Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dryagan

Legenda Forum
  • Postów

    3 540
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Dryagan

  1. @Domenicopp widzę, że zupełnie ignorujesz to, co napisałem wyżej jako administrator Forum. Powtórzę jeszcze raz: na Forum nie diagnozujemy, nie zalecamy leków i nie prowadzimy leczenia. Pisanie kolejnych postów w tym stylu, mimo tej informacji, jest ignorowaniem zasad, które obowiązują wszystkich użytkowników. Jeśli masz wątpliwości co do leczenia, rozmawiaj z lekarzem – tylko on ma kompetencje, żeby dobrać lek do Twojego stanu zdrowia. Forum to miejsce wsparcia, nie poradnia lekarska. Użytkownicy mogą dzielić się własnymi doświadczeniami z danym lekiem – do tego właśnie służy dział Leki - Indeks leków, z którego możesz skorzystać odnajdując tam nazwę leku, który Cię interesuje. Ale nikt nie powie Ci, co Ty masz brać. Proszę uszanuj zasady tego Forum!
  2. Hej @Domenicopp Dzięki, że napisałeś i podzieliłeś się tym, co przeżywasz. I choć naprawdę rozumiem, że szukasz porady i wsparcia, muszę podkreślić jedną bardzo ważną rzecz: na Forum nie diagnozujemy, nie zalecamy leczenia i nie popieramy samoleczenia. To jedna z podstawowych zasad tego miejsca. Wszystkie decyzje dotyczące leków – zwłaszcza powrotu do ich stosowania – koniecznie trzeba podejmować razem z lekarzem. On zna Twoją historię, może ocenić, czy paroksetyna (Parogen) nadal jest dla Ciebie odpowiednia, czy może lepiej rozważyć coś innego. Złe samopoczucie po lekach na początku terapii to częste zjawisko, ale tylko lekarz może stwierdzić, co było skutkiem ubocznym, a co naturalnym procesem działania leku. I pamiętaj: jesteś młody, masz prawo szukać pomocy i się nie poddawać. Z fobią społeczną i lękami można funkcjonować – ale to wymaga leczenia prowadzonego przez specjalistę. Forum może dać Ci wsparcie, zrozumienie i rozmowę, ale to lekarz pomoże Ci naprawdę ruszyć do przodu. Trzymam kciuki – dasz radę.
  3. Dryagan

    Wybory

    Zgadzam się – możemy się pięknie różnić, szanując nawzajem swoje poglądy, zamiast – jak to się niestety dziś często dzieje – obrzucać się błotem, jakby odmienna opinia była zagrożeniem. To prawda, Mentzen może sprawiać wrażenie bardzo młodego, ale ma już 38 lat i w polityce działa od wielu lat – choć nie zawsze na pierwszym planie. Moim zdaniem dziś pokazał się bardzo dojrzale: nie ogłosił od razu poparcia dla żadnego z kandydatów, tylko zaproponował spotkania z obydwoma, żeby jasno postawić sprawę – że ma silny, 15-procentowy mandat od wyborców i chce coś konkretnego dla nich wynegocjować. To nie jest polityka „na pokaz”, tylko próba realnego wpływu. Jego przekaz trafia zwłaszcza do młodych – może właśnie dlatego, że mówi językiem prostym, bez zbędnej patetyki, i stawia na konkretne postulaty. Tego nie zrozumiałem w ogóle - nie wiem co to "świat relica", ani jaki "piękny świat" mieliśmy niby wszyscy. Czasem piszesz o czymś, o czym ludzie na tym Forum pojęcia raczej nie mają. Dobrze, że o tym mówisz – bo siła nie ma płci, a zaufanie do osób pełniących funkcje publiczne nie powinno się opierać tylko na „wizerunku”, ale też na tym, jakie wartości sobą niosą – oboje.
  4. Dryagan

    Wybory

    Bardzo się z Tobą zgadzam – zwłaszcza w kwestii braku szacunku dla wyborców „drugiej strony”. To coś, co mnie od lat mocno niepokoi. I mam poczucie, że kampanie wyborcze – niezależnie od poziomu – już od dawna przestały być merytoryczną rozmową o przyszłości. Dotyczy to zarówno wyborów do parlamentu, samorządu, Europarlamentu, jak i prezydenckich. Choć te ostatnie – prezydenckie i parlamentarne – są zdecydowanie najbardziej paskudne. Zamiast debatować o konkretach, porównywać programy, analizować argumenty – oglądamy obrzucanie się błotem, wzajemne przekrzykiwanie i próby skompromitowania przeciwnika. Co gorsza, coraz częściej głosuję nie „za kimś”, ale „przeciwko komuś” – i to naprawdę frustrujące. A kiedy już pojawiają się programy, często są albo bardzo ogólne, albo tak do siebie zbliżone, że trudno mówić o realnym wyborze kierunku. W tym wszystkim ogromną rolę odgrywają media – i niestety nie widzę dziś zbyt wielu przykładów dziennikarstwa niezależnego w sensie prawdziwym: rzeczowego, spokojnego, oddzielającego komentarz od faktu. Zamiast tego mamy selektywność przekazu, wycinanie wypowiedzi z kontekstu, przemilczanie pewnych tematów i podawanie interpretacji zamiast informacji – a to wszystko tylko pogłębia polaryzację i podsyca emocje. Politycy przychodzą i odchodzą. Ale to, w jaki sposób uczymy się myśleć o sobie nawzajem jako wyborcach, jak media nas formują, jak tracimy wspólny język – zostaje. I to jest dla mnie największy problem, z którym jako społeczeństwo będziemy musieli się zmierzyć znacznie dłużej niż przez jedną kampanię.
  5. Dryagan

    Wybory

    @zew Dziękuję za Twój głos – szanuję decyzję i doceniam, że podejmujesz ją świadomie. Ale mam zupełnie inne odczucia co do wiarygodności kandydatów. Dla mnie większe wątpliwości budzi kandydat, który w kampanii prezentuje zmienne stanowiska, dostosowując swoje wypowiedzi do sytuacji i odbiorców. Kiedy śledzi się jego wypowiedzi na przestrzeni lat – i nawet w tej jednej kampanii – trudno znaleźć spójną linię poglądów. A przecież słowa mają znaczenie – zwłaszcza jeśli mówimy o osobie, która ma pełnić funkcję prezydenta. Z drugiej strony niepokoi mnie również skala oczerniania drugiego kandydata, często przy użyciu półprawd, uproszczeń czy wyrwanych z kontekstu wypowiedzi. Wystarczy zasugerować coś negatywnego, żeby ten przekaz się utrwalił – niezależnie od faktów. Taki styl prowadzenia kampanii powinien być krytykowany, niezależnie od tego, kogo dotyczy. Nie chodzi o sympatie czy antypatie, ani o ocenianie programów – chodzi o to, czy ktoś mówi i działa w sposób spójny, czy można na nim polegać, czy można mu zaufać w sytuacjach trudnych i bez medialnego komfortu. Nie namawiam do żadnego konkretnego wyboru. Ale jeśli mamy podjąć decyzję świadomie, warto patrzeć na konkretne zachowania, słuchać uważnie co mówią kandydaci (nie tylko jednego dnia, ale na przestrzeni czasu), analizować – i nie ulegać emocjom, które są celowo podsycane w przestrzeni publicznej.
  6. Dryagan

    Wybory

    II tura wyborów prezydenckich to już nie wybór „w zgodzie z sercem”, ale decyzja o kierunku, w jakim ma zmierzać państwo. Nawet jeśli w pierwszej turze głosowało się z przekonania, teraz trzeba po prostu odpowiedzieć sobie: co będzie dalej, jeśli wygra ten, a co – jeśli wygra tamten? To nie jest wybór między ideałem a porażką, tylko decyzja, która ma swoje konsekwencje. Warto się zastanowić: – kto będzie wspierał potrzebne zmiany, a kto raczej utrwali istniejący układ, – kto będzie prezydentem współpracującym z rządem, a kto pełniącym funkcję równoważącą – czasem wspierającą, a czasem powściągającą, – kto prezentuje poglądy spójne i przewidywalne, a nie zależne od okoliczności czy aktualnej opinii publicznej. Bo prezydent nie jest ani dekoracją, ani tylko „hamulcowym”. I – co ważne – nie powinien automatycznie podpisywać wszystkiego, co zaproponuje rząd. Jego zadaniem jest także ochrona konstytucji, równowaga władzy, reprezentowanie wszystkich obywateli – nie tylko jednej partii. Nie chodzi o to, żeby się zachwycać kandydatem, ale żeby przemyśleć: kto w tej roli będzie bardziej odpowiedzialny, przewidywalny i gotowy pełnić ją z myślą o państwie – nie tylko o swojej grupie wyborców. Każdy sam musi wybrać, co dla niego ważniejsze. Ale rezygnacja z decyzji też jest decyzją – tylko że wtedy to inni decydują za nas.
  7. Bardzo proszę o zaprzestanie bezsensownych przepychanek w tym temacie i wzajemnego obrażania się – to nikomu nie służy @acherontia styx – jeśli nie masz nic konstruktywnego do dodania poza dogryzaniem Wentylowi, to po prostu nie pisz. Forum to nie jest miejsce na osobiste wycieczki, tylko na wsparcie i wymianę doświadczeń. Część waszych postów wylądowała w koszu. Dziękuję za zrozumienie.
  8. Wejdź w profil --> u góry strony masz "Ustawienia konta" --> jak w to wejdziesz - masz taki pasek z lewej , gdzie znajduje się sygnatura
  9. Dryagan

    Wybory

    Szanowni Państwo -trochę się zagapiłem, ale odkrywam wątek - można dyskutować dalej na temat wyborów. Przed nami II tura
  10. Drodzy Użytkownicy, uprzejmie proszę o niezaśmiecanie poddziału „Indeks leków”. Jest to miejsce służące uporządkowanym informacjom o konkretnych lekach - podzielonych na grupy, które można łatwo wyszukać także poprzez indeks alfabetyczny. Wszelkie pytania ogólne dotyczące farmakoterapii, które nie dotyczą jednego konkretnego medykamentu – proszę zamieszczać w dziale „Leki”. Dzięki temu ułatwimy korzystanie z forum wszystkim użytkownikom, szczególnie nowym osobom szukającym informacji. Dziękuję za zrozumienie i współpracę!
  11. Dryagan

    Wybory

    W tym roku wybory są wyjątkowo trudne. Łatwiej jest wielu osobom wskazać kandydata, na którego na pewno nie chcą głosować, niż takiego, któremu z pełnym przekonaniem oddaliby swój głos. To naturalna reakcja w sytuacji, gdy oferta wyborcza budzi więcej wątpliwości niż nadziei. A jednak – mimo braku „idealnego” wyboru – warto potraktować głosowanie jako świadomą decyzję o kierunku, a nie jako wyraz pełnego poparcia dla osoby. Prezydent ma realny wpływ – może wspierać lub blokować konkretne działania, a jego postawa i decyzje wpływają na ton debaty publicznej i funkcjonowanie państwa. Dlatego nawet jeśli wybieramy nie tego, kto nas przekonuje, ale tego, kogo jesteśmy w stanie zaakceptować, to i tak podejmujemy ważną, odpowiedzialną decyzję. Zostawienie tego innym – to też wybór, tylko mniej przewidywalny w skutkach. Latarnik Wyborczy może być pomocny jako punkt wyjścia, bo pokazuje ogólne dopasowanie poglądów do deklaracji komitetów. Ale warto pamiętać, że: – nie wszystkie partie same odpowiadają na pytania (część odpowiedzi jest uzupełniana przez zespół redakcyjny, co może być tendencyjne), – pytania są dość uproszczone – czasem trudno wyrazić złożone stanowisko w trzech opcjach, – dopasowanie nie zawsze pokrywa się z intuicją czy zaufaniem do danego kandydata, – poglądy partii nie zawsze są tożsame z poglądami konkretnego kandydata na prezydenta – mogą się różnić w tonie, priorytetach, sposobie komunikacji. To raczej narzędzie orientacyjne, nie wyrocznia. Dobrze, że istnieje, ale nie powinno zastępować własnego rozeznania i sprawdzania kandydatów w źródłach, którym się ufa.
  12. Dryagan

    Co teraz robisz?

    @Verinia gratuluję przekroczenia tysiączka. Super, że jesteś z nami!!!
  13. Dryagan

    Wybory

    @Maat "Nie wiem, na kogo głosować" – to nie jest słabość. To oznaka, że chcesz zdecydować świadomie, a nie dać się wciągnąć w emocjonalną grę. I za to warto się pochwalić, nie wstydzić. Tylko jedna rzecz jest naprawdę niebezpieczna: podejmowanie decyzji na podstawie przekręconych, zmanipulowanych albo niepełnych informacji. Dziś manipulacja nie krzyczy – ona się uśmiecha, wygląda profesjonalnie i działa subtelnie. Dlatego tak łatwo ją przeoczyć. · Nie polegaj tylko na nagłówkach, memach, skrótach z TikToka czy opiniach znajomych. · Nie ufaj informacjom z grafik bez źródła, nagrań bez kontekstu, ani portalom, które nie podpisują autorów tekstu. · Uważaj na treści, które mają wzbudzać gniew, strach, emocje – bo to znaczy, że ktoś próbuje Tobą grać. Zamiast tego sięgnij po rzetelne źródła, gdzie można: sprawdzić fakty, wypowiedzi (wcześniejsze i te w kampanii) oraz działania kandydatów obejrzeć pełne rozmowy (nie tylko fragmenty) – np. w niezależnych kanałach jak Kanał Zero (tam były rozmowy z kandydatami ok. 3 godzin) prześledzić oficjalne profile kandydatów, ich programy, wystąpienia i dokumenty, a nie tylko opinie innych o nich. Nie musisz kochać żadnego z kandydatów. Ale warto zadać sobie pytanie: Kto reprezentuje wartości, które są mi bliższe? Kto ma realny wpływ, a kto tylko obiecuje? Czy mój głos może coś zmienić – nawet jeśli to głos „przeciwko”? Nie oddawaj decyzji tym, którzy krzyczą najgłośniej. Zdecyduj po swojemu – ale świadomie. Bo wybory są zbyt ważne, żeby głosować na kogoś tylko dlatego, że „wszyscy tak mówią”.
  14. Drodzy Użytkownicy, Z uwagi na przebieg dyskusji w tym wątku - przypominam, że Forum ma służyć wzajemnemu wsparciu, nie ocenom ani atakom. Użytkownik Duży7 otrzymał już formalne ostrzeżenie od administracji – proszę o niekontynuowanie tematu personalnie, by nie zaśmiecać wątku. Zajmijmy się treścią i pomocą tym, którzy jej w tym miejscu naprawdę potrzebują. Dziękuję za zrozumienie.
  15. @Duży7 otrzymujesz ostrzeżenie za sposób, w jaki prowadzisz swoje wypowiedzi na Forum. Twoje komentarze, szczególnie w wątku „Ofiara gwałtu”, przekraczają granice empatii, szacunku i zwykłej przyzwoitości. Pod pozorem „dzielenia się wiedzą” deprecjonujesz doświadczenia innych użytkowników, naruszasz zasady kultury dyskusji i sprawiasz, że przestrzeń wsparcia staje się dla nich niebezpieczna i nieprzyjazna. Odnosząc się do Twoich słów: „Na mnie nie działają sugestie jakiś ograniczeń. Ban, moderacja, kontrola – aby było jasne. Dlatego wielu odeszło z tego forum” – chcę Ci przypomnieć jasno i stanowczo: Na Forum obowiązują zasady, które dotyczą wszystkich użytkowników. To, że ich nie uznajesz, nie oznacza, że Cię nie obejmują. Jeśli uważasz, że „kontrola” i moderacja to coś, czemu można się wymknąć – jesteś w błędzie. Forum nie potrzebuje „niezależnych wyroczni”, które podważają sens wspierania się i wzajemnego zrozumienia. To miejsce powstało, by dawać wsparcie, nie by uprawiać emocjonalną dominację. Jeśli nie zmienisz tonu, nie zrezygnujesz z agresywnych aluzji i pogardliwych ocen, dalszy Twój udział na Forum nie będzie możliwy. Nie jesteś ponad regulaminem. Uprzedzam po raz ostatni.
  16. @Duży7 proszę o rozwagę i większą empatię w wypowiedziach. Temat gwałtu to jeden z najtrudniejszych i najbardziej delikatnych wątków na forum. Wymaga ogromnej wrażliwości – nie tylko wobec tych, którzy dzielą się swoimi przeżyciami, ale także wobec wszystkich, którzy ten wątek czytają. Twoje wpisy zawierają sformułowania, które mogą być odebrane jako bagatelizowanie traumy ofiar i sprawiają wrażenie braku empatii. Nawet jeśli intencje były inne – forma jest ważna. To nie jest miejsce na wywody kulturowe, uogólnienia czy rozważania o „gruboskórności” – to miejsce wsparcia. Przypominam: Forum nie jest przestrzenią do oceniania ofiar, podważania ich przeżyć ani narzucania „lepszego spojrzenia” na tragedię, której ktoś doświadczył. Dyskusja – tak, ale tylko jeśli jest prowadzona z szacunkiem i taktem. @Verinia rozumiem Twoje emocje – temat jest wyjątkowo trudny i łatwo się zdenerwować, gdy ktoś pisze rzeczy, które brzmią niedelikatnie albo raniąco. Ale proszę Cię, byś mimo wszystko unikała obraźliwych sformułowań.
  17. Dryagan

    Dzisiaj czuje się...

    No nie do końca - ja mam ChAD - u mnie to aktualnie wygląda tak górka - stabilnie, tylko że w dłuższym przeciągu czasu niż kilka dni
  18. @Wentyl1996 niepełnosprawność intelektualna to zaburzenie rozwoju, które objawia się trudnościami w uczeniu się, zapamiętywaniu, rozwiązywaniu problemów i funkcjonowaniu społecznym. Diagnozuje się ją zwykle, gdy IQ wynosi poniżej 70 i gdy trudności te pojawiły się przed 18. rokiem życia. To nie znaczy, że ktoś jest „gorszy” – tylko że potrzebuje więcej czasu, wsparcia i odpowiedniego podejścia. Są osoby z autyzmem i niepełnosprawnością intelektualną, które – dzięki systematycznemu wsparciu – nauczyły się funkcjonować samodzielnie. Każdy ma inny rytm i inne możliwości, ale to naprawdę możliwe. Nikt nie powinien mówić Ci, co „musisz” osiągnąć – ale dobrze, że chcesz coś zmienić. To znaczy, że jeszcze nie powiedziałeś ostatniego słowa. @acherontia styx teoretycznie masz rację, IQ 70–75 to tzw. graniczne funkcjonowanie intelektualne (borderline intellectual functioning) – nie jest to jeszcze formalnie niepełnosprawność intelektualna, ale może wiązać się z trudnościami w uczeniu się, adaptacji i funkcjonowaniu społecznym. Czyli IQ 75 nie kwalifikuje się do niepełnosprawności intelektualnej per se, ale osoba z takim wynikiem może mieć realne trudności – zwłaszcza jeśli występują inne zaburzenia, jak spektrum autyzmu, zaburzenia funkcji poznawczych, itp. W praktyce orzeczenie o niepełnosprawności może być wydane nie tylko na podstawie IQ, ale też całościowego obrazu funkcjonowania – w tym społecznego, emocjonalnego i zawodowego
  19. @Duży7 @mała_mi123 proszę o zachowanie wzajemnego szacunku w wypowiedziach. Forum to przestrzeń do dzielenia się doświadczeniem, wspierania się i konstruktywnej wymiany zdań – nie do obrażania się nawzajem, ironizowania czy eskalowania konfliktów osobistych.
  20. Dryagan

    Witam

    @rachelrowallan Cześć Romuald (albo jak wolisz ) – witaj na Forum! Fajnie, że się odezwałeś i tak szczerze opisałeś swoją sytuację. To naprawdę niełatwe, ale daje dużą szansę, że znajdziesz tu zrozumienie i może kilka sensownych podpowiedzi. Wiesz, na Forum mamy jedną ważną zasadę – nie stawiamy diagnoz i nie polecamy konkretnych leków, bo od tego są lekarze. Serio. Każdy organizm reaguje inaczej, a leczenie (szczególnie przy zaburzeniach lękowych czy objawach fizycznych, jak pocenie) powinno być dobrane indywidualnie i z głową. Ale możemy się podzielić swoim doświadczeniem, tym co komu pomagało (lub nie), no i po prostu – być obok. Pisz, dziel się, pytaj – jesteś w dobrym miejscu.
  21. @Duży7 piszesz dużo o seksie, swoich potrzebach, o tym, że żona Cię kontroluje i że masz dość. Ale w całym tym wywodzie nie padło ani jedno słowo o tym, co w tym wszystkim czują Wasze dzieci. Bo one są. I one widzą, czują i słyszą. Nawet jeśli nie mówisz nic przy nich, one czują napięcie między rodzicami lepiej niż Ci się wydaje. Małżeństwo to nie jest tylko kwestia tego, ile razy w miesiącu ktoś ma ochotę na seks. To nie jest kontrakt z paragrafem o obowiązkach łóżkowych. To relacja dwojga ludzi, która powinna opierać się na wzajemnym szacunku, trosce i dojrzałości emocjonalnej. I to nie tylko między Wami, ale też wobec dzieci – bo dajecie im przykład na to, czym jest bliskość i czym jest związek. To, co opisujesz, wygląda nie jak związek, tylko jak przeciąganie liny: kto bardziej sfrustrowany, kto mniej „zdominowany”, kto komu bardziej „dowali”. A dzieci w tym wszystkim to statyści? Przypadkowi pasażerowie w zderzających się czołowo pojazdach? Jeśli już naprawdę nic między Wami nie zostało – to uczciwiej byłoby się rozstać w cywilizowany sposób, niż trwać w związku opartym na wzajemnym żalu, frustracji i kalkulacjach. Bo dzieci bardziej niż nieszczęśliwe małżeństwo rodziców, potrzebują spokoju, stabilności i atmosfery, w której nie słyszy się, że „została mi tylko dziwka albo rozstanie”. Małżeństwo się czasem rozpada – to prawda. Ale nawet wtedy można się rozejść z godnością. Albo zostać – i wspólnie coś zmienić. Ale to wymaga dwóch dorosłych ludzi. Nie tylko w metryce.
  22. @robertina – to musi być naprawdę męczące i przykre, że coś, co kiedyś sprawiało Ci radość (muzyka), teraz uruchamia taki kłębek niechcianych myśli. I nie, nie jesteś jedyna, choć wiem, że w takim stanie można się tak właśnie czuć – jakby nikt inny nie miał podobnych doświadczeń. Nie jestem specjalistą, ale to, co opisujesz, przypomina coś w stylu natrętnych myśli – i to, że są abstrakcyjne, czasem pozornie absurdalne, wcale nie czyni ich mniej uciążliwymi. Bywa, że nasz umysł łapie jakiś bodziec (melodię, rytm, skojarzenie) i potem wchodzi na zapętlony tor, który trudno przerwać. To nie jest kwestia „nie radzenia sobie” – po prostu tak działa mechanizm, z którym wiele osób zmaga się na różne sposoby. Nie wiem, czemu Twój terapeuta to zbagatelizował – moim zdaniem, jeśli coś realnie rozwala Ci dzień i noc, to jest istotne. Może warto spróbować konsultacji u innego specjalisty, zwłaszcza kogoś, kto zna się dobrze na zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych lub natrętnych myślach. Nawet jeśli nie masz takiej diagnozy – znajomość tych mechanizmów może pomóc. Forum jest od tego, żeby wyrzucić z siebie swoje myśli. I choć nie zawsze od razu ktoś odpisze, to nie znaczy, że jesteś mniej ważna. Czasem po prostu ktoś potrzebuje więcej czasu, żeby coś mądrego napisać.
  23. @mała_mi123 Twoja odpowiedź to trochę jak zimny prysznic – niby szok, ale człowiek się budzi. Trafiłaś celnie z kilkoma spostrzeżeniami, choć forma rzeczywiście mocno pikantna. I chociaż można się uśmiechnąć przy żartach o listonoszu i operowaniu gruszką, to między wierszami jest sporo gorzkiej prawdy o relacjach, które się rozjechały. Bo to nie chodzi tylko o brak seksu – tylko o to, że jak brakuje wzajemności, szacunku i zwykłej, codziennej bliskości, to potem się już nic nie klei. A wtedy i rozmowa boli, i milczenie boli jeszcze bardziej. Może warto zacząć od prostego: mniej siłowania się, więcej szczerości. Nawet jeśli nie zadziała – przynajmniej będzie wiadomo, że człowiek próbował po ludzku. @Duży7 Rozumiem, że jesteś rozgoryczony i masz poczucie, że przez lata dawałeś z siebie więcej, niż dostawałeś w zamian. Ale sposób, w jaki dziś mówisz o żonie – to nie jest już tylko rozczarowanie. To pogarda. A pogarda to gwóźdź do trumny każdej relacji. Jeśli naprawdę jesteś już tak rozżalony, że nie widzisz sensu, by z nią być – rozstańcie się. Zrób to po ludzku, a nie jak mściciel w wersji live. Bo przy całej Twojej złości – to, co teraz robisz, nie jest siłą. To słabość. I chyba sam najlepiej wiesz, że nie tędy droga. Nie musisz jej już kochać, nie musisz z nią zostać. Ale możesz wybrać, czy zamkniesz ten etap jak człowiek, który zna swoją wartość – czy jak ktoś, kto do końca musi dobić drugą osobę, żeby udowodnić, że miał rację.
  24. @Duży7 rozumiem Twoją frustrację i rozczarowanie sytuacją w małżeństwie, ale sposób, w jaki piszesz o swojej żonie, naprawdę budzi niepokój. Porównania do „dziwek”, uwagi o „kupowaniu uwagi” czy określenia typu „lady muchy w nosie” – to nie język miłości ani szacunku. A przecież to właśnie szacunek i uczucia powinny być podstawą każdej relacji. Seks to nie nagroda, waluta ani obowiązek – to wyraz bliskości, zaufania i emocjonalnej więzi. Kobieta, która czuje się kochana, widziana i wysłuchana, będzie pragnęła tej bliskości – nie z przymusu, tylko z potrzeby serca. Dlatego w zdrowym związku równie ważne są czułość, rozmowa, przytulenie i codzienne gesty. Małżeństwo to nie układ z paragrafami o „świadczeniach obowiązkowych”. Jeśli chcesz coś w tej relacji naprawić, warto zadać sobie pytanie nie „co mi się należy?”, ale „co mogę dać, żeby druga osoba poczuła się kochana?”. Bo inaczej to już nie jest związek dwojga ludzi – tylko lodówka i mikrofalówka stojące obok siebie w kuchni. Niby razem, a jednak każde osobno. I wtedy można uczciwie powiedzieć: tego małżeństwa już w zasadzie nie ma. Pozostała tylko wspólna skrzynka na listy i rachunki. I nawet najlepszy seks tego nie poskleja – jeśli jedna strona czuje się traktowana jak sprzęt obsługiwany według instrukcji.
  25. @Cień latającej wiewiórki próbuj tutaj na Forum napisać pw. - czasem zagląda jak Wielki Brat, chociaż się nie udziela
×