-
Postów
1 859 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Majster
-
NIENAWIDZE MOMENTU KIEDY TO MNA OPETALO
Majster odpowiedział(a) na natalieee temat w Nerwica natręctw
Prawda jest taka, ze czasem potrzebna jest "terapia szokowa" a nie lukrowanie. Uzalaniem sie guzik wskoramy, poza tym zmienic mozemy tylko siebie i nikogo innego, a juz na 100% nie zmieni sie szkolnego otoczenia (chyba ze przez przeprowadzke). Natomiast bez wzgledu na skale problemu i targajace kims emocje, nawet te negatywne, obowiazuja pewne zasady, ktorych sie trzymamy. -
NIENAWIDZE MOMENTU KIEDY TO MNA OPETALO
Majster odpowiedział(a) na natalieee temat w Nerwica natręctw
Jak doczytasz do konca wroc tutaj i przeczytaj jeszcze raz siebie. Maja jednego męża? Jak tego dokonały? Dlaczego od razu swiatowym? Wszyscy nauczyciele sa tacy? Czy tylko wybrani? Na taki stopien trzeba jakos specjalnie zasluzyc? Jak? Skad wiesz, ze oni byli szczesliwi? Czyli do szkoly .. W jakim? Dlaczego od razu morde? O ile wiem, to ludzie miewają ryje, facjaty, pyski, fizjonomie, geby, plaskorzezby - ale zeby mordy? Morde to chyba maja krowy albo jakie inne zwierzaki Rozwiniesz ta kwestie? Cpalas juz kiedys? Lekarz, psycholog, leki, w przypadku mysli samobojczych sprecyzowanych - szpital na 2-3 miesiace. To jest standardowe postepowanie. Dlaczego? Dlaczego nie? Skuteczna bedzie szklanka wody i baranek w sciane. Jesli nie pomoze, to jeszcze jedna szklanka wody, ale juz bez baranka.Najwyzszy czas sie przelamac i pojsc do specjalisty. Mnie osobiscie ciekawi co sprawia, ze ludzie tak panicznie boja sie psychiatry? Dlaczego odrzucaja pomoc z jedynego "w miare" pewnego zrodla? -
frytki z sosem tatarskim - galareta na nóżkach ... bleeee...
-
Nie bedzie lepiej. Do jutra przeciez wytrzymasz
-
No to dogadaj sie z lekarzem zeby dal Ci cos na sen.
-
Musisz jakos wytrzymac. Przy najblizszej okazji powiedz lekarzowi co jest grane, ale mysle, ze bedziesz bral nadal - 3 tygodnie to troche malo na osiagniecie rownowagi. Zaklada sie ze potrzebne sa czasem nawet 2 miesiace na wystartowanie. A jak spisz?
-
A dogadaj sie moze z nimi czy nie zalatwia jakiej lepszej roboty na tej ichniej planecie? Jakies wiesz - kursy jezykowe, moze jakies przysiegle tlumaczenia? Moze jakas ambasade da sie jednak otworzyc? Jak nie oficjalna to chociaz cos tak jak Tony Halik ..
-
Depresja -ile trwa wychodzenie z depresji?
Majster odpowiedział(a) na montechristo temat w Depresja i CHAD
Ciesze sie ze Ci dobrze idzie :) Trzymaj sie tej terapii bo widac ze trafiles na fachowcow -
Ja nie wiem, czy to jest prawda, ale tej trawy to juz bym nie palił..
-
Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2
Majster odpowiedział(a) na LDR temat w Nerwica lękowa
No i jak? Doczekales do lata? -
To jest trudny temat i najczesciej unikany, zwlaszcza po skutecznej probie. Mowi sie wtedy: "o zmarlych zle sie nie mowi", ale prawda jest taka, ze o zywych tym bardziej. Szukamy teoretycznie wyjasnienia, analizujemy, ale i tak prawie zawsze oficjalna wersja omija zywych czlonkow rodziny, najblizszych, przyjaciol, bo przeciez zywym do ogrodka sie nie robi, oni i tak maja problem ze smiercia kogos z rodziny. Kazdy przerabial samobojstwo kogos z otoczenia. Kazdy na 100% slyszal o kims kto odebral sobie zycie. Kazdy wie ze to jest cholernei delikatna sprawa i ze lepiej nie zadawac pytan bo najblizsi i tak maja wyrzuty sumienia, i tak nie cofnie sie czasu, i tak nie znajdzie sie przyczyny - czyli formalnie rzecz biorac to ten samobojca jest winien i trzeba jak najszybciej sprawe wcisnac gdzies pod dywan albo do kąta bo to tylko wstyd w rodzinie. Tak jest najczesciej. Dlaczego? Czy to zawsze musi byc deprecha? Czy rodzina, przyjaciele naprawde nic nie mogli zrobic? Moze nie chcieli? Moze zabraklo wyobrazni? A moze lepiej nie poruszac tego tematu? Ja tez nie jestem wyjatkiem i o kilku samobojstwach slyszalem: 1. Dawno temu, jeszcze na studiach bylem na Sylwestrze w Olsztynie. Tam zadokowalismy na jakims mieszkaniu, ktore zamieszkiwal kolega ekipy. Ja nawet faceta nie widzialem, ale mowili o nim jego znajomi: taki troche odciety, wycofany czlowiek, slaby kontakt. Podobno stracil prace, wlasnie odcieli mu prad. Nie wiadomo co z tym zrobi, pewnie wroci do rodziny gdzies na wies - tyle bylo tej gadki. No i po miesiacu gosc sie powiesil i nikt nie wiedzial dlaczego. Skoro z nikim nie byl blizej to moze i faktycznie trudno byloby jakosc odwiesc go od tego zamiaru, moze nie mozna bylo nic zrobic.. 2. Jakies 10 lat temu, zaraz po mojej przeprowadzce do mojego miasta poznalem kilku nowych ludzi w otoczeniu, miedzy innymi pewnego lekarza psychiatre i jego zone. Wspierala go podobno gdy kandydowal na radnego czy posla, cos w tym rodzaju, ale gdy cale te wybory okazaly sie jakas mrzonka wyprowadzila sie od niego i zostawila go samego w pustym mieszkaniu. Nikt sie nie wtracal bo to przeciez rodzinna sprawa, nie wypada, nie powinno sie itd. O ile sie wtedy orientowalem to cale to malzenstwo to byla jakas fikcja bo gosciu byl pod pantofel wbity a ona nastawila sie na jego kariere i zwiazane z nia szanse. No wiec po 2-3 miesiacach gosciu nagle znikl. Znalezli go po tygodniu gdy sasiedzi zaczeli czuc dziwne zapachy spod drzwi. Jego zona na pogrzebie lala krokodyle lzy i wszyscy skladali jej kondolencje a za plecami mowili: co za suka .. Potem zwinela wszystko czego sie dorobili i tyle bylo ją widac. 3. Jakies 5-6 lat temu dokladnie 31.12 powiesil sie znajomy rodziny. Znalem faceta osobiscie, faktycznie wygladal na lapiacego doly, ale bez przesady, w zyciu bym nie powiedzial ze jest zdolny do tego zeby odebrac sobie zycie - zona, dwojka fajnych dzieciakow.. Ale nikt nie pogadal z jego zona, a mi nie daje spokoju do dzisiaj: gdzie ona byla jak on sobie petle zakladal? Skoro mieszkali razem to na 100% wiedziala wiecej niz jakis poboczny obserwator. Czy cos zrobila? Wg mnie nic nie zrobila. Na dzien dzisiejszy kupila sobie samochod i jakos sie z tym pozbierala. Ja nie chce na niej wieszac psow, ale zawsze najlatwiej jest powiedziec - "zostawmy zywych w spokoju, umarlym i tak nie pomozemy." Wg mnie otoczenie, chocby nawet bliskie, czesto jest jakims czynnikiem dodatkowym, ktory indukuje determinacje. Najgorsza jest obojetnosc czy nawet wrogosc tego otoczenia, niewazne czy swiadoma czy nie - przeciez i tak jest wynikiem braku wyobrazni, bagatelizowania problemu, czasem pewnie nawet wyladowaniem wlasnych slabosci czy kompleksow przez agresje na kims slabszym. A potem wystarczy tylko powiedziec: nic nie widzielismy, zostawcie nas w spokoju..
-
proszę o pomoc(anoreksja)
Majster odpowiedział(a) na puszka845 temat w Odpowiedzi i pytania do psychologa
A ile Ty masz lat? Jesli jestes w jej wieku - mozesz stanowic dla niej jakis autorytet, ale jesli jestes duzo mlodsza to raczej poszukaj kogos starszego. Moze z jego zdaniem bedzie sie liczyc. Mysle ze terapia przydalaby sie im obu - jej mamie, ktora nie widzi problemu, rowniez - sorki, ale przy 38/176 to na wietrze cegly trzeba miec w kieszeniach zeby nie odleciec i trudno tu widziec prawidlowa figure czy chocby jakies akceptowalne ze wzgledow zdrowotnych proporcje. -
To co zawsze powtarzam - jesli Twoja slabosc wyzwoli wobec Ciebie czyjas agresje - to taki agresor dzialaniem przeciw Tobie sam wystawia sobie swiadectwo swojej "moralnosci" i grupa to widzi. Oczywiscie nie kazdy stanie po Twojej stronie, ale w kazdej sytuacji bedziesz miala za soba jakichs ludzi, chocby nawet milczacych. Nie bede Ci lukrowal i mydlil, bo jak wiadomo taki powrot latwy nie bedzie, ale przynajmniej zweryfikujesz sobie grono znajomych i okaze sie wtedy kto jest tym prawdziwym Widzisz - juz masz pierwszy sygnal, ze ktos jednak idzie Ci na reke Zobaczysz, nie bedzie tak zle, ale musisz podjac ryzyko i wytrwac w cierpliwosci zeby sie o tym osobiscie przekonac, powodzenia :)A uwaga o psychoterapii jak najbardziej trafiona - uwierz, ze warto
-
Typowa sprawa w wieku dojrzewania, tez tak mialem, wlacznie z utrata przytomnosci Po jakims czasie przeszlo, w wieku 20-25 lat niczego takiego juz u siebie nie obserwowalem
-
Tak po mojemu to nie luszczyca. Gdyby tak bylo to depreche powinien lapac tez inwalida bez reki, bez nogi, ktos ze zlamanym nosem albo sztuczna szczeka, bezrobotny, bezdomny, rudy, ktos obgryzujacy paznokcie, lysy itd. Nie jestes nikim gorszym przez swoja chorobe. W kazdym razie wizyta u psycholga i terapia jak najbardziej wskazana, kompleksy czas przelamac
-
Wlasnie chcialem napisac, ze jak widze ten awatar to nie mam watpliwosci ze masz ze soba problemy. A napiszesz cos wiecej czy tylko bedziesz te zeby wyszczerzal?
-
Chyba jednak trzeba sie przemoc i pogadac z psychologiem. Autoagresja, samookaleczenie - jest tu objawem izolowanym, ale prawdziwy problem tkwi gdzies glebiej. Nikt na forum nie powie Ci gdzie. Mysle, ze "przejadanie problemu" tez nie jest wyjsciem, chociaz na krotka mete odsuwa zyletke. Tylko specjalista go odkryje i pomoze rozwiazac. Powodzenia :)
-
Szok...
-
Myślałem, że zauważysz że oczywiście tam się pomyliłem. Rzecz jasna chodzi mi o psychiatrę. W takim razie wg Twojej definicji jestem wariatem Ciekawe.. Czyli jestem kims gorszym dlatego, ze dbam o swoje zdrowie i leczylem sie u specjalisty? Inni tez sa gorsi? Tu jest masa ludzi leczonych przez psychiatrow - wlasnie nazwales ich wariatami.. Nie glupio Ci? Nie uwazasz, ze przegiales? Rozumiem, ze jestes wzorem twardziela do nasladowania i nie pozwolisz sobie na takie "chwile slabosci"? Milo to slyszec, ciesze sie Do zobaczenia za miesiac.. Moze dwa.. Moze rok.. Moze nie tutaj.. Nie piszę "żegnaj"
-
Tego wlasnie boi sie autor wątku mowiac: "wariatem nie jestem"... I prawdopodobnie to wlasnie Go czeka
-
To jest na schize jakis kolejny test? A co z innymi chorobami? Znalazlbys cos na prochnice? Obawiam sie ze psuje mi sie dolna czworka ..
-
Skadze znowu? Tez nie W kazdym razie nie z tymi ktorych On mial na mysli Nie w tym rzecz. Ja "wariatow" lokuje w tej samej grupie co rudych, lysych, bezrobotnych, leworecznych, inwalidow, homikow, Żydów, Cyganów, stetryczalych dziadkow i albinosow. Do tej grupy nalezy wiekszosc ludzi z tej planety i pewnie tez niektorzy z orbity okoloziemskiej. Ja tez sie do niej zaliczam i Ty tez. Ale, jak sam zauwazyles, dla Niego sa to raczej "ci gorsi".. Mi raczej idzie o kwestie nazewnictwa i pojemnosci znaczeniowej slowa "wariat". Poza tym, jak juz pewnie zauwazyles, lubie prowokowac do takich rozmyslan, szczegolnie w sytuacji gdy łatkę przypiac mozna w obie strony To pierwszy krok na drodze do rozwiazania problemu, cokolwiek by to nie znaczylo btw Po mojemu powinienes jednak isc, wiesz? Co z tym zrobisz potem to Twoja sprawa, ale idz.
-
Tego nie wiem. A ma to jakies znaczenie?
-
Calkiem proste: do miecha mielonego dodajemy duszone pieczarki, jajko, troche ugotowanego wczesniej ryzu do uzyskania odpwoiedniej konsystencji, sol, pieprz do smaku i ugniatamy na mase, z ktorej formujemy plaskie kotleciki - panierujemy, smazymy i to wszystko. Natomiast na grzane najlepiej nadaje sie kadarka polslodka lub polwytrawna;)
-
Kwintesencja wszelkich terapii Wlasnie o to chodzi Przeladowane ego jest seryjnie powaznym utrudnieniem..