-
Postów
2 356 -
Dołączył
Treść opublikowana przez nvm
-
Ale po co rezygnować z pomocy? Ja sobie o możliwości poproszenia o pomoc Boga przypominałem często dopiero w poważnych kryzysach. Z czasem nauczyłem się jednak przypominać sobie o tym szybciej :)
-
Odradzam, moim zdaniem ta książka to woda na młyn nerwicy. Skąd wiesz, że wizje Glorii Polo nie pochodzą od szatana? Ta książka nie ma nawet nihil obstat. Nie udało się zdobyć? Nie dziwi mnie to... Zamiast tego (i jako odtrutkę na tego typu dzieła) polecam książkę "Demoniczne obrazy Boga" (która ma nihil obstat). Zaś odnośnie świadectw powiem tyle: wielokrotnie prosiłem Boga o pomoc i tę pomoc otrzymywałem.
-
Po prostu nie mam właściwej partnerki...kiedyś byłem jasno nastawiony, że nie chcę się żenić i tyle. Ale później doszedłem do wniosku, że może gdybym miał odpowiednią partnerkę, to kto wie...? Choć szczerze mówiąc, wątpię abym taką znalazł, przynajmniej w najbliższym czasie. Może jak się bardziej ogarnę, to będę w stanie lepiej operować w świecie i w środowiskach, w których na taką mógłbym teoretycznie trafić. Na chwilę obecną, pozostaje to u mnie w sferze czysto abstrakcyjnych rozważań i fantazji.
-
Raczej nie, dlaczego? Bazuję przede wszystkim na własnym doświadczeniu i eksperymentach.
-
A tata Cię kocha? Chyba tak, a co?
-
Dla mnie najlepszym odnośnikiem do miłości jest chyba to, co łączy mnie z moją mamą. Jak ktoś rzeczywiście chce spokoju i poczucia bezpieczeństwa, to moim zdaniem trochę głupio robi szukając go w interpersonalnych gierkach damsko-męskich, w których trudno moim zdaniem o szczerość i autentyczność. Relacje damsko-męskie moim zdaniem służą raczej do tego żeby doświadczać (przygód), uczyć się i rozwijać. Spokój i bezpieczeństwo to moim zdaniem raczej coś, co warto by było osiągać na własną rękę (albo w relacji z Bogiem) albo w ramach już istniejących głębokich relacji rodzinnych, które w wielu sytuacjach warto ponaprawiać. Oczywiście jak ktoś ma pecha w postaci nie-najlepiej funkcjonującej rodziny bazowej, to może szukać namiastki w związkach. Ale poprzez te wszystkie gierki sam sobie strzela w stopę. Albo romantyzm, albo przyjaźń. Ja romantyzm już zaliczyłem. Teraz wybieram przyjaźń.
-
Mam nadzieję, że to wyjaśnia, czemu już nie chcę się w coś takiego pakować.
-
Pół biedy, gdyby ona była tylko moim hobby. Ona stała się moim światem. I potwierdzam, że skończyło się to tragedią.
-
Dwa banany przed snem plus jeden przed śniadaniem - też nienajlepszy. Szpiegujesz mnie? o_O
-
Kutaczan. https://www.facebook.com/kutaczan/
-
Jabłko przed spaniem to chyba jednak nie jest dobry pomysł.
-
Też popieram - w tym sensie, że dobrze jest zintegrować w sobie moim zdaniem energię męską i kobiecą. A właściwie zaakceptować w sobie wszystkie energie, to znaczy pozwolić im wypłynąć z podświadomości do świadomości, uważnie się im przyjrzeć i je (przynajmniej te korzystne) jakoś ze sobą zintegrować.
-
Popieram. Energia musi znaleźć ujście. Jeśli zostanie zablokowana, to się zaczopuje i stworzy wewnętrzne konflikty i blokady, prowadząc do dysharmonii, dysfunkcji i zaburzeń osobowości.
-
[videoyoutube=CosEfuEqPXw][/videoyoutube]
-
Nerwicę natręctw mam/miałem od dziecka (ok. 4 lata). W wieku 12 lat coś się we mnie przełączyło i uzyskałem zdolność do lepszej samokontroli. Z czasem nabierałem coraz większej mocy do realizacji swoich celów i marzeń. W wieku 17 lat zrealizowałem swoje największe marzenie i doznałem totalnego spełnienia. Tydzień później to się nagle gwałtownie rozpadło, a ja na 2 miesiące i 3 dni wpadłem w najgorszy okres mojego życia. To mnie bardzo zmieniło i otworzyło mój umysł. W wieku 19 lat przeczytałem po raz pierwszy "Potęgę Teraźniejszości" Eckharta Tolle. W wieku ok. 25 lat zacząłem mieć przebłyski widzenia jakoby moje procesy wewnętrzne toczyły się samoistnie. W ciągu ostatniego roku z hakiem miałem ciężkie i trudne okresy oczyszczające, które były dla mnie wielkim wyzwaniem. Stałem się po nich dużo bardziej spokojny, przestrzenny i zrównoważony. Wciąż jednak jest we mnie trochę neurotyzmu. Ja tam zbyt wiele w swoim życiu nie medytowałem. Gdy jednak mój umysł za bardzo wariuje/gęstnieje, a ja tracę kontakt ze sobą, wtedy szukam sposobu, żeby ten kontakt jakoś odzyskać.
-
Nie wiem, nie ćwiczę jogi. Ja tam chcę być tylko wolny od negatywnych napięć ;]
-
Moje natręctwa już uległy znacznemu osłabieniu. Właśnie w dużej mierze dzięki duchowości. Co Ty nie powiesz? Mi już teraz jest prawie wszystko w dużej mierze obojętne, trudno jest mi się więc do czegoś zmotywować, bo nie widzę w tym większego sensu... A Ty ile masz lat?
-
27, a co? Tak jakbym teraz nie miał...tylko co mi po celach wyznaczonych przez moje ego? Hitler też miał ogromną moc sprawczą