-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Zajrzę zaraz na stronę i przejrzę. Tak nawiasem, spamerzy powinni brać przykład z koleżanki. Nie reklamować czegoś w chamski sposób, a jakoś nawiązać do tematyki forum. Nie mówię, że koleżanka jest podstawiona.
-
DestruktorMysli, granie w szachy z płcią przeciwną ma coś z romantyzmu. Ponoć istnieje coś takiego jak gra wstępna, tutaj też jest gra. To taka wojna płci. Raz udało mi się pokonać w czasach gimnazjum taką jedną z czarnymi oczami, która popijała Colę. Przyjemne uczucie. Innym razem, na studiach walczyłem z osobą z klubu szachowego. Podziwiałem ją, debiut wykonywała na pamięć bez zastanowienia. To była sromotna klęska. Nie mniej osoba ta była całkiem sexy w swojej grze. Szachy są dobre dla fetyszystów dłoni, patrzeć jak osoba dotyka pionków, zbija figury, przełącza zegar. I to uczucie, kiedy zrobiłeś komplikujący sprawę ruch i widzisz oponentkę jak popada w zamieszanie. Czujesz się jakbyś zajrzał w jej umysł. Dlatego polecam, szachy mogą być umysłową randką.
-
Może sposoby na zmniejszenie napięcia nerwowego. Jakieś relaksacje, tym podobne. Ponoć jak człowiek nauczy się odczuwać odprężenie to wpływa to na jego codzienne zachowanie i wtedy też jest odporniejszy na stres. Typowej medytacji raczej nie polecam, bo tu już wkracza się w pewną filozofię. Metoda cold turkey raczej jest mało skuteczna. Są lepsze metody niż silna wola. Musi się zmienić coś w środku, żeby przestać. Alkoholik może poczuć: jeśli będę więcej pił, umrę; to taka iluminacja. Może też to być sięgnięcie dna. Ale akurat tutaj nie wiem jak to działa. Jeśli chcesz zaciągnąć więcej teorii to polecam teksty Anonimowych Alkoholików, to trochę taka sekta, ale kilka prawd się sprawdza.
-
Mnie mało co wkurza. Wg. definicji buddyjskiej to chyba osiągnąłem oświecenie. Mam zerową wolę odradzania się, brak poczucia "ja", poczucie, że wszystko jest iluzją, odczuwam że wszystko pochodzi z pustki. Hehe. Ponoć ostateczna nirwana następuje gdy człowiek opuściwszy przywiązanie do świata umiera. No nic, zobaczymy. A tak na poważnie to czekam na jakiś nowy neuroleptyk, który to zmieni, czuję się jak trup. Na siłę szukając, wkurza mnie szkło kontaktowe na prawym oku.
-
Jest wiele sposobów. Problem w tym, że nie przewidzisz czy to co jawi się jako wybawienie nie będzie gwoździem do trumny. Ja liczyłem, że jak będę bardziej uduchowiony to mi przejdzie choroba. Skończyło się na oddziale zamkniętym. Dlatego tak trudno jest radzić. Dzisiaj czytałem o dekadentyzmie końca XIXw. Może zagłębienie w kulturę, sztukę jakoś ci pomoże. A odnośnie znajomych, miałem ich względnie sporo, teraz nie mam nikogo. Jeden dzwoni, gdy czegoś chce. Dobre i to. Reszta mnie wymazała z pamięci. Jeden nawet się przestał odzywać, bez żadnego znanego mi powodu. Duże nadzieje pokładałem w moim jedynym przyjacielu. Byliśmy jak duchowi bracia. Niestety, skutkiem wzajemnej empatii moje nastroje przechodziły na niego i teraz stara się mnie unikać. To zjawisko jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Kiedyś może stanę na nogi i będziemy mogli razem spędzać czas.
-
Jak zostac psychoterapeuta w Lublinie po psychologii ?
monk.2000 odpowiedział(a) na megwal8 temat w Psychoterapia
Śmiercionauta, pewnie chodzi o to, że jest to uczelnia katolicka. "Nasza" religia moim zdaniem jest dość nerwicogenna. Potępia seksualną ekspresję, pragnie ją stłumić lub udać że nie istnieje. Do tego Bóg ojciec to typowy ojciec tyran. Psychologia stara się o emocjonalną wolność dla osób z trudną przeszłością, które zostały skrzywdzone. Libido to jedno z podstawowych pojęć klasycznej psychologii, w Kościele całkowicie ukrywane. Niektórym nawet trudno uwierzyć w teorię ewolucji, która jest teorią już dość starą, żeby nie powiedzieć przestarzałą. Psychologia, psychiatria to naukowe podejście do świata. Dla mnie taka szkoła to totalna sprzeczność. Dla księdza mała dziewczynka jest opętana przez siły nieczyste, a dla psychiatry choruje na F.20 i trzeba jej podać neuroleptyki by poprawić neuroprzekaźnictwo. Mam prawo krytykować to zjawisko, chociażby dlatego że sam przez 9 lat byłem ministrantem, jedną z bardziej religijnych osób. Nawracałem ŚJ, czytałem Biblię na mszy, zawsze chodziłem na dyżury. Ale spróbuj, ponoć wiele ludzi po teologii traci wiarę. -
inbvo, słowa twojego posta to miód na moją duszę. szrama, różnych frustracji doświadczałem. Niemniej każda prowadziła do jakiegoś rozwoju, zwiększenia komputerowej intuicji. Tego co sprawia, że korzystanie z komputera jest jak sen o lataniu. Odnośnie tych podnośnych, technikę wideo mam tylko częściowo opanowaną. Czytałem leksykon audio, wideo z jakiegoś 1985 roku. Da się to zrozumieć, ale zapewne wymaga to wiele czasu, praktyki. W końcu telewizja to dość nowy wynalazek, nawet kino to prawie nowinka. Szkoda, że ostatnimi czasy mam gorszą pamięć do pojęć. Pamiętam że pierwsza kaseta CC pochodzi z 1963 roku i została wymyślona przez Philipsa. Make audio & video, not war! Jestem ciekawy ilu ludzie na świecie zna dokładną zasadę działania dysku twardego, albo matrycy LCD. Podejrzewam, że jednostki. W Polsce chyba w ogóle nie ma przemysłu elektronicznego. Z resztą gdybym bardzo szczegółowo znał działanie telewizora to możliwe, że straciłby on swoją magię, a ja zamiast obrazu widziałbym elektrony wystrzeliwane na luminofor. Z resztą już dziś mam częściowo ten problem. Z tym jest trochę jak z programowaniem. "Kod nie działa, nie wiem dlaczego; kod działa, też nie wiem dlaczego".
-
Miało to być coś w rodzaju opowiadania polegającego na zapisie myśli. Ukazujące obsesję jaką stało się dla mnie uczenie o informatyce i technice cyfrowej. Dla kogoś CD, czy DVD to nie znaczące 2 czy 3 litery. Ewentualnie kupują płytę i pytają w sklepie, która będzie działała na ich komputerze. Ja uczyłem się na pamięć o budowie płyty, o tym jak kodowane są dane, jaki jest odstęp pomiędzy ścieżkami. Niestety nie mam tak dobrej pamięci, żeby to spamiętać, jednak skończyło się to lekka fiksacją. Także, nie doszukuj się treści, to tylko luźny zapis myśli ukazujący, że napis VHS stał się dla mnie prawie jakiś symbol cyberkultu.
-
1234qwerty, świetnie to opisałeś. PO, kiedyś partia dla tych co nie są moherami, dziś partia dla lemingów. To zdanie idealnie pokazuje stosunek ludzi do polityki. I niech nikt nie mówi, że się wywyższam, wystarczy wejść na jakiś portal, gdzie jest polityka i posłuchać tych obelg. Aż uszy więdną.
-
U mnie jest to kilka spraw, które pomagają sprzątać: -nawyki z dzieciństwa, mama mnie pilnowała, żebym sprzątał, ona też się starała -względy praktyczne, jak jest bałagan trudno coś znaleźć w pokoju, można coś zgubić -sprawy estetyki, ładniej wygląda pokój z poukładanymi książkami, posegregowanymi płytami, widać, że ktoś mieszka Nie odchudzam się, bo nie wiem jak się za to zabrać. Przytyłem od leków i możliwe, że trudniej byłoby mi stracić wagę. Poza tym mam absolutny chaos w głowie jeśli chodzi o jedzenie. Niektórzy myślą, że od jedzenia zapewnią sobie długowieczność, jakoś się to nie sprawdza. Samo picie Coli dietetycznej to nie odchudzanie, a omijanie oranżady z E-ileś tam, to nie od razu zdrowie jedzenie. Proponuję obudzić w sobie instynkt sprzątaczki. Mi pomogło przeczytanie książki "Gospodarstwo domowe" z domowej biblioteczki.
-
Jest ktoś chętny, żeby pograć? Granie z komputerem rodzi wielką frustrację. To jak siłowanie się na rękę z prasą hydrauliczną.
-
Cześć, temat mnie zainteresował. Od dzieciństwa uczyłem się porządku. Zawsze odkładałem klocki na miejsce, myłem ręce przed jedzeniem. Na półkach robiłem wystawki z resoraków. W sobotę zawsze był porządek w całym domu, taki świecki rytuał. Do dziś w pokoju mam duży porządek. Najlepsza metoda to przekonanie że sprzątanie ma sens. Jeśli masz rozwalające się meble, powykrzywiane plakaty na ścinach z Bravo, jakiś brzydki piec kaflowe i marny widok za oknem, to nawet gdy super wysprzątasz i tak będzie brzydko. Więc po pierwsze trzeba ogarnąć stałe elementy pokoju. Jak stanie się on twoim miejscem to instynktownie będziesz chciała by wyglądało ono dobrze. Warto też sprzątać na bieżąco. Idziesz do kuchni? Weź po drodze brudne szklanki od herbaty. Przeczytałaś książę? Odłóż ją na półkę. Inaczej włóż do środka zakładkę i połóż w miejscu na książki "do przeczytania". Kolejna sprawa to "twarde" porządki. Wycieranie kurzu, używanie odkurzacza, czyszczenie plam od czyiś palców na monitorze. Tutaj warto mieć jakąś dobrą ścierkę odłożoną, itd. Poza tym sprzątając realizujesz pewien archetyp gospodyni domowej. Jeśli czujesz się "kobietą wyzwoloną" to może ci być trudniej. Ja np. czasem się podświadomie przeciw czemuś buntuję i nie robię tego bo się cenię. Spędzanie połowy dnia na grabienie liści przed domem i które i tak spadną to bzdura dla ludzi cebulaków. Mówiąc cebulaków, mam na myśli negatywne narodowe cechy jak fobia przed czytaniem i kulturą, etc. Takich wyjadaczy chleba, o których mówił Słowacki. Mimo to sprzątanie nie robi z ciebie od razu "robola". Można to robić ze stylem. Czytam bloga: "Czas Gentlemanów" i tam jest pokazane, że jest możliwe podejście do codzienności ze stylem. W przypadku tego bloga stylu retro. Golenie się brzytwą, itd.
-
Ja nie rzucam, bo w mojej krwi już od dawna krążą bity i bajty. Żyjemy w czasach cyfrowych, XIX był m.in. wiekiem pary. Wtedy mogłeś podróżować koleją, dzisiaj można przez internet. Tam wdychałeś opary od węgla, a przy komputerze słuchasz szumu układu chłodzenia, krzywisz kręgosłup, nadwyrężasz oczy. Głównie od stałej odległości od ekranu, wtedy oczy nie wykonują odpowiedniej pracy. Przekleństwem czasów były ekrany CRT, to migotanie potrafiło przenieść w inny stan świadomości. Gdybym miał jakąś alternatywę chwyciłbym ją. Jakiś kwantowy komputer, nie operujący na bitach? Maszyna posiadająca więcej ludzkich cech, która oprócz operacji logicznych potrafi coś więcej, kupiłbym to. Ale technika jaka jest taka jest i dlatego choruję na cyfrowy ból, który pokrótce opisałem w dziale twórczość. Dodam, że uczę się w studium informatycznym i zdarza mi się wkuwać teorię informatyczną, dlatego nie jestem typowym profanem, mogę coś z siebie dać, ale na razie tego nie robię, bo ukrywam się za objawami choroby.
-
Chyba chodzi o to że facet musi posadzić drzewo, spłodzić syna i coś tam jeszcze. Trochę stereotyp, ale na pewno dla faceta jest budujące, gdy może przekazać swoje umiejętności synowi, to coś co zostanie przynajmniej w teorii na tym świecie, gdy odejdzie ów mężczyzna.
-
refren, fajnie nawet napisane. Widać, że masz jakieś ukształtowane zdanie na ten temat i to się liczy. Gdzieś w Biblii był cytat, że trzeba być albo zimnym albo ciepłym, a ty raczej letnia nie jesteś. --Koniec przekazu--
-
Cześć, przerwę wasze rozmowy o wychodzeniu do wolności. Moje F.20 to jak na razie wyrok, czekam na jakieś nowocześniejsze leki. Fajnie się czyta, że ktoś staje na nogi. Mama z jej partnerem właśnie wrócili z Kościoła. A ja byłem u babci, która mnie gani, że nie chodzę.
-
Właściwie to nie mam zdania. Płacenie kartą też nie jest całkowicie bezpieczne. Są różne metody, które stosują przestępcy. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia, kiedyś się płaciło dukatami i przejście na banknoty też było jakąś innowacją. Jeśli chodzi o sam proces kupowania to wolę kupować gotówką. Jest ta przyjemność wyjmowania kasy z portfela i kładzenie na ladzie.
-
Radość, a co to? Powiedzmy, że lekką radość sprawia mi słuchanie muzyki.
-
nikita72, cześć. Udaj się do lekarza. Leki pozwalają z tego wyjść. Psycholog też może pomóc. Polecam się rozejrzeć po tym forum, znajdziesz pewnie jakieś wskazówki.
-
Trochę kontrowersyjna jest nazwa. Jakby seks był czymś co przynosi wstyd. Żeby być czystym należna jest wstrzemięźliwość. Z resztą biała jest też sperma. Zależy co się komu skojarzy. Jakoś nie wydaje mi się to sensowne. Z resztą jak ktoś tu napisał reguły tutaj są umowne, można spróbować.
-
W jakim wieku Wasze objawy stały się zauważalne?
monk.2000 odpowiedział(a) na Psychoanalepsja_SS temat w Psychologia
Typowy obraz choroby schizofrenicznej. Prowadziłem życie osoby ułożonej, dobrze się uczącej, religijnej. Odczuwałem radość, emocje, czekałem na coś, miałem marzenia, zakochiwałem się. Natręctw, które utrudniałyby mi życie nie miałem wcale. Miałem delikatną urodę, duże niebieskie oczy. Uważałem się za kogoś nieskalanego, zdarzyło mi się przeklnąć tylko kilka razy w życiu, płakałem gdy dostałem 3 w szkole. Generalnie nie było źle. Bycie prymusem miało swoją cenę, ale uważałem że było to jej warte. W końcu w przyszłości "miałem być kimś". Wszystko zaczęło się trząść, gdy dowiedziałem się od księdza, że masturbacja to grzech. Zacząłem małą krucjatę przeciwko seksualności, czytałem Biblię w oryginale i filozofów. Chłodno analizując seksualność, dojrzewanie, stały się skazą w tym krysztale idealnego życia. Mój wygląd się zmienił, przestałem być niewinny. Choroba zaczęła się w ciągu nanosekundy, gdy w radio usłyszałem wypowiedź ateisty. Z takim przekonaniem mówił o swojej niewierze. Naprzeciw wszystkiemu co było dla mnie oczywiste. Wcześniej ateizm był dla mnie szaleństwem ostatecznym. Potem już się zaczęła moja tułaczka. Mało kto starał się mi pomóc, ludzie stali się obcy. Łykam leki i przyjaźnię się z innym schizofrenikiem, moim tatą. Czekam dnia gdy słońce wróci, ale jaśniejsze niż wcześniej. -
mark123, na to jest dobra chyba psychoanaliza. Od czasu zainteresowania psychologią i chorobą to co kiedyś uważałem za zakochanie, jest dla mnie po prostu ukierunkowanym popędem. Pragnie się tej osoby, jest w tym jakieś pożądanie. Romantyczna miłość to piękne uczucie, wiem bo doświadczyłem przed chorobą. Jednak teoretycy pojęcia miłości uważają ją za coś innego. Dla niektórych to wręcz cegiełka z której zbudowana jest rzeczywistość. Czasem mi przykro, że dane mi było związać się z kobietą "idealną". Kiedyś fizycznie pociągała mnie inteligencja. Ostatnia dziewczyna, która mi się podobała była właśnie bardzo inteligenta, miała najlepsze oceny w całym gimnazjum. Najlepsze obok mnie, można powiedzieć że ze sobą rywalizowaliśmy. Potem nadszedł ten moment, który sprawił że jestem tutaj. Zacząłem się obwiniać. Teraz nie oceniam ludzi po intelekcie, wiem, że to nie jedyny "klejnot" który może nosić człowiek. Dlatego lubię teksty carlosa. On zna się na tym o czym mówi, a jednocześnie pisze że jest smutny. -- 21 lis 2014, 23:28 -- autodestrukcja2, zgadza się. Tak było u mnie. Tylko ja nie odrzuciłem tego z własnej woli. To się stało samo. Schizofrenia często zaczyna się w czasie dojrzewania. Usiłowałem wrócić do tego czasu zanim się to stało. Nawet spacerowałem po gimnazjum, bo liczyłem że jak wrócą wspomnienia to wrócę dawny ja. Arasha, zgadzam się z tobą i tą nadmierną analizą. Tylko ja nic na to nie poradzę. Nie mam wyłącznika. Mogę zacząć myśleć co zrobić, żeby nie myśleć, ale to absurd.
-
Ze względu na chorobę nie mam czegoś takiego jak "dziewczyna, która mi się podoba". Kiedyś miałem, miałem erotyczne sny, fantazjowałem. Choroba zaczęła się w okresie gdy seksualność zderzyła się z religijnością. Nie wiem czy to było przyczyną, ale fakt jest, że poprzedzało moją zapaść. Od tamtej pory nie mam popędu seksualnego, ani pociągu do dziewczyn na zasadzie miłości romantycznej. Pozostała tylko miłość w znaczeniu religijnym. Dlatego, że możliwe że pokochałbym dziewczynę podobną do mnie. Święci katoliccy przeważnie poświęcali się w imię wiary i nie mieli partnerów. Chciałbym taka kapłankę. A optycznie podobają mi się kobiety trochę gotyckie. Tylko nie może to być gotyckość zewnętrzna, dziewczyna musi nosić to w sercu. Szukam kobiety wygnanej z raju. Sam byłem szczęśliwy i straciłem to wszystko w ciągu jednej sekundy. Teraz pragnę wrócić. Dlatego upadły anioł nie oznacza kogoś archetypowo złego. Chodzi o syna, który opuścił gospodarstwo swego ojca, przepił wszystkie pieniądze, a potem wrócił do niego. Ten przywitał go z jeszcze większą radością. Chodzi o podróż. Anioł, który wrócił z wygnania mieszka w niebie. Takiego nie spotkam tutaj. Ale kobietę, która poznała gorycz, tęsknotę, żal, ją już tak. Niestety do tej pory mam problem, bo na Sympatia.pl wszyscy maja w motto: carpe diem. Ja miałem: memento mori. Czyli: pamiętaj o śmierci.
-
Tak i do tego teoretycznie ergonomiczną. Czy masz książkę o technologii magazynowania? Ja mam i własnie czytam. :-)