Aktywne wątki (bez zabaw)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film/Video, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Pytanie, czy w dobrym kierunku.
-
Cześć chciałbym pogadać o czym ważnym co zmieni wasze życie i doceni co macie
Dryagan odpowiedział(a) na nelypolishboy temat w Kroki do wolności
@nelypolishboy Chyba jak mało kto w tej chwili rozumiem, co masz na myśli. Jeszcze niedawno sam pisałem tutaj, że jestem zmęczony ciągłym ogarnianiem wszystkiego, ale oczywiście nadal ogarniałem. Bo przecież trzeba. Jeszcze tylko to, jeszcze tamto, jeszcze ten problem, jeszcze jeden dzień na pełnych obrotach. No i organizm w końcu uznał, że skoro nie rozumiem sugestii, to trzeba mi to wyjaśnić bardziej stanowczo. Zawał jest, jak się okazuje, dość skuteczną metodą zatrzymywania człowieka. Miałem nawet krótkie spotkanie organizacyjne z aniołkami, ale najwyraźniej uznały, że jeszcze mnie nie chcą. Dostałem więc drugą szansę i teraz uczę się z nią obchodzić. I rzeczywiście coś się po takim numerze przestawia w głowie. Nie w taki piękny, filmowy sposób, że człowiek nagle budzi się jako mędrzec, wyrzuca telefon, kupuje domek w lesie i od tej pory zachwyca się każdym wschodem słońca. Przynajmniej u mnie tak nie było. Po prostu rzeczy, które jeszcze chwilę temu wydawały się strasznie ważne, nagle bardzo tracą na znaczeniu. Trudno przejmować się jakąś pierdołą w pracy z dawną intensywnością, kiedy kilka dni wcześniej największym sukcesem było to, że serce znowu robiło to, do czego zostało zaprojektowane. Człowiekowi całe życie wydaje się, że ma jeszcze czas. Że odpocznie później, zadba o siebie później, zwolni później. Ja się właśnie dowiedziałem, że to „później” nie jest żadnym prawem nabytym. Więc teraz zwalniam. Trochę z własnej woli, a trochę dlatego, że wejście po schodach skutecznie temperuje filozoficzne zapędy. I chyba po raz pierwszy naprawdę rozumiem, że możliwość zwyczajnego bycia tutaj jest czymś, za co można być wdzięcznym. Reszta nagle zrobiła się podejrzanie mała. - Dzisiaj
-
Kochani! Chcę się z Wami podzielić swoimi pozytywnymi doświadczeniami oraz tym jak nauczyłem się żyć z nerwicą. Opowiem również o tym co mi pomogło. Zaznaczam jednocześnie, że nie jestem specjalistą z dziedziny psychologii/psychiatrii. Dzielę się wyłącznie swoim doświadczeniem. Tekst napisałem sam, bez udziału AI. Także siadajcie, zapraszam do lektury Nerwica przyplątała się do mnie pod koniec 2006 roku. Miałem wtedy 19 lat. Miała ona wyjątkowo wredny objaw. Odczuwałem napięcie wymagające nagłej wizyty w toalecie. To napięcie generowało natrętne myśli o konieczności kolejnej wizyty, co wyzwalało większe napięcie itd. Typowe błędne koło. Objaw -> myśl -> silniejszy objaw -> silniejsza myśl -> jeszcze silniejszy objaw. Towarzyszył temu coraz większy lęk, myśli depresyjne i inne objawy. Człowiek w wieku 20 lat powinien uczyć się, bawić i kochać, jednym słowem ,,podbijać świat". W takiej sytuacji nerwica (i to jeszcze w takiej formie) brzmi jak wyrok. Brak możliwości normalnego funkcjonowania potrafi załamać... ...Minęło 20 lat. Dziś przed 40tką jestem szczęśliwym mężem, ojcem wspaniałych dzieci, posiadam własną firmę i rozwijam liczne pasje. Piszę to, żeby dać Wam nadzieję. U osób cierpiących na nerwicę często pojawiają się myśli o braku szans na poprawę i tego, że taki stan będzie zawsze. A to nieprawda! Za tymi chmurami jest słońce oraz piękne (choć nie zawsze łatwe) życie. Poniżej zebrałem kilka przemyśleń, które mi pomogły: a) Traktowałem nerwicę jako drogę nie chorobę. Ziarnko piasku wymusza na małżu stworzenie pięknej perły. Nerwica wymusza na nas przemeblowanie swojego życia. Dopiero całościowe podejście do ,,problemu", a nie tylko skupienie się na samych objawach daje najlepsze efekty. b) Często okazuje się, że dopiero nerwica pokazuje nam piękne obszary w życiu, o istnieniu których nie mieliśmy pojęcia. c) Nerwica wymusza samorozwój d) Specjalistyczne wsparcie - wizyta u pecjalisty + sterapia to must have (szczególnie w początkowej fazie kiedy ,,uczymy się siebie" ) e) Autoterapia - nikt za nas tego nie zrobi. Lektura, medytacje, modlitwy, afirmacje. Szukaj tego co najbardziej Ci odpowiada. f) Przyjąłem inną perspektywę. Człowiek nie jest swoją nerwicą. Nasze lęki, natręctwa i napięcia są w nas obecne. I ja to akceptuję (albo akceptuję, że nie mogę zaakceptować ) Nie walczę z nimi, tylko w miarę możliwości staram się żyć normalnie g) Nie ulegam od razu swoim ograniczeniom, ale też nie forsuję ich na siłę. h) Czytam legendę o królu i pierścieniu (i to przeminie) i) Dr. Ruch - minimum 30 minut ruchu dziennie (dostosowanego do Twoich możliwości) pozwala uczynić cuda j) Wyjdź z domu, na pewno coś się wydarzy k) Nie stawiałem nerwicy na piedestale (jak wyleczę to...-> nie! staram się żyć teraz) l) Bądź użyteczny. Zauważyłem, że im większą wartość staram się wnieść w życie innych tym moje poczucie szczęścia i spokoju jest większe. Powyższe nie oznacza ,,poświęcania się" , a zdrową uważność na otaczający świat (vide jajecznica na boczku: świnia się poświęciła, a kura zaangażowała (nie bądź więc świnią) Otwarcie na innych otwiera Twoje serce. Nerwica tego nienawidzi. m) Dla mnie osobiście istotną rolę odgrywa wiara. Świadomość istnienia kochającej nas bezwarunkowo Siły Wyższej dodaje otuchy w trudnych chwilach. Na koniec dodam, że to nie był dla mnie łatwy i krótki proces. To bardziej długotrwała wyprawa/przygoda. Życzę Wam przede wszystkim cierpliwości.
-
To bylo do Salix i o tym, że wszyscy twierdzą jaką to kłamczuchą jest qwerty a jak ona wszystko przedstawiła jakbym razem z nią hejtowała Salix to była wierygodnym źródłem, którym się można podeprzeć. No i potwierdziłam, że to nie o Salix bo ona mnie zapytała jak było zamiast na ślepo lecieć z zarzutami.
-
Myślałam o napojach energetycznych, ale wszyscy mi je odradzają, że niezdrowe. Biorę lurazydon 37 mg i olanzapinę 10 mg. Poza tym lek na nadciśnienie i antykoncepcję, a teraz także suplementuję witaminę B2, bo mam zajady.
-
No,zerowanie na ludzkich chorobach jest straszne, bo czesto ci ludzie nie stosuja sprawdzonej kuracji, a gdy juz ida do normalnego lekarza to jest juz czesto za pozno.
-
"Plagues and People" byla ciekawa, ale w sumie duzo juz wiedzialam na ten temat i tak. Teraz slucham "The Age of Faith" z serii "The Story of Civilization" Willa Duranta. To sa bardzo ciekawe ksiazki, przedtem przesluchalam "The Age of Reason". Troche w odwrotnej kolejnosci, ale nie ma to az takiego znaczenia.
-
-
Dokończyłam swojego kebaba z wczoraj. Kot siedzi mi na kołdrze i śpi od kilku godzin bardzo głęboko. Miałam gdzieś iść, ale nie idę, bo muszę z kimś porozmawiać. Ugotowane ziemniaki, umyłam naczynia i narobiłam kilka dzbanków herbat różnych. W domu jest czysto, wolne i mogłabym zrobić coś, by poćwiczyć swój mózg.
-
Nic. I oby tak dalej. Zbieram na czarną godzinę.
-
Nie oglądam od dłuższego nic na platformach typu Netflix, Disney,HBO,prime. Wczesniej tak. Został mi Netflix. Używają go inni, w tym moja mama. Czasem zerkam na dokumenty, ale nic mnie teraz tam nie interesuje. Oczywiście dokończyłam Euphoria i obejrzałam The Idol na HBO. Wszyscy euphorie 3 sezon krytykowali, the Idol jeszcze bardziej. Well... Mi się bardzo podobało.
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
Pawel.770 odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
Czy mianseryna podobnie jak mitrazpaina działa aktywizująco poprzez wpływ na Noradrenaline ? Podobno senność i osłabienie po tych lekach mija po 2 tygodniach i zostaje sama aktywizacja i chęć do uprawiania sportu, czy to prawda? Jak że spłyceniem emocje przy mianserynie w porównaniu do SSRI/SNRI ? -
Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema: spoczywaj w pokoju
-
Nie oczekuje pomocy ani porady. Nie neguje też tego że każdy ma swoje problemy. Ja mam tego typu i tylko dzielę się nimi.
-
trauma przez psychiatryk
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Michu95 temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Oczywiście o ludzi. Miałam takie, że dokładnie analizowałam spojrzenie ludzi w moim kierunku i takie coś myślałam - "On ma skrzywioną twarz, grymas. Na pewno myśli o mnie najgorsze rzeczy" A także miałam myśli, że sąsiedzi widzą, że nie mam koleżanek i siedzę w domu i sama chodzę. I oni mnie obgadują, pogardzają mną. Dodam, że mój Dad mówił mi, że nie mam koleżanek z taką złością. Byłam dzieckiem. Wtedy byłam przesladowana w szkole i się utrwaliło to w dorosłym życiu później. -
Co dziś zrobiliśmy konstruktywnego
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Priscilla_126 temat w Kroki do wolności
wstałam z dupy przed 4, wypiłam kawę i nie wiem, co dzisiaj nie mam planu na ten dzień i nie chcę nic robić, ale zrobię -
No tak, widzisz. Czuję się "ok" - tylko co z tego. Czekam na cudowny wieczór, gdzie będę próbowała zatrzymać tę tykającą bombę w sobie.
-
Samoocena. Poczucie niższości, wyższości, przeszłość.
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Psychologia
Dziękuję za odzew Naprawdę doceniam wasze przemyślenia i doświadczenia. Tutaj też pojawia się aspekt diagnozy lekarzy. Na przestrzeni lat były różne" nerwica, depresja, zaburzenia lękowo - depresyjne, podejrzenie bipolar, podejrzenie borderline, potem psychoza po narkotykach, schozofrenia/chad( tutaj były spekulacje), schizoafekt, chad i tak w kółko. Lekarze chyba nie wiedzą, co mi jest. Jedna pielęgniarka raz w szpitalu mnie zawołała, żeby praktykanci ze mną porozmawiali (robili jakieś zadanie na studiach o chorobie, coś pisali) - Powiedziała, że jestem "ciekawym" przypadkiem. A ja do niej "Dlaczego? - och, tak. Bo jesteś". Cokolwiek to znaczy. To mi pokazuje jak szybko potrafią postawić diagnozę, pytają o twoje samopoczucie i dają/zmieniają leki. To tak szybko się odbywa. Nie masz czasu na odpowiedź, a milion ludzi na ciebie patrzy i potem idą. Raporty pielęgniarek - moje zachowanie, co mówię. Napisali też, że używam formalnego, powierzchownego języka. Potem o tym czytałam, co może to znaczyć. Ostatni pobyt był diametralnie inny. Brak urojeń, brak dziwacznych zachowań - Jak to czytałam. No tak, bo tak było, więc napisali prawdę. Potem - kłótliwość, roszczeniowość, agresja werbalna, pobudzenie, bezsenność itd... Już dokładnie nie pamiętam, muszę sprawdzić. No ale jakoś to się uspokoiło, choć nadal miałam w sobie dużo złości, to ją tłumiłam. Teraz jest różnie. Mogę czuć gniew na kogoś, potem mi mija, potem mam takie, a takie zdanie o ludziach, świecie, polityce, religii --> zmiana myślenia. Degradacja osobowości - jak to lekarka pewna napisała. Nie wiem, co to znaczy. Czy chodzi o ten brak poczucia tożsamości? Te wieczne zmiany wszystkiego i nie mówię tylko o nastroju. To tak jakbyś czuł się kimś innym za godzinę. I dlatego piszę o samoocenie, bo nie mogę powiedzieć, że jest normalna, niska, wysoka, zawyżona. To się zmienia i co ja mam o tym myśleć. NIEOGAR Wiesz jak często słyszę od rodziny - "OCH, Ty już się dobrze czujesz, a wczoraj coś ci było, zachowywałaś się inaczej, nienormalnie. Dobrze, że już jest ok" Taaa, ale dzisiaj znowu może się coś zmienić. I weź tu słuchaj tego, że oni nie chcieli rozmawiać z tobą, bo tak wyglądałaś. Te oczy inne, rybie, puste - jak to mama mówi. I wtedy naprawdę oni mnie unikają, a nawet tego nie pamiętałam. Nie wiem, co ja takiego robiłam, mówiłam. To takie skomplikowane. U mnie to jest naprawdę ciężko zrozumieć, co się dzieje. -
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Podpinam się pod ten temat, bo nie będę zakładać nowego. Nie mam diagnozy DID, nikt się nie zainteresował jak do tej pory moją derealizacją/ depersonalizacją. Tak jakoś 11 lat temu trafiłam do lekarza (raz), który na moje "Mam derealizację." powiedział - "Nie wymądrzaj się ." Okay. Zostałam skierowana jednak na testy psychologiczne, których nie dokończyłam. Jak dobrze pmiętam to bawił mnie test Rorschacha. Mówiłam dziwnie, choć tak naprawdę starałam się tak coś dostrzec. Mówiłam co widzę. Test jakoś minął. Na koniec usłyszałam, że mam iść na rower lub pobiegać, "żeby dogonić rozum". Nie wróciłam do dokończenie testów i nie wróciłam do psychiatry, który dał mi olanzapinę. Nie wiem, czy brałam ten lek potem długo, ale na pewno jakiś czas. Koleżanka powiedziała, że się bardzo zmieniłam. No tak, stałam się bez życia. Do rzeczy. Depersonalizację i derealizację mam od 13 lat. Zaczęła się w klasie maturalnej i po maturze już zadomowiła się na stałe. Wcześniej były to tzw. "przebłyski" i wtedy było to dla mnie "rodzajem miłej fazy". No ale miłe to nie jest, jakby patrząc na to, że poczucia rzeczywistości i poczucia własnej tożsamości nie odczuwam tak wiele lat. Co do amnezji. Tutaj pojawia się pytanie. Amnezja u mnie nie jest zanikiem jako takiej pamięci, co się działo w dniu. Jest to bardziej na zasadzie... było tak i tak, ale w tym czasie czułam się totalnie inaczej, mimo że minęła zaledwie godzina. Pojawił się jakiś inny fragment osobowości (nie mówię tu o nastroju), inne odczucia, inne myślenie, a nawet poglądy na jakiś temat. U każdego może to wyglądać inaczej i nie u każdego wszystkie objawy są, albo pojawiają się po jakimś czasie. No i ta fragmentacja osobowości, czujesz się kimś innym, ale masz pełną świaodmość, jednak czasem poza kontrolą. Robisz coś, mówisz, myślisz ze świadomością, ale to jakby z ciebie wychodzi szybciej niż zdołasz to usłyszeć w swojej głowie i czujesz, że to co mówisz, nie jest tym, co myślałeś. Zmiana. I tutaj jest ta przemiana osobowści jakby, zachowania, mówienia, a nawet poglądów, opinii itd. w ciągu całego dnia. NIe czujesz siebie (depersonalizacja). Twój głos jest dla ciebie obcy. To nie jest twój głos. Moje ciało nie istnieje. Wiem, że istnieje - tutaj nie chodzi o urojenia. To uczucie. Derealizacji - świat jest dwuwymiarowy, obcy, nierealny, jak po kwasie - tak jakby chcę to nakreślić. Nie boję się tych stanów. Boję się jedynie jak po kwetiapinie wieczorem wchodzi ten lek i to wszystko mnie przytłacza i w zasadzie cały dzień już dla mnie jest ciężarem, nawet jeśli czułam się "OK". Najdziwniejsze jest to "poczucie innej osobowości" w ciągu dni, jednego dnia. Przeważnie. Wczoraj np. miałam dziwny stan po południu. Można to nawet porównać do zmiany odczuwania, bo czułam się jak po jakimś narkotyku. NIe trwało to jakoś długo, może dwie godziny. I wiesz... dzisiaj widzę, co ja robiłam wtedy itd. i musiałam to dzisiaj "poukładać". Budzę się i wiesz - racjonalna ja - to było niemądre, po co to zrobiłam, po co to powiedziałam itd. Może się wydawać normalnie. Ale uwierz mi, tutaj można przytoczy milion takich dni i to nie są rzeczy o których myślę w kategorii "dysocjacja". Dzisiaj natrafiłam przypadkiem na kanał o dysocjacji. Nie chciałam w to wchodzić, bo nie chciałam może "wiedzieć" i "myśleć" o tym. Weszłam. 20 minut o dysocjaji, niby nic, ale ja tak serio nie mogę powiedzieć, że mam wgl jakąkolwiek diagnozę w kierunku dysocjacji i co to dla mnie oznacza? Czy jest to spowodowane po prostu chorobą. Może. Tylko że to nie jest u mnie coś, co weszło z wybuchem manii. To było dużo wcześniej. I jest to stan nieprzerywany. W nerwicach z tego, co wiem, jest to np. do kilku godzin i mija. Wracasz do siebie i pojawia się w wyniku stresu. U mnie to nie jest stres. To jest, było i będzie. Nawet nie chodzi o diagnozę, ale też. Wychodzi na to, tak myślę, że powinnam się zastanowić, co mogę teraz zrobić ze sobą. Gdzie się udać po pomoc. Jak widać, nie samymi lekami człowiek żyje i nie wszystko jest takie oczywiste. Lekarze nigdy nie wgłębiali się w moją derealizację, czy jakkolwiek można to nazwać. Nie robili nawet podstawowych testów. Mają cię na oku. NIe rozmawiają. Nie. Mój lekarz mam wrażenie, że nie chce usłyszeć, co u mnie. To taka zwykła wizyta. I elo. Kiedyś pisałam z @nieprzenikniona. I no, nie wiem, co mam. NIe mam wiedzy, ani kompetencji. NIe mogę być swoim lekarzem. Mimo że tak narzekałam na terapię, to teraz czuję, że coś muszę zrobić. Leki mnie nie leczą, nie dają odpowiedzi. Można nazwać to stanem mieszanym w ChAD, pewnie tak. Tutaj jedynie mnie przeraża jak mogę się diametralnie zmienić i już kiedyś o tym rozkminiałam, potem odeszło w zapomnienie i "jakoś to jest" - "jestem lekooporna". Lekarz mówi: - "NIE, nic już nie zmieniamy". Zostajesz z tym sam. Wczoraj wieczorem czułam się tragicznie. To nawet nie atak paniki, musiałam zawołać mamę i już jej mówiłam, że odstawię ketiapinę, że to przez to, że ja już nie mogę się zatrzymać, ogarnąć, nie mam kontroli. -
Czy wy też wieczorami macie lepszy nastrój i bardziej coś wam się chce?
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Ryś temat w Schizofrenia
znam - Wczoraj
-
na środę, bo wtedy mąż pracuje tylko 3 godziny i jak mała pójdzie spać, to mąż ufarbuje mi włosy
-
Niebieskie jeansy i czarny golf, ale zaraz założę spodnie dresowe.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane