-
Postów
3 504 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
Stan fizyczny a stan psychiczny - powiązania oraz wzajemny wpływ et cetera
Dryagan odpowiedział(a) na darek88 temat w Depresja i CHAD
Dobrze, że rezonans nie wykazał żadnych nieprawidłowości, ale jeśli odczuwasz coś w rodzaju ruminacji, warto to skonsultować z lekarzem. Po urazie głowy mogą pojawiać się różne objawy – zarówno fizyczne, jak i psychiczne, np. uczucie dezorientacji, natrętne myśli czy ogólne pogorszenie samopoczucia. Czasem to efekt stresu związanego z urazem, ale dobrze byłoby, gdyby lekarz ocenił, czy to coś przejściowego, czy wymaga dalszej diagnostyki -
czy antydepresant pomaga na wydarzenia życiowe czy tylko na zaburzenia w mózgu?
Dryagan odpowiedział(a) na yamo temat w Depresja i CHAD
Antydepresant działa przede wszystkim na zaburzenia w mózgu, czyli na chemiczną równowagę neuroprzekaźników, które odpowiadają za nastrój, energię i zdolność radzenia sobie ze stresem. Nie zmieni jednak sytuacji życiowej ani nie sprawi, że problemy znikną, ale może pomóc w tym, byś miała więcej siły, stabilności i odporności psychicznej, żeby sobie z nimi lepiej radzić. Jeśli masz depresję i jednocześnie przeżywasz trudny okres, to normalne, że jest Ci ciężko – depresja osłabia zdolność do mobilizacji, odbiera motywację i powoduje, że nawet drobne rzeczy mogą przytłaczać. Leczenie farmakologiczne może pomóc złagodzić objawy, ale ważne jest też wsparcie psychologiczne i czas na przepracowanie tego, co się wydarzyło. Nie chodzi o „wzięcie się w garść”, bo depresja to nie kwestia siły woli – to choroba, którą trzeba leczyć i dać sobie czas na powrót do równowagi. -
@zaburzony88 Nie wygląda to na typowy przebieg ChAD, bo w tej chorobie występują wyraźne epizody manii lub hipomanii, czyli okresy nadmiernej euforii, ogromnej energii, potrzeby działania, ryzykownych decyzji, braku snu i często poczucia niezwykłej mocy. U Ciebie nie ma takich stanów – opisujesz raczej ciągłe napięcie, impulsywność, drażliwość i wahania nastroju, ale bez typowych epizodów manii. To, że masz okresy niepokoju, a potem spadku nastroju, nie oznacza od razu ChAD, bo zmienność nastroju może występować także w innych zaburzeniach. Jeśli psychiatra stwierdził zaburzenia lękowe z depresją, to najpewniej dlatego, że nie ma u Ciebie tych kluczowych cech ChAD. Jeśli jednak masz wątpliwości, warto dopytać lekarza o dokładniejsze wyjaśnienie.
-
Żona / mąż + dzieci = rodzina - tak rodzina to skarb
-
@Kiusiu Nie ma nic złego w odkopywaniu starych tematów, zwłaszcza jeśli nadal są interesujące i warte kontynuowania. Natomiast warto zwrócić uwagę na to, do kogo się kieruje odpowiedź. Jeśli ktoś ma status „gość” (czyli usunął konto) lub nie logował się na forum od ponad 10 lat (co można sprawdzić na jego profilu), to istnieje duże prawdopodobieństwo, że tej odpowiedzi nigdy nie zobaczy. W takim przypadku lepszym rozwiązaniem byłoby rozpoczęcie nowej dyskusji na ten temat lub odniesienie się do niego w sposób bardziej ogólny, zamiast kierować wypowiedź do konkretnej, nieaktywnej osoby. Z drugiej strony, jeśli ktoś konsekwentnie ignoruje fakt, że jego wypowiedzi nie mają szansy na odpowiedź, może to sugerować, że bardziej zależy mu na wygłoszeniu własnej opinii niż na faktycznej interakcji z innymi użytkownikami. A jednak forum to przede wszystkim przestrzeń do rozmowy, wymiany myśli i wzajemnego zrozumienia – warto więc zastanowić się, czy sposób uczestniczenia w dyskusji temu sprzyja.
-
@Kiusiu nie bardzo rozumiem sens odpowiadania w starych wątkach i dyskusji z osobami, których ponad 10 lat nie ma na Forum.
-
@Kiusiu jaki ma sens odgrzebywanie tematu założonego przez osobę, która dawno zlikwidowała konto - z dyskusją w której brakuje połowy postów ze względu na ich usunięcie razem z kontami dyskutantów? Zwłaszcza, że nic nowego nie wnosisz do tematu, wszystko już było... Nie wiem jaka idea Ci przyświeca
-
Drogie Forumowiczki! Z okazji Dnia Kobiet życzę Wam dużo siły, spokoju i harmonii w codziennym życiu. Niech każdy dzień przynosi Wam powody do uśmiechu, a wsparcie bliskich i życzliwość innych dodają Wam skrzydeł. Pamiętajcie, że jesteście ważne, wyjątkowe i zasługujecie na wszystko, co najlepsze! Dbajcie o siebie i swoje marzenia. Serdeczności, Mikołaj
-
Ciągłe podniecenie, a wiara katolicka i skrupulatyzm
Dryagan odpowiedział(a) na nakręcona temat w Nerwica natręctw
@11Cegła temat pochodzi sprzed 10 lat. Autorka wątku nie odwiedzała Forum od grudnia 2015 roku. Ludzie, patrzcie trochę na daty! Trochę nie ma sensu odpowiadać na posty osobom, których dawno tutaj nie ma. Oczywiście temat może jest interesujący, można tu dalej prowadzić dyskusję, ale już nie jako odpowiedź dla nakręconej -
Witam serdecznie na Forum, mam nadzieję, że Ci się tu spodoba. Pozdrawiam
-
@tms007 mamy na Forum Indeks leków i dyskusje wokół nich: https://www.nerwica.com/forum/9-leki-indeks-lekow/
-
Nowy Współpracownik Forum
Dryagan odpowiedział(a) na Dryagan temat w Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne
Na ten moment nie ma planów stworzenia wątku, w którym lekarz odpowiadałby na wszystkie pytania, głównie dlatego, że wymagałoby to od naszego współpracownika ogromnej ilości czasu, której nie ma będąc czynny zawodowo. Takie miejsce szybko stałoby się zasypane pytaniami, a w przypadku tematów dotyczących zdrowia psychicznego ważne jest, by każda odpowiedź była przemyślana i odpowiedzialna. Poza tym współpraca z Forum jest wyłącznie formą wolontariatu - my niestety nie możemy zapłacić za taką usługę. Dodatkowym ryzykiem jest to, że niektórzy użytkownicy mogliby potraktować takie odpowiedzi jako wystarczającą „konsultację”, zamiast skonsultować się osobiście z lekarzem, co w niektórych przypadkach mogłoby opóźnić uzyskanie profesjonalnej pomocy. Nasz współpracownik – psychiatra – będzie jednak w miarę możliwości włączał się w forumowe dyskusje, komentując niektóre tematy czy wyjaśniając ważne zagadnienia związane ze zdrowiem psychicznym. Zachęcamy więc do śledzenia jego wpisów w przestrzeni edukacyjnej oraz do korzystania z forum jako miejsca do wymiany doświadczeń i wzajemnego wsparcia. -
@acherontia styx a ty umiesz czytać ze zrozumieniem? @Daniel Zalewskiwyjaśnił, że sama choroba była tylko pretekstem dla pokazania pewnego zjawiska. Jeśli Ci coś nie pasuje proszę nie wchodź tutaj, bo Twoje teksty nic nie wznoszą. Już Ci @Melodiaa zwracała uwagę, ale zupełnie to zignorowałaś. Próbujesz prowokować jakąś rozróbę, obrażasz użytkownika zarzucając mu kłamstwo (bo chyba tak właśnie należy zinterpretować Twoje oskarżenia, że jest "niby - lekarzem" - ja mogę potwierdzić, że ma prawo do wykonywania zawodu) - jak dobrze wiesz, takie zachowanie jest niezgodne z Regulaminem. Na razie dostaniesz upomnienie ustne, ale każdy kolejny Twój "występ" w tym temacie będzie skutkować ostem.
-
@VizyoGdyby problemem naprawdę był wzrost, to wszyscy mężczyźni o wzroście 177 cm (czy poniżej) mieliby trudności w relacjach, a przecież tak nie jest. Jeśli nie wzrost, to znalazłby się inny powód – wygląd, oczy, uszy, waga, zarobki, włosy - brak włosów, zarost - brak zarostu, osobowość, cokolwiek, co pozwalałoby usprawiedliwić niepowodzenia i uniknąć konfrontacji z prawdziwym problemem. Wzrost to tylko problem zastępczy, coś, na co można przerzucić frustrację. Jeśli ktoś od dziecka słyszał, że „coś z nim nie tak”, miał wymagających rodziców, którzy nie okazywali akceptacji, albo otaczał się ludźmi, którzy wbijali go w poczucie niższości, to potem zaczyna szukać powodów, dla których czuje się „niewystarczający”. Niska samoocena nie bierze się z faktów, tylko z przekonań, które w sobie nosimy. Kiedy widzisz kogoś, kto obiektywnie nie spełnia jakiegoś „ideału”, ale mimo to jest pewny siebie i szczęśliwy, możesz się zastanawiać, jak to możliwe. Odpowiedź jest prosta: on nie myśli o sobie w kategoriach „braku”, tylko w kategoriach „możliwości”. To, co widać u osób z niską samooceną, to często skłonność do koncentrowania się na tym, czego im „brakuje”, zamiast na tym, co mają. Jeśli ktoś od lat powtarza sobie, że „zawsze będzie miał pod górkę”, to w końcu zaczyna w to wierzyć, nawet jeśli obiektywna rzeczywistość mówi coś innego. Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy ktoś przestaje szukać wymówek i zaczyna pracować nad sobą – nie na siłę, nie po to, żeby „nadrabiać”, tylko po to, żeby nauczyć się czuć dobrze z samym sobą
-
Przecież to w rzeczywistości nie chodzi o wzrost, tylko o to co siedzi w głowie. Jak problemem nie będzie wzrost, to się znajdzie co innego. Wzrost to problem zastępczy w tym przypadku
-
To niestety tak nie działa jak sobie wyobraża @Wentyl1996. Jeśli atutem jest TYLKO wzrost i nic poza tym, znajomość zwykle kończy się szybciej niż się zaczęła. To jak w powiedzeniu "wysoki jak brzoza, a głupi jak koza". Kolego, wielokrotnie już dostałeś tu odpowiedź, że nie wzrost jest przyczyną Twoich porażek w relacjach z kobietami. Wielu mężczyzn o podobnym albo dużo niższym wzroście żyje w udanych związkach i nie ma z tym żadnego problemu. Jeśli jednak sam wierzysz, że jesteś „za niski”, to może to wpływać na twoje zachowanie, sposób bycia i pewność siebie – a to właśnie te czynniki mają dużo większy wpływ na twoje powodzenie u kobiet niż wzrost. Jeśli podchodzisz do siebie z przekonaniem, że „zawsze będziesz miał pod górkę”, to siłą rzeczy możesz nieświadomie nastawiać się na porażki. To działa jak samospełniająca się przepowiednia – jeśli wchodzisz w interakcje z kobietami z poczuciem, że masz wadę, którą musisz nadrabiać, to możesz zachowywać się w sposób, który rzeczywiście sprawia, że relacja się nie rozwija. Nie chodzi o to, żebyś udawał kogoś, kim nie jesteś, ale żebyś przestał postrzegać siebie przez pryzmat problemu, który realnie nie istnieje. Kobiety zwracają uwagę na pewność siebie, sposób bycia, poczucie humoru, podejście do życia – a nie na wzrost w zakresie, który mieści się w normie. Może warto zastanowić się, skąd bierze się to przekonanie, że to właśnie wzrost cię ogranicza? Może to nie on jest problemem, tylko coś innego – na przykład sposób, w jaki postrzegasz siebie, i nastawienie, z którym podchodzisz do ludzi? Jeśli uda się to zmienić, to „pod górkę” może się okazać tylko iluzją, a nie rzeczywistością.
-
@Purpurowy bierzesz ślub???? Nie za szybko????
-
@MPol zazdrość to uczucie, które w jakimś stopniu dotyka każdego. Problem pojawia się, gdy zaczyna dominować i utrudnia relacje z innymi. To, że nie cieszysz się z sukcesów bliskich, mimo że sam masz dobrą sytuację życiową, nie oznacza, że jesteś złym człowiekiem. Zazdrość nie zawsze wynika z braku, ale często z wewnętrznych mechanizmów porównawczych i przekonań o własnej wartości. Może być efektem wychowania, wcześniejszych doświadczeń albo potrzeby kontroli nad tym, jak postrzegasz swoje miejsce wśród innych. Jeśli od dziecka nauczyłeś się, że wartość człowieka mierzy się osiągnięciami lub że porażka innych daje pewnego rodzaju ulgę, to takie schematy mogą być mocno zakorzenione. Walka z tym nie polega na zmuszaniu się do fałszywej radości, bo tak jak piszesz – to tylko tłumienie emocji, które prędzej czy później wrócą. Lepszą drogą jest próba zrozumienia, co stoi za tymi uczuciami. Co tak naprawdę czujesz, gdy ktoś osiąga sukces? Strach, że coś tracisz? Poczucie niesprawiedliwości? Lęk, że za mało sam z siebie dajesz? Im głębiej wejdziesz w te pytania, tym łatwiej będzie ci zrozumieć mechanizm, który kieruje twoimi emocjami. Możesz próbować małych zmian – gdy pojawia się zazdrość, zamiast ją oceniać, spróbuj ją "rozłożyć na części". Zamiast mówić sobie "powinienem się cieszyć", spróbuj zapytać: "Co dokładnie mnie w tym uwiera?". Czasem samo nazwanie emocji sprawia, że tracą one swoją siłę. To, że masz świadomość swojego problemu i chcesz nad nim pracować, już wyróżnia cię na tle wielu ludzi. Nie chodzi o to, żeby nagle stać się kimś, kto w naturalny sposób cieszy się z sukcesów innych, ale żeby nauczyć się funkcjonować z tymi emocjami tak, by nie wpływały negatywnie na ciebie i twoje relacje.
-
Dzisiaj czuję się nadal chory... Grypa... cała rodzina zalega w wyrku
-
@aniusia94 rozumiem, że sytuacja, w której się znajdujesz, jest dla Ciebie bardzo frustrująca – z jednej strony presja ze strony mamy, z drugiej partner, który nie jest gotowy na zaręczyny, a Ty znajdujesz się między nimi i próbujesz jakoś to pogodzić. Przede wszystkim, to Ty decydujesz o swoim życiu, a nie Twoja mama. To naturalne, że jako rodzic może mieć swoje oczekiwania, ale nie ma prawa wywierać na Ciebie presji. Masz prawo żyć w swoim tempie i podejmować decyzje zgodnie z tym, co jest dla Ciebie dobre. Jeśli Twoja mama nie chce tego zaakceptować, może warto jasno postawić granice i powiedzieć jej, że ten temat jest dla Ciebie zamknięty i nie chcesz więcej o tym rozmawiać. Jeśli chodzi o Twojego partnera – skoro po trzech latach wciąż nie jest gotowy na zaręczyny i unika rozmów na ten temat, może warto zastanowić się, czy Wasze oczekiwania wobec przyszłości są zgodne? Może warto spróbować szczerze z nim porozmawiać i zapytać, czy faktycznie widzi przyszłość w taki sam sposób jak Ty? Czasem warto dowiedzieć się, co tak naprawdę stoi za jego wahaniem – czy to kwestia presji, lęku przed zobowiązaniem, czy czegoś innego. Jeśli to Ty czujesz się źle w tej sytuacji, to Twoje uczucia są ważne. Nie jesteś odpowiedzialna za to, żeby uspokajać wszystkich wokół kosztem własnego spokoju. Może warto skupić się na tym, co jest dla Ciebie najlepsze – niezależnie od oczekiwań mamy czy partnera? Trzymaj się i pamiętaj, że masz prawo do własnych decyzji i własnego tempa w życiu!
-
To w sumie dobry początek. Może małymi kroczkami się uda... Powodzenia!
-
@aniusia94 Rozumiem, że zależy Ci na poznaniu córki Twojego partnera i że chciałabyś uzyskać konkretną radę, jak go do tego przekonać. Ale w takich sprawach nie ma jednej uniwersalnej recepty – dużo zależy od tego, jak wygląda Wasza relacja, jakie są jego powody i jaką ma relację z córką. Nie sugerowałem niczego złego o Twoim partnerze, a już na pewno nie tego, że Cię zdradza czy nie traktuje poważnie (w pierwszym poście nie napisałaś niczego konkretnego o swojej relacji) – jeśli tak to odebrałaś, to przepraszam, to nie było moją intencją. Po prostu, żeby dobrze Ci doradzić, trzeba najpierw zrozumieć szerszy kontekst. Ja już mam swoje lata, jestem facetem po 40-tce i trochę w życiu przeżyłem, ale przecież mogę korzystać tylko z własnych doświadczeń w tej materii, poza tym każdy jest trochę inny, inaczej reaguje itd. To jak Ci można dać dobrą receptę na rozwiązanie problemu? Ja zawsze będą radzić, aby spróbować spokojnej rozmowy z partnerem. Zapytać go bez presji, dlaczego nie chce Cię przedstawić córce, jakie ma obawy? Czasem ludzie nie robią tego nie dlatego, że nie chcą, ale boją się, że to może wpłynąć na ich relacje rodzinne. Jeśli chcesz, możesz napisać coś więcej o tym, jak wygląda Wasza rozmowa na ten temat – wtedy może łatwiej będzie podpowiedzieć, jak do niego podejść.
-
@mała_mi123 chyba akurat z tego wątku nic nie zostało usunięte A w dziale dotyczącym leków wszystko co nie dotyczy tematu będzie traktowane jako spam. Oczywiście, że nie ma tu wolności wypowiedzi, bo to nie Hydepark. Mamy tu działy, gdzie można bardziej pospamować - Off top itd., ale wszystko to ma się mieścić w zasadach obowiązujących w Regulaminie, z którym mam nadzieję się zapoznałaś. I owszem, będę pilnować porządku na Forum. Zauważyłem też, że Twoje posty bywają ... hmmm... złośliwe (uważaj żeby nie przekroczyć tej cienkiej granicy). @aniam97 coś dziwnego stało się z Twoim postem - ja nic nie widzę oprócz pustych cytowań. Chcesz, żeby to usunąć?
-
@aniusia94 Trudno jednoznacznie ocenić, dlaczego Twój partner nie chce Was przedstawić – może obawia się reakcji córki, może ma jakieś niezałatwione sprawy z przeszłości, a może po prostu potrzebuje więcej czasu. Może nie traktuje Waszego związku poważnie, tylko jako coś przejściowego. Czy rozmawialiście o tym otwarcie? Czy wiesz, jakie są jego powody? Jak to tłumaczy? Jeśli będziesz miała ochotę, możesz podzielić się tutaj większą ilością szczegółów – łatwiej będzie coś doradzić, bo to co napisałaś - to za mało, żeby ocenić Waszą relację - a chyba od tego zależy odpowiedź.
-
Bardzo proszę o zaprzestanie dyskusji nie na temat - tu rozmawiamy konkretnie o leku AMITRYPTYLINA (Amitryptylinum VP), a nie innych zagadnieniach - od tego są inne wątki na Forum. Kolejne takie wrzutki poskutkują ostami