-
Postów
1 859 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Majster
-
Mysle, ze tez maja ale nie diagnozuja ich
-
Pozdrawiam tryskającą zdrowiem (psychicznym oczywiście)
-
Nie widze sensu dalszego zycia
Majster odpowiedział(a) na zagubiony5777 temat w Pozostałe zaburzenia
Nic nowego, depresji nie odkryles, inni przed Toba zjedli na niej zeby. Wezmiesz urlop i wytrzymasz. A zalazl Ci ktos tak fest za skórę? Moze chcialbys sie kiedys odegrac? A moze jest jakas fajna panna z którą chcialbys zjesc kolacje i sniadanie? A moze chcialbys sie na wlasne oczy przekonac czy na Marsie zalozą kolonie w 2015? No i oczywiscie ta slynna komisja sledcza jaka sie zawiąże po klęsce futbolu 2012 :DDDDDD Zobacz ile jeszcze sensacji przed Tobą No teraz to sie w tym jasnowidzeniu pogubiles: jako ze bedziesz martwy to chyba masz gdzies co napisza na onecie. Zreszta rozczaruje Cie - codziennie sie ktos w tym kraju wiesza i jakos na pierwszej stronie onetu nic o tym nie mowia. No, chyba ze jestes jakims znanym politykiem, dzialaczem spolecznym, wysokim urzednikiem, rektorem jakiejs uczelni, biskupem... A skad wiesz ze tak powie? Przeciez nie planujesz sie leczyc u ogolnego tylko u psychiatry. Chyba, ze nie lubisz psychiatrow.. No cóż, w takim razie faktycznie masz pecha.. -
Potrzebuję pomocy oraz porady...
Majster odpowiedział(a) na temat w Problemy w związkach i w rodzinie
To zrozum, ze sami sobie tego nie wymyslili, tylko tak ich wychowano, co nie zmienia faktu, ze to szkodliwe. Dokladnie tak! Bo co powie ojciec, matka? Oni jakos ze soba wytrzymali to i mi nie wypada niczego zmieniac.. Niestety ale polska konserwa to jest kwadratura kola.. -
wg mnie są, ale to tylko kwestia nazewnictwa, ktore nie zmienia istoty problemu. Mimo to rozwine ten temat: co dla Ciebie jest chorobą a co nią nie jest? Czy autystyk (jak w innym wątku) jest chory? Mimo, ze jemu ze sobą jest OK i nie widzi potrzeby zmiany swojego swiata? A moze schizofrenik w kontakcie ze swoimi urojeniami, ale tez i w zgodzie z nimi? Czy dopiero psychopata napadający z nożem i mordujący za komórkę i 10zł? Czy deprecha ktora nie wie co sie dzieje za domem bo z niego nie wyszla od 3 lat? A moze ktos z nerwicą kto nie przesypia zadnej nocy spokojnie bo oczekuje upadku meteorytu albo zawału serca? Gdzie tu jest jakas wyrazna granica tego co jest chorobą a co nie jest? Otoz ja wiem gdzie ona istnieje: to my wyznaczamy tą granicę jako płot odgradzający nas od tych ktorych traktujemy jako cięższe przypadki, ktorych postrzegamy jako calkowicie wykluczonych, ktorymi sami nigdy nie chcielibysmy sie stac, ale jednak sie boimy ze to wcale nie jest takie niemozliwe. Tylko jako chorzy nie wiemy po ktorej stronie tego plotu jestesmy, a tylko jedna z tych stron uwazamy za lepsza, preferowaną. Ja najpierw myslalem, ze jestem po tej zdrowszej, ale bylem jednak chory. Przeskoczylem wiec sobie na druga i natychmiast (wzglednie po mierzalnym czasie) poczulem sie lepiej Czytaj siebie samego nizej a uznasz, ze jednak istnieje: Zdrowie o jakim mowisz to wlasnie zycie w zgodzie ze samym soba i nieszkodzenie innym. Choroba bedzie to co przeszkadza nam lub otoczeniu i co chcemy zmienic (chociaz nie zawsze mozemy). Apropo zrzeszania, oczywiscie tez półserio: wyobrazasz sobie grupe kilkunastu osob z deprechą na kawie? Po polgodzinie rozlezliby sie kazdy do siebie. Ja pamietam sprzed szpitala znajoma z pracy ktora wyjawila mi ze tez ma depreche, ale jakos nas to nie zblizylo, nie czulismy potrzeby rozwijania tego tematu. Kazde z nas gnilo sobie dalej we wlasnym sosie
-
Afekt=nastroj, naped, poczucie potrzeby samorealizacji i wszelkie formy jakimi sie to objawia. W sumie fajnie opisuje to wiki, brak tylko drugiego znaczenia: popelnic cos w afekcie, co oznacza jak wiadomo podwazenie poczytalnosci.
-
Jestescie kilka lata za mna, bez urazy. Dla mnie najgorszym, najtrudniejszym krokiem, ale tez i takim, ktory uwazam z perspektywy tych kilku lat za najwazniejszy w drodze do wolnosci bylo zaakceptowanie siebie i swojej choroby, zaprzestanie przejmowania sie co powiedza inni gdy sie dowiedza. Oczywiscie wyjscie z szafy nie bylo bezbolesne: okazalo sie ze 90% ludzi, łącznie z najblizsza rodzina odrzucilo "mnie chorego". Ale teraz ciesze sie z tego i uwazam, ze takie przefiltrowanie ludzi z ktorymi cos mnie kiedys laczylo bylo jak najbardziej korzystne. Jesli ktos nie wytrzymal tej weryfikacji tzn ze nie bylo warto i tyle. Do dzisiaj uwazam, ze takie odfiltrowanie metnych relacji jest bardzo korzystne bo w otoczeniu zostana ludzie w jakich mozna pozniej szukac wsparcia. Najciekawszą analogią jest slynne juz "coming out" (czyli wlasnie wyjscie z szafy) u mniejszosci seksualnych - wg mnie ujawnienie choroby psychicznej jest bardzo podobnym procesem bo wiąże sie z ryzykiem wykluczenia, podobnie chorzy psychicznie sa traktowani przez reszte jako gorszy material, ale w odroznieniu od homikow nie grupuja sie i nie łączą w jakichs klubach, grupach, zrzeszeniach.
-
Trudno to nazwac prawdziwym zaburzeniem, ale zalozmy ze humor sobie mozna poprawic jakims tam swiecidelkiem Tak jak powiedzialem wyzej - ma to tyle wspolnego z prawdziwa depresją co wrotki z samochodem: jedno i drugie ma 4 kółka, ale ... na tym podobienstwo sie konczy. Apropo amerykanskiej nauki: wypowiedzi jak wczesniejsza leza w kategorii "uogolnianie". Gdyby faktycznie nauka za oceanem stala na tak wątłych podstawach to nie wysadziliby czlowieka na księżycu ani nie zbudowaliby bomby atomowej. majstero - taka mala prosba do Ciebie: zmien ten awatar jesli mozesz bo wczytywanie animowanego GIFa spowalnia poruszanie sie po forum, z gory dziekuje :)
-
Jak mam wenę.
-
Ja znam inna nazwe: sezonowe obnizenie nastroju. Z deprecha (przez duze D) ma to tyle wspolnego co krzeslo z krzeslem elektrycznym, albo demokracja z demokracja ludową.
-
Nie kupuj - powiedz mi ile kosztuje a ja Ci zrobie lepsza za polowe tej kasy. Doloze od siebie 3 diody swiecące i stroboskop, a jak nie masz nic przeciwko to rowniez jakies dzwieki albo inne migawki Ze tez ludzie wierza jeszcze w podobne brednie...
-
Tu nie chodzi o to czy mam pomysly czy nie, tu raczej jest sprawa prawidlowych wiezi matka-corka. To jest podstawowa kwestia w rodzinie, jesli zacznie szukac rozwiazania w szkolnym psychologu, z pominieciem mamy, tzn ze te relacje gdzies nawalily. A o wstrzas bym sie nie martwil, jesli miedzy mama i corka jest jakies wzajemne zaufanie to nie bedzie eksplozji tylko szczera rozmowa, a jej chyba wlasnie o to chodzi.
-
Jesli Twoj wujek rzeczywiscie tak sie prowadzi to ma na 100% ZA, to bardzo typowe objawy. Zapewne, gdyby mu poprzekladac te gazety albo wyniesc chocby 1 tv to strasznie by sie wsciekl. Apropo obserwacji ludzi w otoczeniu: zanim zapadlem na depreche w ogole by mi do glowy nie przyszlo zeby sie doszukiwac u kogos jakichs objawow. Wiedzialem tylko o jednej kobiecie z pracy ze schizofrenia, ale nie wydawala mi sie "wariatką", wg mnie byla nieco wycofana ale bez przesady, mozna bylo z nia calkiem zwyczajnie pogadac i nie widzialem zadnych odchylen. O ile wiem to brala leki. Na dzien dzisiejszy wiem na 100 o kilku jeszcze osobach - przewazaja zdecydowanie deprechy i nerwice, co ciekawe dodatkowo u kilku jeszcze osob widze wyraznie objawy zaburzen afektu ale one nic z tym nie robia. W sumie to zawsze mowie, ze to wolny kraj i kazdy ma prawo chorowac. Norma powoli schodzi do mniejszosci a na swiecie coraz wiecej odmiencow :)
-
Bylem tam, przejrzalem co nieco i nie natknalem sie na ani jedna osobe z postawiona diagnoza. Te "diagnozy" jakie tam wystepują to sprawa chalupnicza. Mi chodzilo raczej o kogos, kto ma diagnoze postawiona i potwierdzona klinicznie. To to ja wiem, pytalem przez ciekawosc
-
Ja z Gdanska nie jestem, ale mam dosc blisko - 40min jazdy. Kurowalem sie za to na "Srebrze" :)
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Majster odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Gratulujemy... -
Dla mnie poważny problem - psycholog czy psychiatra
Majster odpowiedział(a) na milano3 temat w Depresja i CHAD
Spokojnie, jak powiesz, ze jestes tym co chodzil do psychiatry z ciocią to z miejsca sobie przypomnimy -
icetea, daj to do przeczytania mamie. Jak juz przeczyta niech zdecyduje czy dac to do przeczytania jemu.
-
Jakie to typowe w depresji.. Ja czulem ze gniję od srodka, ze 3/4 energii marnuje na utrzymanie jakiegos sztucznego wizerunku normy. Potem sie okazalo, ze moj wlasny, zaleczony, nie jest moze taki sam, ale dosc podobny, poza tym nie musialem sie go uczyc - okazal sie tym intuicyjnym
-
dr.house, wszystko jest uleczalne, tyle, ze trzeba chciec. Chodzisz do zwyklego lekarza? dentysty? na poczte? do pracy? Tam wszedzie tez zdarza sie ze podajesz jakies swoje dane, prawda? Wiec nie przesadzajmy z tą intymnoscia, bo to jest bez sensu. Ale najtrudniej jest przebic sie przez mur "konspiracji". A wiec, zeby to bylo skuteczne, pomysl najpierw czy obcy, nieznajomi ludzie sa Ci potrzebni do zycia? Masz juz? Pomysl teraz jeszcze raz: chcesz reszte zycia spedzic w 4ech scianach z etykietka dziwaczki? Zeby do tego nie dopuscic potrzebujesz jednak reszty stada. A teraz nastepna sprawa: w Twoim otoczeniu na pewno sa jacys ludzie z ktorymi jestes w blizszych ukladach, mowicie sobie czesc, jak sie masz, gadacie czasem przy kawie o pogodzie i pierdolach, prawda? Jak uwazasz, czy w ich oczach juz teraz nie uchodzisz za odmienca? Mile perspektywy sie rysuja, prawda? A teraz nastepna rzecz, kolejna kluczowa: czego tak naprawde sie boisz w zwiazku ze swoim wyjsciem z szafy? Tego ze ludzie powiedza: "wariatka", "świruska", i ze oddala sie od Ciebie? Boisz sie izolacji? Przeciez prawie na pewno juz jestes wyizolowana. Takie wyjscie z szafy pelni wspaniala role filtra ludzi zyczliwych. Ale trzeba sie przelamac i uswiadomic sobie problem, a potem starac sie jakos go zaakceptowac - przeciez nikt nie mowi ze masz byc doskonala. Tylko tedy wiedzie droga do zerwania z 4ema scianami, wyjscia do ludzi, poznania kogos, wspolnej kawy czy kina, razem spedzanych wakacji, rodziny i dzieci, budowania czegos wiekszego na dluzej. Ale zeby to bylo mozliwe to trzeba sie przelamac i powiedziec sobie: skoro i tak sie izoluje, to dajmy juz spokoj temu ukrywaniu i zacznijmy cos z tym robic.
-
Zmusisz sie do wizyty u psychologa?
-
Owszem, widzisz. Dostrzegles ze Twoje srodowisko, dom rodzinny jest patologia. Malo kto z rodzin dysfunkcyjnych ma tego swiadomosc, najczesciej sytuacja rodzinna postrzegana jest jako "normalna" ale tylko dlatego ze innej nie znaja. Ty postawiles pierwszy krok do przodu
-
Na sumieniu mam juz wisnie, maliny jezyny, aronie, porzeczki (czarne i czerwone), pigwe, suszone owoce (niespecjalnie wyszly), owoce mrozone, sliwki i czeresnie. Macie jakis jeszcze pomysl? Ale orzechy i jakies liscie odpadaja, nie lubie
-
Te mysli mowia o Tobie ze:- za wiele siedzenia przy kompie i durnych grach rpg, - za wiele ogladania durnego kina sensacyjnego, - za malo wychodzenia z domu i normalnego realizowania sie z kumplami, - za malo kontaktu z natura, - nieodpowiedzialni rodzice ktorzy do powyzszego dopuscili, - przeladowane ego, mozliwy przerost formy nad trescia.
-
A ja robie miody pitne i nalewki :) Aktualnie raczę się jednak żubrem