Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Hmm... Grzegorz, przeczytałam całą Twoją historię, jest długa. Pierwsza część Twojej opowieści - byłam tutaj współczująca, bo rodzice nie traktowali Cię tak, jak powinni byli. Wiele tu niesprawiedliwości - siostra lepiej traktowana, dostaje płatne studia, a Ty chodzisz w jednej bluzie. Alkohol w domu nie pomaga, niszczy rodzinę, a chłodna i nieczuła matka jest tutaj cholerną wiedźmą. Szkolna przemoc, wyśmiewanie - to odbija się na tym, jak po wielu latach nawet postrzegamy ludzi. Brak doświadczeń z płcią przeciwną - ciągnie się do późniejszych lat i brak umiejętności z poznawaniem ludzi. Samotność - bez rodziny i nikogo kompletnie - robi z mózgiem przykre rzeczy, bo każdy z nas potrzebuję kogoś z kim może pogadać. Bezdomność? No to tutaj już życie na krawędzi. Wiesz, raz "z ciekawości" zagadałam do bezdomnych i chciałam poznać jak żyją i ich samych. Kilka dni piłam z nimi, żebrałam pod sklepem i spałam na klatkach. Największym moim szczęściem był powrót do własnego domu i łóżku. Choć byli to dobrzy ludzie i jeden z nich nawet mnie bronił przed jakimś dziwnym gościem. Niestety się pobili i trzeba było przerywać tę krwawą akcję. Takie sytuacje są tam niestety na porządku dziennym. Byli to dobrzy ludzie, tylko zagubieni. Często pracowali, a po śmierci np. żony, stoczyli się. Zawsze lubiłam rozmawiać z ludźmi spoza marginesu i często rzucałam im kasę, zamiast np. księżom xD No dobra... Co tam jeszcze? Więzienie? Tutaj nie sprecyzowałeś co się stało, ale nie musisz. Kiedyś dostawałam groźby przez internet, jakieś dziwne telefony do mojego ex z prywatnego numeru, a nikt nie znał jego numeru, nie podawałam nikomu, nikt nas nie kojarzył razem. Groźby mnie przerażały przez dwa lata, choć była to jedna groźba przez insta. Bałam się. Co do przemocy, to też miałam trudne dzieciństwo. Prześladowanie w szkole - też to przeszłam. Co do związków - od młodych lat już zaczynałam romanse i to intensywnie, więc tutaj różnica. Natomiast nie zmienia to tego, że sama nie mam nikogo obecnie (długi związek za sobą) i nie chcę, bo muszę wszystkie rany zagoić i potrzebuję jeszcze czasu w swojej przestrzeni. Co do zawierania przyjaciół? Wiesz, tutaj muszę trafić na swojego. I jakoś tak mam, że potrafię rozmawiać, poznawać, ale żeby ktoś głębiej mnie poznał, to mam blokadę, albo wewnętrzny filtr, albo potrzebę własnej przestrzeni. Na rodzinę mogę liczyć, a moja mama to anioł, dlatego przykre jest to, że Twoja matka tak Cię potraktowała. Rodzice są od tego, żeby wychowywać, a jak sami nie są wychowani, to lipa. OGROMNA KURWA LIPA - dla dziecka. Krzywdzą je bez wyrzutów sumienia i samoświadomości jak ten człowiek się ujształtuje, jakie traumy z nim pozostaną do usranej śmierci, jak ciężko mu będzie zrobić sobie obiad, czy pozmywać lub umyć się. To nie jest przegrane życie, to życie jakie Ci sprezentowano przez osoby totalnie zrujnowane. I tak, masz rację, państwo powinno interweniować i pomóc. Państwo jednak zwykle ma wyjebane, a dzieci wchodzą w dorosłość z ogromnym brakiem, ogromnym cierpieniem i brakiem wsparcia. Twoja fobia społeczna - gratuluję, że ją pokonałeś i ja też ją pokonałam... Trwało to lata, ale się udało. Pewnie nie chcesz rad, tzn może chcesz, ale może to ja nie umiem doradzać, bo nie jestem kimś, kto powinien je dawać. Masz już jakieś tam doświadczenia z pracą. Widać, że się starasz i próbujesz. Nie będę osobą, która powie Ci, że wszystko się ułoży i że poznasz dziewczynę, paczkę ziomków. Nie powiem Ci tego, bo nie wiem jak się potoczy Twoje życie i nie wiem w jakim kierunku ja sama zmierzam. Nie będę prawić morałów o alkoholu. Nie dam Ci recepty na życie, nie dam tabletki na szczęście. Nie ma uniwersalnej rady. Dobrze, że się wygadałeś. Tutaj jest właściwe miejsce do pisania o takich rzeczach. Zostań z nami, pogadaj z nami. Może tutaj jest taki start dla Ciebie? Życzę miłości do siebie przede wszystkim, bo radzisz sobie od samego początku sam. Poznaj swoje dobre cechy, możesz zacząć od tego. Na pewno masz wiele zalet, co ja już widzę i ładnie piszesz, a ja to bardzo szanuję. Cmok!
  3. Ile razy nie chciało mi się żyć Teraz jest bez szału,niby spokój,a raczej taka wegetacja z automatu. Takie życie do śmierci.
  4. Nie lubię dnia Wszystkich Świętych. Halloween - napędzanie kasy w handlu. Tyle.
  5. Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
  6. O mojej mamie mówią zawsze: Ty masz taką młodą mamę?! xD Jest piękna, ale co do makjażu, to zawsze jej radzę unikać ciemnych powiek, ale ona tak lubi Ma fajne piegi. No i jest piękna, a dzięki swojemu ogromnemu sercu i komunikatywności w lekkim wydaniu, umiejętności słuchania i tolerancji, mądrości i ma wiele super cech, to jest też dla mnie najpiękniejsza. Często mówią, że jestem bardziej do taty, ale czasem, że do mamy. Mam podobnie, tzn. mogę dostrzec czyjeś piękno, jeśli jego np. twórczość rezonuje ze mną na głębokim poziomie i tak mam jedynie z zagranicznymia dziewczynami. A jak poznaję, to właśnie ten moment poznawania jest kluczowy, by dostrzec w kimś całokształt - piękno. To można nazwać trochę sapioseksualizm (?) tzn. tak po części, bo się nie znam. Jednak intelekt, dusza, wnętrze - to bardzo ważne dla mnie, choć obiektywnie mogę powiedzieć, że ktoś ma ładne rysy twarzy dla mnie. Ale jak mnie jego osobowość, styl bycia irytuje, no to nie powiem, że jest atrakcyjny. No, była inteligentna i taka autentyczna - tak ją widziałam, choć mało oglądałam.
  7. Dzisiaj
  8. Wykształcenie wyższe medyczne. Na studiach dorabiałam sobie dodatkowo w kinie - fajne czasy Pracuję od początku w zawodzie. Obecnie od prawie 5 lat w tym samym miejscu, plus czasami dodatkowe zlecenia i chociaż czasami bywa nudno i korci mnie zmiana na coś ambitniejszego, to jednak obecna praca ma tyle plusów w postaci dużej ilości wolnego, możliwości szkoleń itd., że szkoda mi jej zmieniać
  9. Do klubu bym nie poszła na trzeźwo, i nie wiem, czy bym poszla pod wpływem. Mam te czasy już za sobą i źle mi się kojarzą. Jeśli chodzi o sam taniec wśród osób dobrze mi znanych: lubię puszczać muzykę Billie Eilish z kuzynkami, które też są fankami. Umiem się wygłupiać, to mój naturalny dar i na Halloween będzie akcja jakaś. Jeśli chodzi o pojęcie "zabawa" na imprezach, to właśnie zależy od ludzi. Ile razy byłam mocno pijana lub mniej na jakiejś domowce znajomych, a jednak się dobrze nie bawiłam i żałowałam, że się tam znalazłam. Nie mój świat. Ja naprawdę jestem wybredna, bo całe moje przeszłe życie było pełne żałosnych ludzi (było też wspaniali ludzie) i nawet cudowny alkohol nie pomagał w niczym, a często nawet przeszkadzał. Alkohol blokuje ci jedynie kontrolę, dzięki czemu możesz czuć się odważniejszy. Oczywiście, potrafił namówić mnie, by iść sama do klubu, ale nie jest to bezpieczne, a alko często zamazywalo mi pojęcie zagrożenia jakie może być, gdy nagle wsiadam sama w pociąg i jadę do modnego miejsca na tańce. A jak są jakieś spotkania rodzinne, to ja się dogaduję dużo lepiej z młodszymi kuzynkami, niż tymi starszymi lub reszta rodziny..no ale to moja rodzina i nie spodziewam się już, że zostanę zrozumiana, bo to niemożliwe. Umiem się bawić i robię to w różnych sytuacjach dnia codziennego. Nie muszę mieć okazji, żeby sobie pośpiewać, ale brakuje mi osob, takich artystycznych dusz, które mogłyby mi dać poczucie wspolnoty, zrozumienia i czegoś nauczyły. I wtedy nawet momenty milczenia są warte więcej niż huczna impreza przy tandetnej muzyce na fulla wśród pijanych, tępych mord. Do klubu nie wejdę, chyba że na koncert lub miejsca z techno lub rockiem.
  10. Ja biorę na lęki trzy razy dziennie od dwóch lat i mogę powiedzieć że na pewno uzależnia bo miałem okresy że brałem 1500mg dziennie ale udało się zmniejszyć dawkę. Po odstawieniu czułem się jakby był chory. Teraz próbuje zamienić pregabaline na alprazolam ale nie idzie to dobrze.
  11. Oj, wiedziałam, że o czymś zapomnę, jak wymieniałam wszystkie metody, których próbowałam... Próbowałam hipnozy! Niestety nie udało się mnie w nią wprowadzić, zareagowałam silnym atakiem paniki i musiałam wracać do domu zanim się skoczyła pierwsza wizyta. Potem poszłam jeszcze na jedną i wytrzymałam do końca, ale scenariusz był ten sam i choć mnie terapeuta namawiał, żeby kontynuować odpuściłam, bo atak paniki mogę też mieć i w domu. A naprawdę pokładałam już w niej resztkę nadziei... A jak wyglądają te elektrowstrząsy? Nie wiem, brzmi to bardzo groźnie. Czy problemy z sercem (ataki tachykardii) nie są przeciwwskazaniem?
  12. Grouchy

    Kącik gracza

    A mnie się właśnie ten etap składankowy bardzo spodobał o dziwo bo zawsze preferowałem rozwiązywać sprawy stylem na komandosa. Jedyna rzecz, która mi się nie podoba, to gdy w pobliżu są T-800 a wykryje mnie wieżyczka i zacznie strzelać, to one w ogóle nie reagują. Co do DLSS to ja mam RTX 4070Super, w Cyberpunku w 1440p z upscalingiem na balanced, z PT i FG mam 100fps.
  13. Myślę tak samo. Co to za zamek, jeśli otworzyć go można wieloma kluczami, tak samo w drugą stronę, co to za uniwersalny klucz, który pasuje wszędzie, przez co nie ma tak naprawdę znaczenia i z żadnymi konkretnymi drzwiami go powiązać nie można.
  14. Trzymajcie za mnie kciuki, możliwe, że w końcu wyjdę ze swojego bagna
  15. Tak. Faktycznie pisanie tutaj przez take moze byc niezbyt dobrym pomysłem. Moze byc po prostu dla niego niebezpieczne.
  16. Jestem już 2 miesiące około na escitalopram, w miejscach gdzie łapałem ataki paniki np w kolejce do kasy w sklepie, teraz nie robi na mnie wrażenia, zero lęku. Mogę śmiało pić kawę, nie czuję niepokoju tylko przyjemne pobudzenie. Wahania nastroju zmieniły się na stabilny nastrój, pogodny. Ze skutków ubocznych splycilo mi trochę emocje ale jestem mega zadowolony z esci, jestem na dawce 10mg i jest super
  17. Nic się nie stało z tego powodu, że nie zauważyłaś. Dobrze, że mieszka Ci się lepiej i najważniejsze żeby było spokojnie.
  18. Tak, akurat trafiłam dobrego kebaba i zwiedziłam sobie miasto.
  19. Wczoraj
  20. Trochę kiczowata była ta moda ale miała coś w sobie. Lepsze niż te obecne worki i bluzy z kapturem jeansy biodrówki fajna sprawa u dziewczyn. To były lata gdzie zaczynałem patrzeć na koleżanki inaczej niż na kolegów więc wiadomo, że tak to zapamiętałem
  21. Przypominam o playliście na Spotify z tego postu Obecnie mamy 6891 utworów i jesteśmy na stronie 576 xd Niestety nie przechodzi więcej niż ~650 dziennie. Także jeszcze chwile zajmie zanim będziemy na bieżąco. Czasami indeksują się też utwory z najnowszych stron bo zrobiłem jeden błąd w kodzie a nie chcę już wracać i od nowa zaczynać. Na koniec najnowsze utwory przesunę ręcznie. Póki co polecam sortowanie od najstarszych j/w
  22. U mnie kompletnie zero zmian ani w górę ani w dół jeśli chodzi o wagę. Ale spotykałem się z tym, że niektórzy ludzie przy paroksetynie... chudli Ta substancja akurat nie jest taka jednoznaczna, że zawsze się po niej tyje jak po niektórych innych. Powiedziałbym, że z moich obserwacji raczej pod względem wagi jest neutralna a jeśli pojawia się tycie to bardziej przez to, że w końcu ludzie mniejszy bajzel mają w głowie i są w stanie cokolwiek zjeść
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×