-
Postów
1 859 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Majster
-
Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie
Majster odpowiedział(a) na whiteblackchocolate temat w Depresja i CHAD
Wcale nie pojechalem, mowie serio. Podam Ci przyklad: mam w pracy takiego znajomego, z ktorym caly czas od lat dre koty. I to nie przez moja depreche - on jest straszny choleryk i pieniacz, taki typowy alfa na maksa ale do tego pojechany autokrata: tylko on ma racje, nie myli sie nigdy itd. No i wystawil sobie mnie na cel - przy kazdej okazji cos wygrzebuje: jakies moje dokumenty wywleka, zanosi szefostwu, pokazuje ze gdzies cos jest nie tak, nagminnie na mnie kapuje, wymysla jakies niestworzone historie zeby tylko mnie postawic w krzywym swietle. Doszlo do tego ze pare lat temu sprawdzal czy spuszczam wode w toalecie a potem relacjonowal to swoim znajomym na stolowce, dacie wiare? Ja na to staram sie nie reagowac, w koncu kazdy ma swoja szajbe, ja mam swoja, on ma swoja, wazne jest ze razem pracujemy i zeby razem pchac wózek do przodu a nie rzucac sobie klody pod nogi. Az pewnego razu wymyslil juz jakis problem na maksa i dorobil do niego teorie z ktorej wynikalo, ze ja cos strasznie zaniedbalem i narazilem firme na kolosalne straty. Pobiegl z tym od razu do szefowej, a ja zostalem po chwili tez wezwany. Z miejsca zaczal sie na mnie wydzierac, az mi bylo trudno opanowac smiech, ale musialem sie jakos wstrzymac zeby nie wyjsc na lewusa Jak juz przegial z tym wydzieraniem, to ja mowie: czlowieku, uspokoisz sie moze? moze szklanke wody? A ten jak sie nie wydrze, ze to nie on tu jest wariat i zebym uwazal co mowie. No i to zupelnie szefowej wystarczylo. Uciela ta dyskusje, a po jakims miesiącu gosciu "przeniosl" sie do innego dzialu. Ja nie wiem, jak to wygladalo w kuluarach, nie wiem kto i jak go zmotywowal do opuszczenia zespolu, ale w oczach szefowej tego dnia wyraznie widzialem po czyjej jest stronie i co bylo kropla wody przelewająca miarkę. No to jak tu sie nie delektowac? Zwlaszcza, ze nawet nic nie musialem tlumaczyc. Mysle ze wyzej jest dosc dokladny opis czlowieka ktorego ja osobiscie nie trawie. Ale jesli to rozwinac to chyba najgorszym typem czlowieka jest skrajny egocentryk, ktos kto odrzuca wszystkie kompromisy, ktos widzacy wszedzie tylko swoj wlasny interes. Z innymi mozna sie dogadac -
Tak po mojemu, to my nie widzimy ile Ty na talerz kladziesz. Moze nie ma po czym wymiotowac? Moze tam lezy pol bulki albo mala marchewka? Moze chorobliwym obrzarstwem nazywasz jeden jogurt i jablko? Choc z drugiej strony moze tam jest kaczka i bochen chleba.. Ale sygnal jest ze trzeba sie do specjalisty przejsc, poniewaz: wymioty, gdyby byly, sa forma wyrzutow sumienia, poczucia winy, oczyszzcenia, dobrze mowie? A twoje aktualne watpliwosci czy sa od tego daleko? Tego tez nie wiemy, ale mysle ze to ten sam objaw, tyle, ze nieco nizej na skali. Przyznaje, ze ED to ja znam tylko z teorii i obserwacji, ale wg mnie specjalista rozwieje watpliwosci. Pozdrawiam :)
-
Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie
Majster odpowiedział(a) na whiteblackchocolate temat w Depresja i CHAD
Nie tylko, tak rowniez traktowani sa nosiciele hiv, ludzie z luszczycą, schizofrenicy, ujawnieni homoseksualisci, Żydzi, Mongołowie, pijani, narkomani, ludzie z ZK, inwalidzi na wozkach (czasem), bezdomni i łysi Rosjanie z czarnego BMW - nie jestes sama Że co niby moze byc wiecej? Raczej mniej Mozna sie przyzwyczaic. Ja sie przyzwyczailem. Potem to nawet mozna sie tym delektowac Dokladnie tak :) Wyjasnie Ci - to taki filtr, oni po prostu mowia innym jezykiem, ale trzeba sie tego jezyka nauczyc. Przetlumacze Ci jedna fraze z tego jezyka, ktora zapewne czesto slyszysz:- sorki, nie mam teraz czasu.. - owszem, ladna pogoda ale ja sie spiesze.. - tak, ta kawa jest swietna, ale nie dam rady dopic - juz jestem spozniony/na .. - swietnie, zabojczo, ale musze juz pryskac, do jutra.. - poczekaj, zaraz wroce.. - ojej, strasznie zachcialo mi sie siusiu... to wszystko znaczy mniej wiecej tyle co: - boje sie Ciebie, nie wiem do czego jestes zdolna.. - nie znam Cie za dobrze, ale podobno jestes stuknieta wiec lepiej trzymac sie z daleka.. - mowili mi ze z Ciebie niezla swiruska, kto wie co odstawisz, lepiej nie przy mnie.. - spadam stad, wole nie miec klopotow.. - no nie.. musiala przyjsc akurat ona... A teraz uwaga - zeby nie wyszlo, ze ja umiem tylko dolowac: ktos, kto operuje tylko takim jezykiem traci kilka szans: - nie dowie sie predko, ze nerwica/deprecha nie sa zarazliwe - nie pozna Twojego jezyka, a szkoda, bo moze sam bedzie musial nim mowic - nie pozna Ciebie od Ciebie, pozna jedynie przez krzywe lustro plotek i niedomowien - poza tym deklaruje w ten sposob otwarcie swoje podejscie do Ciebie, innych chorych, ale nie tylko, bo rowniez do nosicieli hiv, ludzi z luszczycą, schizofrenikow itd., a wiec w rezultacie jest w pewnym sensie biednym, zamknietym poznawczo malym ludzikiem z nabitym ego, jakiego wlasnie odfiltrowalas Jest jeden sposob na to, jesli tak bardzo Ci zalezy. Ale nie mowie ze bedzie latwo, wrecz przeciwnie, wcale latwo ine bedzie. Mianowicie ja ujawnilem fakt swojej choroby i nie robie z tego zadnej tajemnicy. Nie oznacza to wcale ze kupilem sobie koszulke z nadrukiem "Strzez sie! Deprecha!", nie narzucam sie nikomu z wlasnymi zwierzeniami, ale jak ktos nada ten temat gdzies w grupie to potrafie odpowiedziec z usmiechem na ustach. Nie krepuje mnie to, nie czerwienie sie, nie uciekam wzrokiem. Potrafie sie nawet z tego smiac Smiech i poczucie humoru sa szczegolnie wazne, gdy ktos chce zadac cios ponizej pasa i uzywa argumentu choroby w roli młota na mnie. Oczywiscie bezskutecznie. W ten sposob otoczenie oswoilo sie ze mna i nie widza we mnie zagrozenia. Zorientowali sie ze nie biegam z siekiera, nie awanturuje sie o byle co, potrafie sie smiac jak inni (w sumie to dopiero po odsatwieniu), pije ta sama kawe i jem ten sam chleb :) Czego i Tobie zycze -
słońce - biały karzeł
-
oj bylas, bylas chemia - jakies dziwne chinskie wzorki i obrazki na papierze
-
W lesie Smazone czy pieczone?
-
frazeologia - jakies dziwne rzeczy z ktorych chyba nie bylem dobry
-
Nie, nie.. tzn tak, tak Jestem pelnoletni, ale nie daje w ryj dziewczynkom, chocby i zmeczonym. Zreszta w ogole nikomu w ryj nie daje, wole bardziej cywilizowane formy komunikacji, albo szybkie sp...anie chociaz z tym ostatnio gorzej, bo wyciętą mam łąkotkę
-
Tego nie wiem, nie jadlem tych preparatow. A czy to nie jest tak, ze zamyslasz sie nad czyms intensywnie? U mnie jedno z drugim bylo silnie zwiazane.
-
Zgadzam sie. I wlasnie dlatego, ze sie zgadzam napisalem, cyt.: "Jesli masz potrzebe" ... "jak uwazasz ze masz konkretne powody". Niech sam oceni swoj stan, niech sam podejmie decyzje, w koncu kto go zna lepiej niz on sam siebie?
-
To pieknie powiedziane, podpisuje sie obiema rekami, mimo, ze mi z Angsthasse nie po drodze. Zaimponowalas mi teraz, dziekuje
-
A ja mam cos takiego, z czym Wam sie to kojarzy? Żaberkark Popłało. Bormije ślamapłe Gibko na tragarze śrubiały, Zdołorypłe lgały flamaple A świszczunie cicho chrzągrumiały. Na Żaberkarka pozór miej! Szpębów Hydryma nie chciej, nie.. Wiedz, że gdy Trolop zmierza tu, Z nim zawsze mielźny Skorpiokur Więc ujął błystny blaszczot w dłoń I w nocy srożnej śmignął toń. Zasadzkę zgłowił zmyślną tu Gdzie konary drzewa Tao-Toom. I gdy tak wczujnie ślepił wkrąg Słuchał jak wkry tną Tao sąg. Żaberkark zbieżył cielsko swe I zmżył oczyska marskozłe I raz! I ciach! I dwa! I trach! Blaszczot z łba Karka robi krach! Więc łeb do wora, wór na bar, I z worem biegł po nagród czar... O mężu cny, w uścisk mnie weź Gdyż Twoja Żaberkarka rzeź! Więc furda trud, gdy objęć cud, Uścisków, miziań słodki miód! Popłało. Bormije ślamapłe Gibko na tragarze śrubiały, Zdołorypłe lgały flamaple A świszczunie cicho chrzągrumiały. [Dodane po edycji:] Nikomu z niczym sie nie kojarzy ... ?? Majster smutny
-
Szkoda ze a)? czy szkoda ze b)?? Hej hej :) A wiec marudzenie czas zaczac
-
CHOROBY PSYCHICZNE - SPOSÓB NA WOLNOŚĆ.
Majster odpowiedział(a) na eksajter temat w Kroki do wolności
polewam teraz ze smiechu na calego .. czlowieku, gdybys mnie poczytal to bys wiedzial, ze ja od 5 prawie lat nie biore zadnych lekow i nie mam zadnych objawow -
A bierzesz jakies leki? Ja na paroksetynie prawie codziennie mialem takie "zawieszenia".
-
Gratuluje odwagi, ja mam podobnie, z tym, ze wykladam depreche Moi "sluchacze" nie sa jednak ciekawi (nawet ci, o ktorych wiem skadinad, ze tez maja depreche), wiec zdarza sie to nieczesto. W kazdym razie wszyscy w otoczeniu wiedza co przeszedlem i jak, i dzieki temu na moj temat krazy bardzo malo plotek bo wszsytkie mozna latwo zweryfikowac, wystarczy mnie zapytac :) Ja wiem, ze zaraz mi tu ktos powie, ze to glupota przyznawac sie do tego, ale ja i tak wiem swoje i wiem, ze warto bylo "wyjsc z szafy". Ale wracajac do tematu: to nie tylko ignorancja. To rowniez strach. Bardzo wiele jest analogii do mniejszosci seksualnych: oni tez sa izolowani. Kazdy facet, ktory pojdzie na piwo z gejem jest od razu potencjalnym jego "kochankiem". Kazda dziewczyna, ktorej sie zdarzy z leskami wypic kawe jest w swoim otoczeniu automatycznie podejrzewana o homoodchyl. Dlatego wlasnie jest wielka przepasc i czesto brak wspolnego jezyka jesli sie mowi otwarcie o homoseksualizmie w tym zasciankowym kraju. To jest taki temat tabu, a kazdy kto staje po ich stronie jest automatycznie uznawany za homika. To samo jesli chodzi o choroby psychiczne. Ktos, kto mial bliskie relacje z osoba chora, gdy ta choroba jeszcze nie byla ujawniona, po jej ujawnieniu moze chciec urwac kontakt, bo "co ludzie powiedza"? Ja to znam z autopsji: wielu moich znajomych przestalo utrzymywac ze mna kontakt, zaczely sie docinki, glupie odzywki, czasem nawet agresja. I to nie sa zadne moje urojenia - ja to przerabialem nawet rok po odstawieniu lekow po nawrocie. Dawano mi wyrazny sygnal: "nie chcemy tu chorego, oddal sie", czasem wrecz doslownie. A co ciekawe, dyskretnie, w 4 oczy potrafil taki jeden albo drugi podejsc gdzies dyskretnie i poprosic o numer tel. do dobrego pychiatry, bo "ciocia zachorowala" ...
-
Tu sie zgodze, o ile wiem to alkoholicy dokladnie tak samo - w roli terapeutow, o ile zachowaja abstynencje, sprawdzaja sie najlepiej. [Dodane po edycji:] Bardziej to chyba efedryne
-
CHOROBY PSYCHICZNE - SPOSÓB NA WOLNOŚĆ.
Majster odpowiedział(a) na eksajter temat w Kroki do wolności
Dziekuje za wyrazy uznania, podzielam je rowniez wobec Ciebie, rowniez lubie Cie czytac, widac, ze masz cos do powiedzenia z sensem. Ale nie chodzi o to zebysmy sobie lukrowali, prawda? Forum jest miejscem gdzie sciera sie masa roznych opinii, rowniez tych krytycznych. To oczywiste, ze w przypadku gdy jakas opinia nie jest zgodna z inną rodzi sie jakis konflikt pogladow - byloby nielogiczne gdyby bylo inaczej. Pozwol wiec, ze rozwine moj punkt widzenia i postaram sie go uzasadnic. Przede wszystkim zalozmy, ze mowimy o wylazeniu z deprechy, to akurat znam najlepiej. Zaindukowanie sobie jakiegos pozytywnego myslenia kojarzy mi sie z odkryciem jakiegos cudownego guziczka, ktory po nacisnieciu spowoduje, ze nasze mysli oczyszcza sie z cienia i nagle zaczniemy racjonalnie myslec. Ze odrzucimy pesymizm, niska samoocene, krytycyzm wobec wlasnej osoby, mozliwosci, pozycji, ambicji, umiejetnosci - slowem, nagle zaczniemy dostrzegac w sobie jakas realna wartosc. Po nacisnieciu tego przycisku nasze otoczenie nagle stanie sie przyjazne, pelne zrozumienia, praca zacznie nas interesowac, odzyją nasze zainteresowania, hobby, poczujemy jakas potrzebe samorealizacji. Ten magiczny, cudowny przycisk sprawi, ze nagle zaczniemy patrzec na ludzi przyjaznie i oni na nas tez, zaczniemy udzielac sie w towarzystwie, spotykac sie z ludzmi, spedzac razem wiecej czasu, smiac sie z ich dowcipow, cieszyc sie ich przyjaznia. Sprawi tez, ze obcy ludzie na ulicy beda sie do nas czasem usmiechac, a nie krzywic miny w grymasie. Ten cudowny pstryczek-elektryczek spowoduje, ze o 23.00 zasniemy i bedziemy spac do 6.00 rano po czym wstaniemy wypoczeci, bez jednej pobudki w czasie tych 7miu godzin, bez zadnych koszmarnych snow i z zaciekawieniem nowym dniem, otwarci na to co nam on przyniesie. Dzieki niemu nasz partner/partnerka nie bedzie miala powodow do narzekania po kazdej nocy i nie popadnie w stres, ani nie bedzie szukac alternatywnych srodkow na rozladowanie napiecia. Sprawi tez, ze nie bedziemy mieli zadnych stanow zamroczenia, ze nie wylaczymy sie nagle i nie zresetujemy w sytuacji silnego stresu, ze nie uciekniemy "jak najdalej stad", ze bedziemy potrafili zachowac spokoj nawet wtedy, gdy wszystko wokol spokojne wlasnie nie bedzie. I, co najwazniejsze, ten przycisk bedziemy mogli zawsze nosic przy sobie w kieszeni, w kazdej chwili bedzie gotowy do uzycia, jak hamulec bezpieczenstwa, i nie bedzie potrzeby wymiany w nim baterii ani oddawania go do serwisu. To nadal nie wszystko, bo ten przycisk bedzie mial tez taka ceche, ze kazdy kto go ma moze go skopiowac i dac komus innemu w depresji i bedzie on kompatybilny z kazda osoba i jej depresja. Jakie to proste - wszystko to jedynie poprzez pozytywne myslenie... A teraz z drugiej strony, tej ktora znam ja, bez fantazji i magicznych przelacznikow. W depresji nie mialem ani czasu, ani mozliwosci, ani miejsca na jakiekolwiek konstruktywne myslenie. Calosc czasu wypelnialy czarne mysli ktore otumanialy jak narkotyk, jak zatrute powietrze ktorego nie da sie odfiltrowac. Do tego nieustanny brak snu, bo 2-3h/dobe to nie jest sen, w dodatku jak stan ten trwa 2-3 lata to juz mozna sie pogubic, gdzie jest jawa a gdzie sen, zreszta to i tak wszystko jedno bo miedzy nimi jest nikla roznica, zadne nie przynosi ulgi. Poranek - ...(brzydkie slowo) znowu do pracy... 15.00 ... znowu do domu... znowu ci sami ludzie w autobusie... znowu ci sami ludzie w pracy... kazdy dzien taki sam, kazda mysl skopiowana z poprzedniego dnia, tylko plan odejscia coraz bardziej wykrystalizowany, dopracowany kolejny szczegol. kazdego dnia coraz blizej i blizej pajeczyny ktora wtedy wydaje sie wybawieniem. Kazdego wieczoru modlitwa o wieczny sen i o to zeby sie juz nigdy nie klasc.. I tylko reszta jakiejs naglej urwanej w strzepku mysli: ze przeciez planowanie odejscia w takich szczegolach nie jest normalne, ze przeciez zawsze jest szansa, ze sie nie uda, co wtedy? Bo skoro jestem beznadziejny, to nawet na tej ostatniej drodze moze powinac mi sie noga... Ja nie mowie o jakiejs tam sezonowce, ktora skonczy sie z pierwszym kwiatem spod sniegu, z pierwszym wiosennym spacerem. Ja mowie o stanie ktory trwa kilka lat nonstop, dzien w dzien, nawet gdy bezmyslnie gapimy sie w tv.. nawet gdy mamy zatwardzenie, co akurat w terapii psychotropami jest rzecza powszechna, nawet gdy pijemy kawe i palimy 10tego z rzedu papierosa. Kazdy, kto to przerabial wie co napisalem i to rozumie. Rozumie kazde powyzsze slowo i nie bedzie go podwazal bo wie, ze to co napisalem jest dla chorego w depresji jedyna prawda. Powiedzcie mi teraz - gdzie tu jest chociaz 5minut na jakies pozytywne myslenie, skoro w depresji w ogole NIE istnieje takie slowo jak "pozytywny". To pojecie nie ma wtedy zadnego sensu fizycznego, jest pustym slowem ze slownika wyrazow obcych. Ale, zebym nie wyszedl na ignoranta, to musze to jeszcze rozwinac na odstawienie lub nawet nawrot, bo kazdy, kto nawrot przerabial wie, jak cienka jest granica miedzy zaleczeniem po odstawieniu a nawrotem objawow. Przy odstawianiu lekow, gdy jestesmy juz swiadomi sukcesu, gdy rozpiera nas euforia, gdy endorfiny paruja nam uszami - wtedy wlasnie mowimy, ze to bylo takie proste, latwe, ze dlaczego wczesinej na to nie wpadlismy? To jest wlasnie ten drugi biegun, i niekoniecznie mam na mysli od razu CHAD. To jest wlasnie ta chwila, gdy chcemy wszystkich wkolo zarazic wlasnym optymizmem, ktory tak nagle odkrylismy! Uspokojenie hustawki emocjonalnej po odstawieniu trwa nawet pare miesiecy, wtedy wlasnie jestesmy nakreceni i napompowani energia, potem stan ten albo sie normuje i utrzymuje, albo, co niestety smutniejsze... witamy w nawrocie Nie chce jednak aby ktos pomyslal, ze ja gasze jakis piekny zapal, ze ja torpeduje czyjes samozaparcie w walce, ze scinam go z nog na starcie. Wyzej juz powiedziano, ze kazde pozytywne myslenie, chocby nawet pustoslowiem bedace jest wartosciowe i porzadane. I ja sie z tym zgadzam. Ale bywa ono tez woda, do ktorej spragnieni nie mozemy dosiegnac, mimo, ze podobno stoimy w niej po pas.. Bywa tez fatamorgana.. -
następny - i jeszcze jeden, i jeszcze raz! 100 lat, 100 lat niech zyje nam
-
Na terapiach grupowych sie nie raz spotkasz, jeszcze sie wiele o depresji nasluchasz.
-
W sumie pytanie nie do mnie ale moge podac: ja bralem efectin okolo roku w dawkach 75 i 150 dziennie. Zejsciowo bralem 75/dobe a potem 75 raz na 2 dni. Zaordynowano mi go stricte na depreche, a jako wspomagacz dostalem lerivon po ktorym swietnie spalem :)
-
No to witamy na nawrocie. Zreszta co tu mowic o nawrocie jesli u Ciebie stanu zaleczenia pewnie nie bylo. Co to za psycholog i jaki ma staz? Jakie doswiadczenie zawodowe? Nawet jesli swirowalas przed nim zdrowa, badz jakos udawalas czy nie bylas do konca szczera, to pzreciez oni wlasnie takie przypadki kontroluja i prowadzą. Postaraj sie koniecznie znalezc jakiegos lepszego psychologa i trzymaj sie tego seroxatu. Powodzenia :)
-
Mnie tez to szokuje. Podczas mojego pobytu w szpitalu mialem staly kontakt z lekarzami, psychologami, udzielalem sie na terapiach, bralem leki, dobrano mi wlasciwe dawki. Zaczalem wychodzic na spacery na miasto, na plaze, potem juz nawet puszczali mnie samego, slowem - moja kuracja w szpitalu przebiegala wzorowo. Szokuje mnie, ze personel Twojego szpitala nie zrobil nic zeby: - ustawic jakies leki, - zainicjowac chociazby terapie, - obserwowac Cie i prawidlowo zdiagnozowac, - kontrolowac sen, to wszystko robi sie w szpitalu, a z tego co tu na forum czytam to ludzie sobie Komorowo raczej chwala. Nie jest to czasem tak, ze przed lekarzami, psychologami "gralas" jakas role? Bylas z nimi calkiem szczera?
-
CHOROBY PSYCHICZNE - SPOSÓB NA WOLNOŚĆ.
Majster odpowiedział(a) na eksajter temat w Kroki do wolności
Tu nie chodzi o demotywowanie - gdyby wylazenie z deprechy albo nerwicy polegalo wylacznie na pozytywnym mysleniu to swiat bylby wolny od tych zmór. Tak niestety nie jest, a to co napisales moze byc odebrane jako proba wykazania komus choremu, ze jego mysli sa niewlasciwe, zle. Takie sa mechanizmy zaburzen afektywnych - odbior jest ksobny, zwlaszzca w depresji. Ja nie neguje skutecznosci pozytywnego myslenia przy odzyskiwaniu formy po zlamanym paznokciu czy zdechlej rybce, a nawet po takim wielkim dramacie jak pala w szkole, ale uwierz mi, ze na nerwice czy depreche to jednak nie wystarczy. Pozdrawiam wzajemnie :)