ocenianie i pisanie, ze jak mi sie costam udalo, to innym sie nie udaje, bo za malo sie staraja, to najglupsza rzecz, do jakiej mozna dojsc Ja wiem o czym piszesz mowiac, ze to rzeznia. Sama doszlam tak daleko, ze po prostu zrobilo mi sie obojetne, czy naprawde choruje na cos powaznego czy nie, bo zdalam sobie sprawe, ze i tak zyje jak osoba smiertelnie chora, zdalam sobie sprawe, ze nawet jesli fizycznie jestem zdrowa, to psychicznie jestem tak chora, ze moje zycie nie ma sensu. Ale nerwica to choroba przewlekla, czesto na cale zycie. Jestem w 100% za braniem lekow, jesli czlowiek nie jest w stanie inaczej sobie poradzic. Ale jak juz leki zadzialaja i wyjdzie sie z najgorszego, to naprawde warto podjac wysilek, by zrobic cos dobrego dla samego siebie i powalczyc o to, by nawroty byly mozliwie najrzadsze i najslabsze. Jak przy kazdej chorobie przewleklej, trzeba sie pilnowac caly czas i nie osiadac na laurach, kiedy robi sie lepiej. Mysle, ze naprawde warto popracowac nad zdrowymi nawykami i starac sie wyplenic te niezdrowe szczegolnie, ze samo wprowadzenie podstawowych zasad zdrowego trybu zycia pomaga doslownie kazdemu, zdrowemu, choremu, mlodemu i staremu, za to nie ma na swiecie chyba osoby, ktorej zdrowy tryb zycia by zaszkodzil. Co wiecej, wlasnie przy chorobach przewleklych zdrowe nawyki zyciowe czesto sa najwazniejszym elementem wspierajacym wlasciwa terapie. Tak sobie mysle, ze w ogole znaczenie zdrowego trybu zycia jest niedoceniane w chorobach psychicznych. A przeciez to oczywiste, anima sana in corpore sano, wiadomo od dawna :)
  4. minou

    Czy to jakaś nerwica?

    * nie chce truc Ci d**py ale w Twoim wieku w zasadzie nie powinno sie pic, a juz tym bardziej brac amfy. Uzywki nawet u doroslej, zdrowej osoby, moga wplywac bardzo negatywnie na stan psychiczny. Jesli ktos ma sklonnosc do choroby psychicznej, branie uzywek moze wywolac jej objawy. * hustawki nastrojow sa w Twoim wieku zupelnie naturalna sprawa, tak jak i to, ze lepiej sie czujesz ze znajomymi, niz sam w domu. Przezywasz po prostu to, co wiekszosc nastolatkow :) * sen w dzien zawsze otumania. W Twoim wieku potrzebujesz nawet ok 9 godzin snu na dobe, ale wielu nastolatkow spi za malo, miedzy innymi dlatego, ze zarywaja noce na gry, czy siedzenie na necie brak snu poglebia rozkojarzenie, dziwne samopoczucie itd. * Najprostszym i zarazem dosc czestym powodem zbyt wysokiego tetna i lekkich problemow z cisnieniem jest lekkie przewlekle odwodnienie. Zastanow sie, czy wypijasz ok 1,5 litra wody dziennie. Wody, nie kawy, red bulla i coli to niby banalnie proste, a jednak wielu ludzi latami sie glowi, czemu maja wysokie tetno i sa ospali. * Jesli rodzic mial nerwice, to dziecko jest na nia bardziej narazone. Ale to nie znaczy, ze Ty tez bedziesz miec. Po prostu dbaj o siebie :) i nie nakrecaj sie bez powodu, bo wiele rzeczy mozna sobie wmowic. Wysypiaj sie, pij duzo wody, uprawiaj jakis sport i nie przesadzaj z imprezowaniem, tyle mozesz dla samego siebie zrobic.
  5. Jestes jeszcze po prostu mloda i nie masz doswiadczenia w dobieraniu sobie znajomych, poza tym za bardzo sie przejmujesz. Pelno jest ludzi, ktorzy chca zwracac na siebie uwage, chca byc wysluchani, chca, by inni z nimi rozmawiali i im doradzali, ale nie chca sie odwzajemniac. Takich ludzi nalezy ze swojego otoczenia izolowac bez zalu. Ja niestety po wielu latach "testuje" nowe znajomosci. Zawsze proponuje pomoc jesli ktos jest w potrzebie, ale jesli widze potem, ze ta osoba nie zamierza odwzajemniac sie tym samym, to rozluzniam znajomosc. W ten sposob zakonczylam sporo znajomosci w bardzo wczesnej fazie, za to inne rozwinely sie naprawde fajnie i sa to ludzie, na ktorych moge liczyc. Nie zniechecaj sie. Na 100 poznanych ludzi moze z 2-3 osobami poczujesz "chemie", nie ma w tym nic dziwnego., ale warto probowac :) A po drugie to pamietaj, ze ludzie sa zajeci, maja rozne rzeczy na glowie, nie zawsze przywiazuja bardzo duza wage do tego, co czytaja np na portalach spolecznosciowych. Skoro Ty jestes dosc samotna, to chyba masz wiecej czasu i wiecej uwagi poswiecasz temu, co dla innych jest zwyklym drobiazgiem w zabieganym dniu. Nieodpisanie, czy brak reakcji na wiadomosc bardzo czesto nie oznacza, ze ktos Cie nie lubi, albo nie interesuja go Twoje problemy. Nigdy nie wymagaj od innych, zeby czytali ze szklanej kuli. Jesli chcesz, by ktos konkretnie z Toba porozmawial i Ci pomogl, to sie do niego zwroc bezposrednio, zadzwon, umow sie na kawe itd. Nie wysylaj wiadomosci "w eter" w nadziei, ze ktos odgadnie, w jakim jestes nastroju i czego potrzebujesz, ze "odkorkuje list z butelki" i poswieci Ci swoj czas i uwage. Naprawde wiekszosc ludzi zyje w takim tempie, ze nie maja czasu ani sily zgadywac i analizowac. Ty i wszystkie osoby ciut wycofane i troszke samotne sa w innej sytuacji, bo maja jakby wiecej czasu na takie rozmyslania, poza tym maja mniej stalych kontaktow, wiec do tych kilku przykladaja za duza wage. Pamietaj, ze Twoi znajomi byc moze w tym samym dniu odczytali ze 20 innych wiadomosci i pewnie odpisali tylko na te, w ktorych ktos wyraznie domagal sie odpowiedzi, a na reszte nie mieli czasu, albo umknely im w natloku. Poza tym - nie jestes nudna. Jestes soba, a kazdy jest interesujacy na swoj sposob.
  6. Pociesze Cie, ze ja od zawsze odczuwam pewna derealizacje i poniewaz mam to od dziecka, to nigdy mnie to nie stresowalo, dopiero pare lat temu dowiedzialam sie, ze nie kazdy tak ma. Poczucie, ze istnieje tylko w swojej glowie, ze ludzie mnie np nie widza, ze nie pamietam jak wykonalam pewne automatyczne czynnosci, bo bylam calkowicie zatopiona w swoim swiecie to moja codziennosc odkad pamietam, raz mniej raz bardziej i zapewniam, ze da sie z tym zyc, pod waruniekiem, ze czlowiek sie tego nie boi, ani tym nie martwi. Co wiecej, poniewaz moje starsze dziecko tez tak ma (ale wiadomo, u dzieci do 7 roku zycia pewne odrealnienie jest naturalnym stadium rozwoju), dowiedzialam sie od szeregu specjalistow, ze tak naprawde nie musi to byc stan patologiczny, a raczej pewne problemy z koncentracja (niepodzuielna uwaga) i bujna wyobraznia. Czesto dotyka to osoby kreatywne, z bogata osobowoscia i "artstyczna dusza" Powinienes byc pod opieka lekarza, ale pamietaj, ze takie problemy, jesli raz sie pojawia, to lubia wracac, szczegolnie w sytuacjach stresowych lub w okresach bezczynnosci. A z tego co pisales, to ostatnio byles troche bezrobotny (nadmiar czasu, stres), troche zmieniales prace (stres, nowe bodzce) wiec to wrecz typowe jest, ze Twoje problemy wrocily. Nie wkrecaj sobie schizofrenii.
  7. Nie musisz mi tego tlumaczyc :) na nerwice lekowa choruje od dziecka, ale to wlasnie ponad roczny epizod hipochondrii najwieksze spustoszenie poczynil w moim zyciu, sprawiajac, ze i fizycznie i psychicznie bylam wrakiem czlowieka. Szczerze mowiac obawialam sie, ze nie tylko nikt nie podejmie wyzwania, ale nawet, ze nikt nie odpisze. Przeciez obok pytania sa statystyki, wiec wiem, ile razy bylo czytane. Wiem, ilu uzytkownikow ma watek o hipochondrii, ale tylko Ty miales odwage powiedziec wprost - "nie bede w to wchodzil :)" Choruje juz wiele lat, wiele lat tez interesuje sie tematem i mam wrazenie, ze w wielu przypadkach ludzie tak naprawde nie chca podjac wysilku, zeby sie tego pozbyc. Tzn, chca byc zdrowi, ale nie chca przyjac do wiadomosci, ze czesto wymaga to ogromnej, dlugotrwalej ciezkiej pracy nad soba samym i swoim zyciem, ze czasem trzeba sie zbuntowac, zawziasc, wymagac od siebie rzeczy pozornie niemozliwych, wziac pelna odpowiedzialnosc za siebie i przejac kontrole nad swoim zyciem. Nie bardzo takie podejscie rozumiem, niestety, choc myslalam nad tym wiele lat. Wiem, jak zmieniona jest perspektywa przy chorobie, wiem tez jak ciezko ruszyc 4 litery z fotela i zmusic sie do czegokolwiek, ale szczerze mowiac, dla mnie hipochondria byla tak ogromnym obciazeniem, ze moglam albo podjac kazdy wysilek, zeby przejac kontrole nad swoim umyslem i reakcjami, albo po prostu sie zabic. Bo dla mnie nie bylo to zycie, ale wegetacja, stracilam wiele przez to i ani jednego dnia nie potrafilam w tym okresie byc szczesliwa. Ale moze inni odczuwaja to inaczej? Moze im az tak nie przeszkadza fakt, ze to nie oni, ale jakies nierzeczywoste urojenia steruja ich zyciem, podejmuja za nich decyzje, wplywaja w zasadzie na kazdy aspekt codziennosci? Zarowno ja jak i lekarze pozno zdalismy sobie sprawe, ze to, co mi dolega, to zwykla hipochondria, bo objawy fizyczne mialam tak nasilone, ze na cito wysylano mnie przez rok po roznych specjalistach. Ale jak tylko zrozumialam, co mi dolega, doslownie wybuchl we mnie bunt, ze to "cos", to cholerstwo, decyduje za mnie o moim zyciu i po prostu je, mowiac krotko i dosadnie, rozp*****la. Moja reakcja byla taka, ze z tym sie nie da zyc, wiec bede z tym walczyc, az ktores z nas zdechnie ;P szczerze mowiac pomimo prob nie potrafie zrozumiec co powoduje ludzmi, ktorzy choruja "biernie".
  8. To faktycznie masz ciężki orzech do zgryzienia, nic tak nie psuje dnia i codziennego życia jak zarwane noce - wiem coś o tym. A co mówi terapeuta, psychiatra? Przecież jeśli u pacjenta podstawowe funkcje potrzebne do utrzymania życia, takie jak jedzenie, czy właśnie spanie, są mocno zaburzone, to trzeba to traktować bardzo poważnie. Brak snu sprzyja nasileniu objawów depresyjno-nerwicowych a nawet u zdrowych ludzi może wywołać spore problemy psychiczne. Moja przyjaciółka zarywając noce przez kolkujace dziecko skończyła u psychiatry z halucynacjami i lekka psychoza. Spać trzeba. Mi się wydaje, ze nawet jeśli leki nie pomagały na objawy lekowe ale choć dały spokojnie się wyspać to i tak dawały duża korzyść, bo teraz to jest tak, ze dziecko złe śpi a brak snu pogarsza przecież chorobę. Nie mówiąc już o tym, ze jeśli jesteś samotna mama, jesteś jedyna osoba która wspiera chora nastolatkę i opiekuje się tez młodszym dzieckiem, to Ty po prostu musisz mieć możliwość się wyspać, w najlepszym interesie całej Waszej rodzinki. Pisze to jako osoba, która nie jest fanka przyjmowania leków a już szczególnie przez dzieci, no ale jeśli jak piszesz próbowałaś wszystkiego i nic innego nie działa, to ja bym porozmawiała z doświadczonym psychiatra. Wydaje mi się, tak na logikę, ze jeśli uda się opanować nerwice, fobie i leki społeczne, problemy ze snem tez się skończą. Ale nie bardzo sobie wyobrażam, jak przewlekle niewyspane, narażone każdego wieczoru na ekstremalny stres dziecko ma mieć sile i możliwości by walczyć ze swoją nerwica? I jak Ty, również niewyspana, masz mieć cierpliwość by wspierać córkę? Z tego, co piszesz, Wasz terapeuta tez nie wydaje się być osoba, która daje Wam jakieś konkretne "narzędzia" do walki z choroba, skoro piszesz tu na forum, to chyba znaczy, ze terapeuta nie ma odpowiedzi na Twoje pytania. Ja bym spróbowała się umówić z doświadczonym psychiatra dziecięcym.
  9. 2025 odpowiedzi w wątku o hipochondrii, ale nikt nie ma ochoty spróbować z nią powalczyć?
  10. Wspolczuje, moja corka tez ma problemy z zasypianiem. Od dziecka miala dosc male zapotrzebowanie na sen. Kazdego wieczoru marudzi, ze nie jest zmeczona i ze nie zasnie, kreci sie, wierci, denerwuje i placze. Ale oczywiscie nie jest to tak nasilone jak u Twojego dziecka. Mysle, ze mozesz wyprobowac roznych metod. Czytalam sporo, ze trzeba ujac znaczenia temu, co dziecko stresuje. Nie skupiac sie na tym, ze ma spac i koniec, nie nastawiac siebie ani dziecka na taki cel. Sprobuj pare wieczorow polezec z nia i powiedziec "polezymy, sobie, pogadamy, cos Ci poopowiadam, posluchamy razem jakiegos ciekawego ebooka (sa takie fajne dla dzieci z roznymi ciekawostkami, Twoja jest za duza na to, czego slucha moja corka teraz, np "skad sie biora dziury w serze" ale pewnie sa tez tytuly dla starszych dzieci) i jak zasniesz, to zasniesz, a jak nie, to spedzimy milo czas. Najlepiej wybierz na to jakis weekend, zebys nie miala stresu, ze zarwiesz noc przed praca. Umow sie tylko z corka, ze ten czas spedzacie przyjemnie, nie denerwujecie sie, nie placzecie, nie robicie tragedii z trudnosci w zasypianiu, tylko sobie lezycie spokojnie i razem spedzacie ten czas. Mozecie co jakis czas robic przerwe na probe zasniecia, ale tylko dopoki mloda sie nie zdenerwuje. Np niech zamknie oczy a Ty opowiadaj jej te relaksujace teksty, ze lezy na plazy itd. Jak po chwili nie zacznie sie robic senna, ale za to zdenerwowana, to przerwijcie, wroccie znow do rozmowy, sluchania ksiazki a po np 20 min sprobujcie znow. Zeby jakos "odczarowac" te wieczory. To jest troche tak samo, jak czlowiek np trzyma jakas ciezka szkalna waze w rekach i nagle sobie pomysli, ze zaraz cos go bedzie swedziec i nie bedzie mogl sie podrapac. I na pewno zacznie go swedziec tak samo ze spaniem - jak sie czlowiek stresuje, ze zaraz nie bedzie mogl zasnac, to nie zasnie i koniec.
  11. Aha, zapomnialam o dwoch waznych punktach motywacyjnych: 1. Organizm bardzo obciazony stresem duzo gorzej radzi sobie z chorobami, odpornosc jest tez znacznie obiznona. Dlatego dla wlasnego dobra powinniscie zrobic wszystko by zwalczyc stres, sprobowac sie wyluzowac i zrelaksowac. To podniesie Wasza odpornosc i zmniejszy ryzyko pojawienia sie chorob a w razie istniejacej choroby da wieksze szanse na szybkie wyleczenie. 2. Udowodniono, ze kobiety aktywne fizycznie i uprawiajace sporty w przypadku zdiagnozowania raka piersi maja az 50% wiecej szans na wyleczenie niz osoby bez kondycji fizycznej. Wiec patrz punkt 6 - wstawac cztery litery znad monitora, wskakiwac na rower czy w buty do biegania, wyciagac ciezarki lub po prostu isc na szybki spacer :)
  12. Chcialabym oglosic 30dniowe wyzwanie pozbycia sie hipochondrii i mam nadzieje, ze sporo posrod Was zechce sie przylaczyc i na biezaco opisywac jak Wam idzie i czy sa rezultaty. Zasady wyzwania: 1. Calkowity zakaz googlowania objawow chorob, czytania artykulow z pism i portali medycznych, przegladania ksiazek czy porad medycznych w gazetach. Od dzis nie wpisujemy w google zadnych hasel w stylu "powiekszone wezly chlonne" czy cokolwiek innego majacego zwiazek ze zdrowiem, chorobami, a nawet lekami czy suplementami, bo czesto na zasadzie reakcji lancuchowej trafia sie w koncu na informacje o smiertelnych chorobach. Nie czytamy tez tutejszego watku o hipochodnrii i objawach w tym czasie W necie czytamy wiadomosci, ogladamy komedie (absolutnie nie ostry dyzur, dr house czy cokolwiek innego zwiazanego z medycyna), sprawdzamy facebooka czy co tam kto chce. Ale najlepiej zajmowac sie przede wszystkim lekkimi, wesolymi tresciami. Opisujac w tym temacie swoje postepy nie piszemy analizy swojego stanu w stylu "dzis czulam jakies klocie tu czy tam". Mozna pisac, jak czujemy sie psychiczne i jak nam idzie, ale nic o objawach fizycznych. 2. Calkowity zakaz obmacywania sobie roznych czesci ciala w poszukiwaniu guzkow, zagladania do gardla w celu wykrycia zaczerwienienia, ogladania swoich wyproznien czy analizowania barwy moczu. Rece precz od szyi, obojczykow itd. 3. Swiadome przerywanie mysli o chorobach. Jesli zacznie sie myslec o jakiejs chorobie, to na sile zaczac myslec o czym innym, np zaczac rozwiazywac krzyzowke, czy zrobic cos innego, co wymaga skupienia na innych rzeczach. Od razu przerywac bledne kolo myslenia o chorobie, ktore powoduje stres, strach a w rezultacie kolatanie serca, suchosc w ustach, bol glowy i inne atrakcje. Znalezc sobie zajecie! 4. Nieskupianie sie na swoich objawach. Swiadome ignorowanie tego klucia w boku, czy zadyszki. Nie zastanawiac sie nad tym, w przypadku zlego samopoczucia np chwile odpoczac z ksiazka, ale nie myslec, nie analizowac i nie koncentrowac sie na wsluchiwaniu sie w swoje cialo i objawy. Jesli cos boli to unikac ciaglego np uciskania tego miejsca w celu sprawdzenia, czy boli nadal swiadomie ignorowac objawy. Znalezc sobie zajecie, zeby oderwac mysli od dyskomfortu. 5. Przez miesiac nie umawiac sie na zadne badania, ktore nie sa absolutnie konieczne. Zadna tam profilaktyczna morfologia. Do lekarza tylko w wypadku zdecydowanej, obiektywnej koniecznosci, np ewidentna angina, czy zlamana noga. Jesli w ciagu tego miesiaca pojawi sie jakis powazny objaw chorobowy, to umowic sie do lekarza i do czasu wyznaczonej wizyty absolutnie nie googlowac objawow, nie myslec o nich i nie zastanawiac sie, co to jest, nie diagnozowac sie samemu, a jesli ktos juz po latach googlowania jest chodzaca encyklopedia, to patrz punkt 3 i 4 - swiadome blokowanie mysli o objawach i chorobach. Nie rozwijac w mysli tematu, chocby nie wiem, co. Powiedziec sobie, ze lekarz zobaczy na wizycie i zamknac temat. Nie dac sobie "poplynac" i powtarzac sobie, ze nie martwimy sie na zapas. 6. Rozpoczac aktywnosc fizyczna na miare swoich mozliwosci 3-4 razy w tygodniu. Ruch i cwiczenia maja udowodnione dzialanie antydepresyjne, oraz oczywiscie wplywaja korzystnie na zdrowie. Wg badan osoby uprawiajace jakis sport sa o 40% mniej narazone na depresje. Rozpisac sobie plan aktywnosci na kazdy tydzien i odhaczac to, co zostalo wykonane. Nie powinien to w zadnym wypadku od razu byc polmaraton, trzeba planowac realistyczne cele. Np jednego dnia polgodzinny spacer, a innego lekki trening rozciagajacy (treningi rozciagajace idealnie redukuja stres). Dla osob w lepszej formie dobrze by bylo zrobic sobie raz w tygodniu intensywny trening, taki po ktorym bedziemy spoceni i bedziemy miec zadyszke - wtedy wydzielaja sie endorfiny. Na wszelki wypadek radze unikac jogi, chyba ze w najbardziej podstawowej formie. Wiele badan sugeruje, ze joga moze wyzwalac pewne ukryte mysli i tlumione leki. 7. Przez miesiac spimy po 7-8 godzin w nocy, kladziemy sie w miare mozliwosci o stalej porze i nie robimy drzemek w dzien. Unikamy komputera i telewizji przed snem - swiatlo z monitora rozregulowuje rytm. Najnowsze badania przeprowadzone w Kopenhadze pokazuja, ze u osob z lekkimi zaburzeniami psychicznymi porzadne wysypianie sie poprawia stan praktycznie od razu. 8. Do diety wlaczamy produkty bogate w: - tryptofan - dojrzale banany, mleko, sery, pestki dyni, jajka itd - magnez - banany, migdaly, otreby itd - omega 3 - ryby, migdaly, pestki dyni itd - witaminy z grupy B - groch, fasola, mleko, pelnoziarniste ciemne pieczywo, kefiry itd. - unikac alkoholu i kawy w duzych ilosciach, oraz w miare mozliwosci papierosow czy innych uzywek. - unikamy tez slodyczy i produktow swiecacych od chemii - niektore "E" wywoluja nadpobudliwosc i nerwowosc, a skoki cukru ogolnie zle wplywaja na samopoczucie. Od razu powiem Wam, ze Wasza hipochondria bedzie Was probowala "zmusic" do jednak wygooglowania jakiegostam objawu, lub jednak umowienia sie do lekarza, ale sprobujcie sie powstrzymac. Miesiac Was nie zbawi, a moze akurat Wam bardzo pomoze. Wezcie to na loogike - skoro zle sie czujecie juz od jakiegos czasu, zrobiliscie mase badan, z ktorych nic nie wynika, to sa naprawde znikome szanse, ze miesiac zwloki z kolejnymi bdaniami diagnostycznymi spowoduje drastyczne pogorszenie Waszego stanu. Co wiecej - jesli choroba nie jest urojona, a prawdziwa, to byc moze po miesiacu nie myslenia o tym i nie latania do lekarza z objawami "od Sasa do lasa" moze wyklaruje sie jakis jeden, konkretny objaw, ktory nie zniknie i pomoze postawic diagnoze, jesli faktycznie jakas fizyczna choroba jest. Ale raczej na pewno nic, oprocz nerwicy, tam nie ma :) Uczciwie ostrzegam z wlasnego doswiadczenia, ze jak nie "karmi sie " hipochondrii, to nerwica lubi znalezc sobie inny temat przewodni i moze byc tak, ze przestaniecie bac sie chorob, a np panicznie zaczniecie sie bac czegos innego, np terroryzmu, katastrof lotniczych, ciemnosci czy czegos innego. Takze trzeba tez "pilnowac" swoich mysli i patrzec, czy w zamian nie pojawia sie leki na inny temat. Kto ma ochote probowac, lapka w gore??
  13. Alexandra ja juz pisalam w tym temacie, ale powtorze dwie kwestie: 1 zatoki to "przyjaciel" na lata. Ja sama mam problemy od dziecka, przeszlo mi jako tako dopiero jak wyprowadzilam sie nad morze w wieku 24 lat. A wczesniej od dziecinstwa mialam przewlekle zapalenie zatok. Antybiotyk pomagaly tylko na chwile na ostre zapalenie, albo wcale. Moj ojciec meczy sie z zatokami kilkadzisiat lat. Z moich obserwacji wynika, ze jak ktos ma sklonnosc, to jak juz raz sie rozbabrze, to sie bedzie ciagnac. 2 zatoki strasznie bola. Naprawde bol jest taki, ze mozna zeswirowac, mi nawet kodeina i tramal nie pomagaly. Wymiotowalam z bolu jak np gwaltowniej odrwocilam glowe, albo popatrzylam na jasne swiatlo, czy jak musialam sie pochylic. Mialam mnostwo badan, ale wyklucozno wszystko inne, m in migrene. Zajmij sie leczeniem nerwicy, bo to Toj glowny problem, a zatoki to przy okazji.
  14. A jak to ukryles? Moj tel nie jest zrootowany, ale czasem sobie polatam na fly gps i sie zastanawiam, czy mnie nie zbanuja
  15. My (czyli ja i siedmiolatka) na 23 teraz chyba jest jakiś event bo dostajemy po 6 cukierków za złapanego poksa, ale double xp by sie przydal
  16. Na ktorym lvl jestes w PokemonGO? :)
  17. Moj synek ma wlasnie taka diagnoze PDD-NOS, ale ja na przyklad dlugo nie widzialam nic dziwnego w jego zachowaniu. Dlatego, ze ja zachowywalam sie tak samo jako dziecko. W tamtych czasach jednak nikt nie diagnozowal takich rzeczy. Jak bylam na kursie dla rodzin z dziecmi, ktore maja zaburzenia ze spektrum autyzmu, to dlugo nie moglam zrozumiec, o czym oni mowia. Jak podawali przyklady takich subtelnych zachowan autystycznych, nie tych ewidentnych, ale takich detali, to inni rodzice mowili "no faktycznie, zdrowy czlowiek tak nie robi/mowi/reaguje" a ja nie rozumialam, o co chodzi, przeciez ja od zawsze tak robie/mowie/reaguje a nie postrzegam siebie jako osoby zaburzonej myslalam zawsze, ze to cechy charakteru, a nie zaburzenia, ale coz, dzis czlowiek nie moze byc soba, bo zaraz zaburzony jest a tak na serio powinno sie uscislic klasyfikacje i ustalic, gdzie przebiega granica normy, bo jednak skoro ktos skonczyl z powodzeniem studia, nie ma problemow w pracy, ma przyjaciol i rodzine i funkcjonuje dobrze, to chyba jednak jego osobowosc jest odmiana normy, a nie zaburzeniem.
  18. Taka ciekawostka Osrodek badan nad depresja w Kopenhadze wlasnie opublikowal wyniki swoich badan dotyczacych fluoksetyny w leczeniu depresji. Poczatkowe wnioski byly takie, ze fluoksetyna nie dziala w lekkiej i umiarkowanej depresji, ale daje pewne pozytywne rezultaty w depresji ciezkiej. Jednak ostateczne wyniki pokazuja, ze ten lek jest nieskuteczny. Oczywiscie u niektorych pacjentow wykazal pozytywne dzialanie, u innych negatywne, zas u wielu po prostu obojetne, ale ogolnie wyszlo na zero. W zwiazku z tym instytut wydal zalecenie, by nie przepisywac go pacjentom rozpoczynajacym leczenie. Pacjenci, ktorzy teraz przyjmuja fluoksetyne, powinni porozmawiac ze swoim lekarzem, ale w zadnym razie nie przerywac leczenia na wlasna reke. Oczywiscie jesli komus ten lek pomaga, to powinien brac go dalej. Jednak z zestaiwenia tutaj nastronie widze, ze 60% osob ocenilo lek pozytywnie.
  19. Caly czas biore, dawke podstawowa 25 mg na wieczor, ale szczerze mowiac coraz czesciej zapominam wziac. Sen mam calkowicie wyregulowany, a to dla mnie bardzo wazne, bo ja po prostu bardzo potrzebuje snu, bez niego nie funkcjonuje. Swoja droga badania przeprowadzone w Skandynawii udowodnily, ze u osob z lekka i umiarkowana depresja juz 3 porzadnie przespane noce znaczaco poprawiaja samopoczucie, wiec u niektorych byc moze pojawienie sie depresji jest efektem zaburzen snu. Wiec mozliwe, ze regulujace sen dzialanie valdoxanu jest jego jedynym mechanizmem leczenia depresji mi w kazdym razie to wystarczylo
  20. Troche Stresik chyba przeszlo mi to gardlo. Tzn czasem cos delikatnie mi tam dalej tkwi, ale nie zwracam uwagi, a co za tym idzie, nie zaczynam co chwila przelykac na sile sliny, nie grzebie sobie tam przy migdalkach, nie obmacuje szyi, nie charkam i nie chrumkam i zaraz samo przechodzi. nefretis dzieki za wsparcie. Ja troche tych znamion mam juz usunietych, bo to byla moja stala paranoja juz od lat nastoletnich.
  21. Hej wszystkim, mnie tez pare ladnych dni nie bylo. Z hipochondria mam jako taki spokoj, ale nerwica mi nie odpuszcza. Jakies leki o wypadki itd, oraz nieciekawe objawy stresowe. Dzis np mielismy super niemily dzien, bo rano sie oakzalo, ze wykupilismy bilety lotnicze na zly termin na ferie. To chyba te moje problemy z koncentracja. W kazdym razie loty mielismy na 8-15 luty, a hotel na 15-22 :/ rano maz mnie obudzil bo dostal sms z linii lotniczych, ze witamy na pokladzie... wstalam z takim stresem, ze szok, dzieci sie obudzily, poplakaly od razu bo nie wiedzielismy, czy ferie nam sie nie zawala. Ostatecznie udalo mi sie uzyskac zwrot z ubezpieczenia podroznego i zabukowac loty w odpowiednim terminie, ale niestety jak skonczylam, to mialam mroczki przed oczami, zawroty glowy, derealizacje i inne takie. Jestem pewna, ze to sa objawy ostrego stresu. Wyszlam potem z dziecmi na snieg sie odstresowac, ale gdzie tam... kolo nas bawili sie dwaj chlopcy, na oko 4 lata, sami na dworze! Poszlismy sie przejsc, a wracajac spotkalismy rodzicow tych chlopcow w totalenej histerii, bo znikneli. Zimno, ciemno, wali sniegiem, a dwoje kilkulatkow zaginelo na ogromnym osiedlu. Moja corka znow dostala bolu brzucha ze stresu, bo chlopcy troche rozrabiali i ona im zwrocila uwage i potem sie stresowala, ze to dlatego uciekli, bala sie, ze beda musieli spac na dworze itp. Chodzilam z dziecmi i szukalismy chlopakow. Po jakims czasie juz przestalismy spotykac rodzicow tych dzieci i wszystko sie uspokoilo, wiec zakladamy, ze znalezli dzieciaki bez pomocy policji. Wiec jak wrocilam zadzwonilam do mamy pogadac, moze sie pozalic troche. Nie zdazylam, mama wypalila mi z informacja, ze jej usuniete znamie okazalo sie czerniakiem. Ma zalecenie obserwacji i tyle, ale mnie to jakos nie uspokaja. Wiec zadzownilam do siostry i co? Tez ma raka skory, dowiedziala sie w tym tygodniu, tylko ona ma inny rodzaj, nie czerniak. Tez wyciety i tylko do obserwacji, ale stres niesamowity. Musze niestety przejsc sie do dermatologa i obejrzec wszystkie znamiona, bo sie okazalo, ze mamy jakas sklonnosc, a ja juz wczesniej usuwalam u onkologa. Az sie boje isc pod prysznic, bo zaraz zaczne ogladac pieprzyki i hipochondrio witaj z powrotem teraz ze stresu jestem tak zmeczona, ze oczy same mi sie zamykaja, mam wrazeniem ze usne na stojaco.
  22. minou

    Dlaczego to ciągle wraca?

    Ja mam dosc podobnie, ale ja mam przede wszystkim nerwice. Choroba uaktywnia sie w momentach, kiedy mam ciagle stresy, lub nie dosypiam, lub duzo mi sie w zyciu dzieje. Psychiatra twierdzi, ze niektorzy ludzie nie toleruja dlugotrwalego podwyzszenia poziomu hormonu stresu - kortyzolu. Moim zdaniem jedyne wyjscie, to wlasnie terapia i praca nad soba, by mniej sie przejmowac, uczyc sie relaksowac nawet w trakcie stresujacych wydarzen (np w trakcie sesji na studiach nie chodzic po scianach z nerwow przez kilka tyg). Mi terapueta tez mowil, ze z zycia stresu nie wyeliminujesz, ale sa stresy stale, np jesli codziennie masz w pracy wkurzajaca kolezanke, a sa stresy nagle i krotkotrwale, np jak okradna Ci dom. Trzeba starac sie by ten staly stres byl na mozliwie najnizszym poziomie, by jak nadejdzie ten nagly stres, nie bylo nawarstwienia. No, ale w zyciu roznie bywa, klopty nie czekaja na wlasciwy moment :) Pociesze Cie tylko, ze z wiekiem i dosiwadczeniem czesto czlowiek reaguje na nie mniej emocjonalnie i mniej sie przejmuje.
  23. Mlody od niemowlectwa mial ciagle zapalenia ucha, nie mowil w ogole, nie rozumial co sie do niego mowi, mial napady zlosci, problemy z nawiazywaniem kontaktow z dziecmi itd, dlatgeo byl badany. Jak mial 3 lata, to przeszedl zabieg, usunieto mu migdaly, polipy i wstawiono dreny w blone bebnkowa i tak po miesiacu zaczal moiwc, najpierw jakies 60 slow w miesiac, a teraz juz zdaniami (ma 4 i pol roku). Przestal tez dostawac atakow zlosci, jak tylko mogl sie porozumiec z ludzmi, polepszyly sie tez jego relacje spoleczne. Logopeda mowi, ze to nie autyzm, ale reakcja na ciagle choroby, goraczke, bol i gluchote. Psychiatra mowi, ze jednak lekkie zaburzenia, ale tez nie autyzm. Specyficzne zaburzenia jezykowe to cos jak dysleksja, ale dziala tak, ze dziecko ma problem, by sie nauczyc mowic. Ciezko mu powiazac slowo, dzwiek, z realna rzecza czy sytuacja. Z emocjami i empatia czy kontaktem wzrokowym itd ni ma problemow, rozwoj intelektualny tez jest w normie, tylko ta mowa, a co za tym idzie tez troche realcje spoleczne, nadal szwankuja. Tak do trzeciego roku zycia, do tej operacji, bylo bardzo ciezko. A teraz tak jak u Was, z gorki :) Aha, mnie tez bolaly troche wezly chlonne i mialam wrazenie, ze calosc jet tak jakby leciutko napuchnieta, ale potem bol przeszedl, a laryngolog nie zauwazyl, by byly powiekszone. Bol ucha meczyl mnie za to dluzej, ale tez juz przeszedl.
  24. Ja nie znam przedzialow norm dla elektrolitow, ale np moja tesciowa miala takie objawy, jak Ty plus bole w klatce piersiowej, dusznosci itd, zostala przyjeta do szpitala z podejrzeniem zawalu, ale sie okazalo, ze to za niski poizom elektrolitow. Zaraz potem doszla diagnoza ciezkiej depresji. Samo uzupelnienie elektrolitow nie pomoglo jej na depresje, ale na pewno te dwie sprawy sa jakos polaczone. Ja mialam zdiagnozowane niedobory, ale mi lekarze mowili, ze uzupelnianie trwa tak do miesiaca, zeby poczuc roznice i do 3 miesiecy, zeby osiagnac optymalny poziom, wiec jak wezmiesz raz 5 latbletek magnezu na raz, to chyba autosugestia, a nie jego prawdziwe dzialanie. Ja np mialam drzenie oka i kacika ust i dopier po jakims tygodniu zaczelo troche przechodzic. Poza tym z tego, co ja sie dowiedzialam, wiekszosc niedoborow objawia sie zmeczeniem i sennoscia, a nie bezsennoscia.
  25. Czesc, ja nie do konca sie znam, ale z tego co wiem, to skor pomiar cisnienia kilka razy pod rzad przekracza te 140/90 to chyba juz sie diagnozuje nadcisnienie i regularnie leczy? Jakis wyluzowany ten kardiolog, skoro mowi, ze jest wszystko ok, a Ty co chwila ladujesz na pogotowiu z cisnieniem przekraczajacym wszelkie normy. Czy miales badane elektrolity? Pewnie tak, ale jesli wyniki sa na granicy normy, to moze to tez miec wplyw na samopoczucie psychiczne. Ja tez mam nerwice i doskonale rozumiem Twoj punkt widzenia, to nie jest zycie, jak sie czlowiek boi. Tez sie tak zawzielam, stwierdzilam ze juz wole umrzec na cos, niz zyc w takim bagnie. Postanowilam, ze to ja musze decydowac, nie choroba, dokladnie jak Ty. Ale lekki niepokoj rzadko mnie opuszcza, rzadko jestem tak w pelni wyluzowana. Przyzwyczailam sie i jakos leci :)
×