Skocz do zawartości
Nerwica.com

Verinia

Użytkownik
  • Postów

    1 550
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Verinia

  1. @Dalila_ mam nadzieję, że masz ze sobą broń w postaci butelki z wodą xD możesz wylać, jak coś pójdzie nie tak.
  2. raz na sweet, raz na glamour, a raz na złooooo!!! mam taką paletkę z kolorowymi cieniami od nyx, i dawno nie robiłam, tzn dzisiaj trochę niebieskiego, ale tam są świetne kolory: pomarańczowe, różowe, fioletowe, czerwone, żółte jutro zrobię... jakiś fajny kolor. A niebieski uwielbiam. Albo granat.
  3. jakiej kolejce?!!!! nie mów, że już do piekła...
  4. Verinia

    Usuwanie konta

    nie będę go cytowac, ale wiem xD
  5. u mnie 0,76 i myślę, że taki wynik jest zadowalający większy może bardziej zamulać wg mnie, także jest git zresztą pewnie może się wahać w zależności od ilości płynów
  6. Dzisiaj jestem zła na siebie, więc 3/10
  7. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Kuźwa, wczoraj się nalatałam po mieście ze 3 godziny ponad, a kilka przystanków jechałam autobusem. Kupiłam od razu dwa bilety na zaś, gdy będę gdzieś chciała się dostać. Nie jeździłam autobusem, gdy mieszkałam w domu z rodzicami, bo tam nic nie jeździło - taka okolica "na dole". No ale jak już wczorj wracałam z zakupami, to wiedziałam, że nie dojdę spowrotem... szukałam przystanku, szukałam zerówki i poczekałam z 10 minut, może krócej. Ledwo weszłam z torbą i kupiłam bilety za drobniaki. Ostatni przystanek to było moje osiedle, także gitarka. Dzisiaj nic nie kupuję i nigdzie nie idę, chyba że na chwilę do parku się przejść i coś popstrykać telefonem Zasnęłam wczoraj o 17, bo już mnie ścinało. Obudzilam się po 1 w nocy, wypiłam kawę i myślałam, że zaczynam dzień, ale nagle tak zaczęło mi się kręcić w głowie, nieprzyjemne uczucie, że się położyłam na jakieś dwie godzny, czy trzy i jest ok. Powiem Wam o wyniku litu z wczoraj. Wyszedł: 0,76 - czyli idealnie. Tak się cieszę, bo bałam się, że znowu będzie niski, a lekarka bała się, że za wysoki może być. Jest git! Ostatnio, kilka tyg temu było 0,56
  8. Narzuta z koca. Najnowszy krzyk mody Ghleine Kleine
  9. Verinia

    Oddzial dzienny

    ja będąc w szpitalu to przy dwóch pobytach tam się zapisałam wstępnie na oddział dzienny, ale nigdy tak naprawdę się nie zapisałam po wyjściu xD, bo... uważam, że to ogromna byłaby to dla mnie strata czasu. Nasłuchałam się od pacjentek jak to wygląda, i jest to praktycznie to samo, co na terapii zajęciami z lekkimi różnicami. No, oczywiście wracasz do domu, ale czy te zajęcie jak dla dzieci w wieku 6 lat , by mi pomogły? Nie sądzę. Już wolałabym się zapisać na terapię grupową o której od dawna myślę, ale też nie wiem, czy ma to sens. A jakbym miała się codziennie zjawiać tam powiedzmy na 8/9 i siedzieć do którejś tam. Tyle rzeczy przepada, w tym praca. Nie no, lipa jak dla mnie. Na pewno nie dałabym rady na takich pierdołach, no chyba że bym miała pewność, że będą tam ciekawi ludzie, a nie tacy, co kochają sklejać kwiatki i ledwo się odezwą. Sorry, jestem brutalna, ale tak myślę. To już wolę znaleźć jakieś mega kurs w mieście i się tam udać. Zresztą oddział będzie mi się kojarzył ze szpitalem, bo to jest szpital tylko, że śpisz w domu. Nie cierpię szpitali, więc wszelakie miejsca do nich podobne odpadają. Wylogowuję się z tego świata. W dupie mam ich terapeutów, mimo że sa mili i walę pielęgniarki, które wiecznie mylą leki na których nawet się nie znają, nie wiedzą co jest czym. Żenada, tyle mam do powiedzenia. Ale jak chcecie, to chodźcie, ja mam swoje stanowisko jako antyoddział i antyszpital.
  10. Mojemu bratu masażystka w jego zaproponowała PIERWSZEMU masaż, bo jest ciachem (babka dużo starsza), a on coś w stylu, że to nieprofesjonalne w pracy czy coś tam (dokładnie nie wiem) xD Ale mówił, że super był ten masaż, a tak mało osób się zgłosiło, i że to było takie rozluźniające i "zwykłe masowanie", a ona - To nie jest zwykłe, tutaj chodzi o energie ,..i takie tam. Mój brat w takie rzeczy nie wierzy, ale opowiadał mi jakie to było dziwne, a zarazem przyjemne
  11. Kupiłam ten perfumy za 40zl w sklepie centrum delikatesy. I obczailam, że "Made in Lab 19 to odpowiednik / inspiracja Lancôme La Vie Est Belle. To kwiatowo-owocowo-gourmandowy zapach – słodki, kremowy, kobiecy i otulający. Nuty głowy: czarna porzeczka, gruszka Nuty serca: irys, jaśmin, pomarańcza, pralina Nuty bazy: paczula, tonka, wanilia, pralina Charakter: bardzo słodki i „cukierkowy”, z wyraźną wanilią i praliną. Idealny na co dzień i wieczór, podkreśla kobiecość, pewność siebie i ciepły, przytulny urok." Natomiast 09 to inspiracje Chanel Coco Mademouiselle. Mam oryginalne jeszcze w torebce. Kocham. Takie maleństwo kosztowało sporo, a tu mam perfumy, które są trwałe i tanie, ale czy pachną podobnie? Mysle, że tak, ale nie są takie same. Bardzo podoba mi się zapach. Ten wcześniejszy też, ale ten chyba bardziej, choć oba nie sprawiają wrażenia tanich a opis akordów można znaleźć na opakowaniu lub w necie po numerku. Perfumy mnie kosztują zwykle.krocie i muszę zastopować. A te są tanie jak barszcz i serio pachną dobrze.,
  12. Jak jest bardzo zimno, to zostawiam tylko malutką szparę i jest to świeże powietrze, ale bez przesady 🩷 człowiek się lepiej wyspi i dotleni
  13. ej, ja właśnie wróciłam z Pepco i mam kilka dodatków xD ale takich delikatnych
  14. bez klimy bym nie dała rady wtedy na tamtym poddaszu, gdzie dodatkowo strona od słońca była potwornie męcząca... i szybko zrezygnowałam, tzn. po jakimś pół roku chyba, może dłużej. Nie cierpię upałów. Nawet teraz śpię przy otwartym oknie, a brat nazywa mnie morsem, a mors nie lubi sauny no ja nie wiem jak ja to zdjęcie robiłam, że tu wygląda jak kwadrat, a jest właśnie długa... musiałam coś ustawić w aparacie, albo źle wgl uchwyciłam, ale będzie normalne zdjęcie, choć atrakcji nie ma tam xD
  15. wstałam o 4 xD No ale musiałam, bo muszę wcześnie się zjawić na badanie. A rano jestem jak muł z ogarnianiem się i czas na dojście tam, a nie wiem dokładnie do której tam jest czynne, więc chcę być na 7 lub 7:30
  16. podejrzewam, że on nawet nie jest w stanie jej jakoś odpowiedzieć,a co dopiero walnąć z łokcia Nie jestem za biciem, ale np. mi to trudno się czyta, bo jestem osobą, która jak czuje wkurwa na kogoś od dłuższego czasu i mi się powoli zbiera, to następuje poluzowanie drzwi i boom! nie ma cię. Nie podnoszę głosu specjalnie, pada kilka mocnych zdań, słów i ta osoba się zamyka, albo drze ryja na mnie i jesto konfrontacja, która ostatecznie doprowadza do oczyszczenia. Chwilowego, czy dłuższego - zależy. Jednak nie potrafię długo milczeć - choć, tak robię to, nie startuję od razu, bo lubię łagodzić najpierw sytuacje lub ignorować swoją złość, ale jak to trwa i trwa, to musi dojść do eksplozji. Rozumiem, że każdy jest inny i można mieć swoje blokady, zaburzenia itp., ale czasem ten pierwszy krok do obrony swoich granic jest najtrudniejszy, a zarazem najważniejszy. Potem jest łatwiej. Samo się nic nie zrobi!!! I tutaj pisanie o siostrze, co jakiś czas nic Ci nie da, bo i tak nie korzystasz ze wskazówek, tylko szukasz wygadania się. Tak to czuję. Jeśli nie mam racji lub przesadzam, możecie mnie walnąć pod stołem w kostkę.
  17. Verinia

    Alkostygmatyzm

    panowie zdrowie pań zdrowie gospodarza! nie piję, bo nie mogę. Biorę leki, a zagrożenie jest realne, choć kiedyś branie leków mi nie przaszkadzało w połykaniu wódki z gwinta. Mogłabym powiedzieć, że nie piłam 3 lata, ale miałam dwa podejścia do cydru: raz w sylwka i raz jedną puszczkę - kocham cydr. Jednak w sylwestra wypiłam butelkę i jakaś taka wkurwiona chodziłam xD No i jakoś tak nie ciągnie mnie do tego stanu. Gdybym nie brała leków, to pewnie śmigałabym jeszcze po klubach. Z wyższej konieczności nie piję, leki są silne i no... nie ma sensu z tym pogrywać. Co do ogólnie alkoholu, to wiadomo, że robi spustoszenie, gdy ktoś chleje dzień w dzień, ale nie mam problemu do ludzi, którzy sobie drinkują, bo są młodzi (lub nie) i tańczą, czy gadają. Nie oceniam. Czasem nawet lubię jak ktoś pije, czasem fajnie się patrzy jak ta osoba nagle staje się bardziej wylewna, czy tam śmieszna - zależy od osoby. Jakoś miałam taką przyjemność z obsrwowania tego, co może być kontrowersyjne (?) - no bo wiadomo, alkohol to zło i tak dalej. A nie, bo te właśnie mendy, które przestały pić i cwaniakują jak oświeceni, prawie BUdda, są dużo bardziej dla mnie irytujący, niż niezdarny koleszka w żabce po kilku shotach. Serio, nie róbmy z siebie aniołków, bo nie pijemy, czy tam śmierdzi nam etanol
  18. Mieszkam od północy, więc latem nie będzie źle. Zasuwam żaluzje i klima niech se chłodzi, a w zimowe dni nastawiam na 30 stopni na pół godziny i jest ciepło. Ale mieszkałam jakiś czas też na poddaszu, ale od południa i nie miałam wtedy żaluzji i okropnie wkurwialo mnie słońce i jeszcze roboty budowlane za oknem
  19. dzięks! jest fajnie, jakoś tak dobrze się tu czuję. No mam szczęście, bo moi rodzice wynajmują mieszkania studentom, a ja sobie wzięłam, gdy nadarzyła się okazja, choć sporo się dołożyłam, tzn na wykończenie jeszcze wcześniej.
  20. a może perfekcjonizm? Właściwie, co to oznacza? Bo mam wrażenie, że mogę coś z tego mieć, ale nie chodzi o porządek i idealne ułożenie rzeczy, chociaż też, bo jak mam wszystko "idealnie", to odczuwam spokój. U mnie też w pracy chcę być jak najlepsza, wszystko też ułożyć jak najlepiej mi się uda (bo też muszę towar układać, ale wedle własnej wizji na szczęści ) a jak mam coś robić wedle czyjegoś schematu, to ja pierdolę, wszystko jest nie tak. I w kuchni wolę sama gotować, a jak przyjdzie pomoc, to mówię, że sama dam sobie radę, bo przy drugiej osobie się rozpraszam i skupiam na tej osobie zamiast na tym, co robię i lipa często, trwa to dłuzej o dziwo. I wgl przed wyjściem wszystko musi być w jakimś porządku: makijaż, włosy, dodatki, perfumy itp. xD No ale jestem też chaosem, więc często wszystko w torebce jest jak w burdelu, nic nie znajdę, wracam do domu, milion wszystkiego, ale tu staram się sprzątać na bierząco, wiem tylko, że muszę śmieci wyrzucić i jak mam coś do zrobienia i odkładam, to mam nerwa na siebie (?) No mniejsza. A co do zakładek, to mam obecnie jedną otwartą na laptopie, czyli forum xDDDD
×