minou
Użytkownik-
Postów
934 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez minou
-
Ale ja? Pisałam coś w temacie „samotność”?
-
Jak można pracować nie będąc szczęśliwym i wstać o 6:00 rano?
minou odpowiedział(a) na poszkodowany temat w Depresja i CHAD
Ale co za problem? Możesz od razu zejść na obiad Zwykle udaje nam się wygrzebać przed końcem śniadania, najgorsze jest jak masz lot np o 7:00 i musisz wstać o 3. Albo np powrót jak lot jest o 11:00 ale transfer z hotelu jakimś mega powolnym busem zajmuje 4 godz wiec musisz i tak wstać o 4 czy 5… -
Jak można pracować nie będąc szczęśliwym i wstać o 6:00 rano?
minou odpowiedział(a) na poszkodowany temat w Depresja i CHAD
Suplementacja wit D i w większości przypadków omega3 powinna być w zasadzie standardem, bo naprawdę niewiele osób ma prawidłowy poziom wit D i odpowiedni stosunek omega3 do omega 6 i 9. U części osób na poprawę samopoczucia sprawdzi się też suplementacja magnezu i wit z grupy B. Najlepiej po prostu zrobić badania. Co do tematu pracy, radości z pracy, psychologicznego BHP, wypalenia itd. to ja pracuję w HR i ten temat jest częścią mojej pracy - a i tak jak zwykle szewc bez butów chodzi i też wylądowałam na L4 z powodu pracy. Jeśli praca Ci się nie podoba to można próbować jakoś to poprawić ale ostrożnie. Wybadać grunt z szefem na temat ewentualnych problemów ale nie cisnąć jeśli wyczuje się opór bo wtedy zwykle i tak nic się nie wskóra. W takim wypadku stosuje się zasadę ograniczania szkód - czyli jak najmniejsze zaangażowanie emocjonalne w pracę, wykonywanie minimum obowiązków nie więcej, opracowanie planu wyjścia, spokojne szukanie innej pracy. Chyba że sytuacja jest zdecydowanym mobbingiem itd, wtedy najpierw szybko dokumentować co się da a potem uciekać na L4. Motywacja do wstania hmmmm. Wiesz ja kocham swoją pracę. Tzn swoje obowiązki bo już ludzie w pracy potrafią wszystko zepsuć i dalej bardzo ciężko mi się wstaje o 6. Czy o 7. Czy nawet o 8. Nawet jak mam jechać na wymarzone wakacje to kursy budzik dzwoni np o 5 mam po prostu ochotę zrezygnować tylko po to żeby pospać te 3-4 godzinki dłużej…. -
Nerwica lękowa na automatyczne odruchy ciała.
minou odpowiedział(a) na Patryk17 temat w Nerwica lękowa
Ja od dziecka miałam lęki. W pewnym momencie znalazłam sposób na poradzenie sobie z jednym lękiem. Chwilę był spokój, pojawił się inny lęk. Znów udało się go opanować, ale zastąpił go kolejny. No i zrozumiałam że lęk jako taki po prostu przybiera jakiś kształt, często zupełnie nielogiczny. Jak sobie poradzisz z tym nielogicznym problemem, Twój lęk przybierze po prostu inną formę. Dlatego nie ma co się skupiać na tym CZEGO się boisz. Zamiast tego musisz się dowiedzieć DLACZEGO się boisz. Lęk to tylko objaw, przyczyna zwykle leży gdzie indziej. U mnie po latach okazało się że lęki były spowodowane przez ADHD. Lata bezskutecznego leczenia, a po lekach na ADHD wszystkie lęki zniknęły dosłownie po kilku dniach. Lęki występują też przy przewlekłym stresie, depresji, DDA, zaburzeniach osobowości, PTSD, autyzmie, przewlekłym stresie czy wypaleniu zawodowym, ciężkich chorobach fizycznych u siebie lub w bliskiej rodzinie, zaburzeniach hormonalnych, niedoborach witamin i minerałów itd. Znajdź przyczynę, a znajdziesz lekarstwo -
O matko! Skrzywiłam Cię moimi biologicznymi teoriami o braku romantycznej miłości?? Odniosę się tylko do ostatniego zdania: trzeba zaakceptować brak kontroli. Z chęci kontroli rodzi się presja i nerwica. Zaakceptowanie niepewności to w zasadzie warunek jako takiego szczęścia w życiu.
-
Eh to tak jak z torebkami i butami. Wiadomo, że nie założysz 8 na raz, ale fajnie mieć na różne okazje, humor. U mnie jak pisałam część po prostu dostajemy. Ale mam koleżankę która jest prawdziwą pasjonatką i tak, jak byłam u niej to była sesja wąchania jej perfum a nawet psikania się nawzajem i wąchania jak pachną na mnie a jak na niej, bo na każdym pachną inaczej…
-
Łoooo żesz @kacperrr28 powinien apteczkę przenieść do sejfu a Ty kosmetyczkę Jakby się ktoś Wam włamał chłopaki to w jednej reklamówce wyniósłby niezłą sumkę
-
Te Cacharel? Kupiłam je kiedyś siostrze, była zadowolona Jest cudowny z DKNY to chyba dla mnie jedyny który kupię ponownie jak się skończy. Ale jest też bardzo subtelny i lekki, taki naprawdę na lato.
-
Ale super macie kolekcje Ja od razu mówię, że u nas w domu pojęcie własności bywa dość „płynne” (nastolatka z ADHD i autyzmem), więc część rzeczy na zdjęciach jest bardziej „jej” (albo wydawało mi się że jest moje - dopóki nie przestało) a części w ogóle nie znalazłam bo pewnie jest w czuleści jej pokoju (trochę boimy się tam wchodzić). Ilość wynika po części z faktu, że młodej ciocia jest kierowniczką Douglasa i daje jej różne testery pełnowymiarowe, nie każdy jej się podoba i tak oto znów własność jest „płynna”. Te 3 na pierwszym zdjęciu używam najczęściej
-
Żeby zmierzyć ciśnienie prawidłowo musisz być zrelaksowany jak się boisz wyniku to Ci wyjdzie wysokie - wiadomo. Po prostu nie mierz przez tydzień. To Ty decydujesz, schowaj ciśnieniomierz i powiedz sobie że nie i koniec. Uleganie swojej nerwicy tylko ją nakręca.
-
Kiedyś miałam nawracające sny. Nie zawsze koszmary. Np przez pewien czas co noc śniła mi się moja paczka przyjaciół. To było przyjemne potem przy depresji, nerwicy i trudnym okresie ze zmianą studiów, oddalaniem się jednego z najlepszych przyjaciół (który po kilku latach dostał diagnozę CHAD i cech narcystycznych, teraz wiem, że mnie do siebie bardzo przywiązał, a potem odsunął, bo znalazł innych przyjaciół) codziennie śniło mi się że się huśtam na huśtawce. Nie było to nieprzyjemne, ale co noc ten sam sen, w różnych sceneriach. Wg sennika huśtawki to zmiany, niepewność itd więc pasowało. Potem w kolejnym trudnym okresie ciągle śniło mi się, że jadę windą a ona spada. Albo nie spada, ale też się nie zatrzymuje i wypada przez dach a ja się boję, że się przetoczy po dachu i spadnie. Codziennie. To już był koszmar, bo oczywiście nie byłam w stanie jeździć windą, a mieszkałam na 11. piętrze Nigdy te sny, czy nawet koszmary nie wpływały ogólnie na mój sen, tzn nigdy nie cierpiałam na bezsenność. Ogólnie dużo snów i pamiętanie wielu snów oznacza po prostu, że dużo czasu spędzasz w fazie REM. To nie jest złe, ale za dużo fazy REM występuje albo kiedy śpisz za płytko, za mało czasu spędzasz w śnie głębokim (może tak być że stresu, mózg ciągle chce trochę „czuwać” i ogranicza sen głęboki), albo jeśli śpisz więcej niż potrzebujesz. Np jeśli w ciągu dnia nie zmęczysz ciała wystarczająco, organizm nie potrzebuje aż takiej regeneracji, a jednocześnie dużo czasu np leżysz i czytasz, czy oglądasz TV, czy się martwisz i potem mózg we śnie przepracowuje te informacje. U mnie te „serie” snów, czasem po kilka na noc, były spowodowane za dużą ilością snu, oraz często za małą ilością ruchu. Zawsze lubiłam spać, a sen był też sposobem na nudę (nie mam co robić, zdrzemnę się), oraz sposobem na stres (jestem zmartwiona, „prześpię się” z tymi problemami). W końcu spałam po 11-12 godzin i oczywiście mózg wchodził w głęboką fazę snu tylko na początku nocy, a potem, oraz podczas drzemek, był tylko sen płytki i faza REM. Dlatego miałam tyle snów. Teraz rzadko mam taki luksus żeby móc aż tyle spać, zresztą to nawet nie jest zdrowe. Zauważyłam też, że jeśli cały dzień pracuję umysłowo, a po pracy zajmuję się też różnymi problemami czy sprawami, śpię płycej i mam bardziej „niespokojne” sny. Rozwiązaniem jest ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Jeśli zmuszę się np do spaceru szybkim tempem lub przelecenia domu odkurzaczem tak, że pot się ze mnie leje, śpię głębiej, spokojniej, a sny pojawiają się dopiero nad ranem - czyli wtedy kiedy naturalnie mózg już nie wchodzi w fazę głębokiego snu. Tak jak piszą @brum.brum i @marra - zdrowy ruch i zadbanie o mikrobiom poprawiają sen.
-
Aha, dodam jeszcze że absolutnie się nie zgadzam, u mnie zmieniło to wszystko. 35 lat życia z nawracającą nerwicą, przeszłam przez różne „trendy” psychologiczno-psychiatryczne, najpierw było „benzodiazepiny są skuteczne”, więc brałam benzo. Potem „o nie, benzodiazepiny uzależniają, na nerwicę tylko leki przeciwdepresyjne. I jak nerwica wróci, to proszę wrócić po receptę”, potem „recepta? O nie, od farmakoterapii to się odchodzi. Terapia, tylko terapia”, potem „terapia nie działa hmmm. Na pewno działa, musi działać, trzeba się bardziej przyłożyć”. Potem już przez wiele lat nie miałam ochoty na żaden kontakt z pracownikami ochrony zdrowia psychicznego, czy to psychiatrami czy psychologami. No i potem wreszcie było „oczywiście, że ma Pani nerwicę, przy ADHD to normalne. Teraz musimy się skupić na różnych narzędziach i wiedzy, żeby mogła Pani dostosować codziennie życie do potrzeb osób z ADHD i autyzmem i to złagodzi lęki”. No i tak było. Moj mózg nie filtruje, nie odpoczywa. Nawet w czasie wolnym zamiast odmóżdżyć się przy serialu, ja dla zabawy robię kurs excela dla zaawansowanych, zagłębiam się w statystyki rynku pracy albo czytam ustawy. Po lekach na ADHD najpierw spanikowałam, bo straciłam „supermoce”! W pracy mój system to było skakanie od zadania do zadania, tak po 15-30 min, żeby się jednym nie znudzić, i w ten sposób kończyłam każde, tylko że na raty. Po pracy nadal siedziałam nad analizami. A po lekach? Pierwsze tygodnie, miesiące, w pracy skupiałam się bez problemu na jednym zadaniu, ale miałam wrażenie, że jestem powolna a w domu? Sofa, serial, luzik, relaks. Poczułam się jakby mi IQ spadło… chciałam zrezygnować z leków. Ale lekarz powiedział, że nie ma mowy, że jeśli nadal będę tak funkcjonować jak wcześniej to się zajadę, zajadę układ nerwowy, rozchoruję się. Mam odpoczywać i się z tego cieszyć. Potem się okazało, że musi być równowaga, nadmiar pracy był zły, ale nadmiar relaksu jeszcze gorszy. Zmieniłam pracę na taką lajtową, niby marzenie. Pensja fajna, a tempo… po kilku miesiącach miałam wrażenie, że po 4 godziny dziennie siedzę na Zalando, a nikogo to nie obchodziło. Po roku wylądowałam na L4 z zaburzeniami stresowymi i depresją. Z nudów, serio. Udawanie że coś robię przez pół dnia tak mnie obciążało i śmiertelnie nudziło, że zaczęłam mieć rano bóle brzucha przed pracą. Ta depresja to też zadawniona była, lekarz już wcześniej podejrzewał, bo trochę przykrych rzeczy mnie spotkało w ostatnich latach, więc stwierdziłam że teraz czas się podleczyć porządnie. Pół roku L4 to było faktycznie dochodzenie do siebie, potem zastój, a po 9 mies już było pogorszenie, znowu z nudów. Teraz mam nową pracę, z wysokim tempem i takie mi pasuje. Tylko mocno pracuję nad „odcięciem”, mam rytuały dostosowane do ADHD i autyzmu które robię po wyjściu z pracy (kiedy jestem w biurze), lub po zamknięciu komputera (sporo pracuję zdalnie). Znając moje diagnozy wiem, że przełączenie się z trybu praca (a uwielbiam swoją pracę) na tryb czas wolny to trudna sprawa. Ale też wiem, jakie to ważne, choćby dlatego żeby nie napędzać stresu i nie dostać znów nerwicy. Dzięki znajomości diagnoz wiem też, co ma szansę u mnie zadziałać, jak odpoczywać w sposób najbardziej służący mojemu mózgowi, a nawet co jeść! Dlatego uważam, że to naprawdę skandal, jeśli lekarze Ci mówią, że to nie ma znaczenia. Tzn rozumiem, że opanowanie mocnego epizodu nerwicy jest ważne, ale ile to trwa z lekami? Zwykle po 3-4 tyg na lekach wprowadza się już psychoterapię, więc i badania w kierunku ADHD czy autyzmu można po miesiącu farmakoterapii choćby rozważyć. Jeśli chcesz i masz środki, polecę Ci świetnego lekarza, specjalistę od ADHD dorosłych. Za pakiet diagnostyczny zapłaciłam 1200 zł (teraz pewnie kilka stówek więcej to kosztuje), ale ten lekarz był wart każdej złotówki.
-
Serio? Straszne, jak poziom wiedzy się różni praktycznie w zależności od lekarza. U mnie lęki były zdecydowanie najgorszym objawem, już wolę mieć depresję. Trochę się w pewnym momencie pogodziłam z faktem, że będę mieć te wyczerpujące lęki do końca życia. Także fakt, że leki na ADHD je całkowicie usunęły był po prostu niesamowicie miłą niespodzianką. Leki na ADHD mogą niestety u niektórych nasilić stany lękowe. U innych działają neutralnie na lęki, ale sam fakt poprawy funkcjonowania zmniejsza poziom stresu i przestymulowania, więc pośrednio leczenie ADHD pomaga też na lęki (jeśli tylko nie ma się tego skutku ubocznego, że lek nasila lęki). No i jest ta mniejsza grupa, do której ja należę, osoby którym leki na ADHD wyleczyły nerwicę. Myślę, że na to jest jakieś czysto fizjologiczne wytłumaczenie, prawdopodobnie m.in za niski poziom dopaminy powodował stany lękowe.
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Spoko ja z Internetu się dowiedziałam że mam chłoniaka, wrzody, fibromialgię, zapalenie stawów, raka krtani, arytmię, niedoczynność tarczycy też, problemy hormonalne, endometriozę, jelito nadważliwe (w optymistycznej wersji, w tej gorszej to rak jelita), zapalenie wątroby, niewydolność układu odpornościowego i guza mózgu. Na szczęście okazało się tylko że przez niezdiagnozowane ADHD dopadła mnie ciężka nerwica pod postacią fobii, hipochondrii i lęku wolopłynącego. -
Nie ma za co i przepraszamy za cały ten off-topic To trochę pokazuje ile zaburzeń może prowadzić do nerwicy lękowej, a niestety narcystyczna matka jest bardzo wysoko na liście czynników ryzyka. Ponieważ matka jest naszym pierwszym bezpiecznym i stałym wzorcem przywiązania, a z narcyzem nic nie jest ani bezpieczne ani stałe, ciężko w ogóle wyjść bez szwanku z takiego dzieciństwa. Życzę Ci zdrówka i dużo zdrowego egoizmu
-
Nie mam jeszcze pełnej diagnozy, ale nie ma leków na autyzm. Dzięki diagnozie ADHD dostałam lek, który wycisza impulsy w układzie nerwowym i pomaga mi na nerwobóle. Ale w zasadzie nie wiadomo czy ten rodzaj nadwrażliwości jest spowodowany przez ADHD czy autyzm. Teraz akurat mam świetne prywatne ubezpieczenie z pracy i diagnozę autyzmu zrobię sobie w prywatnej klinice na koszt ubezpieczyciela. Moje wcześniejsze ubezpieczenie pokrywało pomoc psychiatryczną, ale nie diagnozy ADHD i autyzmu, ale mój nowy pracodawca zainwestował w pełen pakiet więc czemu nie? Zresztą chcę mieć to wszystko oficjalnie udokumentowane w razie gdybym już nie wyrabiała na rynku pracy i musiała iść na rentę czy coś. Dla mnie jest sens. Jak już pisałam, w razie gdybym musiała iść na rentę. Ale też tu gdzie mieszkam mogę się ubiegać o dostosowanie warunków pracy. Albo nawet i pierwszeństwo w rekrutacji w państwowych zakładach pracy ze względu na niepełnosprawność. Sa też różne oferty fizjoterapii czy innej terapii, ale tylko z oficjalną diagnozą. Zdaje się że w PL pracodawca również dostaje jakieś dofinansowanie jeśli zatrudni kogoś z orzeczeniem o niepełnosprawności więc nie rozumiem dlaczego nie widzisz sensu.
-
No nie do końca. Przede wszystkim norma zachowań jest bardzo szeroka - ludzie są po prostu różni. Żeby dostać diagnozę, muszą być spełnione różne warunki, m.in. właśnie to, że nie panujesz nad swoimi objawami i nie możesz się „po prostu ogarnąć”. A poza tym musi Ci to obniżać jakość życia. Ja np nie panuję nad swoimi problemami z koncentracją, np idę do kuchni po coś, ktoś mnie prosi żebym mu przy okazji przyniosła z kuchni szklankę wody i w ciągu tych 30 sekund po drodze ja się zamyślę i nie wiem, po co ja do tej kuchni poszłam. Więc wracam, oczywiście bez tej rzeczy po którą poszłam i bez tej szklanki wody, a osoba, która mnie o nią prosiła nie może zrozumieć jak można w ciągu 30 sekund zapomnieć? Ja potrafię też nawet nie pamiętać że ktoś mnie o coś prosił jeśli akurat byłam zamyślona. Poza tym jeśli od urodzenia myślisz w pewien sposób to możesz nawet nie wiedzieć, że „normalny” sposób myślenia jest inny. Oczywiście widzisz, że masz jakiś problem z porozumieniem z ludźmi, albo że niektórzy się na Ciebie denerwują ale niekoniecznie wiesz dlaczego. Ja dopiero na kursie dla rodziców dzieci autystycznych dowiedziałam się, że mój sposób myślenia jest autystyczny. Psychiatra tłumaczył na przykładach, np ktoś coś mówi, „normalni” ludzie rozumieją to w ten sposób, odpowiadają w taki sposób, natomiast autyści rozumieją to inaczej i odpowiadają inaczej. I myślałam serio, że Pan psychiatra się pomylił w sensie, że to co przedstawia jako autystyczne, jest tak naprawdę „normalne” a on przez przypadek zamienił przykłady no ale nie, dowiedziałam się że mój logiczny i często dosłowny, oraz obiektywnie rzecz biorąc poprawny sposób rozumienia świata nie jest wcale oczywisty dla „normalnych” ludzi. W ten sposób dopiero zaczęłam rozumieć dlaczego zawsze czułam, że jestem „inna”, i też nauczyłam się nie irytować na „normalnych” ludzi. W końcu to mój sposób myślenia jest bardziej logiczny, ale jednocześnie jest dużo mniej powszechny w społeczeństwie. Teraz mogę dopasować mój sposób komunikacji tak, żeby inni lepiej mnie rozumieli, mogę też lepiej zrozumieć innych. Chodzi o to, że zaburzenia lękowe rzadko są diagnozą izolowaną. Czasem można dostać lęków z powodów, że tak powiem, czysto zewnętrznych - duży stres, presja. Ale zaburzenia lękowe pojawiają się u ok. 60 do nawet 80% osób z ADHD, autyzmem, często towarzyszą depresji, DDA, DDD, zaburzeniom osobowości, chorobom fizycznym czy nawet niedoborom np wit. B12. Dlatego jeśli ktoś ma objawy nerwicy, powinno się sprawdzić czy są też inne zaburzenia. Ja też mam, a raczej miałam całe życie, diagnozę zaburzeń lękowych. Najpierw fobii, potem hipochondrii, potem lęku wolnopłynącego. Byłam na to leczona bez rezultatu. Mam to ogromne szczęście, że u mnie leki na ADHD zupełnie usunęły lęki. Nie u każdego tak się dzieje, ale u mnie leczenie przyczyny nerwicy (czyli ADHD) usunęło skutecznie samą nerwicę.
-
Wyszło ciężkie. Objawy typowe: problemy z koncentracją tak duże, że w zasadzie nie pamiętam połowy życia (zamyślam się tak, że robię się głucha i ślepa, nie wiem co się dzieje dookoła mnie). Notoryczne gubienie rzeczy, nawet jeśli obiecałam sobie (i np mamie) że będę pilnować jak oka w głowie. W dzieciństwie i młodości małe zapotrzebowanie na sen, a raczej po prostu problem z wieczornym zaśnięciem a potem byłam wykończona resztę dnia. Nadpobudliwość motoryki małej, ciągłe klikanie długopisem, nakręcanie włosów na palec czy skubanie skórek. Duża impulsywność w dzieciństwie i młodości, przede wszystkim komentowanie zanim pomyślę. Często słowotok. Poza tym objawy „z pogranicza” które występują i przy ADH i przy autyźmie czyli wszystkie fizyczne atrakcje związane z nieprawidłowym przesyłaniem impulsów w układzie nerwowym (lub ich odczytywaniem). Leki na ADHD działają na mnie bardzo uspokajająco, a to stymulanty. Mogę spokojnie sobie uciąć drzemkę po 50 mg Medikinetu lub Elvanse Po pierwsze możliwość leczenia farmakologicznego zarówno ADHD jak i nerwobóli. Poza tym poczucie, że nie jestem nienormalna tylko mam typowe objawy. A po trzecie - klucz do zrozumienia co mi służy a co nie, i dlaczego. To mi pozwala lepiej planować dzień, tydzień, pracę, odpoczynek itd.
-
Mam. Lekarz jest pewien i ja też jestem. Kiedyś mówiono, że te diagnozy się wykluczają a teraz wręcz przeciwnie, nawet jest nowe oficjalne określenie - AuDHD, czyli połączenie ADHD i autyzmu. Mój syn ma autyzm dziecięcy i ADHD a córka ADHD i cechy autystyczne. Taką diagnozę dostaje się jeśli klinicznie jest się ciut poniżej pełnej diagnozy autyzmu, ale zaburzenia autystyczne są bardzo wyraźne w min 2 obszarach - u niej w społecznym i ogromnej potrzebie struktury, przewidywalności. Za to nie ma problemów z komunikacją - mówi płynnie w kilku językach. Syn nie mówił w ogóle do 4. roku życia i do teraz mówi troszkę niewyraźnie i ma mniejszy zasób słów niż równolatki. Nie za bardzo łapie ironię itd. Ja i córka w ogóle nie mamy takich problemów dlatego diagnoza autyzmu dziecięcego jest wykluczona. Przeszłam przez badania ADHD i autyzmu z dziećmi, z jednym nawet dwukrotnie bo pierwsze badania w wieku 3 lat a ostatnio powtórzone. I dzięki tym badaniom wiem, że mam autyzm bo cóż, moje wyniki w dużej mierze pokryłyby się z tymi moich dzieci, jeśli chodzi o wzorce myślenia itd. Także jestem pewna, że mam cechy autystyczne i one tak naprawdę maskują część ADHD (np ADHD to impulsywność a autyzm daje mi dużą potrzebę struktury i porządku. Pomaga mi opanować ten chaos od ADHD). Tylko nie mam dokładnie zbadane jakie obszary są najmocniej dotknięte i w jakim zakresie, a to chciałabym wiedzieć bo to pomaga dostosować życie i zrozumieć siebie. No ale mój mózg na pewno nie pracuje normalnie. Z objawów które nie podpadają pod ADHD jest np pamięć prawie fotograficzna (ale tylko w określonych sytuacjach), niezrozumienie abstrakcyjnych pojęć (myślałam że umrę na wykładach z filozofii) i mam tzw. silną koherencję centralną czyli widzę związki pomiędzy pozornie niepołączonymi zdarzeniami i potrafię je zanalizować na różnych poziomach - tzn od zdarzenia do przyczyn, teorii naukowych, strategii itd. Dlatego pracuję przy zarządzaniu procesami. Z kilku maili potrafię zidentyfikować przyczynę problemu, rozrysować proces, odnaleźć błąd w tym procesie i naprawić. Za to nie za bardzo potrafię wdrożyć, bo do tego są potrzebne zdolności międzyludzkie. Więc ja tylko doradzam kierownikom itd co jest nie tak, a oni zajmują się delikatnym przestawianiu ludzi na nowy system pracy. Oni wiedzą jak to zrobić, jak zarządzać ludźmi, a ja wiem jak rozmawiać z programami, excelami i jak projektować procesy w pracy wiedzą że mam autyzm i wszyscy się dziwią, że mam też ADHD bo autyzm po mnie widać a ADHD nie (po części dzięki lekom, ale przede wszystkim przez mechanizmy kompensacyjne które wytrenowałam od dzieciństwa, no i przez autyzm który częściowo sam kompensuje ADHD).
-
Ataki paniki i zaburzenia lękowe to tylko objaw, trzeba szukać przyczyny. Najłatwiej jeśli przyczyna tkwi w stresującej sytuacji życiowej, bez innych zaburzeń. Wtedy naprawdę wystarczy terapia, czasem jakieś łagodne leki uspokajające przez pierwsze dni i tyle. Jeśli wcześniej nie miałaś takich problemów i nie jesteś w grupie ryzyka (np DDA, DDD, choroby i zaburzenia psychiczne w rodzinie), to postaraj się po prostu jak najszybciej zareagować żeby opanować problem zanim się utrwali. Niestety nerwica ma tą brzydką tendencję do utrwalania się.
-
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
minou odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Nie, brałam przez jakiś czas sertralinę na zadawnioną depresję, ale zeszłam z tego jak najszybciej. Na początku pomogła, szczególnie uspokoiła ten okropny natłok myśli wywołany przez duży stres i ADHD, z depresją w tle więc myśli były dość katastroficzne. Lamortygina to nawet nie wiem co to jest. Biorę gabapentynę jako dodatek, żeby wyciszyć układ nerwowy, a przede wszystkim na te różne dziwne nerwobóle, które mam przez mój nietypowy układ nerwowy. -
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
minou odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
A dla mnie właśnie jedyny skuteczny lęk na nerwicę. Mam zdiagnozowane AuDHD i bardzo długą historię zaburzeń lękowych więc lekarz kazał zwracać uwagę czy metylo nie nasili lęków a tu wręcz przeciwnie. Nerwica minęła jak ręką odjął w pierwszych dniach leczenia i nie wróciła już prawie 4 lata. Wprawdzie jakiś czas temu przeszłam na elvanse i on jest pod wieloma względami lepszy, ale ma ciut mniejsze działanie przeciwlękowe, więc po zmianie czasem pojawia się bardzo delikatny przebłysk lęku wieczornego, ale nic co by zaburzało funkcjonowanie. Myślę, że na samo ADHD to bym nie brała. Metylo mnie trochę spowalnia, no i przeszkadza w swobodnym błądzeniu myślami. Ale ten efekt przeciwlękowy jest bezcenny. -
@Verinia u mnie nerwica była pierwszym objawem AuDHD. Ta nerwica była ze mną od dzieciństwa. Potem miałam dwa epizody umiarkowanej depresji, zanim w końcu zdiagnozowano ADHD a moje cechy autystyczne nadal nie są do końca zdefiniowane, bo muszę się w końcu zabrać za porządne badania w tym kierunku. Po prostu przy okazji diagnozowania ADHD lekarz zanotował, że stwierdził też cechy autystyczne, ale się nie wgłębiał. Diagnoza robiona prywatnie, nie powiem, rzetelna, nic po łebkach, tylko że sprawdzała to, za co zapłaciłam, autyzm to osobna „paczka diagnostyczna”
-
Odziedziczona nerwica powiadasz Mam wrażenie, że praktycznie każdy post jest o tym, że ktoś uważa, że ma nerwicę. I często ma ją od x lat, a leczenie przynosi marne skutki. Czy naprawdę powszechna wiedzą psychiatryczna w Polsce nadal uznaje nerwicę jako diagnozę? Przecież to zwykle objaw a nie przyczyna. Trzeba szukać przyczyny. No i dziedziczenie. Owszem, rodzice z nastawieniem lękowym często przenoszą to na dziecko i dziecko ma też tendencję do reakcji lękowych. Ale silna nerwica i to dziedziczna już wygląda na coś więcej. Podam Ci mój przykład - nerwicę lękową mam od dziecka i jedno z moich dzieci miało objawy nerwicy już od ok. 5 roku życia, a drugie nie. Od czasów nastoletnich dostawałam benzo, z przerwami, nigdy się nie uzależniłam. Ale też nerwica wcale nie jest moją diagnozą a tylko zaburzeniem towarzyszącym. Mam AuDHD. Przede wszystkim moje ADHD powoduje lęki, autyzm wręcz przeciwnie, logiczne schematy myśleniowe zawsze pomagały mi lęki opanować. Tylko że mój lęk nie jest psychologiczny, jest objawem neurologicznym spowodowanym brakiem równowagi chemicznej mózgu oraz ciągłym przestymulowaniem. Odkąd biorę leki na ADHD, nie mam nerwicy. Jak ręką odjął, w zasadzie po pierwszej tabletce, dużo skutecznej niż benzodiazepiny. Moje dzieci mają oboje ADHD, jedno ma też autyzm dziecięcy a drugie cechy autystyczne (tak jak ja). Co więcej, okazało się że w mojej rodzinie sporo osób, leczonych na depresję, lęki, zaburzenia odżywiania itd skończyło z diagnozą AuDHD. To tyle jeśli chodzi o dziedziczenie. A co do niepokoju psychoruchowego - można to różnie odczuwać, ale przy ADHD problem zwykle polega na tym, że umysł jest zmęczony a ciało nie. Ta nierównowaga jest niesamowicie męcząca, a scrollowanie telefonu tylko powoduje wyrzut szybkiej dopaminy i pogłębia problem. Jest to bardzo kuszące, ale nawet moje dzieci wiedzą, że to bardzo niebezpieczne. Jedno z moich dzieci ma taki niepokój i np chodzi w tą i z powrotem z tabletem po pokoju, bo mówi, że czuje w nogach silną potrzebę połażenia, co jest bardzo irytujące. Nie ma tego objawu stałe, w zasadzie pojawił się rok temu jakoś. Drugie siedzi z telefonem, ale ciągle lata mu nogą, ręka, czymś stuka, coś przesuwa. W obu przypadkach nie przynosi to oczekiwanej ulgi. Ja bardziej mam tak, że ogarnia mnie nawet nie paraliż, ale spływam po sofie i gapię się w sufit. Albo w telefon. Czuję się wyczerpana. Okresami mam większy niepokój ruchowy i na zmianę spinam i rozluźniam mięśnie. Ale te objawy nie są stałe, raz są raz ich nie ma. Jedyna opcja to wyrównanie zmęczenia przez aktywność fizyczną i ograniczenie szybkiej dopaminy na rzecz wolnej dopaminy - czytania książek, układania puzzli, zajęć kreatywnych itd. Na początku może się wydawać że ruch nie przynosi ulgi, bo uzależnienie od szybkiej dopaminy tak szybko nie przechodzi. Moje dziecko długo zaprzeczało, że aktywność fizyczna może pomóc, bo łatwiej było scrollować telefon. Ale potem jak nie było wyjścia (szkoła oddalona od domu, trzeba albo na rowerze, albo iść kawał drogi od autobusu), to zaczęło być lepiej już po miesiącu. Mniejszy niepokój fizyczny, więcej energii, i fizycznej i psychicznej, mniejszy przymus głupiego scrollowania. Drugie dziecko jest w szkole specjalnej, program nauczania mają normalny, bo to dzieci intelektualne normalnie rozwinięte, ale jest 1 nauczyciel na 3 dzieci i materiał przerabiają bardzo szybko. Za to w ciągu dnia mają dużo przerw gdzie ganiają ich tak, że dziecko wraca unormowane jak koń po wyścigu często w czasie szkolnym przechodzi po 7-10 km (ma smartwach, więc sprawdza) w międzyczasie grając w piłkę i badmintona. To normalna część nauczania dla dzieci z AuDHD, bo wiadomo że jeśli fizycznie się nie umęczą to będzie je nosić od środka. Będą poirytowane, zmęczone i będą tylko szukały okazji, żeby gdzieś dorwać telefon i tępo scrollować. Nie wiem dlaczego Twój objaw wydaje się lekarzom dziwny. U nas od małego psychologowie mówili, że taki niepokój ruchowy, który jest trudny do zwalczenia, jest zupełnie normalny. No, ale może to dlatego że my od zawsze jesteśmy powiązani z kliniką ADHD i autyzmu. Być może Twój problem to coś innego niż ADHD, ale raczej nie jest to tylko nerwica.