Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Zaczelam brac witamine D, czuje sie tak samo jak wczesniej, dobrze.
  3. Czyli kolekcja się powiększa W sumie zaktualizuje ten wpis o suplach
  4. Dzisiaj
  5. ja jak nie mam zrobionych żelowych, to obgryzam pazury i wydzieram skórki. A jak mam paznokcie żelowe, to są ładne, kremuje i wgl wolę długie..
  6. Tak ok chyba. Trochę mi przykro, ale to w zupełności normalne
  7. Dasz radę. Wszyscy przez to przechodziliśmy. Ja zawsze brałem lek przez 8 tygodni zanim zrezygnowałem.
  8. Dalila_

    Libido, a leki

    Seks bez napalenia? To się można zmusić parę razy ale jak nie ma tego czegoś to co to za sens
  9. Dalila_

    Usuwanie konta

    Ale kultura wypowiedzi to jest wskazana. Ja bym już ci nie pozwoliła tu konta zakładać XD
  10. "Gdyby ludzie kontrolowali pożądanie seksualne i poświęcali swej pracy zawodowej połowę czasu, który trwonią w pogoni za seksem, to nigdy nie poznaliby smaku ubóstwa" (c) Napoleon Hill
  11. hmm rok temu tego samego kota udało się podnieść problem był ten sam tylko inne stadium dwa tygodnie kroplówek podskórnych, leki i opieka wtedy dały radę acz hmm po tym trafiłem na izbę przyjeć lubelskich Abramowic i tam doktor mnie nie przyjeła ale zapisała mi właśnie Preato... Bardzo to zmieniło mój komfort zycia - uczę się, pracuję, funkcjonuję... jakieś takie kółko się domknęło wczoraj - mam wrażenie masz całkowitą rację - tak jest i bardzo to dziś doceniam pozdrowki
  12. Od 5 miesięcy nie zażywałem żadnych benzodiazepin. Dzisiaj coś mnie podkusiło i poprosiłem lekarza o Xanax 2mg. Ciekaw jestem jak z moją tolerancją. W tamtym roku zdażało się że brałem nawet 6mg alpry na dobe, przez co napewno wyrobiłem sobie tolerancje.
  13. Jakby co, to w ogóle to nie pomaga na obniżenie trójglicerydów - zwykły kicz. Nawet wzrosły mi TG do 170.
  14. Ach, cechy charakteru to pragmatyczna, opanowana, empatyczna. Te cechy w sobie lubię. Z wad to czasem potrafię być zdystansowana, co może być niezbyt miłe dla moich bliskich. Wolałabym być też mniej leniwa.
  15. Wczoraj
  16. super kim jest twój patron? Sorry za kursowe sama się wlacyla
  17. Ja właśnie skończyłam słuchać "The fall of Roman Empire" (straszna nuda, choć były ciekawe momenty). Teraz słucham "What Iranians want", a czytam "Smile or die", jak na razie ciekawe, o toksyczności amerykańskiego bycia pozytywnym na siłę. Teraz to się staje wszędzie popularne zresztą.
  18. Ciągle są i często o nich myślę
  19. Jednak chyba cofam polecenie, bo poleciłem dwóm innym osobom i po czasie nie ma efektów w IBS
  20. Ja widzę różnice czy biorę na noc/rano. Lepiej zdecydowanie na noc. Nie ma tego zjazdu koło południa. A on czasem był mega ciężki do przetrwania, żeby nie pójść spać. Heh też się podpisuje pod tym. Ale ja generalnie zawsze bruksizm. Ale na paro jakby mocniej
  21. Dlatego podkreślę jeszcze co napisałem na początku wcześniejszej wypowiedzi, że to "trudny i bardzo indywidualny temat". Bo faktycznie znam zarówno osoby, które o tym mówiły i mógł być to krzyk i próba szukania pomocy ale i też bardziej wyrachwane zachowania. Temat rzeka Oj tu bym polemizował czy "najczęściej". Niektórzy robią to bardzo umiejętnie, świadomie i dla osiągnięcia własnych korzyści.
  22. Ja jestem w puncie drugim. niszczę zewnętrzny pancerz, który budowałem przez lata. Stary ja umiera w agonii i cierpieniu. I jeszcze wierzga, łapie ostatnie strzępy uchodzącego życia. Te że nowy się jeszcze nie narodził. Ciekawe co ze mną będzie, a tydzień, za rok...
  23. brum.brum

    Chaos

    Haha @mała_mi123 Ty jesteś aparatka nie z tej ziemi Wszędzie hakowanie widzisz i polityków A daj spokój: polityka to nie tylko brudna, zakłamana gra ale też zwyczajne bagno. Trzeba sobie rączki mocno pobrudzić grając w tą grę. Sorry
  24. Pomyślałem, że będę tutaj spisywał moje przemyślenia i wnioski. Pierwotny problem W dzieciństwie podbiegłem do ojca, gdy wrócił z pracy. Zrobiłem coś typowo dziecięcego – nie do końca wiem, czy uwiesiłem się na nodze, czy chciałem, żeby wziął mnie na ręce. Coś w tym stylu. Spierdolił mnie z góry na dół, żebym nie zawracał mu głowy i że w ogóle to jest „babskie” i zachowuję się jak baba. Od tego momentu nie chciałem, żeby ktokolwiek mnie przytulał czy brał na ręce, bo to było „złe”. Płakałem, wyrywałem się, wszyscy się dziwili. Do dziś mam jakąś niezręczność związaną z okazywaniem bliskości – dziwnie się czuję, gdy ktoś mnie obejmie. Nie poradziłem sobie też z relacjami w dorosłym życiu. Także z innych względów – niskie poczucie własnej wartości. Byłem zostawiony sam sobie. Mówiono, że jestem grzeczny i potrafię sam sobą się zająć, jakby dziecka nie było. No bo w sumie dziecka nie było. W dodatku rodzice – zwłaszcza ojciec – mieli taki pomysł, żeby na rodzinnej posiadówce pośmiać się ze mnie, jak zrobiłem coś dziwnego. Tak coś palnąć, żeby minutę porechotać i pewnie odwrócić uwagę od własnego spierdolenia. To nie są ludzie, którym ufam. W przedszkolu czy tam zerówce (bo do maluchów mnie nie wysłali, aż dziwne) spotkałem się z odtrąceniem rówieśników. Wielokrotnie. Nie mam pojęcia czemu. Z jakiegoś powodu byłem łatwą ofiarą. W zasadzie 6 lat podstawówki to taka sinusoida, gdzie funkcjonowałem sobie na marginesie i nie chciałem do tej szkoły chodzić. Dziś mówi się o fobii szkolnej – wtedy miałem iść i koniec. Nawet jak miałem 37,5 stopnia, to dowiadywałem się, że stan podgorączkowy to jeszcze nie choroba (mama była pielęgniarką) i do szkoły. W gimnazjum było względnie dobrze, w średniej jakoś sobie radziłem. Jakichś ludzi wokół siebie miałem dopiero na studiach. W miejscach pracy te relacje też były „nie za bardzo”, a kobiety to już w ogóle kaplica. Ogólnie to całe życie czułem, że wszystkim zawadzam i nigdzie mnie nie chcą. Nie ma u mnie w ogóle dołu piramidy potrzeb – zbudowałem sam wierzchołek. Nigdy nie nauczyłem się szukać wartości w sobie. Chciałem ją czerpać z tych dziewczyn, które mnie interesowały. Nietrudno zgadnąć, jak na mnie wpływały ciągle powtarzające się odrzucenia. Dopiero ostatnio zacząłem coś z tym robić (rocznik 92). Wszystkich traktowałem zawsze jako potencjalne zagrożenie. Nie umiem przyjąć komplementu – jak ktoś jest dla mnie miły, to robię się podejrzliwy. Z drugiej strony czuję taki brak bliskości i akceptacji, że parę razy szukałem już jakiegoś pomysłu bardziej cywilizowanego niż sznur. Nie wolno się cieszyć Mój stary w ogóle ma swoje niezaopiekowane problemy. Nie wolno było nam się cieszyć czy głośno okazywać radości. To zawsze wiązało się z jakąś złośliwością – narzucał jakąś chorą sankcję za radość. „Co się tak cieszysz?” „Śmiejesz się jak głupi do sera” itp. Skutek, jaki zauważyłem dziś: trudno mi coś robić dla siebie. Kryję się przed otoczeniem z małymi przyjemnościami. Nie kupowałem sobie fajnych rzeczy, tylko raczej te praktyczne. Jeździłem rdzewiejącymi, białymi kompaktami – wyglądałem jak dostawca pizzy. Całe studia oglądałem zegarek w witrynie mijanego w drodze do Tesco sklepu. Jako dorosły, jak chciałem sobie coś kupić, to płacąc za to, czułem się, jakbym bał się zapytać rodziców, czy mogę, xD. Parentyfikacja Przez większość życia miałem wiele momentów, w których tymi ludźmi w ten czy inny sposób się opiekowałem. Bywało, że wchodziłem w ich role tam, gdzie ich nie było. Dziś są emerytami. Gdy mama była chora (nowotwór), jeździłem z nią po lekarzach, pilnowałem diety itp. Ojca kiedyś, po jakichś tam jego dziwacznych akcjach, posadziłem na stołku i tłumaczyłem mu, że coś w życiu zrobił, że nie jest bezwartościowy – ogarniałem go emocjonalnie. Szkoda, że siebie nie umiem. To są rzeczy, z których zdałem sobie sprawę do tej pory. Trochę liczę, że ktoś się czymś podzieli, a trochę robię sobie notatkę przed kolejną sesją. PS. Dziś zamówiłem ten zegarek. Głupie, a cieszy. A potem jeździłem bez celu autem – takim nowym, niebieskim. Czuję się z tym, jakbym coś nabroił, xD. A piszę to w dobrym humorze. Dwa poprzednie dni przeleżałem w łóżku, jak tylko nie miałem zawodowo nic do roboty – była rozpacz i poczucie osamotnienia.
  25. Nie kłamią z premedytacją ale takie życie jest że połowa małżeństw nie funkcjonuje pozniej
  26. take

    Wkurza mnie:

    ...przyjmowanie muzułmańskich migrantów przez europejskie państwa.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×