-
Postów
3 504 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
Posiadanie syna to było ważne... w przeszłości, np. dla władców, co było związane z następstwem tronu. A i wtedy zdarzały się wyjątki – wystarczy spojrzeć na Elżbietę I albo nasze królowe (właściwie królów) rodem z historii (Jadwiga, Anna Jagiellonka). Zwykłym śmiertelnikom dziś już wystarczy zasadzić drzewo, zbudować dom… i nauczyć się zaplatać warkocze, bo może jednak będzie córka
-
A ja słyszałem, że mężczyzna powinien zasadzić drzewo, zbudować dom i… potem modlić się, żeby córka nie znalazła chłopaka takiego jak on sam
-
@menda2 trochę się rozlała... ta kawa. Witam wszystkich! Remont w domu zakończony – kurz opadł, farba wyschła, a ja nareszcie mogę odetchnąć. Przeniosłem się na wieś do rodziny – cisza, spokój, koguty pieją, a przyroda jakby specjalnie dla mnie wrzuciła tryb „relaks”. Czas kontemplacji i ładowania baterii – pozdrawiam z krainy błogiego nicnierobienia!
-
Jest pod innym nickiem i nadal się udziela
-
@Przemek_Leniak proszę bez reklamy komercyjnych poradni. Linki zostały ukryte
- 19 odpowiedzi
-
- samobójstwa męzczyzn
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@Vizyo to też z wiekiem minie, ten młody wygląd. A z wiekiem to będziesz się nawet cieszyć, że młodo wyglądasz. Czas wszystkiemu zaradzi
-
@Catriona wszystko, co opisujesz, jest zgodne z Kodeksem pracy. Masz jasno określone godziny pracy, nie ma nacisków na nadgodziny czy weekendy, a Twoja sytuacja – choć nietypowa, bo pracujesz w szkole, ale nie podlegasz oświacie – jest prawidłowo uregulowana.
-
To stwierdzenie jest wewnętrznie sprzeczne. Skoro „niepalenie” jest dobre, to tym bardziej dotyczy palących, bo właśnie one narażają swoje dzieci na toksyny. Uzależnienie nie jest usprawiedliwieniem trwania w szkodliwym nawyku – to sygnał, że trzeba szukać pomocy, a nie machać ręką. Poza tym - to dopiero byłby nonsens - gdyby osoba niepaląca zaczęła nagle palić w ciąży! Tak więc zakaz palenia dotyczy tych palących i nie można tu się doszukiwać jakiejś ry słów, że palące mogą dalej palić, a niepalące nie palić. Szkodliwa bzdura. Odstawienie nikotyny w ciąży jest bezdyskusyjnie korzystne – istnieją skuteczne metody wsparcia dla kobiet w ciąży (psychoterapia, farmakoterapia pod nadzorem lekarza). Nie ma żadnych dowodów na to, że próba rzucenia palenia bardziej szkodzi niż palenie. Mówienie czegoś takiego zniechęca kobiety do walki z nałogiem i jest skrajnie nieodpowiedzialne. Absurd, pseudonauka i magia rodem z bajek. To twierdzenie nie ma żadnych podstaw naukowych. Alkohol etylowy jest toksyczny dla płodu nawet w małych dawkach. Nie da się „odczarować” chemicznego składu alkoholu czy dymu tytoniowego. Takie pomysły to ucieczka w myślenie magiczne, niebezpieczne, szczególnie dla ludzi szukających usprawiedliwień. Zdarza się – ale to nie znaczy, że palenie nie szkodzi. To myślenie anegdotyczne. Paląca kobieta może urodzić zdrowe dziecko, ale ryzyko poronienia, wcześniactwa, wad rozwojowych czy niskiej masy urodzeniowej rośnie. To jak powiedzieć: „dziadek pił całe życie i dożył 90” – nie znaczy, że alkohol przedłuża życie. Nasze babcie rodziły na polach, bo nie miały innego wyboru. Dzieci umierały przy porodzie i w niemowlęctwie masowo, zresztą kobiety rodzące również, tylko się o tym nie mówi. Wysoka śmiertelność noworodków i powikłania po porodzie były normą – czasem z 14 urodzonych dzieci zostawało na przykład dwoje (robiłem genealogię, sprawdzone). Dzisiejsza medycyna ratuje dzieci, które dawniej nie miałyby szans. Używanie „kiedyś było jakoś i było dobrze” to klasyczny błąd myślenia ahistorycznego. Ten fragment to już czysta pogarda wobec kobiet. Oskarżanie ich o lenistwo, wymówki i „trollowanie” jest nie tylko nieempatyczne, ale też oderwane od rzeczywistości, w której ciąża to fizyczne i psychiczne wyzwanie – a odpowiedzialność za nowe życie powinna być powodem do dumy, nie do kpin. Najważniejsze w całym tekście jest to, co zupełnie pominięte: dziecko. Ono nie ma wyboru – a każda decyzja matki wpływa na jego rozwój. Mówienie „ja paliłam i było dobrze” nie uwzględnia faktu, że wiele dzieci nie miało tego szczęścia. To nie jest kwestia wolności osobistej, tylko odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. To co tu zostało napisane mieszanka niebezpiecznych mitów, usprawiedliwień i pseudonaukowych absurdów. Alkohol i tytoń w ciąży to nie „sprawa indywidualna” – to kwestia zdrowia i życia dziecka. Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu w ciąży. Nie ma nieszkodliwego papierosa. I nie, nie da się tego „odczarować”. Każda przyszła matka powinna mieć wsparcie – ale również rzetelną wiedzę. A jeśli ktoś publicznie głosi podobne poglądy, trzeba jasno powiedzieć: to nie jest kontrowersyjna opinia. To zwyczajna ignorancja i szkodliwe brednie. I mówię to jasno - jako ojciec. Dla kobiety w ciąży dziecko i jego zdrowie powinno być najważniejsze. Dużo ważniejsze niż chwilowa przyjemność z zapalenia papierosa.
-
@Catriona Twoja sytuacja jest bardzo charakterystyczna dla pracy w szkolnictwie – i dobrze, że o niej wspomniałaś. W placówkach oświatowych obowiązuje ściśle określona organizacja czasu pracy, dostosowana do rytmu roku szkolnego czy akademickiego. Stąd np. ograniczenia dotyczące urlopów w trakcie roku (wrzesień–czerwiec, październik-czerwiec), ale też konkretne godziny pracy wynikające z planu zajęć i funkcjonowania szkoły. Żadnych nadgodzin bez zgody, żadnego "kazania" przyjścia w sobotę, jeśli nie wynika to z umowy czy grafiku. Praca w soboty czy niedziele w takim środowisku to rzadkość i musi wynikać z wyjątkowych okoliczności – nie da się jej po prostu „zlecić”, bo „trzeba”. W wielu branżach niestety jest inaczej. Pracownicy słyszą, że "wszyscy tak mają", że "trzeba być elastycznym", że "firma działa w ten sposób" – i zaczynają traktować nielegalne praktyki jak coś normalnego. A tymczasem Kodeks pracy jasno określa nie tylko długość czasu pracy, ale też zasady jego organizowania. Pracodawca nie może np. ot tak zmieniać godzin pracy, przesuwać ich na inne dni, czy wymagać pracy w niedzielę czy święto bez podstawy prawnej. Oczywiście są branże, gdzie praca zmianowa czy w weekendy jest wpisana w charakter zawodu – ale nawet wtedy obowiązują konkretne zasady i rekompensaty. Jeśli ktoś pracuje na etacie poniedziałek–piątek i nagle słyszy, że ma przyjść w niedzielę albo sobotę, to już powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. To jest akurat zgodne z Kodeksem pracy. Ponad 40 h = nadgodziny Za nadgodziny trzeba dodatkowo zapłacić.
-
@bei W Kodeksie pracy jest 5 dniowy tydzień pracy, czyli dniem wolnym nie musi być sobota, a każdy inny dzień tygodnia. Tylko jeśli tego wolnego dnia nie dostaniesz, to sobota powinna być płatna tak jak nadgodziny. Nie ma w tej chwili czegoś takiego jak "wolne soboty" (chyba już od 2004 r.). Niedziela to już inna sprawa – to dzień ustawowo wolny od pracy. Jeśli ktoś pracuje w niedzielę, to należy mu się dzień wolny w zamian albo wynagrodzenie z dodatkiem 100%. Praca w niedzielę przy standardowym grafiku pn–pt może być niezgodna z przepisami, jeśli nie ma uzasadnienia. Jeśli chodzi o pensję – to, że część jest wypłacana jako „premia” albo „pod stołem”, to niestety częsta, ale nielegalna praktyka. Dlaczego to jest niekorzystne dla Ciebie, chociaż w teorii dostajesz na rękę tyle na ile się umówiłaś? Dlatego, że liczy się tylko to, co masz zapisane w umowie. Od tego naliczane są urlop, zwolnienie lekarskie, emerytura, a jak coś się stanie (np. ciąża, choroba, wypadek), to ZUS będzie brał pod uwagę tylko oficjalną kwotę. Takie ustalenia mogą się też łatwo zmienić na niekorzyść pracownika. Warto znać swoje prawa, żeby się nie dawać wykorzystywać – dlatego lektura Kodeksu Pracy to podstawa.
-
@Liber8 mam nadzieję, że sobie poradziliśmy. Ale zaraz może być znowu jakaś zmasowana akcja
-
Przewlekłe objawy intymno-skórne u pary od 2 lat – brak skutecznego leczenia, prosimy o pomoc
Dryagan odpowiedział(a) na standev temat w Seksuologia
@standev chyba Ci się pomyliły Fora - to jest Forum psychologiczne. Dział Seksuologia dotyczy problemów seksualnych związanych z psychiką, względnie polekowych. -
Ja po wypadku nigdy już nie wsiadłem na motor - ponad 10 lat
-
... że nawet nie mogę spokojnie poczytać tego, co się dzieje na Forum, bo ciągle kasuję tych spamerów. To zaczyna być nie do wytrzymania
-
@Liber8 Ponad 50 spamerskich kont dzisiaj.
-
Wkurzają mnie dzisiaj spamerzy, jakiś atak mamy na FOrum. Nawet nie można zablokować IP, bo są różne, z całego świata. Nie wyrabiam z kasowaniem tego g.wna.
-
to nieprawda. Jasne, że Forum skupia osoby z problemami psychicznymi i są z tego powodu różne trudności, ale właśnie dlatego opisanie, że komuś coś się udało jest takie ważne. Bo jeśli mimo lęku, depresji, nerwicy, traumy czy innego ciężaru uda się coś osiągnąć, choćby najmniejszego – to jest to warte dziesięciu „normalnych” sukcesów. Oczywiście, czasem trzeba się wyżalić, wyrzucić z siebie żal, bezradność – to też część procesu. Ale fajnie, jeśli choć od czasu do czasu ktoś napisze, że wstał z łóżka, poszedł na spacer, załatwił coś w urzędzie, wrócił do pracy, przespał całą noc... To są realne osiągnięcia w kontekście tego, z czym się tu zmagamy. I takie wpisy dają innym nadzieję, że się da. Więc piszmy i o tym, co trudne , ale też o tym co się udało. To naprawdę daje innym nadzieję i nas samych podnosi na duchu. Czasem warto się skupić na tym co dobre a nie na tym co złe
-
@Raccoon właśnie dlatego w Twoim przypadku nie chodzi o to, żeby łagodzić same objawy – bo to trochę jak wyłaczanie alarmu przeciwpożarowego, zamiast zająć się ogniem. Loperamid pomoże doraźnie, ale jeśli żołądek reaguje skurczami nawet na drobiazgi, to znaczy, że problem jest głębiej – w psychice. To nie jest „reakcja żołądka” – tylko reakcja układu nerwowego, który działa tak, jakby nieustannie był zagrożony. I dopóki nie zacznie się leczyć samego źródła – czyli nerwicy – nic się nie zmieni. Tu potrzeba psychoterapii (najlepiej z kimś, kto zna się na zaburzeniach lękowych) i najpewniej też leków, które obniżą ogólne napięcie i pomogą wyregulować układ nerwowy. Innej drogi po prostu nie ma, jeśli chcesz naprawdę poczuć ulgę, a nie tylko łatać skutki. Objawy somatyczne to tylko komunikat: „coś jest nie tak”. Ale nie ze strony układu pokarmowego – tylko psychiki. I trzeba tego słuchać.
-
można próbować łagodzić objawy somatyczne, ale to raczej zarządzanie niż leczenie w klasycznym sensie. Na przykład przy problemach żołądkowych wywołanych stresem stosuje się dietę lekkostrawną, probiotyki, czasem leki osłonowe czy rozkurczowe. To potrafi przynieść ulgę, ale dopóki źródło napięcia – czyli nerwica – nie zostanie przepracowane, objawy będą wracać. Więc tak, somatyczne skutki da się „zaopiekować” – tylko to leczenie musi iść równolegle z pracą nad psychicznym źródłem problemu. W przeciwnym razie to jak zaklejanie pęknięcia plastrem.
-
Czasem też od remontu i innych spraw, które wymagają wolnego czasu. Trudno to robić jak się pracuje na etacie. Jedną część urlopu wykorzystałem już wyjazdowo i odpoczynkowo, teraz trzeba trochę ogarnąć chałupę Nie ma wyjścia
-
E no co Ty, w moim przypadku musi się udać, nie pierwszy remont w życiu - tym razem tylko kosmetyka, więc proste. A ja sprzątać lubię, jestem pedantem. Tym bardziej lubię jak mi nikt nie przeszkadza w tym sprzątaniu i remontowaniu
-
Ja z założenia mam tydzień na ogarnięcie mieszkania trochę, Żona i córka wyjechały do Babci - więc sam działam
-
Witam w sobotnie przedpołudnie. Zacząłem urlop. Właśnie się zabrałem za mały remont. Dobrego dnia dla Wszystkich
-
@Raccoon czyli potwierdzasz chęć skasowania konta? Dla mnie to jednak dziwne w przypadku osoby, która jest cały czas aktywna, ale oczywiście Twoja decyzja