Skocz do zawartości
Nerwica.com

Fobic

Znachor
  • Postów

    1 835
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Fobic

  1. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    Czyli dla mnie W moim życiu za to tylko czarne koty się przewijają i wszystkie do mnie lgną, a reszta dzikusy. Ponoć pecha przynoszą, więc chyba dobrze mieć takich sprzymierzeńców u boku
  2. Fobic

    czego aktualnie słuchasz?

    Może niezbyt przyjemne, ale takie bywa życie
  3. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    Pogoda jak dla wiedźmy i gargamela w kotle smerfy gotują stąd tyle mgły
  4. Fobic

    Dzisiaj czuje się...

    W miarę ok, ponieważ jest całkowicie szaro i w dodatku mgła, a ja lubię takie klimaty. Słońce pogarsza mi nastrój.
  5. Fobic

    Pytania TAK lub NIE

    nie jeździłeś/aś konno?
  6. Żadne, a jeśli już to ping pong Jak często myjesz ręce?
  7. Fobic

    zadajesz pytanie

    Stałem się bardziej introwertyczny i praktykuję prokrastynację do granic możliwości, przy czym potraciłem resztki kontaktów z przyjaciółmi/znajomymi. Z dnia na dzień coraz bardziej porzucam nadzieję, że poukładam sobie życie... że jeszcze będzie kiedyś lepiej. Czuję jakbym nieuchronnie zmierzał ku końcowi, pomimo całkiem młodego wieku. To tak w skrócie. Kiedy ostatnio płakałeś/aś i z jakiego powodu?
  8. @arecki51 to nie jest lek przeciwlękowy (piszę o osobach bez diagnozy schizopodobnej), tylko lekarze korzystają na boku z działania sedatywnego, ale jej głównym celem jest pomagać osobom z rodzajami/podtypami schizofrenii u których mózg działa na trochę innych zasadach, niż u osób zdrowych. Na mnie kwetiapina nie działała przeciwlękowo w żadnej dawce (25-300 mg), wręcz przeciwnie. Mówiłem mojemu tępemu psychiatrze, że kwetiapina wywołuje u mnie lęk wolnopłynący, dziwne napięcie psychiczne przez cały dzień co przeradza się w fobię społeczną. "Lekarz nie wierzył i mówił, że ja po prostu nie czuję jej działania". Dwa razy po wstaniu z łóżka do łazienki straciłem przytomność po wcale nie dużych dawkach. W ciągu minuty leżałem na podłodze z rozbitą głową i zdziwieniem co się właśnie stało, a reakcja lekarza - żadna i dalej pisał ten chory lek, który powinien być pod zaostrzoną kontrolą, a lekarze ciągnięci do odpowiedzialności za takie działania. Już nie będę wspominał, że po latach trucia się dostałem parkinsona, ale wspomnę o jednej rzeczy, mianowicie reakcji lekarza - żadna. Tzn. przepisał na próbę perazynę, która nie działała w ogóle, a potem i tak wróciłem do kwetiapiny bo nie mogłem bez niej spać, ani myśleć bezpośrednio po zażyciu ale mniejsza już o to. Dostałem ją 4 lata temu na problemy ze spaniem. To jest nie do pomyślenia. Nie polecam tego syfu zdrowym psychicznie osobom.
  9. Mam dość ograniczone doświadczenie z psychiatrami, bo korzystałem z usług jedynie dwóch takich lekarzy, ale różnica była kolosalna. Po około trzech latach nieudolnych prób leczenia bezsenności, depresji i zaburzeń lękowych, lekarz nagle stwierdził, że wyczerpał wszystkie możliwości i żebym sobie wybrał któryś z leków, które wcześniej mi przepisywał. Pomyślałem sobie "kurdę, przecież z pamięci w tej chwili mogę podać mu 2x więcej podobnych leków, a ten mówi, że mu się lista wyczerpała, a innych nie stosuje ", więc domyślam się, że u innych psychiatrów NFZ może być podobne podejście. Kiedy poszedłem prywatnie natomiast i podałem listę 20+ testowanych przez 4 lata na mnie leków - bezskutecznie, dostałem z miejsca benzodiazepinę i po pierwszej wizycie poczułem, że z powrotem żyję. Pewnie zaraz znajdą się obrońcy i naganiacze SSRI/SNRI, czy innych TLPD ale prawda jest taka, że te leki nie zawsze są w ogóle skuteczne, a na efekty trzeba czasem czekać miesiącami, często w dużo gorszym stanie niż przed ich przyjmowaniem. Późniejsze nagłe ich odstawienie, czego doświadczyłem po ponad sześciu miesiącach faszerowania się tą chemią, też nie jest przyjemne - przez 2 tygodnie byłem wyjęty z życia (nasilone lęki/fobie/nerwica, poty, bezsenność, nieprzyjemne prądy przeszywające całe ciało i dziwne zaburzenia świadomości podchodzące pod padaczkę) - nie polecam.
  10. Tak, rozluźniające mięśnie. Może stosowałeś nieodpowiednią dawkę, ale ja również takiego działania o dziwo nie wyczuwam. Być może jest ono pomocne, kiedy ktoś ma stany chorobowe związane ze skurczami, lub sztywnością mięśni. Wyczuwam za to wyraźnie ten charakterystyczny agonizm receptorów gaba(b) podobny do fenibutu, co skutkuje m. in. działaniem przeciwlękowym.
  11. @snilek można brać razem. Mechanizmy działania tych leków są kompletnie inne i nie wchodzą w interakcje. @arecki51 na pregabalinę rośnie tolerancja wraz z używaniem, więc mogło to nastąpić. Można rozważyć rotację leków, czyli jak jeden przestaje działać zamieniać go na inny. @zburzony bierzesz do tego jakieś leki przeciwpsychotyczne? Pregabalina może się z nimi nie lubić. U mnie przez jakieś dwa miesiące działała dobrze przeciwlękowo i uspokajająco po czym zaczęły pojawiać się objawy parkinsonizmu i napady padaczki. Brałem do tego od trzech lat różne neuroleptyki w dużych dawkach, głównie kwetiapinę. @Guma34 moim zdaniem ten lek to lekkie nieporozumienie, bo wywołuje silne uzależnienie fizyczne, czego jesteś dobrym przykładem. Dużo osób twierdzi, że w tej kwestii jest nawet gorzej niż w przypadku benzodiazepin. To stosunkowo nowy lek i niektóre rzeczy dopiero zaczynają wyłazić na wierzch. Jedyna opcja jaką widzę, to stopniowa redukcja dawek i ewentualne wdrożenie innego anksjolityku.
  12. Baklofen poza działaniem miorelaksacyjnym posiada również ciekawe właściwości przeciwlękowe i aktywizujące. Spróbowałem go jako alternatywę dla benzodiazepin, na których korzystanie nie pozwala mi już wysoka tolerancja i jak do tej pory sprawdza się naprawdę dobrze
  13. Branie benzodiazepin kilka razy dziennie przyspiesza znacznie proces uzależnienia fizycznego, po którym zostaje zawsze wielomiesięczne i powolne odstawianie. Nie wchodzi w interakcję z tymi lekami.
  14. To jest krótko działająca benzodiazepina, nie przeznaczona do stosowania nasennie, więc to całkiem prawdopodobne. Zwłaszcza znając twoje dawki, to raczej norma - objawy z odbicia, albo już uzależnienie fizyczne daje znać. Chcesz usypiać się benzo doraźnie, to zmień na klonazepam, ewentualnie mniejszy kaliber, jak estazolam.
  15. Jeśli chcesz natomiast coś bardziej doraźnie, polecam spróbować baklofenu. Działa w swój sposób być może nawet lepiej od benzodiazepin przeciwlękowo, w moim przypadku wyraźnie poprawia również nastrój i dodaje motywacji, pomimo, że jest to środek działający sedatywnie. Tylko nie bierz go za dużo (50 mg+), bo cię tak wystrzeli, że będziesz chciał tańczyć przy muzyce, a nastrój będzie podniesiony lepiej niż po miesiącach brania SSRI w takim stanie może być ciężko skupić się na pracy. Bardzo ciekawy dodatek moim zdaniem. Mnie bardziej uspołecznił niż benzodiazepiny.
  16. Jeśli @Umpero pracujesz umysłowo, nie myśl nawet o próbowaniu leków przeciwpsychotycznych, takich jak kwetiapina, bo mózg stanie ci dęba i nie będziesz w stanie nic produktywnego zrobić, czy wymyślić. To za sprawą podwyższonej prolaktyny przez neurolektyki, której wpływ na obniżony testosteron jest jednym z niewielu. Polecam dać szansę mirtazapinie w dawce 30-45 mg. U mnie może nie działa jakoś specjalnie antydepresyjnie, ale wyraźnie, lecz dość delikatnie uspokaja, a po jakimś czasie z korzystania nasennie, zauważyłem znaczną poprawę zaburzeń lękowych czując więcej luzu w trakcie dnia
  17. Były prowadzone badania na ten temat i rośliny na swój sposób są w stanie odczuwać stres, zmieniając przy tym swoją biochemię. U człowieka np. w chwili śmierci, gruczoł mózgowy - szyszynka produkuje duże dawki dimetylotryptaminy, która jest najpotężniejszym, znanym ludzkości psychodelikiem. Grzyby komunikują się ze sobą za pomocą elektryczności a ich język liczy około 50 słów i w pewnym sensie przypomina ludzki. W przypadku trawy ma miejsce podobna sytuacja, kiedy w chwili śmierci uwalniany jest sygnał ostrzegawczy dla reszty z ich "rodziny", który ludzie odbierają tylko jako przyjemny, choć również nie dla wszystkich zapach. Także za tym zjawiskiem stoi trochę głębsze, niż mogłoby się zdawać postrzeganie.
×