-
Postów
2 356 -
Dołączył
Treść opublikowana przez nvm
-
Stopniowo niemal całkowicie zrezygnowałem z mleka i mięsa (ale nie z ryb). Odczułem poprawę.
-
Pomocne książki, artykuły, strony internetowe
nvm odpowiedział(a) na napoleon temat w Kroki do wolności
A moim zdaniem lepiej sobie odpuścić medytację i zamiast tego wybrać świadome życie... No Michał Pasterski rzeczywiście ma całkiem ciekawe artykuły. Brałem nawet raz udział w (darmowym) kursie integracji osobowości. Nie żeby mi to całkowicie wystarczyło, ale dało mi to pewne refleksje i wglądy, było jakimś kamyczkiem. Heh. A ja zaproponuję trochę inne podejście: zmień sposób myślenia poprzez zmianę tego, na czym skupiasz swoją uwagę. Od siebie dodam jeszcze całkiem ciekawą książkę: Ritz Friemann - "Oblicza lęku". To raczej nie jest poradnik, bardziej taki opis zaburzeń (osobowość anankastyczna, histeryczna, depresyjna i schizoidalna). -
Pomocne książki, artykuły, strony internetowe
nvm odpowiedział(a) na napoleon temat w Kroki do wolności
Jest też polska wersja: "Drogą mniej uczęszczaną/wędrowaną". Też polecam. Również chyba spoko. Z "Przebudzeniem" ostrożnie. Z jednej strony rzeczywiście może pomóc w pewnych sprawach. Z drugiej strony wygląda na to, że mi ta książka chyba zaszkodziła. Gdy byłem w przełomowym momencie swojego życia i wygrywałem z nerwicą, sięgnąłem po "Przebudzenie" jako po wsparcie. Wówczas uległem pokusie słów de Mello "Nie zmieniajcie się", co sprawiło, że utknąłem gdzieś po środku, na długie lata. Czytałem 2 razy i przymierzam się do trzeciego. Rzeczywiście IMHO bardzo dobra książka. Rzeczywiście, czytałem ten artykuł kilka lat temu i faktycznie może być on pomocny przy NN. Haha xD Czytałem ją chyba jakieś 9 razy. I powiem tak: obecność tak. Wypaczenia nie. Trzeba uważnie moim zdaniem do niej podchodzić. Czytałem jego "W poszukiwaniu zdrowia psychicznego". Rzeczywiście interesująca. -
Zdrowe funkcjonowanie w życiu codziennym
-
Możesz rozważyć podążanie za swoją radością, tworzenie czegoś, pomaganie innym i wychodzenie ze swojej strefy komfortu.
-
[videoyoutube=2bKGBSy6HFk][/videoyoutube]
-
Na pewno warto jest poprosić Boga o pomoc...
-
Ukończone CV. A przed chwilą zjadłem sorbet truskawkowy
-
Przygotowałem zaktualizowaną wersję CV
-
To chyba egocentryzm. Ja mówię o obecności. O skierowaniu swojej uwagi na zewnątrz, podziwianiu przyrody i byciu radością. Dokonywaniu w każdej chwili uważnych najbardziej radosnych wyborów. Wymaga to odwagi, zaufania i przezwyciężenia lenistwa/oporu umysłu. Czy Twoim zdaniem jest w tym coś groźnego? Mówisz chyba o rozpuszczaniu ego? Wpadłem w tą pułapkę, ale już z niej wychodzę. Ja dążę do wzmocnienia swojego ego. https://www.odkrywamyzakryte.com/ego/ Oświecenie to moim zdaniem chęć pójścia na łatwiznę, a więc niskie wibracje, czyli pułapka. Jeśli działamy z niskich wibracji, to wpadamy w pułapkę niskich wibracji. Ja wolę po prostu wybierać wibracje wysokie. Kiedyś odkryłem taką drogę, ale niemal wszyscy wokół wybierają wibracje niskie i próbują Cię w nie ściągnąć. Także w duchowości i medytacji. "Nie praktykuj tego, czym nie chcesz się stać" - Jordan Peterson
-
Ej, ale czy zwykła uważność, o jakiej mówi Eckhart Tolle też jest taka groźna?
-
Może Cię to trochę rozczaruje, ale zgadzam się w dużej mierze z nią. Medytacja to trucizna. Być może czasem jest użyteczna, aby pozbyć się innych trucizn, ale potem lepiej porzucić obie trucizny. Rozbicie dysfunkcyjnej osobowości może być dobre, ale po to by później skonstruować funkcyjną osobowość. U siebie dostrzegłem swego czasu lęk/niechęć przed normalnym życiem (już mi lepiej :) ), bo duchowość daje ucieczkę. Ale to tylko opór umysłu, można go pokonywać małymi kroczkami, stopniowo wracając do społeczeństwa. Polecam Jordana Petersona.
-
Cieszę się, że moja ukochana Siódemka znowu śmiga. Pomogło skanowanie dysku (łącznie z sektorami) i zmiana ustawień oszczędzania energii magistrali PCI.
-
A wiesz jak to jest mieć tiki nerwowe? (BTW: Mój brat też je ma, więc może to kwestia genów; ja jednak nauczyłem się behawioralnie nad nimi panować). W nosie mam doświadczenia mistyczne. Interesuje mnie tylko terapia. Widzę, że samo-obserwacja, uważność i medytacja mi pomagają. Czasem mam okresy, kiedy chcę rozpuszczenia swego ego, ale później do mnie dociera szaleństwo tego i wracam z podkulonym ogonem. To u mnie podobnie - spadło ze 100 000 dziennie do 80 000 dziennie xD Ja tak samo. Czuję energię swojego ciała wewnętrznego, łatwo jest mi poczuć bicie swojego serca. Słyszę szum w uszach. Nieraz pulsuje mi góra głowy. Ja tak samo. Między innymi zrezygnowałem z mleka i chyba z mięsa (ale nie z ryb). Obecnie planuję zmienić ser żółty na wersję "bio" i ograniczyć spożycie chleba. Ja miałem to samo, ale oszczędności mi się (powoli) kończą, więc pora wziąć się w garść xD Ja tak samo. Ja tak samo.
-
Jeśli w głębi duszy chcę coś zrobić, ale tego nie robię, to powstaje dysonans, negatywne napięcie - kompulsja bierna. Jeśli mam pokusę by wykonać na przykład coś w rodzaju tiku nerwowego lub nadmiernego sprawdzenia czegoś, a w głębi duszy nie chcę wcale tego czynić, to jest podobnie - kompulsja czynna. Na przykład dzisiaj kupowałem buty. Jedna para mi się od razu rzuciła w oczy, sprawdziłem, że są spoko i chcę je kupować. Kompulsyjna część mnie chciała jednak kompulsyjnie posprawdzać, czy może jednak nie znajdę w sklepie jakichś lepszych butów. Wyrzuciłem także stare buty. Kompulsyjna część mnie - ze względu na przywiązanie - chciała je jeszcze trochę zachować. Kompulsyjna część mnie ma także lekkie obawy przed wysłaniem tego posta i próbuje mnie w tym zasabotować.
-
Dla mnie to praktycznie to samo...
-
Być może nie przekroczyłem jeszcze granicy. Ale odwracanie robi się poprzez zachowania kompulsyjne.
-
Ty, czyli kto/co? Aby było znikanie, musi najpierw być ktoś/coś co znika. Rzeczywiście ktoś/coś znika, czy zaledwie atmosfera robi się rzadsza i bardziej przejrzysta? Co to jest "mnie z przed"? Mogę przeciwdziałać procesom. Skoro jako dziecko się uegotyczniłem, czemu nie mógłbym tego powtórzyć? Mogę stawiać opór i się celowo dać porwać umysłowi, powrócić do większej identyfikacji z nim. Na samą myśl o tym czuję jednak negatywne napięcie. Czym jest ego jeśli nie zwyczajnym zagęszczeniem energetycznym? Chyba nie myślisz, że ego to jest jakiś solidny byt, który należy wyegorcyzmować?
-
Aż takiej fazy to raczej nie miałem Mówię "raczej", bo tak naprawdę jak postawisz granicę między obecnością bądź nieobecnością "kogoś"? Jak rozróżnisz, czy myśli się przyklejają od nieprzyklejania się? Naprawdę jest tu jakaś ostra granica? Teoretycznie mógłbym zawrócić, ale mam wrażenie, że musiałbym w tym celu stawić opór, walczyć z drogą. A z doświadczenia pamiętam, że w ten sposób wzmacniam swoje ego coraz bardziej i to generuje problemy, percepcja się zawęża i fiksuje. Dlatego chyba nie mam tak naprawdę większego wyboru. Miejmy więc nadzieję, że nie jest aż tak źle jak mówisz i najgorsze tortury oczyszczenia mam już za sobą Bo co innego mi pozostało, jeśli nie ta nadzieja? Mój kolega ma mocniejsze fazy (tworzymy razem kółko oświeceniowe) i on nie narzeka. Jest pogodny i zadowolony z życia. Taki ET trochę. Ale fakt, że on nie miał raczej zbyt dużego "ładunku karmicznego". Mam nadzieję, że ja też już nie mam :)
-
Było kilka "kamieni milowych", które otwierały mnie coraz bardziej na "mistycyzm". Pierwszym bardziej znaczącym, który w tej chwili pamiętam, był ten seans hipnotyczny: http://www.czasnaebiznes.pl/blog/piotr/radio_2006-10-23 Drugim - nie licząc osobistych perypetii i doświadczeń - był mój katecheta-mistyk w ostatniej klasie liceum.
-
Nigdy nie byłem normalsem. Chyba, że jako niemowlak. Nie wiem jak to jest być normalsem i czy w ogóle ktokolwiek jest normalsem. Byłem, ale jak opowiadałem o "mistyce", to mnie psychoterapeutka odesłała do psychiatry xD Jak mnie tam zaniesie wiatr, to się tam udam. Wszak ja sam z siebie nic uczynić nie mogę ;-) Tzn. chcę być posłuszny wiatrowi, bo z doświadczenia wiem, że stawianie oporu prowadzi do cierpienia. Nie wiem czym jest przebudzenie, tzn. co pod tym rozumiesz. Zobaczenie, że nie jestem swoim umysłem? Czyż nie każdy miewa takie przebłyski? Zobaczenie procesów dziejących się we mnie jako samoczynnych? Tak, miałem takie coś. Samadhi? Nie wiem. Chyba nie...chyba. Wyciszenie i uspokojenie umysłu, czucie swojego ciała wewnętrznego, osiąście w spokoju i radości? Przyjemne wibracje w czubku głowy? Tak. Całkowity zanik podziału między doświadczającym i doświadczanym? Nie jestem pewien, być może jakiś przebłysk przez chwilę. Medytuję wtedy i tylko wtedy (z poprawką na sabotaż w jedną lub drugą stronę przez ego), gdy takie jest moje rozpoznanie, że jest na to czas. Moja "medytacja" to głównie odpoczywanie jako świadomość (pozostanie niewzruszonym wobec impulsów) lub uważność, tudzież praca z uwagą. EDIT: Moja nerwica prawdopodobnie bierze się z uciekania/wypierania od uczucia bezsilności (czyli de facto śmierci ego?), z kurczowego trzymania się kontroli. Z przywiązań. Przynajmniej taka jest moja obserwacja.
-
Bo jakbyś obejrzał od 12. do 15. minuty, to zobaczyłbyś ,że tak naprawdę wcale z nimi nie polemizujesz - wręcz przeciwnie ;-) Yyy...a znasz jakiś lepszy sposób na nerwicę? Skąd się bierze nerwica, jeśli nie z ego i przywiązania? Od dziecka miałem nerwicę (głównie natręctw) i od dziecka wyczuwałem w sobie coś mądrzejszego, co nie chciało w kompulsje wchodzić. Czy to się więc mogło potoczyć inaczej?
-
Oglądałeś całość? ;-) Wierz mi: jestem ostatnią osobą, która pchałaby się w rozpuszczenie ego, gdyby tylko miała jakiś inny sensowny wybór. Niestety nie było mi chyba nigdy dane posmakować jak to jest być "normalsem".
-
[videoyoutube=5np8XTFm47M][/videoyoutube]
-
CZY ZWIĄZEK Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM ZABIERA NAM WOLNOŚĆ?
nvm odpowiedział(a) na Sola temat w Kroki do wolności
Tym bardziej trzeba uważać, by samemu nie być zaborczym ;-) Jeśli ja dam prawdziwie wolność drugiej osobie, to ona swoją zaborczością będzie tylko sama sobie szkodzić, a nie mnie. Oczywiście łatwo powiedzieć, a trudniej się nie zatracić ;-)