Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. Reiben, dobre postanowienie. Tyle się mówi, że trzeba: szukać Jezusa, podążać za Jezusem, przyjmować Jezusa. Tylko do cholery nikt nie powie jak to się robi. Ja mam postanowienie: stawiać czoła codzienności. Filozofia chwili teraźniejszej wyżarła dziurę w mózgu i już nie potrafię wrócić to poprzedniego stanu, gdzie liczyły się cele, świetlana przyszłość, w której miałem być niewiadomo kim. Właściwie do bycia bogiem tylko stała mi na drodze schizofrenia. Co ciekawe, jednym z jej objawów właśnie jest kompleks wielkości i chęć bycia jakiś herosem i Bogiem. Dlatego tylu ludzi w szpitalach myśli, że są Napoleonem/Bogiem/Szatanem, itd. Im potężniejszy tym lepiej.
  2. Jeśli miałbym coś zwalczać to po równo nadmiar myśli o seksie jak i poczucie winy. Poczucie winy to też nie jest dobra rzecz, powoduje że patrzymy na siebie z pogardą, nie mamy szacunku do samych siebie, czujemy się jacyś grzeszni, brudni i nieczyści. Podążanie za głosem wyrzutów sumienia to ten sam zew co podążanie za pożądaniem. Człowiek tak łatwo daje się ponosić chwilowym emocjom, istna sinusoida. Brak wolności. Tej gadki o uzależnieniach nie mogę słuchać, bo miałem dłuższą styczność z ruchem AA i ci ludzie są miałcy. Można z tego zrobić etap życia, ale nie kończyć na filozofii anonimowych, która jest filozofią negacji. Negacji uzależnienia. Nie można z tego co negatywne robić rzeczy pozytywnej, którą jest światopogląd.
  3. monk.2000

    Urbi et orbit

    Cześć. Postaraj się przeczekać, bo ponoć zazwyczaj myśli mogą się nasilać, a potem się osłabiają. Witaj na forum.
  4. Ja zgłaszam: -carlosbueno. Zazwyczaj nie przepadam za mainstreamem, ale nie mógłbym go nie nominować. Zawsze pisze ciekawie i co ważne w tematach politycznych nie widać u niego agresji w stosunku do strony przeciwnej, nie ma u niego złości, a jedynie odwołanie do logiki. Raczej nie uprawia prywaty, bo inaczej by miał wyższy status społeczny. -Arhol, Kestrel, Saiga. Spoko człowiek, polecił mi ciekawe anime o szachach. Również wygląda na kogoś wygaszonego, a jednocześnie nie oznacza to u niego zamułki, bo ma swoje hobby -jetodik. Wyważone posty. Chce pisać na temat, potrafi się poświęcić i napisać dłuższego posta, bez popadania w bezskładne lanie wody. Fajnie wypowiedział się o osobie, która była częściowo moim autorytetem, potrafiąc skrytykować, ale bez siania złych emocji. Dodałbym jeszcze kogoś, ale nie przywiązuję się do nicków, tak szybko znikają. Dodam jeszcze detektywa. On, jest jak najbardziej porządny, interesuje się zwierzętami, sprawia wrażenie spokojnego człowieka. Jego posty nigdy nie są rozbudowane i nie widać w niech jakiejś głębi, często spamuje dziwnymi tematami, ale za to sprawia wrażenie wyciszonego i skupionego na pozytywach, zainteresowanie fauną i florą można uznać za przejaw pokojowości.
  5. Lubię ten wątek. Mi radość sprawiła obecność gości świątecznych w domu. Bo komputer mam codziennie i jest on przereklamowany. Gdyby fajne rzeczy dawały szczęście to prostytutki byłyby najszczęśliwsze na świecie. Idę czytać CDA, które dostałem od Mikołaja.
  6. Możliwe, że za rok będzie fajnie. Ja zbierałem pieniądze na sylwestra, ale wygląda na to, że przeznaczę je na co innego. Szkoda, ale przynajmniej przyznam, że Boże Narodzenie miło spędziłem, więc tym się chociaż mogę zadowolić.
  7. Ja dodam, że nie znam całej sytuacji. Ale wygląda mi na żonę, która nie wie co to podział obowiązków. Jeśli mąż już pracuje to by wypadało, żeby chociaż ona się dobrze domem zajęła. Co w tym złego, że chce wypocząć. No i kolejna sprawa, przedkładanie obowiązku nad człowieka. To już w Ewangelii jest, że praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy. Nie każdy to rozumie. U mnie w domu też. Ważniejsze są martwe przedmioty niż to, żeby być dla siebie miłym i poświęcać sobie czas. Każdy ma jakieś świętości, może dla żony to sprzątanie. A to co mówi Candy14 o mężu co w Wigilię idzie popić z kolegami to typowy przykład takiego rozpadu. Bardzo smutne. Miałem w domu podobną sytuację i przez to jak na razie sam nie chcę zakładać rodziny.
  8. Cześć, ten temat ma spory sens. Utrata wzroku to duża strata, nie dziwie się, że można się tego bać. Można mieć lęk przed tym, że zepsuje się nam komputer i będziemy czuli w domu pustkę, a co dopiero stracić wzrok, który umożliwia korzystanie z jakiegokolwiek komputera i oczywiście wielu innych rzeczy. Choroba bardzo poważna. Na tyle, że sam się zastanawiam co bym zrobił, gdyby mnie spotkała. Łatwiej o deprywację sensoryczną, bo samym dźwiękiem trudno się zadowolić. A i sam słuch też można stracić. W sumie dochodzimy do wniosku, że człowiek tylko częściowo jest kowalem swojego losu i mogą go spotkać różne rzeczy, na które nie ma wpływu. To budzi lęk i to nie ten irracjonalny. W zasadzie trzeba podzielić lęki na racjonalne i nieracjonalne. Twój jest dwojaki. Bo wzrok można stracić, ale ty robisz z tego większy problem niż to w rzeczywistości jest. Lęk w postaci lęku o zdrowie to klasyczny sposób przeniesienia lęku w bardziej racjonalną stronę. Boisz się jakiejś rzeczy, która jest poza zasięgiem, dlatego najlepiej przenieść lęk na to co znane. Sam zaczynałem od nerwicy hipochondrycznej. Polecam psychologa, lub psychiatrę. Niestety psycholog ma tendencję do rozgadywania się i nie zawsze uderza w sendo. Trzeba dobrze trafić.
  9. monk.2000

    Włochaci

    Był kiedyś temat o tzw. futrzakach. Myślałem, że o to chodzi. Dlatego piszę, że użytkownik Nikitia, czyj jakoś tak. Miał smoka w awatarze, może ktoś pamięta to mnie poprawi.
  10. Temat w sam raz dla mnie. Mam jakiś pociąg do niebytu. Lubię np. rano nie wstawać od razu a leżeć przez pół dnia z zamkniętymi oczami, jeśli mam możliwość. Potem to skutkuje objawem deprywacji sensorycznej. W zależności jak się trafi zazwyczaj jest to nieprzyjemne. Jak tak leżę w ciemności, ciszy, bezruchu. Wtedy zazwyczaj jest cisza i pustka. Bezsens i chaos. Ale chyba jednak jestem agnostykiem, bo w takich chwilach jednym zaburzeniem pustki jest myślenie. A że nie ma o czym myśleć, bo nie zdążyło się napotkać w ciągu dnia żadnych problemów i nie ma punktu zaczepienia, dodać trzeba jeszcze moje wyciszające myśli doświadczenia z medytacją, ta cisza wyniszcza. Ostatnią nadzieją jest uwaga: modlitwa. Modlitwa ta jest raczej mało twórcza, są to mniej więcej pojedyncze zdania. Oceniam, że jest to wina pewnego rozbicia osobowości i tylko zewnętrzny byt, do którego się można odwołać jest w stanie rozbić to zaburzenie. Więcej takich nocy i kto wie, może wykonam rzecz poruszoną w modlitwie i "zacznę chodzić do Kościoła, by w zgodzie ze słowami JPII chwalić Jezusa Zmartwychwstałego i dążyć do życia wiecznego na uczcie u Pana". Nie chodzę do Kościoła od 7 lat, a nadal ta religia jest taka bliska mi. Niektórych rzeczy nie można się tak po prostu wyrzec. Religia to nie św. Mikołaj, w którego się przestaje wierzyć jak się ma 8 lat, to chyba coś więcej.
  11. lonia, cześć, bardzo przykre co piszesz. Sam przeszedłem przez psychozę i leki postawiły mnie na nogi. Od tamtej pory jestem dłużnikiem psychiatrii. Mnie na siłę zaciągnęli do szpitala, bo sam bym się nie zgodził. Ale to że mama powoduje pożary nie jest już jakąś podstawą? Zasada jest taka, że jak ktoś zagraża swojemu albo czyjemuś życiu to trzeba go leczyć.
  12. Mnie uspokaja pop z lat 80. Ale też nie każdy. Natomiast muzyka funk z tamtych czasów działa na mnie niepokojąco i zamulająco. Nie ma chyba wielu, którzy tego słuchają.
  13. Jak dla mnie święta to tradycja będąca w pewnej fazie w naszej kulturze. Jak ktoś jest wierzący to święta będzie przeżywał. A że dużo tu buntowników religijnych to też takie wypowiedzi. Wczoraj myślałem sobie, że jak dzieci w oczekiwaniu wypatrują Mikołaja, tak wierzący wypatrywali jakiś znaków od Boga, czy chociaż świętowali samą "rocznicę". Było to oczekiwanie w każdym razie. To napięcie, poczucie magii. Teraz jak ludzie wszystko prześwietlają x-rayem to nie ma magii, co najwyżej z dostania nowego tabletu. Tak sobie to tłumaczę. Z prezentów dostałem skarpetki i CD-Action. Miałem kod oddać koledze, ale mama mówi, że skoro ostatni numer chciał mi sprzedać, a nie oddać to nie powinienem mu być dłużny. Będzie na Pepsi.
  14. monk.2000

    Kącik gracza

    Bulo, też mam tę wersję. Jest lepsza od dziesiątki, a jedyna jej wada to mniejsza ilość awatarów do wyboru. Z programów szachowych to chyba najbardziej rozbudowany i z najlepszą grafiką.
  15. A mi się podoba. Będzie szpinak dzisiaj. Mama kupiła coś dobrego do jedzenia i picia. Wczoraj mieliłem mak. Czuję magię świąt. Tak na poważnie to nie zbyt. Ale tylko tak trochę i to i tak fajnie.
  16. monk.2000

    ot

    Kalebx3, widzę, że już nie jeden medal zdobyłeś na dyskusjach. To fakt, pojedyncze argumenty słabo działają. Mnie też to męczy. Św. Augustyn twierdził, że wiarę zdobywa się w wyniki iluminacji. Możliwe, że podobnie jest z niewiarą. W końcu skądś się musieli wziąć pierwsi niewierzący. Dodam od siebie, że kiedyś jeszcze jako praktykujący katolik prowadziłem kilkutygodniową dysputę ze Świadkami Jehowy. Babcia była ze mnie dumna. Ich argumenty na mnie napierały, ale ja się nie bałem, bo miałem książkę od księdza o tym jak odpierać zarzuty Świadków Jehowy. Tak poza tym to oni ponoć mają własne książki tylko z przeciwnej strony barykady. Cytaty leciały w powietrzu jak ołów. A to św. Marek, a to księga Powtórzonego Prawa, innym razem cytat z Dziejów Apostolskich. Pozytyw jest taki, że lepiej poznałem Biblię, zgłębiłem doktrynę ŚJ. Z dzisiejszej perspektywy to wydaje mi się ciekawą rzeczą w mojej życiowej opowieści.
  17. W końcu jakiś życiowy temat. Nawet fajnie, że możesz to wziąć na chłodno. Żadnej magii, mistyki, etc. Po prostu rozwiązać problem dzięki logice, umiejętnościom. To mi się podoba. Dla mnie uodpornieniem na krytykę jest np. pisanie na forum. Łatwo kogoś urazić. Szczytem są rozmowy o wierze, również w mojej rodzinie. Tam wystarczy źle podać argument, a druga strona (babcia-katoliczka) zaraz zacznie straszyć, że zszedłem na złą ścieżkę, zbłądziłem. Dla mnie postawić się poglądom metafizycznym to sztuka. Oponent straszy ogniem, szatanem, karą bożą, działając na naszą podświadomość, wyobraźnię, siedzące tam archetypy, które lubią ożywać gdy się na nie zagra. Cała sztuka polega na takim prowadzeniu rozmowy by nie urazić drugiej strony, zrozumieć jej punkt widzenia, a jednocześnie nie stać się ofiarą. Najbardziej bolą argumenty działające na psychikę. Tutaj dam dość ważny wątek z mojego życia. Babcia, wielokrotnie krytykuje mnie oraz tatę. Niestety jej argumenty nie mają żadnego osadzenia w logice. Takie są nie do odparcia. Starszy ma zawsze rację i nie ważne, że nie wie co to komputer, całki, Gothic 2, Britney Spears. Można skończyć tytuł profesora, dostać Nobla we fizyce kwantowej, ale babcia i tak zawsze ma rację. Po prostu chaos i zniszczenie.
  18. monk.2000

    ot

    Kalebx3, niestety KK słabo sobie radzi z herezjami. Jest pełno odłamów i sami wyznawcy nie wiedzą, która jest ta prawdziwa. Oczywiście każdy wyznawca jest przekonany o wyższości własnego odłamu, a pozostałe uznaje za herezje własnej wiary. Nie znam procentów, bo nie jestem wojującym ateistą, ale katolicy wcale nie są szczególni na tle pozostałych braci uznających Biblię. No i czas leci, XXIw. a tyle jeszcze pogan do nawrócenia. Chyba się nie wyrobią do końca świata. Ale i tak uznaję chrześcijaństwo za ewolucję względem pogaństwa, uważam je za pewien etap w ewolucji społecznej. Z pewnością spisanie wierzeń, znaczący wpływ w architekturę, działalność dobroczynna zasługują na pochwałę. :-)
  19. monk.2000

    Spamowa wyspa

    amelia83, i jak tu nie wierzyć w prawo karmy. Mam dziś lepszy humor i o dziwo czuję jakby inni to odwzajemniali. Ale zmęczony jestem, czekam na sen. Wstawię zdjęcie mojego pierniczka. :-) https://kzlvja-sn3301.files.1drv.com/y2pK-G1yd444qYTE0y_-KVl_BtgKWzx3UELYY9Dfe1vCNALPKL7SXDgofvxeAtYpGOgYJM5rtq6nwo3gQjURnMhayJBZjANcCxC1zbFvgBg1y8aJbynTPcXh9ymH4SROo9aXgbrnWEx_lWDi7dN-06n2Q/WP_20141214_001.jpg?psid=1 Pierniczek wieża. Nie zmieścił się, a nie będę zmniejszać.
  20. Miałem kiedyś podobny problem. Problemem jeśli tak można to nazwać, było uzależnienie od masturbacji. Normalna sprawa dla ludzi w czasie dojrzewania. Tłumaczyłem sobie to tak, że najpierw czuć dużą potrzebę żeby to zrobić i sprawa wydaje się atrakcyjna. Potem następuję konsumpcja popędu i jego rozładowanie. Następnie czuć uczucie pustki. To co wydawało się takie pociągające traci wszelki smak i pozostaje puste pytanie, dlaczego tak bardzo chciałem to zrobić? Ale szybko przechodzi i wystarczy poczekać do następnego momentu gdy popęd wróci. Sprawa była moją intymną, ale potem usłyszałem od księdza że to grzech i zaczął się tzw. konflikt warstw psychiki. Ta szlachetna i pobożna mówiła o kontrolowaniu popędu, natomiast to co dzikie domagało się swego udziału. Podejrzewam, że ten konflikt mógł być jedną z przyczyn mojej choroby, nie tylko ja zauważyłem powiązanie. Potem nastąpiła schizofreniczna pustka i problem popędu stał się mniej istotny. Przestało mi zależeć, i na seksie i na czymkolwiek. Nadal miałem styczność z onanizmem, ale nie robiłem z tego takiego problemu. Miałem większe problemy, na przykład brak sensu życia i kryzys wiary. Teraz popieram rikuhod, robienie wroga z seksualności to jedna z dróg do co najmniej nerwicy. Seks nadal jest tabu i póki tak będzie to ludzki problem będzie trwał. Sugerowałbym zdrowe podejście do tematu. Sfera seksualna to nadal część naszej psychiki i wyparcie jej to jedna z dróg do zostania świętym męczennikiem. Sam fakt jaką czystość seksualna ma rolę w katolicyzmie powinien zapalać czerwoną lampkę. Jeśli ktoś chce być drugą orleańską dziewicą Joanną Dark to nie ma sprawy. :-) Nie mówię że każdemu to grozi, to tylko taka moja sobie myśl.
  21. monk.2000

    Spamowa wyspa

    Cześć fajni ludzie. Ja leżałem w łóżku i przepowiednia się sprawdziła. Zrozumiałem, że swoją tożsamość budowałem na myśleniu. Myślę więc jestem. Teraz trzeba tylko znaleźć coś innego niż myślenie. Bo być tym wyizolowanym bytem, który może sobie wymyślić co mu się podoba nie jest przyjemne. Dobry by był jakiś lek na schizofrenię nowym, ale nie pogardzę też nowym wglądem w samego siebie.
  22. wel2, wiem, to z Pięknej i Bestii. Ostatnio oglądałem.
  23. monk.2000

    Czy masz?

    Niestety nie. A jest to ciekawe zjawisko. :-) Czy masz kolekcję gazet, których czytanie może spowodować podróże w czasie?
  24. monk.2000

    Co teraz robisz?

    madlen92, hehe. ;-) Zebrec, jestem fanem starych teledysków. Oglądałem chyba z 1/3 teledysków z lat 80. Co robię? Myślałem nad twórczym poemacie o Atlantydzie. Zagubionej cywilizacji ludzi-bogów, którzy pod wpływem własnej pychy utracili skarb piękna i potęgi. Przyczyną rozpadu było zjawisko moralnego zła, które dla nich było obce. Od tamtej pory ludzie żyją z piętnem grzechu szukając swego nieba na nowo. A my sobie tu żyjemy w cywilizacji globalnej wioski, gdzie krzem jest złotem i łudzimy się że to przełom. Kiedy to przełom ogłaszają kolejne pokolenia już od wieków. :-)
×