-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Cześć. Ja nie wyrabiam, lubię ten wątek, bo ludzie opisują swój dzień i to jest coś o czym się fajnie czyta. W przeciwieństwie do świata techniki, którym próbuję się zainteresować bezskutecznie od wielu lat. Tak bym chciał, żeby był ktoś kto pomógłby rozwiązać moje problemy. Wiem, że obce osoby na forum tego nie zrobią, ale przynajmniej można się wyżalić i poczytać co u innych.
-
Witam użytkowników. Jak tam? Ja myślę o wyborach, na kogo głosować oraz piję moją ulubioną praktycznie herbatę: Ahmad Tea no 1. Polecam.
-
Cześć Victorius17! Twoje wpisy minimalnie przypominały mi siebie sprzed kilku lat. Też źle o sobie myślałem i za wszelką cenę chciałem zwalczyć w sobie nieudacznika. Również interesowałem się teoriami podrywu. Balansowałem między myśleniem religijnym, a buntowniczym i stawianiem na samorozwój. Jak bardziej poszedłem w stronę życiowego cynizmu to czułem pustkę, z kolei religijność wydawała mi się zakłamana i nieskuteczna. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, choć w końcu znalazłem swoją drogę. Popieram Monikę, ze nie warto robić z siebie wroga. Taka walka, mimo że to brzmi dumnie, to jednak wyniszcza. Póki wróg jest na zewnątrz to życie jest w miarę przyjemne, najgorzej widzieć wroga w sobie. Wtedy nieszczęście gotowe. Tak czy inaczej kibicuję. No i nie przegnij w drugą stronę.
-
Niedomowa, ze sklepu. Bardzo smaczna. Dobry przykład gdzie etanol łączy swoją moc z aromatem.
-
Picie herbaty, przeczytanie swojego posta, wypicie nalewki z orzecha laskowego.
-
Cześć, widzę że pani garfield nadal obecna. Fajnie. Będę miał na uwadze spotkania w Poznaniu, może kiedyś wpadnę. Wiele się zmieniło od ostatniego czasu, gdy byłem na zlocie w mieście pod koziołkami. Przede wszystkim pogłębiło się poczucie braku "ja". Brzmi jak medytacyjny ideał, ale nie jest mi z tym dobrze, więc pewnie trzeba to zakwalifikować jako chorobę. To że nikt nie rozumie tego objawu, nawet lekarze, pobudza ego do myślenia o "sobie" w kategoriach jako kimś wtajemniczonym w sekret o, którym nikt nie wie. Mimo powyższego chętnie bym się spotkał za jakiś czas. Bo chyba to dość głęboka prawda, przynajmniej dla mnie, że nie można znaleźć swojego miejsca na tym świecie, gdzie wszystko się zmienia. Także pewnie nie będę się czuł wśród swoich, nadal będzie ta obcość. Nie mniej, życie toczy się dalej, a brak działania to też jakieś działanie. Więcej w tym wątku nie będę pisał, chyba, że będzie jasne, że chcę się spotkać. No i na koniec chciałem dodać: nie oceniajcie człowieka po jego postach. Po moim zlotowych doświadczeniu wiem, że wirtualna tożsamość to głównie iluzja.
-
Witam. Powróciłem po przerwie. Nadal będę pisał, ale z innym podejściem.
-
Trochę myślałem nad tym. Jestem tu na forum od 3 lat. Nabiłem trochę postów. Z początku robiłem to, bo szukałem bratnich dusz. Wyidealizowałem chorobę i myślałem, że chorzy to są ci mesjasze narodu. Że przez to, że czują ból psychiki postanawiają się zmienić. Inteligentnych ludzi jest sporo, ale akurat ta cecha niekoniecznie powiązana jest z moralnością. Ktoś inteligentny łatwo może łatwo popaść w dumę i poczucie wyższości, uznać że nie jest plebsem, a elitą. W sumie to miałem kiedyś poczucie wartości. Budowałem je na swoich zaletach i osiągnięciach. Potem popadłem w depresję uznając się za dno i szmatę tego świata. Ale że wierzę w ewolucję uznałem, że ta depresja musiała być krokiem naprzód. Że oto zrozumiałem jakiś fakt, który wcześniej mi umykał. Że może poznałem czym jest pokora. Idąc tym tropem uznałem, że tylko wśród zaburzonych znajdę swoje miejsce. Oni nie będą mnie wkurzać. Teraz wiem, że póki nie powstanie nowy lek na schizofrenię, nie osiągnę oświecenia, albo po prostu nie umrę to nie znajdę miejsca gdzie poczuję się u siebie. Dlatego teraz chciałbym prosić u usunięcie mnie z forum. O wymazanie z ksiąg życia tego miejsca. Niechaj moderator/administrator złoży monka.2000 w ofierze Internetowi. Bo nic więcej już nie wniosę tu do dyskusji. Nikogo więcej nie przywitam, ani nie dam mojej smętnej rady na 25 linijek próbując powiedzieć coś więcej niż idź do psychologa/wyprowadź się/zostaw go lub ją. Niechaj odejdzie ten co myślał, że pisze ciekawie, ten co nie zrozumiał, że forum to spamowanie a nie źródło wiedzy. Ten co był w błędzie, bo nie uprawia seksu, nie ma poczucia samego siebie, nie gotuje ani nie ma przesrane przez rodzinę. Byłem na 4 zlotach i na każdym czułem się obco. Tak samo obco jak na ulicy, w szkole, aptece czy domu babci. Nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Po co udawać. Po co tworzyć kogoś kim nie jestem tylko po to by nie odsłonić swojego wnętrza. Zgrywać towarzyskiego kolesia, podczas gdy jestem żałosnym typem na rencie, który myśli że jego choroba to dar. Proszę więc o usunięcie mojego konta, nic dla mnie nie znaczy, że mam nabite dużo postów i jestem "szychą" czy to że znam osobiście stąd jakieś osoby, jak również fakt, że znam tematy tu występujące od podszewki. Może nie tak żeby przytoczyć, ale podświadomie pamiętam. Czas skończyć tę dziecinadę. Nie pasuję do tego świata, do forum tak samo.
-
BÓG - czy istnieje,jaki jest,nasze wyobrażenie
monk.2000 odpowiedział(a) na sbb88 temat w Socjologia
refren, napisałem, że nie jestem intelektualistą bo choroba mi nie pozwala. Dlatego u mnie nie ma nadmiaru wiedzy. Nie traktuj tego jako materiał do dyskusji, to mój luźny strumień świadomości. Moja psychoza odebrała mi możliwość standardowego uczenia się, a zapełniła pustkę różnymi stworami, marami. Jestem jakby na wiecznym haju. Słyszałaś, że po niektórych narkotykach ludzie mają tzw. rozkminki. Mają wtedy nietypowy punkt widzenia, zmienia im się percepcja co powoduje jakieś pseudomistyczne doznania. Ja mam to na co dzień, nie muszę ćpać. A jeśli chodzi o naukę, to część rzeczy rozumiem, ale w większości jestem pokornym sługą kapłanów nauki. Nauka w przeciwieństwie do jakiś objawień to owoc pracy całej ludzkości. Dlatego nie traktuj mnie jako kogoś z kim podyskutujesz na argumenty. Czytałem kilka razy Ewangelię, chwyciłem parę artykułów, pamiętam kazania i ogólną atmosferę Kościoła. Religia to sposób wiedzenia świata, argumenty nic nie dają. Każdy ma w głębi serca jakieś głębokie przeświadczenie nie oparte na dowodach. Dlatego by wierzyć nie są potrzebne dowody, tak samo jak do niewiary. Moja religia to w połowie schizofreniczne doświadczenia, nie chcesz chyba dyskutować z kimś kto sam otwarcie przyznaje że jest chory. Jedno jest pewne, przestałem szukać Boga w Google. -
leptosomatyk, cześć. Wypowiem się, bo też w pewnym czasie miałem natręctwa religijne. W czasie psychozy, bo niestety choruję na schizofrenię, głosy również straszyły mnie piekłem, miałem nawet pseudo-wizję, że trafiłem do piekła. Potem trafiłem do szpitala gdzie ciągnąłem wątek odrzucenia przez Boga, zachowywałem się też jakbym był opętany, stałem się agresywny, myślałem o sobie że jestem największym grzesznikiem świata. Potem dostałem lek neuroleptyczny i objawy minęły. Po co o tym piszę, otóż gdy to przeszedłem byłem niemal pewny, że większość przypadków opętań, albo kontaktów z Bogiem to rodzaj schizofrenii. Sam to przeżyłem i rozpoznałem fałsz w tych głosach. Nie pomógł ksiądz, nie pomogła modlitwa, ani sakramenty, żadna spowiedź. To co mnie wybawiło z tej psychozy to leki psychotropowe. Przeszedłem koszmar, ale teraz mam argument prosto z ręki, że wiele treści religijnych to twory naszej psychiki. Religia jest dobra póki pomaga człowiekowi funkcjonować, ale w twoim przypadku stała się destrukcyjna. To dobry moment na przyjęcie racjonalnego poglądu. Nie można walczyć z czymś co nie istnieje. Ale tak jak mówię, w religii od logiki bardziej liczy się intuicja. Ja po swoich przeżyciach wiem, że większość religijnych opowieści to bzdura. Ale nie twierdzę, że masz zachorować na schizofrenię o tematyce religijnej żeby przestać się bać piekła. Polecam po prostu zapoznanie się z psychiatrią. Apokalipsa św. Jana to typowy tekst surrealistyczny. Mój tata choruje na schizofrenię i też się ma za proroka. I jego pomysły tego czym jest apokalipsa wcale nie odstaje jakościowo od tego co jest w Biblii.
-
L.E., u mnie też pewne zmiany. Mam większą olewkę na pewne sprawy. Z tym zdrowiem i samopoczuciem to jest pewna reguła: -Jak jest się sennym to potrzeba stymulacji, można wypić kawę. Po niej będzie lepiej, ale stymulacja powoduje rozdrażnienie. -Jak jest się zbyt nerwowym, czyli stymulacja za silna, trzeba wziąć coś na uspokojenie. Powyżej pewnej dawki uspokojenie jest zastąpione przez zamulenie i wegetatywny stan. Tak na prawdę to nie wiadomo czego potrzeba, pewnie zależy od strefy. Pisałem o swoim roku już w pewnym temacie. Zostałem zapytany czy pracuję, czy się uczę. Nie, nadal się obijam. Ale doszedłem do wniosku, że nawet gdybym pracował jako naukowiec to nadal byłoby źle. Poziom szczęścia jest często niezależny od czynników zewnętrznych. Człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego oraz uodparnia na złe.
-
[videoyoutube=5cDLZqe735k][/videoyoutube] [videoyoutube=dIOH8Trfas4][/videoyoutube] Piosenka w dwóch wersjach, damskiej i męskiej. Generalnie chodzi o to, że połowa dyskusji psychologicznej polega na tym, żeby być sobą i nie przejmować się co powiedzą inni. O tym samym są te dwa utwory. Trochę szkoda, bo może czasami psychologię można by uczynić czymś więcej niż tylko próbą wymuszenia buntu przeciw rodzicom, asertywnością i samostanowieniem.
-
BÓG - czy istnieje,jaki jest,nasze wyobrażenie
monk.2000 odpowiedział(a) na sbb88 temat w Socjologia
Nie wiem czemu, ale temat wiary mnie uspokaja i działa optymistycznie dla mnie. Taka jak w piosence: "chrześcijanin tańczy". Ludzie grają w gry RPG, żeby być niziołkiem, gnomem, szlachetnym paladynem, kapłanem magii ognia, albo przebiegłym rabusiem. Robią to, bo to zabawne i bardziej pobudza wyobraźnię niż szara rzeczywistość, gdzie istnieje tylko to co logiczne, pożyteczne i praktyczne. W końcu można zginąć jako bohater, śmiejąc się śmierci w oczy. Albo zginąć 4213 razy jak w Super Mario. A teraz podobne doznania zapewnia religia. Mówi, że człowiek to na boże podobieństwo. Że ma w sobie cudowny pierwiastek. Że była wieża Babel, Adam i Ewa, Noe, że Jezus się zrespawnował po 3 dniach. Założenie dobrej prawdy implikuje automatycznie tych złych. Dlatego jest pełno różnych magicznych stworzeń, choć w chrześcijaństwie już nie tak licznie występujących. Generalnie są diabły i anioły; topielców, skrzatów domowych, sukkubów, wampirów i ogrów już nie uświadczysz. No i teraz pytanie, chcesz wierzyć, że życie ma wyższy sens, że istnieje magia. Że istnieje niebo i piekło. Że są różni święci, którzy teraz ucztują z Bogiem niczym herosi którzy uzyskali od Zeusa nieśmiertelność. A może wolisz, wierzyć że życie to zlepek poruszających się atomów, krążących po orbitach bez żadnego sensu. Że poza naszą nic nie znaczącą planetą są lata świetlne próżni. Że człowiek pochodzi od małpy w wyniku trwającej miliony lat ewolucji, która nie była niczym innym jak procesem tworzenia się ropy naftowej, złóż węgla czy skał wapiennych. Dlatego sprawa nie jest taka łatwa. Czasem nadmiar wiedzy potrafi przytłoczyć i to co miało nas wybawić prowadzi do upadku. Czasem lepiej walczyć z niewiernymi z Allahem na ustach niż składać się z 10 do którejś potęgi atomów, które stanowią część większej całości. Mój problem ateizm/wiara ma tylko jedną słabość. Moje zwątpienie nie zaczęło się od szczegółowej analizy stanowisk. Zaczęło się od choroby, na niej się opiera. Dlatego podchodzę bardzo osobiście do tego. Nie jestem też intelektualistą, którym zawsze chciałem być. Nie znam setek argumentów ani nie potrafię wymienić 500 zwierząt wraz z ich nazwami łacińskimi. Moja niewiara jest czysto intuicyjna. -
seaw, grałem w starszą wersję, ale była słabo dopracowana. Pomyślałem sobie, że nie będę grał w gry, które biorą się za symulowanie rzeczywistości, a same ledwo spełniają wymagania grywalności. Słucham ostatnio podcastu: "Nieczyste zagrywki" na stronie Wirtualnej Polski. Goście się chichrają jak głupi i człowiekowi też automatycznie banan się pojawia. Chociaż wiele się nie idzie dowiedzieć o grach z tego. Raczej można dojść do wniosku, że w gry grają ludzie z poczuciem humoru i wyluzowani. Że gry są dla nich zabawą i tak też podchodzą do życia.
-
Mój plan to odnaleźć siebie. W sumie to jakieś plany mam, ale na razie ich nie realizuje. To dlatego, że mam syndrom poszukiwania "tej jednej rzeczy". Kiedyś wierzyłem, że ta jedna rzecz to oświecenie osiągane poprzez ograniczenie myśli w głowie i skupienie na świadomości. Teraz widzę, że to nic nie dało i zwątpiłem w oświecenie kładąc je między mity. Dlatego celem jest teraz dążyć do równowagi. Nie wymagać niemożliwego, ale też nie popadać w niemoc. To dość trudne.
-
Ze zwierząt to kret, bo odkopuję różne rzeczy, np. ten wątek z 2012r. Roślina: mlecz, bo szybko zmieniam się w dmuchawca.
-
Temat wraca jak bumerang. Nie ufam już ludziom, którzy piszą że mają schizofrenię, albo depresję. Dlatego, że wiem jak trudno jest zajrzeć w głąb drugiego człowieka. Są osoby, które o zgrozo nie wierzą mi że jestem chory. To tylko zwiększa dystans. Jeśli spotkałbym drugą osobę, która pije z tego kielicha co ja to czułbym się miło. Widzę, że jednak medyczne rubryczki nie są dobrym wyznacznikiem tego. Powiedzmy, że czuję się wyjątkowo w swojej chorobie i trudno mi wierzyć, że inni przechodzą przez to samo. Ale to nie chodzi nawet o prawdopodobieństwo, raczej brak wiary jakiejkolwiek. Cierpienie pogrążyło mnie w nihilizmie, sceptycyzmie, itd. Jeśli Bóg czerpie źródło mocy z cudzego nieszczęścia to jestem jego elektrownią i sam powinien mnie traktować jako dobrodzieja. A odnośnie edukacji. Wiele się nie zmieniło, nadal mam problem z pamięcią. Do tego dochodzi trudność w nietworzeniu filozofii z tego co czytam. Po prostu muszę tworzyć jakieś systemy rzeczywistości, nie mogę tak po prostu zapamiętać czegoś, zrozumieć. Doszło do tego, że uczenie się informatyki nie tyle co zwiększyło moją wiedzę na temat tej szlachetnej dziedziny co spowodowało natręctwo i to bardzo silne. Brzmi ono: liczba możliwych ekranów na monitorze jest ograniczona. Nowoczesny monitor jest w stanie wyświetlić dowolne zdjęcie. Zdjęcie może pokazać dowolną rzecz bardzo dokładnie. Wniosek: nasza rzeczywistość jest bardzo przewidywalna, ograniczona. Człowiek nie wymyśla dzieła sztuki, ale je odkrywa. Całe nasze doświadczenie można zapisać za pomocą dwóch znaków: zer i jedynek.
-
Również witam wszystkich. W ten piątkowy dzień. Słucham muzyki, że aż linijki i wzorniki podskakują.
-
No tak, rok za nami. 2014 rok. Nie jestem jakiś mocno zsynchronizowany z kalendarzem społecznym. Na zegar też rzadko patrzę. Ale mimo to rok to rok. Traktuje go umownie, ale jednak jest to powszechnie przyjęta jednostka. Nie był jakiś specjalny, minął szybko. Właściwie nic w nim szczególnego nie osiągnąłem. Pokrótce osiągnięcia: +zdobycie pewnej ilości punktów w Hearthstone +praca dorywcza w grudniu +dostałem się na zlot forumowy w Toruniu +poznałem wiele nowych piosenek, między innymi z lat 80 +doszlifowałem medytację, w końcu twierdząc, że mi to niepotrzebne i już mnie to nie kręci +przestałem szukać jakiś zmienionych stanów świadomości, bardziej pogodziłem się z normalnością, nie szukam cudów +nowe zdolności informatyczne, ciekawe spostrzeżenia odnośnie techniki cyfrowej, techniki audio i wideo Minusy: -popadnięcie w rutynę -piosenki zaczęły brzmieć wszystkie tak samo, przestało cieszyć poznawanie nowych hitów z lat 80 -pisanie na forum całkowicie straciło urok, nie jest to dla mnie internetowa przystać, nikogo prawie nie kojarzę -straszne uczucie tracenia czasu na nic, nie wiadomo kiedy ten czas mija -obejrzenie chyba wszelkiego rodzaju memów, nic mnie już z memów nie ciekawi -mało czytałem, a teksty w internecie straciły dla mnie wszelką wartość prawie, większość internetu to teraz dla mnie spam, stałem się bardziej krytyczny
-
Ja myślę, że trzeba jak w Unii, wyrównywać szanse. Ci którzy piszą o seksie mają z górki bo jest ich więcej i zawsze się znajdzie okazja. Dlatego przyznawanie rangi tylko zwiększy te dysproporcje. Trzeba takie rangi dawać, żeby zachęcać do ciekawych, wartościowych wpisów. To forum dyskusyjne, a nie jakiś czat na onecie, gdzie jest 15 użytkowników o nicku napalona16.
-
Jak wytlumaczyc doroslemu ze moze byc uzalezniony do gry
monk.2000 odpowiedział(a) na Fergi2 temat w Uzależnienia
Chciałem powiedzieć, że nie można być uzależnionym od gry. Bo jak nie jedna gra to znajdzie się druga. Gier jest pełno. :-) Ja przyznam, że zawsze trochę zazdroszczę uzależnionym od gier. Może gry w nadmiarze są głupie, ale jako zapalony gracz stwierdzam, że to coś może wciągnąć i warto temu poświęcić czas. A że grać mi się nie chce to zazdroszczę tym, których to jeszcze kręci. Ale do tematu. Tak jak wyżej, wydaje się, że chłopak się przyzwyczaił do dobrego i zwyczajnie wykorzystuje tę możliwość. Rady nie mam, bo nie znam się na zmianie zachowania drugiego człowieka, to prawie niemożliwe. Nawet agenci CIA mają z tym problem, żeby zdobyć informacje od więźniów. Może spróbuj zrozumieć hobby chłopaka, gry potrafią wciągnąć. Masz tam cały świat, w którym zawsze się coś dzieje. Jest wesoło i człowiek czuje się potrzebny. Ale kiedyś nie miałem komputera i życie wcale nie było gorsze, więc to nie jest reguła. -
Okej, przeczytałem. Artykuł jak artykuł. Większą rolę gra pewnie moje nastawienie niż to co jest napisane. Czytanie komentarzy to inna sprawa. Spodziewałem się takiego obrotu sprawy w komentarzach. Grupa pewnie chorych psychicznie, którzy muszą się napisać, próbują pokazać swoje filozofie i swoje skrzywione postrzeganie jako coś przełomowego, a psychiatrzy to ci źli, którzy chcą ich zaszufladkować. Do tego grupa tych którym chorzy podpadli i jacy to oni poszkodowani przez "psycholi". Trzecia grupa to ci którzy szukają pomostu, podają jakieś argumenty, że chorym można pomóc, itd. Smutne, zarówno sytuacja zakreślona w artykule jak i komentarze. Ale moim zdaniem większość komentarzy gdziekolwiek czyta się kiepsko.
-
Dzięki sailorka, dodałem sobie do zakładek. Później może przeczytam. Zazwyczaj takie artykuły bardzo silnie działają mi na emocje. Zawsze mi bardzo szkoda chorych. Potem jak słyszę, że w Polsce przeznacza się 3% NFZ na zdrowie psychiczne i przypomnę sobie te wszystkie straszne szpitale to dostaję jeszcze większej depresji. Ale thx, jak będę na siłach to zajrzę.
-
Przypomniało mi się. Dodaję jeszcze Jerzy1962. Lubiłem go od początku mojego pisania tutaj. Ma fajny awatar i jest równo w wieku mojego taty.