-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Tak, mało znam ludzi podobnych do mnie. Czym dla ciebie jest współczesna technika? Zaśmiecaniem środowiska, gonieniem własnego ogona czy może słuszną ścieżką do lepszego życia?
-
Niewiele. Może stan świadomości trudny do charakterystyki i raczej nigdzie nie opisany. Dana osoba mogłaby się na chwilę poczuć jak ja i może by ją wzbogaciło. A jak nie to chociaż miałbym kogoś kto mnie rozumie. Czy lubisz snuć teorię na temat rzeczywistości?
-
Teizm najlepszym gwarantem kręgosłupa moralnego?
monk.2000 odpowiedział(a) na jetodik temat w Socjologia
Cześć, wypowiem się jako monk.2000. Byłem przez 8 lat ministrantem i pod dość silnym wpływem wiary. Nie byłem jednym z tych wierzących-niepraktykujących. Potem w wyniku odwrotnej iluminacji wiarę straciłem i pogrążyłem się w umysłowym chaosie. Moim zdaniem wiara nie jest ostatecznym stadium rozwoju człowieka. Gdyby była to najpierw byłbym ateistą/agnostykiem a dopiero potem poznałbym wiarę. A było na odwrót. Wierzę w ewolucję, bo mam z nią kontakt chociażby ucząc się informatyki. Pytanie, czy teraz jestem lepszy moralnie, gdy teizm został przysłonięty. Na pewno nie robię tego co chce, bo nie martwię się karą, jakby ktoś mógł pomyśleć. Wolność to wielki ciężar i nie jeden chętnie by się go pozbył, na tym forum często się porusza temat zależności od kogoś/czegoś jako źródło problemów. Samo poczucie zagubienia spowodowało, że z jednej strony bardziej skupiam się na sobie, z drugiej doszukuję się w sobie wad i bardzo się ich boję. To czy się praktykuję wiarę, czy nie; nie ma większego znaczenia. Człowiek zawiera w głowie pewne idee i nie można się ich pozbyć. Idea Boga, absolutu, itd nadal istnieje. To że zamknie się oczy, nie oznacza że świat znika. Aktualnie wiarę postrzegam jako stan umysłu, w którym człowiek nie wziął całkowitej odpowiedzialności za to co robi. Liczy, że ma rację i to mu daje poczucie siły. Musi mieć oponentów, żeby umacniać zakon swoich poglądów. Znam kilka wierzących osób i często z pogardą wypowiadają się o innych wierzeniach, chociaż słabo je znają. Teizm nie jest gwarantem moralności, raczej daje poczucie, że jest się moralnym. A to już coś dla człowieka. Ucieczka od wolności, jest taka książka psychologiczna i chyba ją jeszcze przeczytam kiedyś. -
Cześć, witaj. Jest tu trochę ciekawych wątków. Ale to forum też cierpi na jedną z moim zdaniem chorób internetu, informacyjny szum. Tekst, niegdyś przepisywany przez kapłanów jako niemal coś świętego, w internecie staje się kaleki. Każdy może pisać co chce. Cenzura tak krytykowana, ma jednak swoje plusy.
-
Możliwe, że byłbym gdyby nie mój niski popęd. Mam chyba dość liberalne poglądy, więc nie przeszkadzałoby mi to. Świata jedna osoba nie zmieni, więc akceptacja robi swoje. Czy wierzysz, że ludzkość będzie się rozwijać, aż osiągnie złoty wiek?
-
Temat wrócił. Nie choruję na nerwicę natręctw, ale zanim pojawiła się u mnie psychoza czułem się podobnie jak bohater filmu. Totalny bezsens świata i złość, która nikogo nie interesuje. Bardzo dobrze ten film to pokazuje. Trwałem w tym stanie, póki moja psychika nie miała dość i zachorowałem na psychozę. Co musi przechodzić człowiek, dla którego życie w świecie głosów i omamów jest receptą. Fajnie, że ktoś to nakręcił, bo ukazuje dobrze ten stan. Najlepsza scena z babcią i zupką. Człowiek w domu jest nikim, naczelna wartość to zupka.
-
Ja w liceum pisałem na polskim zabawne opowiadania i czytałem na forum klasy. Czasami też się wygłupiałem przy tablicy. Tylko, że to częściowo było spowodowane stresem. I nie wiedziałem, czy ludzie kupują moje żarty i mają mnie za kogoś fajnego czy raczej za głupiego clowna. Pod koniec szkoły spoważniałem i już się tak często nie zgłaszałem.
-
Schizofrenia. Powiedzieć komuś o niej to problemy w towarzystwie. Czemu filozofia w naszych czasach jest w odwrocie, a filozofowie żyją jakby w swoim świecie i nikt nie chce korzystać z ich pracy?
-
white Lily, silne słowa. Fajnie sobie wierzyć w te opowieści o zbłąkanych duszach. Wierzyć, że jest się z lepszego wymiaru i przyszło się na Ziemię żeby poświęceniem coś tu zmienić. Chyba żałuję, że jako dziecko tak bardzo wierzyłem dorosłym. Mogłem mieć więcej sceptycyzmu. Nasiąknąłem różnymi teoriami, które łykałem bez zastanowienia. Dzieci są ciągle w ruchu, ale to dość bierny okres. Dlatego, że łyka się wszystko co mówią inni.
-
Kulturystyka jest ciekawa, ale na razie jest to sport dla sterydziarzy i dresopakerów. Mi by się podobała kulturystka like a sir. Znałem takiego wykładowce na studiach. Dr Jaroszewskiego bodajże, on trenował w dobrym stylu, nie był napakowanym testosteronem osiłkiem, nawet mi imponował. Czy wierzysz w postęp naukowo-techniczny?
-
Odświeżę temat. Mnie przy życiu trzyma wizja, że po śmierci może być lepiej. To tak jak ktoś powiedział, że codziennie myśli o samobójstwie i ta myśl trzyma go przy życiu.
-
platek rozy, Assam biedronkowy. Niestety nie mogę znaleźć zdjęcia w necie, a samemu nie chce mi się robić.
-
Cześć, ja przez przypadek wziąłem nie tę herbatę z rana co trzeba. Oznacza to gorszy start. A tak to standard u mnie. Miałem kościelne sny w nocy. Nie da się tak po prostu zmienić statusu wyznania. To jak z mafią, nie da się jej opuścić. Z harcerstwem. Harcerzem jest się na całe życie. Ewentualnie alkoholizmem.
-
Nie mam za wiele. Ale podobają mi się XIXw. obrazy z damami w koronkach. Dobrze rozumiany gotyk też jest fajny. Kobiety gracze, częściowo też. Czy boisz się Apokalipsy Zombie?
-
Może, że byłem szydercą i śmiałem się z dzieci upośledzonych. Czy boisz się wojny nuklearnej? Podejrzewam, że to jeden z głównych lęków ludzi wychowanych w czasie zimnej wojny. Mojego taty m.in.
-
Ojlok, cześć. Pierwszy krok wtajemniczenia to pójście do lekarza, drugi to diagnoza, a trzeci branie leków. Osobna sprawa to pisanie tu na forum. Warto przejść się zawczasu. Objawy mogą się nasilać, a wtedy to co najwyżej trafisz przymusem do szpitala. Bo raczej egzorcyzmów ci nie będą robić, nie te czasy. Napisz coś więcej.
-
makab, może masz jakieś podłoże złości i musiałaś ją wyładować. Może spróbuj znaleźć jakiś inny sposób. Nie mówię, że gry komputerowe. Ale chyba coś w tym jest, że w grach często się leje krew.
-
Cześć. Z tym dnem to akurat nie jest źle. Od dna można się tylko odbić. Z resztą ludzie od wieków szukali głębin w oceanie, byli ciekawi gdzie jest najgłębiej. Ty już teraz wiesz. A z mężem nie wiem co poradzić, m. in. z tego powodu nie mam nikogo.
-
choroba uczy cierpliwosci, uszlachetnia!!!!!
monk.2000 odpowiedział(a) na monk.2000 temat w Kroki do wolności
Śmiercionauta, musiałbyś podać kontekst. Jestem ciekawy tego fragmentu. Trochę to kontrowersyjne stwierdzenie, bo cierpienie to jeden z głównych motywów katolickich. W końcu, gdyby Jezus nie cierpiał, to nie otwarte by zostały drzwi do raju. Swoją drogą ciekawe, że w Kościele też toczy się dyskusja, bo czasem mam wrażenie, że ci ludzie już przestali myśleć i tylko powtarzają gotowe wzorce. -
nieboszczyk, tutaj muszę ci przyznać rację. Słuchałem nawet piosenki hip-hopowej na ten temat. Dla autora tekstu osoba, która zachorowała odpadła z wyścigu, przestała się liczyć. Zabolało mnie to chłodne podejście. Jak jesteś silny masz przyjaciół, spróbuj tylko zachorować, wtedy jesteś kamieniem u nogi. To pokazuje, że przyjaźń rzadko istnieje i jest to po prostu grupa interesów. "Tyle jesteś dla mnie wart, ile mogę od ciebie uzyskać". Przedmiotowe traktowanie, przyjaźni ze świecą szukać. Twoja gorzka ocena tego świata jest realistyczna, pytanie tylko czy nie jesteś w stanie znaleźć jakiegoś innego źródła mocy. Jak dla mnie religia częściowo jest odpowiedzią, z tym że sekret jest ukryty głęboko. Nie leży na ulicy. Na ulicy znajdziesz obłudę co najwyżej. Lubię oglądać Monster High, bajkę o potworach, które dobrze się bawią. To daje jakąś minimalną nadzieję. *** Odnośnie tematu nie przychodzą mi do głowy żadne stereotypy. Jest ich wiele. Chyba wiem, który mnie najbardziej boli. Czytanie książki to rzecz elitarna, a komputer prymitywna. Rzecz w tym, że często jest na odwrót. Jak to mnie męczy. Gdybym jeszcze coś czuł to bolałoby mnie to.
-
Nie ma takiego kogoś. Jedyne co mnie boli to wlatywanie tu na forum i takie samo się ulatnianie. Bez dzień dobry i do widzenia. Byle wyssać pomysły i zniknąć. Nie mam za wiele pomysłów. Będzie dotyczyć mnie. Jakiej niezwykłej cechy nie chciałbyś posiąść? Np. przewidywanie przyszłości, uzdrawianie, itd. Ja sądzę, że takie coś to duży ciężar i łatwiej żyć bez tego.
-
choroba uczy cierpliwosci, uszlachetnia!!!!!
monk.2000 odpowiedział(a) na monk.2000 temat w Kroki do wolności
Bez schodzenia na temat religii bardzo trudno odnieść się do tej tezy. Cierpienie jest takie trudne do zrozumienia, że przekracza często ludzkie myślenie i tylko jakieś rzeczy nie z tego świata są w stanie je uzasadnić. Religia to odpowiedź na ten stan. Czasem niedojrzały, prowadzący do sprzeczności. Wg buddyzmu życie w tym świecie to cierpienie już z definicji. Można powiedzieć, że gdyby nie ludzkie cierpienie to religia by się nie narodziła. Komuniści bodajże chcieli zrobić świat pełen szczęścia, sądząc że wtedy religia nie będzie potrzebna. A że przerodziła się ustrój militarystyczny prowadząc często jeszcze do większego rozlewu krwi to osobny temat. Była taka piosenka Johna Lennona: Imagine. Wszystko mi się w tej piosence podobało z wyjątkiem fragmentu, gdy John marzył o świecie bez religii. Teraz wiem, że nie chodziło o świat bezduszny. Wręcz przeciwnie. Świat bez religii to świat szczęśliwy, ludzie już nie muszą szukać bo znaleźli i religia staje się zbędna jak kokon dla motyla. -
Pytanie dobre dla mnie. Dla mnie muzyka to taki narkotyk. Pozwala się przenieść w inny świat. Kiedyś wpływała na emocje, teraz już nie. Czy dałbyś sobie wkleić implant do mózgu, który by stymulował myślenie, ale nie byłoby efektów ubocznych?
-
"Żyjemy w erze Post PC" Nie znam konkretnego autora, ale pewnie niejeden technokrata o tym opowiadał.
-
JERZY1962, tak, piję herbatę. To symbol do podświadomości, że oto dzień rozpoczęty. Czy często kłamiesz? Ja nie potrafię, mówienie prawdy jest dla mnie obowiązkiem. Nawet Kępiński w swojej książce "Schizofrenia" opisał to zjawisko. Chodziło o to, że tacy ludzie nie godzą się z przyjętą sytuacją, zakłamaniem. Jakby są ślepi na to, że życie podlega jakimś nakazom stworzonym przez społeczeństwo.