-
Postów
3 504 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
Chyba Ci się pomylił "Forrest Gump" z "Szeregowcem Ryanem", wspólny jest tylko aktor, fabuła zupełnie inna. "Szeregowiec Ryan" to nie komedia.
-
@Raccoon rozumiem, że masz dość i źle znosisz stres – to częste przy nerwicy. Ale zwolnienie lekarskie to nie jest forma odpoczynku ani sposób na życie. To czas, który ma służyć leczeniu i dojściu do takiego stanu, żeby można było wrócić do pracy bez nawrotu objawów. A w Twoim przypadku – sam to zresztą napisałeś – nawet rok zwolnienia nic nie da, bo jak tylko wracasz do pracy, to objawy wracają. I właśnie dlatego zwolnienie nie rozwiąże problemu. Tu potrzeba długofalowych zmian – nie kolejnej przerwy, tylko realnej pracy nad tym, co Cię niszczy. Zwolnienie może dać chwilę wytchnienia, ale nie zmieni tego, jak reagujesz na świat.
-
Raccoon, „szczęściara”? Serio? Długie zwolnienie to nie leżenie pod palmą, tylko zazwyczaj totalna życiowa katastrofa. Ja miałem dłuższe L4 po wypadku (ból, kroplówki, operacja) i w psychiatryku – zastrzyki w tyłek, pasy, zero prywatności, zero godności, tylko ściany, leki i egzystencja w trybie „przetrwaj dzień”. Jak ktoś wraca z takiego „urlopu”, to raczej nie z opalenizną, tylko z PTSD. Tak że... mniej tej zazdrości, więcej empatii. Nie myl zwolnienia z wakacjami.
-
Jeśli nie próchnica to chyba strasznie musi śmierdzieć z paszczy. Nie wyobrażam sobie też jak można się nie myć przez tydzień (biorę prysznic dwa razy dziennie, a latem to nawet częściej, nienawidzę być spocony)
-
@Lilith u mnie trochę pracowicie, bo nadrabiam zaległości z pracy - został mi tydzień do urlopu i nie wiem czy się wyrobię ze wszystkim. A poza tym to co raz zaglądam na Forum, bo tak bardzo to mi się pracować nie chce. A na dworze właśnie zaczęło padać - więc nie spacerowo
-
DIAZEPAM (Neorelium, Relanium, Relsed)
Dryagan odpowiedział(a) na marioagas temat w Leki przeciwlękowe
@Małgorzata999997 proszę o powściągliwość w wypowiedziach. Wulgarne i lekceważące komentarze o leczeniu nie są tu akceptowane. -
@Catriona ma to dla mnie sens i szanuję Twoją decyzję. Każdy ma prawo zadbać o swoje granice i bezpieczeństwo, zwłaszcza jeśli chodzi o tak wrażliwe sprawy jak leczenie czy osobista historia. To, co wcześniej pisałem o kasowaniu kont, miało charakter ogólny, ale wiem, że każda historia jest inna i czasem usunięcie konta to po prostu jedyny sposób, żeby poczuć się bezpiecznie, a własny dobrostan jest oczywiście najważniejszy w takiej sytuacji. I tak się cieszę, że wróciłaś
-
W sprawie kasowania kont – kilka słów refleksji Ostatnio znów pojawiło się sporo próśb o usunięcie kont, więc pozwolę sobie na małą refleksję – może komuś pomoże spojrzeć na sprawę z innej strony. Jeśli ktoś czuje potrzebę odpoczynku od Forum albo w tej chwili po prostu go nie potrzebuje – to całkowicie zrozumiałe. Ale warto pamiętać, że nie trzeba od razu kasować konta. Można po prostu zrobić sobie przerwę. Ba – można nawet poprosić o tymczasowego bana, jeśli ktoś wie, że „ciągnie do pisania” i chce się odciąć, ale bez drastycznych kroków. Bo niektórzy podejmują takie decyzje pod wpływem chwili - dosłownie, coś tam się nie spodoba, jakaś wypowiedź kogoś i bach kasuję konto. Często widzę, że osoby, które usunęły konto, wracają po kilku dniach lub tygodniach – zakładając nowe, czasem pisząc od nowa to samo, czasem żałując swojej decyzji. Kasowanie konta razem z postami to już w ogóle – moim zdaniem – zbrodnia na mechanizmie Forum. Niszczy się w ten sposób spójność wątków, odpowiedzi tracą sens, a inni użytkownicy tracą kontekst. (Sam tego kiedyś doświadczyłem – moje dawne konto też zostało usunięte z postami, ale dla jasności – nie była to moja decyzja. Chciałem tylko usunąć konto, nie całą treść). Nie piszę tego, żeby kogokolwiek powstrzymywać na siłę – każdy ma prawo decydować o swoim byciu (lub niebyciu) tutaj. Ale jeśli komuś zależy na zachowaniu ciągłości - nawet dla innych użytkowników, to może warto po prostu „zniknąć na jakiś czas” bez ostatecznego cięcia. Tak też można dbać o swoje granice – i zostawić sobie furtkę powrotu. Pozdrawiam wszystkich wątpiących, zmęczonych i szukających dystansu – i życzę dobrej decyzji, bez żalu.
-
@Raccoon weź się nie wygłupiaj. Zaraz będziesz zakładał od nowa
-
@rainy-mood masz tydzień na przemyślenie decyzji
-
Gdy ktoś przez długi czas decydował za Ciebie, powrót do własnych wyborów boli jak odzyskiwanie czucia w zdrętwiałej dłoni. Ale to Twój głos, Twoje decyzje i Twoje życie. I nikt nie ma prawa Ci tego zabrać.
-
@Liber8 jako stary użytkownik masz prawo do tygodnia na przemyślenie decyzji.
-
Czy ktoś Ci kiedyś powiedział albo wmówił, że jesteś złą osobą? Bo to, co piszesz, brzmi jakbyś nosiła w sobie nie swój ciężar, tylko coś, co ktoś Ci narzucił. A może sama siebie tak surowo oceniasz, jakbyś nie miała prawa do błędów, do bólu, do zagubienia? Każdy z nas ma momenty, kiedy się gubi, podejmuje złą decyzję, cierpi. Ale to nie odbiera nam prawa do bycia tu, do bycia sobą, do proszenia o wsparcie. I na pewno nie odbiera prawa do bycia potrzebną.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Dryagan odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Haha, @alone05, no wyobraziłem sobie teraz ten świat pełen samych staruszków – ciepłe kapcie, herbatka, opowieści o PRL-u i ani jednego bąbla w zasięgu wzroku… Ale wiesz, bez dzieci to za chwilę nie będzie komu tych opowieści opowiadać. Ani komu herbaty zaparzyć. Ani nawet kto by nas wspominał, jak już nas nie będzie. Dzieci są czasem głośne, chaotyczne i miewają pomysły z kosmosu, ale to one są przyszłością – dosłownie. Każdy z nas zaczynał jako mały człowiek z glutem pod nosem i wielkimi oczami. Bez dzieci nie ma kolejnych pokoleń, nie ma zmian, nie ma ciągłości. Świat przestałby istnieć. -
Lilith… nawet jeśli popełniłaś błąd, nie czyni to Ciebie złą osobą. Errare humanum est. To czyni Cię człowiekiem. Wielu z nas – jeśli nie wszyscy – popełniło kiedyś ten sam błąd: zaufaliśmy nie temu, komu trzeba, wybraliśmy „miłość” kosztem siebie, swoich wartości, swojego miejsca. Czasem dlatego, że bardzo chcieliśmy być kochani. Czasem dlatego, że chcieliśmy coś naprawić, uratować, poczuć się potrzebni. Ale nie o to teraz chodzi. Najważniejsze jest, że zobaczyłaś to. Że rozumiesz. Tylko teraz musisz zrobić jeszcze jeden, bardzo trudny krok – wybaczyć to sobie. Nie da się ruszyć dalej, jeśli człowiek ciągle biczuje się za własne złe decyzje. Nie można się odbudować, kiedy cały czas stoi się w miejscu, patrząc na zgliszcza. Wybaczenie sobie nie oznacza oczywiście zapomnienia. Oznacza decyzję, że od tej chwili Ty jesteś dla siebie najważniejsza, i nie pozwolisz już, by ktoś inny decydował o Twoim życiu i stawiał jakieś warunki – bo to nie jest miłość. Pamiętaj, że nie jesteś przegrana. Jesteś w drodze. A pierwszym krokiem na tej drodze jest przebaczenie sobie i ruszenie dalej. Droga, choć z początku wydaje się ciernista, z każdym krokiem stanie się lżejsza, jaśniejsza, bezpieczniejsza. Kto wie – może na jej końcu czeka różany ogród?
-
@Lilith Forum już Ci wybaczyło. Serio. Bo to miejsce nie istnieje po to, żeby komuś wypominać błędy, tylko żeby dawać szansę, kiedy ktoś wraca – zwłaszcza z takim sercem, jak Ty. Nikt z nas nie przeszedł przez życie bez złych decyzji. Ty podjęłaś jedną z trudniejszych – i zapłaciłaś za nią najwyższą cenę. Ale jesteś z powrotem. I to ma znaczenie. Bardzo duże. Zasługujesz na wsparcie tak samo jak każdy z nas. Niezależnie od przeszłości. Nie musisz nas już przekonywać, że żałujesz – my to widzimy. I my naprawdę cieszymy się, że wróciłaś. Tu nadal jest Twoje miejsce.
-
@Lilithdobrze, że wróciłaś. Serio – dobrze. Tęskniłaś za Forum, ale Forum też – mimo wszystko – tęskniło za Tobą – chociaż je „zdradziłaś”. Nie da się ukryć, że Twoje odejście i to, co się wtedy stało, było ciosem… zwłaszcza że Forum prawie wtedy przestało istnieć. Skasowanie połowy tematów i tysięcy postów mogło nas pogrzebać na dobre. Gdyby nie determinacja kilku osób, żeby ratować to miejsce, nie miałabyś dokąd wracać. Nie piszę tego po to, żeby Ci wypominać. Domyślam się, że byłaś pod ogromną presją, a sytuacja nie była czarno-biała. Ale warto pamiętać, że wybory mają konsekwencje – nie tylko dla nas samych, ale też dla innych. Forum to nie jest serwer na Discordzie, który można założyć od nowa. To miejsce tworzone przez ludzi, przez lata. Cieszę się, że wróciłaś. Oby to już był powrót na dobre – nie tylko dla Forum, ale i dla Ciebie. Mam też nadzieję, że będzie to pierwszy krok ku temu, żeby Twoje życie zaczęło się układać na nowo – już bez warunków stawianych przez innych, bez presji, bez bólu. Życzę Ci z całego serca spokoju, siły i ludzi wokół, którzy będą Cię wspierać, a nie ciągnąć w dół. Może to właśnie tutaj znajdziesz na nowo przestrzeń, która Cię odbuduje.
-
@Cień latającej wiewiórki tak to spamer - już to kiedyś było, tej samej treści. Sorki, że nie od razu zareagowałem, ale nie zaglądałem na Forum. Obowiązki...
-
Mam już dość ciągłego kłamania na temat mojej sytuacji. Zaczynam przez to unikać ludzi
Dryagan odpowiedział(a) na robertina temat w Socjologia
@robertina powiem wprost, bo krążymy w kółko: szukasz magicznego bodźca, który sam Cię zmieni. I póki będziesz myśleć, że coś z zewnątrz ma Cię uratować – nic się nie zmieni. To nie jest tak, że nie wiesz, co robić. Ty po prostu nie chcesz robić nic, co nie daje Ci od razu emocjonalnego kopa. Wszystko, co nie powoduje zachwytu albo euforii – odrzucasz po trzech dniach. A przecież większość życia tak właśnie wygląda – jakoś, normalnie, cicho. I ludzie w tym „jakoś” odnajdują sens. Piszesz, że „nie wiesz, jak to naprawić”, ale za każdym razem, kiedy ktoś Ci coś podpowiada, masz listę powodów, czemu to bez sensu. Nie potrzebujesz rady. Potrzebujesz decyzji, że zaczniesz żyć inaczej, nawet jeśli na początku nic z tego nie będzie. Bez efektu, bez emocji, bez fajerwerków. I jeszcze jedno – Ty chcesz, żeby coś wywołało emocje, ale emocje nie są efektem rzeczy. One są efektem zaangażowania. Można przeczytać książkę i nic nie poczuć, ale jak człowiek ją wciągnie w siebie, to pojawiają się emocje. Tylko że to się dzieje po czasie. I trzeba wytrwać bez efektów przez chwilę Bo prawda jest taka, że nikt nie przyjdzie i nie „zapełni Ci pustki”. Życie nie będzie lepsze od siedzenia i scrollowania tylko dlatego, że coś się trafi. Nie „trafi się”. Albo zaczniesz robić rzeczy, mimo że się nie chce, mimo że nie czujesz efektu – albo zostaniesz w tej apatii na lata.I tyle. Nikt Cię z niej nie wyciągnie, jeśli Ty sama się nie podniesiesz. To nie brak siły – to brak decyzji. Jeśli Ci to coś da – dobrze. Jeśli znowu odrzucisz – to chyba sam wiesz, że nic więcej nikt już nie wymyśli - ja pasuję. Nic już więcej nie napiszę w tym temacie. -
@Verinia @Miła Bardzo proszę o skończenie tych przepychanek słownych - to nie miejsce do takich kłótni, po prostu się zablokujcie nawzajem. Jak się nie skończy ta kłótnia - polecą osty
-
Mam już dość ciągłego kłamania na temat mojej sytuacji. Zaczynam przez to unikać ludzi
Dryagan odpowiedział(a) na robertina temat w Socjologia
Zastanawiałaś się kiedyś, czy te problemy z koncentracją, brakiem zainteresowań, poczuciem zmęczenia i nudy to na pewno kwestia nerwicy? Bo równie dobrze – a może nawet bardziej – mogą być skutkiem tego ciągłego scrollowania. To nie jest tylko „zajmowanie czasu” – to coś, co niszczy mózgowe mechanizmy odpowiedzialne za uwagę, ciekawość i przyjemność. Zbyt dużo bodźców, zbyt szybko, zbyt powierzchownie. Efekt? Trudność w skupieniu się, brak satysfakcji z prostych rzeczy, uczucie „pustki”, która nie mija mimo tysięcy obrazków i informacji. Możesz sobie sprawdzić w necie, że uzależnienie od scrollowania prowadzi do: problemów z koncentracją i skupieniem (bo mózg przyzwyczaja się do szybkiej zmiany bodźców), zaburzeń nastroju (doomscrolling, negatywne informacje, nadmiar porównań), trudności ze snem (ekrany + pobudzenie), bólu ciała (szyja, plecy, zmęczenie fizyczne), zubożenia relacji i poczucia samotności – nawet jeśli jesteś „ciągle w kontakcie”. A potem pojawia się błędne koło: brak siły → scroll → jeszcze mniej siły i chęci. I właśnie dlatego wyjście z tego wymaga działania – odcięcia od źródła, a nie szukania nowego hobby w tym samym schemacie. To może brzmieć ostro, ale: dopóki nie ograniczysz scrollowania i nie zaczniesz robić czegoś innego, nic się nie zmieni. Nawet najlepsza terapia nie zadziała, jeśli codziennie karmisz mózg chaosem i przeciążeniem, żeby nie powiedzieć dosadnie guanem. To nie jest kwestia „czy się chce” – to kwestia ratowania samej siebie. Rozumiem, że „rusz się” brzmi jak puste hasło – dlatego nikt Ci nie mówi, żebyś nagle wstała i przebiegła maraton. Nie mówimy tutaj „rusz się” w sensie: działaj na pełnych obrotach, tylko: zrób coś, cokolwiek – coś nowego, coś małego, coś neutralnego. Jeśli wracanie do dawnych zainteresowań kończy się lękiem – to znaczy, że trzeba spróbować czegoś całkowicie innego. Nie polityka, nie wojna, nie newsy. A może coś oderwanego od świata i bezpiecznego: np. film animowany? podcast o kotach? słuchanie muzyki z gatunku, którego nie znasz? krótki kurs rysunku? Kolorowanki dla dorosłych? oglądanie zdjęć z innych planet w Google Earth? Szydełkowanie? Robienie kwiatków z papieru? Nauczenie się rozpoznawania głosów ptaków? Układanie puzzli, oglądanie transmisji z kamer na żywo z lasu, tworzenie mapy marzeń. To nie muszą być rzeczy ambitne, tylko coś, co nie uruchamia Twoich lęków. Wiele z tych aktywności uczy koncentracji i zdecydowanie odstresowuje. Naprawia to co zostało zepsute. A jeśli chodzi o Twoje „nie wiem, co robić” – to brutalnie mówiąc: nie dowiesz się, jeśli nie zaczniesz próbować. Nikt z zewnątrz nie da Ci gotowego planu na wyjście z tego, co się dzieje w Tobie. Można jedynie wskazać kierunki, ale to Ty musisz podjąć decyzję, że zrobisz jeden mały krok. I kolejny. Bo jeśli nie... to zostaje scrollowanie i powolne wpadanie w coraz większy dół. A tego przecież masz już dość, prawda? -
Mam już dość ciągłego kłamania na temat mojej sytuacji. Zaczynam przez to unikać ludzi
Dryagan odpowiedział(a) na robertina temat w Socjologia
Okej, powiem dosadnie – bo naprawdę trudno Cię czytać bez rosnącego zdumienia. Nie da się pojąć, jak można godzinami „scrollować, bo nie ma się siły na nic innego”, jednocześnie odrzucając absolutnie każdą propozycję, jak wyjść z tej pustki. Mówisz, że nuda Cię zabija – ale nie robisz nic, żeby to zmienić. Scrollujesz, bo „tak wygodnie”, nie wrócisz do zainteresowań, bo „nie masz ochoty”, nie podejmiesz żadnego wysiłku, bo „i tak się nie uda”, a potem piszesz, że zaczyna się depresja. Serio? Depresja się nie zaczyna, kiedy nic nie robisz, depresja jest właśnie tym nicnierobieniem, tą rezygnacją, tym bezruchem. Narzekasz na problemy z nawiązaniem znajomości przez Internet – ale ponownie zapytam, o czym chcesz rozmawiać, skoro nic cię nie interesuje? Tego wszystkiego naprawdę nie sposób zrozumieć – jak można mieć świadomość, że się powoli stacza, i jednocześnie z uporem bronić każdego elementu, który do tego staczania prowadzi. Nie chcesz scrollować? To przestań. Nie masz siły? To spróbuj zrobić coś małego mimo tego. Bo jeśli naprawdę nie da się nic – ani przeczytać strony, ani wyjść na chwilę na balkon, ani obejrzeć wartościowego filmu – to znaczy, że jesteś w stanie, który wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej, nie rozmów na forum. Ale jeśli możesz pisać takie długie posty i tak szczegółowo uzasadniać, dlaczego nic nie zadziała – to znaczy, że możesz też ten wysiłek przekierować na coś, co choć trochę ruszy Cię z miejsca. Bo nie ma gorszej pułapki niż własna głowa, która przekonuje, że już nic się nie da – a Ty jej we wszystkim przytakujesz. Naprawdę Dziewczyno – rusz się!!! Zrób coś z sensem. -
@Liber8 takie konto nie istnieje - sam piszesz, że zostało usunięte. Nie ma z czym połączyć. Tak jak pisałem wyżej - można połączyć konta, wybrać nową nazwę, zrobić różne rzeczy - ale pod warunkiem, że konto nie zostało trwale usunięte. W Twoim przypadku tak się stało. Zostały posty bez możliwości identyfikacji z użytkownikiem (=gość), nie są połączone z niczym
-
@Liber8 z tą różnicą, że jak konto jest usunięte, to nawet administrator nie pomoże. Po prostu trwale ulatuje w niebyt i nie można go przywrócić. Twoje konto zapewne nie było usunięte, tylko miało bana - albo coś takiego. Musiało po prostu istnieć, zablokowane co najwyżej
-
@Domenicopp Ty naprawdę nie widzisz niestosowności swoich pytań tutaj na Forum? Zaczynam się poważnie zastanawiać, czy nie jesteś trollem. Tym bardziej, że wielokrotnie Cię upominałem. Pytałeś już o diagnozy, o to jakie leki masz brać – mimo że nikt tu nie zna Twojej historii ani nie jest lekarzem, a teraz pytasz publicznie, czy masz znowu zapalić, choć sam piszesz, że kończyło się to u Ciebie schizami i lękiem. I jeszcze liczysz na to, że ktoś Ci przyklaśnie?