bei
Użytkownik-
Postów
2 496 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez bei
-
Czytam "Pacjent" Juan Gomez-Jurado. Podoba mi się.
-
Nie wyobrażam sobie ze mogłabym byc z partnerem który nie byłby moim przyjacielem.
-
Ja nie wiem czy przez ostatnie pótora roku miałam taką sesję. Może faktycznie sie zdayrzło, że wyszłam z poczuciem mało produktywnej sesji, ale widocznie na taką byłam gotowa. Jakoś tak źle bym sie czuła z tym że juz dostałam sie na NFZ na terapię i jej nie wykorzystuje na tyle na ile mogę. Jak kiedyś powiedziałam terapeucie, że nie chce mówić o sprawach które wydają mni sie błache to on jakby potwierdziła, po co mówic dla samego mówienia i, że wtedy to miałoby charakter spotkania towarzyskiego, a nie terapii. Za to na terapi prywatnej uczucie "zmarnowanej sesji/zmarnowanych pieniedzy" miałam częściej.
-
Mnie nigdy nie nagrywano, przynajmniej nie pamietam żeby tak było. Nie zastanawiałam sie nad tym czy bym się zgodziła choć mysle że to albo w celach nauki innych psychoterapi, albo podzielenia sie z superwiziorem. Ja też czasami nie wiedziałam o czym mówić, choć nie do końca dlatego ze nie mia,łam tematu, tylko bardziej dlatego że nie byłam gotowa na poruszenie jakiegoś.
-
Własnie wstałam.
-
Kilka uwag o tym, co ostatnio dzieje się na Forum
bei odpowiedział(a) na Dryagan temat w Forum NERWICA.com
Ja przyznam się szczerze śledzę tylko niektóre wątki. Pozostałe nie są dla mnie zbyt ciekawe, albo nie czuje się w nich komfortowo. Niektóre eliminuje na podstawie tytułu, albo tego w jakim kierunku potoczył sie temat. I tak czasowo nie wyrobiłabym z czytaniem wszystkiego. -
Jeśli wstane jutro z łóżka co najmniej na godzine to i tak bedzie lepiej niż w porzednią sobotę, wiec u mnie na spokojnie, nie rozpędzam się z planami.
-
Lubisz malowanie po numerach, kolorowanki dla dorosłych ? Ja tez kiedys kupiłam zestaw do rysowania, w sumie to nigdy go nie użyłam, a teraz nawet nie wiem gdzie jest.
-
Jeszcze nie do końca pozbyłam sie śladu na ustach po czymś ala zajad, to znowu zrobiło mi sie coś pod nosem od kataru .
-
Ja w sumie nie pytałam jak jest tam gdzie chodzę. Szczerze to trochę się nawet wstydzę zapytać ale może kolejnym razem zapytam w recepcji i jeszcze potem terapeuty. W sumie to nie wiem za bardzo co robić po skończeniu terapi. Nie jestem nigdzie zapisana w kolejkę. Jeśli chodzi o terapie prywatną to już nie raz próbowałam, ale nie czuje się na niej dobrze. Mam problem żeby stawiać się w niekomfortowej sytuacji i za to płacić, za bardzo skupiam się wtedy na pieniądzach. Kiedyś płaciłam też za terapie pieniędzmi ktore dostalam. Moglam je wydać na co chciałam, ale wtedy nie czułam tego przytłoczenie jak wtedy gdy płacę zrobionymi przez siebie pieniędzmi. Myślę ze to ma jakieś podłoże psychiczne, może to fakt ze u mnie w domu nie było za bardzo kasy na leczenie, wiec korzystałam głównie z nfz i teraz trudno mi to przeskoczyć. Jeśli chodzi o to czy sobie poradze bez terapi to myślę, że tak,mam jeszcze psychiatrę i leki jakby co.
-
Liczba sesji była ustalona od poczatku, ewentualnie mogłam wczesniej zrezygnować.
-
Terapeuta powiedział, że zostało nam jeszcze 5 sesji.
-
Poranek zarąbisty, zaspałam do pracy, bo wpadłam na genialny pomysł spania z budzikiem przy łóżku. Tyle dobrego że kierownik powiedział że oficjalną wersja jest taka, że z nim ustaliłam że przyjdę poźniej.
-
Czuje, że nie dam rady przegadać na terapi jednego tematu. Jeśli kiedykolwiek o nim wspominałam to raczej kończyło się na jednym zdaniu. Nie chcę o tym nawet myśleć, a co dopiero rozmawiać.
-
Jak można pracować nie będąc szczęśliwym i wstać o 6:00 rano?
bei odpowiedział(a) na poszkodowany temat w Depresja i CHAD
Ja na tygodniu wstaje do pracy, za to jak mam wolne to się nie mobilizuje. Wczoraj wstawałam tylko po to żeby skorzystać z toalety i się napić. Miaĺam różne plany, chciałam posprzątać, popracować i nic z tego (może chciałam to za dużo powiedziane, czułam że powinnam). -
Przespałam sobote... .
-
Ja mam zaległości w pracy, nie wyrabiam się, chce dziś albo jutro trochę nadrobic... . Jeszcze sprzatanie... wczoraj zasnęłam w ubraniu, bez sprzątania... tez pasuje minadrobić. Zaczęłam dziś czytać książkę... kryminał, pierwszy od dawna... już sobie przypomniałam dlaczego dawniej tak lubiłam czytanie.
-
Ja przed swoim terapeuta otwierałam sie z czasem. Co wiecej, pomimo tego, że to moja druga terapia z nim, 10 lat po poprzedniej, to na nowo potrzebowałam czasu żeby się otworzyć. Tak naprawdę nie wiem czy to by się udało gdyby terapia nie była na NFZ a tak to stwierdziłam, że skoro już na niego padło to spróbuję. Tym razem też wywieram na sobie mniejszą presje. Za pierwszym razem narzuciłam sobie bardzo duże tempo, na zasadzie, że musze o czymś powiedzieć, nie ważne czy czułam że chce, czy byłam gotowa itd., teraz raczej tak nie robię. No raczej... . Ja bym tak zrobiła, tym bardziej że z innymi osobami z grupy może takiej rozmowy nie prowadziła.
-
Jaki nurt? Pierwsze słyszę żeby prowadzić prywatne rozmowy z terapeutą poza terapią?
-
Ja też nie pytam. W sumie nie zależy mi na dowiedzeniu sie tego. Po prostu nie lubię mówić o sobie źle i mierzyć sie z tym, że ktoś się tego dowiedział. Powoduje to u mnie duży dyskomfort. Wole myśleć, że ktoś inny myśli o mnie w pozytywny sposób, ale dość często myślę (a tym bardziej myslalam), że tak nie jest.
-
Myślę, że chciałam żeby mnie lubił, a to nie było nic czym warto się chwalić. Nie chodziło o to, że to było coś tak strasznego, że nie ma gorszego człowieka odemnie, a raczej o sam fakt przyznania się.
-
Jak dla mnie to nie wiem czy lepiej, ale na pewno nie gorzej, wiec w sumie można powiedzieć, że lepiej. Tak to za każdym razem jak o tym myślałam to miałam takie coś "a po co będę mówić, może nie trzeba, co sobie o mnie pomyśli itd." Powiedziałam, bo czułam, że chce i że mogę, nie zrobiłam tego na siłę.
-
Powiedziałam dzisiaj na terapi coś czego sie wstydziłam i o czym myślałam praktycznie od jej początku. Przez dłuższą chwilę milczałam i trochę się popłakałam.
-
Niedawno wstałam. Zrobiłam sobie naleśniki z dżemem borówkowym. Teraz mam fioletowe zęby. Mam nadzieję że uda mi sie zrobić dzisiaj coś pożytecznego i coś przyjemnego.
-
Pracowałam 8 godzin, sprzątnęłam stół, pozmywałam naczynia (słoiki zostaly). Chciałam znaleźć nowe hobby wiec pokolorowałam kolorowankę kredkami. To chyba nie dla mnie, albo mnie to nie kręci albo mam za słabe kredki. Posłuchałam kilka filmików z kategorii nauka angielskiego, ale też bez fajerwerków.