Skocz do zawartości
Nerwica.com

cynthia


cynthia

Rekomendowane odpowiedzi

Wolę być grzeczna i posłuszna bo tylko w taki sposób nie jestem ubezwłasnowolniona xd no to kochane z ich strony, bo wiem, że mogę na nie liczyć ale no, kurde... zaraz 3 z przodu, a ja nie mam żadnych perspektyw. Wiem, ze nigdy nie będę mogła ułożyć sobie życia tak, by być usatysfakcjonowana.  By żyć jak osoba zdrowa. Dobija mnie to. 

Jakoś nie mam ochoty się zakochiwać, nie mam w tej chwili siły na takie wyższe uczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, cynthia napisał(a):

@Verinia no to napisz książkę. Fajna forma autoterapii. Z chęcią przeczytam 🙂 masz talent, piszesz, fajnie się wypowiadasz dlaczego by nie spróbować? 

Sama piszę czasem opowiadania. To znaczy zaczynam pisać i je porzucam. Ale mam temat na kolejne, ale chciałabym je napisać od początku do końca. Jest na podstawie mojego snu, a raczej koszmaru. Jak przestałam brać leki to miałam bezsenność, a jak już zasnęłam to dręczyły mnie bardzo intensywne i realne koszmary. I szczególnie jeden nie daje mi spokoju. 

Nie, ja nie mam CHADu tylko schizofrenię paranoidalną.  Ale w manii takie ryzykowne działania są chyba "normalne" (że się tak wyrażę). 

Kilka osób mi mówilo, żebym jakaś napisała. Kurde, sama nie wiem..mam jakieś bariery. No ale przemyśle to jeszcze na pewno. 

 

Albo będę pisac dla Was. Pisanie jest po prostu... Fajne 🦋

 

Ja przed chwilą się przebudziłam. Znowu sen że byłam w szpitalu ale tym razem był to nawet przyjemny sen

.i jakiś dziwny, bo ktoś mi wróżył. A już tak miałam realnie w szpitalu psychiatrycznym.

 

Rozumiem 🌸 no w ChAD się dużo dzieje, gdy zmienia się biegun na ten energiczny.

PS. Chyba zaczyna mi się hipomania. Ale chyba. Wczoraj rodzina do mnie, że się dziwnie zachowuje ale nie umieją tego nazwać. A dzisiejsza noc to tylko 5 godziny snu. Gdzie zwykle potrzebuje 9 godzin.

Ale ja mam już na to wywalone. W końcu jakiś inny mood.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

Kilka osób mi mówilo, żebym jakaś napisała. Kurde, sama nie wiem..mam jakieś bariery. No ale przemyśle to jeszcze na pewno. 

Będę Cię wspierać w tym od początku, do końca ❤️ 

 

Ja dzisiaj spałam 7, to bardzo  mało jak na mnie.  

Kurde, te zmienne samopoczucie musi być męczące... wiesz, u mnie jest chujowo ale stabilnie. :D Zero górek tylko ciągnące się objawy pozytywne poprzeplatane z objawami negatywnymi. Teraz męczę się z tym drugim. Depresja, apatia, anhedonia, wycofanie społeczne. Męczące strasznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, cynthia napisał(a):

Będę Cię wspierać w tym od początku, do końca ❤️ 

 

Ja dzisiaj spałam 7, to bardzo  mało jak na mnie.  

Kurde, te zmienne samopoczucie musi być męczące... wiesz, u mnie jest chujowo ale stabilnie. :D Zero górek tylko ciągnące się objawy pozytywne poprzeplatane z objawami negatywnymi. Teraz męczę się z tym drugim. Depresja, apatia, anhedonia, wycofanie społeczne. Męczące strasznie.

Moja ciocia ma schizofrenię, ale bardzo zaawansowaną. Nie mówi prawie nic, nie wychodzi z domu. WIdać u niej chorobę. 

 

Z Tobą się dobrze pisze. Mam wrażenie, że jesteśmy trochę podobne.

 

Nastroje...oj tak. Ja mam ChAD mieszany bardzo często. i Sezonowo na wiosnę wczesną dostaję hipomanii lub manii. Njagorzej się  boję, że znowu stracę kontrolę i będzie psychoza. Okropieństwo i za każdym razem trauma i depresja postpsychotyczna. Oby nowy rok był tym dobrym. Tobie też tego życzę, widzę że też cierpisz. Ja dzisiaj spędzę praktycznie święta sama, bo tak chcę. NIkt mnie nie zmusi, żeby iść do tej sztucznej rodzinki. I tak nie mam z nimi żadnych tematów. A fuj!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Verinia biedna ciocia... a leczy się? Była w szpitalu? Może tam by jej pomogli. 

 

12 minut temu, Verinia napisał(a):

Z Tobą się dobrze pisze. Mam wrażenie, że jesteśmy trochę podobne.

 

Mam te same odczucia. ❤️  Bardzo Cię polubiłam. 

 

Widziałam wiele osób w manii w szpitalu i ciężkie to do zniesienia... ja bym chyba w ogóle nie dała rady. Jesteś silna. 🙂 

 

Wzajemnie życzę ci oby nadchodzący rok był lepszy, obyś mogła cieszyć się zdrowiem i tym fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym. Masz jakieś postanowienia noworoczne?

 

Ja bym olała taką rodzinę. Akurat u mnie jest na tyle dobrze, że spędzam ten czas z osobami, którymi chcę i lubię się otaczać. Przykro mi, bo wiem, że to jednak powoduje smutek ale jeśli masz się tylko denerwować to nie ma co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Było dużo ludzi ale dałam radę. Było nawet fajnie, jednak czuję się przebodźcowana i zabunkrowałam się w pokoju.

Wypiłam dwie lampki wina i teraz żeby odegnać senność zrobiłam sobie kawę. Jak nieco ochłonę i odpocznę psychicznie to pójdę dokończyć książkę. 

 

Żeby zwykła wigilia była murem nie do przeskoczenia... strach, stres czy dam sobie radę. Po 3 godzinach zaczęłam uciekać myślami, gubiłam wątek i myślałam o tym, że nie myślę. Grzecznie przeprosiłam i wyszłam, bo pytania "a ty jak się czujesz? już lepiej?" wywoływały u mnie dyskomfort, chociaż wiem, że ci ludzie mnie akceptują i współczują (nie wiem do końca czy pragnę tego współczucia) ale no... to i tak miłe, że tolerują mnie, moją chorobę i nie jestem dla nich inna, czy gorsza.

Ale każda taka impreza to dla mnie duży wysiłek psychiczny. Ale nie żałuję, bo spędziłam miło czas z bliskimi. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 24.12.2025 o 11:14, cynthia napisał(a):

@Verinia biedna ciocia... a leczy się? Była w szpitalu? Może tam by jej pomogli. 

Tak, ona leczy się od 30 lat chyba jakoś, może nawet dłużej. Byłam w milionach szpitali w cąłym kraju. Ale na szczęście obecnie czuje się lepiej i wychodzi w towarzystwie dziadka na spacery. A to dużo, bo ileś lat nie wyszła nawet na balkon. Teraz wiem, że bierze klozapol i reagilę, a reszty leków nie znam. Także no cóż. Ciężką ma chorobą, bardzo zaawansowaną. Ciocia ma urodziny w Wigilię i mega cieszyła się z prezentów, które jej przygotowałam z mamą. Lubię, gdy się uśmiecha. Mamy słaby kontakt, bo unika ludzi, a ja to szanuję i rozumiem. Oby Nowy Rok był jest sprzyjający 🙂 

 

W dniu 24.12.2025 o 11:14, cynthia napisał(a):

Mam te same odczucia. ❤️  Bardzo Cię polubiłam. 

Dziękuję ❤️ Ja CIebie też i to jak szybko. 

 

W dniu 24.12.2025 o 11:14, cynthia napisał(a):

Widziałam wiele osób w manii w szpitalu i ciężkie to do zniesienia... ja bym chyba w ogóle nie dała rady. Jesteś silna. 🙂 

WIesz... mania jeszcze bywa do zniesienia, dużó energii, głupie rzeczy się robi. Dla samego chorego nie jest to cierpienie wtedy, tylko męczące potem, bo się prawie nie śpi, albo w ogóle. Człowiek ma swój przyspieszony świat. Na zewnątrz jest to już widoczne. Bliscy nie mają siły do takiej osoby. A u mnie mania często przeradzała się w psychozę. No ale to już znasz.

 

W dniu 24.12.2025 o 11:14, cynthia napisał(a):

Wzajemnie życzę ci oby nadchodzący rok był lepszy, obyś mogła cieszyć się zdrowiem i tym fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym. Masz jakieś postanowienia noworoczne?

 

Dzięki wielkie ❤️ Ty też jesteś silna. I będziesz! Moim postanowieniem jest schudnąć. Dostałam mounjuaro w zastrzykach, bo po licie dużo przytyłam i nabawiłam się ogólnie insulinooporności. Nie mogę schudnąć. NIe jem dużo, ale mało się ruszam. Więc kolejne postanowienie: więcej sportu, tak jak za dawnych lat. Kolejne postanowienie.... haha, więcej czytać!

 

W dniu 24.12.2025 o 11:14, cynthia napisał(a):

Ja bym olała taką rodzinę. Akurat u mnie jest na tyle dobrze, że spędzam ten czas z osobami, którymi chcę i lubię się otaczać. Przykro mi, bo wiem, że to jednak powoduje smutek ale jeśli masz się tylko denerwować to nie ma co.

wczoraj byłam. NIe było źle. Dzieciaki się ze mną wydurniały. A z rodziną parę wymian zdań i do chaty. Dziś nie idę, bo mam wirusa chyba. Od kilku dni wymiotuję. Jeszcze dostałam okres. Więc zostaję sama w domu!!!! jeeeej ❤️

 

14 godzin temu, cynthia napisał(a):

Było dużo ludzi ale dałam radę. Było nawet fajnie, jednak czuję się przebodźcowana i zabunkrowałam się w pokoju.

Wypiłam dwie lampki wina i teraz żeby odegnać senność zrobiłam sobie kawę. Jak nieco ochłonę i odpocznę psychicznie to pójdę dokończyć książkę. 

 

Żeby zwykła wigilia była murem nie do przeskoczenia... strach, stres czy dam sobie radę. Po 3 godzinach zaczęłam uciekać myślami, gubiłam wątek i myślałam o tym, że nie myślę. Grzecznie przeprosiłam i wyszłam, bo pytania "a ty jak się czujesz? już lepiej?" wywoływały u mnie dyskomfort, chociaż wiem, że ci ludzie mnie akceptują i współczują (nie wiem do końca czy pragnę tego współczucia) ale no... to i tak miłe, że tolerują mnie, moją chorobę i nie jestem dla nich inna, czy gorsza.

Ale każda taka impreza to dla mnie duży wysiłek psychiczny. Ale nie żałuję, bo spędziłam miło czas z bliskimi. 

 

Totalnie CIę rozumiem. U mnie też wszyscy wiedzą. NIe wiem, co o mnie myślą. Ale nawet specjalnie mnie to nie obchodzi. Mam dobry kontakt z dziadkiem, ciocią i drugą ciocią no i tymi z młodszych kuzynek. No i babcia też jest super. OD strony ojca się dogadujemy, ale tam już panuje ciężka choroba u cioci, więc też nie siedzimy długo, żeby jej nie męczyć. Często się zamykała w pokoju i nie wychodziła do nas. NIkt jej nie zmuszał. Moja rodzina to rozumie.

 

A ciocia mnie lubi. Zawsze się cieszy, gdy mnie widzi, a w tym roku była bardzo zadowolona z podarunków. Życzę jej jak najlepiej.

 

Ja też często uciekałam szybko, tyle że autem z tatą, bo nie prowadzę, mimo prawka. Przeważnie przy stole coś tam powiem, pogadam, ale bez szału. Ci ludzie to nie moje klimaty (nie wszyscy). Może myślą, że są lepsi? ALe przepraszam, halo. To ja jestem lepsza. Czasem tak o sobie myślę, może przez ChAD, a może dlatego, że całe życie czułam się gorsza od innych. I mi się zmieniło. NIech tak pozostanie.

 

Jest wielu ludzi, którzy nie cierpią świąt, bo muszą siedzieć z ludźmi z którymi już mało co ich łączy. 

 

 

@cynthia WIele razy na Święta czułam się fatalnie. WIesz... dopiero ten rok stał się łąskawy. I to od niedawna (nowe leki). Oby to trwało. Tobie też życzę jak najlepszego samopoczucia. NIe przejmuj się świętami. Bardzo często patrzyłam się w jakiś obiekt, nic nie mówiłam, wychodziłam do domu bardzo szybko. Nie rozumiałam jak można tak długo gadać z ludźmi o pierdołach, polityce i religii. A ze mnie to taki samotnik. Lubię się zaszyć w pokoju i oddzielić. No ale byłam chociaż na WIgilii, żeby mnie zobaczyli. WIdzę po twarzach rodziny, że niektórzy cieszą się na mój widok, a inni ledwo cześć do mnie. WTF? to przez moją chorobę i szpitale? TO POWIEM WAM> BAJ BAJ!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, Verinia napisał(a):

Ciocia ma urodziny w Wigilię

Moja ciocia też ma urodziny w Wigilię. W takim razie życzę twojej dużo siły i wytrwałości! Naprawdę szkoda mi Twojej cioci, widać, że ciągle walczy. Żyje, bo walczy. To najważniejsze. Może kiedyś wyjdzie gdzieś dalej, sama. Tego jej życzę. 🙂

 

39 minut temu, Verinia napisał(a):

A u mnie mania często przeradzała się w psychozę. No ale to już znasz.

Tak. I dlatego uważam, że CHAD jest cięższą do zniesienia chorobą niż schizofrenia. W CHADzie masz wszystko: depresja, mania, psychoza. To musi bardziej męczyć człowieka. Na oddziale jak teraz byłam była taka dziewczyna w silnej manii, wszędzie było jej pełno a jak wpadła w depresję to z łóżka wychodziła tylko na posiłki i do łazienki. Nie do poznania osoba. Nawet na palarnię nie chodziła, chociaż wcześniej ciągle na niej przesiadywała.

 

42 minuty temu, Verinia napisał(a):

Moim postanowieniem jest schudnąć. Dostałam mounjuaro w zastrzykach, bo po licie dużo przytyłam i nabawiłam się ogólnie insulinooporności. Nie mogę schudnąć. NIe jem dużo, ale mało się ruszam. Więc kolejne postanowienie: więcej sportu, tak jak za dawnych lat. Kolejne postanowienie.... haha, więcej czytać!

Ja też muszę schudnąć. Odkąd leczę się na schizofrenię przytyłam ponad 30 kg. Leki, brak ruchu, pomimo, że wcale źle i dużo nie jem. No ale jak się człowiek zamknie w pokoju i nie ma siły wyjść do sklepu to się tyje. Błędne koło.

U mnie to schudnięcie, spacery, też chcę sobie postanowić, że co najmniej godzinę dziennie spędzę na czytaniu.  Zaniedbałam trochę to, ale ja wiecznie jestem nieusatysfakcjonowana w tej kwestii.

No i fajki. Najlepiej jakbym rzuciła, ale raczej to nie przejdzie. :D może uda się ograniczyć, albo przerzucić na e-peta albo na iqosa.

 

No i się nabawiłam cukrzycy insulinoniezależnej. 

 

46 minut temu, Verinia napisał(a):

wczoraj byłam. NIe było źle. Dzieciaki się ze mną wydurniały. A z rodziną parę wymian zdań i do chaty. Dziś nie idę, bo mam wirusa chyba. Od kilku dni wymiotuję. Jeszcze dostałam okres. Więc zostaję sama w domu!!!! jeeeej

Kurde ja mam takie problemy z okresem przez leki, że masakra.Bywało, że pół roku nie miałam i żadne leki anty nie pomagały. Teraz mi się w miarę uregulowało.

Wracaj do zdrowia! ❤️ 

 

47 minut temu, Verinia napisał(a):

A ciocia mnie lubi. Zawsze się cieszy, gdy mnie widzi, a w tym roku była bardzo zadowolona z podarunków. Życzę jej jak najlepiej.

Na pewno ważne jest to, że ją rozumiesz i wspierasz. Dobra z Ciebie osóbka. ❤️ 

 

48 minut temu, Verinia napisał(a):

Może myślą, że są lepsi? ALe przepraszam, halo. To ja jestem lepsza. Czasem tak o sobie myślę, może przez ChAD, a może dlatego, że całe życie czułam się gorsza od innych. I mi się zmieniło. NIech tak pozostanie.

Jesteś wyjątkowa, bo masz dobre serce i tak, w pewien sposób jesteś lepszą osobą, bo więcej widzisz, więcej czujesz. Rozumiesz. Świat i ludzi. I to sprawia cię osobą lepszą od motłochu, który chodzi po tej ziemi. Bez empatii, bez serca. 

 

50 minut temu, Verinia napisał(a):

Nie rozumiałam jak można tak długo gadać z ludźmi o pierdołach, polityce i religii.

Uchhh też tego nie rozumiem ale u mnie nie porusza się tematów politycznych i religijnych. Dzięki Bogu :D 

A o pierdołach w taki czas to lubię pogadać. Odmóżdżam się i nie myślę o tym całym gównie.

 

51 minut temu, Verinia napisał(a):

WIdzę po twarzach rodziny, że niektórzy cieszą się na mój widok, a inni ledwo cześć do mnie. WTF? to przez moją chorobę i szpitale? TO POWIEM WAM> BAJ BAJ!!!!!

no i bardzo dobre podejście! 

Ja tak siedziałamw czoraj i sobie myślałam... co by było, gdyby mamy zabrakło, gdyby nie przeżyła, co by było, gdybym ja jednak rzuciła się pod ten pociąg... zrobiło mi się tak smutno... naszły mnie wyrzuty sumienia. Mama żyje, ja żyję. I jesteśmy bezpieczne. Przynajmniej w tej chwili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@cynthia Czasem lubię się zachowywać jak świr, bo ja jestem świr xD - to cytat z jakiegoś filmu.

8 minut temu, cynthia napisał(a):

Moja ciocia też ma urodziny w Wigilię. W takim razie życzę twojej dużo siły i wytrwałości! Naprawdę szkoda mi Twojej cioci, widać, że ciągle walczy. Żyje, bo walczy. To najważniejsze. Może kiedyś wyjdzie gdzieś dalej, sama. Tego jej życzę. 🙂

Dziękuję. Przekażę jej telepatycznie i duchowo Twoje życzenia. No cóż. Choroba psychiczna zabiera w sumie całe życie. Cały czas cierpienie, a nikt tego nie rozumie i nie chce rozumieć, poza wyjątkowymi ludźmi oczywiście 🙂 Twojej cioci też ślę życzenia ❤️ 

9 minut temu, cynthia napisał(a):

Tak. I dlatego uważam, że CHAD jest cięższą do zniesienia chorobą niż schizofrenia. W CHADzie masz wszystko: depresja, mania, psychoza. To musi bardziej męczyć człowieka. Na oddziale jak teraz byłam była taka dziewczyna w silnej manii, wszędzie było jej pełno a jak wpadła w depresję to z łóżka wychodziła tylko na posiłki i do łazienki. Nie do poznania osoba. Nawet na palarnię nie chodziła, chociaż wcześniej ciągle na niej przesiadywała.

Ech. Moja mama wiele przecierpiała. Tak jak i pozostali z domowników i jakaś część rodziny. Ciągłe szpitale. Ileś razy szukała mnie policja z psami, bo uciekałam z domu w nocy, myśląc, że mam ważną misję do wykonania. Przez jedną ucieczkę, dano mi dopalacz, mówiąc, że to olanzapina na uspokojenie, bo gość widzi, że mam manię. No i potem mnie znalazła policja i szpital (to tego roku, wiosną).

 

Najdłuższy pobyt w szpitalu był tamtego roku - 3 miesiące. I też na początku byłam gwiazdą szpitala. Tu palarnia, tam faceci, koleżanki. Przyjaźniłam się ze starszą panią, która latała czasem nago xD Ona była udana, hahha. Jak ją wspominam, to nawet ciepło mi się robi. No ale każdy tam cierpiał. Po około 2 miesiącach tam, dostałam psychozy, bo jeden facet namawiał mnie na niebranie leków, które wypluwałam ukradkie do swojego kubka, który mogłam od razu zakręcić. I psychoza. pasy. Horror. Gdy doszłam do rzeczywistości, a stało się to bardzo szybko. Nowe leki, ale lit brałam dalej, to dostałam okropnej depresji. Wszyscy mnbie wkurrr.... Załatwiłam sobie epeta żeby nie musieć chodzić w te tłumy na palarni. Siedziałam w pokoju i czytałam, lub robiłam kursy. Nie chciałam leżeć tylko w łóżku, bo bym oszalała. A w tej nowej sali miałam okropne osoby. Na szczęście po psychozie szybko dosyć wyszłam, gdy doprowadzili mnie do jako takiego stanu. Tzn to nie była taka wielka depresja jak napisałam, sorki. Jednak największa była po wyjściu. Jakiś czas po... trauma po szpitalu i depresja, która ciągnęła się rok!

 

Po tej ostatniej psychozie było łatwiej. NIe miałam duże depresji, ale obniżony nastrój. Poza tym ja często mam mieszany ChAD. Czyli w jednym momencie nadmiar energii, pobudzenie, może być też bardzo zmienny nastrój w ciągu dnia, irytacja też często, zaburzenia ze snem. 

 

Męczące bardzo, bo od nastroju zależy wszystko. Cały dzień, relacje i ogólnie całe życie. To już do końca życia choroba. Nawet leki jeśli pomagają, to i tak będą bieguny zmieniane, ale lżej. Prawdopodobnie. Obym już nie przechodziła tej cholernej manii i psychozy, depresje też straszne. Hipomania jest najfajniejsza. Twórczość się  kręci, towarzyskość, pewność siebie, lekko skrócony sen - tak do 6 godzin, kreatywność, energia i pełno pomysłów. No i euforyczny wręcz nastrój. ALe wtedy moja gadatliwość wszystkich męczy xD

 

20 minut temu, cynthia napisał(a):

Ja też muszę schudnąć. Odkąd leczę się na schizofrenię przytyłam ponad 30 kg. Leki, brak ruchu, pomimo, że wcale źle i dużo nie jem. No ale jak się człowiek zamknie w pokoju i nie ma siły wyjść do sklepu to się tyje. Błędne koło.

U mnie to schudnięcie, spacery, też chcę sobie postanowić, że co najmniej godzinę dziennie spędzę na czytaniu.  Zaniedbałam trochę to, ale ja wiecznie jestem nieusatysfakcjonowana w tej kwestii.

No i fajki. Najlepiej jakbym rzuciła, ale raczej to nie przejdzie. :D może uda się ograniczyć, albo przerzucić na e-peta albo na iqosa.

 

No i się nabawiłam cukrzycy insulinoniezależnej. 

No to mamy podobne postanowienia. Z tym, że ja nie zamierzam rzucić palenia,  bo wiem, że mi się nie uda. Dwa razy rzuciłam równo 3 tygodnie, bez wspomagaczy. No ale ciągnęło diabelnie. I pierwszy papieros, drugi. I teraz po paczce dziennie. 😛 

 

Przykro mi z powodu tej cukrzycy. Ja nabawiłam się insulinoopornośći. Nie pamiętam czy Ci to pisałam, jeśłi tak to sorka.

23 minuty temu, cynthia napisał(a):

Kurde ja mam takie problemy z okresem przez leki, że masakra.Bywało, że pół roku nie miałam i żadne leki anty nie pomagały. Teraz mi się w miarę uregulowało.

Wracaj do zdrowia! ❤️ 

Też nie miałam nie tak dawno pół roku okresu przez solian. Teraz wróciło to do normy, po zmianie leków.

dziękuję Cynthia ❤️ 

25 minut temu, cynthia napisał(a):

Na pewno ważne jest to, że ją rozumiesz i wspierasz. Dobra z Ciebie osóbka. ❤️ 

z Ciebie też 🎂

25 minut temu, cynthia napisał(a):

Jesteś wyjątkowa, bo masz dobre serce i tak, w pewien sposób jesteś lepszą osobą, bo więcej widzisz, więcej czujesz. Rozumiesz. Świat i ludzi. I to sprawia cię osobą lepszą od motłochu, który chodzi po tej ziemi. Bez empatii, bez serca. 

No właśnie. Tez tak myślę. WYjątkowi ludzie są w mniejszośći, wiadomka. I może już dorosłam do tego poczucia dobrej samooceny. Kiedyś czułam, że inni tylko mną gardzą. Teraz ja gardzę żmijami.

27 minut temu, cynthia napisał(a):

Uchhh też tego nie rozumiem ale u mnie nie porusza się tematów politycznych i religijnych. Dzięki Bogu :D 

A o pierdołach w taki czas to lubię pogadać. Odmóżdżam się i nie myślę o tym całym gównie.

Czaję. Odmóżdżyć się warto. Ja lubię wydurniać się z dziećmi. W domu często robimy to razem z bratem i tatą. To mi zawsze poprawia humor. Mamy szaloną, wesołą rodzinkę. ALe zgrzyty bywają. Czasem potrafię mocno dolać oliwy do ognia. Ale szybko wraca to do normy. Tato tańczy i śpiewa, brat też śpiewa jakieś głupoty, ja gadam od rzeczy.Serio, mój dom to kabaret. Mama scroluje w tym czasei Tik Toka xDD ALbo politykę. 

29 minut temu, cynthia napisał(a):

no i bardzo dobre podejście! 

Ja tak siedziałamw czoraj i sobie myślałam... co by było, gdyby mamy zabrakło, gdyby nie przeżyła, co by było, gdybym ja jednak rzuciła się pod ten pociąg... zrobiło mi się tak smutno... naszły mnie wyrzuty sumienia. Mama żyje, ja żyję. I jesteśmy bezpieczne. Przynajmniej w tej chwili.

OJ tak.... dobrze, że jesteś na tym świecie. Jesteś bardzo ciekawą osobą, masz coś w sobie intrygującego. Widać, że duż o przeszłość i masz ogromną wrażliwość. Ja najbardziej żałuję tych chwil, gdy rodzina cierpiałą, bo ja cierpię w szpitalach, albo jak umierałą ze strachu, gdy uciekałam z domu. Mam straszne wyrzuty sumienia i flashbacki, że musi to przechodzić, ale bardzo mnie wspiera w chorobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

 Twojej cioci też ślę życzenia

Dziękuję! ❤️ 

 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

Ech. Moja mama wiele przecierpiała. Tak jak i pozostali z domowników i jakaś część rodziny. Ciągłe szpitale. Ileś razy szukała mnie policja z psami, bo uciekałam z domu w nocy, myśląc, że mam ważną misję do wykonania. Przez jedną ucieczkę, dano mi dopalacz, mówiąc, że to olanzapina na uspokojenie, bo gość widzi, że mam manię. No i potem mnie znalazła policja i szpital (to tego roku, wiosną).

Kurde, nieciekawe. 😕 ale ważne, że żyjesz. Jesteś wojowniczką. 

Ja to szpital zaliczam co najmniej raz do roku. Mój najdłuższy pobyt to było pół roku. Był to oddział terapeutyczny półotwarty czy jakoś tak. Miałam tam pełno zajęć. Począwszy do terapii grupowej, indywidualnej po muzykoterapię, biblioterapię i filmoterapię. Dałam radę tyle ile dać musiałam ale więcej nie chcę tam wrócić bo pojebane zasady (na początku roku byłam tam drugi raz ale na trzy miesiące). był to luty-maj jakoś, później październik-grudzień czyli licząc pół roku spędziłam w tym roku w szpitalu xD Do nudy i atmosfery się przyzwyczaiłam, ale każdy oddział jest inny. W Gnieźnie lepiej pod względem personelu i luźniejszych zasad. Można mieć kubki szklane i inne przybory w szklanych opakowaniach. Na jednym oddziale co byłam, w Poznaniu, to nawet metalowej łyżeczki miec nie można było (bo, jak to ordynator stwierdził, można ją "naostrzyć o podłogę i się nią pociąć" kurwa, to nawet ja jako osoba sprytna i autoagresywna bym na taki chory pomysł nie wpadła xD

. Albo legginsów bo stwierdzili, że można się na nich powiesić. No ale stanik już można było mieć xD te zasady niektóre są pojebane i co szpital to inne. 

No ja zazwyczaj w szpitalu śpię, oglądam anime albo czytam. No bo co tu robić jak zegar odmierza puste godziny, które jakoś trzeba sobie wypełnić.

 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

ALe wtedy moja gadatliwość wszystkich męczy xD

No co ty. Sądzę, że byśmy się dogadały na żywo. To znaczy ja ogólnie jestem mniej wygadana na żywo, ale to też zależy z kim mam do czynienia. Jedni mnie onieśmielają, a drudzy wyciągają ze mnie tę osobę, która chowa się pod powierzchnią choroby. 

 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

bo wiem, że mi się nie uda. Dwa razy rzuciłam równo 3 tygodnie, bez wspomagaczy. No ale ciągnęło diabelnie. I pierwszy papieros, drugi. I teraz po paczce dziennie.

No mnie coś jebło raz, wstałam, zrobiłam sobie kawę, i standarowo - dwie, trzy fajki do kawki muszą być. No i spaliłam te trzy fajki i powiedziałam sobie "dość"

Na tydzień. Pojechałam do chłopaka i zapaliłam. Tylko jednego. Wróciłam do domu i kolejny, i kolejny no i tak teraz palę też - paczkę. Najgorsze jest to, że mama po raku płuc i miałam rzucić żeby przy mamie nie palić no i żeby kasę i zdrowie zaoszczędzić. A jak wyszłam ze szpitala to się zorientowałam, że mama wszystkich kłamała  mówiąc, że nie pali. A pali. No i wiesz jak to jest nie palić przy osobie palącej. Jeszcze, że tak dużo się jarało. Nie podoba mi się to, wyraziłam swoje obawy no ale nie zmuszę mamy do niczego. Jest dorosła, ma swój rozum i nic nie zrobię. 

 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

Przykro mi z powodu tej cukrzycy. Ja nabawiłam się insulinoopornośći. Nie pamiętam czy Ci to pisałam, jeśłi tak to sorka.

Tak, wspominałaś. Jebane leki. Na to tycie składa się wszystko - same leki bo powodują tycie i odkładanie wody, brak ruchu, przynajmniej w moim przypadku, bo potrafię zamknąć się na tygodnie w domu i nie wychodzić. I jak człowiek tylko od łóżka do kibla i z powrotem no to są efekty. 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

Teraz ja gardzę żmijami.

No i prawidłowo. Po co przejmować się i tracić nerwy i zdrowie na takie osoby jak można nimi gardzić i patrzeć z góry :D :D 

 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

Mamy szaloną, wesołą rodzinkę. ALe zgrzyty bywają.

Nie ma idealnych rodzin. No i jak to mówią - z nią tylko dobrze na zdjęciach wychodzi. U mnie pół rodziny ze sobą nie gada bo jest skłócona. To jest smutne, ale w obliczu mamy choroby i tego, co teraz przeszła w pewien sposób część się zjednoczyła. Nie jest to tak intensywne, ale widzę mały progress i cieszy mnie to.

 

9 godzin temu, Verinia napisał(a):

OJ tak.... dobrze, że jesteś na tym świecie. Jesteś bardzo ciekawą osobą, masz coś w sobie intrygującego. Widać, że duż o przeszłość i masz ogromną wrażliwość. Ja najbardziej żałuję tych chwil, gdy rodzina cierpiałą, bo ja cierpię w szpitalach, albo jak umierałą ze strachu, gdy uciekałam z domu. Mam straszne wyrzuty sumienia i flashbacki, że musi to przechodzić, ale bardzo mnie wspiera w chorobie.

Dziękuję ❤️ Ty również jesteś ciekawa, inteligentna osobką. Nie zapominaj o tym 🙂

 

Ja to w ogóle odjebałam i skrzywdziłam mamę. Bo ona 4 października wyszła z tego szpitala, nie miała nawet 40 kg, ja sama na głowie chata, zakupy, opiekowanie się mamą, która wpadła w depresję, nie jadła, nie piła, nie miała siły wstać z łóżka, musiałam ją podnosić. Kilka razy dzwoniłam po pogotowie, bo nie wiedziałam co mam robić, siostry za granicą mieszkają, a ja w międzyczasie przestałam leki brać i się zaczęło. No i 10 października po prostu wyszłam i nie wróciłam. Odezwałam się po 3 dniach jak mnie z pasów wyciągnęli. Nienawidzę siebie za to. Że zostawiłam mamę samą, bo nie poradziłąm sobie z jej chorobą. Nie umiałam jej pomóc i nie umiałam patrzeć jak umiera koło mnie a ja nic nie mogę zdziałać. Nigdy sobie tego nie wybaczę... jak to się wydarzyło to siostra z Niemiec przyjechała i mamie pomagała wtedy, gdy ja w szpitalu leżałam w pasach. Bezużyteczna, głupia suka która tylko rani, bo nie potrafi pomóc drugiej osobie.

 

@brum.brum witaj w moich skromnych progach :P Piąteczka!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, cynthia napisał(a):

Kurde, nieciekawe. 😕 ale ważne, że żyjesz. Jesteś wojowniczką. 

Ja to szpital zaliczam co najmniej raz do roku. Mój najdłuższy pobyt to było pół roku. Był to oddział terapeutyczny półotwarty czy jakoś tak. Miałam tam pełno zajęć. Począwszy do terapii grupowej, indywidualnej po muzykoterapię, biblioterapię i filmoterapię. Dałam radę tyle ile dać musiałam ale więcej nie chcę tam wrócić bo pojebane zasady (na początku roku byłam tam drugi raz ale na trzy miesiące). był to luty-maj jakoś, później październik-grudzień czyli licząc pół roku spędziłam w tym roku w szpitalu xD Do nudy i atmosfery się przyzwyczaiłam, ale każdy oddział jest inny. W Gnieźnie lepiej pod względem personelu i luźniejszych zasad. Można mieć kubki szklane i inne przybory w szklanych opakowaniach. Na jednym oddziale co byłam, w Poznaniu, to nawet metalowej łyżeczki miec nie można było (bo, jak to ordynator stwierdził, można ją "naostrzyć o podłogę i się nią pociąć" kurwa, to nawet ja jako osoba sprytna i autoagresywna bym na taki chory pomysł nie wpadła xD

. Albo legginsów bo stwierdzili, że można się na nich powiesić. No ale stanik już można było mieć xD te zasady niektóre są pojebane i co szpital to inne. 

No ja zazwyczaj w szpitalu śpię, oglądam anime albo czytam. No bo co tu robić jak zegar odmierza puste godziny, które jakoś trzeba sobie wypełnić.

 

Żyję, żyję. I cieszę się z tegoo.

 

Kuźw taką długą odpowiedź napisałam do Ciebie i mi się usunęło, bo coś przycisnęłam ....:-/

 

Już nie będę pisać tego samego. coś innego. U nas babka rzucała stanikami. Chodziła nago.Śpiewała. No złota kobieta. Gdy trochę ją wyleczyli, to się  z nią zaprzyjaźniłam. Byłysmy obie agentki. Druga młoda dziewczyna, chodziłyśmy na palarnię, robiłyśmy tam nawet w środku nocy makijaż. Latałyśmy po korytarzach. nie spalysmy wgl. Kzali nam iść e końcu do sal,albo zachowywać się ciszej. Poslysmy do jej sali i chwilę sspalysmy  w jej lozku xD

 

Szpital w innym mieście. Super lekarze i cały personal. Ludzie--- inna mentalność. Bardzo fajni i ciekaw, inteligentni i wrażliwi ludzir. jrdliśmy plsstikoeymi  sztućcami. Fajne jedzonko. Szybko wyszłam  z psychozy i manii. Ustabilizowali na ile mogli. Wyszłam po miesiąca. Szybko. 

 

Ja do szpitala trafiam czasem co roku, czasem co kilka lat. ALe nie zamierzam się tam wybierać, no chyba  że coś mocno odwsli, sale ja wolę się leczyć w domu. Lubię ciszę w swoim pokoju, wolność itd

 

9 godzin temu, cynthia napisał(a):

No co ty. Sądzę, że byśmy się dogadały na żywo. To znaczy ja ogólnie jestem mniej wygadana na żywo, ale to też zależy z kim mam do czynienia. Jedni mnie onieśmielają, a drudzy wyciągają ze mnie tę osobę, która chowa się pod powierzchnią choroby. 

 

Tak, dogadałybyśmy się. Przy mnie czułabyś się bezpiecznie. Jestem sympatyczną osobą i zależy mi zawsze, b ktoś dobrze czuł się w moim towarzystwie.

9 godzin temu, cynthia napisał(a):

No mnie coś jebło raz, wstałam, zrobiłam sobie kawę, i standarowo - dwie, trzy fajki do kawki muszą być. No i spaliłam te trzy fajki i powiedziałam sobie "dość"

Na tydzień. Pojechałam do chłopaka i zapaliłam. Tylko jednego. Wróciłam do domu i kolejny, i kolejny no i tak teraz palę też - paczkę. Najgorsze jest to, że mama po raku płuc i miałam rzucić żeby przy mamie nie palić no i żeby kasę i zdrowie zaoszczędzić. A jak wyszłam ze szpitala to się zorientowałam, że mama wszystkich kłamała  mówiąc, że nie pali. A pali. No i wiesz jak to jest nie palić przy osobie palącej. Jeszcze, że tak dużo się jarało. Nie podoba mi się to, wyraziłam swoje obawy no ale nie zmuszę mamy do niczego. Jest dorosła, ma swój rozum i nic nie zrobię. 

ja raz wywaliłam 2 paczki do kibla wieczorem, uznałam, że rzucę. Wstałam o 4 rano i tylko czekałam aż otworzą sklep. Ppppo fajeczki prawie biegłaaam xDDD

 

 

Przykro mi z powodu Twojej mamy. Nie wyobrażę sobie teraz jak to jest, ale opieka nad kimś daje w kość. I psychicznie i fizycznie. Co do jej palenia... no to jest ogromny nałóg.

9 godzin temu, cynthia napisał(a):

Tak, wspominałaś. Jebane leki. Na to tycie składa się wszystko - same leki bo powodują tycie i odkładanie wody, brak ruchu, przynajmniej w moim przypadku, bo potrafię zamknąć się na tygodnie w domu i nie wychodzić. I jak człowiek tylko od łóżka do kibla i z powrotem no to są efekty. 

najbardziej przytyłam na olanzapinie i licie. I tak waga skakała. Raz chudłam, gdy uprawiałam sport. Raz tyłam,gdy zajadałam emocje słodyczami itp. Teraz mam lek w strzykawkach Mounjuaro na odchudzanie. Psychiatra bardzo poleca. Dość kosztowne po 1000zł na miesiąc. Kuracja trwa chyba dwa lata. I już pierwszy zastzyk sobie zrobiłam. Wbiłam w udo i git. 

9 godzin temu, cynthia napisał(a):

No i prawidłowo. Po co przejmować się i tracić nerwy i zdrowie na takie osoby jak można nimi gardzić i patrzeć z góry :D :D 

nie przejmować się plebsem. My arystokracja ❤️ 

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mojej kuyznki są chyba zgrzyty, bo ona liberalna, a reszta rodziny prawicowa. Już się jej nie dziwię czemu tak rzadko wpada do mojego miasta (i jej miasta). Mieszkalysmy ulicę dalej. Kiedyś bardzo się przyjaznilysmy. Już nie czuję tej iskry. Wolę młodsze kuzynki. A u mnie? Wczoraj kłótnia z ojcem. Powiedział, że za głośno mówię przy stole i zsaczynam temat o kosmitach/ Bylo mi przykro, że ciągle jestem nie idealna. Wygarnęłam my wypracowanie na whatssappie co myślę o tym wszystkim. On może mieć bordera. Raz kochany,raz agresywny. Dzisiaj się przywitał, to się też przywitała. Ale chyba już nie będziemy gadać zbytnio. W tej wiadomości do niego napisałam wszystko co myślę... bardzo dobitnie.

9 godzin temu, cynthia napisał(a):

Dziękuję ❤️ Ty również jesteś ciekawa, inteligentna osobką. Nie zapominaj o tym 🙂

 

Ja to w ogóle odjebałam i skrzywdziłam mamę. Bo ona 4 października wyszła z tego szpitala, nie miała nawet 40 kg, ja sama na głowie chata, zakupy, opiekowanie się mamą, która wpadła w depresję, nie jadła, nie piła, nie miała siły wstać z łóżka, musiałam ją podnosić. Kilka razy dzwoniłam po pogotowie, bo nie wiedziałam co mam robić, siostry za granicą mieszkają, a ja w międzyczasie przestałam leki brać i się zaczęło. No i 10 października po prostu wyszłam i nie wróciłam. Odezwałam się po 3 dniach jak mnie z pasów wyciągnęli. Nienawidzę siebie za to. Że zostawiłam mamę samą, bo nie poradziłąm sobie z jej chorobą. Nie umiałam jej pomóc i nie umiałam patrzeć jak umiera koło mnie a ja nic nie mogę zdziałać. Nigdy sobie tego nie wybaczę... jak to się wydarzyło to siostra z Niemiec przyjechała i mamie pomagała wtedy, gdy ja w szpitalu leżałam w pasach. Bezużyteczna, głupia suka która tylko rani, bo nie potrafi pomóc drugiej osobie.

 

@brum.brum witaj w moich skromnych progach :P Piąteczka!

 

W końcu jesteśmy special girls 😛

 

Niełatwa sytuacja. Jakie to życie dziwne. Jeden choruje fizyczni, drugi psychicznie. Choć czesto to się ze sobą łączy. Dałaś z siebie wszystko. Dźwigasz ogromny kamień na plecach. Idziesz przed siebie, pomagasz, masz poczucie winy,. Jeszcze tas choroba psychiczna nie ułatwia w tyn. Podziwiam Cię, że jakoś się trzymasz.

 

Przykre to, sytuacja z mamą. WIdać, że mocno Ci na niej zależy.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

uźw taką długą odpowiedź napisałam do Ciebie i mi się usunęło, bo coś przycisnęłam ....:-/

znam gten ból xddd

 

ja zawsze jestem na początku nieufna, a później się zaprzyjaźniam z ludźmi. Zauważyłam, że lepiej się dogaduję z osobami starszymi ode mnie niż z rówieśnikami. 

To wy tam luz mieliście, jakbym ja tak łaziła po oddziale w środku nocy i tak odpierdalała to bym w pasy poszła xD co oddział to inne zasady. W Gnieźnie jest taki rygor, w HCP jak byłam to mieli wyjebane. Jeszcze źle mi leki podali i zrobiłam awanturę, bo wmusili we mnie dawkę leku który nie miałam na wieczór tylko na noc. Źle spojrzeli, ale musiałam połknąć bo grozili, że ochroniarza zawołają. A później mnie przepraszali, to darłam się na cały oddział bo nerwy mi puściły. Była też sprawa, że pacjentowi podali leki, które powinien wziąć inny pacjent. W HCP jest masakra i nie polecam. Nie wiem skąd jesteś, czy kojarzysz w ogóle te szpitale ale pomimo tego, jaka legenda wisi nad Gnieznem, to Dziekana jest o wiele lepszym miejscem do podleczenia.

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

ak, dogadałybyśmy się. Przy mnie czułabyś się bezpiecznie. Jestem sympatyczną osobą i zależy mi zawsze, b ktoś dobrze czuł się w moim towarzystwie.

Kochana jesteś ❤️❤️ już wyobrażam sobie jak\ razem na oddziale jesteśmy xD

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

ja raz wywaliłam 2 paczki do kibla wieczorem, uznałam, że rzucę. Wstałam o 4 rano i tylko czekałam aż otworzą sklep. Ppppo fajeczki prawie biegłaaam xDDD

no kurwa geniusz xDDD

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

Przykro mi z powodu Twojej mamy. Nie wyobrażę sobie teraz jak to jest, ale opieka nad kimś daje w kość. I psychicznie i fizycznie. Co do jej palenia... no to jest ogromny nałóg.

Nikt nie wie, że pali. To znaczy ja wiem, ale jak się siostry dowiedzą to będzie awantura. Ale co ja poradzę jak nic nie poradzę.

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

najbardziej przytyłam na olanzapinie i licie. I tak waga skakała. Raz chudłam, gdy uprawiałam sport. Raz tyłam,gdy zajadałam emocje słodyczami itp. Teraz mam lek w strzykawkach Mounjuaro na odchudzanie. Psychiatra bardzo poleca. Dość kosztowne po 1000zł na miesiąc. Kuracja trwa chyba dwa lata. I już pierwszy zastzyk sobie zrobiłam. Wbiłam w udo i git. 

no na oli to też przytyłam, później mi zmienili na klozapol i to mnie totalnie dobiło. Ja też mam słabość do słodyczy. W ogóle ja mam napadowe objadanie się stwierdzone. Czuję się z tym okropnie, bo rodzina myśli, że jestem po prostu łakoma, a to siedzi w głowie. 

Niestety nie stać mnie na taki lek. Chciałabym mieć operację zmniejszenia żołądka ale są przeciwwskazania: schizofrenia i zaburzenia odżywiania. Cały pakiet mam xd

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

My arystokracja

burżuazja ❤️ 

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

u mojej kuyznki są chyba zgrzyty, bo ona liberalna, a reszta rodziny prawicowa. Już się jej nie dziwię czemu tak rzadko wpada do mojego miasta (i jej miasta). Mieszkalysmy ulicę dalej. Kiedyś bardzo się przyjaznilysmy. Już nie czuję tej iskry. Wolę młodsze kuzynki. A u mnie? Wczoraj kłótnia z ojcem. Powiedział, że za głośno mówię przy stole i zsaczynam temat o kosmitach/ Bylo mi przykro, że ciągle jestem nie idealna. Wygarnęłam my wypracowanie na whatssappie co myślę o tym wszystkim. On może mieć bordera. Raz kochany,raz agresywny. Dzisiaj się przywitał, to się też przywitała. Ale chyba już nie będziemy gadać zbytnio. W tej wiadomości do niego napisałam wszystko co myślę... bardzo dobitnie.

Czytałam w innym wątku i jest mi bardzo przykro z tego powodu. W końcu to ojciec i nie powinien tak cię traktować. Może dobrze, że wygarnęłaś wszystko, co czujesz. Może zrozumie?

 

4 godziny temu, Verinia napisał(a):

Przykre to, sytuacja z mamą. WIdać, że mocno Ci na niej zależy.

Tak, bardzo ją kocham, ale miłość nic nie dała bo się złamałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, cynthia napisał(a):

ja zawsze jestem na początku nieufna, a później się zaprzyjaźniam z ludźmi. Zauważyłam, że lepiej się dogaduję z osobami starszymi ode mnie niż z rówieśnikami.

U mnie to różnie. Raz jestem pewna siebie i zwracam na sobie uwagę, gadam z każdym. A raz jestem zamknięta, obojętna i zła na wszystko i wszystkich. Zakłądam wtedy słuchawki i słucham muzyki. Muzyka to moje lekarstwo.

 

2 godziny temu, cynthia napisał(a):

To wy tam luz mieliście, jakbym ja tak łaziła po oddziale w środku nocy i tak odpierdalała to bym w pasy poszła xD co oddział to inne zasady. W Gnieźnie jest taki rygor, w HCP jak byłam to mieli wyjebane. Jeszcze źle mi leki podali i zrobiłam awanturę, bo wmusili we mnie dawkę leku który nie miałam na wieczór tylko na noc. Źle spojrzeli, ale musiałam połknąć bo grozili, że ochroniarza zawołają. A później mnie przepraszali, to darłam się na cały oddział bo nerwy mi puściły. Była też sprawa, że pacjentowi podali leki, które powinien wziąć inny pacjent. W HCP jest masakra i nie polecam. Nie wiem skąd jesteś, czy kojarzysz w ogóle te szpitale ale pomimo tego, jaka legenda wisi nad Gnieznem, to Dziekana jest o wiele lepszym miejscem do podleczenia.

 

Jestem z podkarpacia. Ale byłam też w Katowickim szpitalu i w Ząbkach. W kato wszyscy musieli być po 22/23 w sali, ale nie darli się, gdy ktoś nie spał, ale miał być cicho. Czasem dawali coś na spanie. Ja miałam ten problem, żę w manii mało spałam i trochę się tłukłam w sali, żeby się pomalować w łazience. A tam robiłam makijaż i ćwiczyłam xD A była 3 w nocy.

 

W ząbkach nie było kamer. Kradli. I ogólnie robili co chcą. 

 

A u mnie... no nie zawsze pozwalali być w nocy poza salą. Zależało od zmiany. Kiedyś poszłam do kibla zapalić. Wszedł sanitariusz bez pukania i powiedział, że idę w pasy jak nie wyrzucę peta. A ja do niego - To dawaj kur** e pasy. no daawaj. Siłą mnie wyciągnął, zabrał fajkę i się tak darłam na niego, ale odpuścił i sobie poszedł. xD

 

A niektóre zmiany były super. Można było porozmawiać fajnie z personelem. Byli przystojni pielęgniarze i bardzo sympatyczni. Raz do mnie jen mówi - masz tu ekstazy....tzn egzystę. A ja mówię - no bo to jest ekstazy xD

 

No były dobre chwile tam ostatnio jak byłam rok temu, ale potem po psychozie depresja i na każdego się darłam jak chciał czegoś ode mnie, czy to pogadać, czy cokolwiek. 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

Kochana jesteś ❤️❤️ już wyobrażam sobie jak\ razem na oddziale jesteśmy xD

Haha ❤️ no pewnie było by wiele wspólnych rozmów przy kawce 😄 

 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

no kurwa geniusz xDDD

Noooo... rano był ból. Czekać 2 godziny do otarcia sklepu. Bez szluga rano jst ciężko. Baaaardzo cierpiałam xDDD

 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

Nikt nie wie, że pali. To znaczy ja wiem, ale jak się siostry dowiedzą to będzie awantura. Ale co ja poradzę jak nic nie poradzę.

lepiej nie mów im. Awantura nic nie zdziała. 

 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

no na oli to też przytyłam, później mi zmienili na klozapol i to mnie totalnie dobiło. Ja też mam słabość do słodyczy. W ogóle ja mam napadowe objadanie się stwierdzone. Czuję się z tym okropnie, bo rodzina myśli, że jestem po prostu łakoma, a to siedzi w głowie. 

Niestety nie stać mnie na taki lek. Chciałabym mieć operację zmniejszenia żołądka ale są przeciwwskazania: schizofrenia i zaburzenia odżywiania. Cały pakiet mam xd

moja rodzina wie mniej więcej ile jem i nie jest to dużo, ale napady też miałam straszne. Wtedy chipsy i słodycze odcinały mnie na chwilę od przykrych emocji.

Na operację żołądka bym się chyba nie zdecydowała. Bałabym się komplikacji ewentualnych. Zobaczymy co przyniesie Nowy Roczek 😄

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

burżuazja ❤️ 

loża szyderców, ekipa, Billie Eilish i Lana del rey.

 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

Czytałam w innym wątku i jest mi bardzo przykro z tego powodu. W końcu to ojciec i nie powinien tak cię traktować. Może dobrze, że wygarnęłaś wszystko, co czujesz. Może zrozumie?

Zrozumiał. Już się pogodziliśmy. Przeprosiłam za tamtą wiadomość do niego. Powiedziałam, że było mi smutno i się wściekła. Napisałam głupoty, przesadzone. Ale już jest dobrze ❤️ 

 

3 godziny temu, cynthia napisał(a):

Tak, bardzo ją kocham, ale miłość nic nie dała bo się złamałam.

 

Przytulam telepatią i wysyłam do Ciebie meteor siły i kosmiczną energię ❤️ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

U mnie to różnie. Raz jestem pewna siebie i zwracam na sobie uwagę, gadam z każdym. A raz jestem zamknięta, obojętna i zła na wszystko i wszystkich. Zakłądam wtedy słuchawki i słucham muzyki. Muzyka to moje lekarstwo.

Mój psychiatra zauważył zależność mojej aktywizacji i przebywania wśród ludzi a moim samopoczuciem. Mam jeszcze schizoidalne zaburzenie osobowości więc nie odczuwam potrzeby interakcji z drugim człowiekiem. Unikam ludzi i nie chcę mieć z nimi żadnych relacji, ale jak wyrzekam się tego wszystkiego to czuję się gorzej. Jak jestem zmuszona być wśród ludzi (np. na oddziale) to zachowuję się inaczej. Ale to nie zmienia tego, że wolę być sama. Raz mi lekarz powiedział dziwną rzecz, że "moja schizofrenia wynika z mojej osobowości". Schizoidalne i schizofrenia często się ze sobą łączy i jest to błędne koło, że zamykam się, uciekam od świata i obowiązków, bo najlepiej jest mi we własnych czterech ścianach. Wtedy z jednej strony czuję się lepiej, a z drugiej gorzej. 

 

Moim lekarstwem jest literatura. 

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

A u mnie... no nie zawsze pozwalali być w nocy poza salą. Zależało od zmiany. Kiedyś poszłam do kibla zapalić. Wszedł sanitariusz bez pukania i powiedział, że idę w pasy jak nie wyrzucę peta. A ja do niego - To dawaj kur** e pasy. no daawaj. Siłą mnie wyciągnął, zabrał fajkę i się tak darłam na niego, ale odpuścił i sobie poszedł. xD

 

no nieźle. u mnie aż takich akcji nie było xD ale raz widziałam stolca w brodziku. Chciałam się umyć a tu... niespodzianka.

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

przy kawce

najlepsze dysputy prowadzi się na palarni, paląc i pijąc kawkę. 

 

Pamiętam jak zawsze jestem na detoksie to palarnia jest otwarta w danych godzinach, co jest całkiem bezsensowne. No i ludzie palą po kątach.Raz pielęgniarz wszedł jak paliłyśmy z dziewczynami w kiblu to tylko spojrzał na nas, machnął ręką i poszedł xD 

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

oooo... rano był ból. Czekać 2 godziny do otarcia sklepu. Bez szluga rano jst ciężko. Baaaardzo cierpiałam xDDD

wierzę. jak brakuje fajki to człowiek cierpi. Łączę się w bólu, bo nieraz taką sytuację miałam... 

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

moja rodzina wie mniej więcej ile jem i nie jest to dużo, ale napady też miałam straszne. Wtedy chipsy i słodycze odcinały mnie na chwilę od przykrych emocji.

mi raz lekarz powiedział, że jem by zakleić czymś pustkę w moim sercu. Coś w tym jest.

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

Zobaczymy co przyniesie Nowy Roczek

oby same pozytywy. 🙂

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

loża szyderców, ekipa, Billie Eilish i Lana del rey.

tak jak Billie Eilish uwielbiam, tak Lana Del Rey mnie nie przekonała do siebie.

 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

Zrozumiał. Już się pogodziliśmy. Przeprosiłam za tamtą wiadomość do niego. Powiedziałam, że było mi smutno i się wściekła. Napisałam głupoty, przesadzone. Ale już jest dobrze ❤️ 

Cieszę się, ze się pogodziłas z ojcem 🙂 

 

Również wysyłam pozytywne wibracje!
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, cynthia napisał(a):

Mój psychiatra zauważył zależność mojej aktywizacji i przebywania wśród ludzi a moim samopoczuciem. Mam jeszcze schizoidalne zaburzenie osobowości więc nie odczuwam potrzeby interakcji z drugim człowiekiem. Unikam ludzi i nie chcę mieć z nimi żadnych relacji, ale jak wyrzekam się tego wszystkiego to czuję się gorzej. Jak jestem zmuszona być wśród ludzi (np. na oddziale) to zachowuję się inaczej. Ale to nie zmienia tego, że wolę być sama. Raz mi lekarz powiedział dziwną rzecz, że "moja schizofrenia wynika z mojej osobowości". Schizoidalne i schizofrenia często się ze sobą łączy i jest to błędne koło, że zamykam się, uciekam od świata i obowiązków, bo najlepiej jest mi we własnych czterech ścianach. Wtedy z jednej strony czuję się lepiej, a z drugiej gorzej. 

 

Moim lekarstwem jest literatura. 

 

Hmmm... rozumiem. Coś kiedyś czytałam o tym zaburzeniu osobowości. Mi kiedyś zdiagnozowali borderline, ale ostatecznie badanie nie dobiegło końca, gdy psycholog powiedziała, że mam iść pobiegać, by dogonić rozum 😛

Ale w papierach mam napisane :POdejrzenie borderline:" i wtedy ówczsny psychiatra też to podejrzewał. Nawet jeden ziomek, co napisał super książkę o pobycie  w szpitaku i swojej chorobie (ChAD + borderline) powiedział, że mogę mieć to samo. Także... możliwe. Bo wszystko mi się zgadza: dysocjacja, brak poczucia własnego ja, zmienne poglądy, zmienne nastroju w ciągu dnia, nieumiejętność tworzenia głębszych relacj, idealizacja ludzi, a potem ich dewaulizacja. 

 

Może tak być, że schizo wynika z osobowości. Wiesz, co mi powiedziała psycholożka na teraoii? Ale to już inna. Że mam osobowość afektywną. Czyli też to może pochodzić u mnie trochę z osobowości,. Trochę z genów. CIocia ma schizo, a teraz młodsza kuyznka lat 14 ma ChAD -- już zdiagnozowanego i bierze leki.Zawsze powtarzałam, że ona mi mnie bardzo przypomina z charakteru. Teraz ją dręczą w szkole, niefajnie....

 

Co do ludzi. Sama wolę swoją oazę w pokoju niż się szlajać z nudnymi ludźmi. Zamykam się tu, albo siedzę w salonie  zresztą rodziny. Nie przepadam ogólnie za ludźmi, bo w większości mnie nudzą i irytują. Nie znalazłam jeszcze takich osób z którymi chciałąbym spędzać czas. No ale co się dziwić. Jestem inna, mam ChAD, mam inne spjrzenie na świat i ogólną ludzkość. To musiałaby osoba, która mnie rozumie a ja ją, że mam wspólne tematy. Rozmowa to dla mnie podstawa. nie jakieś chlanie, ćpanie i skakanie do Pitbula xD

Naprawdę próbowałam z ludźmi się spotykaż i za każdym razem czułam jak zabierają mi energii. "AS sorki, już muszę iść, bo mam ważne sprawy w domu". Baj Baj. Usunęłam też fejsa, żeby mi dali spokój. 

12 godzin temu, cynthia napisał(a):

no nieźle. u mnie aż takich akcji nie było xD ale raz widziałam stolca w brodziku. Chciałam się umyć a tu... niespodzianka.

no stare babi łaziły na golasa po korytarzy, i w kibelku się podmywały w umywalce. No i wszędzie woda. Ktoś rozsmarowywał kupkę w prysznicu. Podejrzewałam kto, ale nic nie mówiłam. No i ogólnie chaos.

12 godzin temu, cynthia napisał(a):

najlepsze dysputy prowadzi się na palarni, paląc i pijąc kawkę. 

 

Pamiętam jak zawsze jestem na detoksie to palarnia jest otwarta w danych godzinach, co jest całkiem bezsensowne. No i ludzie palą po kątach.Raz pielęgniarz wszedł jak paliłyśmy z dziewczynami w kiblu to tylko spojrzał na nas, machnął ręką i poszedł xD 

no tak, palarnia poranna, to zawsze  z kubkiem czarnej, mocnej kawy. DO tego WInston czerwony, lub żółty Camel i rozpoczynamy dzień świstaka xD u nas palarnia otwarta cały dzień i noc, ale to w moim mieście tylko tak miałam.

Byłam dwa razy już u siebie jaką przewodniczącą obywateli szpitalu xD 

12 godzin temu, cynthia napisał(a):

wierzę. jak brakuje fajki to człowiek cierpi. Łączę się w bólu, bo nieraz taką sytuację miałam... 

zaczepił mnie jeden z moich lekarzy psychiatrów, do którego chodzę, gdy mojej nie ma, gdy ma urlop. No i patrzę wychodzi na fajkę, gdy ja już palę. Tam poza przychodnią. Palimy razem i on mówi - wkurza mnie pytanie: Po co Pan pali? Ja odpowiadam: Bo lubię. ZNam możliwe konsekwencje. ALe palę i tyle.

 

W ogóle  z niego to mega sympatyczny gość, też lekko krejzi. Ma fajne podejście do pacjenta, dobre opinie w internecie. DO mojej chodzę, bo jest ordynatyrką i już mnie długo zna i widziała, co wyprawiam w szpitalu. Ale też jest super, choć wielu się jej boi. My się dogadujemy, czasem ją też zagaduje za bardzo, a wiem, że już powinnam wyjść, bo inni pacjenci. Bardzo dobrze dobiera leki, wg mnie i zależy jej na zdrowiu pacjentów. Poza tym jest mega ładna, i ma świetną figurę mimo wieku itp. Chodzi w futrach i wygląda jak femme fatale

13 godzin temu, cynthia napisał(a):

mi raz lekarz powiedział, że jem by zakleić czymś pustkę w moim sercu. Coś w tym jest.

faje też mi zapełniają pustkę xD

13 godzin temu, cynthia napisał(a):

oby same pozytywy. 🙂

i duuuużo radości ❤️ i pięknych chwil

13 godzin temu, cynthia napisał(a):

ak jak Billie Eilish uwielbiam, tak Lana Del Rey mnie nie przekonała do siebie.

No to ja od kilkunastu lat słucham Lany. Mam dwie koszulki z jej nadrukiem. Kiedyś plakat. Płyt nie mam, bo po co mi. Billie potem poznałam oczywiście i zakochałam się  w jej piosence Ocean eyes. I powolutku stawałam się jej fanką. Patrzyłam jak się rozwija i jaką jest gwiazdą.

Jakiej muzyki jeszcze słuchasz?

u mnie teraz leci techno 😜

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A znasz The Soft Moon? Włącz sobie Criminal - album na yt. Mocna muzyka, bardzo specyficzna. Zaczęłam go słuchać w 2018 bo ktoś mi polecił. No i to mój must have muzyczny. Wokaslista niestety już nic nie nagra, bo zginął w lata temu w wypadku samochodowym. NIe iwem, czy lubisz taakie brzmienia, ale spróbuj posłuchać jakiejś jednej nuty z tego albumu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

owiedział, że mogę mieć to samo

Niektóre objawy CHADu pokrywają się z borderem. Można mieć i to i to a to już grube combo

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

Może tak być, że schizo wynika z osobowości. Wiesz, co mi powiedziała psycholożka na teraoii? Ale to już inna. Że mam osobowość afektywną. Czyli też to może pochodzić u mnie trochę z osobowości,. Trochę z genów. CIocia ma schizo, a teraz młodsza kuyznka lat 14 ma ChAD -- już zdiagnozowanego i bierze leki.Zawsze powtarzałam, że ona mi mnie bardzo przypomina z charakteru. Teraz ją dręczą w szkole, niefajnie....

Ja mam napady głosów stresowych sytuacjach między innymi. Schizoidalność też nie pomaga. Kurd,e u mnie też dużo chorób psychicznych. Mój brataniec ma silny autyzm, syn kuzyna też ma autyzm, mama moja leczyła się na nawracającą depresję, kuzynka chyba też ma schizo.

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

iększości mnie nudzą i irytują.

No mam to samo. Nie chce mi się z nimi rozmawiać i tu już nie chodzi o to, że osoba jest nudna ale to, co siedzi we mnie: irytacja na to, że muszę prowadzić rozmowę, słuchać, odpowiadać i angażować się w coś. Nie lubię się angażować w cokolwiek. Wolę swoją samotność.

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

Usunęłam też fejsa, żeby mi dali spokój. 

no jamam tylko bliskie osoby na face ale nie siedzę tam tak często

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

no stare babi łaziły na golasa po korytarzy, i w kibelku się podmywały w umywalce. No i wszędzie woda. Ktoś rozsmarowywał kupkę w prysznicu. Podejrzewałam kto, ale nic nie mówiłam. No i ogólnie chaos.

znam too tyle się człowiek tam napatrzył... 

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

o tak, palarnia poranna, to zawsze  z kubkiem czarnej, mocnej kawy. DO tego WInston czerwony, lub żółty Camel i rozpoczynamy dzień świstaka xD u nas palarnia otwarta cały dzień i noc, ale to w moim mieście tylko tak miałam.

oj tak ale ja rano to spałam i wstawałam na ostatnią chwilę. :D zawsze jak Pani Beatka, opeikunka medyczna widziała mnie o 6 rano z kawą w ręce i papierosem to mówiła " Nie wierzę, Angela że ty już na nogach. Muszę to gdzieś zapisać. Gratulacje" :D 

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

wkurza mnie pytanie: Po co Pan pali? Ja odpowiadam: Bo lubię. ZNam możliwe konsekwencje. ALe palę i tyle.

no dokładnie, kurde, wszystkiego mamy sobie odmawiać?
nie możemy pić, znaczy się nie powinniśmy to chociaż ten ćmik sprawi nam trochę ukojenia i radości

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

wygląda jak femme fatale

femme fatale i to jeszcze psychiatra! ;) 

ja miałam kiedyś fajnego psychiatrę zawsze jak go widzę na terenie Dziekanki to mu krzyczę dzień dobry a on mi odmachuje. fajny człowiek.

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

aje też mi zapełniają pustkę xD

tak dokładnie. :D 

 

6 godzin temu, Verinia napisał(a):

Jakiej muzyki jeszcze słuchasz?

powiem ci, wszystkiego. Ale wychowałam się na metalu, punku, gotyku i rocku i można powiedzieć, że stara punkówa ze mnie. :D 

pewnie widziałaś jakie piosenki dodaję do tematu "czego słuchasz" i jest rozrzut duży.

Potrafię słuchać death metalu a z drugiej strony czasami sobie włączę k-pop. kocham muzykę i nie ograniczam się do jednego gatunku. ale całym sercem jestem jednak za tymi cięższymi brzmieniami. ❤️ 

 

6 godzin temu, You know nothing, Jon Snow napisał(a):

Hej : ) 

 

Fajnej Muzyki słuchasz. Niektóre utwory w moim stylu też. 

Hejka, hejka, fajnie cię tu widzieć ;) a które to utwory?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

33 minuty temu, cynthia napisał(a):

powiem ci, wszystkiego. Ale wychowałam się na metalu, punku, gotyku i rocku i można powiedzieć, że stara punkówa ze mnie. :D 

pewnie widziałaś jakie piosenki dodaję do tematu "czego słuchasz" i jest rozrzut duży.

Potrafię słuchać death metalu a z drugiej strony czasami sobie włączę k-pop. kocham muzykę i nie ograniczam się do jednego gatunku. ale całym sercem jestem jednak za tymi cięższymi brzmieniami. ❤️

Z metalu lubię Mansona, Korn, Rammstein, Black Sabbath i jakieś inne, co wpadną w ucho

WIelbie the doors, nirvanę, davida bowie, Janis Joplin

 

ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem jak Jim  Morrison. Mam o nim książki. Dzienniki Kobaina. A na ścianie oczywiście Jim, bo on to ja, a ja to on 😜

 

 

aaa... i lubię Melanie Martinez. Obczaj koniecznie, jeśli nie znasz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Verinia napisał(a):

A znasz The Soft Moon? Włącz sobie Criminal - album na yt. Mocna muzyka, bardzo specyficzna. Zaczęłam go słuchać w 2018 bo ktoś mi polecił. No i to mój must have muzyczny. Wokaslista niestety już nic nie nagra, bo zginął w lata temu w wypadku samochodowym. NIe iwem, czy lubisz taakie brzmienia, ale spróbuj posłuchać jakiejś jednej nuty z tego albumu. 

wybacz nie widziałam tego postu. Nie znam, ale zaraz sobie odpalę 🙂

 

2 minuty temu, Verinia napisał(a):

Z metalu lubię Mansona, Korn, Rammstein, Black Sabbath i jakieś inne, co wpadną w ucho

WIelbie the doors, nirvanę, davida bowie, Janis Joplin

 

ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem jak Jim  Morrison. Mam o nim książki. Dzienniki Kobaina. A na ścianie oczywiście Jim, bo on to ja, a ja to on 😜

 

 

aaa... i lubię Melanie Martinez. Obczaj koniecznie, jeśli nie znasz.

Za Kornem nie przepadam. Rammstein kocham i zazdroszczę dzienników! Gdzie je dostałaś? ❤️ 

Jima widziałam chyba na jednym zdjęciu, które dodałaś.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, cynthia napisał(a):

wybacz nie widziałam tego postu. Nie znam, ale zaraz sobie odpalę 🙂

 

Za Kornem nie przepadam. Rammstein kocham i zazdroszczę dzienników! Gdzie je dostałaś? ❤️ 

Jima widziałam chyba na jednym zdjęciu, które dodałaś.

 

 

Zamówiłam przez internet. Polecam zakupić 😉

 

Soft Moon też wielbię całym sercem. Nie wiem jak to gatunek muzy, ale obczaj album Criminal. Może coś się spodoba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Verinia napisał(a):

Zamówiłam przez internet. Polecam zakupić 😉

 

Soft Moon też wielbię całym sercem. Nie wiem jak to gatunek muzy, ale obczaj album Criminal. Może coś się spodoba.

Hmmm może kiedyś się skuszę. 🙂 Manson też coś tam napisał z tego co pamiętam.

 

Właśnie włączyłam sobie tę płytę co poleciłaś. Fajne, moje klimaty. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×