Skocz do zawartości
Nerwica.com

Verinia

Użytkownik
  • Postów

    1 550
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Verinia

  1. Niektórzy wolą lasy, niektórzy miejski ruch. Ja bardziej lubię łazić po mieście. Auta mi nie przeszkadzają, bo słyszę muzykę, a uwielbiam widzieć jak ludzie idą, i ja też idę. To takie "zjednoczenie" w krokach. Każdy idzie w swoim kierunku. Lubię zaglądać do różnych sklepów i pogadać, albo wstąpić do kawiarni przy szkole plastycznej. Czasem porobię zdjęcia. Obok osiedla mam piękny parki, dużo ścieżek,leżaki drewniane. Potem idę przez mniejszy park i jestem na rynku i w centrum miasta i galerii, a do chaty idę dalej w dół. Od domu rodzinnego, do bloku tutaj mam 3 kilometry. Mam prawo jazdy, więc teoretycznie mogę jeździć, ale przez leki i niepewność podczas jazdy - nie prowadzę. Ludzie naprawdę jeżdżą różnie i nie chcę się narażać, ani narażać innych. Dlatego wszędzie chodzę pieszo, chyba że poproszę o podwózkę.
  2. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Dzisiaj obudził mnie ból brzucha (okres) o 4 rano, czyli spałam jakieś 5 godzin. Wzięłam dwie tabletki ibum i przeszło, ale nie kładłam się spowrotem. Wypiłam kawę, teraz piję drugą. Ogarnęłam trochę kuchnię i się pomalowałam, uczesałam i ubrałam. Teraz słucham muzy. Miałam iść dzisiaj na chatę, ale nie ma sensu, skoro "zdycham" z okresu. Jednak dobrze wyczułam kilka dni temu, że się zbliża okres, bo nie muszę wiedzieć nawet kiedy ostatnio był. Mam znacznie obniżony nastrój przed i jestem zmęczona i rozdrażniona, mam zachcianki jedzeniowe, a jak już pojawiają się krwawe dni, to puszcza napięcie, hormony wracają do normy i jest git. Tylko pierwsze dwa dni boli brzuch i jestem przykuta do łóżka xD No ale dobrze, że jest regularny. Lit w normie w końcu i ogólnie to czuję się spox.
  3. tak, nawet mijając fajnie przejść obok kogoś, poobserwować krajobrazy, czy miasto. Ja zawsze mam słuchawki, więc dodatkowo czuję radość z chodzenia.
  4. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    zielona czasem dodaje suszone owoce leśne, albo herbatę malinową lub wczoraj dodałam nalewkę z imbiru,,cynamonu, kardamonu i goździków - dobra na jesienne dni i odporność.
  5. tak, wyjście nawet 30 minut rozjaśnia umysł, dotlenia itd. filozofowie, albo jakiś jeden powiedział, że spacery to taka czynność dla niego na poukładanie myśli, rozważania i rodzaj terapii. Mówił, że ciagle był w ruchu, a człowiek jest stworzony do chodzenia. To naprawdę dużo daje.
  6. Ja się kurde rozpisałam, a tu zero odzewu od Pana od AI. Czyli to trolling? Napisał tego tyle, ale AI ma tylko do powiedzenia i stworzyć super historie. Żałuję jedynie swojeg czasu na przeczytanie i skomentowanie. LOL>
  7. Staram się osiągnąć stabilność w moim wewnętrznym i zewnętrznym świecie. Złapać lepszy kontakt ze sobą i z innymi. Odbudować zaufanie do ludzi, które straciłam przez wiele relacji, od których się uwolniłam lub ktoś mnie uwolnił. Chcę być znowu empatyczna, ale nadal umieć stawiać granice, jednak z szacunkiem do drugiego człowieka. Chcę cieszyć się życiem, drobnymi rzeczami, sytuacjami i gestami innych. Chciałabym poznać nowych ludzi w miejscach, gdzie mogę znaleźć jakąś zajawkę - hobby, jest u nas kilka opcji. Chcę wprowadzić więcej spacerów, które lubię, ale czasem się nie chce wyjść z domu, bo internet mnie wciąga. Chcę więcej czytać, wprowadzić dyscyplinę, żeby choć trochę każdego dnia wejść w książkę. Rozwijać i bawić się pasjami i może znaleźć jeszcze coś, co mnie totalnie pochłonie, choć pisanie jest zdecydowanie moim ulubionym zajęciem. Czasem myślę o napisaniu jakiegoś opowiadania o sobie lub mini książki. Zrobić to na laptopie, zapisać. A to wymagające zajęcie, jednak bez odbiorców - słabo motywujące. Pamiętam Ankę Mrówczyńską, jej dawnego bloga, gdzie dzieliła się latami krótkimi wpisami o jej zmaganiami z borderline i o jej terapii. A potem znalazłam w empiku jej książkę i oczywiście kupiłam. Ma już kilka. Jakbym miała coś napisać, to nie umiałabym chyba napisać fikcji, ale znowu jakbym miała napisać o swoim życiu, to nie chciałabym być podpisana swoim nazwiskiem - ze względu na rodzinę, bo się boją 'Co pomyślą inni'. Mnie to już nie obchodzi, serio. Gdybym mogła, to nawet bym opowiedziała o sobie gdzieś yt, ale nie zrobię tego rodzinie. To jest inne pokolenie, właśnie takie, którego motto jest właśnie "CO INNI POMYŚLĄ I CO POWIEDZĄ". Teraz młodzież nagrywa wszystko, robi z siebie błaznów, lub opowiadają o sobie i ważnych rzeczach. Artyści są odważni i więcej eksperymentują. Świat się zmienia - chcę nadążyć. Już postawiłam pierwszy krok ku większej niezależności, bo zamieszkałam sama. Miałam wątpliwości o których pisałam, ale dzisiaj czuję się taka wolna, jakaś spokojniejsza. Chcę przekraczać kolejne etapy. Stworzyć w swojej głowie bezpieczne miejsce. Chcę zmienić swoje nawyki: różne. Od psychologicznych napięć, zapętleń, przez nawyki żywieniowe i zmienić coś w rutynie: przełamywać ją, choćby w najmniej "istotnych" aspektach. Chcę się zmieniać, bo panthe rei. Każdy dzień nowym wyzwaniem. I... chcę wyrobić tę ciekawość dziecka, ciekawość każdym dniem i człowiekiem. Mieć spokój w głowie, załagodzić szalejące neurony i poukładać swój mały świat. Wtedy będę w stanie dać coś drugiej osobie.
  8. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    to zajebiście długo było u Ciebie źle, to w końcu nadchodzi lepszy czas Może ten lit da radę w dłuższej perspektywie? Pewnie masz na razie niski, bo zaczynasz. U mnie dobrze się sprawdza, a dopiero od niedawna mam poziom w normie. Ciągle był za niski, ale i tak działał Zdrowia!
  9. Verinia

    Alkostygmatyzm

    alkohol to depresant, więc ciągi alkoholowe i ciągłe imprezy zakrapiane pogłębiają depresję lub do niej doprowadzają.
  10. Skoro Ciebie i Panterę nie zamulał, to dobrze. Życzę @Dalila_, żeby u Ciebie się sprawdził . Ja piszę tylko to, co słyszałam, ale to tylko kropla w morzu. Nie znam przecież wszystkich ludzi, którzy to biorą/brali, więc nawet jeśli będziesz zmęczona, to może tylko na początku - z tego co czytam. Po prostu jako chwilowy skutek uboczny. Można powiedzieć tak o kwetiapinie - dużo ludzi nienawidzi tego leku, a część go zachwala. Musisz sprawdzić na sobie i jeżeli lekarz Ci to włączył, to ma powody. Zdrówka
  11. u nas tylko opcja studiów dziennych jest. Ale to nic, bo rodzice są za, ale radzą, żebym miała dłuższy czas względnej remisji i wtedy się zdecyduję. Myślę, że ten czas, czyli około rok, pokaże mi, czy warto zaczynać.
  12. Verinia

    Usuwanie konta

    NIe no, ja to napisałam w żarcie z małym ziarnkiem prawdy. Nic takiego nie napisał, co byłoby obraźliwe Jest spoko gościem, choć nie pisaliśmy długo, ale męczyło go chyba wałkowanie problemów. Nie każdy się tu odnajdzie i tyle.
  13. ten dzień mi przeleciał na niczym. zrobiłam racuchy z jabłkami i dodatek truskawek na to z miodem akacjowym. Jeszcze zostały na jutro. oprócz tego lekkie porządki i wypad do sklepu po podpaski A zaraz idę lulu
  14. teraz jak wyjdę jak lump, czy w szlafroku, to ktoś się popatrzy, albo nawet i nie. norma. a zakonnice to lubią.
  15. wiesz co, ja od kiedy biorę lit, to dużo więcej piję wcześniej piłam niewiele, a chciałam więcej i teraz samo branie litu spowodowało, że piję, ale trochę się hamuję, bo za duża ilość płynów wypłukuje lit, a zwłaszcza nadużywanie kofeiny teraz poziom jest ok, cieszy mnie to. NIby powinnam mieć stałą ilość płynów dziennie, ale to dla mnie jest nierealne. Piję kiedy piję i zawsze mam w pokoju, koło siebie butelkę wody z cytryną, czy zieloną herbatę - cokolwiek. Natomiast zbyt mała ilość płynów, dużo soli w diecie - może podnieść lit, tak jak niektóre leki np. chlorprotiksen (kiedyś czytałam), że może podnieść poziom litu. No trzeba się często badać, potem już rzadziej, ale na razie najlepiej bym mierzyła lit co miesiąc, co czasem jest nierealne, bo do lekarki trudno się zapisać, więc lepiej zapisać się z wyprzedzeniem na konkretną datę. Na szczęście nie boję się pobrania krwi, a kiedyś się bałam, bo babka mi wbijała się w lewą rękę na której moje żyłki są jak nitki, a na prawej ręcę mam dużą, widoczną żyłę i zawsze daję prawą rękę, bo po tamtejs sytuacji, gdzie do lewej ręki nie dało rady się wbić - miałam ogromnego, prawie czarnego sianiaka, bolesnego - to było w szpitalu. Pokazałam to pielęgniarkom, ale usłyszałam, że mi to przejdzie i raz posmarowali jakąś maścią xD A ja byłam przerażona, strasznie wielki ten sinior.
  16. teraz każdy chodzi jak chce, i to jest najpiękniejsze!
  17. to ja sobie kupię mocno zielone, czarne i białe xD przesada? oj tam, oj tam.
  18. Na przykład: edukator lub popularyzator nauki - tworzy treści edukacyjne, prowadzi warsztaty lub współpracuje z mediami i instytucjami popularyzującymi wiedzę. Analiztyk ryzyka bheawioralnego - w ubezpieczeniach, finansach lub cyberbezpieczeństwie analizuje ludzkie zachowania wpływające na ryzyko np. oszustwa. Jako specjalista ds. wpływu mediów społ. - bada jak algorytmy, treści i dynamika drup online kształtują zachowania użytkowników, pracuje w firmach technologicznych, agencjach lub ins. badawczych. Np. jako copywriter - wykorzustuje psych. perswazji i komunikacji. Mediator. Można pracować również jako analityk danych np. w obszarze badań społecznych. Specjalisa ds, etyki AI kub interakcji człowiek-AI, badania naukowe, praca w poradniach pedag. - psych. w roli wspierającej lub projektowej. Jako analityk biasów i alogrytmów. Projektant zachowań w systemach AI. Jako analityk danych behawioralnych. UX Researcher (14-22tys. zł brutto) Role w People Operations do 16 tys. Analityk danych HR Konsultant organizacyjny Konsultant rozwojowy Można długo wymieniać i szukać opcji w których psychologia jest dobrym smaczkiem w CV, ale jeśli zależy komuś na dobrych zarobkach, no to trzeba też się kształcić dodatkowymi kursami, np. psychometria, analiza danych itd. No i angielski!!! Bardzo ważny jest perfekcyjny angielski. 5 lat nauki to sporo. A przez ten czas z pewnością człowiek znajdzie swoją drogę, a jeśli uczy się z pasją, to na pewno wiele z tego co słyszy na wykładach, czego się uczy i co ogląda - zostanie w nim i będzie umiał wykorzystać to w pracy. Często praca nawet nie jest stricte związana z tą dziedziną, a jednak masz dużą wiedzę już i jest ona pomocna w wielu miejsach pracy. Mój brat mówi, że jak się przeprowadzę do jego miasta, to mi załatwi pracę w jego ogromnej firmie, a on pracuję jako analityk danych, informatyk Poza tym ja nie mówię, że idę z takim mocnym nastawieniem na szukanie roboty po psychologii. Mnie ta dziedzina nauki od wielu lat interesuje. Czytam książki i magazyny o tej tematyce, badania, filmy, podcasty od około 10 lat (?) może dłużej. Ale jakoś tak. Oczywiście nie ryję codziennie książek, ale mam już jakieś zaplecze informacyjne. Mogłabym spróbować i zrobię to, ale muszę sprawdzić, czy moje zdrowie będzie w miarę stabilne i idę tam. Co będzie, to będzie. Jak nie spróbuję, to się nie dowiem.
×