-
Postów
1 859 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Majster
-
I ja go lubie. Ale nie dlatego ze mowi po polsku czy po hiszpansku czy jeszcze jakos, i nie dlatego ze przed kamera buty zdejmuje i wagabunde swiruje, ale dlatego, ze jest luzak i jajcarz na maksa, w dodatku w swoim wlasnym stylu: nie głupiomądry jak Wojewodzki, tylko na swoj sposob, z zasadami
-
10 lat temu, gdy sie tu pojawilem - tez rylem. Sprawa jest o tyle ciekawa, ze tutaj mowi sie niemal po polsku, mimo ze 20km stad juz są Kaszuby. I nie ma prawie zadnych kaszubskich nalecialosci, za to wyraznie obecna nawet w mowie potocznej gwara kociewska. Tak w ogole to Cejrowski stad pochodzi ale on w swoich programach operuje polskim.
-
Tu nie chodzi o nazewnictwo, chociaz po mojemu dobrze pojeta i okreslona swiadomosc choroby to taka zwrotnica ktora kieruje Cie na wlasciwa droge w terapii. Pobawimy sie w takim razie w rysowanie scenariuszy, oki? Zalozmy ze dostaniesz teraz jakis kolejny lek, zaczniesz go brac, a za miesiac uznasz, ze wszystko jest OK, w ogole po co Ci lekarze, leki tez juz niepotrzebne, i odstawiasz na wlasna reke. Po tygodniu jest wzglednie znosnie, ale po 2-3 juz mniej a po 4ech masz podrecznikowy nawrót. Celowo przekolorowalem zebys mniej wiecej wiedzial co moze sie stac. Albo z innej beczki: zalozmy ze chcesz wszystko juz teraz, nagle. Zalozmy, ze nie bierzesz nic nowego, ale tracisz zaufanie do lekarza i zaczynasz majstrowac przy ustalonych lekach - sam regulujesz dawki, bierzesz w kratke, podwajasz je czasem - a po miesiacu masz ten sam efekt jak wyzej. Farmakoterapia to nie jest dieta. To nie jest poranna kawa do ktorej dolewasz mleka gdy masz ochote. To za duzo. Tego juz nie dostaniesz, zapomnij. Epizod depresji odmienia dosc konkretnie, niekoniecznie na lepsze/gorsze, na pewno na inne.. Moja deprecha trwala 3-4 ... lata, wliczajac w to nawrót jaki Ci wyzej opisalem
-
To jest oczywiste i nie ma sensu dluzej tego dyskutowac. Przyszlo mi do glowy cos innego - moze ten "eksperyment" to taka wyrafinowana forma samookaleczenia wlasciwego i typowego w BPD?
-
Psychotropy dostaje w psychiatryku prawie kazdy, w koncu to jest farmakoterapia, wiola miala na mysli raczej przymulacza w rodzaju haloperidol czy jakies inne beri-beri jakie sie serwuje psychotykom. A jesli chodzi o pasy to widzialem to moze ze 3 razy, za kazdym razem calkowicie uzasadnione. Sam nie mialem "przyjemnosci" ..
-
Hmm.. To ja nie lezalem w wariatkowie?? Nie wiedzialem..
-
I nadal chcialbys byc alfa? Nie znudzilo Ci sie jeszcze? Tak po mojemu to z chorob psychicznych nie wychodzi sie "ostro". Mysle, ze lekarz uzyl takiego sformulowania zebys mial lepsza motywacje. Anafranilu nie jadlem wiec sie nie wypowiem. Ale na Twoim miejscu nie spieszylbym sie az tak z wychodzeniem z choroby, ja w trakcie wychodzenia popelnilem mase bledow, wlasnie przez to nagle poczucie "ozdrowienia". oczywiscie rozumiem, ze stan marazmu calkiem Ci obrzydl, ale na Twoim miejscu raczej delektowalbym sie kazdym zdrowym odruchem, a nie polykal je bez gryzienia i smakowania.
-
A ktory to szpital? Znasz taki?
-
Jakis czas sie zastanawiam - o co chodzi z tym bimbaniem? Kto sobie bimba? Moze ktos jest bimbany? Ja nie wiem skad pochodzi autor wątku i co to slowo znaczy w jego stronach, ale u mnie bimbanie kogos to olewanie, ignorowanie kogos - czy dobrze rozumiem ze autor wątku olewa psychiatrę w depresji? Ze ma gdzies jego opinie?
-
To jest ciekawe postawienie sprawy zwlaszcza w kontekscie zmiany sytuacji w otoczeniu. Mam na mysli toksycznych partnerow: czesto nie zdajemy sobie sprawy, ze to w nich tkwi przyczyna deprechy, nerwicy, dopiero w trakcie terapii okazuje sie ze przyczyna byla tak blisko..
-
Skadze znowu, ja po kociewsku nie mowie, ale cos tam piate przez dziesiate rozumiem. Najsmieszniejszy tekst uslyszalem jak mialem sprawe w urzedzie - kobieta mowi: da pan ten plaszcz, ja go schowię do szafy a pan się usiędzie bo szef jest wyjechany
-
Ja bym to skonsultowal z psychiatra, ale nie narzucaj mu nic i nie odrzucaj tego co juz wywalczyles. Moze za szybko i za duzo bys chcial od razu? Albo popatrz tak: Twoje zniecierpliwienie i chec siegniecia po wiecej to nie jest czasem jakis pozytywny sygnal? Moze poprzestan na samej chęci, reszta przyjdzie z czasem. Dlaczego ja nie wprowadzalbym teraz niczego dodatkowo? Bo to mogloby rozbujac rownowage jaka juz wypracowales, poza tym zawsze moga sie pojawic interakcje.
-
Mysle, ze czas. Czescia terapii, jak mowisz, jest spisywanie Twojej dziennej aktywnosci. Nie sprawia Ci frajdy jak na tej liscie pojawia sie coraz wiecej pozycji? Mysle, ze z czasem wroci zwykla umiejetnosc cieszenia sie z dupereli A jak tam Twoje stado? Jakichs kumpli masz? Warto sie czasem poudzielac w grupie :) Powodzenia :)
-
Ok Freddie - zgadzam się z Toba. Ale ja jeszcze nie jestem w pełni sił i formy - ja byłem naprawde zadowolony, spełniony facet - serio. Już staję na nogi, mam więcej siły i więcej mi się chce - ale nie mam takiej radości, spontanicznego zadowolenia... Napiszcię jakieś Wasze sugestię.. Ja Go chyba rozumiem. Jemu chodzi o to, ze zapomnial jak to jest sie cieszyc, imprezowac z kumplami, bawic sie i cieszyc w jakiejs wiekszej grupie, albo i bez grupy, odczuwac zwykle zadowolenie z malych i prostych rzeczy. To cos jak ponowna nauka chodzenia po zdjeciu gipsu z nogi. Ja mialem podobnie: najpierw emocjonalna hustawka, ale bez dołów, a potem wszystko spowszednialo, nabralem swiadomosci wlasnych bledow i wlasnych ograniczen, ale tez dystansu do siebie samego. Jeszcze pozniej przyszlo zwykle zadowolenie z malych drobnych rzeczy: z ladnej pogody, udanego zdjecia w plenerze, milego weekendu, dobrze wykonanej pracy itd. Ale z czasem wszytsko sie jakos poukladalo, na dzien dzisiejszy oczywiscie nie jestem tym samym czlowiekiem co dawniej, epizod z choroba odmienia jednak na zawsze, ale nie czuje sie ubozszy
-
Seksistka
-
Domyslam sie ze chodzi o wkladanie gwozdzi do gniazdka, zabawa z lutownicą w wannie pelnej wody, skok z balkonu na przescieradle, przebieganie nocą przez autostrade, wydlubywanie korkociagiem wlosa z ucha ...
-
Aktualnie z Kociewia :)
-
No coments..
-
Nigdy się nie całowałem. Mała depresja :/
Majster odpowiedział(a) na DziwnyNastolatek temat w Depresja i CHAD
Przed tym wydarzeniem czułem się normalnie, żyłem w przekonaniu, że wielu ludzi, nawet ci z bliskiego mi otoczenia są w podobnej sytuacji. Niestety zaraz po tych głupich historyjkach uległem presji, i zacząłem żyć w przekonaniu, że jest zupełnie na odwrót, tj. że to ja jestem tym innym. Czyli jestes podatny na wplywy otoczenia, masz slaba wole. -
Niepoczytalnosc to jednak cos innego, nie do konca z tej samej polki co uzaleznienia. Pijaństwo - degeneracja
-
Osuszyc na stołku wielki kufel i zjesc ciacho
-
Tez mam żółte papiery i jakos nikt mi z tego tytulu pod gorke nie robi, a nie tajniaczę sie i nie konspiruje - jak ktos ma jakies pytania to nawet potrafie wprost o szpitalu opowiadac i nei mam jakichs wiekszych zahamowan. W koncu to nie przestepstwo i nie moja wina, alkoholikiem ani narkomanem tez nie jestem i nie bylem. Chociaz z drugiej strony uwazam jednak, ze mam farta bo nie wszedzie znajdujemy takich liberalnych, tolerancyjnych szefów w pracy ktorym jest "wszystko jedno". Tomek - w jakiej tv wystepowales? Na to to juz trzeba jednak miec odwage
-
Czyli masz ewidentny nawrot - zglos sie do psychiatry i pomysl o terapii, nie zapominaj zeby stronic od kielicha.
-
Sznek z glancem? Lukrowana drozdzowka :)
-
Trzymamy, bedzie dobrze. I nie daj sie zbyc byle czym. Powodzenia