-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Mam uczulenie na punkcie jakości dźwięku. Na dobrym cyfrowym odtwarzaczu dobrze się słucha nagrywanych współcześnie albumów. Ale gdybym miał słuchać starych, analogowych nagrań to wolałbym to w systemie analogowym. To tak jak grać w grę telewizyjną w emulatorze na komputerze, niby to samo, ale jednak lepiej się gra w starym stylu. Potwierdza to retro-gracz AVGN. Jak jest z nagraniami rockowymi? W starych płytach nie ma tej dynamiki, jest to związane z użytą technologią. Teraz mamy dynamikę, ale co z tego jak muzyka nie zawsze taka jaką by się chciało. A co sądzicie o mroku tej muzyki? Poruszane są różne tematy, nie tylko miłość. Czy pewna szorstkość, brzydota tej muzyki powoduje, że jest ona głębsza? No bo harmonia to pierwotny naturalny stan, dopiero potem się pojawiły różne rzeczy, np. brudny przemysł ciężki. Czyli, że jest ona na przód względem cukierkowego świata w stylu piosenek: "Barbie Girl", czy raczej jest to krok do tyłu?
-
Cześć. Specjalnie się psychologią nie pasjonuję, więc trudno mi coś doradzić. Jest pewnie jakaś szansa, żeby ci pomóc. Psychikę da się modyfikować. Ale to nie moja działka, dlatego radzę się przejść do specjalisty i on coś pomoże.
-
Przez chwilę zabawa tabletem i smartfonem taty.
-
A jak zwariujesz to co? Nadal będziesz żył. Kiedyś czytałem jeden przypadek śmierci klinicznej i pacjent opowiada, że wpadł w jakiś wir (miłości) i martwił się, że od nadmiaru wrażeń umrze. A wtedy sobie uświadomił, że już umarł. Hehe. Tak samo ze zwariowaniem, jak już raz zwariujesz to wiesz że nic gorszego cie nie będzie czekać. Ma to swoje plusy. "Potwierdzone info". :-)
-
Kat_, no. Ja nigdy nie byłem na żadnym większym koncercie. W dzieciństwie tylko raz na kolonii grali Myslovitz. A rzeczywiście mogłoby być ciekawie. Już raz na forum wstawiałem ten teledysk. Pokazuje rockowe dziewczyny jadące na koncert. Odpowiedni strój, macha im babcia. [videoyoutube=wMQGw3lDTrc][/videoyoutube] Można tylko wpaść w pułapkę oceniania ludzi na podstawie słuchanej przez nich muzyki. Może się różnić tylko prawdopodobieństwo tego kogo tam spotkamy. Nie mniej chciałbym spotkać większą grupę, która lubi ten gatunek. To że masz tyle płyt to wyrazy szacunku. Gdybym miał więcej pieniędzy też zbierałbym płyty. Na razie słucham ze Spotify. O nośnikach danych też mógłbym rozmawiać. Dla mnie nośnik informacji ma pewne filozoficzne znaczenie. Tak jak świadomość jest nośnikiem tego co postrzegamy, tak kaseta, albo kompakt przechowuje muzykę. Jak się słucha z kaset? Ja bym czasem chciał tego doświadczyć, analogowe brzmienie ma pewne walory.
-
Przez ostatnie lata szedłem ścieżką wyrzeczeń, jakiś czas medytacji. Słuchałem popu z lat 80, który to chyba jest najbardziej cukierkowym gatunkiem jaki istnieje. W sumie to nie wiem co mogę więcej powiedzieć, to był chwilowy impuls. Myślałem, że to może ja się wypaliłem, ale nie. Muzyka której słuchałem była może dobre 30 lat temu. Dla Polaków to był powiew lepszego życia na zachodzie, a dla ów ludzi łatwa rozrywka, coś co rozpowszechniało się niczym memy. Znam dużo tych piosenek, jak słucham radia Zet Gold to rozpoznaję co drugi utwór. Chciałem założyć stronę o tych czasach i to chyba jedyna korzyść tego, bo jestem przesiąknięty tą muzyką. Nie znam się na szczegółach, od strony technicznej, teoretycznej mógłbym się podszkolić. Do czego zmierzam? Że przecież już w wieku 16 lat wiedziałem, że hard rock, czy metal to lepsza muzyka niż pop. Można się spierać, ale te utwory pop to banał. Wciąż mielone to samo. Babe, love, together forever. Metal porusza jakieś głębsze pokłady duszy, z tym że jest to muzyka dość agresywna i wielu ludzi może odstraszać. Właściwie to nie wiem co więcej mogę powiedzieć. Niech ktoś się wypowie o tym gatunku. Nie słucham też metalu, bo sugerowałem się opiniami kościelnych egzorcystów, którzy widzą w tej muzyce zagrożenie. Tak, to absurd, ale działa silnie na tą chaotyczną część psychiki, która płata ludziom figle. Teraz mam włączonego DIO, album Sacred Heart. Moim zdaniem jeden z jego lepszych. Jest epicko, magiczne teksty, charakterystyczny wokal. Syntezatory z całą swoją aurą New Age zgrywają się z elektrycznymi gitarami. Mojej kuzynce ciocia zniszczyła plakat z Ozzym, bo widziała zło w tej muzyce. Nosiłem kiedyś długie włosy i chciałem należeć do jakiejś subkultury, jednak liceum rozwiało moje marzenia. Mało było klimaciarzy, a więcej tych co słuchają popu i czytają Bravo. Pewien użytkownik deader był wielkim fanem Megadeth bodajże. Ale już się nie wypowiada, a szkoda. Rock'n'roll. YEAH.
-
chorzy na depresję - sprawka mediów i reklam?
monk.2000 odpowiedział(a) na jazzowa temat w Socjologia
Maciek. Dobrze napisane. Sam mam podobne podejście. Tzn. że trzeba uważać co się ogląda. Człowiek jedno zauważa, a większość przekazywanej treści trafia do podświadomości. Obraz z dźwiękiem przekazuje najwięcej informacji i do tego w sugestywny sposób, nie tak jak tekst np. tu na forum. Efektem dla świadomości jest chwila relaksu przed TV, ale dla podświadomości jest już pewna wizja świata, spostrzeżenia, konwencja, archetypy, itd. Dlatego rzadko oglądam TV, chociaż wiem, że to potrafi zrelaksować. Po prostu ja nie chcę oglądać czyjegoś pięknego życia w TV, a za oknem grzyb nuklearny. Nie chcę zganiać wszystkiego na media, ale człowiek mądry po szkodzie. Interesuję się trochę historią i telewizja to wynalazek z połowy XXw. Przez wieki ludzie żyli bez tego i to było zupełnie inne życie. Przykładowo archetyp szlachetnego człowieka przedstawiał jakiś święty z bocznego ołtarza w katedrze, a nie paladyn z gry RPG czy adaptacji LotR. Czasami gdy mam szansę odciąć się od internetu i zakosztować realnego życia to odpoczywam, napełniam się różnymi spostrzeżeniami, nawet szafka na ścianie ma jakiś urok. Ale uciekam do komputera, bo za oknem szaro, pełno pijaków, anonimowych ludzi z szarym życiorysem. -
Aktualnie mam mało planów. Rutyna mnie wykańcza.
-
Miałem jeszcze jedną możliwość, ale zostaję na tej liście. Mam okazję zarobić parę PLN, więc możliwe że będę. Trzymajcie za mnie kciuki, wgram w końcu tego Windowsa, Office'a i się biorę do dzieła. Muszę jeszcze mapy wyregulować w telefonie, bo możliwe że się przydadzą.
-
kosmostrada, już raz podchodziłem, ale był błąd odczytu plików. A teraz na noc to nie wiem czy mam siły, żeby zajmować się taką skomplikowaną operacją na otwartej tkance.
-
Cześć. Jak wieczór? U mnie po staremu, instaluję Windowsa 8 prawdopodobnie.
-
Śmieć to pewien element cyklu życia produktu. Są takie pojęcia jak recykling, eko-budownictwo. Pomijając jakieś radioaktywne śmieci to jednak każdy śmieć ma jakieś zastosowanie. Jakim śmieciem jesteś? Skórką od banana, obierkiem od ziemniaka, puszką po Coca-Coli, zepsutym telewizorem, przepalonym bezpiecznikiem, herbatą która straciła aromat, na wskutek nieodpowiedniego przechowywania? Ja kiedyś o sobie myślałem: "zeszmaciłem się". Mam takie poczucie wewnętrznego brudu. Opisałbym to jako umysłowy szum, zakłócenia. Żadna metoda wybielenia się nie pomaga. :/
-
W liceum zapuszczałem dłuższe włosy. Wtedy jeszcze nie robiły mi się zakola. Gdzieś już o tym pisałem. Dość dobrze się czułem w tych włosach, wtedy słuchałem rocka z lat 70 i mi się to podobało. Taki luz-blues. Potem przeczytałem jakąś radę na innym forum, że długie włosy kojarzą się z subkulturami, a te z kolei z przesadną potrzebą znalezienia akceptacji w grupie, co może być odbierane negatywnie. Oczywiście wniosek mocno na wyrost. Teraz mógłbym coś zapuścić, ale po pierwsze mam bardziej rzadkie włosy, a po drugie nie chcę się wyróżniać. Najlepiej zniknąć w tłumie jak ninja.
-
Samotność. Nie będę się powtarzał. Tak dla mnie działa to forum, wykorzystać wszystkie możliwe podejścia do narzekania, aż się skończą pomysły. Czuję się samotny. Z pozoru inni ludzie nie wyginęli. Jednak kwestia tego jakie są to relacje. Zazwyczaj oparte na wzajemnej korzyści. Jeśli nie mam nic do zaoferowania to relacja się osłabia/ przestaje istnieć. A ja bym chciał czegoś bardziej bezinteresownego. No ale to nie ten sposób myślenia. Myślę, że taki liberalizm się sprawdza. Każdy dba o siebie, ludzie współpracują i wszystko gra. Żeby przełamać samotność żaden człowiek nie pomoże. Jestem samotny sam z siebie. A ludzie to takie chodzące stworzenia, w przeciwieństwie do komputera posiadające tzw. wolną wolę.
-
Cześć. Ja czytałem książkę techniczną i fajne to wszystko. Szkoda, że nie potrafię tego wszystkiego zapamiętać. Zawaliłem trzy razy studia inżynierskie. Ciągnie się to za mną. Instaluję chyba Windowsa 8.1.
-
Cześć ludzie. Mnie wzięło na naukę i wkuwam informatykę. Twardy towar, trudno sobie to wszystko wyobrazić. Będę potrzebował jakiejś odskoczni od tego, jakiś dobry film. Może James Bond 007. Chcę obejrzeć z tatą. A tak ogólnie to pozytywnie u mnie, udało mi się za 5zł dostać w Żabce dobrą herbatę. A na święta mam zamiar kupić Magic Moments od Teekanne.
-
Czytałem dzisiaj maila z subskrypcji. Kiedyś podałem maila na stronie o uwodzeniu. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że mail był reklamą do poradnika kogoś, kto twierdzi, że złamał kod matriksa i wie jak podrywać na takich portalach. Poruszał tę samą kwestię, że dziewczyny w większości nie odpisują na zaczepki. Czyli zasada stosowana w telezakupach, pokaż jaka zła jest rzeczywistość, a potem zaproponuj rozwiązanie. Mimo wszystko nie uważam uwodzicieli za fikcję, tacy ludzie istnieją, mają rzadką umiejętność i powodzi im się wśród dziewczyn. Jeśli ktoś jest zainteresowany to na PW mogę wysłać tego maila, którego otrzymałem. Ja się w to nie bawię, ale nie będę się powtarzał, bo już pisałem o moim aktualnym statusie związkowym.
-
kupmitrumne, necu90, mam kilka takich zdjęć w domu. Jak oglądałem z mamą ona stwierdziła, że lepiej byłoby się ich pozbyć. Tak poza tym, dobrze by było poukładać stare fotografie. Myślałem o digitalizacji, ale jeszcze się zastanowię.
-
O ile zdobędę pieniądze to cieszę się z wyjazdu. Z chęcią poznałbym trochę Łódź. Będziemy szlajać się po mieście? Jeśli tak to wcześniej zrobię rozeznanie w internecie. A hostele całkiem przyjazne. Fajnie by było spać w jakiejś kamieniczce. W Poznaniu niektóre kamienice robią wrażenie.
-
Kiedyś tak myślałem, teraz widzę że nie ma co ich winić. Kim jest dla ciebie drugi użytkownik? Żywym człowiekiem, czy jego tożsamością internauty?
-
Też kiedyś się pocieszałem, że choroba coś mi daje. Do tej pory częściowo tak sadze, a to może zniechęcać do zmian. Czy warto walić się młotkiem w głowę, żeby potem czuć ulgę, że już po wszystkim?
-
Leżenie w łóżku, zamknięcie oczu i rodzaj medytacji, którą nazwałbym: zero spinania: myśl, ale też nie myśl. No i anime, które polecił mi Kestrel.
-
Też myślę, że film to dobry pomysł. Jest to z jednej strony rzecz ekskluzywna. W dobie pirackich treści oraz filmów oglądanych w postaci plików taki fizyczny nośnik może robić wrażenie, winyle nie wyginęły to i pewnie cyfrowe krążki też się utrzymają. Dobierając odpowiednią tematykę pokażesz tacie, że ci zależy na nim oraz wiesz co on lubi. Poszukałbym jakiegoś cyklu, a nie pojedynczego wydania. Takie są bardziej eleganckie, kolekcjonerskie i lepiej prezentują się na półce. Jeśli chodzi o wybór konkretnego towaru to znaczenie też ma czy tata lubi czytać tłumaczenie, czy musi mieć lektora. Mój tata znosi tylko dubbing i lektora. Teraz kwestia nośnika, DVD czy Blu-ray. BD to raczej przejściowy format i kiepska inwestycja, chyba że tata jest ekstrawagancki. Kwestię jakości obrazu załatwi zapewne na długi czas 4K/8K, ale na to trzeba poczekać. Dlatego moim zdaniem z punktu widzenia pieniądza nie opłaci się wydawać dużo na wideotekę. Płyta CD to już prawie górna granica możliwości, dlatego tu nie ma co się bać. Ale kogo w dzisiejszym czasie pociąga 8 utworów na plastikowym krążku?
-
Zakładam nowy temat, bo do starego nie mam jak dodać, żeby się wyświetliło w nowościach. Potem można dodać do moich wątków. Tak jak powiedziałem, jest w tym coś niepokojącego. Oglądam stare zdjęcia z początkowych lat fotografii, słucham muzyki z jakiejś pewnie szelakowej płyty z lat międzywojennych. Jakieś czarno-białe filmy. Nie jest to regułą, ale chyba jestem hipsterem i mainstream mnie męczy. Ci ludzie, na filmie międzywojennym już nie żyją. Każdy z nich. Prawie każdy zapewne. Całkowicie nieśmiali, związany społecznymi konwenansami. Cieszą się z palącej się żarówki. Analfabetyzm. Czeka ich jeszcze II wojna światowa. Będą gnić w okopach. A ja patrzę jak jeżdżą na dawno martwym koniu po uliczkach, w miejsce które nikogo nie obchodzi. Jest i swoisty Horacy, nagrywa głos mikrofonem i nie wie, że ktoś go słucha dzisiaj z obwodów karty Asus Xonar. Z resztą pudełko od tej karty wystarczyłoby żeby wykarmić rodzinę. Na taśmie filmowej odcisnęli swoją fizyczność. Ponoć by wywołać ducha trzeba jakiś przedmiot należący do zmarłej osoby. Ja oglądając to, chyba wywołuję całe miasto. Okiem komputera, marne kilka MB, to są właśnie ci ludzie. Marne bajty na dysku. Nawet Mass Effect 2 zajmuje zdecydowanie więcej miejsca. Kawałek plastiku dla tamtych ludzi to zjawisko. Reklamówka z Biedronki może znalazłoby się w biurze naukowca. Ludzie ze średniowiecza gniją po niewidocznych grobach. Tamci z filmu pływają w obwodach komputera. Wioskowi chłopi, na zapyziałych wioskach znający kilka wyrazów. Ich życie można by pewnie zapisać na dyskietce 3,5 cala. Czy mam manię na punkcie komputera? Tak, będzie się jeszcze bardziej zwiększać im więcej będę się uczył o informatyce, a zamierzam. Chcę w tym pracować. Ale to już nie na temat. Interesuje mnie co z tymi ludźmi. Zaznaczyli się jako punkt na osi dziejów. Nawet jeśli gdzieś żyją to mają niebo dla analfabetów, podniecają się parowymi maszynami, śnią o jakimś dziwnym świecie. Ale ja się ich boję czuję śmierć w powietrzu. I nie chodzi tylko o czarno-białą kliszę. Los zamordował całe pokolenie ludzi. Żyli sobie, jeździli rowerem po bruku, czytali w gazecie o zatonięciu Titanica. Całe pokolenie pochłonął żywioł śmierci. Jeśli dyktator każe kogoś rozstrzelać to jest tyranem. Ale jeśli robi to siła wyższa to nikt nie nazywa tego to nie jest to holocaust. Nie jest, bo ludzie giną powoli, niezauważenie. Tak czy inaczej, najlepiej zapomnieć o przeszłości i nie bawić się w Larę Croft. Słuchać bieżących hitów z listy top 100. Oglądać seriale na topie i ubierać się na czasie. Odstępstwa będą karane, poczuciem które zdarza mi się poczuć, gdy oglądam teledyski z lat 80. Nie wiem czemu to robię. Niby miałem robić stronę o latach 80. Pytanie tylko czy ma być remakiem, czy raczej relikwią, w której moc już nikt nie wierzy. *** Dla objaśnienia, bo widzę że takie są w tym wątku wymagane, informuję, że tekst jest luźnym zapisem myśli, przelaniem potoku myśli na tekst. Pokazuje w jaki sposób myślę. Krótkie zdania i szybkie zmienianie tematu.