Skocz do zawartości
Nerwica.com

Verinia

Użytkownik
  • Postów

    1 550
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Verinia

  1. nie wiem jak Wy, ale ja wolę komplementy dotyczące mojej osoby: charakter, osobowość, intelekt xD i inne takie, niż wyglądu, ale jak ktoś napisze, że coś tam mam ładnego, to też miło. Tylko że jakoś bardziej cenię te pierwsze komplementy.
  2. proszę, tutaj spowiedź prostytuki. miłego oglądania.
  3. o, to fajny sport, ja jednak mam traumę siatkową z gimnazjum xD nie umiałam serwować, i zawsze beka ze mnie, że frajerka nawet nie umie zaserwować. jak już to poszłabym na piłkę nożną, bo od dziecka mój tato piłkarz mnie uczył podawania, karnych i kiwania. Zajebiste to było.
  4. kalistenica? O, to potężny sport. Wymagający. W sumie to jak ćwiczyłam w domu, to lubiłam ze sztangą przysiady i martwy ciąg. Lubię też szpagaty, i inne takie Lubię też taniec z Marshall Fitness - na yt. Oni tak super tańczą, do kilkuminutowych hitów i masz tyle tych układów. Wciągnęłam się w to kiedyś mocno i uczyłam układów, a dawały w kość i nie były nudne dla mnie, bo to lubię. Fajnie byłoby iść do klubu na trzeźwo potańczyć po prostu, ale moje miasto nie posiada żadnego klubuxD Oczywiście są kluby fitness i inne takie. Nie wiem. Ja jakoś na razie stawiam na spacery i ewentualnie ćwiczenia z ciałe, ale obczaję tę kaliniestykę bardziej. Chciałabym znaleźć coś, co mnie mocno zmęczy, a jednocześnie będzie mnie pochłaniać. W zasadzie nie sztuka iść na siłownię, czy biegać kilka miesięcy, a potem to rzucić w cholerę. Jak już się zaczyna, to się to robi, dlatego trzeba znaleźć odpowiednią dla siebie dziedzinę i właśnie tak jak mówisz, która stawia poprzeczkę Mój brat też zrezygnował, bo miał potem maturę i studia i niestety dostał boleriozy i już był mocno osłabiony i do tej pory się leczy. Tzn boleriozy nie ma, ale nadal jest bez siły i dostał na to wenlafaksyne od neurologa. Wątpię, że teraz by miał wgl czas i siłę na jakiś sport, ale boks bardzo lubił, a potem kickboxing przez całe liceum chyba te dwa sporty uprawiał. Ostatnio poprosił mnie, żebym zrobiła prawy i lewy - i pokazał jak to zrobić i zrobiłam parę razy, a on, że ooo, dobrze. Ale to nie moja bajka chyba xD Boję się bicia.
  5. Verinia

    Czekam na...

    czekam, aż zamienię się w kosmitę
  6. też nie wiem, ale podejrzewam, że coś w stylu: gwałt na dziwce, to nie gwałt ale co z tego. co to ma do tematu. NO chyba, że powiedział coś ciekawszego, to słucham
  7. ja wgl nie lubię przy ludziach ani się przytulać, ani całować, a co dopiero takie akcje.
  8. ach, no i oczywiście dążenie do tego, żeby wyborów nie było a idioci nadal bronią tych półtusków.
  9. Przypominam, że dzisiaj ważny dzień. Halloween!!! Zatem robimy mroczny makijaż, jakiś strój lub maska. Ja wybieram dzisiaj samotny spacer po zmroku po okolicy w masce kosmity, wstąpię też do sklepu Zrobię zdjęcie, żebyście uwierzyli w kosmitów.
  10. szkoda, że mało kto widzi, że ten biznes się wkręcił do sieci i jest propagowany przy osoby typu Fagata i jej słuchają dzieci. Znacie ten temat? Może to was uświadomi, czym kieruje się przemysł muzyczny, influencerski, wszędzie seks i za seks masz sławę i pieniądze. Fajne? Wywalone mam w baby, które nie mają wyjścia. Może i nie mają. Jednak ja bardziej mówię o tym, że to stało się teraz normalne, tak jak i wiele innych odchyleń. Pomyślcie nad konsekwencjami, do czego to prowadzi i do czego doprowadziło? Zadajcie sobie te pytania. Kobieta nadal się sprzedaje, faceci kupują i kobieta jako mięso. W świecie rządzą faceci, a kobieta nadal jako obiekt seksualny.
  11. co mnie nie zabije, to mnie rozpierdoli psychicznie
  12. myślę o tym, że brat chory i nieprzyjeżdża na weekend. Zostaję dzisiaj tutaj, na bloku. Zrobię ciasto i potem zakupy. Jutro na groby z mamą. Chcee mi się spać.
  13. chcesz uwolnić się od życia - uwolnij się od presji otoczenia, odpocznij.
  14. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    ludzie mają różne upodobania
  15. Verinia

    czego aktualnie słuchasz?

    jestem w koronie od dzisiaj na zawsze, ok?
  16. Verinia

    Gdzie do pracy?

    Znajomy deweloper, który rodzicom sprzedawał mieszkania mówił o sobie, że nienawidzi ludzi, kocha tylko zwierzęta. Ma teraz sekretarkę i nie zadzwonisz już do niego bezpośrednio. Pamiętam, że jak była pandemia, to był chwilę na tinderze i miał opis, że ma dużo czasu wolnego, i chce jedynie pogadać bez randek. Chciałam napisać, bo przystojny i jakiś taki intrygujący xD No ale przez to, że zna rodziców i ma z nimi interesy, to nie napisałam. Ale... po latach, jak miałam lekką manię napisałam do niego na fejsbuku: Hej. Często przejeżdżamy obok Twojej łąki ze zwierzœętami (baranki, owieczki, sarenki itp.) i jest to piękne miejsce. A on, ze dzięki I tak potoczyła się nasza znajomość. On serio ma dość ludzi, ma stresująca pracę, a ludzie są czasem tak natrętni, wkurwiający. Mnie np. wkurza jak ktoś pyta o cenę i podaję mu tę cenę. I on nie slucha. Ludzie nie słuchają! Pyta po raz drugi i trzeci. I wtedy we mnie kipi, ale nie reaguję, bo chcę pięniędzy xD Więc udaję, że jest ok. Tłumaczę każdu produkt, jak ktoś musi wiedzieć wszystko, a Ty się produkujesz, a potem ta osoba powie, że jednak się odchudza, albo idzie do sklepu, bo tam taniej, jakaś promocja xD No a jak nie obniżam cen (a ceny są mega niskie), to nazywa mnie stary dziad skąpą. Wtedy nie wytrzymałam i musiałam mu powiedzieć coś. Ale w sklepach, jakiechś marketch nie możesz nic powiedzieć raczej, a klienci ogólnie lubią dowalać ludziom, bo to ich jedyna rozrywka. Są tacy ludzie. I u nas też sporo kradli, ach, jakie to są akcje. OStanio nawet stary gość ukradł 3 paczki ciastek, ale jakoś się to udało rozwiązać, bo tato się zorientował dopiero, jak ten gość poszedł. NIe przychodził do nas kilka tygodni i w końcu się pojawił. tato był pewien, że idzie oddać pieniądze, a ten nie wspomniał o tym i jak tato mu powiedział, że ostatnio mu wziął ciastka, to ten gościu powiedział: - Ach, ale one były posklejane (co xd) No i musiał oddać kasę, nie wypierał się. I taki sobie pójdzie do spowiedzi i co tam. Jedziemy dalej. NIebo za rogiem Ludzie są męczący często, ale są też fajni i normalni. Kiedyś się mocno stresowałam klientami. Teraz nie, ale mam jedynie złość, jak tak nie słuchają, a ja się muszę serio produkować, bo gadam i gadam, wydaję, a często te baby się drą, PO ILE ONI SO? Jest sporo sytuacji, że ktoś wydawał się fajny, a potem słyszysz, że on Cię okrada... No i tak to jest z tymi ludźmi naszymi, kochanymi
  17. Verinia

    Co teraz robisz?

    leżę pod kocem po gorącej kąpieli z solą o zapachu bergamotki i limonki cudowny zapach i roznosi się na salon, bo otwieram drzwi po kąpieli, żeby fanie się ogrzał i pachniał, no i też wykorzystuję tę wodę potem. Mam odżywkę z Anwen - bez, nawilżającą, ale już nie mam żadnej. Potrzebuję teraz jakiejś randomowej z silkionami, np. z elseve pomarańczową. Bardzo lubię bananową maskę z garniera. W pobliżu nigdzie nie ma odżywek. xD Piję drugą kawę z kardamonem (w końcu go dorwałam) i jest cudna. Kardamon to życie. Zaczynam :kurację: dziurawcem i mam zaparzony już. Zaraz zmywam odżywę, suszę i się ogarniam. Kuchnia prawie czysta. Musiałam ogarnąć lodówkę, posprzątać trochę i powywalać. A potem może zrobię tę szarlotkę, bo mam wszystko. Dobrze, że wczoraj już ogarnęłam tv i salon i rzeczy. No ale jeszcze chcę trochę poprawić umiejscowienie rzeczy w pokoju, salonie i mam rzepy do najlejenia obrazów i Kurta Cobaina chyba dam w salonie. A potem jadę do domu, bo brat dziś przyjeżdża na parę dni, więc tam zostanę, a może też wpadniemy tu razem albo dam mu kluczyki, żeby sobie pomieszkał. Już tak kiedyś mu dawałam, jak mieszkałam klatkę obok - też poddasze, ale inny totalnie projekt. Tutaj bardziej mi się podoba, choć tam też było ładnie. Tylko coś mi nie pasowało i ciągle przesuwałam meble w salonie, kanapę, telewizor itp xD A tutaj jest tak, jak ma być. u mnie po monitorze łazi, nie mogę jej zabić,a muchy i owady, to jest coś czego z całego swojego serca nienawidzę!
  18. Verinia

    Gdzie do pracy?

    tzn. wiesz... ja lubię, jak chcę, a jak mam codziennie robić rodzinie podobne obiady, to jest to obowiązek. Jednak gdy robię coś dla nich specjalnego, innego, to mnie to jara i czekam na pochwałę xD No próżność, ale lubię im sprawiać przyjemność. Moja babcia też tak okazuje miłość. Tyle fajnych rzeczy nam (wnukom) robiła. Praca kucharza jest ciężka i to jeszcze w zespole, a ja tylko lubię sama gotować. Współpraca u mnie trochę leży. Zmywanie, gotowanie - 2 godziny bite w kuchni. A tutaj sobie kupię danie dnia i mam za 27 zł cały obiad. Wczoraj kupiłam tylko drugie, bo był schabowy za 20 zł i nic nie muszę gotować. A gotowanie dla siebie, a dla wszystkich jest różnicą, bo nie zawsze muszę mieć ten obiad. Umiem, ale nie zawsze chce mi się, więc taka praca odpada, no chyba że musiałabym coś szukać, to wtedy tam, albo w jakimś biurze najlepiej. Niestety moje miasto jest słabe, nie ma tu zbytnio wyboru. Rozumiem. No to znajdziesz coś na pewno
  19. bo to teraz jest "fajne", a nastki to kupują. Sprzedają fotki, filmiki i mogą się nosić drogo dla mnie istnieje różnica między uzależnieniami, a sprzedawaniem się w taki sposób. Jeśli tego nie widzisz, to masz problem.
  20. też zrobię dziś zielony xD a jaki msz kolor oczu?
  21. 63 złote, kurde. To miałabym dwie paczki fajek więcej miesięcznie, czyli na jakieś dwa dni. A tak serio, no kurde. Co to jest wgl 63 złote.
  22. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    kłamał. to wlasnie opisuje jednym slowem takich ludzi. Ale patrz jak szybko stąd spierdolił, nie skomentował swojego wątku, gdzie na Ciebie najechał. Myslał, ze każdy stanie po jego stronie i będzie go bronił. haha, ale szybko się na nim poznali. I stchórzył. NIe ma frajera.
  23. Verinia

    Gdzie do pracy?

    jakbym miałą wybrać dla siebie pracę, to jako pomoc kuchenna, a potem zostałabym kucharką. Umiem gotować, lubię poeksperymentować czase. Od dziecka gotowałam i sprzątałam, czy to w domu, czy u babci i zajmowałam się bratem. Znajomi rodziców mówili na mnie: Mama nr 2 Od babci zawsze brałam ciekawostki kulinarne, pomagałam i lubiłam to robić. Często słyszę od taty: że ja nie mogę gotować, bo za dobrze gotuję i musi zjeść drugi raz... I mówią na mnie Geslerowa xD No tak. Umiem i lubię, ale... praca to praca. Gotujesz masowo, dla dużej ilości ludzi, te same przepisy, tak samo bez kreatywności, więc nie byłaby to praca marzeń pewnie. To jest harówka. Natomiast z braku laku, to może wtedy bym próbowała pomagać w kuchni w jakiejś restauracji. Raz szujali pomocy w Azjatyckiej i miałam się zgłosić z ciekawości, ale to raczej z powodu hupomanii, niż jakiejś potrzeby pracy. A tak to... jedynie doświadczenie w sprzedaży, kontakcie z klientem mam, poza tym jedynie matura. Kilka kursów, ale takich psycholgicznych, bardziej dla własnej satysfkacji. Kuchnia to nie marzenie żadne moje, bo to ciężka sprawa, tak myślę. Choć też zależy od miejsca i jak płacą, ale wykształcenia kucharki nie mam. I gdzie ja bym mogła... brat mówi, że mnie widzi w jakimś biurze i że kiedyś mi załatwi pracę w jego firmie, że tam jest w ciul ludzi zawsze ktoś się przyda do jakiejś papierologii, czy czegoś takiego. No, tu już bym się zastanowiła, bo pracowałam chwilę w Anglii jako sekretarka, ale język stanął mi na przeszkodzie, by zacząć rozmawiać z kientami i odebirać telefony. Musiałam zrezygnować. Ale komputerowe wpisywanie danych, jakieś dokumenty i cała ta atmosfera tam mi odpowiadała i porównując tę pracę do pracy w fabrykach, to jest niebo a ziemia. Fabryka to masakra, czas stoi w miejscu, a musisz odczekać 9 godzin, żeby móc wrócić długą trasą do domu i użerać się z współkolatorami, którzy mnie nie cierpieli. Ach, Polaczki. A potem: Hej Pati, może ogarniesz mi taką pracę w biurze? A na drugi dzień slyszę z kuchni jak on mówi: A ona, to taka księżniczka, nic nie robi. NIgdy więcej mieszkania z lokatorami za granicą. NIgdy. No ale mam fajne wspomnienia, bo ludzi, których poznałam: Anglików i jednego Polaka z którym się tam przyjaźniłam, jarałam ziele, było cudownie. Jednak to co się działo z ludźmiw mieszkaniu: oni nigdy z domu nie wychodzili. Był taki syf. Miałam dość sprzątania a deweloperom kazali mnie wyrzucić, bo nic nie robię... Uczepili się mnie, a byłam wtedy mocno wycofana, nieśmiała i miama ogromne problemy z samooceną. Może dlatego. Nie wiem. Chciałabym pracować w takiej atmosferze rozwijającej. Takiej, gdzie czujesz, że się rozwijasz, że lubisz to i czujesz, że dzięki pracy twój umysł działa i nie lubię zbytnio pracy zespołowej i np. że muszę ciągle gadać z pracownikami. Lubię mieć swoją przestrzeń, popracować. Chociaż z ludźmi też dobrze pogadać itp. zależy jakie to są osoby. W zasadzie mi trudno byłoby coś szukać, bo bałabym się, że byłby jakiś mobbing itp., albo że prca będzie nudna i długa. Zdecydowanie wolałabym studiować. No ale pracę też jakąś trzeba mieć. Ja nie mam żadnych uiejętności, Ty masz. Może wykorzystaj to @sailorka, żeby znaleźć coś ciekawszego od pracy w lidlu.
×