Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. Uważność, dobra rzecz. Ja przeszedłem kurs uważności w domu. Łatwo praktykować podczas czynności manualnych: picie herbaty, jej przygotowywanie; sprzątanie, gotowanie, grabienie liści przed domem. Przed komputerem podczas słuchania muzyki. Może jeszcze kiedyś usiądę w pokoju po turecku, zapalę zapach i pomedytuję przez 15 minut. Przestałem to robić, bo bałem się zbytniego spowolnienia myślenia. Z resztą w moim pokoju nie ma miejsca.
  2. SinnerInHeaven, cześć. Masz fajne wpisy. Wyważasz tematy prowokacyjne o dzikuskach z tematami, gdzie można logicznie dyskutować. Ja dość dawno pojęcie dobra/zła muzyka wyrzuciłem do kosza. Zaczynałem od byle czego. Potem był hard rock z lat 70. W ramach szukania czegoś ambitnego przeszedłem na rock progresywny. To na prawdę niezła muzyka. Jednak po jakimś czasie zapragnąłem wrócić na ziemię i słucham popu. Jestem jak matka Teresa muzyki, przygarniam kiepskie piosenki chociaż mógłbym żyć wśród tych dobrych. Odnośnie happysadu, wkurzała mnie zawsze taka muzyka. Pisana pod publikę, żeby zadowolić nastolatki bez wyrobionego gustu. Słucham dużo muzyki, ale już nie potrafię oceniać, która jest dobra, a która niskich lotów. To dlatego, że tej kiepskiej jest zawsze więcej. Lepiej się nauczyć słuchać badziewia, wtedy masz do wyboru do koloru. Nie musisz jechać na drugi kraniec świata po winyl zespołu progresywnego. Nota bene, część tych zespołów, np Yes też przeszły na pop. Ja to nazywam pop progresywny. -- 15 lis 2014, 12:12 -- Wyślę piosenkę, której teraz słucham. Zespół Aqua, który wylansował piosenkę Barbie Girl. Tutaj wspomnienia z lat 80. Tematycznie rarytas. [videoyoutube=qUbxFeqRZwI][/videoyoutube] -- 15 lis 2014, 12:13 -- harlancoben, podoba mi się twój wpis. Dokładnie, słuchanie kiepskiej muzyki jest ironiczne. Ja właśnie to robię.
  3. prokop184, cześć. Resocjalizacja to ciekawy temat. Lepsze takie podejście, niż zamykanie więźnia w ciemnej celi i liczenie, że zrozumie swoje błędy. Jak chcesz to napisz coś więcej, co cię interesuje.
  4. Zaraz będę pił nowy gatunek herbaty. Pojawiła się niespodzianie w mojej szafce. Na poranek idealna.
  5. Jeśli ktoś by chciał idzie to nadrobić. Podoba mi się, że ktoś stwierdził coś takiego jak dyskalkulia. To tak jak z głosem, jak ktoś ma chrypę nigdy nie będzie czysto śpiewać. Co nie znaczy, że nie należy się starać. Bonnie Tyler ma zachrypnięty głos, kiedyś jakąś chorobę chyba przechodziła i jej piosenki są dla mnie tym bardziej przejmujące. Odnośnie matmy. W matmie sukcesem nie jest ilość fanów, a rozwiązanie równania, znalezienie odpowiedzi na gruncie równań. Da się tego nauczyć, może nie będziecie Robertem Plantem równań, ale chociaż jakimś dyskotekowym grajkiem.
  6. monk.2000

    śmierć

    Czasem mam takie myśli, ale wtedy przychodzi mi do głowy, że i tak każdy kiedyś umrze. Nie ma się co spieszyć. Al Bundy powiedział, że jego największym sukcesem jest, że się nie zabił mimo żałosnego życia. To prawdziwy heroizm, żyć, mimo że zawsze można przestać, biorąc "na klatę" wszystkie bóle. Kto wie, może po drugiej stronie docenią ten wyczyn. W naszej kulturze za mało się mówi o śmierci. Nie wiem czy lepszy świat zabobonów, gdzie ludzie wierzą, że w jeziorze mieszkają topielce. Trudno określić. Powinno się jednak bardziej otwarcie poruszać tę sprawę. Z reguły jak dzieci się dopytują to się je instruuje, że to nie temat o którym trzeba rozmawiać. Proponuję żyć, z resztą inaczej nie mogę. W katolicyzmie wierzy się, że modlitwy żyjących mają wpływ na los zmarłego. Nie wiem na ile to prawda. Ale ja bym chciał by zmarli mówili o mnie jak najlepiej gdy odejdę. Wspominali mnie. To jeden z moich głównych życiowych motywów. Przedwczesna śmierć by to pokrzyżowała, mógłbym stać się czarną owcą w rodzinie i wielkim tematem tabu. Wiele w tej sprawie pomogłaby dyskusja na temat eutanazji, niestety w Polsce nie wypada, bo wszystko jest ustalone przez przodków i lepiej żeby nic nie zmieniać, wg wielu.
  7. AnneBlack, jasne że jedź. W takich sprawach na początku się człowiek zastanawia, ale potem prawie nigdy nie żałuje. Ja ze swoją anhedonią nie odczuwałbym radości z koncertu Led Zeppelin w oryginalnym składzie granego na Marsie. Ale pewnie bym poszedł gdybym miał możliwość. Choćby dla samego doświadczenia.
  8. Ja jestem zainteresowany poznaniem pannyAlicji. Kiedyś pisaliśmy na Facebooku. Także Łapa ma trochę filozoficzny image na forum. To działa na plus, żeby jednak gdzieś dorobić pieniądze i przejechać. Będziecie tańczyć? Ja lubię. Dobrze, żeby było dobre nagłośnienie. Nie każdy jest melomanem, ale uwierzcie, że jak chce się potańczyć to zwykłe radio tranzystor nie wystarczy.
  9. monk.2000

    Spamowa wyspa

    Cześć. Ktoś się pytał o tę książkę. Chodzi o historię XIX wieku.
  10. Ja bym mógł być artystą. Lubiłem rysować, nawet trochę mi to wychodzi o ile mam wzór. Z pamięci jest trochę gorzej. Lubię taniec, słuchać muzyki. Ostatnio piszę też dłuższe posty. Ale artysta to ktoś, kto wyraża samego siebie. Ja mam efkę i wyrażanie siebie, moje smętne odczucia raczej nikogo nie zadowolą. Chociaż ponoć Tolkien i Dali mieli schizofrenię. Może im nawet te objawy pomogły w tym by być oryginalnym. Mnie jednak nie zadowoliłoby bycie niezrozumianym. Wystarczy spojrzeć co się sprzedaje. Wejść na YouTube i zobaczyć ranking popularności filmików.
  11. monk.2000

    Spamowa wyspa

    Cześć. Czytam książkę wydaną w 1978. Ale komunistyczne smęcenie. Na komputerze mam puszczone odgłosy deszczu.
  12. monk.2000

    Mam schizofrenię

    Neuroleptyki to takie LSD w drugą stronę. Tak sobie to tłumaczę, bo nigdy nie brałem twardych środków. Śmierć powoduje podobne stany, więc wcześniej czy później zobaczę jak to jest. Fajnie się składa. Interesowałem się buddyzmem, czytałem Fromma. Buddyzm fajnie znać, ale trzeba rozumieć realia tamtego świata. To byli ludzie, którzy pokoje oświetlali świeczkami, "załatwiali" się do wychodków, hodowali trzodę a ich świat ograniczał się do terenu jaki zajmowała ich cywilizacja. Łatwiej było wierzyć w smoki, reinkarnację czy buddów. Interesując się buddyzmem polecam przyjrzeć się co stało się z cywilizacją, która wyznawała Zen. Spojrzeć na współczesnych Japończyków i to czy wola czytać mangę, grać w gry na Nintendo i jeździć na zloty fanów kucyków Pony. To czy wierzą w reinkarnację, czy może są ateistami. Jakie maja podejście do śmierci. Fajnie grzebać w grobowcach, ale łatwo stać się jak te mumie. Ja długo grzebałem w historii i to ciężki kawał chleba. Ale Zen jest piękne. Napisz coś, skoro się tym interesujesz.
  13. Kontakt na płaszczyźnie fizycznej z moją ciocią. Rozmowa, jedzenie. Poczułem ulgę, babcia jest bardzo surowa, natomiast ciocia to człowiek nowoczesny, lubi psychologię. Nie uważa, że pieniądze są najważniejsze. Mogę tylko mieć pretensje, że krytykowała mnie w dzieciństwie, ale miała swoje powody. Teraz się staram nadrobić w jej oczach. Trudno w rodzinie wyjść z etykiety "gówniarza".
  14. monk.2000

    Mam schizofrenię

    Nez, cześć. Też choruję na schizofrenię. Byłem w dwóch szpitalach do tej pory. Trudno mi jakoś pomóc. Może dlatego, że sam sobie zdaję sprawę z tego jaka to ciężka choroba. Kiedy siedziałem na Sobieskiego we Warszawie poznałem jednego pacjenta z rozpoznaniem F.20. Uważał się za anioła, czytał gazety o ezoteryce i był fanem muzyki, bo mówił że niektórzy wykonawcy to anioły. Miał jakąś specyficzną aurę wokół siebie. To mnie fascynowało. Mówię to po to, żebyś nie myślał, że schizofrenicy to zło tego świata, bo potrafią się agresywnie zachowywać, są często ciężarem i mają pełno negatywnych emocji w sobie. Tata schizofrenik też mi imponował swoim "mistycyzmem". Ale od kiedy sam zakosztowałem tego czym są głosy, a potem dostałem lek i wróciły mi zmysły zmieniłem podejście. To kielich pełen cierpienia. Karm się komunią nauki jaką są neuroleptyki.
  15. Nieznajomy1234, kiedyś w takim przypadku podesłałbym tobie link do tekstów o uwodzeniu. Ale to gruba artyleria, prawie że filozofia życia. Nie musisz się od razu zmieniać. Wszystko zależy jaka była twoja przeszłość. Jeśli wychowałeś się w religii katolickiej to teksty o wolnych związkach, różnych erotycznych fantazjach przeniesionych w rzeczywistość może być twardym towarem. Przyczyny nieśmiałości są różne. Na pewno jedna z nich to wychowanie. Dla mnie ruch uwodzicieli to prawie jak hippisi. Branie LSD ma różne negatywne konsekwencje i dlatego jest nielegalne. Dziki seks pewnie też, dlatego księża ostrzegają. Teraz pytanie, czy chcesz wieść spokojne życie, czy lubisz ryzyko. Pamiętaj, że ty możesz być miły, ale inni nie mają obowiązku się odwdzięczać. W końcu może się pojawić frustracja. Jestem grzeczny, mówię cześć każdemu, nie jestem łobuzem. Dlaczego mi nie wychodzi? Płacisz pewną cenę. Z resztą piszesz na forum psychologicznym. Pewnie wiesz, że psychoanaliza kładła duży nacisk na sprawę libido. PUA, czyli podrywacze mają takie powiedzonko: "miej wyje*ane, a będzie ci dane". To dobre na początek. Nie można być zbyt natarczywym w stosunku do dziewczyny. Ona wyczuje, że jesteś napalony i cię spławi. To tyle, jak chcesz to pytaj. Sam nie mam dziewczyny, nigdy nie miałem i jestem prawiczkiem. To też dlatego, że przestałem erotykę traktować jako bardzo ważną, a traktuję ją jako dobro luksusowe. Seks=związek. A ja chcę najpierw pewne rzeczy poukładać zanim się będę wiązał. Z resztą z punktu widzenia przyrodniczego, to celem seksu jest prokreacja. A ja nie chcę dzieci. Póki co przynajmniej. Gdyby dziecko urodziło się z zespołem Downa, nie wiem czy przeżyłbym to. Kogoś kto gra w szachy i pisze referaty na forum. Świadomość, że moje dziecko miałoby chodzić do szkoły specjalnej i zamiast poznawać logarytmy, czy czytać mitologię to poznawać arkana wiązania buta czy wspaniałej zdolności bazgrania pędzlem. Zbyt dużo cierpienia na tym świecie, by powoływać nowe jednostki.
  16. ocek, witam. :-) Ja wyjechałbym do większego miasta. Mieszkam w miejscowości o ludności: 4,5 tyś. Trzyma mnie właściwie tylko kilka faktów. Lokalny patriotyzm. Jeśli mam wyjechać to dlatego, że mogę, a nie dlatego, że jadę za chlebem jak żebrak. Do tego rodzina. Moja jest w całkowicie prawie rozsypce. Prawie się nie da żeby było większe rozluźnienie. Chociaż może nie widziałem gorszych przypadków. Pewnie są i takie. Zależy mi na kontakcie ze swoim tatą. Wszyscy go opuścili. Choruje na schizofrenię, zachorował kiedy istniały tylko leki pierwszej generacji dlatego długa choroba zepsuła mu dość silnie psychikę. Gdybym go nie odwiedzał i nie rozmawiał z nim, to chyba większość czasu spędziłby leżąc w łóżku. Instaluję mu programy na komputerze, puszczam różne blogi z internetu, wszystko żeby choć trochę go zainteresować czymś innym niż świat psychotyczny i nałogi. To bardzo ciężka praca. Wierzę w szczęście po śmierci, trochę się odnosi do tego mój podpis. Ale czy muszę być męczennikiem, może lepiej wyjechać i zostawić to beznadziejne miasto. Na początku nikogo bym nie znał. Byłbym nietutejszy. Człowiek z małego miasteczka. Tutaj jestem awangardą, gdyby nie choroba. W dużym mieście byłbym trybikiem. To trudna decyzja. Martwię się tylko utrzymaniem, mama ma ukrytą manię na punkcie pieniędzy i to przeniosło się też na mnie. Martwię się po prostu stroną finansową, potrzebą wynajmowania mieszkania. Tutaj mam swoje własne. Przynajmniej w teorii.
  17. monk.2000

    Jak stać się hipsterem?

    SinnerInHeaven, cześć. Mi się w hipsterach podoba to, że nie idą z prądem. Szukają tego co nie jest mainstreamowe. Jestem trochę hipsterem, bo pasjonuję się muzyką lat 80. Chciałbym wiedzieć więcej na ten temat. Wypowiadajcie się. [videoyoutube=YYaE9PJRp9A][/videoyoutube] Może już widziałeś ten film o bikiniarzach. Ktoś w komentarzach napisał, że byli to tacy hipsterzy pierwszych lat PRL. Ale to tylko jeden komentarz. Tak czy inaczej filmik o subkulturze, polecam.
  18. jetodik, świat potrzebuje figur. Ciekawie opisałeś guru New-Age'owego. Tacy ludzie to symbole. Nieważne, czy Eckhart rzeczywiście jest oświecony. A co z tym jest powiązane, czy oświecenie w ogóle istnieje. To nie ma znaczenia. Ważniejsza jest idea. Każda dziedzina ma osoby które coś ucieleśniają, są wyraziste. Dla informatyki może to być Steve Jobs, a dla nauce o prądzie Nicola Tesla. Tesla też nie stworzył prądu, prąd istniał od zawsze. W świecie cyfrowym nie ma ciała, atomu. Surowcem jest bit i piksel. Kim jest dla mnie Eckhart na moim ekranie? Kolejnym filmikiem. Odnośnie płacenia mu. Nie wydałem ani złotówki na niego, chociaż byłoby to najwygodniejsze. Gdzieś czytałem o kastetowym guru. Eckhart jest guru youtubowym. A ty nie chciałbyś być guru? Ludzie kładliby przed tobą kwiaty, kłaniali się i dziękowali za nauki. Do tego wszystkiego w bród. Obecność w TV, różnych programach. Dawanie autografów. Mnie mało kto szanuje, mało kto myśli o mojej wygodzie. Jak nie wywalczę sobie statusu to będę odpadem tego świata. Co dzień próbuję być lepszy, bo rzeczywistość sprawia wrażenie, że nie zasługuję na szacunek. Przykład, jestem wielkim melomanem. Słuchałem genialnej piosenki dość głośno. Zaraz mama przychodzi i każe przyciszyć, bo jej to przeszkadza. Nie liczy się z tym jaką dużą rolę gra muzyka w moim życiu. Mam przyciszyć i tyle. Ona rządzi w tym domu i mam się jej słuchać. Przyciszę, bo nie chcę kłótni. Dla zainteresowanych tematem: Forum szachowe, na które wchodzę: szachowe.pl Mam tam konto: acidnuke. Najbardziej burzliwa jest dyskusja o istnieniu szachowego talentu. Jeśli kogoś interesuje czym w ogóle jest talent, to zapraszam do tamtego działu. Osoby, które wiele poświęciły szachom są inteligentne i z ich zdaniem warto się liczyć.
  19. monk.2000

    zadajesz pytanie

    Właśnie czytałem na wiki o tym związku. Mnóstwo wiedzy, tylko dla chemików. Dlaczego słuchanie w kółko tego samego utworu zostało uznane przez kogoś jako metoda psychicznej tortury? -- 12 lis 2014, 13:56 -- Messiah, rzadko, z reguły jestem wyciszony.
  20. monk.2000

    Spamowa wyspa

    Cześć. Infinity, ja czytam nowinki techniczne. O tym jak ktoś dzięki sile ludzkiego umysłu odzyskał wzrok. Zawsze mnie to wyjątkowo porusza, wtedy przez chwilę czuję dumę z człowieka. Widziałem gdzieś film, gdy człowiek po raz pierwszy słyszy czy widzi. Płakał ze wzruszenia. Podobny temat chyba porusza polski film "Bogowie".
  21. Kontrast, brzmi ciekawie to co opowiadasz. Ja kiedyś przez chwilę chciałem mieć domek na drzewie. Chociaż i tak lepsza była "tajna baza" na strychu u babci. Chodziły głosy, że wujkowie mieli tam materace i ćwiczyli sztuki walki. Nawet był plakat karate.
  22. Najbardziej w swoim pokoju. Również tam gdzie mam dostęp do elektroniki. Boję się umysłowej pustki. Miejsca, gdzie nie ma co czytać, nie ma czego słuchać, ani czego oglądać. Lęk powodują sytuacje, gdy trzeba pracować fizycznie. Chciałbym jakoś pogodzić te światy. Prosty przykład: komputer zapewnia taką stymulację umysłu, że niejeden potrafi siedzieć przy nim po nocach nie chce mu się spać. Odnotowano przypadki śmierci przy komputerze, ponoć z wycieńczenia. Bezpiecznie czułem się też na Sobieskiego w szpitalu warszawskim. Jedyne miejsce gdzie komputer nie był potrzebny. Wystarczyła atmosfera, ludzie. Możliwość grania w billard czy rysowania w pracowni.
  23. New record! Kiedyś w Need for Speed 2 tak opowiadał facet, gdy pobiło się najlepszy czas na danej trasie. Tekst stał się dla mnie swoistym powiedzonkiem. Jak coś szło dobrze, albo zdarzyło się coś nowego i fascynującego: można było powiedzieć z angielskim akcentem: new record. Fajnie, że na forum piszą ludzie. Mi jednak brakuje tu pewnej stabilności jak na elektrodzie.pl
  24. monk.2000

    Samotność

    Abbey, w 100% się podpisuję. Żebrzę uwagi innych ludzi, nikt nie chce sam z siebie się zainteresować.
  25. monk.2000

    Spamowa wyspa

    Arasha, piękne fale i fajna latarnia. Czasem marzy mi się morze. Żywioł. Czekam na grę World of Battleships.
×